rozwiń zwiń

Księgi magii, tom 1: Dobór składu

Okładka książki Księgi magii, tom 1: Dobór składu autorstwa Jordan Boyd, Tom Fowler, Kat Howard
Kat HowardJordan Boyd Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Księgi Magii (tom 1) Seria: Sandman Uniwersum komiksy
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Księgi Magii (tom 1)
Seria:
Sandman Uniwersum
Tytuł oryginału:
Books of Magic vol. 1: Moveable Type
Data wydania:
2020-11-12
Data 1. wyd. pol.:
2020-11-12
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328198418
Tłumacz:
Paulina Braiter
Początek „Ksiąg Magii”, jednej z kilku nowych serii, które rozgrywają się w stworzonym przez słynnego Neila Gaimana uniwersum Sandmana. Timothy Hunter dowiedział się, że jego przeznaczeniem jest zostać największym magiem świata. Chłopak bardzo tego pragnie, ale na co dzień musi się borykać z problemami zwykłego nastolatka: agresją szkolnego prześladowcy, własną nieporadnością w sprawach sercowych czy depresją ojca – a na te kłopoty magia nie pomoże. Tymczasem nadprzyrodzone moce wzięły Tima na cel i zrobią wszystko, aby młody mag nie zburzył istniejącej równowagi sił. Chłopak, aby przeżyć i wypełnić przeznaczenie, będzie musiał nauczyć się kontrolować swoje rozkwitające zdolności i ustalić, komu może zaufać, a kto chce go zabić. Jego podróż ku prawdzie zaczyna się od poznania nowej nauczycielki, pani Rose, po czym poprowadzi go z przedmieść Londynu wprost do serca Śnienia.
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Księgi magii, tom 1: Dobór składu w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Księgi magii, tom 1: Dobór składu

Średnia ocen
6,4 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1831
977

Na półkach: , , ,

Przyjemna opowieść o chłopaku szukającym matki i magii (tak, w tej kolejności), gdzie jego moralność jest dość chwiejna, a osąd subiektywny.

Tim szuka matki, ale też odpowiedzi i zrozumienia. I często nie rozróżnia, co z tego jest naprawdę najważniejsze. Jego moralność? Oj, raczej zawieszona w niepewności. Czasem zadziała dobrze, czasem z impulsu, czasem się po prostu wkurzy i zrobi coś głupiego. Jego decyzje bywają… cóż, bardziej nastoletnie niż szlachetne.

Przyjemna, nieco mroczna młodzieżówka z magicznym twistem.

Przyjemna opowieść o chłopaku szukającym matki i magii (tak, w tej kolejności), gdzie jego moralność jest dość chwiejna, a osąd subiektywny.

Tim szuka matki, ale też odpowiedzi i zrozumienia. I często nie rozróżnia, co z tego jest naprawdę najważniejsze. Jego moralność? Oj, raczej zawieszona w niepewności. Czasem zadziała dobrze, czasem z impulsu, czasem się po prostu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

78 użytkowników ma tytuł Księgi magii, tom 1: Dobór składu na półkach głównych
  • 43
  • 35
40 użytkowników ma tytuł Księgi magii, tom 1: Dobór składu na półkach dodatkowych
  • 14
  • 8
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Księgi magii, tom 3: Rozważanie możliwości David Barnett, Tom Fowler, Kat Howard, Craig Taillefer
Ocena 6,3
Księgi magii, tom 3: Rozważanie możliwości David Barnett, Tom Fowler, Kat Howard, Craig Taillefer
Okładka książki Księgi magii, tom 2: Drugie quarto Jordan Boyd, Brian Churilla, Tom Fowler, Neil Gaiman, Kat Howard, Craig Taillefer
