Hexa

Okładka książki Hexa
Wojciech Pietrzak Wydawnictwo: Psychoskok kryminał, sensacja, thriller
672 str. 11 godz. 12 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
e-book
Tytuł oryginału:
Hexa
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
672
Czas czytania
11 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-6354-821-6
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hexa w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Hexa

Średnia ocen
6,7 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
431
322

Na półkach: , , , , , , ,

Patrząc na okładkę spodziewałam się erotyka niż powieści o zabarwieniu kryminalnym. Nie jest to typowy, mroczny kryminał do jakiego jestem przyzwyczajona, co nie znaczy, że ta książka jest w jakiś sposób gorsza. Na początku nie za bardzo mnie wciągnęła ale postanowiłam dać jej szansę i nie żałuję. Akcja biegnie dosyć żwawo ale momentami brakowało jej dynamiczności. Autor przyłożył się do wykreowania postaci i są one jak najbardziej autentyczne. Nie mogłam za to znieść fragmentów z BDSM. Jeżeli ktoś szuka lekkiego kryminału i nie rażą go mocno sceny seksualne to polecam.

Patrząc na okładkę spodziewałam się erotyka niż powieści o zabarwieniu kryminalnym. Nie jest to typowy, mroczny kryminał do jakiego jestem przyzwyczajona, co nie znaczy, że ta książka jest w jakiś sposób gorsza. Na początku nie za bardzo mnie wciągnęła ale postanowiłam dać jej szansę i nie żałuję. Akcja biegnie dosyć żwawo ale momentami brakowało jej dynamiczności. Autor...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

34 użytkowników ma tytuł Hexa na półkach głównych
  • 18
  • 15
  • 1
10 użytkowników ma tytuł Hexa na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Przed oczami Krzysztof Barys, Jakub Bieńkowski, Anna Brędowska, Marta Bulwan, Lucyna Dąbrowska, Alan Dudzic, Kinga Gemba, Sylwia Hetman, Dorota Just, Maria Kusz, Magdalena Legierska, Magdalena Matysiak, Sandra Miszewska, Anna Jagoda Myszka, Wojciech Pietrzak, Monika Sawicka, Marcin Sufa, Joanna Wicherkiewicz, Justyna Wójcik
Ocena 5,2
Przed oczami Krzysztof Barys, Jakub Bieńkowski, Anna Brędowska, Marta Bulwan, Lucyna Dąbrowska, Alan Dudzic, Kinga Gemba, Sylwia Hetman, Dorota Just, Maria Kusz, Magdalena Legierska, Magdalena Matysiak, Sandra Miszewska, Anna Jagoda Myszka, Wojciech Pietrzak, Monika Sawicka, Marcin Sufa, Joanna Wicherkiewicz, Justyna Wójcik
Wojciech Pietrzak
Wojciech Pietrzak
Powieść Pietrzaka Wojciecha „Hexa” przeznaczona jest dla czytelników lubiących zagadki, tajemnice i zaskakujące wydarzenia. Jest to powieść kryminalna, w której przeplatają się wątki o różnej tematyce.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bez ostatniej strony Brigit Clio
Bez ostatniej strony
Brigit Clio
Jeśli zamierzasz w najbliższym czasie wstąpić w związek małżeński, to mam dla Ciebie dobrą radę. Najpierw poświęć trochę czasu na bliższe poznanie przeszłości panny młodej, a także (a może przede wszystkim) jej rodziców. Robert Pine, bohater książki "Bez ostatniej strony" nieco zbagatelizował możliwości swojej przyszłej żony i teściów, przez co uwikłał się w ciąg z pozoru groźnych zdarzeń. Życie chemika, pracownika koncernu petrochemicznego nie wydaje się specjalnie interesujące. Robert Pine nie jest jednak zwykłym chemikiem. Ten najlepszy absolwent Uniwersytetu w Pensylwanii trafia do Engine, by opracować dla tajnych służb, gaz wywołujący natychmiastowy zawał