Mroki dnia

Okładka książki Mroki dnia
Barbara Erskine Wydawnictwo: Prószyński i S-ka horror
592 str. 9 godz. 52 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Hiding from Light
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
592
Czas czytania
9 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7337-418-3
Tłumacz:
Katarzyna Kasterka
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mroki dnia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mroki dnia



książek na półce przeczytane 1480 napisanych opinii 107

Oceny książki Mroki dnia

Średnia ocen
6,4 / 10
77 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
191
16

Na półkach:

Akcja rozwija się powoli ale jest to charakterystyczne dla starszych książek. Nie przeszkadzało mi to, cieszyłam się lekturą. Końcówka miała lekki vibe Obecności, taki horror melodramat. Jest to moja druga książka tej autorki i nie ostatnia 😉
Nie wymagałam nie wiadomo czego od tej powieści. Jak ktoś lubi czytać książki dla samego klimatu to polecam.

Akcja rozwija się powoli ale jest to charakterystyczne dla starszych książek. Nie przeszkadzało mi to, cieszyłam się lekturą. Końcówka miała lekki vibe Obecności, taki horror melodramat. Jest to moja druga książka tej autorki i nie ostatnia 😉
Nie wymagałam nie wiadomo czego od tej powieści. Jak ktoś lubi czytać książki dla samego klimatu to polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

205 użytkowników ma tytuł Mroki dnia na półkach głównych
  • 107
  • 98
35 użytkowników ma tytuł Mroki dnia na półkach dodatkowych
  • 21
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mroki dnia

