Lucyfer: Diabeł na progu

Okładka książki Lucyfer: Diabeł na progu
Mike Carey Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Lucyfer (tom 1) komiksy
157 str. 2 godz. 37 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Lucyfer (tom 1)
Tytuł oryginału:
Lucifer: Devil in the Gateway
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Data 1. wydania:
2001-06-01
Liczba stron:
157
Czas czytania
2 godz. 37 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323729198
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lucyfer: Diabeł na progu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Lucyfer: Diabeł na progu



książek na półce przeczytane 253 napisanych opinii 143

Oceny książki Lucyfer: Diabeł na progu

Średnia ocen
7,4 / 10
244 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
424
423

Na półkach:

Lucyfer z „Sandmana” Neila Gaimana w odrębnej, opowiedzianej przez Mike`a Careya historii. Warto? Zdecydowanie tak.

Mike`a Careya cenię za cykl powieści z gatunku urban fantasy, opowiadających o prywatnym egzorcyście Feliksie Castorze – pierwsza z nich nosi tytuł (nomen omen) „Mój własny diabeł”. To jedna z tych serii, do których lubię wracać. Carey jest też autorem doskonałej, moim zdaniem, „Pandory”, prezentującej oryginalną wizję świata po apokalipsie. Teraz już rozumiecie, dlaczego w moim przypadku sięgnięcie po „Diabła na progu” było tylko kwestią czasu.

Lucyfer Mike`a Careya przypomina mi trochę Lokiego z „Kłamcy” Jakuba Ćwieka: pozbawiony swojego miejsca w panteonie, żyje między śmiertelnymi, od czasu do czasu świadcząc Niebu rozmaite usługi, za które słono każe sobie płacić (ale nie anielskimi piórami). W przeciwieństwie do Lokiego jest jednak bardzo potężną i wpływową postacią – nie należy go lekceważyć. Trzeba również przyznać, że Lucyfer ma zdecydowanie więcej klasy (choć może słowo „majestat” pasowałoby tu bardziej).

Upadły anioł w idealnie skrojonym garniturze prowadzi elitarny bar w Los Angeles. Służy mu Mazikeen, przyjaciółka jeszcze z czasów piekła (torturowała tam dusze zmarłych ludzi z taką znajomością fachu, że zasłużyła na tytuł najbardziej utalentowanego oprawcy piekła). Mazikeen jest demonem.

W mieście grzechu i rozrywki upadły anioł przygląda się niepozornym istotom ludzkim oraz ich przyziemnym motywacjom – i wyciąga wnioski niczym biblijny Kohelet: marność nad marnościami i wszystko marność.


„Żyjąc tu, pośród nich – patrząc, jak się rodzą, umierają, budują i niszczą – nie da się uniknąć myśli o tym, jak bardzo niestałe jest wszystko w tym Wszechświecie. Nic naprawdę solidnego. Nic trwałego”.

„Diabeł na progu” składa się z trzech opowieści, które zapoznają nas z ważnymi dla serii postaciami. Choć sporo tutaj nieuniknionych nawiązań do „Sandmana”, znajomość kultowego cyklu Neila Gaimana nie jest konieczna. W „Diabelskiej alternatywie” Lucyfer wykonuje zadanie na zlecenie Nieba. „Wróżba z sześciu kart” zabiera nas do podłej dzielnicy zdemoralizowanego Hamburga, gdzie kobiety zarabiają na życie ciałem, a wytatuowani rasiści prześladują imigrantów i homoseksualistów. „Zrodzona z umarłymi” to króciutka, ale mocna historia o niezwykłej dziewczynce, która „wespół w zespół” z duchem zamordowanej przyjaciółki wymierza sprawiedliwość zbrodniarzowi. Wszystkie opowieści łączy postać Lucyfera i Mike Carey w roli scenarzysty. Każdą jednak narysował kto inny, co w tym przypadku świetnie się sprawdziło. Nie sprawdziły się natomiast napisy, który przysporzyły mi nieco problemów. Pomysł, by każda z postaci miała własny krój czcionki, sam w sobie nie jest zły, jednak wysiłki włożone w odczytanie (ze zrozumieniem) wypowiedzi Lucyfera wystawiły moją cierpliwość na ciężką próbę („d”, które wygląda jak „q” do góry nogami, na przykład). Tymczasem dialogi odgrywają w tym komiksie kluczową rolę i zdecydowanie wolałabym płynnie je czytać niż dukać jak z „Elementarza”.

