Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów

Okładka książki Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów
Szymon Piegza Wydawnictwo: Znak reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2025-11-12
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-12
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383673646
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów



książek na półce przeczytane 1363 napisanych opinii 917

Oceny książki Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów

Średnia ocen
7,0 / 10
58 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
497
497

Na półkach:

Tam, gdzie kończy się sacrum, a zaczyna tortura – tak można by w jednym zdaniu napisać o tej książce. Czytając reportaż „Mieli nas za opętanych”, odnosi się wrażenie, że uczestniczy się w procesie zdejmowania grubej, zakurzonej kurtyny. Szymon Piegza nie poszedł drogą sensacji, którą tak łatwo sprzedać w temacie egzorcyzmów. Zamiast tego, wybrał drogę znacznie trudniejszą i bardziej bolesną: skupił się na fizyczności i psychice tych, którzy z „seansów” wyszli jako strzępy ludzi.
To, co w tej książce uderza najmocniej, to opis totalnej bezbronności. Piegza dokumentuje sytuacje, w których wiara staje się pretekstem do zawieszenia podstawowych praw człowieka. Kiedy czytamy o kobiecie krępowanej pasami przez wiele godzin, która w wyniku traumy i fizycznego wycieńczenia traci władzę w nogach, przestajemy myśleć o teologii. Zaczynamy myśleć o paragrafach.
Autor wyciąga na światło dzienne porażającą niekompetencję osób mianowanych na egzorcystów. Najbardziej tragicznym przykładem jest historia Agnieszki. To moment, w którym reportaż staje się niemal aktem oskarżenia – pokazuje bowiem, jak duchowa fiksacja potrafi zaślepić na oczywiste sygnały biologiczne. Pomylenie nowotworu z demonem to nie jest błąd w sztuce modlitwy. To tragiczne w skutkach zaniechanie, które odebrało chorej prawo do godnego leczenia.
Szymon Piegza analizuje strukturę, która pozwala na istnienie takich „wysp bezprawia”. W Polsce funkcja egzorcysty wiąże się z ogromnym kredytem zaufania społecznego, który – jak udowadnia autor – bywa nadużywany w sposób bezwzględny. Książka ujawnia brak jakichkolwiek bezpieczników. Jeśli kapłan uzna, że leki psychotropowe blokują działanie sfery duchowej, ofiara zostaje pozbawiona jedynej realnej ochrony, jaką daje współczesna medycyna.
Styl autora jest oszczędny, momentami wręcz chłodny, co stanowi doskonałą przeciwwagę dla gorących emocji zawartych w relacjach świadków. Autor nie musi oceniać – on pozwala, by fakty mówiły same za siebie. To reportaż o strachu, który paraliżuje nie tylko ofiary, ale i otoczenie, pozwalając na kontynuowanie przemocy pod płaszczem rytuału.
„Mieli nas za opętanych” to książka, która powinna stać się obowiązkowym punktem odniesienia w debacie o relacjach Państwo-Kościół oraz o granicach wolności religijnej. Piegza udowadnia, że tam, gdzie brakuje transparentności i zewnętrznego nadzoru, zawsze pojawia się pole do sadyzmu i manipulacji.