Inne książki autora

Barbara Erskine
Barbara Erskine
Moje zainteresowanie historią zaczęła się od własnej rodziny. Moi rodzice żyli w Indiach - rodzina mojego dziadka została tam jakies 200 lat, pełniąc służbę w East India Company, w armii indyjskiej. Moja babcia pochodziła z rodziny pustkowia południowo-zachodniej Irlandii, ale poznała i poślubiła dziadka w Indiach i tam moja matka i ciotka się urodziły. Mój ojciec spotkał moją matkę na korcie do squasha w Sussex, gdzie stacjonował w bitwie o Anglię Spitfire pilota. Studiowałam historię szkockiego Uniwersytetu w Edynburgu i tam zaczęłam moją pierwszą próbną powieść - historii, która pewnego dnia staje się Królestwem Cieni. Później pracowałam dla wydawcy edukacyjnych, a następnie jako niezależny naukowiec książek o sztuce i historii zaczęłam sprzedawać opowiadania i marzyć o zostaniu pisarzem w pełnym wymiarze godzin.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ciężar wody Anita Shreve
Ciężar wody
Anita Shreve
Jean James jest fotografką, która otrzymuje zlecenie przygotowania obszernego materiału z feralnej zbrodni z 5 marca 1899 r. Wraz ze swoim mężem oraz córeczką, Bille oraz szwagrem i jego partnerką dryfują po wodach oceanów, przepływają zatoki swoim statkiem po to, aby Jean mogła przygotować wedle jej koncepcji materiał. Jeśli chodzi o samą pracę, Jean jest zadowolona, udaje się zdobyć w miejskiej bibliotece pozostałości po mieszkańcach domu, a raczej jego zgliszczy, w którym popełniono morderstwo. Dodatkowym atutem w przygotowaniu reportażu okazują się osobiste notatki dziewczyny, której udało się przeżyć tę okrutną noc.. W trakcie tej przygody, rejsu, jakiego podjęła się rodzina, życie toczy się swoim rytmem. Każdy z osobna spędza po swojemu czas. Dziewczynka stale zwraca na siebie uwagę, prosząc o zainteresowanie się nią. Mąż Jean popija spędzając czas w kokpicie, próbuje coś wymyślić twórczego z racji tego, że, na co dzień ima się pisarstwem, – bo tak właśnie Jean poznała swojego obecnego męża, podczas wieczorku poetyckiego. Jean wraz z Richem, bratem Thomasa spędzają ze sobą najwięcej czasu, nie będąc do końca świadomymi, że tak naprawdę od dawna, od samego początku poznania się Jean z Thomasem, oboje coś do siebie czują. Ale jako, że każde poszło we własnym kierunku, obrało własną ścieżkę życia, ewentualne romanse nie wchodzą w rachubę. Mimo wszystko tych dwojga dorosłych miło spędza ze sobą czas, na pogawędkach czy wspólnym spędzaniu czasu podczas pobytu na wyspie, kiedy to Jean nocami zwłaszcza przygotowuje różne klatki zgliszcz domu i otaczających ją zewsząd wody, samego terenu wyspy. Właściwie Jean podejrzewa, że Thomas flirtuje potajemnie z partnerką szwagra, ale nie ma odwagi zapytać oto wprost. Choć bywa zazdrosna i czasem kąśliwie odpowie na uwagę Adeline – milczy. A córeczka, pochłonięta zajęciami, których chętnie podejmuje się sama Adeline, nie ułatwia jej zadania i w kobiecie wprost się gotuje. Na dodatek nie potrafi pomóc mężowi, wydaje się, że jest nieszczęśliwa w tym małżeństwie, obwiniając się, że została w tę relację nieco nieświadomie wplątana. Nie do końca Jean jest spełniona, ma kochającą, wspaniałą i ciekawa świata córkę. Ma pracę. Ale czy jest szczęśliwa? W głębi duszy może tak, ale z wierzchu pogubiona, dlatego tym więcej uwagi podziela na czytanie zapisków kobiety, której w 1899r. udało się zbiec i uchronić przed niebezpiecznym mordercą. Tak naprawdę historia ocalałej dziewczyny tak bliska jest temu, co odczuwa sama Jean. Na pewno myślami jest blisko młodej Maren Hontvedt, która prędko wyszła za mąż, za mężczyznę zalecającym się do niej od dłuższego czasu. Do potwierdzenia związku ślubnego doszło szybko, nie do końca w sposób przemyślany. Dziewczyna jest nieszczęśliwa, ponieważ rozstała się z jej bliskim bratem, a starsza siostra potępia jej każdy krok, zwraca uwagi, wyśmiewa ją i pogrąża w swoim i tak kruchym i ledwo trzymającym się w ryzach świecie. Kiedy Maren i Jan uciekają się na wyspę, aby zacząć nowe życie, Maren czuje się wprost zawiedziona. Oczekuje zupełnie czegoś innego a niezaniedbanego domu, pustki wokół a przede wszystkim samotności, bo przecież nikt nie mieszka w promieniu mil, a żeby dostać się do domu, należy opłynąć solidny odcinek trasy.. Zakończenie, jak to bywa w powieściach, a ostatnio dość mocno zaskakuję się – jak życie bywa przewrotne, nieprawdaż? - Również mną delikatnie mówiąc, wstrząsnęło. Zamykając książkę, zrozumiałam jak niewiele zmieniło się na przełomie kolejnych lat, wieków. Ludzie są tacy sami, choć żyją w