Pożyczony od Gaimana diabeł błyszczy własnym światłem – jak na gwiazdę przystało. Uniwersum stworzone przez Careya jest rozbudowane, intrygujące, mroczne, oparte na współistnieniu zazębiających się światów. Dla mnie oznacza to początek pasjonującej przygody.

Recenzja opublikowana na blogu:
https://zapiskinamarginesie.pl/2019/05/12/pozyczony-diabel/

Lucyfer z „Sandmana” Neila Gaimana w odrębnej, opowiedzianej przez Mike`a Careya historii. Warto? Zdecydowanie tak.

Mike`a Careya cenię za cykl powieści z gatunku urban fantasy, opowiadających o prywatnym egzorcyście Feliksie Castorze – pierwsza z nich nosi tytuł (nomen omen) „Mój własny diabeł”. To jedna z tych serii, do których lubię wracać. Carey jest też autorem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

484 użytkowników ma tytuł Lucyfer: Diabeł na progu na półkach głównych
  • 317
  • 167
180 użytkowników ma tytuł Lucyfer: Diabeł na progu na półkach dodatkowych
  • 68
  • 67
  • 17
  • 13
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Lucyfer: Diabeł na progu

Inne książki autora

Okładka książki Lucifer #50 Mike Carey, Chris Weston
Ocena 7,0
Lucifer #50 Mike Carey, Chris Weston
Okładka książki Niepisane - księga czwarta Mike Carey, Peter Gross
Ocena 0,0
Niepisane - księga czwarta Mike Carey, Peter Gross
Okładka książki Ultimate Fantastic Four Epic Collection. Frightful Mitch Breitweiser, Mike Carey, Greg Land, Jae Lee, Mark Millar
Ocena 0,0
Ultimate Fantastic Four Epic Collection. Frightful Mitch Breitweiser, Mike Carey, Greg Land, Jae Lee, Mark Millar
Okładka książki Niepisane - księga trzecia Mike Carey, Peter Gross, Ryan Kelly, Vince Locke
Ocena 7,8
Niepisane - księga trzecia Mike Carey, Peter Gross, Ryan Kelly, Vince Locke
Okładka książki Niepisane - księga druga Mike Carey, Peter Gross
Ocena 7,3
Niepisane - księga druga Mike Carey, Peter Gross
Mike Carey
Mike Carey
Brytyjski autor komiksów, powieści i filmów. Carey urodził się w Liverpoolu w 1959 roku. Nim zaczął pisać komiksy, przez 15 lat pracował jako nauczyciel. Po kilku przypadkowych pracach dla niezależnych wydawców komiksowych, włączając biograficzny komiks o Ozzym Osbourne i zespole Pantera, został zatrudniony na stałe w 2000AD, gdzie stworzył serie Th1rt3en i Carver Hale. To jednak dla Vertigo, imprintu DC Comics stworzył swoje najważniejsze dzieła: nominowaną do Nagrody Eisnera serię Lucyfer, a także Crossing Midnight (współautor: Jim Fern) i wiele odcinków Hellblazera. Wciąż pisze komiksy takie jak X-Men:Legacy oraz Fantastyczna Czwórka. Jest także jednym z pierwszych autorów Minx, imprintu DC dla nastolatek. Drugi tytuł Minx napisał wspólnie ze swoją córką Louise. Pierwsza powieść Careya, Mój własny diabeł, została wydana w Wielkiej Brytanii przez Orbit books w kwietniu 2006 (w Polsce 18 kwietnia 2008). Jej sequel, Błędny krąg, został opublikowany w październiku 2006 (w Polsce 28 stycznia 2009), a trzecia część serii, Przebierańcy, we wrześniu 2007 (w Polsce 26 sierpnia 2009). Czwarta część, Thicker Than Water, ukazała się we wrześniu 2008 ,a w Polsce 7 kwietnia 2010 i nosi tytuł Krew nie woda. Jego pierwszy film fabularny, erotyczna historia o duchach Frost Flowers, zostanie wyreżyserowana przez Andreę Vechiato. Carey pracuje także nad serią TV The Stranded, pierwszą koprodukcją pomiędzy Virgin Comics i Sci Fi Channel. Mieszka w Londynie wraz ze swoją żoną Lin oraz trojgiem dzieci: Davidem, Benem i Louise.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarna Orchidea Neil Gaiman
Czarna Orchidea
Neil Gaiman Dave McKean
