rozwiń zwiń

Losy ludzkie: Antologia nowel i opowiadań szwedzkich

Okładka książki Losy ludzkie: Antologia nowel i opowiadań szwedzkich
Zygmunt Łanowski Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich literatura piękna
518 str. 8 godz. 38 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Data wydania:
1979-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1979-01-01
Liczba stron:
518
Czas czytania
8 godz. 38 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Losy ludzkie: Antologia nowel i opowiadań szwedzkich w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Losy ludzkie: Antologia nowel i opowiadań szwedzkich

Średnia ocen
7,0 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
732
235

Na półkach: , ,

"Losy ludzkie" to antologia eopowiadań szwedzkich, wydana już prawie czterdzieści lat temu. Po przeczytaniu, niezmiernie mnie cieszy, że w tej serii Wydawnictwa Poznańskiego wyszło więcej skandynawskich zbiorów: opowiadania norweskie, duńskie, a także fińskie. Moje wydanie "Losów..." to wydanie nr 2, ponoć sporo zmienione w stosunku do pierwszego z lat 60. To miłe, że wtedy taka literatura była czytana.

Opowiadań jest trzydzieści dziewięć. To przekrój przez całą szwedzką literaturę XX wieku (ofc do '79 roku). Znajdziemy więc tu i Strindberga, i Selmę Lagerloff, i Stiga Dagermana i wielu innych, nieznanych w Polsce autorów. Nie znajdziemy szwedzkiego kryminału - jak dla mnie, to dobrze.

Opowiadania naogólniej biorąc, jak w tytule - traktują o ludzkich losach. Wiek XX był taki, a nie inny (a i ustrój Polski miał tu znaczenie), więc do zbioru trafiły głównie teksty o robotnikach, pracy na roli, osobach wiodących raczej prosty żywot. Jednocześnie, jak to u Skandynawów, portrety psychologiczne postaci są wyborne; pod maską prostego rolnika czy pracownika fabryki, nierzadko kryje się tu osoba o maksymalnie pokomplikowanym (przez siebie lub tytułowy los) życiu wewnętrznym.

Polecam, bo to pięcśet stron wybornej lektury, a w internetach dostępna za grosze. Fanów Skandynawii ucieszy szczególnie, dobrych obyczajówek - także.

"Losy ludzkie" to antologia eopowiadań szwedzkich, wydana już prawie czterdzieści lat temu. Po przeczytaniu, niezmiernie mnie cieszy, że w tej serii Wydawnictwa Poznańskiego wyszło więcej skandynawskich zbiorów: opowiadania norweskie, duńskie, a także fińskie. Moje wydanie "Losów..." to wydanie nr 2, ponoć sporo zmienione w stosunku do pierwszego z lat 60. To miłe, że wtedy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

83 użytkowników ma tytuł Losy ludzkie: Antologia nowel i opowiadań szwedzkich na półkach głównych
  • 51
  • 32
26 użytkowników ma tytuł Losy ludzkie: Antologia nowel i opowiadań szwedzkich na półkach dodatkowych
  • 14
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Losy ludzkie: Antologia nowel i opowiadań szwedzkich