Ocena 6,1
Księgi magii, tom 2: Drugie quarto Jordan Boyd, Brian Churilla, Tom Fowler, Neil Gaiman, Kat Howard, Craig Taillefer
Okładka książki Sandman Uniwersum Bilquis Evely, Max Fiumara, Sebastian Fiumara, Tom Fowler, Neil Gaiman, Nalo Hopkinson, Kat Howard, Mat Lopes, Simon Spurrier, Dominike Stanton, Dan Watters
Ocena 6,2
Sandman Uniwersum Bilquis Evely, Max Fiumara, Sebastian Fiumara, Tom Fowler, Neil Gaiman, Nalo Hopkinson, Kat Howard, Mat Lopes, Simon Spurrier, Dominike Stanton, Dan Watters
Okładka książki Sonnet of Sonnets Katarzyna Bazarnik, Cheena Marie Lo Cheena Marie Lo, Zenon Fajfer, Kat Howard, Guadalupe Martinez, Leia Reedijk, Camille Robles, Zoe Rosenblum, E. Spero
Ocena 7,0
Sonnet of Sonnets Katarzyna Bazarnik, Cheena Marie Lo Cheena Marie Lo, Zenon Fajfer, Kat Howard, Guadalupe Martinez, Leia Reedijk, Camille Robles, Zoe Rosenblum, E. Spero
Okładka książki Stories : all new tales Richard Adams, Kurt Andersen, Lawrence Block, Jonathan Carroll, Jeffery Deaver, Roddy Doyle, Jeffrey Ford, Neil Gaiman, Elizabeth Hand, Joanne Harris, Joe Hill, Kat Howard, Diana Wynne Jones, Joe R. Lansdale, Michael Moorcock, Walter Mosley, Stewart O'Nan, Joyce Carol Oates, Chuck Palahniuk, Carolyn Parkhurst, Jodi Picoult, Tim Powers, Al Sarrantonio, Michael Marshall Smith, Peter Straub, Michael Swanwick, Gene Wolfe
Ocena 7,0
Stories : all new tales Richard Adams, Kurt Andersen, Lawrence Block, Jonathan Carroll, Jeffery Deaver, Roddy Doyle, Jeffrey Ford, Neil Gaiman, Elizabeth Hand, Joanne Harris, Joe Hill, Kat Howard, Diana Wynne Jones, Joe R. Lansdale, Michael Moorcock, Walter Mosley, Stewart O'Nan, Joyce Carol Oates, Chuck Palahniuk, Carolyn Parkhurst, Jodi Picoult, Tim Powers, Al Sarrantonio, Michael Marshall Smith, Peter Straub, Michael Swanwick, Gene Wolfe
Kat Howard
Kat Howard
Amerykanka, była nominowana do World Fantasy Award. Publikowała m.in. w Clarkesworld, Lightspeed Magazine, Subterranean Press, antologii „Stories” Neila Gaimana.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śnienie, tom 2: Puste skorupy Simon Spurrier
Śnienie, tom 2: Puste skorupy
Simon Spurrier Bilquis Evely
Drugi tom serii Śnienie ciekawie rozwija uniwersum Sandmana. Oto Sen z Nieśmiertelnych opuszcza swoje królestwo i przepada bez wieści. Porządku ma pilnować sztuczna inteligencja, która jednak jest świadoma faktu nie możności zastąpienia swego poprzednika. Jej logiczność zwyczajnie ją ogranicza, a sprawy mieszkańców różnych krain przytłaczają. Dlatego zleca zaufanej ekipie odnalezienie Snu i sprowadzenie go z powrotem. Jak się okazuje, sprawa nie jest wcale taka prosta. W pierwszej części tego tomu poznajemy historię snutą przez Rose Walker. Przedstawia ona losy swej córki Ivy oraz Daniela, czyli Snu z Nieśmiertelnych. To tam poznajemy faktyczny powód zniknięcia władcy Śnienia, choć nie mamy pewności co potem uczynił. Ten drugi element będzie stopniowo odkrywany przed czytelnikiem dopiero w drugiej części komiksu, śledząc pościg za białowłosym mężczyzną. Choć w pewnym momencie dość łatwo można połączyć wszystkie puzzle tej układanki i przewidzieć finał. Może nie sam finał, ale to dlaczego Sen zniknął i co uczynił. Jest to dość istotne dla dalszych losów