rozwiń zwiń

Miasto Latarni. Tom 1

Okładka książki Miasto Latarni. Tom 1
Paul JenkinsCarlos Magno Wydawnictwo: Lost In Time Cykl: Miasto Latarni (tom 1) komiksy
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Miasto Latarni (tom 1)
Tytuł oryginału:
Lantern City Volume 1
Data wydania:
2023-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-25
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367270557
Tłumacz:
Bartosz Czartoryski
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miasto Latarni. Tom 1 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miasto Latarni. Tom 1

Średnia ocen
6,6 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2696
2518

Na półkach:

POPKulturowy Kociołek:
Akcja serii rozgrywa się w tytułowym Mieście Latarni. Wielkiej metropolii otoczonej gigantycznym murem, który ma chronić mieszkańców przed wieloma niebezpieczeństwami. Świat za nim jest bowiem niebezpiecznym i zniszczonym miejscem. Tak przynajmniej twierdzą władcy tego miasta. Niektórzy jednak sądzą, że owe mury, zamiast chronić mieszkańców, mają ich zwyczajnie zniewalać. Tym bardziej że w miejscu tym panuje ścisły rygor klasowy. Na samym szczycie są Szarzy (władcy), służą im odziani w zbroje strażnicy, a na samym dole warstwy społecznej znajdują się zwykli ludzie, dla których każdy dzień to walka o normalne życie. Nic więc dziwnego, że w wykorzystywanych ludziach zaczyna się rodzić zalążek buntu. W takich realiach funkcjonuje Sander Jorve, który pragnie jedynie bezpieczeństwa dla swojej rodziny. Staje się on częścią większego planu, który może doprowadzić do rewolucji, albo zakończy się jego śmiercią.

Stworzona przez Trevora Craftsa historia być może nie jest rewolucyjna w swoich założeniach, ale i tak ma w sobie to „coś”, co mocno przyciąga uwagę czytelnika. Duża w tym zasługa dobrania do projektu grupy różnych solidnych scenarzystów, mających spore doświadczenie w szeroko pojętej popkulturze.

Pierwszy tom (rodzime wydanie składa się z czterech pierwszych zeszytów serii) koncentruje się głównie na zaprezentowaniu odbiorcy zarysu mocno złożonego świata, nakręcającej się intrygi i różnorodnych bohaterów radzących sobie z codziennością. Fabuła jest jednocześnie przy tym dość dynamiczna, łącząc intrygi władz, napięcia społeczne, tematy nierówności i oczywiście elementy steampunku.

Tym, co jednak najbardziej wyróżnia komiks, są świetnie nakreśleni bohaterowie. Sander Jorve to niezwykle złożona osobowość, rozdarta między chęcią lepszego jutra a troską o rodzinę i strachem przed tym, co nadejdzie. Nieźle wypada również obsada drugoplanowa, która jest różnorodna i wyrazista. Wnosi ona do opowieści swoją własną cząstkę narracji, nadając scenariuszowi odpowiedniej głębi....

