Ipsos 301 p.n.e.

Okładka książki Ipsos 301 p.n.e. autorstwa Grzegorz Lach
Grzegorz Lach Wydawnictwo: Bellona Seria: Historyczne Bitwy powieść historyczna
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Historyczne Bitwy
Data wydania:
2014-10-16
Data 1. wyd. pol.:
2014-10-16
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311134010
Pod Ipsos rozegrała się w 301 r. p.n.e. bitwa zamykająca pierwszy okres dziejów diadochów, w której siły Antigonosa zostały rozgromione przez połączone wojska Lizymacha i Seleuka. Sam Antigonos padł na polu bitwy. Jego syn Demetriusz, uciekł z resztkami piechoty i kawalerii do Efezu.

Samo Ipsos jest niewielką miejscowością w Azji Mniejszej, na terenie starożytnej Frygii. Bitwa miała znaczenie dla kształtowania geopolitycznego porządku w świecie hellenistycznym.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ipsos 301 p.n.e. w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ipsos 301 p.n.e.

Średnia ocen
7,2 / 10
67 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
696
615

Na półkach: , , ,

Muszę się przyznać, że sam miałem ochotę napisać tę książkę, ale zbyt długo się zbierałem, przez co byłem do niej poniekąd uprzedzony. W zasadzie niepotrzebnie, bo tytuł ten został napisany co najmniej poprawnie. Autor rozpoczyna analizę od śmierci Aleksandra Wielkiego, ale daje się ponieść chęci równomiernego opisu wszystkich wojen diadochów. I i II wojna następców Aleksandra oczywiście się pojawia, bo po nie sposób ich tu pominąć, ale nacisk został położony na III i IV wojnę i samą bitwę pod Ipsos. Nie zabrakło także (dosyć krótkiego) rozdzialiku poświęconego wojskowości macedońskiej po śmierci Aleksandra.
Analiza działań jest przyzwoita, warto zwrócić uwagę na autorskie teorie G. Lacha na temat samej bitwy. Chociaż nie da się ich udowodnić, to są co najmniej ciekawe. Niestety, w książce pojawiają się również błędy - najbardziej irytowało mnie nazywanie macedońskich piechurów sarrisoforami, podczas gdy miano to było zarezerwowane dla macedońskiej lekkiej jazdy. To dosyć duży błąd. Autor popełnia także niekonsekwencję przy analizie parametrów sarissy, zapominając, że sam przyznał, że macedońska jazda używała dwóch rodzajów włóczni. Rozczarowuje także brak opracowań w przypisach.
Pod względem literackim książkę czyta się nieźle, choć szkoda, że autor nie umieścił praktycznie żadnych cytatów ze źródeł, a w kronikach Diodora Sycylijskiego są fragmenty, które aż się o to proszą. Jako usprawiedliwienie można jednak uznać, to, że książka ta ukazała się przed pierwszym polskim przekładem "Biblioteki historycznej".
Ogólnie książkę G. Lacha mogę polecić, skoro znalazłem w niej coś ciekawego, może zajmuję się tą dziedziną od kilkunastu lat.

Muszę się przyznać, że sam miałem ochotę napisać tę książkę, ale zbyt długo się zbierałem, przez co byłem do niej poniekąd uprzedzony. W zasadzie niepotrzebnie, bo tytuł ten został napisany co najmniej poprawnie. Autor rozpoczyna analizę od śmierci Aleksandra Wielkiego, ale daje się ponieść chęci równomiernego opisu wszystkich wojen diadochów. I i II wojna następców...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

119 użytkowników ma tytuł Ipsos 301 p.n.e. na półkach głównych
  • 76
  • 43
77 użytkowników ma tytuł Ipsos 301 p.n.e. na półkach dodatkowych
  • 41
  • 11
  • 8
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Las Teutoburski 9 rok n.e. Paweł Rochala
Las Teutoburski 9 rok n.e.