tej serii, a przy tym ciekawie napisane, choć niespecjalnie zaskakujące. Z drugiej strony interesująco poprowadzono wątek programu starającego się zapewnić ciągłość władzy w Śnieniu. Tu ciężko przewidzieć wiele elementów, szczególnie gdy bliżej poznajemy samoświadomość programu, zdającego się rozumieć, że nie jest on w stanie opanować mocy snów. Z drugiej strony posiada zdolność potrafiącą przerazić nie tylko bohaterów tej opowieści, ale nawet samego czytelnika. Jestem ciekaw jak potoczą się dalsze losy Daniela, Ivy i innych postaci, mających ogromny wpływ na całe uniwersum Sandmana. Szykuje się solidna przygoda, warta wysłuchania jej do końca. Jednak jaki będzie finał, to ciężko przewidzieć. B jak to mawiają, każda opowieść ma swoje zakończenie. Jednak liczy się też droga prowadząca do niego, a ta póki co jest bardzo obiecująca. Więcej recenzji na blogu W pajęczej sieci.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Lucyfer, tom 2: Boska tragedia Kelley Jones
Lucyfer, tom 2: Boska tragedia
Kelley Jones Max Fiumara Dave McCaig Sebastian Fiumara Dan Watters
Pierwszy album nowego „Lucyfera” ustawił poprzeczkę naprawdę wysoko. Po lekturze otwieracza serię można było, bez cienia wątpliwości, określić jako najlepszą składową „Sandman Uniwersum”. Komiks intrygował i mocno zaostrzył apetyt na kolejne tomy. Teraz, gdy kontynuacja ujrzała w końcu światło dzienne, mamy okazję skonfrontować oczekiwania ze stanem faktycznym. Powodów do optymizmu było sporo. A zatem, nie przedłużając niepotrzebnie… Panie i panowie, przed państwem Niosący Światło, ukazujący nam się ponownie w pełni swojego majestatu. Za sprawą wskrzeszenia czarownicy Sycorax Lucyfer wzniecił gniew Nieba. Bóg daje wiedźmie zaledwie trzy dni życia, po tym czasie ma trafić do Piekła, które po odejściu z niego dotychczasowego władcy nadzorowane jest przez Aniołów. Gwiazda Zaranna wyrusza w podróż po różnych zaświatach, a jego celem jest znalezienie miejsca dla Sycorax i ukrycie jej przed wścibskim spojrzeniem Legionów Niebieskich. Wbrew tytułowi całego cyklu w „Boskiej tragedii” Lucyfer nie jest wcale kimś, kto przyciąga najwięcej uwagi. Czy gra pierwsze skrzypce? I tak, i nie. Najlepiej będzie chyba powiedzieć, że Dan Watters umiejętnie podzielił „czas antenowy” między kilka interesujących postaci. Zacznę może od pierwszego upadłego anioła. Omawiany album przedstawia go już jako postać, która jest świadoma swojej potęgi. Zniknął dręczony amnezją, nieświadomy niczego łachmaniarz z poprzedniego tomu. Gwiazda Zaranna ponownie staje się jednym z najważniejszych graczy w uniwersum, jest jednak w tej postaci pewna rysa, znak przeżyć, których doświadczył wcześniej. Czyżby do jego duszy niespodziewanie wkradła się szczypta empatii? To niezwykle ciekawa idea, na razie liźnięta, ale liczę na to, że Watters mocniej rozwinie ją w kolejnych odsłonach, bo takie uczłowieczenie Lucyfera jest czymś niecodziennym i mocno intryguje. „Boską tragedię” cechuje, jak wspominałem, mnogość interesujących postaci. Uwagę przyciąga chociażby Kaliban, syn Lucyfera. Watters ukazuje go jako kogoś pożądającego akceptacji, rozpaczliwie łaknącego zmiany swojego statusu. Chce w końcu poczuć, że jego osoba ma znaczenie – w tym celu nie cofnie się