https://popkulturowykociolek.pl/miasto-latarni-tom-1-recenzja-komiksu/

POPKulturowy Kociołek:
Akcja serii rozgrywa się w tytułowym Mieście Latarni. Wielkiej metropolii otoczonej gigantycznym murem, który ma chronić mieszkańców przed wieloma niebezpieczeństwami. Świat za nim jest bowiem niebezpiecznym i zniszczonym miejscem. Tak przynajmniej twierdzą władcy tego miasta. Niektórzy jednak sądzą, że owe mury, zamiast chronić mieszkańców, mają ich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56 użytkowników ma tytuł Miasto Latarni. Tom 1 na półkach głównych
  • 35
  • 21
29 użytkowników ma tytuł Miasto Latarni. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 12
  • 8
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Inhumans Paul Jenkins, Jae Lee
Ocena 6,9
Inhumans Paul Jenkins, Jae Lee
Okładka książki Mity Paul Jenkins, Paolo Rivera
Ocena 6,4
Mity Paul Jenkins, Paolo Rivera
Okładka książki Hellblazer. Paul Jenkins 2 Paul Jenkins, Sean Phillips, Warren Pleece, Paul Pope
Ocena 7,2
Hellblazer. Paul Jenkins 2 Paul Jenkins, Sean Phillips, Warren Pleece, Paul Pope
Okładka książki Spawn Compendium Volume 6 Greg Capullo, Clayton Crain, Paul Jenkins, Szymon Kudrański, Erik Larsen, Todd McFarlane, Jonboy Meyers, Jerome Opeña, Scott Snyder, praca zbiorowa
Ocena 7,0
Spawn Compendium Volume 6 Greg Capullo, Clayton Crain, Paul Jenkins, Szymon Kudrański, Erik Larsen, Todd McFarlane, Jonboy Meyers, Jerome Opeña, Scott Snyder, praca zbiorowa
Okładka książki Miasto Latarni. Tom 2 Bruce Boxleitner, Trevor Crafts, Matthew Delay, Paul Jenkins, Carlos Magno, Mairghread Scott
Ocena 6,8
Miasto Latarni. Tom 2 Bruce Boxleitner, Trevor Crafts, Matthew Delay, Paul Jenkins, Carlos Magno, Mairghread Scott
Okładka książki Alien: Black, White and Blood #2 Michael Dowling, Paul Jenkins, Collin Kelly, Jackson Lanzing
Ocena 5,0
Alien: Black, White and Blood #2 Michael Dowling, Paul Jenkins, Collin Kelly, Jackson Lanzing

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dom Usherów Jean Dufaux
Dom Usherów
Jean Dufaux Jaime Calderón
Oto coś idealnego dla fanów gotyckich opowieści grozy! W porządnym wydaniu w wielkim formacie i twardej oprawie. 🥰 Sama fabuła mocno odbiega od słynnego opowiadania Poego, czyli "Zagłady Domu Usherów", to luźne zaczerpnięcie motywu smętnego dworu w odludnej okolicy. Na widok tych niesamowitych ilustracji dusza się raduje. Zdecydowanie jest na czym zawiesić oko! Z detalami nadającymi realizmu są prawdziwą ucztą dla zmysłów. Stonowane kolory, z każdej strony wyziera ponura atmosfera pełna tajemnicy. I takie to jest wszystko otulone melancholią. Nasz bohater, Damon w wyniku splotu złych decyzji wpada w pajęczynę zagadkowych zdarzeń... i trafia do owianego złowieszczą aurą Domu Usherów. Posiadłość jest skarbnicą tajemnic jego mieszkańców. Czy jest tu coś nadprzyrodzonego? Co widziały ściany tego domostwa?🦇 To wciągająca mroczna historia z niepokojącą atmosferą wręcz przytłaczającą. Jest niezwykle klimatycznie i czuć wiszące w powietrzu pełzające szaleństwo. No i wpleciona w historyjkę postać ojca klasycznej grozy, czyli Poego poruszyła moje zgniłe serducho. Edgar jest tu zagubiony pełen rozterek, udręczony przez kłębiące się myśli tworzonych historii i postaci. Pomimo umysłu ogarniętego mrokiem przebija się przez niego coś pozytywnego. Ogromnym plusem jest dodatek na końcu komiksu w postaci opowiadania "Zagłady Domu Usherów" Poego, w sam raz dla tych, co jeszcze nie mieli okazji tego czytać. Jestem usatysfakcjonowana! Polecam fanom gotyckich klimatów. Na jesienną szarugę nada się idealnie!🍂
