Melancholia sprzeciwu

Okładka książki Melancholia sprzeciwu
László Krasznahorkai Wydawnictwo: W.A.B. Ekranizacje: Harmonie Werckmeistera (2001) Seria: Don Kichot i Sancho Pansa literatura piękna
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Don Kichot i Sancho Pansa
Tytuł oryginału:
Az ellenallas melankoliaja
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
8374143258
Tłumacz:
Elżbieta Sobolewska
Ekranizacje:
Harmonie Werckmeistera (2001)
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Melancholia sprzeciwu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Melancholia sprzeciwu



książek na półce przeczytane 3009 napisanych opinii 1264

Oceny książki Melancholia sprzeciwu

Średnia ocen
7,1 / 10
215 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
114
114

Na półkach:

Powieść panoramiczna, a zarazem obfitująca w detale, trochę przypominająca Williama Faulknera, który z fragmentu prowincji amerykańskiego Południa uczynił odbicie świata – podobnie Krasznahorkai próbował z węgierskim miasteczkiem. Stylistycznie też rozwlekłe długie zdania. Krasznahorkai wyraźnie nie znosi akapitów, co mnie jako czytelniczce zupełnie nie odpowiadało (nawet jeśli ma to odzwierciedlać nasze bezakapitowe patrzenie na świat). Czytanie „Melancholii sprzeciwu” głównie mnie zmęczyło. Kolejne postacie snują swoje rozważania – o cielesności, o muzyce, o bałaganie, z dewastacji, o niczym.
U Faulknera ten styl wyszedł genialnie, Krasznohorkai dla mnie to rozczarowanie, aczkolwiek niewątpliwie zamysł pokazania swoistej zagłady miasteczka poprzez indywidualne relacje z wnętrza narratorów może budzić uznanie.

Powieść panoramiczna, a zarazem obfitująca w detale, trochę przypominająca Williama Faulknera, który z fragmentu prowincji amerykańskiego Południa uczynił odbicie świata – podobnie Krasznahorkai próbował z węgierskim miasteczkiem. Stylistycznie też rozwlekłe długie zdania. Krasznahorkai wyraźnie nie znosi akapitów, co mnie jako czytelniczce zupełnie nie odpowiadało (nawet...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

987 użytkowników ma tytuł Melancholia sprzeciwu na półkach głównych
  • 694
  • 279
  • 14
131 użytkowników ma tytuł Melancholia sprzeciwu na półkach dodatkowych
  • 87
  • 13
  • 10
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Melancholia sprzeciwu

Inne książki autora

László Krasznahorkai
László Krasznahorkai
Laureat Literackiej Nagrody Nobla w 2025r. László Krasznahorkai urodził się w 1954 w miejscowości Gyula na południu Węgier. Studiował prawo na uniwersytetach w Segedynie i Budapeszcie. Ostatecznie zdobył dyplom na wydziale humanistycznym Uniwersytetu Budapeszteńskiego. Autor dziewięciu powieści, dwóch tomów opowiadań oraz kilku scenariuszy filmowych. Zadebiutował powieściowo w 1985 roku Szatańskim tangiem, opowiadającym o grupie mieszkańców zapadłej wsi. Pogrążeni w rozpaczy i beznadziei, w strugach październikowego deszczu i błocie, ożywiają się dopiero, gdy do wsi powraca człowiek, który wydaje się nowym Mesjaszem. Po lekturze kolejnej jego powieści, Melancholii sprzeciwu, Susan Sontag okrzyknęła Krasznahorkaia „mistrzem apokalipsy”. W tej gorączkowej, fantastycznej opowieści, rozgrywającej się w małym węgierskim miasteczku, punktem zwrotnym staje się przybycie upiornego cyrku wraz z główną atrakcją – truchłem wieloryba. Trzecią znaną polskiemu czytelnikowi powieścią jest Wojna i wojna, w której pisarz przenosi się poza granice ojczyzny, pozwalając skromnemu archiwiście Korinowi podjąć decyzję o podróży z Budapesztu do Nowego Jorku, aby na chwilę znaleźć się w centrum świata. Wszystkie jego utwory ukazały się po polsku w przekładzie Elżbiety Sobolewskiej. Na podstawie Szatańskiego tanga i Melancholii sprzeciwu powstały wybitne filmy w reżyserii Béli Tarra. Krasznahorkai po raz pierwszy opuścił rządzone przez Kádára Węgry w 1987 roku, spędził rok w Berlinie Zachodnim. Od czasu upadku bloku wschodniego stale zmienia miejsce zamieszkania. Często wraca do Niemiec i na Węgry. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród, m.in. Międzynarodowego Bookera, Nagrody Kossutha (najważniejszej węgierskiej nagrody państwowej), Amerykańskiej Nagrody Książkowej i Austriackiej Nagrody Państwowej w dziedzinie literatury. W 2025 roku został laureatem Nagrody Nobla. Akademia Szwedzka wyróżniła go „za fascynującą i wizjonerską twórczość, która w obliczu apokaliptycznego terroru potwierdza siłę sztuki”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