nawet przez krokiem, który niektórzy mogliby uznać za zdradę. Intryguje także Sycorax. Wskrzeszona przez Lucyfera czarownica ściga się z czasem, bo po upływie trzech dób Bóg ma odebrać jej życie. Zasadne jest jednak pytanie, czy Lucyfer nie postąpił wbrew jej woli. W tym wątku scenarzysta oferuje czytelnikowi niebanalne spojrzenia na kwestię chęci do życia i zadaje pytanie o to, czy ktokolwiek, poza nami samymi, ma prawo decydować o tym, co jest dla nas dobre? Są to pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi, nadające niektórym scenom „Boskiej tragedii” iście gorzkiego posmaku. Istotny dla całości wydaje się być wątek podróży Lucyfera przez kolejne zaświaty. Przede wszystkim jest to szybki, popkulturowy w formie przegląd różnych religii, który poprzez wzbudzenie w czytelniku zaciekawienia kwestią tego, jak wygląda życie po śmierci w różnych wierzeniach, może nawet w pewnym stopniu pełnić edukacyjną rolę. Poza tym podróż jeszcze bardziej przybliża nam Lucyfera i pozwala lepiej określić jego motywacje. Choć leży mu na sercu dobro Sycorax, to nie dostrzega bólu, jaki jej sprawia, nie widzi też cierpienia swojego syna. Ten ból wychodzi w pewnym momencie na pierwszy plan, stając się ostatecznie motywem przewodnim całej opowieści. Bardzo okazale prezentują się ilustracje Maxa i Sebastiana Fiumary. Są naprawdę piękne – kiedy trzeba sugestywne, innym razem nieco oniryczne, czasami też mroczne. Robią dobrą robotę, tak samo jak różnorodne, lecz nieprzesadnie nowoczesne kadrowanie, nadając opowieści smaku i doskonale wizualizując wytwory wyobraźni scenarzysty. Szkoda tylko, że w tym wydaniu nie dostaliśmy absolutnie żadnych dodatków, chętnie zerknąłbym na proces powstawania cudeniek od panów Fiumara. Druga odsłona nowego „Lucyfera” potwierdza, że seria jest w tej chwili najlepszą składową projektu „Sandman Uniwersum”. „Boska tragedia” jest inna niż „Diabelska komedia”, ale jeśli chodzi o jakość, równie dobra. Dan Watters to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu, jego interpretacja postaci Lucyfera może się podobać. Cała seria jest bardzo blisko oryginalnego „Sandmana”, zachowując przy tym własny charakter. Z niecierpliwością czekam na jej kolejne odsłony, bo jeśli utrzyma dotychczasowy poziom, to lektura będzie czystą przyjemnością. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2022/02/lucyfer-tom-2-boska-tragedia-recenzja.html oraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/5075720705783949
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 7 4 lata temu
John Constantine. Hellblazer, tom 1: Znak cierpienia Tom Fowler
John Constantine. Hellblazer, tom 1: Znak cierpienia
Tom Fowler Simon Spurrier Aaron Campbell Jordie Bellaire Marcio Takara Matias Bergara Craig Taillefer
