I Bóg o nas zapomniał

Okładka książki I Bóg o nas zapomniał
Andrzej Kalinin Wydawnictwo: Arcana powieść historyczna
233 str. 3 godz. 53 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
233
Czas czytania
3 godz. 53 min.
Język:
polski
ISBN:
83-86225-30-0
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup I Bóg o nas zapomniał w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

I Bóg o nas zapomniał



książek na półce przeczytane 3190 napisanych opinii 813

Oceny książki I Bóg o nas zapomniał

Średnia ocen
7,8 / 10
177 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1453
1453

Na półkach: ,

Literatury o czasach życia w okupacji niemieckiej jest sporo. O traktowaniu ludności przez Sowietów raczej niewiele dlatego każda taka książka jest ważna. Tej dobrze się słucha choć pod koniec lektury męczył mnie lektor, który zaciągał specjalnym wschodnim akcentem. Mimo wszystko dobra książka.

Literatury o czasach życia w okupacji niemieckiej jest sporo. O traktowaniu ludności przez Sowietów raczej niewiele dlatego każda taka książka jest ważna. Tej dobrze się słucha choć pod koniec lektury męczył mnie lektor, który zaciągał specjalnym wschodnim akcentem. Mimo wszystko dobra książka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

368 użytkowników ma tytuł I Bóg o nas zapomniał na półkach głównych
  • 227
  • 137
  • 4
42 użytkowników ma tytuł I Bóg o nas zapomniał na półkach dodatkowych
  • 20
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki I Bóg o nas zapomniał