Paweł Rochala
Bardzo konkretna i rzeczowa książeczka na temat masakry w Lesie Teutoburskim oraz relacji rzymsko-germańskich w ogóle. Pan Paweł Rochala w niezwykle przystępny i interesujący sposób opisuje historię starć Imperium i barbarzyńskich ludów zza Renu, a także skrupulatnie i rzetelnie, w oparciu o liczne źródła, badania i analizy, stara się zrekonstruować krok po kroku, jak tak naprawdę wyglądała ta, jak dziś wiemy znamienna dla losów Europy bitwa, między sprzymierzonymi plemionami germańskimi, a wciągniętymi w śmiercionośną zasadzkę, trzema legionami Publiusza Kwinktyliusza Warusa. Trzeba przyznać, że autor bardzo drobiazgowo podszedł do tego opracowania i chyba przyjął sobie za punkt honoru, by zanim wpuści czytelnika do mrocznej, tuetoburskiej puszczy, najpierw zaznajomić go gruntownie z całą historią stosunków rzymsko-germańskich. Na początku poznajemy więc ogólny zarys historyczny podboju Germanii i Galii Transaplejskiej oraz trudy rzymskich prób podporządkowania sobie tych krain. Szczerze mówiąc, zanim sięgnąłem po tę książkę, myślałem że Las Teutoburski był największym pogromem Germanów nad legionami. Jednak już z początkowych rozdziałów dowiedziałem się o plemionach Cymbrów i Teutonów, a także o kilku ważnych bitwach, w których roznieśli oni rzymską armię w pył, zabijając nawet czterokrotnie więcej legionistów niż wojowie Arminiusza ponad sto lat później we wspomnianym wcześniej lesie. Bitwy te, jak w 105 r p.n.e. pod Arausio, czy trzy lata później pod Aquae Sextiae, gdzie z kolei spektakularne zwycięstwo odnieśli Rzymianie, są również bardzo fajnie opisane, także bez problemu można zrozumieć pełen kontekst, poznać ich przebieg oraz dowiedzieć się kilku ciekawostek. Równie skrupulatnie opisane są także same armie obydwu stron konfliktu, z uwzględnieniem poszczególnych formacji, sposobu ich wojowania oraz struktury organizacyjnej. W środkowej części książki możemy zapoznać się z ilustracjami prezentującymi wygląd różnego typu żołnierzy i ich uzbrojenia. Nieco dalej znajdują się zdjęcia z Lasu Teutoburskiego i okolic Kalkriese. Bardzo obrazowo opisane są również wędrówki ogromnych, kilkusettysięcznych grup plemion germańskich, najczęściej do sąsiedniej Galii, w poszukiwaniu nowych terenów do plądrowania i wypasu swoich stad. Rysuje się widoczny podział na rolniczą, osiadłą Galię oraz pasterską, koczowniczą, wojującą Germanię. Najazdy te były z reguły spowodowane wypychaniem słabszych plemion germańskich przez te silniejsze na zachodnią stronę Renu i powodowały kolejne starcia zbrojne łącznie z zaangażowaniem militarnym Imperium Rzymskiego, gdyż Galia już od dawna była bardzo rentowną strefą ich wpływów. Sporo można się również dowiedzieć o sytuacji w Dalmacji i powstaniu, które wybuchło tam równolegle w pierwszych latach naszej ery, a które w decydującym momencie związało liczne siły rzymskie z dala od Germanii. Jedyne czego mi zabrakło, a czym byłem bardzo zdziwiony i trochę rozczarowany, jest historia samego Arminiusza, który przecież jako syn wodza Cherusków, już we wczesnym dzieciństwie został oddany do Rzymu jako zakładnik w ramach traktatu pokojowego. Tam się wychowywał, uczył walczyć, zdobył obywatelstwo i został rzymskim ekwitą. Można powiedzieć, że znał Rzymian i sposób ich myślenia od podszewki oraz cieszył się ich zaufaniem i szacunkiem. Jednak dla ambitnego przedstawiciela było nie było arystokracji germańskiej, nawet wysokie stanowisko w hierarchii legionowej było zdecydowanie mniej optymistyczną perspektywą niż stanięcie na czele zjednoczonych plemion z rodzimych stron i walka z okupantem jako główny wódz powstania. Podejrzewam, że Arminiusz nauczony rzymskiego myślenia o państwowości chciał w podobny, bardziej ucywilizowany sposób, zorganizować ład polityczny w Germanii. Uważam, że akurat w przypadku tego, legendarnego, germańskiego