Wpadły w moje łapska dwa tomy Hellblazera, tomów opowiadających o przygodach naszego wybitnego maga Constantina. Znak Cierpienia to siedem komiksów połączonych w jeden duży zbiór. Dostajemy opowieści od takich twórców jak Simon Spurrier, Aaron Campbell, Matias Bergara oraz Marcio Takara. Już od pierwszych stron widzimy jak John wpada w sam środek niezłego...szajsu. Poświęca swojego przyjaciela aby spróbować ocalić świat...well...to sam początek komiksu więc nie może być tak łatwo. Ktoś mu pomaga, ktoś bardzo podobny do niego, przez co Constantine wraca do innego świata, albo przenosi się w czasie? Tutaj obstawiałbym że przenosi się do bliźniaczego świata w którym jeszcze niektóre rzeczy się nie wydarzyły. Na kolejnych stronach mamy więcej samego Constantina. Leniwy, zadufany, sarkastyczny, angielski dowcipniś, który ma "odnaleźć najlepszą wersję siebie". To nie takie proste, nawet jeśli jest się pozbawionym wyżej wymienionych cech. W "Znaku Cierpienia" Constantinowi przyjdzie się zmierzyć z "wcieleniem" Williama Blake'a, czy z podrzędnymi gangusami z angielskich przedmieść. Starzy wrogowie będą chcieli go dopaść jak i nowi, którym jego powrót nie w smak. Constantine odnajdzie też niecodzienne wsparcie...dość hipsterskie jak na mój gust, ale mega zabawnie rozpisane. Jeśli miałbym porównywać do czegoś ten komiks to umiejscowiłbym to między Daredevilem a Deadpoolem. Z jednej strony jednak mroczny klimat stron, pomimo dowcipkowatości Johna, to jednak kolejne strony nie zawsze przynoszą uśmieszek na usta, lecz zakłopotanie, zaskoczenie i chęć "więcej-więcej". Z drugiej strony Constantine za dużo rzeczy nie bierze poważnie, pomimo faktu że widzi demony, walczy z duchami itp. Komiks wpadł mi przez zupełny przypadek do rąk, ale jestem ciekaw co w kolejnych tomach, warto dać szansę. Sama kreska jest jak wspominałem dość mroczna, gotycka. Oczywiście zależy od rysownika i autora. Podczas drugiego zeszytu "Księgii Magii" kreska jest taka...standardowa i trochę traci swój urok. Ale to kwestia gustu. W ogólnym rozrachunku, polecam.
Oren - awatar Oren
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna Ron Garney
Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna
Ron Garney Gerry Duggan
Conan wydaje się być postacią raczej nieskomplikowaną. Bo kimże jest ten waleczny barbarzyńca? To mężczyzna, który nikomu się nie kłania, drogę do tego, czego chce, wyrąbuje sobie mieczem, swoje życie prowadzi zaś z honorem, jakiego brakuje niejednemu szlachetnie urodzonemu. Czy o człowieku o takiej charakterystyce można napisać oraz powiedzieć dużo i nie wyczerpać szybko tematu? Jak najbardziej! Świadczy o tym kilkadziesiąt książek z tzw. „czarnej serii” oraz kolejne komiksy. Co więcej teraz, gdy czarnowłosy bohater powrócił pod skrzydła Marvela, opowieści o nim zyskały na częstotliwości. Jednym z nowych tytułów jest pierwszy tom serii „Conan. Miecz barbarzyńcy”. Załoga statku niewolniczego wyławia z morza półprzytomnego mężczyznę. Rozbitkiem okazuje się być młody barbarzyńca, którego ostatnim pragnieniem jest dać się sprzedać na targu niewolników. Szybka rozprawa z handlarzami żywym towarem ma jednak konsekwencje. Conan, bo tak brzmi imię wojownika, wchodzi w posiadanie tajemniczej mapy, która może doprowadzić go do wielkiego skarbu. Problem w tym, że chce go zdobyć także okrutny mag, żelazną ręką władający okolicznym miastem. Konfrontacja zbliża się wielkimi krokami. Wszyscy wiemy, czego można się spodziewać po serii traktującej o barbarzyńcy, który nader skwapliwie częstuje swych wrogów żelazem. To akcja, walka i nieustanne zagrożenie czyhające na naszego protagonistę. To wszystko znajdziemy właśnie w pierwszej odsłonie „Miecza barbarzyńcy”. Czy ta (było