2666 Roberto Bolaño
2666
Roberto Bolaño
Roberto Bolaño napisał arcydzieło, ale zarazem powieść absolutnie niedoskonałą, co nie powinno nas dziwić, bo z doskonałą precyzją można napisać dziełko stustronicowe, ale kiedy mierzymy się jak święty Jerzy ze smokiem, kiedy za cel bierzemy sobie powieść totalną, kiedy chcemy poznać tajemnicę zła, to zawsze wyjdzie nam z tego powieść niedoskonała, tak jak niedoskonały musi być każdy system filozoficzny. "2666" składa się z pięciu rozdziałów, i jak dobrze wiemy, jest to właściwie pięć osobnych powieści, ale powieści, które się zazębiają. Rozpoczyna się od części o krytykach literackich, specjalistach od niemieckiego pisarza piszącego pod nieco absurdalnym pseudonimem Benno von Archimboldi. Jest to metaliteracka powieść o literaturze, z której narrator w pewnym momencie wyrywa nas iście tarantinowskim aktem przemocy, ale ów akt przemocy to wyłącznie wstęp do tego, co będzie tematem kolejnych części. Podobnie jak w kolejnych częściach odwiedzamy razem z krytykami fikcyjne miasto Santa Teresa, które jest lustrzanym odbiciem rzeczywistego Ciudad Juarez Następnie mamy równie metaliteracką powieść o popadającym w szaleństwo profesorze filozofii, który opuszcza Barcelonę i przenosi się do fikcyjnego miasta Santa Teresa. Profesor żyje w napięciu w lęku o swoją córkę, ponieważ w Santa Teresa giną młode dziewczyny. Powoli popada w szaleństwo, wiesza książkę na sznurze do prania, umieszcza nazwiska filozofów na geometrycznych figurach, słyszy głosy. W części Fate'a poznajemy z kolei czarnoskórego dziennikarza. Kiedy ginie korespondent sportowy gazety, dla której pisze Fate, redakcja proponuje Fate'owi, który nie zna się na sporcie, wyprawę do Santa Teresa, gdzie odbędzie się walka bokserska, którą dziennikarz ma opisać. Fate'a od samej walki bardziej interesuje sprawa zaginionych kobiet i dziewczyn, co jednak nie spotyka się z aprobatą redakcji. Dalszego rozwoju akcji nie mogę zdradzić, ale będzie się ona łączyć z treścią poprzedniej części. Najcięższą lekturą jest jednak nieco zbyt długa część o zbrodni. Bałem się tej części, bo obawiałem się, że narrator niepotrzebnie będzie epatować przemocą, ale moje obawy się nie sprawdziły. Narracja jest chłodna, pozbawiona niepotrzebnych ozdobników. Właściwie to bez przerwy jesteśmy konfrontowani z opisami obdukcji ciał zamordowanych dziewczynek i kobiet. Wyjątkiem jest przemoc zadana młodocianym przestępcom w więzieniu, w akcie zemsty za zabójstwo młodej kobiety z mafijnej rodziny, oraz gangsterskich porachunków. Niemniej jest to lektura niezwykle ciężka. Pełna jest jednak przerw, dygresji, polifonicznej narracji, z której dowiadujemy się nie tylko o samej zbrodni, ale o kulturze gwałtu, o przyzwoleniu na gwałt i na zło, o atmosferze, w której zło może opanowywać całe miasto, cały region, a nawet cały kraj. Najsłabszą częścią jest ta ostatnia, która łączy wszystkie pozostałe, czyli część o niemieckim pisarzu o pseudonimie Benno von Archimboldi. Brakuje jej wiarygodności jak i koherentności. Mnie, jako czytelnikowi z Niemiec, początek w Niemczech wydawał się niewiarygodny. Nie rozumiem, dlaczego autor wymyślił dziwaczne nazwy miejscowości. Nie rozumiem, po co wprowadził różne elementy magiczne, które nie korespondują z realizmem poprzednich części. Pojawiają się również