przywódcy, dokładniejsze opisanie jego przewrotnych losów, byłoby zdecydowanie dużym atutem dla tej książki. Tak czy owak, czytelnik po uważnym przebrnięciu przez obszerne ale niezwykle interesujące wprowadzenie, stanowiące w gruncie rzeczy większość objętości całej książki, staje przed wejściem do Lasu Teutoburskiego z gruntowną wiedzą na temat szeregu aspektów dotyczących stosunków rzymsko-germańskich na przestrzeni wieków, historii ich starć, oraz motywacji co ważniejszych osobistości po obydwu stronach konfliktu. Daje to solidną bazę do pełniejszego zrozumienia kontekstu i złożoności całej sytuacji. Natomiast jeśli ktoś zainteresowany jest wyłącznie samą bitwą, cóż, zapewne będzie musiał przedzierać się przez ponad pół książki jak po gęstej, germańskiej puszczy, albo po prostu przeskoczy do odpowiedniego rozdziału. Jak można się domyślić sama bitwa w Lesie Teutoburskim opisana jest bardzo szczegółowo. Trzy dni i dwie noce ciężkich walk w trudnym terenie z przeważającymi siłami wroga i wyjątkowo niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi (silne burze i wichury łamiące drzewa). Nieraz próbowałem sobie wyobrazić co musieli czuć i w jak trudnym, niekorzystnym położeniu znaleźli się rzymscy żołnierze. Za każdym razem kiedy udawało mi się nieco bardziej wczuć w ich skórę odczuwałem autentyczne przerażenie. To musiał być istny koszmar. Według mnie książka świetnie ukazuje ich beznadziejną, godną pożałowania sytuacje a z drugiej strony dziką euforię barbarzyńców, którzy w końcu mogli się zemścić na zachłannych, znienawidzonych okupantach i wyswobodzić spod ich jarzma.
Marek - awatar Marek
ocenił na 7 2 miesiące temu
Konstantynopol 1204 Sławomir Leśniewski
Konstantynopol 1204
Sławomir Leśniewski
Niewiele jest wydarzeń historycznych, które wywołały antagonizmy trzymające się mocno jeszcze po ośmiuset latach. Tak jest w przypadku IV wyprawy krzyżowej, chyba najciemniejszej karty w dziejach krucjat. Zdobycie i złupienie Konstantynopola na dobrą sprawę mocniej podzieliło chrześcijan wschodnich i zachodnich niż wielka schizma wschodnia z 1054 roku. Dlaczego uczestnicy krucjaty, zamiast dopłynąć do brzegów Palestyny i walczyć o wyzwolenie Jerozolimy, pojawili się pod murami stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego? Także na to pytanie odpowiada wydana przez Bellonę – w ramach serii „Historyczne Bitwy” – książka „Konstantynopol 1204” Sławomira Leśniewskiego, z zawodu adwokata, autora kilkunastu książek historycznych. Na przyczyny i przebieg krucjaty złożyło się kilka okoliczności. Poprzednia wyprawa krzyżowa, jak na dowodzoną przez trzech najpotężniejszych władców Europy, przyniosła niespodziewanie nikłe rezultaty. Tymczasem sytuacja łacinników w Ziemi Świętej stawała się coraz bardziej dramatyczna. Gdy ustalono, że krzyżowcy udadzą się do Palestyny drogą morską, na scenie pojawił się jeden z głównych aktorów wydarzeń – Wenecja. Serenissima zobowiązała się przewieźć uczestników wyprawy. Gdy okazało się, że mają problemy z zapłatą za tę usługę, doża Enrico Dandolo zaproponował „odpracowanie” długów w postaci zaatakowania rywali handlowych Wenecji. W taki też sposób krzyżowcy – nie wszyscy – zgodzili się na zdobycie węgierskiego Zadaru, a w czerwcu 1203 roku pojawili się w zatoce Złoty Róg, dodatkowo motywowani słowami bratanka rządzącego cesarza, który obiecał sowitą zapłatę za obalenie wuja. Aleksy IV wstąpił na tron, ale zaczął mieć problemy z dotrzymaniem słowa. Żądania krzyżowców radykalizowały się coraz bardziej wraz z pogłębiającą się słabością rządów Aleksego. Sytuacja skomplikowała się po jego obaleniu. Kolejny szturm był już tylko kwestią czasu. 