katooola - awatar katooola
oceniła na 7 8 miesięcy temu
Baltimore. Tom 2 Mike Mignola
Baltimore. Tom 2
Mike Mignola Christopher Golden Ben Stenbeck Dave Stewart Michelle Madsen
Baltimore Tom 2 to kontynuacja mrocznej podróży tytułowego bohatera, który tym razem nie działa już solo. Zbiera drużynę lojalnych towarzyszy, by wspólnie stawić czoła potężnym siłom zła, które zagrażają światu. Akcja zaczyna się od śledztwa, w którym Baltimore i jego sojusznicy tropią tajemniczy kult czerwonego króla. Krok po kroku odkrywają nie tylko przerażającą historię tego zła, ale i sieć powiązań, które prowadzą do samego źródła zagrożenia. Śledztwo stopniowo przeradza się w pościg za kultem, a Baltimore odkrywa, jak wielką moc mają jego przeciwnicy, których celem jest opanowanie Europy. Kulminacją opowieści jest konfrontacja z samym Czerwonym Królem – mroczną i potężną istotą, której celem jest zniszczenie wszystkiego. Opowieść to przygoda lekko polana sosem grozy, stawia na odkrywanie tajemnic i misję, która wymaga od bohaterów nie tylko siły, ale i sprytu. Ilustracje tworzą ponurą, pełną napięcia atmosferę, w której nie brakuje krwawych i intensywnych starć. Klimatyczne sceny to w zasadzie najmocniejszy punkt tego tomu. Sama historia jest zbyt rozwleczona, przez co nie robi aż takiego wrażenia. Pod tym względem podobne Joe Golem, a zwłaszcza Homar Johnson wypadają dużo lepiej. Przyjemna, mroczna przygoda, która jednak pozostawia lekki niedosyt. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: lukkegeek: https://www.instagram.com/p/DGV2pLEMOAr/?igsh=MTUwZ2V6cTVuOTFsZA==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 7 1 rok temu
Cienie z Thule Lionel Marty
Cienie z Thule
Lionel Marty Patrick Mallet
POPKulturowy Kociołek: Cienie z Thule przenoszą nas do starożytnej Szkocji z II wieku naszej ery. Na ziemiach tych trwa wyniszczająca i krwawa wojna pomiędzy ludami Piktów i Galów oraz rzymskim najeźdźcom. Przedłużający się konflikt nie jest na rękę generałowi Horacjuszowi, który chciałby szybko zakończyć podbój. Za namową pewnej wiedźmy uwalnia on więc prastare zło (tytułowe Cienie), które ma zniszczyć jego wrogów. Walkę z mrocznym zagrożeniem podejmuje Cormak Mac Fiann, który chcąc odnieść sukces, będzie musiał zjednoczyć zwaśnione plemiona i sięgnąć po siłę, o której wszyscy już zapomnieli. Jak zostało wspomniane na samym wstępie recenzji scenarzysta Patrick Mallet oraz rysownik Lionel Marty tworząc swoje dzieło, wzorowali się na twórczości dwóch legend (Lovecrafta i Roberta E. Howarda). Inspiracje te zresztą są już mocno widoczne w samej okładce komiksu. Każdy, kto zdecyduje się sięgnąć po ten tytuł, otrzyma tu więc mieszankę fantazyjnej grozy z heroic fantasy i jest to miks naprawdę bardzo przyjemny w odbiorze. Mniej lub bardziej oczywiste nawiązania do klasyki to jedna strona komiksu. Autor kreśli tu także historię pełną licznych zwrotów akcji. Jego dzieło potrafi również mocno trzymać w napięciu. Jest to zasługa umiejętnego dawkowania informacji o pradawnej sile, co jest świetnie połączone z brutalną, krwawą otoczką trwającej wojny.... https://popkulturowykociolek.pl/cienie-z-thule-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 8 1 rok temu