To lektura dla ludzi o mocnych nerwach, ale i o dużej wrażliwości. Nie jest to książka przeciwko religii, ale przeciwko bezkarności budowanej na ludzkim nieszczęściu. Piegza przywraca godność swoim bohaterom, bo pozwala im w końcu opowiedzieć swoją wersję wydarzeń – bez cenzury, bez wstydu i bez narzuconej narracji o „zbawiennym cierpieniu”. To jedna z tych pozycji, po których odłożeniu na półkę, świat wydaje się nieco inny, a nasza czujność na krzywdę drugiego człowieka znacząco wzra

Tam, gdzie kończy się sacrum, a zaczyna tortura – tak można by w jednym zdaniu napisać o tej książce. Czytając reportaż „Mieli nas za opętanych”, odnosi się wrażenie, że uczestniczy się w procesie zdejmowania grubej, zakurzonej kurtyny. Szymon Piegza nie poszedł drogą sensacji, którą tak łatwo sprzedać w temacie egzorcyzmów. Zamiast tego, wybrał drogę znacznie trudniejszą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

310 użytkowników ma tytuł Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów na półkach głównych
  • 234
  • 71
  • 5
40 użytkowników ma tytuł Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów na półkach dodatkowych
  • 19
  • 8
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niebo. Pięć lat w sekcie Sebastian Keller
Niebo. Pięć lat w sekcie
Sebastian Keller
Książka „Niebo. Pięć lat w sekcie” to przejmujący zapis losów Sebastiana Kellera, który jako dwudziestolatek dał się wciągnąć w orbitę wpływów Bogdana Kacmajora. Moja ocena 7/10 wynika z faktu, że autorowi udało się przelać na papier coś niezwykle trudnego: ewolucję od całkowitego zaślepienia do bolesnego przebudzenia, w którym głównym katalizatorem zmian nie była logika, lecz miłość. Najmocniejszym punktem tej relacji jest wątek relacji Sebastiana z Anetą. W hermetycznym świecie sekty, gdzie każde uczucie musiało być filtrowane przez wolę „apostoła”, ich miłość stała się aktem najwyższego buntu. Keller pokazuje, że to właśnie więź z żoną – paradoksalnie poznaną wewnątrz grupy – stała się bezpieczną kotwicą, która pozwoliła mu nie oszaleć. To fascynujące studium psychologiczne: w miejscu zaprojektowanym do łamania charakterów, autentyczne uczucie dwojga ludzi stało się siłą, której guru nie był w stanie w pełni kontrolować. Miłość do Anety dała Sebastianowi odwagę, by zakwestionować boskość Kacmajora i ostatecznie zerwać z fałszywym prorokiem. Keller z dużą wnikliwością opisuje również mroczną stronę duchowości lidera. Dostrzega w nim demoniczne emocje – specyficzny rodzaj destrukcyjnej energii, która zasilała autorytet „apostoła”. Autor nie zatrzymuje się na powierzchownej ocenie; analizuje, jak gniew, pycha i manipulacja lidera rezonowały z lękami członków grupy, tworząc toksyczne sprzężenie zwrotne. To spojrzenie na sektę jako na byt niemal metafizycznie zły dodaje książce ciężaru i sprawia, że czyta się ją z dreszczem niepokoju. Literacko książka bywa surowa, niemal reportażowa, co momentami odbiera jej głębię, na jaką zasługuje tak dramatyczna historia. Niektóre opisy codziennej egzystencji w komunie są powtarzalne a wydarzenia czasami opisywane są asynchronicznie, co może nużyć czytelnika szukającego szybszego tempa akcji. Niemniej jednak, jako dokumentacja wychodzenia z „piekła na ziemi”, jest to pozycja bezcenna. Podsumowując, „Niebo” to nie tylko ostrzeżenie przed sektami, ale przede wszystkim opowieść o triumfie ludzkiej podmiotowości. Sebastian Keller udowadnia, że nawet w najbardziej opresyjnym systemie, gdzie pranie mózgu jest codziennością, głos serca i lojalność wobec drugiej osoby mogą stać się najskuteczniejszą bronią przeciwko manipulacji. To solidne 7/10 za szczerość w opisie walki o prawo do bycia mężem, ojcem i po prostu wolnym człowiekiem, z dala od cienia fałszywego mesjasza.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 4 dni temu
Klątwy, duchy i zbrodnie Renata Kuryłowicz
Klątwy, duchy i zbrodnie
Renata Kuryłowicz