zupełnie różnych warunkach, mają inne możliwości, na pewno większe. Jedno jest jednak pewne, ludzie ciągle staczają największe bitwy o własną osobowość, o „ja”. I często wiele decyzji, życiowych błędów i porażek po prostu nas gubi, a nie korzystając z pomocy a przede wszystkim nie rozmawiając, a zamykając się w swoim szczelnie zamkniętym świecie, doprowadzamy do największych tragedii, o czasem, jakich na pewno byśmy samych siebie nie posądzali. A jednak, potrafimy nawet siebie zaskoczyć i doprowadzić do zupełnej ruiny. I kiedy już chcemy podnieść rękę, wzywając pomocy, okazuje się, że nasz krzyk jest niemy, nikt go nie może dosłyszeć. Po prostu jest za późno na jakiekolwiek decyzje, a niestety, przyczyna zawsze ma swój skutek. My musimy ponieść konsekwencje naszych, jak nam się wydaje, dobrych wyborów..
Kinga Ortyl - awatar Kinga Ortyl
ocenił na 6 9 lat temu
Kumpelki z paki Olivia Goldsmith
Kumpelki z paki
Olivia Goldsmith
Zaczyna się przewidywalnie. Młoda dziewczyna, godzi się na rzucenie na pożarcie z jednoczesną gwarancją nietykalności. Ma być chroniona przed fantastycznego szefa, zakochanego narzeczonego i wspierana przez cały sztab prawników. Prawda okazuje się mocno brutalna. I to na dodatek w znacznie większym wydaniu niż ktokolwiek, a przynajmniej ona, podejrzewał. W efekcie, zamiast natychmiastowego uznania szefa, oklasków ze strony pracowników firmy, narzeczonego z domem, jachtem, ślubem i wycieczką długą, ma malutką celę. Śpi z głową przy muszli klozetowej, i uczy się czerpać radość z nowego opakowania pasty do zębów. Zaczyna życie w świecie, w którym krem do rąk jest przepustką do lepszego życia, a opakowanie: tic taców potrafi zapewnia przychylność na długo. Książka opowiada o młodej Jennifer i kobietach z paki. Ciekawe historie, interesujące charaktery, niezłe przemyślenia. Ciekawa konstrukcja. Bohaterki poznajemy nie tylko w imiennych rozdziałach - niektóre w przypadku niektórych z nich pisane są w pierwszej osobie, ale również przez rozdziały innych. Rzeczywiście daje to przestrzenny obraz, niekiedy mocno ciekawy. Bardzo przyjemna książka w czytaniu. Napisana ładnym językiem. Z zadziwiająco sympatycznym i ludzkim podejściem do życia. Z zachowaniem dystansu. Grająca na czułych nutach. Może przedobrzona emocjonalnie pod koniec, ale przecież każdy lubi szczęśliwe zakończenia. Nie opowiada o niewinnych kobietach, które przypadkowo trafiły do wiezienia, ale o tych, które rzeczywiście popełniły przestępstwa i odsiadują za nie wyroki. Za każdą z tych kobiet stoi jej historia. Najczęściej smutna, niekiedy poruszająca, ale tym, co mnie ruszyło jest jej naturalność. Jedne przyznają się do błędów, przystosowują do nowych warunków i spokojnie odsiadują wyrok. Inne, pobyt w więzieniu traktują jak chwilową przerwę, z przekonaniem, ze pewnie niedługo tutaj wrócą. Resocjalizacja? Chyba nie w tej książce. Żal za winę? Raczej też nie do końca. Jest za to inny pomysł na życie za kratkami. Czy realny? Nie wiem. Nie umiem ocenić czy to cale zawirowanie to fantazja autorki czy rzeczywiście miałoby szansę powodzenia na rynku Amerykańskim. Jedno jest pewne niezależnie od szerokości czy długości geograficznej - świat za czterema wysokimi ścianami staje się domem tych kobiet. Malutkim pokoikiem ze zdewastowanym sedesem, znienawidzoną pralnią, kuchnią wydająca paskudne jedzenie oraz dużą, ale raczej pustą biblioteką. Nazywają to miejsce Domem. I jak to w życiu, gdy zagraża mu niebezpieczeństwo, ze spokojnych kobiet przeradzają się w waleczne. Stają do walki o Dom, o siebie, o ten brudny, rozpadający się sedes i miejsce gdzie Wiosna mogłaby sadzić swoje kwiaty. Udaje im się to i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy. Polecam, moim zdaniem do książka do miłego przeczytania, do lektury z zadowoleniem i przyjemnością. Warto podejrzeć ten świat po drugiej stronie. Wróciłam do niej po latach i nadal twierdzę, że warta jest przeczytania.
katala - awatar katala
oceniła na 7 4 lata temu
Klątwa suszy Susie Moloney
Klątwa suszy
Susie Moloney