Inne książki autora

Zygmunt Łanowski
Zygmunt Łanowski
Jako tłumacz literatury szwedzkiej zadebiutował w 1956 r. przekładem opowiadania Birgera Vikströma „Złote czasy” w czasopiśmie „Nowe sygnały”. Swój pierwszy przekład książkowy, „Dzicy to my” Erika Lundqvista, opublikował rok później, czyli dopiero w wieku 46 lat. Był to jednak początek kariery tłumacza, którego znaczenie dla wprowadzenia i rozpropagowania literatury szwedzkiej w Polsce jest takie, jak Tadeusza Boya-Żeleńskiego w przypadku literatury francuskiej. Jego dorobek translatorski z literatury szwedzkiej obejmuje 63 pozycje książkowe i liczne publikacje gazetowe, do tego dochodzą przekłady z literatury fińskiej i islandzkiej, które tłumaczył z języka szwedzkiego, a także amerykańskiej. To przede wszystkim on zaznajomił Polaków z twórczością najwybiniejszego szwedzkiego pisarza, Augusta Strindberga. Tłumaczył również Larsa Gustafssona, Artura Lundkvista, noblistów Pära Lagerkvista i Eyvinda Johnsona. W 1968 r. jako pierwszy Polak otrzymał nagrodę Akademii Szwedzkiej. W 1977 r. Uniwersytet w Uppsali nadał mu tytuł doktora honoris causa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wydarzenie Guido Morselli
Wydarzenie
Guido Morselli
Sam jeden Czas po końcu świata… już po wielkiej bitwie ….pyły unoszą się nad powierzchnią tego, co było Ziemią…. Konające w bólach żywe istoty… ucieczka na wodę, pod wodę, pod ziemię i czasami w kosmos… Takie widoki mamy w książkach i filmach opisujących naszą przyszłość po tym, co nieuniknione i opisane w księgach z przepowiedniami… Oczywiście każdy z nas, bez pomocy ksiąg, może sobie taką przyszłość wydumać i ją opisać. Temat życia po końcu świata jest jednym z najczęściej powtarzanych tematów w sztuce. Czasami to życie jest, czasami go nie ma i Matka Ziemia krąży po swych orbitach szukając kolejnych nasionek do rozwoju roślinek. Może przyniesie je pył z innej galaktyki? W większości bowiem wizji postapokaliptycznych planeta zostaje. Ginie jej największy wróg czyli człowiek. Ilu ludzi, tyle wizji. Wystarczy kliknąć w wyszukiwarce hasło „Fantastyka postapokaliptyczna” i wyskakuje nam cała lista książek i filmów o tej tematyce. Utworu, który właśnie przeczytałam, na niej nie ma. „Wydarzenie” Guido Morselliego jest bowiem wyjątkową minipowieścią. Chwilami przypomina słynny film i książkę „Jestem legendą”. I tam i tu człowiek zostaje sam pośród miejskich zabudowań. Jest jednak zasadnicza różnica. W pierwszej pozycji, wiemy dlaczego i po co, zaś u Morselliego wszystko jest zagadką. Ale mylicie się, myśląc, że książka ma charakter sensacyjny. Bohater oczywiście szuka odpowiedzi na pytanie co się stało i dlaczego się stało. To naturalny odruch człowieka. Czy znajduje odpowiedź? ...bo oto człowiek budzi się w pustej rzeczywistości. Wszystko jest. Domy stoją. Elektrownia produkuje prąd. Świeci słońce. Kozice chodzą po górach. Auto, po przekręceniu kluczyka, rusza. Na stacji benzynowej można zatankować bez płacenie, bo nie ma komu zapłacić. Ze sklepów można wziąć wszystko, co się chce. Na łóżkach pozostały ślady po osobach, które jeszcze parę godzin temu w nich spały… Jedynie brak ludzi. Jedynie, czy aż?... I tak wkraczamy w sferę filozofii mającą dać odpowiedź na pytanie, co się stało. Sama filozofia jednak nie wystarcza. Teologia? Sublimacja czy wniebowzięcie? Cokolwiek z tego, to powstaje pytanie - jestem potępiony czy wybrany? Cały świat leży u moich stóp. Nareszcie jako człowiek mam wszystko! Czyżby? Odwiedzam bank. Tu są miliony. Ale jest mi zimno. Potrzebny mi w tej chwili koc. Nie ma koca. Są miliony. Po co mi one w tej chwili…. Tak wiem w mojej recenzji panuje chaos, w przeciwieństwie do atmosfery w utworze. Tam jest porządek, bo nie ma go kto zakłócać. Zwierzęta też żyją spokojnie. Ale to też nie powieść ekologiczna. W sumie nie wiadomo jak zakwalifikować tematycznie ten utwór. Odbiega od pełnych akcji tekstów z krainy fantastyki, nie jest też w pełni traktatem filozoficznym. Praktycznie nie ma zakończenia. Cóż, czytelniku… podumaj sam...