Czy zdarza się Wam czasem myśleć o tym, co sprawia, że tak lubimy sięgać po zatrważające historie o mordercach, duchach i ludzkich wypaczeniach, po biografie ludzi, których człowieczeństwo jest tak znikome, że zastanawiamy się, do czego jeszcze zdolny jest człowiek? Ja często sięgam po takie opowieści. I mimo, że niekiedy otwieram szeroko oczy z przerażenia, to nadal sięgam po kolejne takie historie. Za każdym razem książki te skłaniają mnie do refleksji nad życiem. Tym, którzy lubią takie klimaty, bardzo polecam książkę „Klątwy, duchy i zbrodnie” autorstwa Renaty Kuryłowicz. Renata z Worka Kości nie narzuca nam swojego światopoglądu, za co bardzo cenię jej twórczość. Nie każe czytelnikowi wierzyć w duchy i zjawiska nadprzyrodzone, ale pozostawia czytelnikowi przestrzeń na własne przemyślenia i doświadczenia. Książka podzielona jest na kilka części. W każdym rozdziale znajdują się mrożące krew w żyłach historie 🙀 niektóre o tyle bardziej, że wydarzyły się naprawdę. Znajdziemy tu historie o psychopatach, mordujących ludzi w takich sposób, jaki ciężko sobie wyobrazić; historie o duchach, które z zaświatów domagają się sprawiedliwości; historie o opętaniach i egzorcyzmach, które próbują zintegrować rzeczywistość realną z duchową; historie o wampirach i czarownicach, które zlewają w jedno wiarę z ludowymi przesądami. Autorka przedstawia nam również niesamowite miejsca, w tym też te nawiedzone, w różnych częściach świata. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale nie są to łatwe historie. Niektóre siedzą w mojej głowie do tej pory i nie zamierzają jej chyba prędko opuścić. Bardzo szanuję autorkę za postawę, w której nawołuje nas do szacunku dla zmarłych oraz miejsc w których wydarzyły się makabryczne zbrodnie, np. miejsca morderstw, a nawet obozy koncentracyjne. Uważam, że ta książka napisana jest na wysokim poziomie. Autorka bardzo sprawnie korzysta z języka. "Klątwy, duchy i zbrodnie" skłaniają do wielu refleksji, poruszając tematy trudne i nie do końca wyjaśnione. Do tego jest bardzo ładnie wydana -jest to chyba jedyna różowa książka jaką mam w swojej bliblioteczce🌷🖤 Nawet zastanawiałam się dlaczego ten kolor został tutaj użyty? Może właśnie po to, żeby jakoś złamać ten makabryczny klimat, albo po to, żeby ubrać zbrodnię w różowy płaszcz... Jeżeli czytaliście, koniecznie dajcie znać o Waszych odczuciach.
KsiazkowaLuna - awatar KsiazkowaLuna
oceniła na 10 19 dni temu
Sekta śmierci. Jak ślepa wiara, manipulacja i obsesja mogą zniszczyć życie John Glatt
Sekta śmierci. Jak ślepa wiara, manipulacja i obsesja mogą zniszczyć życie
John Glatt
Autor uwielbia pisać autobiografie książek o prawdziwych przestępcach. Nie dziwię mu się, ponieważ sposób w jaki je pisze jest naprawdę doskonały. Wpierw przedstawia nam fakty co się stało, kto o co został posądzony wraz z pytaniami na które ludzie poszukują odpowiedzi, by później rozpocząć opowieść o losach młodych osób, które na pierwszy rzut oka nigdy nie mogłyby nikogo skrzywdzić. Mówią, że złym stajemy się poprzez nasze towarzystwo i tu nie tylko chodzi o znajomych, ale i samych rodziców, którzy wychowują je według własnych ustaleń. Mówi się, że każdy człowiek na świecie ma swoją ukrytą obsesję, czy też bzik, jak to żartobliwie nazywa się rzecz, by nie prowadziła do powagi sytuacji. Tutaj również mamy nie tylko obrządek religijny, ale i konkretne wyznawanie zasad pomimo tego, że są krzywdzące dla wielu osób. Wiele osób do tej pory nie rozumie jak można było zamordować grono z rodziny tylko dlatego, że wierzyli w jakieś większe przesłanie. Myślę, że ich rodzina oraz podatność na wpływy innych sprawiła, że uwierzyli i obsesyjnie zatracili się w tym, czego zostali nauczeni. To w żaden sposób ich nie tłumaczy i jestem przekonana, że każdy może wysnuć tutaj inną teorię. Sam reportaż jest napisana niby na chłodno, ale są to tak dosadne słowa podsycone nutą niepewności oraz zapewnieniem, że niedługo wydarzy się coś, co zmieni młode osoby niemal w demony zła, że trudno jest ot tak przestać ją czytać. Reportaż nie ocenia, tylko opisuje fakty. Nie tłumaczy, jednak niektóre sprawy przedstawia w taki sposób jakby na tłumaczenie to wyglądało. Ewidentnie królował tutaj duży brak i rygor, przez co psychika wytworzyła sprzeczne informacje i zaczęła według nich żyć. Wszędzie dookoła obecne są pieniądze, oraz zaspakajanie każdej potrzeby dzieci, tylko nie tej, której najbardziej potrzebowali, czyli rodzinnej miłości. Doszło tutaj nawet do odwrotnego odczuwania miłości, gdzie rodzeństwo powinno się kochać, ale nie na tyle, by odczuwać więź erotyczną z siostrą. Przez to są tutaj sceny, które zawierały faktyczne opisy prawdziwych uczuć poprawnie przez naturę rozumianych, poprzez te, do których zdecydowanie dochodzić nie powinno. Ja się przyznam, że nie oglądam wiadomości od kilku lat i bardzo mi to odpowiada. Nie słyszałam o tej sprawia, dopiero ta książka pokazała mi, że potworem człowiek się staje, nie rodzi. Momentami choć nie wulgarna, to jednak emocje potrafią wariować na myśl o sugestiach podświadomości osobników z tego reportażu. Dosadna i potrafiąca przestraszyć. Polecam ją osobom pełnoletnim.