Wąż i kojot Philippe Xavier
Wąż i kojot
Philippe Xavier Matz
Są komiksy, które samym opisem fabuły przyciągają uwagę, intrygują, fascynują. To nie jest jeden z nich. Mamy tu dawnego przestępcę, który jako pierwszy, eksperymentalny uczestnik programu ochrony świadków, obecnie pod innym imieniem jeździ kamperem po Stanach. Spotyka piesko-kojota i opowiada mu historię swojego życia. Nie zrozumcie mnie źle, nie jest to zły punkt wyjścia. Przestępca, który złamał omertę, sprzedał swoich, samotny, starzejącą się mężczyzna na pustkowiach. To mogło się udać. Początek komiksu jest zresztą całkiem obiecujący. Klimatyczne, przestrzenne krajobrazy, ładne kolory, dużo oddechu, konkretny klimat. Niestety robi się gorzej jak tylko ktoś otwiera usta. Postaci przerzucają się nijakimi, utartymi frazesami, w dodatku brak tu równowagi i odpowiedniego rytmu, z otwartych plansz trafiamy momentami na strony kompletnie przeładowane tekstem. Mimo dość krótkiej formy (ok. 140 stron) trafiają się fragmenty śmiertelnie wręcz nudne (wspomnienia z przestępczej przeszłości bohatera), a sam zwierzak-towarzysz przez większość komiksu robi wrażenie bycia wprowadzonym mocno na siłę, jako narzędzie będące pretekstem do monologów głównego bohatera. Scenariuszowo jest w porządku, ale długość komiksu nie pozwala żadnej relacji wybrzmieć, przez co kompletnie nie umiałem się w komiks wczuć. Na plus epizod z córką bohatera, niestety zaskakująco krótki. Ładne pejzażyki, ale niestety niewiele więcej. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 6 6 miesięcy temu
Trent - Wydanie zbiorcze Luis Eduardo de Oliveira (Leo)
Trent - Wydanie zbiorcze
Luis Eduardo de Oliveira (Leo) Rodolphe Daniel Jacquette
Dobra, to była jedna z ładniejszych przygód komiksowych. Serio. Co to ten Trent? A właściwie kto to - jest to konstabl kanadyjskiej policji konnej. Otóż to - jeździ na koniu po Kanadzie, pilnuje prawa, wykonuje rozkazy, pomaga ludziom. I jest to doskonałe. Już wstęp buduje odpowiedni nastrój, wspominając o przygodowych powieściach Jacka Londona i spółki. Czuć to umiłowanie do przygody, pewną potrzebę immersji w odmienny świat kojarzącą się z dzieciństwem. Trent to milczący bohater, ani w stylu potężnego samca alfa, ani nieporadnego wstydziocha. Ma zasady, chce postępować słusznie, nie ma potrzeby stawiać się w centrum wydarzeń. Kiedyś, gdzieś porzuciła go żona. Wybrał samotność na szlaku i służbę prawu. Samotności tu dużo, ale nie depresyjnej samotności. Raczej waldenowskiej, intencjonalnej samotności, która jest rodzajem ceny którą płaci się za wolności i pewną dozę spokoju. Mamy tu zazwyczaj niespieszną narrację, acz intrygi potrafią trzymać w napięciu, a mimo pewnej umowności i konwencjonalności historie są bardzo zróżnicowane. Komiks wypełnia atmosfera pustkowi kontynentu północnoamerykańskiego, mnóstwo detali ówczesnego świata i wyrazista doza romantyzmu. Jest w tej opowieści coś niedzisiejszego. Zew przygody i jednoczesny spokój w narracji. Mimo że to kawał lektury, to każdy powrót do świata „Trenta” wiązał się z czystą przyjemnością i głębokim relaksem. Jest to świat w który się wchodzi i żyje się nim przez całą opowieść. „Trent” to niesamowicie sycący, satysfakcjonujący album. Nie pozostawia niedosytu, nie męczy buły, sprawia permanentną radość. Polecam jak cholera. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 9 6 miesięcy temu