serca o zwiewnej nazwie Ariel. Prace nad projektem idą pełną parą, gdy nagle... nasz bohater dostaje tajemniczy list z zaręczynowym pierścionkiem, który niedawno wręczył swojej ukochanej Emily. Robert jest przekonany, że dziewczyna została porwana. Co więcej, porywacz w zamian za uwolnienie kobiety żąda od mężczyzny wzoru na Ariel. Jak postąpi Robert? Czy odda w ręce nieznajomego człowieka efekty swojej ciężkiej pracy? Otóż odda, ale bez tytułowej ostatniej strony. Kiedy wychodzi na jaw, że porwanie Emily było jedną wielką mistyfikacją, Robert postanawia znaleźć osobę, która chciała go zastraszyć. Krąg podejrzanych obejmuje niemal wszystkich pracowników Enigne. Każdego dnia dołącza do niego nowa osoba. Tymczasem sprawca pochodzi z zupełnie innego środowiska. W dodatku Robert odkrywa, że jego narzeczona mogła brać udział w tej haniebnej próbie wyłudzenia. Fabuła "Bez ostatniej strony" jest jak widać wyjątkowo zaskakująca. Nie bez przyczyny akcja książki Bright Clio rozgrywa się w 1953 roku, kiedy komisja senatora McCarthy`ego paraliżuje życie polityczne w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Co i rusz natrafiamy w książce na wzmianki dotyczące komunistów i opinie naszych bohaterów na temat czołowych polityków amerykańskich z prezydentem Dwightem Eisenhowerem na czele. W tle pobrzmiewają również echa Wyścigu zbrojeń, wojny w Korei, tzw. "nowego wychowania" i słynnego procesu małżeństwa Rosenbergów. Krótko mówiąc, realia historyczne są tu odmalowane z niebywałą szczegółowością, a bohaterowie wydają się być mocno zainteresowani życiem politycznym swojego kraju. W tym miejscu grzechem byłoby nie wspomnieć o jednym z pracowników Engine - Paulu (Pawle), który jest Polakiem i ma typowo polskie zdanie na temat ustroju proponowanego Europie przez Wielkiego Brata. Do tego na kartach książki pada również tajemnicze wówczas słowo Katyń, które najpewniej pobrzmiewało w tym czasie także za oceanem. "Bez ostatniej strony" to książka ze znakomicie dopracowaną intrygą, która organizuje wokół siebie niemal całą oś fabularną. Trzeba przyznać, że jako czytelnicy wielokrotnie dajemy się nabrać wskazówkom sugerowanym nam przez głównego bohatera i prawie do ostatniej strony nie wiemy, kto uknuł przeciw niemu spisek. Nawet, gdy prawda wychodzi na jaw, sytuacja nie staje się dla nas zupełnie jasna. I bardzo dobrze. Dzięki temu istnieje duża szansa, że nie zapomnimy historii Roberta Pine tak szybko, jakby się mogło wydawać.
z_kultury_ - awatar z_kultury_
ocenił na 6 12 lat temu
Hotel Vitam Aeternam Krzysztof Swoboda
Hotel Vitam Aeternam
Krzysztof Swoboda
Lubię historie nietuzinkowe, podszyte horrorem, właśnie takie, jaką jest “Hotel Vitam Aeternam”. Jest to krótka książka (169 stron) czy może raczej opowiadanie, takie akurat do przeczytania w kilka godzin, w jeden weekend lub dwa wieczory. Bohaterowie książki to młode małżeństwo, Darek i Klaudia Sikorscy, którzy wraz z przyjaciółmi wybrali się na wycieczkę w Bieszczady. Traf chciał, że Darek i Klaudia nieco się zgubili i przemoczeni oraz mocno zmęczeni, trafili do Hotelu Vitam Aeternam, którego nazwa – tak między nami – po łacinie znaczy “życie wieczne”. Dyrektor chętnie przyjął ich na jeden nocleg. Wprawdzie ceny w hotelu znacząco przekraczały budżet państwa Sikorskich, jednak z jakiegoś powodu, nie do końca dla nich jasnego, dyrektor zaoferował im apartament na szczególnych warunkach, w cenie, jaką mogli