Ku otchłani: Dekadentyzm w literaturze polskiej 1890-1905

Okładka książki Ku otchłani: Dekadentyzm w literaturze polskiej 1890-1905
Teresa Walas Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie językoznawstwo, nauka o literaturze
303 str. 5 godz. 3 min.
Kategoria:
językoznawstwo, nauka o literaturze
Format:
papier
Data wydania:
1986-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1986-01-01
Liczba stron:
303
Czas czytania
5 godz. 3 min.
Język:
polski
ISBN:
83-08-00422-9
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ku otchłani: Dekadentyzm w literaturze polskiej 1890-1905 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ku otchłani: Dekadentyzm w literaturze polskiej 1890-1905

Średnia ocen
7,0 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2728
1419

Na półkach: , , ,

"Dekadent nie jest buntownikiem - pisze Ridge - raczej wcieleniem sił rozkładowych, które pchają umierającą cywilizację ku końcowi, co dekadent wita jako wytchnienie lub ostatnią podnietę, przeniknięty wielkim pożądaniem śmierci. Sam jednak rzadko działa, nigdy zaś - w sposób celowy, jako że jest bohaterem - 'mózgowcem'. Po prostu jest, istnieje, nie zmaga się z prawem Boskim ani ludzkim. Istnienie jego samo przez się stanowi negację. (...)
Skoro wolna wola jest iluzją, wszystkie bowiem poruszenia psychiki i idące za nimi czyny dokonują się pod dyktando praw przyrody, rządzących człowiekiem jak wszelką inną ożywioną materią, jedynym sposobem, w jaki jednostka umie zamanifestować swą wolność, jest bezruch i bierność. Tylko tak, tłumiąc zwykłe pragnienia, wypowiedzieć można wojnę drapieżności instynktów, jedynie tak, trwając w bezruchu, można się uwolnić od władzy praw społecznych".

"Dekadent nie jest buntownikiem - pisze Ridge - raczej wcieleniem sił rozkładowych, które pchają umierającą cywilizację ku końcowi, co dekadent wita jako wytchnienie lub ostatnią podnietę, przeniknięty wielkim pożądaniem śmierci. Sam jednak rzadko działa, nigdy zaś - w sposób celowy, jako że jest bohaterem - 'mózgowcem'. Po prostu jest, istnieje, nie zmaga się z prawem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

52 użytkowników ma tytuł Ku otchłani: Dekadentyzm w literaturze polskiej 1890-1905 na półkach głównych
  • 29
  • 23
13 użytkowników ma tytuł Ku otchłani: Dekadentyzm w literaturze polskiej 1890-1905 na półkach dodatkowych
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Ku otchłani: Dekadentyzm w literaturze polskiej 1890-1905