Szli sieczeni strugami deszczu? O nie nie! Upał doskwierał? Owszem. Małe miasteczko w Stanach Zjednoczonych. To tam osadzona jest akcja powieści, której bohaterem głównym jest Tom, zaklinacz deszczu. A może to deszcz właśnie gra w historii pierwsze skrzypce? Spór niech rozstrzygnie kobieta imieniem Karen, która z racji swej profesji połączy i Toma i deszcz z wydarzeniami Goodlands, miasteczka dręczonego straszliwą długotrwałą suszą. Początek fabuły w nieco ślimaczym tempie próbuje zainteresować czytelnika i po tej mozolnej przeprawie wprowadzającej w temat, jest to o co chodzi, czyli iskra, dosłownie i w przenośni. Pojawiają się pierwsze domysły na temat przyczyn tak niezwykłej sytuacji mieszkańców miasta. A równolegle jest ciekawość, czy tak niecodzienny sposób, jaki postanowiła wprowadzić w życia mieszkanka miasteczka, Karen, jest w stanie zaradzić nie lada problemowi, z którym zmagają się czwarty rok z rzędu. Powolutku maluje się obraz tej ciekawej społeczności, bo z jednej strony intrygujący gość nie wiadomo skąd, który wzbudza zainteresowanie lokalnych ludzi, a z drugiej strony na jaw wychodzą niepokojące fakty, tych, którzy niczym się nie wyróżniając, stanowią jej część. Nie będzie nietaktem jeśli wspomnę, że w trakcie lektury pojawia się motyw miłości. Nie trudno też domyślić się stron, pomiędzy którymi to gorące uczucie się rodzi. No i ten płomień pojawia się, ale zewsząd jednak otaczają nas siły zła, na tyle by zdławić częściowo całą intrygę, by ta zaczęła lekko nużyć. Doczytać do końca nie jest aż tak trudno, ale trzeba przyznać, że mogło być lepiej, inaczej, ciekawiej, szybciej. Ciekawym spektaklem jest akt wywoływania deszczu. Te metafizyczna chwila wprowadza niepokojący klimat i budzi nawet lekką trwogę, czy się uda, czy się spełni i wydarzy upragnione zjawisko atmosferyczne, wszak desperacja wśród ludności jest nad wyraz wzmożona: "Pozwolił, aby całkowicie wypełniło go niebo, głaskał je, nurzał się w nim i odpychał od siebie, próbując wytropić deszcz." Siły natury zdają się mieć w ostatnich latach dla miasteczka swój własny scenariusz i jeśli ktokolwiek mógł przywyknąć do długotrwałej posuchy, to na towarzyszące tej klęsce inne nieszczęścia nikt nie był przygotowany. Bywają zatem chwile chaosu, zatroskania i obaw: "...po jakim czasie zmarnieje uprawiana przez całe życie farma, kiedy udręczony troskami mężczyzna przestanie sypiać z żoną, ile czasu trzeba, aby rozpadły się rodziny, aby zamknięto sklepy, szkoły..." Co jednak, gdy nie tylko przyroda ma zamysły względem otoczenia, mieszkańców? W tym thrillerze okraszonym paranormalnym rysem, znalazło się też miejsce na subtelności zwyczajnie ludzkiej natury. Jeśli gorąco bywało na co dzień dla mieszkańców miasteczka, to dla jednej pary żar objawił się w najwyższej możliwej formie: "...tulił ją mocno. Dłonie Karen przesuwały się po jego skórze, po nagich, muskularnych plecach, mokrych i śliskich od deszczu i potu." Na chwilę czytelnik może zapomnieć o przedziwnych zjawiskach atmosferycznych, o ludziach z mętną przeszłością, o dewiacjach, tajemnicach, zachowaniach, które wciąż czekają na uzasadnienie: "...jednym ruchem przyciągnął ją do siebie i skrył twarz w zagłębieniu jej szyi, spijając stamtąd krople deszczu." Powieść napisana bardzo przejrzystym, klarownym językiem, co może przypominać czasami zwyczajną, stonowaną wypowiedź, zamiast ciekawej literackiej opowieści. Z jednej strony jest to zaleta, bo po cóż wymyślne słownictwo, gdy chodzi o przedstawienie zdarzeń? Z drugiej chciałoby się czytać coś, co przeniesie w inny świat, a nie będzie przypominać zwięzły sztywny raport. Być może postrzeganie tego utworu w ten sposób wiąże się z niezbyt licznymi dialogami. Tak czy owak to dobry tekst z ciekawymi wątkami, a fakt że sporadycznie nudniejsze treści czają się co jakiś czas w postaci na prawdę dziwacznych scen, nie przeszkadza by jakoś przebrnąć i doczytać historię do końca. Niekorzystnie wypada ilość postaci. Każda z drugoplanowych osób z imieniem i nazwiskiem, które w końcu zaczynają się mylić i wylatywać z głowy, gdy za chwilę znów przedstawiona zostaje kolejna postać i nie wiadomo czy ma ona ważną rolę czy tylko stanowi tło. Robi się z tego mały magiel i być może, gdyby liczne osoby w bardziej charakterystyczny albo rozpoznawalny sposób zostały wprowadzone, to byłaby inna rozmowa. I wreszcie ta dziwna chęć zemsty ze strony jednej z postaci. Przedziwny wątek i chyba nie do końca dobrze przemyślany, przynajmniej w punkcie kulminacyjnym, bo wyszedł z jednej bądź dwóch scen zwyczajny bigos aniżeli ciekawy epizod. Prószyński i S-ka, rok 1998. Okładka ciekawa poza pozłacanymi konturami czcionki tytułu i autorki powieści, za czym osobiście nie przepadam. Historia na pewno intrygująca pod względem nietuzinkowej tematyki. Czy jednak jest wielu sympatyków podobnej tematyki w powieściach? Na pewno warto dać jej szansę.
lourdes - awatar lourdes
ocenił na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Mroki dnia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mroki dnia