Inne książki autora

Andrzej Kalinin
Andrzej Kalinin
Pisarz, publicysta (zajmuje się również krytyką teatralną i literacką), członek PEN CLUBU i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Uhonorowany orderem Zasłużony dla Kultury Polskiej „GLORIA ARTIS”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bunt w Sobiborze. Opowieść o przetrwaniu w Polsce okupowanej przez Niemców Philip Bialowitz
Bunt w Sobiborze. Opowieść o przetrwaniu w Polsce okupowanej przez Niemców
Philip Bialowitz Joseph Bialowitz
„Jeśli komuś uda się przeżyć i uciec, niech pamięta, że ma obowiązek być świadkiem i głosić światu o tym miejscu i o tym, co tutaj widział.” Te słowa usłyszał 14 października 1943 roku siedemnastoletni Fiszel Białowicz (obecnie Philip Bialowitz) w obozie koncentracyjnym Sobibór od przywódców buntu więźniów – rosyjskiego żołnierza Saszy Peczerskiego i syna rabina z Żółkiewki Leona Feldhendlera. Ucieczka przez nich zorganizowana była pod wieloma względami nietypowa. Przede wszystkim była jedynym i udanym buntem większości więźniów w niemieckim obozie koncentracyjnym. Łączyła siły Rosjan i polskich Żydów, z których ci pierwsi wnieśli umiejętności wojskowe, a ci drudzy bardzo dobre rozeznanie w topografii i funkcjonowaniu obozu. Dawała także możliwość opuszczenia obozu i szansę uwolnienia wszystkim więźniom. Organizatorzy nie chcieli, by w odwecie Niemcy zamordowali tych, którzy zostali, co zawsze miało miejsce w przypadku ucieczki niewielkiej grupy. Obalała również mit o biernym poddawaniu się nazistom, zadając temu kłam.1 Autor wspomnień dotrzymał słowa. Z pomocą syna, Josepha, spisał wspomnienia zaczynające się tuż przed wybuchem II wojny światowej w rodzinnej Izbicy Lubelskiej, a kończące się w 1945 roku. Nadał im osobisty charakter w pierwszej osobie czasu rzeczywistego widzianego oczami dorastającego chłopca, który w czasie rozpoczęcia narastającej fali nienawiści wobec Żydów tuż przed 1 września 1939 roku miał 13 lat, a przed sobą 6 lat życia szczutego, poniżanego, zastraszanego, więzionego, upodlonego człowieka w sztafecie życia i śmierci. Widział lub przeżył śmierć ojca, matki, trzech sióstr i ich dzieci, przyjaciół i trzech ukochanych dziewcząt, w tym jednej narzeczonej (wszyscy zamordowani przez Niemców), za każdym razem przypominając sobie przez nieustanne powtarzanie, dlaczego musi i chce żyć. Kilkakrotnie cudem uciekał śmierci, unikając kul plutonu egzekucyjnego nad dołem, wygrzebując się spod zwału zamordowanych, uciekając z transportu lub łapanki, wychodząc z szeregu idących do gazu, ocalając z selekcji, biegnąc przez pole minowe śladami ginących przed nim, unikając skutków donosów szmalcowników i morderstw polskich antysemitów. Przyglądając się tej przerażającej roszadzie nieszczęść i cudów przypadających na jednego nastolatka, musiałam przyznać mu rację – nic nie zależało od człowieka. Przeżycie było tylko i wyłącznie kwestią szczęścia. Człowiek mógł tylko w oczekiwaniu na wyrok walczyć o odporność psychiki, by tak, jak wielu znajomych chłopca, nie popaść w depresję lub nie popełnić samobójstwa. Bohater wspomnień wskazywał na trzy wartości, które w utrzymaniu tej niezłomnej postawy mu pomogły – brat, który wielokrotnie ratował mu życie, wiara w dobro, pomimo zalewu zła wokół i chęć życia zdecydowanie wyrażana w chwilach trudnych, skrajnych, tragicznych i beznadziejnych – „Jestem jeszcze młody. Chcę żyć. Całym sercem pragnę żyć.” Jego wspomnienia mają również wymiar ponadczasowy. Obecnie wręcz pożądany. To człowiek, który przestrzega przed skutkami nienawiści, ponieważ był ich ofiarą. Dokładnie opisał proces jej narastania i efektów, które zakończyły się masowym ludobójstwem. Mówi wprost – zobaczcie do czego dochodzi, kiedy człowiek nienawidzi drugiego człowieka z różnych powodów: koloru skóry, religii, światopoglądu, narodowości, przekonań politycznych czy rasy. Nawet koloru kurtki, z powodu którego ostatnio został pobity znany i ceniony przeze mnie aktor Krzysztof Pieczyński. Pozostaje mi tylko powtórzyć jego słowa usłyszane w wywiadzie, kierowane do agresora – Kto ciebie tak ustawił, że ty tak nienawidzisz człowieka? Jak to