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Teorie literatury XX wieku. Podręcznik Michał Paweł Markowski
Teorie literatury XX wieku. Podręcznik
Michał Paweł Markowski Anna Burzyńska
Dziwnie się czuję, wystawiając ocenę podręcznikowi, ale cóż... Doceniam to obszerne w wiedzę dzieło. Zgromadzone teorie literatury, które rozkwitały w ubiegłym wieku, zostały naprawdę treściwie przedstawione. Tak treściwie, że aż dodatkowo musiałam sprawdzać znaczenie używanych (całkiem niepotrzebnie!) słów. Albo rozkładać na czynniki pierwsze co któreś zdanie – mam tutaj na myśli w szczególności rozdziały napisane przez Markowskiego, bo te Burzyńskiej były jeszcze całkiem przyjemne, nawet jeśli nie szło ich przeczytać na raz. Markowski chyba niestety skupił się tutaj na zaprezentowaniu swojego szerokiego zasobu słownictwa. Szkoda, bo bardzo ucierpiała na tym zrozumiałość i przejrzystość tekstu, a to w podręczniku powinno być najważniejsze. W celu poznania bogatej terminologii, całkiem zbędnej do wyłożenia teorii literatury, sięgnęłabym do słownika. Bynajmniej nie oczekiwałam tego od tego podręcznika. Niemniej pozycję uznaję za fundament do poszerzania wiedzy o teoriach, jakie powstawały w ciągu minionego stulecia. Mogłoby być 8/10 (choć chyba nie więcej – do tego zabrakło przykładów, na których dałoby się zaprezentować problematykę, co znacząco ułatwiłoby zrozumienie danego zagadnienia), gdyby tylko wyciąć z tego wszystko, co niepotrzebne. Słowem: jest poprawnie, jest całkiem nieźle, mogłoby być lepiej. Podręcznik broni się głównie brakiem konkurencji. Z całego serca liczę na dodruk, abym mogła kiedyś nabyć własny egzemplarz (w ludzkiej cenie).
Wind-Cleaver - awatar Wind-Cleaver
ocenił na 6 2 lata temu
Regiony wielkiej herezji i okolice Jerzy Ficowski
Regiony wielkiej herezji i okolice
Jerzy Ficowski
Jerzy FICOWSKI - "Regiony wielkiej herezji i okolice" Bruno Schulz i jego mitologia UWAGA!! WYBITNE DZIEŁO !! To wybitne dzieło nie ma ani jednej opinii na LC, a Schulz jest jednym z trzech moich "wielkich", których najlepiej można poznać: Gombrowicza z jego "Dziennika", Witkacego z publikacji Jana Błońskiego, a Schulza - właśnie z tych zebranych prac Ficowskiego. To muszę napisać parę słów, bo ten brak zawstydza. Ficowski (1924 -2006) stworzył wybitne dzieło, obalając po drodze szkodliwe mity (szczególnie się uwziął na Artura Sandauera), bo stał się pasjonatem Bruna Schulza. W starych swoich notatkach znajduję "B. dobre, jednakże F. chyba przesadził z bałwochwalstwem B.S., jak i z gnojeniem Sandauera, chyba za robienie z B.S. komunisty. Zastanawiający KOBOLD o B.S. w ustach narzeczonej". Faktycznie twierdząc, że Schulz jest „duchowo” komunistą, Sandauer zdobywał argument dla apologii tego systemu. Była narzeczona Schulza Józefina Szelińska w liście do Ficowskiego tak to widziała (s. 419): „Sympatie lewicowe w czasach zaostrzającego się nacjonalizmu i hitleryzmu, to przecież nie komunizm. I jeśli Sandauer przypisuje go Schulzowi, to raczej jest to kokietowanie wysokich gwiazd naszego reżimu, wskazywanie, że już wówczas wybitne jednostki hołdowały tak wzniosłej jak komunizm ideologii”. Nim przejdę do książki jeszcze ciekawostka: Janusz Palikot ufundował tablicę pamiątkową projektu Andrzeja A. Widelskiego odsłoniętą w 2006 r., w Drohobyczu z napisem w językach polskim i ukraińskim: "W tym miejscu 19 listopada 1942 roku został zastrzelony przez gestapowca Wielki Artysta Drohobyczanin Bruno Schulz" Ficowski zaczyna opowieść opisem swojej długoletniej fascynacji „Sklepami cynamonowymi” i trudności w publikowaniu czegokolwiek o Schulzu, z „przyczyn taktycznych”. Przechodząc do biografii już na pierwszej stronie mianuje Schulza herezjarchą czyli kacerzem (s. 17): „12 lipca 1892 roku w kupieckiej rodzinie Schulzów urodził się najmłodszy syn, trzecie z kolei i ostatnie dziecko, najwątlejsze z rodzeństwa. Dano mu imię Bruno... ..Z takiego to właśnie rodu drobnych kupców żydowskich wywodzi się wielki herezjarcha - Bruno Schulz..”