przyrodazksiążką Przespolewska - awatar przyrodazksiążką Przespolewska
oceniła na 10 4 dni temu
Polka na odwyku Marek Sekielski
Polka na odwyku
Marek Sekielski
Marek Sekielski  "Polka na odwyku" Reportaż czyli dwanaście rozmów z kobietami uzależnionymi od alkoholu i narkotyków. Znane i anonimowe. Każda jest w trakcie lub po terapii, więc mogą bardziej świadomie określić czynniki,  które spowodowały,  że zaczęły pić alkohol albo brać narkotyki. Właściwie można stwierdzić, że za każdym razem było u nich podobnie. Jako powód uzależnienia wymieniają brak opieki rodziców, brak zdrowych relacji z ojcem i matką, poczucie osamotnienia, brak wsparcia, miłości, zwyczajnej czułości. Dom rodzinny nie musi być "meliną" i powtórzeniem wzorców, żeby pić alkohol.  O tym można poczytać w książce.  *** Ten dopisek to rodzaj mojej własnej próby działalności edukacyjnej i przeciwko nałogom. Problem alkoholizmu nie ma ani wieku, ani płci. Nałogowo piją już dzieci, bo cena i dostępność alkoholu sprzyja wczesnej inicjacji, a innym utrudnia życie w trzeźwości. Kobiety nie piją rzadko. To stereotyp, że ten nałog ich nie dotyczy. Owszem piją, uzależniają się i z tego powodu tracą pracę, związek, dzieci, szacunek do siebie, zostają wykluczone ze społeczeństwa.  U kobiet uzależnienie rozwija się szybciej, w krótszym czasie niż u mężczyzn. To tzw. "efekt lunetowy". Wynika to z budowy ciała (mniej wody, mięśni, a więcej tkanki tłuszczowej). Wypiją mniej, w krótszej przestrzeni czasu, a potem są ciągi " opilcze" lub codzienne "sączenie " piwa, wina, wódki czystej lub w drinku. Kobiety piją dyskretnie, w tajemnicy i po cichu. Piją ukradkiem, wstydliwe i z eleganckiej buteleczki. Sięgają po piwo i smakowe kolorowe "małpki" w egzotycznych smakach. Piją w domu i raczej nie spotkamy ich kroczących ulicą marynarskim krokiem. Wstyd zamyka je w domu. Niestety mniej chętnie szukają pomocy. To znowu pokłosie przekonań, że kobiety to madonna, matki, opiekunki, piastunki, które chronią ognisko rodzinne, poświęcają wychowaniu dzieci. Powinny być nieskalane i wolne od złych zachowań i nawyków. Za to mężczyźni..wiadomo. Im można pić. Czytałam też, że kobiety " kiepsko się leczą ". Gdy wejdą w nałogi, to głęboko, na umór. Z pewnością brak wsparcia otoczenia, większe potępienie i odrzucenie społeczne utrudnia im zdrowienie. Dawno temu uświadomiłam sobie, że nie czuję się wolna od schematów myślenia. Zwrócę większą uwagę na kobietę, co kupuje piwo. Skrzywię się na widok pijanej kobiety na ulicy. Przyznaję, że widok pijanej matki zezłości mnie bardziej niż pijanego ojca. Walczę z tym, bo nałogi są bezpłciowe. Tymczasem kobiet alkoholiczek przybywa. Lobby piwowarskie i od innych alkoholi nie próżnuje, ma dużo pieniędzy na działania mniej lub bardziej zgodne z prawem, a specjaliści obmyślają reklamy "dedykowane" dla pań. W każdej z nich picie alkoholu to wspaniała zabawa, rozrywka, niewinny wybryk w sobotni wieczór. Chciałabym, żeby obrazki z izby wytrzeźwień mogły trafić do młodych ludzi. Może choć niektórych przekonałyby do tego, że używki mogą prowadzić do stanu, którego sobie nie wyobrażają. Bo widok pijanego w kałuży moczu i rzygowin nie jest atrakcyjny. Padaczka alkoholowa to nie są taneczne podrygi. Za to majaczenie alkoholowe (delirium tremens) to stan bezpośredniego zagrożenia życia. Tyle że to brzydkie widoki, więc lepiej je ukryć i udawać, że to się nie dzieje, nie zdarza itd. W reklamach świat po wypiciu alkoholu jest kolorowy, piękny i atrakcyjny; tylko pić. Na koniec- znam pewną panią, ktorej córka od lat pije alkohol nałogowo. Miała liczne odtrucia, "odwyki", spotkania AA. Były próby wyciągania jej za uszy z bagna, w które dawno temu wpadła, ale gdy ktoś nie chce czegoś zrobić, to się niczego nie zdziała. Jej nie pomógł nawet pobyt w więzieniu (chyba za drobne kradzieże). Miała tam przymusową abstynencję i odwyk, co skończyło się jak zwykle, czyli powrotem do picia po miesiącu od wyjścia na wolność. Jej dzieci są już dorosłe i nie chcą mieć z nią kontaktu. Któregoś dnia jej syn przechodził ulicą w okolicach warszawskiego dworca centralnego. Wśród zataczających się i pijanych postaci zauważył swoją matkę. Nie potrafię ubrać w słowa swoich odczuć. Przerażające.  Wracając do książki, to polecam przeczytać. Krótka, na dwie godziny z dobrą kawą lub herbatą.  