12 kwietnia 1204 roku miasto padło łupem rycerzy z zachodniej Europy. Na gruzach cesarstwa powstało kilka nowych państw rządzonych przez łacinników i choć od 1261 roku Konstantynopol znowu był rządzony przez Greków, to cesarstwo wschodniorzymskie nigdy nie podniosło się po klęsce, jaką zgotowali mu krzyżowcy. Jej bezpośrednim efektem była dwa i pół wieku później likwidacja państwa przez Turków. Devastatio Constantinopolitana dla brytyjskiego historyka Stevena Runcimana była zbrodnią przeciwko ludzkości, dla innych badaczy kilkudniową grabieżą, jakich w tej epoce było wiele, a jej rozmiary zostały zwielokrotnione przez nie tylko wielkość i bogactwo gigantycznego jak na owe czasy miasta, ale i czarną propagandę uprawianą przez pokonanych. Jakkolwiek było, trudno nie zgodzić się z Autorem, że IV wyprawa krzyżowa była karykaturą krucjat, sprzeniewierzeniem ideałów, które towarzyszyły temu ruchowi. Krucjata pogłębiła konflikt między wyznawcami obu Kościołów, a w długim okresie czasu – jak już wspomniałem – osłabiła cesarstwo jako zaporę przed Turkami. Kto trzymał już w ręku książkę wydaną w popularnej serii Bellony, ten wie, czego pod względem edytorskim można się mniej więcej spodziewać: miękka okładka, ilustracje, mapy, zestawienie panujących i tak dalej. Książka zawiera nie tylko opis zdobycia miasta, ale również krótką syntezę tego, co z ziemiami Bizancjum działo się przez kilkadziesiąt kolejnych lat. Nie ma w niej zaskakujących odkryć, rzucających nowe światło na wydarzenia z 1204 roku, czy kontrowersyjnych tez, z którymi należałoby polemizować. Ale Autor wykonał jak najbardziej przyzwoitą pracę, a atutem książki jest interpretacja wykorzystanych źródeł z epoki i wysokiej próby styl autora, znany chociażby czytelnikom „Polityki”, gdzie Sławomir Leśniewski często zamieszcza swoje artykuły.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na 6 2 lata temu
Alezja 52 p.n.e. Tomasz Romanowski
Alezja 52 p.n.e.
Tomasz Romanowski
Alezja, 52 r p.n.e., miejsce gdzie Cezar pokonał ostatecznie Wercyngetoryksa, odrzucił odsiecz 250-tysiecznej armii plemion galijskich (mając na przeciwko siebie zamkniętych w Alezji dodatkowo 80 tys przeciwników, a przy sobie tylko 50 tys legionistów), a opasanie miasta dwoma liniami umocnień było czymś wyjątkowym w obszarze fortyfikacji polowych. Przewaga Galów była ogromna, ale jak pisze Autor do swojej klęski przyczynili się oni sami. Na plus styl Autora, książkę po prostu dobrze się czyta. Podział pracy jest klarowny, mamy opis Galii przed podbojem rzymskim, następnie Autor opisuje mozaikę plemion, po czym przedstawia krótki rys walk Rzymu z plemionami galijskimi od 58 r p.n.e. Oczywiście najważniejsze jest powstanie wodza Arwernów, Wercyngetoryksa. Opisując to wydarzenie Autor koncentruje się na zdobyciu i rzezi Awarykum, odstąpieniu od Gergowii, zdradzie Eduów i zdobyciu Alezji. Opisy walk są wciągające i niekiedy mrożące krew w żyłach, szczególnie gdy czytamy o dziesiątkach tysięcy cywilów zamordowanych w Awarykum, o zdobyciu Uxellodunum, po którym galijskim wojownikom obcięto ręce, czy też o cywilach wypchniętych z Alezji między obwarowania rzymskie, gdzie umierali z wycieńczenia nie otrzymując pomocy ani od Rzymian, ani od swoich. Zarzuca się tej pracy, że czerpie garściami z "Wojny gallickiej" Cezara, czy też z opracowań takich jak praca Markale o wodzu Arwernów. Czy to wada? Patrząc na to, że praca ta jest częścią popularnonaukowej serii Historyczne Bitwy, uważam że nie. Kto nie zna tego tematu, a chce zweryfikować to co widział za młodu w komiksach i bajkach o Ateriksie i Obeliksie śmiało może sięgnąć po tę pracę. Przy okazji zastanawiałem się nad serią HB. Doszedłem do wniosku, że ma ona swój urok. Nie jest ona przeladowana i ciężka w odbiorze jak prace akademickie, nie jest w kwestiach militarnych tak szczegółowa jak Osprey'e, za to ma swój klimat, coś pośrodku, z głównym celem popularyzowania wiedzy historycznej. Ważne jest jedynie to, żeby prace były na przywoitym poziomie merytorycznym i żeby pisane były dobrym, żywym stylem.