. Książka ta wykracza poza ramy standardowej biografii, bo obok przedstawienia faktów z życia oraz dzieł, tak malarskich jak pisarskich, Ficowski drąży duszę artysty, stara się poznać i opisać jego nieprzeciętną osobowość. Już oceniając jego zachowanie w okresie szkolnym wysnuwa odważne wnioski (str.23): „Niezwykła osobowość Schulza, jego wyróżniająca się indywidualność duchowa - jak gdyby nie mogąc pomieścić się w wątłym ciele - emanowała wokół, powiększając dystans między młodocianym samotnikiem i marzycielem a jego otoczeniem, zarazem napełniała kolegów jakimś zabobonnym szacunkiem, kładącym tamę koleżeńskim poufałościom. On sam stronił od gromady, ale nie kierowało nim bynajmniej poczucie własnej wyższości czy pogarda dla otoczenia, przeciwnie: czuł się gorszym, niepełnowartościowym kompanem, zazdrościł kolegom sił witalnych, wstydził się swych słabości i chorób, na które często zapadał. Głęboki kompleks niższości towarzyszył mu przez całe życie i dopiero twórczość miała mu być częściową odtrutką, choć bynajmniej nie wyzwoleniem. Powierzchowność Brunona, mimo niepozorności, zgodna z jego treścią duchową, potęgowała jeszcze zjawiskowość, niepozorowaną demoniczność, odczuwaną przez wszystkich, którzy się z nim zetknęli...” Nie każdy musi podzielać fascynację Ficowskiego Schulzem i szukać usprawiedliwień dla jego trudnej osobowości. Narzeczona nazwała go złośliwym koboldem, choć on w liście do Romany Halpern tego nie akceptował (s. 329): „Ona, moja narzeczona, stanowi mój udział w życiu, za jej pośrednictwem jestem człowiekiem, a nie tylko lemurem i koboldem...”. Bruno był zdominowany przez ojca, którego bałwochwalczo uwielbiał. Śmierć jego w 1915 roku, gdy Schulz miał 23 lata plus pożar ich starej kamienicy, spowodował, że (s.24): „Bruno Schulz rozpoczął jego odbudowę - w mitologii. Jedną z pierwszych prób pisarskich... ..było mityczne wskrzeszenie ojca, patrona dzieciństwa. W wymiarach niemal biblijnych, w skali nowo kreowanej mitologii postać ojca ze 'Sklepów cynamonowych' i 'Sanatorium pod Klepsydrą' jest nieustannie rewindykowana życiu - poprzez wcielanie się w świat rzeczy otaczających, jak wypchany ptak, futro pulsujące jego oddechem, krab ugotowany, ale jeszcze zdolny do udanej ucieczki... Duch ojca zmienia maski, przechodzi przez różne inkarnacje, dzięki którym istnieje nadal, mimo swej pozornej nieobecności....”. Przytoczmy jeszcze wyznanie Schulza w liście do krytyka Andrzeja Pleśniewicza w 1936 roku, ujmujące idee fixe jego zamierzeń twórczych (str. 29): „To, co Pan mówi o naszym sztucznie przedłużonym dzieciństwie - o niedojrzałości - dezorientuje mnie trochę. Gdyż zdaje mi się, że ten rodzaj sztuki, jaki mi leży na sercu, jest właśnie regresją, jest powrotnym dzieciństwem. Gdyby można było uwstecznić rozwój, osiągnąć jakąś okrężną drogą powtórnie dzieciństwo, jeszcze raz mieć jego pełnie i bezmiar - to byłoby to ziszczeniem się 'genialnej epoki', 'czasów mesjaszowych', które nam przez wszystkie mitologie są przyrzeczone i zaprzysiężone. Moim ideałem jest 'dojrzeć' do dzieciństwa.. To by dopiero była prawdziwa dojrzałość”. Książka jest bogato ilustrowana szkicami Schulza, więc proszę brać się do lektury, bo warto
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na 10 10 lat temu
Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni Stefan Chwin
Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni
Stefan Chwin
Zgadzam się co do tego że Chwin stara się zrozumieć samobójców. Nie ma tutaj oceny czy narzucania swojej ideologii, co jest idealne w przypadku takiej tematyki. Dzięki temu książkę czytało się bardzo dobrze. Myślę że autor był w stanie wgłębić się w różne dziedziny samobójczej wyobraźni, przedstawić ją w sposób kompletny. Opisując wyobraźnię samobójców autor opisuje ich sposób widzenia świata, światopogląd. Dzięki temu jest to w pewnym sensie praca egzystencjalna. Znajduje się tu naprawdę interesujące omówienie samobójstwa Kiriłłowa z "Biesów" Dostojewskiego, a także postaci Stawrogina. Interesujące było też omówienie obrazów, nie wiedziałem czy będzie dla mnie zajmujące, a jednak było. Mam wrażenie jakby książka Chwina miała na mnie uspokajający, terapeutyczny wpływ, aczkolwiek nie wiem czy to było jej celem. W każdym razie naprawdę dobrze wspominam jej lekturę i chciałem zostawić tu po niej jakiś ślad. Działy/tematy: forma/estetyka samobójstwa, samobójstwo jako czyn adresowanym do innych (jasne/ciemne ikony samobójstwa, samobójstwo altruistyczne), egzystencjalny wymiar samobójstwa (=samobójstwo a żywioły i sposób odczuwania człowieka), co samobójca robi ze swoim ciałem (wyobraźniowa mapa ciała samobójcy), samobójstwo a metafory egzystencji, gromadzenie argumentów przeciwko życiu przez wyobraźnię, samobójstwo a psycho/socjologia. Pojawiają się też m.in.: Katon, Dydona, Kleopatra, Ofelia, Gombrowicz (jego niektóre utwory, zapiski z dzienników), Witkacy, Sartre ("Mdłości"), Cioran (głównie krótkie wspomnienia, cytaty) wraz z gnostycyzmem, Judasz, Słowacki ("Król Duch"), Plaith ("Szklany klosz"), Dostojewski, Byron ("Manfred"), Goethe ("Cierpienia młodego Wertrera"), Kownicki ("Mała Apokalipsa") i chyba Wat, Kafka ("Proces").