nie było) przewidywalność może być jednak rozpatrywana jako wada? Absolutnie nie! Gerry Duggan naprawdę dobrze czuje ducha fantasy spod znaku miecza i magii. Nie stara się wprowadzić zbytecznych innowacji, tylko daje czytelnikowi dokładnie to, na co liczył, a jest to intensywna przygoda w starym, dobrym stylu. Możliwe co prawda, że trochę inaczej bym śpiewał, gdyby „Kult Kogi Thuna” nie okazał się być komiksem angażującym i bardzo miłym do czytania (zwłaszcza dla kogoś lubiącego klasyczną odmianę fantasy), jednak nie da się ukryć, że ten album zwyczajnie angażuje. Jasne, fabuła jest dość prosta i nie zaskakuje zbyt wieloma odgałęzieniami, ale też nie o to w niej chodzi. Na pierwszym planie stoi bowiem pełna przemocy rozrywka, której podstawową zaletą jest właśnie ta prostota (ale nie prostackość!) przekazu, dająca nam lekturę płynną, pozwalającą na zdrowy relaks, bez rozpatrywania skomplikowanych moralnych dylematów męczących bohaterów. Taka rozrywka też jest czasem potrzebna, bo nie samymi ambitnymi powieściami graficznymi żyje komiksiarz. Przyznaję, że nieco zabrakło mi w omawianym albumie motywów, nazwijmy je, romantycznych. Chodzi, rzecz jasna, o romantyzm w stylu Conana, polegający na emanowaniu pierwotną męską siłą, jakiej nie może oprzeć się żadna niewiasta, w której to relacji nie ma miejsca na wyrafinowanie, a na pierwszym planie stoi zwierzęca żądza. Ten swoisty seksizm (bo tak to jednak trzeba nazwać) to cecha charakterystyczna dla podejścia protagonisty do świata i głupotą jest obrażanie się na taki stan rzeczy – mam jedynie nadzieję, że rak politycznej poprawności nie zacznie toczyć „Conana” i w kolejnych tomach uświadczymy kilka ciekawych relacji damsko-męskich. Rysunki nie są w „Kulcie Kogi Thuna” szczególnie wyrafinowane. Jednak czy to jakiś problem, skoro doskonale pasują do konwencji heroic fantasy? Jasne, że nie! Grubo ciosane postacie, bardzo wyraźne kontury, czasami też niezbyt dokładne ilustracje – to wszystko jest zaskakująco miłe dla oka i różni się od sterylnych komputerowych kadrów, sprawiając, że na warstwę graficzną tego albumu po prostu dobrze się patrzy. Ron Garney nie jest nowatorski – swoje prace prezentuje zazwyczaj w obrębie różnej wielkości kwadratów i ten tradycjonalizm okazuje się naprawdę dobrym wyborem. Po powrocie do Marvela „Savage Sword of Conan” notuje naprawdę bardzo udany start. „Kult Kogi Thuna” nie jest co prawda komiksem wiekopomnym, o którym będziemy doskonale pamiętali za kilka lat, nie zmienia to jednak faktu, że na jego kartach dostajemy bardzo dużo przedniej, nieskomplikowanej rozrywki, która potrafi zaangażować. O to właśnie w tej serii, przynajmniej moim zdaniem, chodzi, dlatego też jestem ukontentowany lekturą i liczę, że kolejne tomy będą stały na podobnym poziomie. Brakowało w Polsce dobrej, nowej serii fantasy, ale chyba w końcu ją dostaliśmy. Potwierdzenia tego stanu rzeczy będę wypatrywał w kolejnych albumach. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2020/07/conan-miecz-barbarzyncy-tom-1-kult-kogi.html oraz na facebookowym profilu serwisu Szortal (wpis z 24. 06. 2020) - https://www.facebook.com/Szortal/posts/3401510436538326?__tn__=K-R
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 7 5 lat temu