możliwe, że pomimo tylu świadków okrutnych czasów i ich licznych przekazów, historia zaczyna się powtarzać. Może rację ma Martin Luter King, który twierdził – „Mam poczucie, że ludzie złej woli działają bardziej efektywnie niż ludzie dobrej woli”. To od takich „drobnych” incydentów, zaczyna się właśnie ludobójstwo, a największym jego wsparciem są bierność, zaniechanie i przyzwolenie innych,które zabijają tak samo, jak karabin. Historia pokazuje, że takich postaw w społeczeństwie była zawsze większość. Dokładnie to przekazuje w swoich wspomnieniach Joszele. Warto posłuchać tych, którzy już to przeżyli i boleśnie doświadczyli. To dlatego na motto tych wspomnień wybrano słowa Milana Kundery - "Walka ludzi z przemocą to walka pamięci z zapominaniem". Nie chcę być bierna, więc walczę, przypominając. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 8 6 lat temu
Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa Aileen Orr
Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa
Aileen Orr
Jaką książkę przeczytaliście ostatnio, która tak mocno podsyciła waszą historyczną ciekawość, że jeszcze długo po zakończeniu szukaliście o niej dodatkowych informacji? U nas niedawno tak zadziałała „Baśka Murmańska”, która absolutnie nas oczarowała, dlatego kiedy pojawiła się propozycja od Wydawnictwa Replika o przeczytaniu „Niedźwiedzia Wojtka. Niezwykłego żołnierza Armii Andersa” Aileen Orr, wzięłyśmy tę książkę od razu. Kochamy tego typu historie o zwierzętach i ich niezwykłych losach, bo zawsze potrafią wstrząsnąć emocjami i przypomnieć, że nawet w najtrudniejszych czasach potrafi narodzić się coś pięknego. Książka przedstawia drogę małego niedźwiadka, który przez przypadek trafia do polskich żołnierzy. Początkowo kruchy, zagubiony maluch szybko staje się nieodłącznym towarzyszem oddziału, a z czasem wręcz jego symbolem. Towarzyszy żołnierzom w pracy, w marszu, w chwilach radości i w tych najcięższych momentach, kiedy jedyną siłą napędową jest nadzieja. I choć całość wydarzyła się naprawdę, miejscami czyta się to jak fikcję, tak niezwykłe były ich wspólne przeżycia. Fabuła została zbudowana tak, że krok po kroku odkrywamy kolejne fragmenty życia Wojtka i oddziału. To nie tylko opowieść o zwierzaku, ale o ludziach, którzy znaleźli w nim wsparcie i namiastkę normalności w czasie, kiedy cały świat walił się w gruzy. Autorka łączy codzienność wojenną z osobistymi historiami żołnierzy, a między tym wplata sceny z życia Wojtka, zabawne, wzruszające i takie, przy których trzeba na chwilę przystanąć. Emocje gwarantowane, mówimy wam !  Klimat książki jest niezwykle poruszający. Jest tu ciepło, jest mrok, jest niepewność, ale jednocześnie pojawia się coś, co trudno opisać jednym słowem, to taka mieszanka nostalgii, wdzięczności i dumy. Każdy rozdział ma swoje emocje, a cała opowieść niesie ze sobą taki rodzaj historii, który pamięta się długo po skończeniu lektury. Styl książki jest bardzo przystępny, momentami rozbudowany, ale nie męczący. Czyta się szybko i przyjemnie.  Zupełnie nie spodziewałyśmy się takiej dawki emocji. To historia, która igra z uczuciami, wzrusza, bawi, ale też zadaje cios prosto w serce, bo wojna nigdy nie jest neutralnym tłem. A teraz najważniejsze pytanie: dla kogo jest ta książka? Przede wszystkim dla osób, które kochają poznawać prawdziwe losy niezwykłych zwierząt, jak również oczywiście dla miłośników historii, zwłaszcza II wojny światowej. Powiemy wam,że również dla czytelników lubiących opowieści pełne emocji i ludzkich wartości, no i oczywiście dla tych, którzy po prostu lubią dobre, angażujące książki, które zostawiają coś po sobie. A przede wszystkim dla tych, którzy pokochali „Baśkę Murmańską”, bo klimat, serce i charakter tych historii pięknie się uzupełniają. Podsumowując: „Niedźwiedź Wojtek” to powieść pełna wzruszeń, niesamowitych momentów i pięknych relacji. Jest przemyślana, wartościowa, dobrze napisana i absolutnie warta przeczytania. Jeśli kochacie książki o zwierzętach tak jak my,  ta historia skradnie wam serce. Czytajcie mówimy wam, jest świetna !
sisters_as_books - awatar sisters_as_books
ocenił na 9 3 miesiące temu