Redo - awatar Redo
ocenił na 7 6 lat temu
Zarys teorii literatury Michał Głowiński
Zarys teorii literatury
Michał Głowiński Janusz Sławiński Aleksandra Okopień-Sławińska
Jako student filologii polskiej, zawsze uważałem „Zarys teorii literatury” za dzieło fundamentalne dla mojego kierunku, choć na samych studiach nie udało mi się przeczytać go w całości. Teraz to nadrobiłem, licząc na sporą dawkę teorii, która usystematyzuje moją wiedzę... i albo przeceniłem tę książkę, albo nie doceniłem swojej wiedzy. „Zarys teorii literatury” skupia się bowiem na wszystkim tym, czym literatura była te pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat temu. Znajdziemy tu więc obszerne definicje noweli, wiersza sylabotonicznego czy dramatu romantycznego. Tyle tylko, że jeśli ktoś już zna te pojęcia... to niewiele znajdzie tu dla siebie. Tak naprawdę ta pozycja jest fundamentalna. Bardzo fundamentalna. Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek, kto choć po części zawodowo zajmuje się literaturą, nie był świadom opisanych w niej faktów czy procesów. Z drugiej jednak strony, książka ta nie wniesie do zasobu wiedzy takich (kompetentnych!) osób nic nowego. Chyba to rozczarowało mnie najbardziej. Czytając, byłem znudzony faktem, że niczego tu nie odkrywam, niczego nie systematyzuję bądź nie spoglądam na znane mi zagadnienia pod innym kątem. Znudziłem się. Podsumowując, to jedna z najważniejszych książek dla tych, którzy zaczynają przygodę z filologią polską bądź literaturoznawstwem. Pozostaje przy tym kompletnie nieprzydatna dla tych, którzy już tę przygodę skończyli.
Adrian Pezda - awatar Adrian Pezda
oceniła na 8 11 miesięcy temu
Pisarki polskie od średniowiecza do współczesności: przewodnik Grażyna Borkowska
Pisarki polskie od średniowiecza do współczesności: przewodnik
Grażyna Borkowska Małgorzata Czermińska Ursula Phillips
Świetna książka, bardzo przydatny przewodnik po (często zapomnianym - pierwszym dziełem autora związanego z Polską był średniowieczny utwór napisany przez kobietę!) polskim pisarstwie kobiecym. Książka, pisana przez trzy autorki, jest dość nierówna. Najlepszą jej częścią moim zdaniem jest część pierwsza (poświęcona pisarkom polskim do 1850), napisana porywającym, ale bardzo przystępnym językiem. Część druga (1850-1945) również jest napisana w czytelny i wciągający sposób, choć nieco przeszkadzały mi próby wartościowania omawianych dzieł przez autorkę. Sądzę, że literatura piękna i jej odbiór jest kwestią na tyle indywidualną, że próby wskazywania czytelnikowi, które dzieła są wybitne, a które są słabe, świadczą o pewnym braku szacunku dla jego inteligencji. Ostatecznie, to co jeden uzna za arcydzieło, drugi może określić jako szmirę. Najmniej podobała mi się ostatnia część, poświęcona pisarkom po roku 1945. Ewidentnie widać w niej pewien tradycjonalizm autorki - we wstępnym omówieniu okresu na początku rozdziału w ogóle nie pojawia się słowo feminizm, a i później autorka używa go z ewidentną niechęcią. Kilkukrotnie widoczna jest silna antypatia do PRL - być może dlatego całkowicie pominięte w omówieniu zostały pisarki tworzące we współpracy z ówczesnymi władzami, jak np. niezwykle popularna autorka tej epoki, Natalia Rolleczek (nazywana niekiedy "polskim Dickensem"). Choć taka antypatia jest w pełni zrozumiała, dziwi mnie taka selekcja w książce aspirującej do miana przewodnika. Mimo wszystko książka zdecydowanie zasługuje na uwagę. Polecam serdecznie.
lila1000 - awatar lila1000
ocenił na 8 4 lata temu

Cytaty z książki Ku otchłani: Dekadentyzm w literaturze polskiej 1890-1905

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ku otchłani: Dekadentyzm w literaturze polskiej 1890-1905