Rodzina z domku dla lalek Mike Carey
Rodzina z domku dla lalek
Mike Carey Peter Gross Vince Locke
Opowieść Mike'a Carey'a to historia, która porusza się własnym tempem, a do której trzeba się niestety przyzwyczaić i z początku bardzo mało tu grozy. Jest raczej poczucie "dziwności" całej tej sytuacji i mały niepokój, bo tytułowy domek dla lalek służy tu nie tylko jako wystrój. Jest przyczyną wszystkiego złego co spotka rodzinę głównej bohaterki, czyli Alice. A jednak historia ma drugie dno, które poznamy dopiero na końcu i trzeba przyznać, że robi ono piorunujące wrażenie, a rozwiane kawałki, które wydawały się nieważne, wskakują na swoje miejsce i tworzą przerażającą całość. Bo akcja za jednym wyjątkiem toczy się dwutorowo. Widzimy losy przodków Alice w XIX wieku, gdzie dzieje się dużo, począwszy od spotkania pradziada dziewczynki z pewną istotą, która za wszelką cenę chce się wydostać ze swojego więzienia. Mamy tu siły, które mocno czerpią z mitologii Cthulhu, a jednocześnie opowieść jest oryginalna. Autor prowadzi nas przez część życia Alice, od dziecka po matkę, która będzie musiała finalnie stanąć na przeciw złu, które drzemie w feralnym domku dla lalek. A jest tam jeszcze rodzina lalek, która ożywa, gdy Alice jest sama w pokoju. Są magiczne słowa, które pozwalają wejść do środka modelu. Jest też pewien zaciemniony pokój, który pożąda dziewczyny... Trzeba przyznać, że Carey nakombinował się jak mógł i mu to wyszło. W dodatku mamy tą niepokojącą kreskę, która z początku nie robiła wrażenia, jak cała historia, ale z biegiem czasu doceniam brudny kunszt rysownika. Wszystko to sprawia, że z trzech dotychczasowo przeczytanych pozycji spod Hill House Comics, ta podobała mi się najbardziej. Plusik za duszny klimat.
Chris Grabovsky - awatar Chris Grabovsky
ocenił na 7 4 lata temu
Promethea. Księga druga Alan Moore
Promethea. Księga druga
Alan Moore Mick Gray J. H. Williams III
Więcej znaczy inaczej ~ Hegel Uważacie, że „Promethea” nie może być dziwniejsza? Tym razem Sofie Banks wyrusza wraz z Barbarą Shelley (ostatnio umarła) na własną katabazę (podróż w zaświaty) poprzez kabalistyczne drzewa życia. Krótko mówiąc – wymyślną podróż w głąb siebie. Na wstępie powiem, że wychodzimy tutaj mocno z tropów superbohaterskich. Drugi tom to bardziej życiowa i zamknięta historia niż choćby pierwszy, ale jednocześnie to podręcznik do kabały żydowskiej. W tym względzie jest on miejscami bardziej do przebrnięcia, ale jego ogólny przekaz okazuje się bardziej satysfakcjonujący niż droga do oświecenia Sofie z poprzedniej części przygód „Promethei”. Jeśli nie zniechęciliście się tym ostrzeżeniem, to tak jak „Promethea” zaczniemy od poziomu Ziemi. Od tego też zaczyna się sam komiks, ale trwa w tym planie dość krótko. Gros akcji dzieje się w podróży, ale nie bójcie się. Sofie nie zostawia Ziemi bezbronnej – jej najlepsza przyjaciółka Stacie zostaje starą i nową tymczasową Prometeą. Co to znaczy? Lepiej przekonać się samemu. Opowieść Stacie kontynuuje wątki z poprzedniego tomu, ale z racji na ich miejsce toczą się wolno. Nie oznacza to, że nie mają swojego impaktu na podróż Sofie, czy po prostu nie są ciekawe. W pewnym sensie w dominacji szaleństwa immaterium czeka się tylko na coś bardziej