Czarne krzyże nad Polską Stanisław Skalski
Czarne krzyże nad Polską
Stanisław Skalski
72/2024 „Tymczasem wraz z dowódcą brygady przyjechał nowy rozkaz, który kierował dywizjon już nie na wschód, gdyż tam nie było dokąd, jeszcze nie na południe, gdyż na to nie nadszedł czas, ale na północny zachód, na Kutno, gdzie od poprzedniego dnia rozgorzała potężna bitwa armii »Poznań« i »Toruń« z przeważającymi siłami nieprzyjaciela. Zadanie polegało na wzmocnieniu osamotnionego i przetrzebionego dywizjonu poznańskiego w osłonie powietrznej walczących armii. Rozkaz popłynął swymi normalnymi kanałami aż, do dowódcy jednostki, mającej wykonać zadanie. Ale nasi »geniusze« operacyjni, dla których nie istnialy żadne przeszkody, nie zadali sobie nawet najmniejszego trudu, żeby zastanowić się, czy zadanie jest w ogóle wykonalne. »Zasięg — rozumowali zapewne — to sprawa błaha. Muszą dolecieć nawet o pustych zbiornikach, bo taki jest rozkaz«. Miejsce lądowania — obojętne. Byle gdzies w okolicach Kutna. Paliwo, amunicja, obsługa — wszystkie te »drobiazgi« nie zostały po prostu wzięte pod uwagę. Chyba tylko brak najprymitywniejszej nawet znajomości rzeczy mógł zrodzić założenia tak bardzo zawieszone w próżni” Pod naciskami lotników podjęto decyzję, że z Łucka, gdzie Skalski i jego koledzy dostali rozkaz polecą do Kutna przez Brześć nad Bugiem. Po lądowaniu w Brześciu okazało się, że mają wracać do Łucka, ponieważ w międzyczasie zmienił się pomysł. I tak niestety wyglądała praktycznie cała kampania wrześniowa dla polskiego lotnictwa... Wojna Stanisława Skalskiego zastała w Toruniu, gdzie stacjonowała jego 142 Eskadra Myśliwska. Walki z niemieckim najeźdźcą niestety za dużo nie zaznał, ponieważ różnica w jakości sprzętu była kolosalna. Polscy piloci byli świetnie wyszkoleni, mieli iście ułańską fantazję i aż rwali się do walki, ale coż z tego, jak ich myśliwce nie były w stanie dogonić niektórych rodzajów niemieckich bombowców, nie wspominając o walce z myśliwcami. Nawet największe chęci nie były w stanie zasypać wyrwy w aspektach technicznych i ilościowych. Eskadry były rzucane z miejsca na miejsce, aż 18 września lotnicy musieli przekroczyć granicę z Rumunią, żeby ocalić resztki naszego lotnictwa. Nasi lotnicy walczyli potem na wszystkich frontach II wojny, ale niestety poza Polską. Skalski był typem niepokornego pilota i często podczas ćwiczeń przed wojną, ale i walki po atatku Niemiec był na granicy życia i śmierci. Mimo ciężkiej sytuacji odniósł sporo zwycięstw, jak na anormalne warunki kampanii wrześniowej oraz okazał szlachetność swojego charakteru ratując załogę niemieckiego samolotu po zestrzeleniu na samym początku wojny. Życie napisało piękny epilog tej historii, bo 50 lat po walce nad Polską Skalski i jego niemiecki rywal mogli wpaść sobie w ramiona, a Niemiec mógł podziękować za uratowanie mu życia. *** Autor opisuje wydarzenia nad Polską w niezwykle barwny i piękny literacko sposób. Mi szczególnie spodobał się opis lotu i lądowania w Łucku w zupełnej ciemności, w którym Skalski świetnie oddał atmosferę osaczenia i beznadziejności losu lotników spod znaku biało-czerwonej szachownicy. Jest to książka gorzka, bo autor nie kryje dezaprobaty dla szafowania życiem żołnierzy przez nieudolne dowództwo. Lotnik miał do tego uzasadnione prawo, bo to on ryzykował życiem podczas misji, często idiotycznych, czego dobitnym dowodem jest cytat z samego początku. Książka została pierwotnie wydana w 1957 roku, kiedy Skalski był już na wolności. W tym miejscu warto zaznaczyć, że pilot po zakończeniu wojny zdecydował się na dość nieoczywisty krok i powrót do ojczyzny. Niestety nie była to już ojczyzna sprzed kilku lat. Skalski ze względu na kontakty z osobą, która okazała się potem szpiegiem został aresztowany i po brutalnym śledztwie skazany na karę śmierci. Na szczęście Bolesław Bierut zdecydował się na amnestię i Skalski żył jeszcze długo, a swojego żywota dokonał już w wolnej Polsce, w 2004 roku.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki I Bóg o nas zapomniał

Więcej
Andrzej Kalinin I Bóg o nas zapomniał Zobacz więcej
Andrzej Kalinin I Bóg o nas zapomniał Zobacz więcej
Więcej