gks - awatar gks
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Kasrylewka Szolem Alejchem
Kasrylewka
Szolem Alejchem
UWAGA; ZGŁOSIŁEM BŁĄD W TYTULE; REAKCJI JAK DOTĄD NIE MA NIEAKTUALNE; MÓJ ZNAJOMY, ARTUR POPRAWIŁ 6.12 Szolem Alejchem - “Kasrylewka” Szolem Alejchem to pseudonim, znaczący „pokój na was!”, odpowiednik arabskiego “sa-alam alai-kum”, najwybitniejszego pisarza w jidysz Salomona Rabianowicza /1859, Perejasław - 1916 NY/, twórcy m.in. „Tewje Mleczarza”, na bazie którego powstał słynny musical „Skrzypek na dachu”. Akcja tego modernistycznego zbioru opowiadań toczy się w tytułowej Kasrylewce i w Kijowie, ktory autor nazywa Jehupecem. Aby wejść w specyficzny, groteskowy klimat przytoczę fragment z pierwszej strony: „Ilekroć wypadnie ci czytelniku wpaść do tego miasta i sięgnąć po miejscową gazetę, zetkniesz się już na pierwszej stronie z Żydami. Nic, tylko Żydzi. A to, że na uniwersytet zdawało tylu a tylu Żydów. I również, ilu to z nich nie zostało w tym roku przyjętych. Albo o innych sprawach, ale też o Żydach, a mianowicie: ostatniej nocy w czasie obławy ujęto tylu i tylu Żydów bez papierów. Słowem, zdających na uniwersytet nie przyjęto, natomiast ujętych w czasie obławy przyjęto. Oczywiście do cyrkułu….” W pierwszej części pożar zamienia Kasrylewkę w zgliszcza, ale szybko zostaje odbudowana. Ze „stetla” zamienia się w miasteczko, które odwiedza pisarz Szolem Alejchem. Obok niego najważniejszą osobą, jak we wszystkich społecznościach żydowskich, jest rabin - reb Juzipl. Opowieść autora o Kasrylewce jest pełna ironii i mądrości żydowskich. Mnie, bom stary i chory, przypadło do gustu stwierdzenie: „...gdy się jest chorym i w dodatku starym, to jest się po prostu zbędnym. Świat takich nie potrzebuje. Ma ich dość. Zwykły człowiek nie znosi schorowanych starców. Jest to fakt. Rzecz sprawdzona i ogólnie znana”. A ile ironii mamy w tym stwierdzeniu: „Mali ludziska z Kasrylewki mają już takie szczęście. Jeśli śnią im się konfitury, to brakuje im łyżki. Jeśli przygotują łyżkę, to nie śnią się im konfitury”. Czyż nie piękny jest poniższy wywód? Przypominam, że Jehupec to Kijów „Jaka jest różnica między bogaczem z Kasrylewki a, na przykład, bogaczem z Jehupca? Bogacze z Jehupca mają miękkie serca. Nie mogą znieść widoku cierpień biedaków. Dlatego też zamykają drzwi na klucz i stawiają przy nich portierów. Nie dopuszczają do nich żadnego człowieka, który nie jest porządnie ubrany. Gdy zaś przychodzi upragnione lato, zrywają się niczym jaskółki do lotu i wyjeżdżają za granicę. I szukaj ich tam? A niech spróbuje kasrylewski bogacz pójść w ich ślady, to połamią mu wszystkie kości”. Powyższe cytaty są reprezentatywne dla całej książki, więc jeśli ktoś lubi „Skrzypka na dachu” czy też twórczość Singera, Pereca, Perle’a czy Alejchema, ten zachwyci się i tą książką.
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na 9 11 lat temu
Czysty ton Halldór Kiljan Laxness
Czysty ton
Halldór Kiljan Laxness