xymenka - awatar xymenka
oceniła na 6 16 dni temu
Prywatne rewolucje. Dorastanie w nowych Chinach Yuan Yang
Prywatne rewolucje. Dorastanie w nowych Chinach
Yuan Yang
(2024) [Private Revolutions: Coming of Age in a New China] „Im częściej rozmawiałam ze znajomymi o mobilności społecznej we współczesnych Chinach, tym więcej słyszałam historii o kobietach, których droga do wielkiego miasta była długa i kręta i które raz po raz musiały się wymyślać na nowo. Zaczęłam szukać tych, których historie dobrze ilustrowały zmiany zmiany zachodzące w chińskiej gospodarce w ciągu ostatnich trzydziestu lat – tych, które mogły opowiedzieć o swoich odczuciach związanych z tak raptownymi przeobrażeniami. Dziennikarze zwykle dostrzegają przesunięcia gospodarcze w skali całego kraju. Ja chciałam pisać w skali życia wewnętrznego jednostki. Ta książka opowiada o rewolucjach w dwóch wymiarach. Mówi o chińskiej rewolucji gospodarczej zapoczątkowanej w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych po epoce »reform i otwarcia« [zainicjowanej przez Denga Xiaopinga], gdy zalegalizowano przedsiębiorstwa będące własnością prywatną, a gospodarkę planowaną zastąpioną po części mechanizmami wolnorynkowymi. Opowiada również o prywatnych rewolucjach przeprowadzonych przez cztery urodzone w tych dekadach młode kobiety, które wchodziły w życie w niepewnych czasach wzrostu i późniejszego zachwiania mobilności społecznej w epoce chińskiego kapitalizmu. Leiya urodzona na wsi [w ‘85/86], gdzie rządzi patriarchat, chce uciec przed narzuconą jej rolą, która określa jej społeczną przydatność wedle zdolności do rodzenia synów. June urodzona [w ‘96] w wiosce zagubionej w górach dostrzega nowe możliwości dzięki przypadkowemu spotkaniu z przyjezdną nauczycielką. Siyue [urodzona po koniec lat 80.], córka wiejskich przedsiębiorców, buntuje się przeciwko nauczycielom ze swojej szkoły, po czym przeobraża cały system kształcenia, by lepiej służył innym. Sam, która przyszła na świat [w ‘92] w miejskiej rodzinie z klasy średniej, inspirują wywrotowi marksiści, twórcy współczesnych Chin, dlatego chce odtworzyć ich spuściznę. Moje opowieści koncentrują się na kobietach, które nadal w dużej mierze odpowiadają w społeczeństwie za dawanie życia i kształtowanie następnych pokoleń, a tym samym na wielu planach ilustrują chińską transformację w szkołach, fabrykach i w domu. O kobietach piszę jednak również dlatego, że chętniej dzieliły się ze mną intymnymi opowieściami o osobistych transformacjach, którym towarzyszyły przemiany w życiu społecznym i gospodarczym kraju. Może dlatego że byłam w podobnym wieku, tej samej płci i narodowości, bliższa im jako dziennikarka i znajoma? W ciągu tych sześciu lat, gdy [od 2016] relacjonowałam sytuację w Chinach [dla »Financial Times«], osoby, z którymi przeprowadzałam wywiady, wielokrotnie zapraszały mnie do swoich domów. Miałam okazję obserwować, co przekazywane jest z babki na matkę, a później na córkę, co w tym międzypokoleniowym transferze ginie i co zostaje wymyślone na nowo” (str. 21-23). „Przepaść dzieląca tu wieś od miasta pogłębiła się na tyle, że metropolie dobrze ilustrują problemy globalnej Północy, natomiast wioski trapione są wciąż bolączkami globalnego Południa. […] […] Cztery bohaterki tej książki pokazują nam, jak współtworzymy zmiany społeczne i jak jesteśmy przez nie kształtowani” (str. 24). Bazując na historii czterech bohaterek pokolenia Y, Yuan Yang (1990) opowiada o zjawisku wewnętrznej migracji w ChRL*, nierównościach społecznych, wykluczeniu edukacyjnym, kłopotach meldunkowych (hukou), trudnej rzeczywistości pracowników fabrycznych**, wyzyskiwanych przez