Getos - awatar Getos
ocenił na 7 26 dni temu
Malta 1565 Andrzej Zieliński
Malta 1565
Andrzej Zieliński
Książka opowiada historię nieudanego oblężenia Malty przez wojska osmańskie w 1565 r. Niemniej duża jej część poświęcona jest historii dwóch antagonistów: Joannitów i imperium osmańskiego. Po pierwsze opowiada pan Zieliński dzieje Joannitów, zakonu rycerskiego powstałego w 1185 r.; najpierw zajmował się szpitalnictwem, a potem również walką zbrojną z niewiernymi. Joannici uczestniczyli w krucjatach, a potem, po wyparciu z Ziemi Świętej, nie mogli sobie znaleźć miejsca. Najpierw udali się na Cypr, skąd ich wypędzono, potem ulokowali się na wyspie Rodos, wtedy to: „Zakon stał się w pełni suwerennym państwem. Nie podlegał żadnym naciskom politycznym zarówno ze strony władców świeckich, jak i hierarchii kościelnej.” Ale i z Rodos musieli się wynosić na Maltę po zdobyciu wyspy przez wojska osmańskie w 1522 r. Co ciekawe, rdzenni, greccy mieszkańcy Rodos należący do wschodniego obrządku Kościoła chrześcijańskiego, wcale nie sprzyjali Joannitom, ci bowiem siłą nawracali ich na katolicyzm. Turcy zaś zagwarantowali im, że mogą wyznawać swoją religię. Przedstawia też autor ciekawą historię imperium osmańskiego, które przez stulecia kroczyło od sukcesu do sukcesu, dość powiedzieć, że w wieku XVI władało większością basenu Morza Śródziemnego. Co interesujące, było to imperium wielonarodowe i ekumeniczne. Niemniej cierniem dla Turków była Malta bowiem flota Joannitów, a teraz już Kawalerów Maltańskich, stale nękała statki osmańskie. Podjęto zatem decyzję o zdobyciu wyspy i wypędzeniu rycerzy zakonnych. Dosyć szczegółowo opisuje autor oblężenie Malty przez przeważające i świetnie wyszkolone siły osmańskie, brak sukcesu najeźdźców tłumacząc ich licznymi błędami; głównym z nich było powierzenie przez sułtana dowództwa inwazji dwóm wysokim oficerom: Mahmedowi Piali Paszy i Lali Mustafie Paszy. Ich spory kompetencyjne sprawiły, że krwawe oblężenie wyspy zakończyło się porażką, wojska osmańskie opuściły Maltę jesienią 1565 r. To była bolesna klęska imperium, która zapoczątkowała jego powolny upadek. Zwycięstwo Joannitów miało też potężny wydźwięk moralny: „był to dla chrześcijańskiej Europy wspaniały triumf Krzyża nad Półksiężycem, tak bardzo wówczas rzadki i tak bardzo tej Europie potrzebny.” Książka jest dobrze, ciekawie napisana, czyta się ją nieledwie jak reportaż sensacyjny. Poza tym nieprzeładowana jest szczegółami militarnymi – częsta wada pozycji z tej serii. Z drugiej strony można tam znaleźć trochę błędów merytorycznych, ale nie zmieniają one mojej wysokiej oceny.