„Czysty ton” to mądra i dobrze napisana historia związana z Islandią z początku XX wieku. Książka jest realistyczna i poetycka zarazem, ciepła, z nutą smutku, z dawką humoru i z tajemnicą. To z pozoru prosta opowieść o życiu małej społeczności, ale jej przesłanie jest cenne. Autor zatrzymał na kartach powieści świat który minął, a który zachwyca współczesnego czytelnika czystością moralną, mądrością życiową, człowieczeństwem głównych bohaterów – ubogich, prostych, skromnych ludzi. Główny bohater – będący narratorem, wspomina swoje dzieciństwo i młodość, które spędził na obrzeżach Reykjaviku. Ciekawe są więc opisy miejsc, mieszkańców, warunków i stylu życia, sposobów myślenia, tradycji, wierzeń, strojów, posiłków ludzi tamtych czasów. Dowcipnie przedstawiono np. „erę drutu kolczastego” i powstającą modę na chodzenie do golibrody. Ale to tylko elementy tła. Służą one pokazaniu przemian, które wówczas następują: „nowe” powoli niszczy dawny świat. Przegrywają uczciwi, pracowici, prości ludzie, którzy z godnością i pokorą znoszą biedę, a gromadzenie bogactw uważają za „sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem”. Tacy się przybrani dziadkowie narratora, mądrzy życiowo, głęboko moralni, o wielkim sercu. Ich życie jest trudne, monotonne, wypełnione obowiązkami i ciężką pracą. Ale godzą się z taką codziennością, znajdując w niej sens i spokój. Są piękni w tym życiowym trudzie, twardzi, uparci, skłonni do poświęceń w imię wartości w które wierzą. Szanują naturę i innych ludzi. Ich biedna chatka z torfu jest gościnną przystanią dla życiowych rozbitków - osobliwych ludzi, których życie, postawy, poglądy skłaniają czytelnika do refleksji, czasem budzą zdziwienie, czasem podziw czy wzruszenie. Ten świat narrator opisuje z wrażliwością, wyrażając szacunek i akceptację dla ludzi ze swojego otoczenia. A co najważniejsze - obserwujemy proces, jak człowiek nasiąka wartościami, w jakich został wychowany. Problem więzi międzyludzkich jest w tej książce szczególnie pięknie pokazany. To książka o wartościach prawdziwych, za którymi my współcześni coraz bardziej tęsknimy. Więc ta warstwa utworu zrobiła na mnie największe wrażenie. Bohater podkreśla, że świat moralnego dobra, w którym dorastał, dał mu poczucie bezpieczeństwa, „zakotwiczenia”. A to ważne przesłanie. Mądrość, biało-czarna moralność (bohaterami wobec których autor zachowuje ironiczny dystans są nowobogaccy kupcy i urzędnicy, których cechuje pretensjonalność i megalomania; ale i prostaccy masowi odbiorcy sztuki), nastrojowość i sprawność językowa autora to atuty książki, decydujące o jej uniwersalności.
Krystyna - awatar Krystyna
oceniła na 7 3 miesiące temu
Barabasz Pär Lagerkvist
Barabasz
Pär Lagerkvist
Interesująca fantazja na temat Barabasza, który, jak na zbója, objawia niezwykłą empatię wobec Ukrzyżowanego, dla mnie jednak lekko niewiarygodną, a może nawet i dwuznaczną, choć jego sytuacja nie była do pozazdroszczenia – ocalał, aby inny umarł. Bardziej odpowiada mi jednak niepewność Herberta z wiersza „Domysły na temat Barabasza” - poeta nie miał odwagi domniemywać żadnych opcji ocalonego: „Co stało się z Barabaszem? Pytałem nikt nie wie Spuszczony z łańcucha wyszedł na białą ulicę (…) A Barabasz być może wrócił do swojej bandy W górach zabija szybko rabuje rzetelnie Albo założył warsztat garncarski I ręce szklane zbrodnią czyści w glinie stworzenia Jest nosiwodą poganiaczem mułów lichwiarzem właścicielem statków - na jednym z nich żeglował Paweł do Koryntian lub - czego nie można wykluczyć - stał się cenionym szpiclem na żołdzie Rzymian”. Żeby "zaspoilerować" Lagerkvista: ktoś się wywinął od krzyża i…. nie, nie staje się jednym z chrześcijan ani formalnie, ani faktycznie - choć w chwili próby nawet zaprze się niczym św. Piotr - ale tak czy inaczej dzieli ich los. Wydaje się, że Barabasz nie jest w stanie zrozumieć tego, co się stało, czyli głębszego sensu. Wobec tego pozostaje mu tylko może nie retoryczne, ale na pewno nie na jego rozum przecież, pytanie „Dlaczego on, a nie ja”…. Owszem, dobrze ta nowela jest napisana i nieźle się czyta. Niemniej nie jest to jednak arcydzieło – nawet jeśli do mnie po prostu nie trafiło. Ot, opowiastka o niepokojach egzystencjalno-duchowych kogoś prostego umysłu, kto odstąpił od złej ścieżki życia, ale