pracodawców, i represjach politycznych dotykających aktywistów upominających się o ich prawa. Braku stabilizacji i niepewności co do dalszej polityki wszechwładnej Komunistycznej Partii Chin. Każda z młodych kobiet realizuje się w zastanej rzeczywistości, ukształtowanej w dobie reform Deng Xiaopinga. Każda wdraża inny pomysł na siebie, i mimo przeciwności – utrzymuje na powierzchni. Yuan Yang pisze o ich codzienności, reprezentatywnej dla milionów Chinek urodzonych na przełomie tysiącleci. Bohaterki borykają się z typowymi problemami, ale starają się robić coś więcej niż rówieśniczki – wykazują się ambicją i przedsiębiorczością, a kiedy trzeba zaciskają zęby. Trzy życiorysy (Leiya, June, Siyue) to opowieści o przeprowadzce do wielkiego miasta, czwarty jest historią mieszkanki jednego z nich (Sam), córki pracowników napływowych. W porównaniu do dziewcząt z prowincji, jest w uprzywilejowanej pozycji, która jednak nie usypia jej wrażliwości społecznej. Poprzez jej historię, dowiadujemy się czegoś więcej o problemach ludzi takich jak Leiya, oraz środowisku które nie wyraża zgody na akceptowany przez Partię wyzysk. Podtytuł brytyjski (Coming of Age in a New China) mówi o procesie wchodzenia w dorosłość; amerykański (Four Women Face China’s New Social Order) sygnalizuje socjologiczny charakter reportażu. Oba zapowiadają konfrontację z systemem. __________________________ * Problem wewnętrznej migracji w ChRL i warunków pracy chińskich robotników poruszany jest w obszernym reportażu Petera Hesslera Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach [Country Driving: A Journey Through China from Farm to Factory] (2010). Dzięki znajomości mandaryńskiego autor buduje własną sieć kontaktów, relacje sąsiedzkie i głębsze przyjaźnie, poprzez które opowiada o warunkach życia zwykłych Chińczyków. O codzienności kilku szanghajskich adresów, których mieszkańcy rzucili wszystko i przeprowadzili się do wielkiego miasta, pisze Rob Schmitz w Ulicy Wiecznej Szczęśliwości. O czym marzy Szanghaj [Street of Eternal Happiness: Big City Dreams Along a Shanghai Road] (2016). Mimo pewnych niedociągnięć warsztatowych i licznych powtórzeń, autor oferuje szersze spojrzenie w głąb historii, w losy sowich bohaterów, i w warstwie informacyjnej jest to wartościowa pozycja, zbliżona charakterem do książek Hesslera. ** Chiny Ludowe, formalnie socjalistyczne, mające u swoich fundamentów troskę o dobro klasy robotniczej, odtworzyły morderczy kapitalizm rodem z XIX wieku. W schizofrenicznej rzeczywistości ChRL mamy socjalistyczne deklaracje, silne rządy Partii i cenzurę, a gospodarczo dzikie rozwiązania wolnorynkowe, w których niewykwalifikowani robotnicy traktowani są jak ludzie trzeciej kategorii, tania, odhumanizowana siła robocza. • Jest to książka o kobietach i dla kobiet, poprzez którą lepiej zrozumieją problemy społeczne dzisiejszych Chin. Poczują więź z bohaterkami, i zaangażują się emocjonalnie. Jednocześnie jest to też książka dla wszystkich zainteresowanych socjologicznymi aspektami ChRL, bez względu na płeć. (Tekst zyska na wartości z czasem, jako historyczne świadectwo społecznych problemów przeobrażających się Chin). • Przekład Doroty Konowrockiej-Sawy nastawiony jest na adaptację. Przysłonięcie angielskiego pierwowzoru tam, gdzie jest to konieczne – co wychodzi zgrabnie i bezpretensjonalnie. Wyjąwszy drobne wpadki, czyta się naprawdę dobrze i wciąga*. Sylwetki Leiyi, June i Siyue powinny być opisane nieco bardziej wyraziście, z większym naciskiem na charakter, indywidualne cechy i gusta. Z uwagi na zbliżony wiek, płeć i środowisko w jakim dorastają, miejscami możemy je ze sobą