błędy merytoryczne, jak na przykład kiedy Grete twierdzi, że jej siostra była nazistką, bo wstąpiła do Hitlerjugend. Hitlerjugend była obowiązkowa dla niemieckiej młodzieży, więc każdy młody człowiek chcąc nie chcąc był w Hitlerjugend. Podobnie jest z pogrzebem wydawcy Bubisa, którego prochy wrzucono do Alster. To jest w Niemczech zwyczajnie niemożliwe, bo dopuszczone są tylko pochówki na cmentarzu, a już na pewno nie byłoby to możliwe na oficjalnym pogrzebie z zaproszonymi gośćmi. Wydaje mi się jednak, że główną przyczyną tych słabości jest przedwczesna śmierć autora, który najwyraźniej nie zdążył zredagować swojego dzieła i skonfrontować go z opiniami osób, które lepiej się na niemieckiej historii i rzeczywistości znają. Niestety mamy do czynienia z monstrualnych rozmiarów korpusem powieści, a nie z gotową i autoryzowaną całością, co nie umniejsza w żaden sposób jej znaczenia. "2666" jest genialne. Bolaño zaprowadził nas do komór gazowych współczesności, na granicy pierwszego i trzeciego świata. Jest to precyzyjny obraz regionu przygranicznego, który rozpada się w szwach z powodu gospodarki narkotykowej i neoliberalnego kapitalizmu trzeciego świata, w którym przemoc jest tak samo strukturalnie i społecznie zakotwiczona, jak brak oporu wobec tych warunków. Santa Teresa jest metaforą szaleństwa zglobalizowanego świata, ale także rzeczywistością. Co przede wszystkim należy docenić, to zdolność autora do łączenia różnych światów, co udaje mu się bez widocznego wysiłku. Trzeba też dodać, że całość jest świetnie napisana. Chociaż żadna zagadka ani historia w tej powieści nigdy nie zostaje całkowicie rozwiązana, a linie fabularne są wielokrotnie przerywane, czytelnik nigdy nie jest urażony ani zmęczony, chociaż podróż, w którą Bolaño czytelnika zabrał, jest podróżą przez piekło. Nie bardzo wiem, do czego mogę "2666" porównać. Na myśl przychodzi mi jedynie "Wyznaję" katalońskiego autora Cabré, której autor postanowił w powieści totalnej zmierzyć się z istotą zła, ale Cabré popadł w kicz, napisał powieść częściowo genialną, ale częściowo wpisującą się w literaturę puplpową o Holokauście. Bolaño potrafił natomiast wyjść z tej pułapki bez szwanku. Zmierzył się ze smokiem i wygrał. 9/10 bo chociaż jest to arcydzieło, to jest to niestety arcydzieło bez ostatniego szlifu.
tzaw - awatar tzaw
ocenił na 9 8 miesięcy temu
Szatańskie tango László Krasznahorkai
Szatańskie tango
László Krasznahorkai
"Bezlitośnie długie, jesienne deszcze", wszędzie błoto, brud, zapach rozkładu, mrok, w oddali słychać dźwięk dzwonów. Jakaś osada zapomniana przez Boga i ludzi, dziwni mieszkańcy czekający na coś, co może się wydarzy, coś się zmieni. Teraz pozostaje palinka, obserwowanie sąsiadów, "szatańskie tango" w karczmie. "Brnęłam" przez ten świat, niemalże "tonąc w błocie", przebijając się przez kolejne długie zdania, pochłaniające mnie w otchłań rozpaczy i samotności będących udziałem bohaterów. Czasami wydawało mi się, że nie dam rady dalej czytać, zwłaszcza gdy doszłam do rozdziału "Rozpada się", w którym Estike Horgos męczy kota Micura. Zdołałam jednak przejść do części drugiej i tam akcja przyśpieszyła, perspektywy mieszkańców za sprawą "zmartwychwstałego" Irimiasa zaczynają się jawić niby w pogodniejszych barwach. To tylko jednak iluzja, zrujnowany "pałac" i folwark Almassych nie jest dobrym schronieniem, "trzyma ich w lodowatej, bezlitosnej niewoli". Niesamowite są obrazy w tej powieści, poruszają brzydotą, przynoszą wizje nie z tego świata; zwłoki Estike unoszą się nad ziemią, nikogo nie ma wokół, a "rozlega się perlisty śmiech, swawolny chichot..." Mgła, senne majaki, zmęczenie - "człowiek widzi wtedy najdziwniejsze rzeczy". Przygnębiająca, pesymistyczna proza węgierskiego noblisty to duże wyzwanie czytelnicze, ale na pewno warte wysiłku.