almos - awatar almos
ocenił na 7 2 lata temu
Legnica 1241 Jerzy Maroń
Legnica 1241
Jerzy Maroń
Czasami materiał źródłowy jest tak skąpy, że rekonstrukcja przebiegu wydarzeń jest prawie niemożliwa. Najazd Mongołów na Polskę i Węgry oraz kulminacyjna bitwa pod Legnicą są tego najlepszym przykładem. Wystarczy powiedzieć, że wśród historyków parających się średniowiecznym Sląskiem pojawiły się nawet głosy negujące istnienie samej bitwy na korzyść niewielkiej zaledwie potyczki, w której zupełnie przypadkowo zginąć miał Henryk Pobożny. Nie dziwi zatem, że Jerzy Maroń zdecydował się z jednej strony na skrótowe przedstawienie powstania samego imperium Czyngiz-chana, aby z drugiej strony zobrazować zacięte spory historyków co do przebiegu kampanii roku 1241 w Polsce. Bardzo pozytywnie oceniam przy tym jasną strukturę tej objętościowo niepozornej książki. Autor bardzo przystępnie, a przy tym ciekawie, opisał teatr działań (czyli XIII-wieczną Polskę w okresie rozbicia dzielnicowego) oraz liczebność i wyposażenie obu walczących stron. Po naprawdę krótkim opisie samych dzałań wojennych, Jerzy Maroń poświęca sporo miejsca na dyskusję na temat wiarygodności relacji Długosza. "Legnica 1241" to w pewnym stopniu zatem rozczarowanie, bo brak źródeł bardzo ogranicza tutaj narrację. Z drugiej strony należy jednak pochylić czoło przed bardzo dobrze ustrukturowaną pozycją popularnonaukową. "Legnica 1241" to odpowiedź na błagania każdego ucznia, który musi napisać wypracowanie o Mongołach i ich wpływie na średniowieczną Europę, a nie posiadającego zbyt wiele czasu na lekturę bardziej objętościowych opracowań.
Zoltar - awatar Zoltar
ocenił na 6 7 lat temu
Konstantynopol 626 Łukasz Czarnecki
Konstantynopol 626
Łukasz Czarnecki
Książka poruszająca temat szalenie ciekawy, gdyż wojna bizantyńsko — perska (602-628) to konflikt obfitujący w dramatyczne zwroty, odważne manewry i rajdy głęboko na terytorium przeciwnika. Przegrany tracił wszystko, istnienie samego cesarstwa było zagrożone. Jednocześnie, w tak dramatycznym momencie dziejowym, cesarska armia dokonała czegoś, czego nie potrafiła osiągnąć w czasach gdy istniało jeszcze "prawdziwe" imperium rzymskie — wdarła się na teren Iranu, zdobywając najważniejsze ośrodki perskiej państwowości. Autor wyraźnie podziela moją opinię na temat tych wydarzeń, gdyż jego narracja jest żywiołowa, bardzo emocjonalna, momentami stronnicza. Nie sposób nie zauważyć, że boleje nad tragediami Greków i oburza go podstępność Awarów. Można to lubić albo nie, zostawiam każdemu do indywidualnej oceny. Ja natomiast ponarzekam na to, że autor nie potrafił zbytnio trzymać się tematu. Centralnym punktem opowieści było oblężenie Konstantynopola przez Awarów (i Słowian!), a nie Persów. Tymczasem wątek awarsko-słowiański i walki na froncie bałkańskim są gdzieś w tle tego wszystkiego. Kolejnymi irytującymi brakami jest kompletne pominięcie jakichkolwiek informacji na temat armii biorących udział konflikcie, a także praktycznie brak mapek (ogólna mapa cesarstwa, bez zaznaczonych rejonów i miast nie pozwala mniej zorientowanemu czytelnikowi na ustalenie, gdzie aktualnie rozgrywa się akcja). Dosyć przydługi jest też epilog, który porusza wojny z Arabami (za kompletnie ignoruje sprawy Bałkanów i kolejnych wojen z Awarami i Słowianami, którzy teoretycznie są jednymi z bohaterów tej książki), konflikty religijne wśród wyznawców prawosławia, a także dalsze losy całej dynastii Herakliusza. Biorąc pod uwagę, że jest to niezbyt długa książeczka, to tego Konstantynopola w Konstantynopolu jest raczej niewiele...