zaakceptować. Otrzymali oni do podpisania grubą umowę, a że byli zmęczeni i marzyli tylko o odpoczynku, żadne z nich nie pokwapiło się przeczytać umowy w całości. Podpisali w ciemno i poszli spać. Cóż się okazało? Ano to, że wszelakiej maści umowy trzeba czytać dla własnego bezpieczeństwa i komfortu od początku do końca. Wyszło na przykład, że – zupełnie nieświadomie – Klaudia i Darek nie mogą zjechać windą na niższe piętro, chyba że… wyłożą jakieś dziewięćset złotych za marne piętnaście minut pobytu na tym piętrze. Oczywiście cena rośnie wraz z niższym pietrem. To tylko jeden z wielu mankamentów owej hotelowej umowy. I wielu zaskakujących wątków książki pana Swobody. Organizowane w hotelu specyficzne koncerty, mocno owiane tajemnicą, budzą w gościach hotelowych zarówno przerażenie, jak i ciekawość. Za cenę własnego życia niektórzy są gotowi zrobić właściwie wszystko, nawet to, co daleko wykracza poza ogólnie przyjęte normy moralne. Klaudia i Darek na własnej skórze odczują, jak mroczny i straszny jest hotel, a także jak bezwzględny jest jego właściciel. Dolne piętra budynku, ciemne i budzące w człowieku coś znacznie silniejszego niż zwykłe przerażenie, okupowane są przez dziwne stwory, które łakną niczego więcej, jak tylko ludzkiego życia. Teren wokół hotelu aż roi się od monstrualnie zniekształconych kreatur, nie do końca wiadomego pochodzenia, okrutnych i spragnionych świeżej krwi. W końcu do Sikorskich dociera fakt, że z hotelu po prostu nie można się wydostać. Początkowo kompletnie tego nie rozumiejąc, później robią wszystko, by jednak z niego uciec. Będą musieli zaryzykować wszystkim, co mają, by podjąć walkę o własne życie i zdrowie psychiczne, przy czym nie mają gwarancji, że to będzie walka dla nich zwycięska. Książka naszpikowana jest scenami pełnymi dynamiki i wartkiej akcji, tutaj cały czas coś się dzieje i ani na chwilę tempo akcji nie zwalnia. “Wbiegli w las, gnając przed siebie, raz po raz potykając się o śliskie kamienie. Słyszeli za sobą głośne śmiechy i krzyki, z wielu stron, co wyraźnie sugerowało, że demoniczna grupa, która ich ściga, powoli, ale sukcesywnie, zaciska pętlę wokół szyi Sikorskich”. Nie brakuje scen mrożących krew w żyłach, kiedy to bohaterowie uciekają ile sił w nogach, przed dziwacznymi, zdeformowanymi stworami, ni to ludźmi, ni to potworami, które marzą tylko o tym, by ich schwytać. Czujemy dreszcz obrzydzenia czytając o tym, jak owe stwory wyglądają, czujemy lęk, kiedy wyciągają ręce po naszych bohaterów. Ciarki nas przechodzą, kiedy uchem wyobraźni słyszymy wydawane przez nich dźwięki, a sugestywne opisy wrzasków i krzyków przywodzą na myśl odpychające sceny z najstraszliwszych horrorów, jakie czytaliśmy lub widzieliśmy. “Poczuł na sobie zirytowane spojrzenie pary żółtych oczu. Czuł, że żrący go ból dociera już do nadgarstka. Kątem oka widział, jak blask światła, wylewający się z z wielkiej studni, zaczyna blednąć, aby po chwili zupełnie znikać. Otaczały go ciemności, gdzie najjaśniejszym punktem były ślepia jego oprawcy”. Jednocześnie obok scen prosto z otchłani piekieł, autor zadaje zwykłemu śmiertelnikowi podstawowe pytanie: czy chciałbyś żyć wiecznie? A jeśli tak, to czy za życie wieczne jesteś w stanie zapłacić każdą cenę? A jeśli ci się nie spodoba i nie będzie odwrotu? Czy gra jest warta ryzyka? Chyba każdy człowiek, przynajmniej raz w życiu, zadał sobie kiedyś podobne pytanie. I większość z nas zapewne nie