Excalibur: Kroniki Jean-Luc Istin
Excalibur: Kroniki
Jean-Luc Istin Alain Brion
Byłem przy lekturze "Excalibura" jak Bastian, który nie mógł oderwać się od skradzionego (na chwilę!) egzemplarza "Niekończącej się opowieści". Znowu miałem kilkanaście lat i znowu kroczyłem tymi pięknymi fantastycznymi ścieżkami. A wracając na rodzime poletko, to "Excalibur. Kroniki" w 2025 roku czyta się tak dobrze jak "Thorgala" w latach 90. Skąd takie poniekąd osobliwe porównanie? Oczywiście nie łączę tych dwóch komiksów tylko ze względu na ich przynależność gatunkową. Oba to wszak fantasy z wyrazistymi postaciami, rozległe w krajobrazie, ale zwarte jeżeli chodzi o bohaterów, zawsze blisko emocji. Wprawdzie "Thorgal" był bardziej pojemny (elementy sci-fi, mitologie nordyckie), ale atmosfera, narracja, sposób prezentacji akcji, to wszystko przypomina mi Excalibur. Kroniki. Poczułem to, chociaż "Thorgala" czytałem ostatnio dekadę temu. I przy tej podobnej atmosferze, którą udało się stworzyć w komiksie, autorzy Alain Brianowi (rysunki) i Jean-Luc Istinowi (scenariusz), opowiedzieli o wszystkich trudach Merlina. Tak, ten legendarny czarodziej, który pochodzi jeszcze ze starego porządku, pragnie tylko jednego, chce by Brytania była jedną zespoloną krainą (tak w armii jak i pod władaniem jednego króla). Zadanie ma Merlin trudne, bo rządzą tu różni władcy, a wysłannicy Avalonu nie mają tyle siły przebicia co choćby Patrycjusz, zbrojne ramię chrześcijaństwa i wysłannik Rzymu w jednej osobie. Fascynujące są to opowieści i genialnie rozrysowane sceny, które potrafią poruszyć. Ten moment, gdy Merlin przedziera się przez piktów z niemowlęciem na ramieniu. Albo te nasączone emocjami kadry z próbą wyjęcia Excalibura, który może dać swojemu właścicielowi prawdziwą władzę. Są to sekwencje epickie z dużym dramatycznym ładunkiem i niekoniecznie o epickim rozmachu. Tu nie chodzi bowiem o te największe bitwy, wymiar kolosalny w podejściu do ilustracji, a właśnie rasowy storytelling oparty o legendy arturiańskie, wyrazistych bohaterów i detale w ujęciu emocji. Czuć tu bardzo stawkę, czuć też mocno te momenty, które mogą tworzyć fundamenty pod nowe realia w Brytanii. Nie zawsze jednak wszystko idzie po myśli Merlina i jego towarzyszy, fabularnie komiks ma sporo tragicznych zwrotów akcji. To również dostarcza sporych emocji. To fantasy bez nadmiernego politykowania i ze sporą ilością mitologii. Świetny komiks, ładnie narysowany, z najlepszymi momentami gdy Merlin okazuje się być bohaterem mądrym, odważnym, ale też silnym i tym, który posiada prawdziwą moc. To też komiks, który z szacunkiem i wyczuciem podchodzi do legend arturiańskich. Czytelnicy przyzwyczajeni do znanych motywów, mogą być zaskoczeni. Autorzy zdecydowali się na kilka nowych interpretacji. Ale to przecież zawsze były tylko legendy, mogli więc pójść nowymi ścieżkami. Warstwa graficzna natomiast potrafi zbudować atmosferę tajemnicy i napięcia, idealnie współgrając z narracją. Scenariusz i cała historia Merlina, Patrycjusza, Morgany, ale też postaci pobocznych, prowadzony jest konsekwentnie, z dbałością o rytm i dramaturgię. Świetna rzecz i jedna z moich większych komiksowych niespodzianek.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Jack z Baśni. Księga pierwsza Bill Willingham
Jack z Baśni. Księga pierwsza
Bill Willingham Steve Leialoha Tony Akins Andrew Pepoy Andrew C. Robinson Russ Braun Lilah Sturges
Seria „Baśnie” doczekała się aż dwudziestu dwóch tomów zbiorczych, a odbiór większości z nich był naprawdę dobry. Cykl chwalono między innymi za twórcze podejście autorów do postaci znanych z klasycznych dzieł kultury, uwspółcześnienie ich wizerunku oraz wrzucenie ich na karty opowieści utrzymanej w bardzo nowoczesnym stylu, pełnej akcji i emocji. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów „Baśni” stał się niejaki Jack – mężczyzna krnąbrny i zadufany w sobie, posiadający jednak specyficzny, niezaprzeczalny urok. I to właśnie on otrzymał w 2006 roku własny tytuł. Pierwszy tom „Jacka z Baśni” zbiera w całość pierwszych szesnaście zeszytów serii. Po opuszczeniu baśniowych rejonów Jack Horner zdobywa renomę w Hollywood. Sława bywa jednak kapryśna, wystarczy kilka wydawałoby się niepozornych wydarzeń, a nasz bohater traci stabilizację i musi ponownie wyruszyć w drogę, niczym bohater słynnej piosenki Raya Charlesa. Na jego niekorzyść działa to, że ktoś stara się go dopaść. Czy dawni nieprzyjaciele, czy może ktoś zupełnie nowy, komu Jack, świadomie bądź nie, nadepnął na odcisk? Jedno jest pewne – przed ex-Baśniowcem wije się bardzo kręta droga. Nie jestem zaznajomiony ze wszystkimi tomami „Baśni”. Czytałem dwa albo trzy, resztę odkładając na nieokreślone „później”. Jak to bywa w takich przypadkach, komiksy wylądowały na tak zwanej kupce wstydu i dotąd do nich nie zajrzałem. Tymczasem na rynku zdążył się pojawić ich spin-off – jak się szczęśliwie okazało, podstawowa znajomość „Baśni”, jaką posiadałem, w zasadzie zupełnie wystarcza, żeby cieszyć się z lektury. Co więcej, autorzy pomyśleli o czytelnikach, którzy będą orientować się w sytuacji jeszcze słabiej niż ja, i raz na jakiś czas przekazują informacje o tym, co działo się wcześniej. To naprawdę dobry manewr, bo dzięki temu „Jack z Baśni” ma szansę dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Sporym atutem pierwszej odsłony „Jacka z Baśni” jest niewątpliwie styl, w jakim zaprezentowane są perypetie tytułowego bohatera. Komiks aż kipi od akcji, właściwie na każdej stronie coś się dzieje, a fabuła rzadko zatrzymuje się na dłużej niż na chwilę. Ale dlaczego rozpatruję tę cechę w kategorii zalety, podczas gdy wiele razy narzekałem na zbytnią intensywność danego komiksu? Otóż tym razem akcję poprowadzono z głową, a kolejne sceny są naprawdę pomysłowe, stanowią reinterpretację motywów znanych z różnych baśni. Mimo bardzo wyraźnego rozrywkowego sznytu całość nie jest głupawa, potrafi też zmusić do wysiłku czytelnika, który co rusz zastanawia się nad tym, do jakich dzieł nawiązuje autor – to naprawdę świetna zabawa. Istotne jest też to, że „Jack z Baśni” dobrze sprawdza się jako autonomiczne dzieło, w oderwaniu zarówno od „Baśni”, jak i od baśni (jak to pięknie brzmi!). To po prostu wciągająca opowieść. Główny bohater omawianego tytułu to postać… specyficzna. Jack jest zadufanym w sobie megalomanem, który uważa, że każdy powinien go podziwiać, a przynajmniej schodzić mu z drogi, kiedy realizuje swoje cele. Jest też zadeklarowanym seksistą, uważającym kobiety jedynie za łóżkowe zdobycze. Jack generalnie jest mało sympatycznym