Miniaturowa Armada

Okładka książki Miniaturowa Armada
Wolfgang Leonhard Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej Seria: Żółty Tygrys historia
96 str. 1 godz. 36 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Żółty Tygrys
Data wydania:
1958-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1958-01-01
Liczba stron:
96
Czas czytania
1 godz. 36 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miniaturowa Armada w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miniaturowa Armada

Średnia ocen
6,7 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
761
729

Na półkach: , , ,

Bardzo dobry tygrysek, coś dla fanów serii gier "Commandos" oraz powieści Alistaira MacLeana (w tym szczególnie "Dział Navarony", dla których działania komandosów opisane w "Miniaturowej Armadzie" były oczywistą inspiracją).
W tomiku opowiedziana jest historia brytyjskiej formacji specjalnej - "small boats service", stanowiącej swoisty, "morski" (tj. atakujący z morza) odłam komandosów.
Początkowo poznajemy ich formowanie i trening w Szkocji, potem pierwsze akcje bojowe na Sycylii i w Afryce Północnej. Później przychodzi czas na creme de la creme - działania podejmowane przez oddział na Morzu Egejskim (stąd porównania z Działami Navarony). Opisane akcje komandosów są praktycznie tożsame ze znanymi z powieści - z taką tylko różnicą, że obiektami, które oni wysadzali, były lotniska, a nie legendarne "działa".
Autor zgrabnie opisuje losy kilku prawdziwych bohaterów oddziału - w tym polakoturka Hassana Bronisława (brown neck :-) ) Kurusza i duńczyka Andersa Lassena. Dowiadujemy się, jak trafili do oddziału, w jakich akcjach uczestniczyli. Podziw wzbudza ich brawura, straceńcza odwaga i pogarda śmierci (nb. taka pogarda w prawdziwej wojnie z reguły się mści...).
Propagandy dosłownie ZERO - ani jednego głupiego zdania.
Doskonała lektura dla wszystkich zainteresowanych II WŚ, w szczególności działaniami komandosów.

Bardzo dobry tygrysek, coś dla fanów serii gier "Commandos" oraz powieści Alistaira MacLeana (w tym szczególnie "Dział Navarony", dla których działania komandosów opisane w "Miniaturowej Armadzie" były oczywistą inspiracją).
W tomiku opowiedziana jest historia brytyjskiej formacji specjalnej - "small boats service", stanowiącej swoisty, "morski" (tj. atakujący z morza)...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