wiesia - awatar wiesia
oceniła na 9 4 dni temu
Wymazywanie. Rozpad Thomas Bernhard
Wymazywanie. Rozpad
Thomas Bernhard
Wszystko, co w tej książce napisano, zostało wielokrotnie powtórzone a ostatecznie uległo wymazaniu. Jednak w mojej pamięci na długo zachowa się nieprzerwanie drążący styl Thomasa Bernharda i jego myślenie porównawcze. Ten austriacki pisarz zapędził się w przerysowywaniu, stworzył niespiesznie rozwijające się widowisko, w którym wręcz groteskowo ukazał fascynację z odrazą. Spojrzał w ziejącą pustkę bytu i odkrył fundamentalne zafałszowanie istnienia. Ostrzegano mnie przed wysokim stopniem trudności jego powieści ale kiedy dostrzegłem w niej niezliczone symbole badawczego umysłu, to odczułem zadowolenie z tego, że razem z nim zajmuję się wyrafinowanym zamazywaniem prawdy. Aż do jej całkowitego rozmycia. Podczas studiowania "Wymazywania" można odczuć wrażenie całkowitego odkształcenia sytuacji. To nadzwyczajny stan psychiczny powiązany z przynależnością do austriackiego Wolfsegg. Zapewne wielu czytelników zgodzi się ze mną co do perwersyjnego charakteru tej miejscowości, ukrytej w umyśle Bernharda i będącej wzorcem przemieszania strachu i nienawiści z politowania godnym zakłamaniem. Będąc w Wolfsegg nie można odwrócić się od przeszłości ani nawet uciec od wymyślonego w jego rytmie świata. Ono nieustannie zadaje pytania, nie daje spokoju, doprowadza sceptycyzm do maksimum. Nie ukrywam, że ta powieść może nieść ze sobą dla czytelnika ogromne obciążenie ale stanowi też wspaniałe ćwiczenie intelektualne, zdecydowanie lepsze, niż inne przeczytane przeze mnie książki Bernharda. Powtarzanie tych samych wypowiadanych przez autora "Wymazywania" słów sprawiało mi przyjemność a analizowanie tonu jego wypowiedzi było jak uczestnictwo w demaskowaniu szarlatanerii. Thomas Bernhard otworzył wszystkie zamknięte na cztery spusty biblioteki i wpuścił wiele świeżego powietrza do krytykowanego oraz zastanego przez niego świata stosunków społecznych. Wyznaczając siebie samego na likwidatora pokazał jak można zmieniać świat, całkowicie go burząc. Dlatego ta relacja jest niczym oskarżenie i pobudzająca do samodzielnego myślenia proza. Czytając "Wymazywanie" można pomyśleć, że uczestniczy się w jednym wielkim szyderstwie dla którego głównym tematem jest wzgardzanie umysłem. Nic bardziej mylnego, u Bernharda umysł jest potęgą a wielokrotne rekapitulacje tylko mnie o tym bardziej przekonały. Pierwsza połowa tej powieści stanowi pieczołowicie odgrywaną próbę tragedii. Za to niezwykle przeciągana w czasie druga część, dla wnikliwego obserwatora stanie się rozliczeniem wykonanego przez pisarza zadania. Być może Thomas Bernhard ostatecznie się od syndromu Wolfsegg uwolnił, jednak dla mnie zostanie ono na zawsze groteskowym ale autentycznym synonimem odkręcania zafałszowań i