mylić. __________________________ * Całość pisana jest ze zrozumieniem i empatią, obiektywizmem i życzliwością – dobrze oddanymi w tłumaczeniu. • UWAGI (wyd. I z 2025, tłum. Dorota Konowrocka-Sawa, W.A.B.): Str. 97 – „[…] partyjni przywódcy obserwowali upadek muru berlińskiego, który dzielił blok wschodni od państw kapitalistycznych” – dzielił, ale symbolicznie, bo znajdował się w samym środku NRD, i faktycznie odseparowywał tylko Berlin Zachodni, jako enklawę Zachodu, od Niemiec Wschodnich. Str. 116 – „[…] Douyin – chińską wersję TikToka […]” – skrót myślowy: TikTok jest chiński, Douyin to jego odsłona na Chiny. Str. 168 – „Jeśli nie liczyć badań ankietowych w Shenzhen, […] nigdy nie musiała rozmawiać z nieznajomymi” – zanim ktoś stanie się znajomy, pierw trzeba go poznać, co dokonuje się głównie poprzez rozmowę, poza tym każdy mieszkaniec dużego miasta, już od najmłodszych lat, wschodzi w przeróżne interakcje o charakterze werbalnym… Str. 200 – w przypadku „dowodów tożsamości wyposażonych w procesor” chodzi o chipy które działają jak miniaturowe procesory. Str. 256 – „prezydent Xi Jinping” – przewodniczący Xi Jinping, ChRL nie ma prezydenta. Str. 18 – nas-nas; str. 21-23 – dwa razy pojawia zwrot „wymyślać na nowo” – o jeden raz za dużo; str. 23 – opowieści-opowieści; str. 52 – wielkiej (wiejskiej); str. 122 – przystanek linii metra (stacja); str. 147 – cienką drzazgę (tu: wąską szczelinę, linię); str. 290 – „jeszcze innej”, a zaraz potem „jeszcze inna”; str. 339 – rodziców?, czytamy o podróży w towarzystwie dziadków, skąd nagle rodzice?
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Wielka księga seryjnych morderców. 150 profili Jack Rosewood
Wielka księga seryjnych morderców. 150 profili
Jack Rosewood Rebecca Lo
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego wśród nas są ludzie, którzy dopuszczają się bestialskich czynów? Przyznam, że to jedno z tych pytań, które wciąż mnie nurtuje. Nie potrafię zrozumieć, jak ktoś może odebrać życie drugiemu człowiekowi – nierzadko w najgorszy możliwy sposób – odbierając mu poczucie bezpieczeństwa i godności, zadając ból przekraczający wszelkie granice. Wielka Księga seryjnych morderców to leksykon przedstawiający 150 profili osób, które dopuściły się najcięższych zbrodni. Autorzy zaglądają pod płaszcz pozornej normalności, próbując pokazać, co kryło się za wizerunkiem „zwykłego człowieka”. W książce poznajemy dzieciństwo sprawców, ich życie prywatne i zawodowe oraz moment, w którym przekroczyli granicę, zza której nie ma już powrotu. Opisane zbrodnie nie są przedstawione w sposób epatujący szczegółami, ale wystarczająco sugestywny, by uświadomić skalę wyrządzonych krzywd. Znajdziemy tu również daty popełnionych czynów, nazwiska ofiar, informacje o schwytaniu sprawców oraz o konsekwencjach, jakie ponieśli. Po lekturze wszystkich profili nasuwa się jeden wyraźny wniosek – wielu z tych ludzi doświadczyło w dzieciństwie traumy. Byli maltretowani, wykorzystywani, poniżani lub pozostawieni sami sobie. Nie zaznali miłości i poczucia bezpieczeństwa, na jakie zasługuje każde dziecko. Czy jednak trudne dzieciństwo może być usprawiedliwieniem dla zadawania bólu innym? Czy daje prawo do powielania krzywd, których samemu się doświadczyło? Odpowiedź wydaje się jednoznaczna – nie. Wielka Księga seryjnych morderców to pozycja dla czytelników zafascynowanych mrocznymi zakamarkami ludzkiej psychiki – dla miłośników literatury true crime oraz osób próbujących zrozumieć mechanizmy stojące za najokrutniejszymi zbrodniami. To lektura trudna, momentami wstrząsająca, ale skłaniająca do refleksji nad naturą zła i odpowiedzialnością człowieka za własne czyny.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Imperium grzechu. Kronika zbrodni Kościoła Arkadiusz Stempin