indywiduum, a to już pewien problem, bo jako główny bohater stoi zawsze na pierwszym planie i musimy z nim stale obcować. I pal licho, że jest niemiły dla ludzi (też nie trawię znacznej części społeczeństwa), ale jego zachowanie bywa po prostu chamskie i prostackie, a na ponad czterystu stronach komiksu staje się to męczące. Nie każdy lubi taką formę, jednak ja jestem wniebowzięty za każdym razem, kiedy mogę czytać komiks wydany na papierze offsetowym. Nie potrafię tego doprecyzować, ale ma on w sobie coś unikalnego. Może chodzi o fakturę, może chodzi o zapach, może o to, że nie zbiera śladów tak jak kreda, w każdym razie uwielbiam offset. Więcej proszę! To tyle na ten temat, jeśli zaś chodzi o rysunki „Jack z Baśni” prezentuje się bardzo ładnie. Artystów jest tu trzech i każdy z nich prezentuje wysoki poziom. Grafiki są dopracowane i dynamiczne, dobrze oddają zarówno baśniową stronę świata przedstawionego, jak i tę realną. W ostatecznym rozrachunku pierwszy tom „Jacka z Baśni” prezentuje się solidnie. Komiks co prawda ma swoje wady, jednak nie są one na tyle znaczące, żeby przesłonić zalety. Tych drugich jest na szczęście więcej i robią na tyle dobre wrażenie, że z zaciekawieniem zajrzę do woluminu numer dwa, którego premierę zaplanowano już na wrzesień. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2023/09/jack-z-basni-tom-1-recenzja.html oraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/pfbid0289zm1VQXE2ZSmc7GdM5CufboRyjyMV7RwqCx2o93FRZyW84wiCG1cEweKVrbEPJ1l
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 7 2 lata temu
Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza Antonio Segura
Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza
Antonio Segura Jose Ortiz
Postać Kuby Rozpruwacza jest znana każdemu i chętnie wykorzystywana w popkulturze. Jest to bowiem morderca – symbol. Niezwykle brutalny oraz, co najważniejsze i najbardziej tajemnicze, nieuchwytny. Dlatego też elektryzuje i inspiruje kolejne pokolenia. Pierwsza moja styczność z Kubą to, wbrew pozorom nie żaden film czy książka, ale gra. Pamiętam, że grałem w przygotówkę pt. „Sherlock Holmes vs. Kuba Rozpruwacz”. Wciągnęła mnie bardzo, ale przede wszystkim utkwiła w pamięci i pozwoliła bardzo dobrze poznać tę historię. O dziwo, pisarz Doyle, twórca Holmesa, miał wiele wspólnego z Kubą. Udzielał się podczas prawdziwego śledztwa w XIX wieku, a nawet sam jest czasem przedstawiany jako ów morderca. Komiks, który miałem okazję przeczytać, przedstawia różne hipotezy kim mógłby być Kuba. Duet twórczy Segura-Ortiz nie ogranicza się do faktów historycznych, ale fantazjuje na temat różnych jego obliczy: londyńskiego policjanta, żebraka, marynarza, burżuja czy nawet kobiety. Poprzez kilka krótkich opowiadań poznajemy obskurne zakątki nocnego Londynu, miejsca o złej reputacji oraz makabryczne zbrodnie związane z różnymi wcieleniami Kuby. Podsumowując, mamy do czynienia z klasykiem hiszpańskiego komiksu. Mimo krótkich historii, przyciąga uwagę. Znakomite rysunki, tajemniczy klimat i świetne wydanie sprawiają, że naprawdę warto go mieć na półce! Ale uwaga, bo jest to komiks wyłącznie dla dorosłych (głównie ze względu na sceny gore). Paweł
Rozczytani - awatar Rozczytani
ocenił na 8 2 lata temu

Cytaty z książki Miasto Latarni. Tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miasto Latarni. Tom 1