przyziemnego. W dodatku nasza nowa i stara tymczasowa Prometea przechodzi bardzo ciekawą ewolucję – a wszystko zaczęło się od żartu z Xeny Wojowniczej Księżniczki. Główna historia jest tylko trudniejsza. Jak to stwierdził Moore w „Egomania 2” Eddiego Campbella (tłumaczenie własne): „Na półkach jest tysiąc komiksów bez filozoficznego wykładu i jeden z. Czyż nie ma miejsca na ten jeden?” W tym tomie scenarzysta podchodzi do tego stwierdzenia dużo poważniej i w ramach tego wykładu dużo więcej niż kabałę. Spotkamy takie postacie jak: Lukiana z Samostaty – autora „Historii prawdziwej” uznawanego przez Jamesa Gunna (nie tego od filmów) za jedno z najstarszych źródeł fantastyki naukowej, czy jeszcze wiele innych nieznanych nawiązań do historii i kultury. W końcu „wiesz, trochę to dziwne. Zwyczajne życie jest pełne starożytnych symboli, a nikt nie zwraca na nie uwagi”. Ta trudna podróż oczywiście przedstawiana graficznie jest równie eksperymentalnie i onirycznie, jak poprzedni tom „Promethei”. Tym razem opowieść jest bardziej spójna, ale w ramach spójnych zeszytów dostajemy szaleństwa porównywalne z pierwszym tomem. Poszczególne przystanki w podróży są spójne kolorystycznie i stylowo, ale dostajemy szaleństwo, jak nieskończoną pętlę, czy elementy szkicu postaci.  https://cdn.nakanapie.pl/HbZqqyHlm2vraJPLl-AWWMK2P4Q=/origxorig/d73ff633f16917a4d5fc2936345d06a7 1. strona 23. zeszytu „Promethei” Ten fragment jest lepiej widoczny w papierze. Ale „dialogue here” w dymkach jest zwyczajnie piękny i zabawny. Jeśli chodzi o wspomniana, pętla nie jest zbyt wygodna do czytania. Razem z pętlą zakręca tekst dymków. Na komputerze nie dałoby się tego czytać bez obracania obrazu, a w papierowym wydaniu zbiorczym jest to równie wygodne i przyjemne. Nie umieszczę jednak pierwszej strony lub kadru (jak ostatnio w Chainsaw manie), bo to drugi tom, trudno czytać bez pierwszego (ogólny kierunek stylu znany) i na pierwszej stronie jest zwyczajnie strasznie dużo tekstu. Sam komiks ostatecznie jest o relacjach. Barbara poszła w zaświaty, by spotkać swojego męża. W tej podróży towarzyszy jej Sofie i ona także odkrywa coś dla siebie. W filozoficznej otoczce wchodzimy w głąb człowieczeństwa, czasem wręcz obrazoburczo, ale ostatecznie wychodzimy z bardzo osobistą historią. Czasem, by zrozumieć tych najbliższych, trzeba zwyczajnie zrozumieć cały świat. Też, by zrozumieć siebie, potrzebujemy właśnie zrozumieć tych wokół nas, którzy nas kształtują. To właśnie ten osobisty i naturalnie wynikający z filozofii aspekt drugiego tomu sprawia, że ostatecznie jest przyjemniejszy niż pierwszy. Można pewnie kontynuować o humorze, więcej o kontynuowanych i powracających wątkach, ale core drugiej „Promethei” przekazałem. Może nie każdemu, kto przebrnął przez pierwszy tom, spodobają się zmiany w komiksie, ale rdzeń pozostaje taki sam. Trzeci tom z pewnością też zaskoczy swoim kierunkiem, ale w tym szaleństwie jest metoda. Komiks przeczytany dzięki życzliwości Miejskiej Biblioteki Publicznej w Z.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na 9 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Księgi magii, tom 1: Dobór składu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Księgi magii, tom 1: Dobór składu