65 użytkowników ma tytuł Miniaturowa Armada na półkach głównych
  • 41
  • 24
30 użytkowników ma tytuł Miniaturowa Armada na półkach dodatkowych
  • 19
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Wolfgang Leonhard
Wolfgang Leonhard
prof. Wolfgang Leonhard (ur. jako Wladimir Leonhard) - niemiecki historyk i autor książek. Przyszedł na świat w Wiedniu a jego rodzice byli komunizującymi pisarzami (ojciec pochodził z niemieckojęzycznej rodziny żydowskiej z Leszna). W latach 1935-1941 młody Leonhard przebywał i uczył się w Moskwie. Potem zmuszony był do wyjazdu na tereny dzisiejszego Kazachstanu. Po wojnie powrócił na terytorium Niemiec kontrolowane przez Związek Radziecki. Szybko wstąpił w szeregi Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (Sozialistische Einheitspartei Deutschlands - SED). Równie szybko musiał opuścić tereny przyszłej NRD. Absolwent Uniwersytetu Oksfordzkiego. Przez pewien czas przebywał w USA. Autor sporej ilości publikacji, w tym także wydanych w formie książkowej dotyczących historii najnowszej, a zwłaszcza komunizmu w Europie Wschodniej. Wykładowca na wielu amerykańskich i zachodnioniemieckich uczelniach. Prof. Wolfgang Leonhard żył 93 lata. Wybrane publikacje książkowe: "Die Revolution entläßt ihre Kinder" (pierwsze wydanie: 1955, wydanie polskie: "Dzieci rewolucji", Ośrodek Karta, 2013), "Sowjetideologie heute" (z G.V. Wetterem, 1962), "Am Vorabend einer neuen Revolution. Die Zukunft des Sowjetkommunismus" (1975), "Eurokommunismus. Herausforderung für Ost und West" (1980), "Spiel mit dem Feuer. Russlands schmerzhafter Weg zur Demokratie" (1998), "Die linke Versuchung. Wohin steuert die SPD?" (2009). Żona: Elke Schmid (1974-17.08.2014, jego śmierć), 1 syn.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Stacja nr 4 nie działa Stefan Winefield
Stacja nr 4 nie działa
Stefan Winefield
Rozpisana pomiędzy kilkanaście fikcyjnych postaci po obu walczących stronach historia walki radiologicznej toczonej pomiędzy Anglikami a Niemcami podczas II wojny światowej. Od początku mamy sceny radionawigacyjnego naprowadzania niemieckich bombowców na cel, angielskie radarowe systemy przechwytywania, kolejne wynalazki naukowców, napędzany postępem technologicznym rozwój urządzeń i broni. Naturalnie tak się autorowi książka pisze, że zawsze "nasi" (Anglicy) są górą, a wstrętni Niemcy dołem, można by pomyśleć, że jedna celna bomba na angielskie miasta nie spadła, a żaden samolot niemiecki z nalotów nie wrócił, ale w sumie to dopuszczalna licentia poetica. Druga część tygryska to opis wielkiego bluffu, opartego głównie o zakłócanie niemieckich urządzeń radiolokacyjnych, który wprowadził Niemców w błąd co do miejsca inwazji aliantów w 1944. Całą poprzedzającą D-Day noc samoloty angielskie zrzucały folię aluminiową, zaś małe cywilne stateczki płynęły z doczepionymi wielkimi balonami, by stworzyć na niemieckich radarach wrażenie zbliżania się wielkiej floty inwazyjnej. Odciągnięto w ten sposób uwagę od rzeczywistego miejsca lądowania. Przyjemnie się czyta, sporo dobrze napisanej akcji, mało propagandy (prawie wcale - autor stosuje jednak w pewnym momencie niezbyt czysty trick mający wywrzeć wrażenie, że przez cały czas wojny ZSRR stał po stronie aliantów. Tymczasem w 1940, gdy trwała Bitwa o Anglię, ZSRR mógł być uznany wręcz za sojusznika Hitlera, a granica pomiędzy Sojuzem a III Rzeszą była granicą przyjaźni).
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 6 7 lat temu
Klęska na Filipinach P. William
Klęska na Filipinach
P. William
Fascynujący opis agresji japońskiej na Filipiny (a dokładnie na główną ich wyspę, Luzon) w końcu roku 1941. Napisany z werw opisuje całość kampanii. Generalnie obrona Filipin oparta była na amerykańskiej flocie morskiej. Atak na Pearl Harbor pozostawił Luzon praktycznie na łasce agresoró, bez możliwości skutecznego odparcia ataku morskiego. Na początku agresji nastapiło zniszczenie amerykańskich sił lotniczych, i desant na północy wyspy, później przyszło ostrzeliwanie obrońców z morza, mordercze naloty bombowe, kolejne desanty wzmacniające wojska japońskie. W zakończeniu Wiliam opisuje bohaterską obronę półwyspu Bataan i małej wyspy Corregidor. Obrońcy mieli świadomość, że nie będą w stanie obronić Filipin przed japońską agresją, walczyli jednak o jak najdłuższe związanie wroga walką tak, by przemysł USA był w stanie odbudować potęgę militarną, zniszczoną atakiem na Pearl Harbor. Co im się zasadniczo udało - zdobycie Luzonu trwało blisko 5 miesięcy ! Autor nie opisuje tylko "suchego" przebiegu walk, stara się przyciągnąć uwagę również mnóstwem bohaterskich epizodów. W pamięci zostają zwłaszcza straceńcze wręcz akcje amerykańskich ścigaczy (takie w stylu, który bardziej kojarzyłby się z wojskami radzieckimi) z reguły kończące się, o dziwo, powodzeniem ! P. Wiliam to autor nieco "propagandowy", pisząc zatem "Klęskę Na Filipinach" musiał być wewnętrznie rozdarty. Z jednej strony wyraźnie fascynowało go bohaterstwo, spryt i bojowość obrońców (z reguły wojsk amerykańskich, czasem miejscowych skautów filipińskich), z drugiej czuł się w obowiązku co jakiś czas wypuszczać zatrute strzały w kierunku fatalnego imperialnego USA. Nieco schizofrenicznie, choć trzeba przyznać, że tej propagandy jest wyjątkowo mało. Uwaga Wiliama skupiona jest jednak głównie na bezpośrednich opisach walk. Wciągająca lektura, wrażenie jak podczas dobrego filmu wojennego.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 8 7 lat temu
Puchacze czuwają w mroku Andrzej R. Janczak
Puchacze czuwają w mroku
Andrzej R. Janczak
Całkiem przyzwoity tygrysek o 307 Dywizjonie Myśliwskim Nocnym „Lwowskich Puchaczy”. Autor dokonał sumiennej kwerendy, prześledził losy większości lotników przewijających się przez jednostkę, a do tego uniknął zbyt nachalnej fabularyzacji, ograniczając ją w zasadzie do dialogów. Co ciekawe, w zasadzie starał się nie wnikać w szczegóły techniczne samolotów, a zamiast ciągu opisywanych narracyjnie walk zaprezentował spore wyimki z raportów samych lotników. I - szczerze powiedziawszy - są one najciekawszą częścią książki, napisano je bowiem z dużą swadą, humorem i takim językiem, jakiego dziś ze świecą szukać. Niestety, w publikacji wyczuwa się bezpośrednią ingerencję wydawcy, dbającego o odpowiedni wydźwięk propagandowy opowieści. Na jego żądanie autor musiał więc usunąć z nazwy dywizjonu frazę "Lwowskich" (zostały tylko "Puchacze", aczkolwiek w jednym miejscu widać, że w oryginale Janczak używał pełnej nazwy), dorzucić kuriozalny akapit o paskudnym Sikorskim ("jako polityk nie wykazał dość konsekwencji, aby idea zbliżenia polsko-radzieckiego - wyrażona w układzie podpisanym z marszałkiem Stalinem - nabrała realnych kształtów, a przecież tylko tam, na wschodnim froncie, mogły się rozstrzygnąć losy Polski"), a także podkreślić w zakończeniu, że dywizjon musiał być po wojnie rozwiązany, bo jedyna legalna władza była wtedy już w Polsce. Wtręty te jednak są wrzucone tak nieudolnie, że wiadomo, iż nie były pomysłem samego autora...
Jale - awatar Jale
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Miniaturowa Armada

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miniaturowa Armada


Ciekawostki historyczne