tępienia ciasnoty umysłowej horyzontów. "Wymazywanie" niezwykle skutecznie uczy jak myśleć i posługiwać się wyobraźnią. Piętnuje przy tym brak dobrego smaku i zaściankowość. Rozmach skazania na zagładę wszystkiego, co jest rozumiane przez strefę największej nieznośności wydaje się imponujący. Bernhard do perfekcji opanował obserwację sztuczności i z pesymizmem opisuje rzeczywisty świat. Posiadł sztukę, która objawia się w utrzymaniu wewnętrznej niezależności przy jednoczesnym przedstawieniu przygnębiającego krajobrazu życia społeczno-politycznego. Dzięki niemu poznałem wiele zniekształceń, które finalnie okazały się prawdą.
czytający - awatar czytający
ocenił na 10 3 miesiące temu
Kobieta z wydm Kōbō Abe
Kobieta z wydm
Kōbō Abe
🏜️⏳ Kobieta z wydm autorstwa Kōbō Abe to powieść niezwykła, niepokojąca i pełna symboliki. Kōbō Abe tworzy historię, która na pierwszy rzut oka wydaje się prostą opowieścią o człowieku uwięzionym w odizolowanym miejscu, lecz z każdą kolejną stroną odsłania coraz więcej znaczeń. Już od początku czytelnik trafia w świat pełen piasku, ciszy i nieustannego poczucia zagrożenia. Atmosfera tej historii jest gęsta i duszna, a jej klimat pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. 🏜️⏳ Głównym bohaterem powieści jest Niki Jumpei, nauczyciel i pasjonat entomologii, który podczas jednej ze swoich wypraw trafia na odległe wydmy. Początkowo jego podróż ma charakter naukowej przygody, jednak szybko zamienia się w coś znacznie bardziej niepokojącego. Kōbō Abe w niezwykle sugestywny sposób przedstawia moment, w którym bohater zdaje sobie sprawę, że znalazł się w pułapce. Dom ukryty wśród piasków staje się dla niego więzieniem, z którego ucieczka wydaje się niemal niemożliwa. 🏜️⏳ W tej niezwykłej przestrzeni pojawia się również tajemnicza kobieta, z którą Niki zmuszony jest dzielić codzienność. Relacja między nimi jest pełna napięcia i niejednoznaczności. Kōbō Abe nie przedstawia jej w prosty sposób, lecz stopniowo odkrywa kolejne warstwy ich wspólnego życia. Bohaterowie wykonują monotonną, niemal absurdalną pracę polegającą na usuwaniu wciąż napływającego piasku, co z czasem zaczyna przypominać niekończący się rytuał walki z naturą. 🏜️⏳ Jednym z największych atutów powieści Kōbō Abe jest niezwykły klimat. Piasek w tej historii zdaje się niemal żyć własnym życiem. Przenika wszystko, wdziera się do domu, na skórę bohaterów i do ich myśli. Dzięki sugestywnym opisom czytelnik niemal fizycznie odczuwa duszność i ciężar tej przestrzeni. To właśnie ten element sprawia, że historia nabiera charakteru niemal sennego, balansując między realizmem a surrealizmem. ㅤ 🏜️⏳ Kobieta z wydm to również powieść, którą można interpretować na wiele sposobów. Dla jednych będzie to historia o uwięzieniu i próbie odzyskania wolności, dla innych metafora ludzkiej egzystencji lub opowieść o samotności i akceptacji własnego losu. Kōbō Abe pozostawia czytelnikowi dużą przestrzeń do własnych refleksji, dzięki czemu książka może być odczytywana zarówno jako psychologiczna analiza bohatera, jak i filozoficzna opowieść o sensie życia. ㅤ 🏜️⏳ Kobieta z wydm to powieść wyjątkowa i niełatwa, ale jednocześnie niezwykle fascynująca. Kōbō Abe stworzył historię, która potrafi wciągnąć swoją atmosferą i zmusić do głębszego zastanowienia się nad losem bohatera. To książka dla czytelników, którzy lubią literaturę niejednoznaczną, pełną symboli i ukrytych znaczeń. Choć momentami może wydawać się wymagająca, nagradza cierpliwość niezwykłym klimatem którego nie da się zapomnieć po lekturze.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na 9 15 dni temu