Imperium grzechu. Kronika zbrodni Kościoła
Arkadiusz Stempin Artur Nowak
Autorzy wyselekcjonowali z długoletniej historii kościoła katolickiego kilka wydarzeń oraz kilkanaście osób, które były jaskrawymi przeciwieństwami idei chrześcijańskiej. Zrobili to w ciekawy sposób za każdym razem dokonując charakterystyki antybohatera oraz przybliżając rys historyczny i okoliczności, które doprowadziły do zaistniałej chorej sytuacji w łonie kościoła. Otrzymujemy więc: sześciu papieży renesansu z Aleksandrem VI Borgią na czele, dominikanina Tomasa de Torquemada i jego inkwizycję, poznajemy bliżej historię Edgarda Mortary – żydowskiego chłopca wbrew woli rodziców ochrzczonego i zgodnie z zasadą nieodwołalności tego sakramentu odebranego żydowskim rodzicom jako uznane przez kościół za własność Boga, dowiadujemy się o Miroslavie Filipovicu – Majstorovicu – chorwackim zakonniku dokonującym czystek etnicznych w obozach koncentracyjnych na Bałkanach. A to jeszcze nie wszystkie przykłady brutalności, igrzysk przemocy w imię boga, przerażających zbrodni usprawiedliwianych w majestacie zasad katolickich i nie wszyscy architekci terroru religijnego. Okrutne przykłady, świadectwa w których wiara miesza się z grzechem a sacrum z profanum a krew wiernych jest przelewana dla korzyści i przyjemności psychopatów i zwyrodnialców działających w łonie i na rzecz Kościoła. Wszystko opisane w przystępnej formie bez zbytniego patosu czy naukowych wynurzeń.
Shonen - awatar Shonen
ocenił na 7 2 miesiące temu
Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów Will Storr
Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów
Will Storr
Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów. Will Storr To taka książka, po której lekturze zostaje lekki chaos w głowie, gdyż zmusza do zakwestionowania swojej wizji reportażu. Tylko jak tu kwestionować temat, który tak naprawdę sam w sobie budzi sprzeciw gdy mówimy o logice i twardych faktach? Autor odwiedził wiele miejsc związanych z działalnością medium, seansów spirytystycznych, satan.istycznych kółek wzajemnej adoracji. Podróżując po Stanach spotyka sceptyków i głęboko wierzących w ideę zdarzeń paranormalnych. Nie próbuje przekonać, ale zaprezentować temat, który wywołuje tak szeroki wachlarz poglądów, w szczególności wśród fanów tego typu publikacji. To, co przebija się przez ten reportaż to wpływ jaki mają te spotkania na autora i jego perspektywę, która zaczyna gibać się w zależności od miejsca, czasu i ludzi. Można powiedzieć, że nie do końca to profesjonalne, ale zapytam znowu, czy temat taki może być potraktowany czysto zdroworozsądkowo i pozbawiony subiektywnej opinii? Daleko mi od ferowania wyroków. Przeczytałem ten reportaż bardziej z ciekawości niż pogłębienia konkretnej wiedzy. To, co mnie zastanowiło to wizja Ameryki, która po raz kolejny pokazuje się w mocy swojej eklektyczności. Typowo, gdy ci się wydaje, że coś wiesz, tak naprawdę nie wiesz nic. A może to po prostu natura ludzka, wszędzie i w każdym miejscu rządzi się swoimi, nieprzewidywalnymi prawami. Trzeba samemu przeczytać i wyrobić sobie opinię. Mnie niektóre sceny przeraziły a inne rozbawiły. Chociaż też przyznam, że odkładam książkę z pewnego rodzaju niedosytem ale i świadomością, że wydarzenia paranormalne nigdy nie będą do końca wyjaśnione. Taka to już ich magia. Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czarne
Swiezakksiazkowy - awatar Swiezakksiazkowy
ocenił na 7 26 dni temu

Cytaty z książki Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów