Kokoro Connect #2

Okładka książki Kokoro Connect #2
Sadanatsu Anda Wydawnictwo: Studio JG Cykl: Kokoro Connect (tom 2) komiksy
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Kokoro Connect (tom 2)
Tytuł oryginału:
Kokoro Connect 2
Data wydania:
2013-12-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-12-01
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361356844
Tłumacz:
Paulina Ślusarczyk-Bryła
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kokoro Connect #2 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kokoro Connect #2

Średnia ocen
7,1 / 10
100 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
326
197

Na półkach:

Historia rozwija się o dodatkowe wątki, przede wszystkim miłosne i przyjacielskie, ale nie brakuje tu też ważnych kwestii takich jak zaufanie w grupie. Manga nie pozwala się nudzić, nieustannie zaskakując nas nowymi uczuciami i przeżyciami głównych bohaterów.

Historia rozwija się o dodatkowe wątki, przede wszystkim miłosne i przyjacielskie, ale nie brakuje tu też ważnych kwestii takich jak zaufanie w grupie. Manga nie pozwala się nudzić, nieustannie zaskakując nas nowymi uczuciami i przeżyciami głównych bohaterów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

187 użytkowników ma tytuł Kokoro Connect #2 na półkach głównych
  • 168
  • 19
133 użytkowników ma tytuł Kokoro Connect #2 na półkach dodatkowych
  • 69
  • 26
  • 18
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Kokoro Connect #2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Toradora! #1 Yuyuko Takemiya
Toradora! #1
Yuyuko Takemiya
Wolicie enemies to lovers czy friends to lovers? Ja sama bardzo lubię obie opcje i nie umiem wybrać jednego motywu. Tutaj mamy z kolei coś, co określiłabym jako: enemies to friends to lovers - czyli obie strony mogą być w miarę zadowolone. Choć zwykle najpierw wybieram książkę (czyli tutaj mangę), tak tutaj zaczęłam od anime. Nie wiedziałam, że "Toradora!" jest na podstawie mangi. Przyjaciółka poleciła anime, obejrzałam, pokochałam, a dziś przychodzę z recenzją pierwszego tomu. To co absolutnie kocham w tej mandze to relacja Taigi i Ryūjiego. Mimo trochę trudnych początków, szybko stają się duetem - choć nie do końca zgranym, haha. Chemia między nimi jest CUDOWNA! Ryūji, choć wcale nie musi, bardzo troszczy się o Taigę, która jest twarda tylko z pozoru. Mimo specyficznego usposobienia to cudowna dziewczyna. I to, że obejrzałam całe anime, nie sprawia, że inaczej patrzę na ich początki - anime jest jak na razie bardzo zgodne, podobnie jak widoczna gołym okiem chemia. Kreska jest całkiem ładna. A co ciekawe, pierwsze wydanie miało miejsce w 2013 roku. Trochę latek już minęło, hah. Mangę czytało się szybko i przyjemnie. To, co jeszcze zasługuje na wyróżnienie, to humor. KOCHAM GO! Jeśli potrzebujecie czegoś, co w chwilę rozbawi Was do łez, to dobrze trafiliście. Zdecydowanie będę kontynuować tę serię i bardzo ją Wam polecam. Powinna być odpowiednia dla osób 12+ (tak sądzę), a pierwszy tom dostaje ode mnie 10/10
jednorozec_czyta - awatar jednorozec_czyta
oceniła na 10 2 lata temu
5 cm na sekundę #1 Makoto Shinkai
5 cm na sekundę #1
Makoto Shinkai Yukiko Seike
W 1 tomie poznajemy bohaterkę(Akari) , która przenosi się do nowej szkoły podstawowej i poznaję chłopca(Takaki) , który też nie dawno się przeniósł i zaczynają spędzać razem czas , a koledzy z klasy się śmieją , że są parą. I tak mija czas i w pewnym momencie bohaterka znów się przenosi i oboje płaczą , a potem na zakończenie klasy dziewczyna wyjeżdża. Następnie wymieniają listy i czas ciągle mija i okazuję się , że bohater też się przenosi o wiele dalej. I postanawiają się spotkać. Akari ma czekać na peronie , ale gdy Takaki do niej jedzie co chwilę są jakieś postoje z powodu pogody i dociera strasznie późno , ale dziewczyna wciąż czeka i rozmawiają , jedzą , spacerują i w końcu się całują. I podczas pocałunku bohater myśli , że nie uda im się przetrwać i wie , że Akari też o tym wie. A potem zasypiają razem pod kocem i rano bohater odjeżdża. I obiecują sobie , że będą pisać. Następnie mija trochę czasu i poznajemy nastolatkę(Kanae) , która chodzi do szkoły z Takaki i jest w nim zakochana , ale nie potrafi mu tego powiedzieć. Wychodzi też na jaw , że wiadomości między Takaki ,a Akari ustały i na koniec widzimy jak Akari w swojej szkolę ma powodzenie i prosi jednego chłopaka by dał jej chwilę na odpowiedź na jego wyznanie , a potem myśli o Takaki i zastanawia się czy się w kimś zakochał. I myśli też o tym , że to co ich łączyło będzie już tylko pięknym wspomnieniem. I tak kończy się 1 tom. Historia jest w sumie bardzo dobra , ale anime było lepsze. Tutaj miałem wrażenie , że wszystko jest zbyt rozciągnięte i przede wszystkim z mangi płynie taki smutek. Miałem wrażenie , że nie ma tam żadnej radości. Nawet , gdy bohaterowie spotykają się na peronie i niby są szczęśliwi to Ja tam czułem tylko smutek. Co do bohaterów to niby fajni , ale najbardziej polubiłem Kanae i jej było mi najbardziej szkoda. Jest jeszcze jeden tom , który też przeczytam , ale manga nie trafi do moich ulubionych
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na 8 4 lata temu
Judge 2 Yoshiki Tonogai
Judge 2
Yoshiki Tonogai
W końcu wróciłem do tej serii i teraz Ją już skończę. W 2 tomie lepiej poznajemy bohaterów , a konkretnie ich imiona i są to : Rina , Hiroyuki , Kazayaki , Ryuuhei , Hayato , Asami , Miku , Kazu i oczywiście Hiro. Jest jeszcze jeden , który nie chcę podać imienia i już jest po pierwszym głosowaniu , ale jak się okazuję nikt nie zginął i na początku wydaję się , że wszyscy posłuchali Hiro i głosowali na siebie , a bohaterowie odnajdują nowy pokój w którym są sądowe akta, a po jakimś czasie jeden z nich zostaję znaleziony martwy(Ten co nie podał imienia) i wychodzi na jaw , że trójka z bohaterów sprzeciwiła się i zagłosowała na ofiarę , bo podejrzewała że będą przez Niego problemy i Hiro jest w szoku i cała grupa w pewnym sensie się rozdziela , ale Hiro się nie poddaję i próbuję ich wszystkich złączyć i w pewnej chwili jeden z tych , którzy złamali zasadę mówi Hiro , że znalazł dowód mówiący , że wśród nich jest zdrajca i , gdy bohater o tym myśli nagle Asami zaciąga go do pokoju i próbuję uwieść i nawet całuję i ktoś ich obserwuję , a potem znika , a dziewczyna mówi bohaterowi , że jeśli stanie po jej stronie zrobi dla Niego wszystko i bohater tylko się w Nią wpatruję. I mamy koniec 2 tomu , który jest tak samo świetny jak pierwszy. Historia wciąż wciąga i pojawiają się nowe pytania. Hiro jak na razie wydaję się jedynym , który nie chcę niczyjej śmierci , ale coś czuję że i On się zmieni prędzej czy później. No i intryguję wątek tego zdrajcy. Pytanie czy istnieję , a jeśli tak to kto nim może być? No i kto widział bohatera z inną bohaterką w tym pokoiku. I co zrobi Hiro? Zaraz biorę się za kolejne tomy
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na 10 2 lata temu
Judge 1 Yoshiki Tonogai
Judge 1
Yoshiki Tonogai
Na początku historii poznajemy głównego bohatera(Hiro) , który spędza czas ze starszym bratem i przyjaciółką z dzieciństwa(Hikari) i okazuję się , że Hikari spotyka się z jego bratem , a sam Hiro kocha się w dziewczynie , ale ukrywa to. Jednak postanawia wyznać jej swoje uczucia i przez to okłamuję brata , że dziewczyna przełożyła ich randkę o godzinę i , gdy idzie na spotkanie z dziewczyną dowiaduję się od niej , że jego brat wpadł pod samochód i nie żyję i bohater jest przerażony i zaczyna się winić. Następnie mija dwa lata i Hiro budzi się w jakimś tajemniczym budynku i spotyka kilka innych osób i po chwili znajdują taśmę , a na taśmie jakiś tajemniczy Judge nazywa ich siedmioma grzechami głównymi i mówi też , że muszą osądzić siebie nawzajem i co 12 godzin wybrana osoba umrze i tylko czwórka przeżyję. I bohaterowie się rozchodzą , a Hiro nawiązuję znajomość z innym chłopakiem(Asai) , który wyznaję , że jego grzechem jest to , że nie potrafi zakochać się w dziewczynie i woli chłopaków. I , gdy bohaterom kończy się czas Hiro wpada na pomysł żeby nikt nie zginął , a konkretnie proponuję , żeby każdy zagłosował na siebie i wtedy nikt nie dostanie więcej głosów i , gdy bohater głosuję na siebie i jest spokojny pewien chłopak w okularach mówi mu , że jest naiwny , bo pozostałe osoby mogą zagłosować inaczej i jednak ktoś zginie i bohater jest przerażony i tak się kończy 1 tom. Historia jest naprawdę super i cholernie wciąga. Na plus główny bohater , a co do reszty to w sumie za mało jeszcze ich znamy. Tak samo nie znamy ich grzechów. Wiemy tylko , że Hiro wini się za śmierć brata i pewnie jest zazdrością , bo zazdrościł mu dziewczyny , a Asai jest gejem więc pewnie nieczystość , ale nie wiadomo co z innymi. Pewnie ktoś po kim się nie spodziewamy będzie miał najgorszy grzech. Obstawiam , że ten w okularach okażę się porąbany albo za wszelką cenę będzie chciał wyjść i będzie wyznawał regułę – Po trupach do celu. Ciekawi mnie też kto za tym wszystkim stoi i dlaczego wybrał właśnie ich. No i kto będzie pierwszą ofiarą. Czy pozostali zagłosują tak jak zaproponował Hiro czy jednak nie , bo ofiary na pewno będą. Choć zaskoczyło mnie , że aż czwórka może wyjść. Myślałem , że tylko jedno. I na początku też myślałem , że Hikari też tam trafi , ale jednak jej nie ma. Ciekawe co się z nią stało po śmierci ukochanego. Winiła bohatera? Czy nie? Pewnie z czasem wyjdzie to na jaw. Nie mogę się doczekać aż przeczytam kolejne tomy
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na 10 3 lata temu
Strażniczka Orelianu Rin Kouduki
Strażniczka Orelianu
Rin Kouduki
Przekonajcie się, co się stanie, gdy role zostaną odwrócone! Zamiast mężnego księcia na białym koniu, spotkajcie dzielną wojowniczkę Airę, która nie zawaha się walczyć w obronie następcy tronu Orelianu. Jednak czy obowiązek można pogodzić z rodzącym się między bohaterami uczuciem? Strażniczka Orelianu ukazała się w czerwcu 2013 roku i był to pierwszy tytuł wydany przez wydawnictwo Taiga. Tych wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z tą jednotomową, miłosną historią, gorąco zapraszam do lektury poniższej recenzji. Historia Strażniczki Orelianu rozpoczyna się w momencie, gdy nastoletnia Aira, pochodząca z arystokratycznej rodziny, zostaje wezwana do królewskiego pałacu, gdzie otrzymuje zadanie ochrony następcy tronu, księcia Rudilisa. Książę ma na dworze opinię kobieciarza, jednak jak szybko się okazuje plotki rzadko, kiedy mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Między bohaterami zaczyna rodzić się uczucie, kolidujące z obowiązkami Airy. Bohaterka rozdarta między obowiązkiem a głosem serca, będzie musiała uchronić ukochanego, którego zawistna macocha, spróbuje wyeliminować, by utorować drogę do tronu dla swojego własnego syna. Choć fabuła zapowiada się interesująco, wszyscy Ci, którzy spodziewają się dramatycznych zwrotów akcji mocno się rozczarują. Główny wątek skupia się na uczuciu Airy i księcia Rudiego. Wszelkie intrygi na dworze są tylko ogólnie zarysowane, tak jak i pozostałe watki poboczne. Nie dowiadujemy się również zbyt wiele o królestwie, w którym dzieje się akcja, można się jednak domyślić, że rządzą nim takie same zasady jak w większości państw i związek następcy tronu, choćby z wysoko urodzoną córką arystokraty, nie jest miel widziany. Nic więcej czytelnikowi tak naprawdę, nie jest potrzebne by zrozumieć niezbyt zawiłą fabułę. Mocno zdziwiłam się widząc, że na niektórych stronach manga zaliczana jest do gatunku Josei. Nieważne, z jakiej by strony nie spojrzeć Strażniczkę Orelianu trudno