odpowiedziała na nie do końca. Bohaterowie książki zostali niejako postawieni przed faktem dokonanym, nikt nie pytał ich o zdanie, choć kto wie, jak by postąpili, gdyby zapoznali się z umową, którą do podpisania podsunął im dyrektor Hotelu Vitam Aeternam… Do książki wkradło się trochę literówek i kwiatków stylistycznych, ale nie utrudniały one jakoś szczególnie czytania. Książkę czyta się dobrze i szybko, choć miałam wrażenie, że niektóre dialogi brzmiały nieco sztywno i sztucznie. Nie podobało mi się, że Klaudia wielokrotnie zwracała się do męża per “debilu” – ogólnie bardzo nie lubię tego słowa, jest obraźliwe i niesprawiedliwe w każdym chyba możliwym użyciu, a już nazwanie tak osoby bliskiej, wychodzi mi poza ramy zwykłego zachowania pomiędzy ludźmi, kultury i paru innych rzeczy. “Hotel Vitam Aeternam” to dobrze napisane opowiadanie grozy, lekkim piórem, ciekawie i zaskakująco. Zakończenie sprawiło, że przeszły mnie dreszcze i jeszcze raz przejrzałam w myślach całość akcji, a potem długo zastanawiałam się nad końcówką, rozmyślając nad tym czy to, co zrobił bohater było właściwe. I jak ja bym postąpiła na jego miejscu… Zakończenie pozostaje na długo w pamięci, mocne i wstrząsające, gwarantuję. Polecam miłośnikom horroru i powieści grozy, tym, którzy lubią ten dreszczyk przerażenia, jaki towarzyszy nam podczas czytania tego typu książek. Warto nadmienić, że książka ta to debiut Krzysztofa Swobody – według mnie całkiem udany i chętnie jeszcze sięgnę w przyszłości po kolejne pozycje autora. *cytaty pochodzą z książki **opinia również na moim blogu autorskim: http://marta.kolonia.gda.pl/connieblog
Marta Bilewicz - awatar Marta Bilewicz
ocenił na 6 11 lat temu
Szpital nad Pisą Krzysztof Więckiewicz
Szpital nad Pisą
Krzysztof Więckiewicz
Po więcej recenzji zapraszam na bloga: http://ksiazkowo-wg-rafala.blogspot.com/ II wojna światowa zostawiła po sobie na świecie wiele złego. Zabrała ze sobą miliony istnień, zniszczyła tysiące rodzin, obróciła w pył wiele miast. Oprócz tych wielkich, strasznych skutków, pozostały po niej jeszcze małe ślady, a sporo z nich na terenie Polski. Mowa tu o poniemieckich bunkrach, tunelach i wszelkich systemach fortyfikacji, a także rzekomych skarbach zakopanych w podziemiach zamków lub na miejscach byłych niemieckich placówek wojskowych. "Szpital nad Pisą", autorstwa Krzysztofa Więckiewicza opowiada historię właśnie jednego z nich - skrzyni zakopanej w czasie II wojny światowej w miejscu szpitala polowego nad rzeką Pisą oraz próby odnalezienia go po latach przez właściciela, w dość nietypowych okolicznościach i z nietypowymi towarzyszami... "Wyprodukujemy dzisiaj kolejną partię kalek ku chwale naszegp Führera i III Rzeszy - po ciuchu powiedział do siebie oficer i westchnął ciężko." Otton Brink wiódł sobie spokojne życie jako chirurg w berlińskiej klinice, aż do września 1939 roku, kiedy to wybuchła wojna. Wówczas został skierowany do szpitala polowego nad Pisą, w okolicach Łomży, w okupowanej Polsce. Tam pomagał jak umiał żołnierzom rannym podczas działań wojennych, co często sprowadzało się niestety do amputacji kończyn, gdyż nic innego nie można była zdziałać. W lipcu 1942 roku trafił do niego jednak "gość" specjalny - młody oficer SS, ranny w wyniku wybuchu miny na froncie wschodnim. Otton otrzymał specjalne rozkazy, aby najpierw nająć się właśnie Rolfem von Dornhoff, bo tak nazywa się owy żołnierz, i za wszelką cenę go uratować. Jedynym