"Czarna Orchidea", komiks Gaimana, mocno oryginalny, z końca lat 80-tych, trzyczęściowy, osadzony w świecie DC. Poprzedza "Sandmana", chociaż czuć, że piaskowy dziadek jest blisko. Orchidea jest o Susan Linden… Nie, w sumie nie o niej. Nie da się wytłumaczyć o co chodzi, bez spojlerów. Susan Linden zamordował mąż, niezły świr. Przyjaciel użył jej DNA, aby stworzyć hybrydę człowieka i rośliny. Istota odziedziczyła wspomnienia Susan i postanowiła walczyć z przestępczością Metropolis. Komiks zaczyna się, gdy bohaterka wpada w pułapkę i ginie. Bliźniaczych kwiatów-sióstr było jednak więcej. Dojrzewały sobie w szklarni, ale tylko Bójka z Bajką przetrwały najazd złych mężczyzn na laboratorium profesora. Nowa Susan oraz mała Suzy (ok. 8 lat) nie pragnęły zemsty. Wolały szukać informacji o sobie, celu istnienia itp. Wymówka, aby pojawił się tłum bohaterów i łotrów świata DC – od Batsa po Jozina z bazin. Potem dzieci kwiaty uciekły przed złymi facetami w głąb Ameryki Południowej. Ale... ...Lexcorp ma ludzi nawet w głębi Amazonii! Nie ukryjesz się przed łysym. Najpierw plusy. Kreska i atmosfera snu. Rysunek przypomina przerobione komputerowo zdjęcia. Na szczęście Dave McKean nie pojechał ostro, jak z "Batman: Azyl Arkham". Niebanalne, odważne podejście do tematu – plus dla Neila. I za poetycki nastrój. Przedmowę napisał Mikal Gilmore. Na końcu dużo materiałów dot. powstania komiksu. Zbędny dodatek imo. Minusy. Denerwuje pacyfizm/bierność dziewczyn. Wściekłego psa się usypia. Dajcie mu odejść, bo wyrządzi więcej szkód. Feminizm - bad men, bad! Czasem twarze są do siebie zbyt podobne. Jeśli pierwszy i drugi rozdział miały senną atmosferę, to należało obudzić się przed trzecim. Sen wariata - gang wędruje po dżungli, jak po Central Parku, i szuka fioletowych igieł w stogu siana. Eliminuje ich szalony, śpiewający Rambo. Absurd goni absurd. 7/10. Poza tym... Dlaczego "Czarna Orchidea"? Dziewczyny fioletowe były. Orchidee latały, zmieniały wygląd, miały wielką siłę... i kto wie, co jeszcze mogły. 14.05.25
arbuziarz - awatar arbuziarz
ocenił na 7 1 rok temu
Sin City: Damulka warta grzechu Frank Miller
Sin City: Damulka warta grzechu
Frank Miller
Po raz kolejny spotkałam się z serią „Sin City” na łamach komiksu „Damulka warta grzechu”. Dzieło Franka Millera ponownie zabrało mnie w mroczny świat pełen nieprawości. Część ta została w 2014 roku zekranizowana w ramach filmu o tym samym tytule. Dwight w ramach swej pracy śledzi i fotografuje niewiernych mężów, a także przyjmuje inne drobne zlecenia. Walczy z wewnętrznym demonem, gdy z dnia na dzień w jego życie z buciorami wchodzi przeszłość. Ava, która niegdyś go porzuciła dla pieniędzy, poszukuje w nim oparcia i pomocy. W jej pozornie ułożonym małżeństwie dzieje się coś niepokojącego, a ktoś usiłuje ją zabić. Otumaniony mężczyzna usiłuje się oprzeć bogini, gdy ta wciąga go w mroczną intrygę, z jakiej nie da się łatwo wyplątać… Opowieść naprawdę ma swój urok. Nawet jeśli pod pewnymi względami jest nieco sztampowa i czerpie ze znanych wzorców. Niemniej pojawia się nieco plot twistów, czy bardziej intrygujących momentów. Bardzo duża część historii poświęcona została na wewnętrzne rozterki Dwighta, co zdecydowanie czyni go bardziej wiarygodnym, rzeczywistym bohaterem. Z tekstu bije naprawdę ponury, mroczny klimat miasta, w którym deprawacja jest porządkiem dziennym. Sama intryga nawet mi się podobała, przy pierwszym podejściu może zrobić duże wrażenie, gdy nie sposób jeszcze odsiać prawdę od kłamstwa. Czarno-białe rysunki pozbawione szarości przypadły mi do gustu bardziej niż poprzednio, choć jest to raczej wynik samej fabuły, która wymogła pewną statyczność większej liczby scen. Silny kontrast najciekawiej wypada przy tym w nieco bardziej… intymnych scenach. Plansze z Avą skaczącą do basenu zdecydowanie się wyróżniają i przykuwają uwagę, to przypuszczalnie jeden z moich ulubionych fragmentów w tej części. „Sin City: Damulka warta grzechu” jest pozycją wartą sprawdzenia. To przyjemny komiks czerpiący nieco z noir, który naprawdę potrafi wciągnąć. Z mojej strony 8/10.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na 8 1 rok temu