Odkrycie nieba Harry Mulisch
Odkrycie nieba
Harry Mulisch
Powieść holenderskiego pisarza o niesamowitym pochodzeniu, częściowo odwzorowanym w książce w postaci jednego z bohaterów. I dzieło okazało się godne swojego autora. „Odkrycie nieba” zabiera czytelnika w niesamowitą podróż po historii Holandii XX wieku, Europy Zachodniej po 1945 roku, Holokauście, teologii chrześcijańskiej i żydowskiej, astronomii, muzyce, rewolucji kubańskiej, mitach około-biblijnych i ludzkiej psychice. Do tego jeszcze nie wymaga od czytającego żadnych szczególnych wiadomości ani wiedzy z wymienionych dziedzin. Wszystko jest przekazywane w kolejnych wydarzeniach, opisach i rozmowach. Autor mimo tego nie zastosował strumienia świadomości, nie popisywał się też własną erudycją. Intermezza rozgrywające się w innej, wyobrażonej rzeczywistości stanowią przeciwwagę do realistycznego obrazu świata bez Boga, w jakim żyją bohaterowie. Precyzyjna konstrukcja powoduje, że każdy element jest ważny – zdarzenia, data, zdanie, informacja o kolejnej postaci. Nic się nie dzieje bez przyczyny i wszystko rozwija się logicznie, aczkolwiek zaskakująco. Dwaj główni bohaterowie, będący swoimi przeciwieństwami, w gruncie rzeczy składają się w jedną całość. Zalety jednego są brakami drugiego i na odwrót. Przypadek, a może nie, zetknął ich ze sobą i powiązał na zawsze, co widać w miarę rozwoju fabuły. Los / Bóg dał, los - Bóg wziął. Obie wersje wydarzeń są równie fatalistyczne. Połączenie wielu, pozornie nie związanych ze sobą tematów i warstw pozwoliło autorowi wypowiedzieć się w pełni co do historii i kultury Europy Zachodniej z XX wieku. Od pierwszej wojny, poprzez drugą i Holokaust, rozliczenia zbrodniarzy, dekolonizację, czas kontrkultury i spontanicznych ruchów lewicowych, ich odchodzenie od ideałów, triumf wolnego rynku z konsekwencjami. W aspekcie osobistym losy tradycyjnej rodziny jak i jej antytezy, stosunku do choroby, w tym nieuleczalnej i śmierci. A to wszystko w podwójnym anturażu – astronomicznym i biblijno-historycznym. Na szczęście autor nie zapomniał o Europie Środkowo-Wschodniej. Nasz kraj reprezentują Bielsko-Biała, Katowice, Kraków i leżący w środku trójkąta obóz Auschwitz. Podobnie jak Kuba pokazane bez uproszczeń i ze znajomością historii oraz jej uwarunkowań. Wspaniała i inspirująca lektura.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 10 1 rok temu
Jeśli zimową nocą podróżny Italo Calvino
Jeśli zimową nocą podróżny
Italo Calvino
Zaczyna się od premiery... nowej książki Itala Calvino "Jeśli zimową nocą podróżny". Egzemplarz jest jednak felerny, urywa się w punkcie kulminacyjnym. Czytelnik próbuje zatem wymienić go na nowy. Odkrywa nieświadomie nową, ukrytą dotąd powieść, która ponownie urywa się w zenicie. Śledzimy tak pogoń Czytelnika i Czytelniczki za sekretami powieści 10 razy odkrywając coraz to nowe historie zawarte w - jak się okazuje - nieistniejących woluminach. Przezabawna gra konwenansami literackimi pełna autoodniesień i ironii. Calvino był mistrzem krótkiej