zakwalifikować do pozycji przeznaczonych dla dojrzałych kobiet. Tytuł zdecydowanie bardziej pasuje do mang typu Shoujo. I choć autorka bawi się utartymi schematami, zamieniając role bohaterów, sprawiając, że to kobieta walczy i broni księcia, poza tą niewielką zmianą jest to słodki, niezbyt skomplikowany romans w czystej postaci. Manga, jak można domyślić się po okładce, również pod względem kreski, nie wychodzi poza ramy gatunku. Jak w większość przedstawicieli Shoujo mamy tutaj do czynienia z drobną, wielkooką i słodką bohaterką, która przyjdzie Nam oglądać zarówno w męskich jak i kobiecych strojach. Jednak niezależnie od tego, co w danej chwili, autorka ubrała główną bohaterkę, ta nie straci ani grama ze swojego dziewczęcego uroku. Również przedstawiciele płci męskiej bez chwili wahania mogą zostać zakwalifikowani do grupy typowych bishounenów. Większość rysunków skupia się oczywiście na głównych bohaterach, tła występują tu sporadycznie. Nie można bynajmniej zarzucić autorce, że nie są one dopracowane. Stylem zaś idealnie pasują do całości, dopełniając klimatu i choć trochę pozwalają wczuć się w charakter klasycznego pałacowego romansu. Osobiście uważam, że Strażniczka Orelianu to najsłabsza wydana, przez Taiga pozycja. Nie wynika to z faktu, że nie przepadam za romansami, czy charakterystycznymi cechami mang, Shoujo, bo jest wręcz przeciwnie. Dla mnie historia Airy była po prostu zbyt naiwna i przesłodzona. Nie potrafiłam przejąć się losami bohaterki, ani zżyć się z jakąkolwiek ze stworzonych przez panią Kouduki postaci. Być może jestem nieco zbyt krytyczna, jednak mając, jako porównanie inne, dużo lepsze pozycje, jak chociażby uwielbiany przeze mnie Pet Shop of Horrors, trudno o inne podejście. Myślę jednak, że wszystkim tym, którzy nie mają dość standardowych romansów i są gotowi przymknąć oko na pewne uproszczenia w fabule, bądź po prostu chcą nacieszyć oczy dużą dawką słodkości pozycja jak najbardziej przypadnie do gustu i z chęcią umieszczą ją na swojej mangowej półce. Andromeda
Kosz_z_Książkami - awatar Kosz_z_Książkami
ocenił na 7 11 lat temu
:REverSAL #1 Kemuri Karakara
:REverSAL #1
Kemuri Karakara
Recenzja zbiorcza tomów #1-#2 Krótkie serie potrafią mieć swój urok, choć często zawodzą prędkim ucinaniem wątków bez jakichkolwiek wyjaśnień. W przypadku „Reversal” autorstwa Kemuri Karakary moje odczucia są dość mieszane. Pomysł był niezły, po prostu ta historia nie mieści się dobrze w zaledwie dwóch tomach. Szkoląca się na gejszę Ayame nie zawsze trzyma się sztywnej klasy nieodłącznej zawodowi. W głębi serca chciałaby zostać superbohaterką z prawdziwego zdarzenia. Gwiazdy układają się jednak dość niepomyślnie i zwykły świat nie staje naprzeciw marzeniom. Pewnego dnia splot wypadków sprawia, że w ręce dziewczyny trafia nietypowa konsola do gry. Po zalogowaniu w jej głowie zaczyna rozbrzmiewać znajoma melodia, która z dziwnego powodu wywołuje w niektórych nieopanowany lęk. Wszystko się rozjaśnia, gdy nastolatka zostaje wciągnięta do przerażającego świata będącego pokraczną odwrotnością doskonale znanego jej Kioto. Zabijaj potwory lub giń… Tylko czy aby na pewno chodzi wyłącznie o to? Światy równoległe zawsze potrafią chociaż minimalnie zaintrygować, a motywy strasznych gier na śmierć i życie dają mi wiele satysfakcji. Początkowo byłam naprawdę zafascynowana tą opowieścią, po prostu mnie wciągnęła. Pełne emocji walki o przetrwanie, horrorowe maszkary, pełna bezwzględność obu stron konfliktu. Nikt nie jest bezpieczny, nawet sojusznik bez wahania poświęci tutaj każdego dla osiągnięcia swego celu. Gdy jednak druga część przechodzi z akcji do wyjaśnień, wszystko się zaczyna rozmywać. Naiwny, choć heroiczny pacyfizm, niedopowiedzenia fabularne, niedostatecznie uzasadnione przemiany bohaterów drugoplanowych, nowe wątki, które nie mają czasu, by się jakkolwiek rozwinąć. Historia zaczyna zwyczajnie kuleć, nie potrafiąc trafić w sedno, ot lawirując wokół pomysłów, które prawdopodobnie dało się poprowadzić lepiej. Zakończenie jest dość ciekawe, lecz naprawdę błaga o kontynuację mogącą rozwiać ostateczne wątpliwości. Przyznać przy tym muszę, że manga została naprawdę ładnie narysowana. Piękne gejsze, charakterystyczni bohaterowie, niezwykłe kreatury z równoległego świata. Kontrasty, dopełnienia, a wszystko wykonane czystą, atrakcyjną kreską. Tła się świetnie sprawdzają, zarysowując klimat Kioto. Jeśli z kolei pojawia się akcja, to jest jak najbardziej czytelna i nie gubi się w natłoku szczegółów odwracających uwagę. Wizualnie całość jawi się jako przyjemna, zgrabna, może bez niesłychanych zachwytów, ale po prostu dobra. Trudno mi powiedzieć, czy warto przeczytać „Reversal”. Całość jest niezła, choć krótka, aczkolwiek prawdopodobnie nie należy do najlepszych tytułów swej kategorii. Co bardziej wybrednych czytelników może nieco rozczarować. Pierwszy tom oceniam na 7/10, drugi na 5/10 – średnia plasuje się więc w przyzwoitym 6/10; może to nie dużo, ale bez wątpienia nieźle.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na 7 3 miesiące temu
Time Killers Kazue Kato
Time Killers
Kazue Kato
MANGA DLA ZABICIA CZASU Na mangowym rynku wydawniczym już jednotomówki są wyjątkiem, potwierdzającym, że tak naprawdę liczą się przede wszystkim serie rozciągnięte na kilkanaście, kilkadziesiąt tomów. Tym rzadziej więc zdarzają się także krótkich form. Czasem można się jednak natknąć na takie dzieło, a jednym z nich jest właśnie "Time Killers", komiks zbierający krótkie historie Kazue Kato, zaczynając od jej debiutu, a na one-shocie, który dał początek serii "Ao no Exorcist" skończywszy. Co ciekawe, choć całość nie jest odkrywcza i jakże często nosi znamiona prac młodego artysty, to i tak oferuje znakomitą zabawę, która aż zachęca do zapoznania się z opus magnum mangaczki. Różne historie, różni bohaterowie, ale jedna wspólna rzecz: niezwykłość zmieniająca ich życie. Płatny morderca dostaje zlecenie zabicia ojca swojego jedynego przyjaciela. Człowiek i królik mają podjąć się ochrony pola pomidorów. Indianin przekonuje się, co znaczy droga wojownika. Dziecko superbohaterów musi zmierzyć się z własnymi lękami. Pewien mężczyzna zmaga się z myślą, że kogoś zabił. Inny wpada do wody, gdzie spotyka niezwykłą istotę. Kolejny odkrywa, że jego czarka potrafi spełniać życzenia, a pewna kobieta wyrusza w niezwykłą podróż. Potem chłopak, który porzucił swoje kosmiczne pasje, bo zawsze był z ich powodu wyśmiewany, odkrywa, że dziewczyna, którą kocha podziela jego zainteresowania, a na dodatek staje się świadkiem inwazji kosmitów chcących zniszczyć ziemię. A na koniec w pewnym domu zjawia się pewien egzorcysta by poradzić sobie z demonem… Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/08/time-killers-kazue-kato.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 7 lat temu
Another t. 1 Yukito Ayatsuji
Another t. 1
Yukito Ayatsuji Hiro Kiyohara
Manga jest tak globalnie popularnym medium, dzięki któremu możemy doświadczać tak niezwykłej specyfiki komiksu z kraju kwitnącej wiśni, że aż moją osobę niegdyś jako całkowicie do mangi odwróconego plecami człowieka, nawet kpiącego z mangowego dorobku kulturowego na świecie, nagle po doświadczeniu tomów: 1 i 2 "DB Super" oraz tomu 1 "Hellsing", do końca nie wiedzieć czemu coś się we mnie ruszyło i przekonało moje ,,cztery leniwe litery” do tego typu narracji graficznych, do ich różnorodności. ,,Mangoholikiem” nazwać się jeszcze nie mogę, ale manga to niezwykle fantastyczne, doświadczone w swej różnorodności form kreacji i sposobności na przedstawienie historii, i to na małym ,,zeszytowym” formacie, i to w czarno-białej szacie graficznej, i to czytanej od prawej do lewej strony! Tak, można dostać od tego wszystkiego mangowego, cóż, swego rodzaju pozytywnego ,,kręciołka”, do tego stopnia, że za każdą kolejną przeczytaną mangą myślisz: ,,ale zaraz, jakie kolejne tomy mogę sobie wziąć na czytelniczy warsztat?". Mało tego, człowiek jest wtenczas tak przesycony, aż zanadto zbyt dobrymi mangowymi ,,crazy good vibes”, że jest w stanie zachowywać się jakby świata brakowało i nie można było się tej właśnie konkrentie chwili z kolejnym japońskim komiksem w rękach doczekać. Z tego wszystkiego aż zawołać w myślach czasami się powinno, ot tak: ,,Na japońską Yakuzę! Cóż można chcieć więcej, kultura tego kraju jest co najmniej nietuzinkowa”. Koniec końców doszło finalnie do tego, że – mówiąc prosto z mostu, troszkę brzydko – ot tak, z dupy, nagle po lekturze dwóch tomów DB Super, także pilotowego wydania mangi "Hellsing" przyszedł mi pewien natręt myślowy do głowy. Dzięki spostrzeżeniom płynącym z oczytania trzech pierwszych mang w moim życiu, postanowiłem zrobić sobie co najmniej lekką przerwę od komiksu wydawanego ze względu na swoją specyfikę i stylistykę w Japonii w gatunkach: fantasy, sci-fi, akcji i dynamiki, do której drzwi często puka horror, czy gotycka groza. Powiedzmy, że typową klasyczną ,, Shōnen” mangę oraz wiele pokrewnych jej rodzajów i przeznaczeń ze względu na wiele grup docelowych, zostawiłem za sobą. I tak, zainteresowały mnie o wiele, wiele bardziej – na co skromny wpływ miała manga Hellsing i moje doświadczenie z tym Uniwersum w anime Hellsing, Hellsing: Ultimate – rozmaite motywy, wątki, odmiany gatunkowe w horrorze i grozie w medium mangowym, związane z szeroko pojętym zabiegiem suspensu, gdzie w takowym suspensie wybijają się często klątwy i rozmaite tajemnice. Jak to się mówi, gdy często dokonuje się dość trudnych decyzji: koniec końców wiążąc się z o wiele bardziej thrillerowym, pełnym misterium i nienazwanej, zalegającej gdzieś głęboko, głęboko w rzeczywistości świata przedstawionego tajemnicy, klimatem – klimatem i atmosferą, za którą kryje się ,,to coś”, to ,,zło”, czy raczej przykre, negatywne fluktuacje emocji, wydarzenie i zlepki relacji, które wywołują podwyższony stan napięcia i oczekiwania, po krótkiej podsumowującej me tego rodzaju mangowe poszukiwania burzy mózgów, zdecydowałem się na pierwszy tom "Another". I nie jest to w żaden sposób pusta, tylko młodzieńcza, szkolna, jakby smagana romantyczną miłością historia – bo teoretycznie na pierwszy rzut oka z perspektywy okładki tomu 1 tejże mangi, fakt faktem: tak po prostu może ona wygląda, takie może sprawiać wrażenie – ani coś taniego i powielanego, ani coś ,,co kiedyś już było”. Another prezentuje dość specyficzny rodzaj świata wykreowanego przez twórców, także niecodzienny rodzaj gatunku horroro-thrilleru oraz postaci czy elementów drugoplanowych (wątki, przedmioty etc.), które zaczynają spełniać w fabule swoją rolę, powoli, ze strony na stronę, gdy wszystkie elementy całej opowieści zaczynają do siebie się zbliżać, w końcu łączyć, co wytrawny i skupiony na skrupulatnym doświadczaniu tomu czytelnik na pewno zauważy, a co wpłynie na jego ocenę całości tychże około 200 stron w tym przypadku tomu 1-ego materiału. W kwestii realizowanych w tej mandze bohaterów: ich historii, charakterów, osobowości, nawet doboru głównego żeńskiego i męskiego uczestnika tych osnutych tajemnicami zdarzeń do głównego zamierzenia fabularnego i stworzenia z tego odmiennego, specyficznego połączenia (postaci zarówno, co może zabrzmieć kontrowersyjnie, z całego 12-odcinkowego anime, jak i do momentu końca tomu 1 pierwowzoru mangowego były niczym kowale kujący dużą, jakże istotną część fabuły i całej nietuzinkowo zagadkowej atmosfery), wszystko to okazało się być bardzo udane, wyważone, precyzyjne, jakby ,,to coś, ta negatywna zła siła" to kreowała i za tym stałą. Musimy zrozumieć, że to jak w obrazie całości rysowanych i pisanych około 200 stron pierwszej z wielu tomów opowieści Ayatsuji i Kiyohary, zachowywały się przede wszystkim Misaki, Sakakibara, Akazawa, czy inni teoretycznie mniej ważni bohaterowie, rzutuje bardzo, ale to bardzo na to jak ostatecznie – widać to szczególnie w adaptacji w formie anime – kończy się cała opowieść przynajmniej w pierwszym akcie, bo przed nami jeszcze 3 tomy, którą w tak wysublimowanym, ale podstępnym (nie porzucajmy tej mangi oraz serialu ze względu na niektóre stylizacje graficzne! Ta manga, ten Świat wymaga cierpliwości i uwagi. Z czasem zrozumie się czemu wszystko tym Uniwersum funkcjonuje ze względu na takie a nie inne elementy) stylu raczyli nas twórcy. Jak wskazuje ,,Wujek Google” i jego ,,Brat Wikipedia”, ten tytuł przeznaczony jest dla młodych dorosłych mężczyzn, powiedzmy do 30-34 roku życia. To co opowiada sam tom 1 i kreuje całe kilkunastoodcinkowe anime, które adaptowało pierwowzór mangowy w całości emisji w 2012 roku, lekko przeczy temu komu jest ofiarowana ta opowieść. A jej autorami są, jak napomknąłem nieco wyżej: w kwestii scenariusza - Yukito Ayatsuji, w kwestii rysunków, ogólnego sportretowania świata przedstawionego na zamysł dwuwymiarowych kart komiksu: Hiro Kiyohara. Fabułę, całą jej otoczkę suspensową, podsycają i kształtują bohaterowie, ich historie, działania wobec pewnych ,,niewiadomych”, emocje, które okazują i jak pod względem animacji ich sylwetki to przenoszą na ekran, mimo iż z początku (w serialu ów element/aspekt wygląda nieco inaczej) prezentują się oni trochę wyblakle, bez rozpędu, z lekka niezachęcająco, nawet nieco dosłownie w tej kwestii: przestrzeń ,,rozlokowana” wokół nich w kadrach, czy ogólnie na całych planszach przysłania ich aparycję. Ale… tak jest tylko do czasu – jeśli poczujesz podstawę tej historii, wejdziesz w głąb tego, co wiąże się z osobą Misaki, znikną każde twoje narzekania, przynajmniej większość, a na pewno niedogodności techniczno-stylistyczne kreślenia rysunku i jego rozplanowania na stronach. Czytając pilotowy tom ,Another poczułem, że serial, który go i całą historię z cyklu adaptował, żyje tym samym życiem co pierwowzór; że oba media: animacja i komiks, mają w przypadku uwydatnienia tego, co w Uniwersum Another najważniejsze: klimatu, atmosfery, potężnej dozy tajemnicy, która skąpana jest w eterze całości tworu… same najlepsze wartości, cechy, mimo iż pewne różnice między nimi da się dostrzec, a to niektórym z nas, fanów, może się nie spodobać. Oczywiście, że ,,motyw klątwy” to na pewno swego rodzaju nawiązanie twórców Another do klasyków kina takich jak japońska i amerykańska wersja "The Grudge". Samo japońskie Uniwersum, o którym teraz piszę, to zdecydowanie jedna z lepszych pozycji z całego tyglu gatunkowo horrorowi-thrillerowych i temu podobne, mang, które można ,,wrzucić na ruszt" na początek swej przygody z tym stylem/rodzajem/specyfiką mangi. Trudno znaleźć coś podobnego do omawianej serii”; ewentualnie Tasogare Otome x Amnesia jako anime byłaby blisko stylowi, klimatowi, gatunku do wszystkiego, co prezentuje sobą cykl Ayatsjiego i Kiyohary oraz jej adaptacja. Na pewno ogromną zaleta, główną cechą i potężnym walorem fabuły wyjątkowo sprytnie łączonej z wykonaniem rysunków w całym tomie 1 Another jest zastosowanie przez twórców zabiegu operowania specjalnego przeznaczenia ,,znakami" czy też macguffinowymi elementami, które wzmacniają niniejszym klimat tajemnicy i są niczym cegiełki kreujące stopniowo wyłaniającą się w tytule porażającą prawdę stojącą za tym, co wprawia, i będzie w dalszych tomach, głównego bohatera w minorowy przygnębiający nastrój. A tymi jeśli tak to można określić ,,znakami" są m.in. pojawiające się nagle wraz ze złowieszczym rytmem narracji fabuły, gdzieś od 30-tej strony kruki, rozmieszczone tak w planszy, aby miały one sens i to typowo suspensowy oraz przypisywane im w wierzeniach negatywno-złowieszcze znaczenie; także w tym względzie liczą się siostra matki Sakakibary, pielęgniarka ze Szpitala i nauczyciele w Szkole, do której przeszedł Kouichi oraz wiele, wiele innych. A skoro jesteśmy przy postaciach tego niepokojąco, katatonicznie i ozięble zapowiadającego się dramatu i horroru w jednym – bo to w końcu tom 1 z 4, a i tak okazało się być świetne - jesteśmy, to warto zwrócić uwagę na sylwetkę Teshigawary - ów młodzieniec staje się dla całej tej opowieści, której narracja jest tak tajemnicza jak jej postaci i ona sama, kimś neutralnym: osobą będącą papierkiem lakmusowym, czy punktem odniesienia jako ktoś teoretycznie normalny w eksperymencie, którego świadkiem jest czytelnik tomu 1, a który będzie zbierał swoje żniwo i ujawniał reperkusje wielu szokującyh wydarzeń zapewne w kolejnych tomach z serii tejże mangi. Mało tego, sama klasa 3C to jedna wielka zagadka - osnuwa ją gęsta mgła tajemnicy, która może tą zbyt zwyczajną młodzież zabrać ze sobą do grobu. To samo można powiedzieć o samej szkole, w której rozgrywa się akcja tomu, o linii jej przeszłej i teraźniejszej historii – nawet najgorsza prawda jest lepsza od prostego kłamstwa, jednak gdy to kłamstwo zagnieździ się głęboko, jest jak zgnilizna, która zżera wszystko i wszystkich dookoła. Jedna z części tajemnicy Misaki wyszła na jaw. Wzmacniały ją graficznie potężne uderzenia zbliżeń i kadrowań w rysunku, jakby to było odpowiednio skrojone cięcia montażowe w filmie i technika operatorska. Także odpowiednią rolę odegrały w technice kreowania obrazu w miarę szerokie kadry, ale kreślone bez ludzi, odpowiednio wstawione w scenariusz tomu, gdzie w ich tle wybrzmiewały dialogi danych postaci. Tak tworzyło się spójną, bardzo klimatyczną opowieść, ba!, grę z czytelnikiem, której rezultaty będą zależeć od jego odporności na nieprzewidywalność.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 9 2 lata temu
Another t. 3 Yukito Ayatsuji
Another t. 3
Yukito Ayatsuji Hiro Kiyohara
W klasie 3C zaczyna działać klątwa. Kouichi Sakakibara stara się znaleźć jakieś wskazówki, które pozwolą zatrzymać tragiczny bieg wydarzeń. Po części mu się to udaje. Jeden z byłych nauczycieli wie coś więcej na temat wydarzeń z przeszłości. Związany z tym jest też pewien kaseta. Czas ucieka szybko, a klasa zostaje zaproszona na wycieczkę. 3 tom mangi kontynuuje wątki z poprzednich części, wprowadzając jeszcze gęstszą atmosferę i poczucie niepokoju. Nie ma tu tyle krwawych momentów jak wcześniej, gdyż postawiono bardziej na szukaniu odpowiedzi w przeszłości. Sama dynamika wydarzeń trochę ucierpiała, ale jednocześnie jest to zrozumiałe - ilość wątków poruszonych w tym tomie jest dość spora. Autor specjalnie przeciąga niektóre z historii, żeby przygotować wszystko przed wielkim finałem. Z najbardziej istotnych spraw - w końcu wychodzi na jaw, jak działa klątwa i że istnieje sposób na jej zakończenie. Rysunki są bardzo dobre. Oddają mroczny klimat historii. Kompozycja kadrów, cienie czy mimika idealnie podkreślają napięcie, które jest wszechobecne. Mimo tego, że rysunki nie są ekstra, ultra, hiper, wypas, mega szczegółowe, to moim skromnym zdaniem mają swój charakter i pasują idealnie do tego typu historii. Ten tom, gdyby nie fakt kilku kluczowych informacji, można byłoby nazwać „przejściowym”. Myślę, że manga spodoba się szczególnie tym osobom, które nie lubią, gdy historia zaczyna i kończy się w tym samym tomie. „Another” to opowieść dla tych, którzy nie boją się wejść w mroczne zakątki ludzkiej psychiki i wszechobecnej grozy. ig: multiverse_hunter
Multiverse_Hunter - awatar Multiverse_Hunter
ocenił na 7 4 miesiące temu

Cytaty z książki Kokoro Connect #2

Więcej
Sadanatsu Anda Kokoro Connect #2 Zobacz więcej
Sadanatsu Anda Kokoro Connect #2 Zobacz więcej
Sadanatsu Anda Kokoro Connect #2 Zobacz więcej
Więcej