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie Garth Ennis
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie
Garth Ennis Steve Dillon
Cykl „Kaznodzieja” to porywająca lektura. Jest tak wiele aspektów, o których można tu powiedzieć, że doprawdy trudno znaleźć miejsce startu. No ale weźmy, niech będzie: Kaznodzieja jest opowieścią typu „love story”. Albo nie: Kaznodzieja jest historią o przyjaźni między mężczyznami. Inaczej: Kaznodzieja jest przypowieścią o świecie z gruntu niesprawiedliwym, bowiem rządzonym przez ludzi, których stworzył Bóg - a potem zostawił ich samych sobie, w swoim pragnieniu umiłowania pozwolił, by doszli do tej miłości samodzielnie, bez nacisku. I jest również Kaznodzieja historią świata z lat 90., w którym już tylko najbardziej naiwni - oraz ci niespecjalnie inteligentni - wierzą, że istnieje coś takiego jak „amerykański sen”, czyli świat, w którym uczciwą pracą się ludzie bogacą. Garth Ennis w Kaznodziei pomieszał to, co kocham w filmie „Prawdziwy romans”, z tym, co uwielbiam w filmie „Dogma”, a całość umieścił w brutalnym (okropnie brutalnym) świecie, którego dramatyzm wskakuje na najwyższe możliwe tony. Jednocześnie przyjemnie czyta się o prawdziwej, męskiej przyjaźni Jessego z Cassidym, podobnie w zaangażowany sposób patrzymy na związek Jessego z Tulip, niejednokrotnie trzaśniemy się w czoło patrząc, jak coś tak pięknego jak miłość jest aż tak trudne; jak złączenie dwóch osobowości, które niewątpliwie pragną się wzajemnie, jest usłane takimi wilczymi dołami. Samo życie. Jest i Bóg i aniołowie, dosłownie, jako postaci faktycznie istniejące. Dla niektórych i dziś może to być obrazoburcze (a co dopiero w połowie lat 90.!), ale myślę, że jednak dla większości będzie to już lektura jak najbardziej zdatna. Organizacja, z którą przychodzi się mierzyć naszemu Kaznodziei jest jednoznacznie kojarzona z licznymi religijnymi organizacjami naszego świata, a mocne przerysowanie faktów nie tylko nie utrudnia, ale wręcz ułatwia spojrzenie na religijne instytucje z boku, krytycznie, bez poczucia zagrożenia czy wykonywania czynu grzesznego. Jest tak wiele stron, z których można na cykl spoglądać - tak ogromne wrażenie robi. Garth Ennis i Steve Dillon stworzyli serię, która jak mało która w amerykańskim komiksie zawiera początek, rozwinięcie i koniec, nie jest przeciągnięta o ani jeden epizod, a całość zwyczajnie zwala z nóg. Szczególnie, że mam wrażenie, że my u nas dopiero stosunkowo od niedawna mamy taki świat, jaki przed trzydziestu łaty pokazywał Ennis w USA: gadające głowy w telewizji, które doprawdy nie mają nic do powiedzenia, najgorsze męty z tytułami ministrów, każda, nawet największa głupota, która im się opłaca objawiana niczym słowo boże i jedyne możliwe działania, inaczej no po prostu będzie “finis poloniae”. I te pozwy, wykorzystywanie ludzi utalentowanych przez cwaniaków, którzy krążą jak sępy wokół faktycznie posiadających talent przedstawicieli naszego gatunku, wieczne kłamstwa, życie na koszt buraków-podatników, łamanie z dnia na dzień obietnic bez najmniejszego wstydu - oto, co pokazuje Ennis w tle tej pasjonującej historii. Ale tylko dla dorosłych, ostrzegam. Moim zdaniem jest to dzieło wybitne, które po prostu trzeba posiadać na regale na honorowym miejscu.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na 7 1 rok temu
Sandman: Dom lalki, cz.2 Neil Gaiman
Sandman: Dom lalki, cz.2
Neil Gaiman Mike Dringenberg Malcolm Jones III Michael Zulli Chris Bachalo Steve Parkhouse