formy. Wątek główny tej powieści szkatułkowej to sznurek, na który jak paciorki autor ponawlekał różne scenki, mniej lub bardziej rodzajowe i gatunkowe - kryminał, dramat, romans. Skojarzenie z Borgesem, czy "Ćwiczeniami stylistycznymi" Queneau'a jest nieprzypadkowe. Motyw powieści urwanej w połowie odczytuję jako reintepretację "wiecznego powrotu", ciągłego odkrywania jednej i tej samej księgi w każdej kolejnej przeczytanej. Początek każdej książki to też ten moment, który nas do niej przyciąga, jest to moment, gdy podświadomie wyrabiamy sobie o niej opinię i najlepiej zapamiętujemy. Jak twierdzi pisarz w jednej z fikcyjnych opowieści "Urzeka mnie początek, który stwarza niewyczerpane, wielorakie możliwości dalszego prowadzenia akcji, przekonuję się, że nie ma nic lepszego nad konwencjonalne rozpoczęcie utworu, nic lepszego od wstępu, po którym można spodziewać się wszystkiego i niczego".
Borowik - awatar Borowik
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Zamek krzyżujących się losów Italo Calvino
Zamek krzyżujących się losów
Italo Calvino
Italo Calvino to na pewno jeden z najbardziej interesujących włoskich pisarzy, znany z tego, że każda jego książka stanowi ciekawy eksperyment literacki pod względem narracyjnym i fabularnym. Czy to „Jeśli zimową nocą podróżny”, czy fabularne „Niewidzialne miasta”, a także symboliczni „Nasi przodkowie” — w skład których wchodzą fenomenalne utwory: „Baron drzewołaz”, „Rycerz nieistniejący” oraz „Wicehrabia przepołowiony” — wszystkie te książki zachwyciły mnie swoim oryginalnym podejściem do tematu, sposobem narracji i budowaniem świata przedstawionego. I choć „Zamek krzyżujących się losów” miał wszystko, by stać się jedną z moich ulubionych pozycji tego autora, to mimo bardzo ciekawej fabuły — w której poznajemy losy bohaterów poprzez odczytywanie kart tarota — książka okazała się dla mnie nużąca: niepotrzebnie zawiła, przesycona symboliką i mało angażująca. Krótko mówiąc: przerost formy nad treścią. Italo Calvino is certainly one of the most interesting Italian writers, known for the fact that each of his books is a fascinating literary experiment in terms of both narrative and structure. Whether it is If on a winter’s night a traveler, the imaginative Invisible Cities, or the symbolic Our Ancestors — which includes the remarkable works The Baron in the Trees, The Nonexistent Knight, and The Cloven Viscount — all of these books impressed me with their original approach to the subject, their narrative style, and their world-building. And although The Castle of Crossed Destinies had everything it needed to become one of my favorite works by this author, despite its very intriguing premise — in which we learn about the characters’ fates through the interpretation of tarot cards — the book ultimately turned out to be tedious. It felt unnecessarily convoluted, overloaded with symbolism, and not particularly engaging. In short: form over substance.
RobertTomasz - awatar RobertTomasz
ocenił na 6 5 dni temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na 7 3 miesiące temu

Cytaty z książki Melancholia sprzeciwu

Więcej
László Krasznahorkai Melancholia sprzeciwu Zobacz więcej
László Krasznahorkai Melancholia sprzeciwu Zobacz więcej
László Krasznahorkai Melancholia sprzeciwu Zobacz więcej
Więcej