Xarthras - awatar Xarthras
ocenił na 6 1 rok temu
Niemcza 1017 Paweł Rochala
Niemcza 1017
Paweł Rochala
Obrona Niemczy w 1017 roku to jeden z tych momentów wczesnopiastowskich dziejów, które – choć rzadziej przywoływane w powszechnej świadomości niż Cedynia czy późniejszy Budziszyn – miały fundamentalne znaczenie dla kształtu i pozycji państwa Bolesława Chrobrego. Książka Pawła Rochali, wydana w ramach cenionej serii Historyczne Bitwy Wydawnictwa Bellona, bardzo dobrze wypełnia lukę w popularnonaukowej narracji o długotrwałym konflikcie polsko-niemieckim przełomu X i XI wieku. Autor wychodzi od szerokiego tła politycznego, pokazując genezę wojny między księciem (a od 1025 roku królem) Polski Bolesławem I Chrobrym a królem i cesarzem niemieckim Henrykiem II. Ponad połowa książki poświęcona została stosunkom polsko-niemieckim, od chwilowych sojuszy, poprzez układy dynastyczne i zbrojne konflikty. Dzięki temu oblężenie Niemczy nie jest przedstawione jako oderwany epizod militarny, lecz jako logiczne następstwo wieloletniej rywalizacji dwóch ambitnych władców. Sam opis kampanii 1017 roku i obrony dolnośląskiego grodu ukazuje Niemczę jako kulminacyjny moment wielkiej wyprawy cesarza Henryka II na Polskę, prowadzonej przy wsparciu czeskich i lucickich sojuszników. Najazd ten w założeniu miał doprowadzić do podporządkowania Bolesława Chrobrego władzy cesarskiej oraz odebrania Polsce zachodnich ziem: Moraw, Łużyc, Milska, a w dalszej perspektywie nawet Śląska. Na szczególne podkreślenie zasługuje język książki. Niemcza 1017 została napisana przystępnie, klarownie i bez zbędnych archaizmów, co w przypadku popularyzacji wiedzy historycznej jest wartością kluczową. Autor nie upraszcza nadmiernie problematyki, ale potrafi ją wyłożyć w sposób zrozumiały także dla czytelnika, który nie zajmuje się zawodowo wczesnym średniowieczem. To cecha charakterystyczna twórczości Rochali, znanego popularyzatora historii, i tutaj również została ona w pełni zachowana. Warto również zauważyć, że książka dobrze wpisuje się w standard serii Historyczne Bitwy: mamy do czynienia z połączeniem narracji politycznej, wojskowej, dyplomatycznej, uzupełnionej o niezbędny kontekst geograficzny i archeologiczny. Niemcza 1017 to jedna z trzech książek Pawła Rochali wydanych w tej serii, obok Cedyni 972 oraz Lasu Teutoburskiego 9 r. n.e.. W każdej z nich autor udowadnia, że potrafi łączyć rzetelność warsztatową z narracją atrakcyjną dla szerokiego grona odbiorców. To lektura godna polecenia zarówno osobom rozpoczynającym przygodę z historią wczesnośredniowiecznej Polski, jak i czytelnikom bardziej zaawansowanym, którzy chcą uporządkować wiedzę o jednym z kluczowych epizodów panowania Bolesława Chrobrego. Dla miłośników serii Historyczne Bitwy – pozycja obowiązkowa.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na 8 3 miesiące temu

Cytaty z książki Ipsos 301 p.n.e.

Więcej

Bitwa pod Ipsos jest jedną z najważniejszych bitew w dziejach ludzkości. Jej wynik zadecydował bowiem o dalszym rozwoju świata hellenistycznego, a co za tym idzie całego basenu Morza Śródziemnego. [...]
Dla badacza usiłującego zrekonstruować największą i najważniejszą bitwę okresu wojen diadochów poważny problem stanowi brak źródeł. [...] Dla rekonstrukcji bitwy, oprócz zachowanych zapisów źródłowych, najistotniejsze znaczenie mają wydarzenia poprzedzające. Na podstawie wcześniejszych działań, bitew, ustawienia szyku bojowego i tym podobnych elementów możemy wiele powiedzieć na temat preferencji epoki oraz samych dowódców, którzy przez ponad dwadzieścia lat przewijali się przez ówczesne pola walki, zanim spotkali się pod Ipsos w 301 roku p.n.e.

Bitwa pod Ipsos jest jedną z najważniejszych bitew w dziejach ludzkości. Jej wynik zadecydował bowiem o dalszym rozwoju świata hellenistycznego, a co za tym idzie całego basenu Morza Śródziemnego. [...]
Dla badacza usiłującego zrekonstruować największą i najważniejszą bitwę okresu wojen diadochów poważny problem stanowi brak źródeł. [...] Dla rekonstrukcji bitwy, oprócz z...

Rozwiń
Grzegorz Lach Ipsos 301 p.n.e. Zobacz więcej
Więcej