Nie muszę powtarzać, że seria Sandman to arcydzieło kompletne. Ikona łącząca mitologię, wierzenia, literacki folklor oraz fantastykę z psychodelią, tworząc na tyle odrębny świat, że można się w nim zatracić. Podróż przez epoki, czasy współczesne, a także światy nieistniejące, lub nieznane zwykłym śmiertelnikom. Gdzież taka podróż może się odbyć jeśli nie we śnie? "Dom Lalki " to motywy kontynuacyjne znane z Netflixowego serialu. Z małymi drobiazgami. Adaptacje nie do końca są wierne od deski do deski. Tak jest i w tym przypadku gdzie pojawiają się krótkie wstawki - w mandze nazwalibyśmy to filerami, z tym że tutaj sceny są celowe i wyjaśniają kolejne wydarzenia. W ten sposób pojawia się pominięta w serialu hisoryjka o miłości Khaikula - quasi afrykańskiego odpowiednika Morfeusza. Historia przedstawiona w formie legendy przekazanej pretendentowi do wejścia w świat dojrzałości w plemieniu nieznanego nam świata. Głównym motywem jest znane z serialu pojawienie się Wiru - Rose, będącego krewniaczką jednej z ofiar choroby snu, jaką opanowała świat, kiedy Morfeusza więził Magnus. Znikąd jednak pojawia się kilka postaci. Jest nią właśnie Rose, oraz jej brat Jed. W świecie jawy Rose wzięła za Wyzwanie dla siebie odnalezienie zagubionego brata. Ani Rose, ani Jed nie zdają sobie wtedy sprawy, że władają nimi koszmary zbiegłe z królestwa snu. Równolegle do poszukiwań brata Wiru, pojawiają się kolekcjonerzy, którzy udaremniają poszukiwania Jeda, a na dodatek Wirem interesuje się również największy koszmar stworzony przez Morfeusza - Koryntczyk. Dochodzi do kilku bitew odbytych w snach bohaterów. Sandman odzyskuje władzę nad koszmarami. Kilku unicestwia, kilka nowych stwarza. Najważniejsza bitwa jednak zachodzi pomiędzy Sandmanem a Wirem. Sen zmuszony jest zniszczyć Wir, tym samym Rose. W ostatecznym momencie pojawia się Unity - kobieta, która miała być Wirem gdy Sen był zniewolony, babka Rose. Starsza wówczas kobieta, oddaje swoje istnienie na rzecz ocalenia Rose i odebrania jej mocy Wiru. Baśniowa fabuła odgrywająca się w czasach współczesnych porywa swą niezwykłością i tak znaczącymi scenami. Seria Sandmana jest jedną z najoryginalniejszych jeśli chodzi o świat przedstawiony, postaci tak charakterystyczne, że już przedarte do popkulturowej niszy, bo jednak skupione bardziej na doroślejszym odbiorcy, niemniej sen jest przecież stworzony głównie dla dzieci. Te niestety nie chcą spać, a więc pokażmy go bez żadnych upiększaczy i niech zmaga się on z rzeczywistością nie do zniesienia. Są jeszcze inni Nieskończeni, dający nam wiele możliwości w całym uniwersum. Zanim poznamy jednak kolejnych braci i siostry Morfeusza, nie mogę się doczekać i nie wiem czego się spodziewać w kolejnych tomach. Te wydanie "Domu Lalki" podzielone na dwie części jest zachowane w dość mrocznej otoczce. Same ilustracje nie są najidealniejsze, jednak główne kadry najważniejszych scen zapadają w pamięć. Odziany w noc często nawiązuje do swoich "Uwerturowych" inkarnacji zmieniając wygląd. Szczególnie w rozdziałach nieumarłego żyda, gdzie Sandman spotyka się co 100 lat ze śmiałkiem, który nie bał się śmierci. Sen znowu wygrywa, odnajduje swoje koszmary i wraca z nimi do swego świata, lecz wiele z nich zapewne zostało rozproszonych po świecie. Wir przestał istnieć, a wszystko było jakby rozegraną scenką marionetek ciągnionych za sznurki. Czy aby to koniec ingerencji Rose w świat snu? Dowiedzmy się z kolejnych tomów!
RatownikLektur - awatar RatownikLektur
ocenił na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Lucyfer: Diabeł na progu

Więcej
Mike Carey Lucyfer: Diabeł na progu Zobacz więcej
Mike Carey Lucyfer: Diabeł na progu Zobacz więcej
Mike Carey Lucyfer: Diabeł na progu Zobacz więcej
Więcej