Los o nim nie zapomniał. Autorowi chwała zaś, że ze swego bohatera nie uczynił jakiegoś ortodoksyjnego wyznawcy. Skoro już przy tym temacie jesteśmy, zwróciłbym uwagę na polską książkę „Według Judasza. Apokryf” Henryka Panasa (wg mnie o wiele lepszą niż ta, choć Autor nie był noblistą). Nie jest to żadna apologia Judasza, ale odważna, piekielnie inteligentna, próba napisania jego historii, oraz Jezusa i Marii Magdaleny, zupełnie od nowa, a przede wszystkim - wbrew Ewangeliom. Bo Iskariota to mędrzec, po cichu finansujący całą tę wywrotową grupkę, a ponadto rywal przywódcy jako bezgranicznie zakochany w Marii z Magdali…. BTW: Nie czas na nowe wydanie…? Acha, nieco tylko słabsza jest dosyć dawna, acz jakby coraz bardziej aktualna, rzecz Adama Wiśniewskiego-Snerga „Według łotra”… No dobrze, spróbuję coś innego Autora, niech to będzie „Kat” albo i „Karzeł”. Zło jednak bywa ciekawsze niż dobro, oczywiście jedynie w literaturze…. Najlepsze cytaty „Wybór zadziwił przede wszystkim samego Barabasza.(…) Dlaczego więc tutaj stał? Nie znał przecież tego Człowieka, nie miał z Nim nic wspólnego. Dlaczego znalazł się na Golgocie, on, który został uwolniony?”. „Jakże można wydawać takie wyroki? To przecież jasne, że ten Człowiek jest niewinny”. „Tak, to na pewno Jego matka. Na pewno współczuła z Nim najgłębiej; zdawała się jednak wyrzucać Mu, że zawisł oto na krzyżu, że doszło do tego, iż Go ukrzyżowali”. „Wskazując Barabasza, szepnęła coś Matce. Matka przystanęła i spojrzała na niego wzrokiem, w którym nie było nienawiści, lecz tak rozpaczliwy smutek, iż nie mógł się łudzić, że kiedykolwiek to spojrzenie zapomni”. „ – Jakiż Mesjasz dalby się ukrzyżować! Słyszał ktoś podobne brednie?”. „Pod osłoną ciemności zabrali ukochanego Mistrza, którego wielbili, aby móc później rozpowiadać, że zmartwychwstał właśnie tak, jak to sam przepowiadał”. „Początkowo czuła się nieco urażona, ale cóż, mój Boże, mężczyźni są zawsze niewdzięczni, jeśli się im nie odmówi tego, czego pożądają”. „Kiedy Barabasz wrócił do swoich towarzyszy, wydał im się tak zmieniony, że ledwo go poznali. Zdawało się, że nic go nie pociąga”. „Nie okazał też większego zapału nawet podczas napadu na posterunek rzymski przy promie, mimo że walczył z ludźmi, którzy omal go nie ukrzyżowali”. „Wzbudzał niechęć. Towarzysze wcale się nie cieszyli, że wrócił, że znowu jest z nimi. W gruncie rzeczy przestał do nich należeć. Na wodza już się nie nadawał. Nie nadawał się też do niczego innego. Właściwie był już niczym”. „On sam daleki był od okrucieństwa. Twardy i okrutny był system, nie on”. „Nie mamy prawa go sądzić. Wszyscyśmy pełni wad i ułomności i nie dla naszych zasług Pan się nad nami lituje. Nie mamy prawa potępiać człowieka za to, że nie ma Boga, któremu by służył”. PS „Quo vadis” najlepiej jednak się udało Sienkiewiczowi…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 6 11 miesięcy temu
Koń z Hogget Tarjei Vesaas
Koń z Hogget
Tarjei Vesaas
Tarjei Vesaas był norweskim powieściopisarzem, poetą i dramaturgiem. Urodził się w 1897 roku. Zmarł w 1970. W swojej ojczyźnie jest zaliczany do jednego z najważniejszych autorów XX wieku. Był kilkakrotnie nominowany do literackiej nagrody Nobla, której jednak nigdy nie zdobył. Ponadto jest również uważany za klasyka literatury języka nynorsk. Tym razem zagłębiłam się w krótkie opowiadania. Vesaas zaprosił minie w podróż po różnych miejscach w Norwegii, przedstawił wielobarwnych, zróżnicowanych bohaterów. Od małych, tych najmłodszych brzdąców, poprzez nastolatków, młode małżeństwo, aż do tych starszych, spracowanych ludzi. Każdy z nich w swoim okresie życia posiada zmartwienia, radości, fascynację otaczającą go przyrodą, lub wielkie zniechęcenie z powodu przytłaczających go problemów. Piękno i tajemnicza przyroda oplata człowieka, a człowiek żyje w bliskości z naturą. Jest pokornym sługa ziemi. Cieszy się kolejnym dniem, choruje, umiera, a przyroda trwa, życie toczy się dalej. Vesaas opisuje szybkie dojrzewanie człowieka do dorosłości w obliczu trudności życiowych, piękne relacje międzyludzkie, których w dobie smartfonów jest coraz mniej w naszym współczesnym świecie. Z wielką delikatnością i szacunkiem traktuje faunę i florę. Jednak nie wszystko w tych opowiadaniach jest piękne, radosne i optymistyczne za to do szpiku kości realne. Do tego język jakim posługuje się autor fascynuje, ale i powoduje, że kolejnymi opowiadaniami człowiek się rozkoszuje, bo ich nie da się na szybko pochłonąć. Je trzeba delektować. Krótkie, treściwe, jedne bardziej ciekawe inne może troszkę męczące, ale na pewno warte uwagi i poświęcenia czasu. Opowiadania, które przenoszą w inny wymiar czasu, w inny, ciekawy świat.
Perzka - awatar Perzka
oceniła na 7 2 lata temu
Pomocnik Bernard Malamud
Pomocnik
Bernard Malamud
Brooklyn, Nowy Jork, lata 50. XX wieku. Przenosimy się w czasie i przestrzeni do nowojorskiej dzielnicy biedoty, do podupadającego sklepu spożywczego prowadzonego przez żydowskich imigrantów z Rosji, w wietrzny listopadowy ranek wciągamy do sklepu ciężkie skrzynki z mlekiem, przesypujemy bułki z torby do drucianego kosza, sprzedajemy jedną z nich za trzy centy siwowłosej Polce, zapalamy grzejnik gazowy, parzymy kawę w sczerniałym emaliowanym garnku, liczymy skromne dochody, zastanawiamy się, gdzie podziała się nasza młodość, dlaczego zmarnowaliśmy życie i jak przetrwać do pierwszego, czekamy na klienta, choć nie nadchodzi i uśmiechamy się ponuro przeglądając żydowską gazetę, jednym słowem, dzielimy troski i aspiracje bohaterów powieści. „Tyle się spodziewał po Ameryce, a dostał tak mało.” Jest w tej książce sporo biedy, cierpienia i trosk, ale niewątpliwie jest to powieść wysokiej duchowej urody, dodająca otuchy moralnej, a do tego czyta się świetnie, dlatego cenię, szanuję, uważam, admiruję i wysoko stawiam, Bernard Malamud, amerykański pisarz pochodzenia żydowskiego, wychowany na Brooklinie w rodzinie imigrantów z Rosji, wierzy, podobnie, jak Dostojewski, że szansę na odkupienie win ma największy nawet grzesznik i ta wiara jest w tym utworze czytelna, jest „zbrodnia”, jest „kara” i jest „nadzieja na odkupienie win”, jest także napięcie pomiędzy światem duchowym a materialnym, tak charakterystyczne dla najważniejszych dzieł Marca Chagalla oraz mnóstwo refleksji o tym, jak trudno jest zmienić kierunek życia. Powieść spodoba się czytelnikom czułego i niepomnego uraz serca. Książka wydana w roku 1957. „- Moja mama pyta - powiedziała prędko - czy pan mógłby jej dać na kredyt do jutra funt masła, bochenek żytniego chleba i małą butelkę octu jabłkowego. Kupiec znał matkę. - Nie będzie więcej kredytu. Dziewczynka wybuchnęła płaczem. Morris dał jej ćwierć funta masła, chleb i ocet. Odnalazł na podniszczonym kontuarze, obok kasy, pokreślone ołówkiem miejsce i dopisał liczbę pod pozycją „Pijaczka”. Suma ogólna wyniosła teraz dwa dolary i trzy centy, których nie miał nadziei nigdy zobaczyć. Ale Ida zrzędziłaby, gdyby zauważyła nową kwotę, więc zmniejszył sumę do jednego dolara i sześćdziesięciu jeden centów. Jego spokój - ta odrobina spokoju, jaką miał - wart był czterdzieści dwa centy.” Przewrotnie rzecz ujmując, można zaryzykować stwierdzenie, że jest to powieść również o tym, że z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie na święty spokój. ; )
Jeanne - awatar Jeanne
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Losy ludzkie: Antologia nowel i opowiadań szwedzkich

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Losy ludzkie: Antologia nowel i opowiadań szwedzkich