ratunkiem dla rannego wojskowego było jednak tylko odcięcie nogi od kolana w dół. Podczas przygotowywania się do operacji, Rolf na krótką chwilę staje się przytomny. Gdy dowiaduje się co go czeka, prosi doktora Brinka, aby ten, po zakończeniu zabiegu zakopał jego nogę w lesie. Ten, bardzo zdziwiony, przystaje na tę osobliwą prośbę, litując się nad cierpiącym. Wkrótce potem oficer SS trafia do berlińskiej kliniki, gdzie w dowód wdzięczności załatwia posadę lekarzowi znad Pisy, a pomiędzy mężczyznami zaczyna rodzić się przyjaźń... Początkiem 1943 roku do Niemiec zaczynają napływać niepokojące wieści o coraz gorszej sytuacji na froncie wschodnim. Rolf von Dornhoff, wraz z doktorem Brinkiem, chcąc uniknąć piekła, które rozpęta się na wieść o klęsce pod Stanilgradem, wyruszają do neutralnej Szwajcarii w celu dalszego prowadzenia rehabilitacji. Tam też zastaje ich koniec wojny. Lata mijają, a dawny oficer SS wciąż myśli o nodze, którą pozostawił w Polsce. Gdy pewnego dnia spotka dwóch polskich harleyowców, Wojtka i Chudego, którzy nie raz bywali w okolicach dawnego szpitala polowego nad Pisą i będą skorzy do pomocy w odnalezieniu jego kończyny, Rolf bez zastanowienia wskoczy na motor, by pognać w podróż do Polski i wraz z nowo poznanymi kumplami odnaleźć to, co od lat nie dawało mu spokoju i by wreszcie zasmakować życia i przygody! "Wszyscy mieli się wkrótce dowiedzieć, ze los potrafi w przedziwny sposób splatać ze sobą życia ludzi, którzy pozornie odlegli od siebie i niemający ze sobą nic wspólnego, w pewnej chwili odkrywają, jak wiele ich łączy i jak ważne role zaczynają nagle w stosunku do siebie odgrywać." "Szpital nad Pisą" jest podzielony tak jakby na dwie części. Pierwsza toczy się podczas wojny, a głównym bohaterem jest wtedy Otton Brink, druga natomiast dzieje się już po wojnie i pałeczkę przejmuje Rolf von Dornhoff. Zabieg zmiany głównego bohatera w trakcie trwania historii jest nieco niebezpieczny. Czytelnik może się bowiem zbyt przyzwyczaić do jednej postaci i gdy ona zejdzie na dalszy plan, z opowieści często tryska cała 'magia' i dalej po prostu przewraca się kartki bez większego entuzjazmu. Panu Krzysztofowi wyjątkowo dobrze udało się swój zamysł wykonać. Gdy lekarz Otton Brink schodzi na dalszy plan, przekazując 'sztafetę' swojemu przyjacielowi, Rolfowi, praktycznie nie da się tego wyczuć. Autor już wcześniej oswaja nas z tym, coraz więcej czasu poświęcając byłemu żołnierzowi SS, a coraz mniej jego przyjacielowi, przez co ta zmiana nie jest gwałtowna i nie wpływa na niekorzyść książki, a urozmaica ją i przełamuje rutynę. Przyznam, że jak na debiut, jest to osiągnięcie godne pogratulowania, bo tak, "Szpital nad Pisą" to właśnie próba zaistnienia na rynku wydawniczym tegoż pisarza. Powieść Krzysztofa Więckiewicza przypadła mi do gustu, przyznaję to otwarcie. Mam jednak pewne obawy co do tego, czy inni po przeczytaniu tej książki także będą usatysfakcjonowani. Nie jest to bowiem książka dla każdego. Jeśli kogoś interesują czasy II wojny światowej i odkrywanie poniemieckich tajemnic lub harley'e i ogólnie jazdy motocyklem, to jemu "Szpital nad Pisą" powinien się spodobać. Natomiast dla kogoś, kto z powyżej wymienionymi zainteresowaniami nie ma nic wspólnego i w ogóle go to nie fascynuje, powieści tej nie polecam. Dla takiego człowieka będzie ona po prostu nudna, gdyż nie jest to książka, którą może czytać ktokolwiek, bez względu na to, co go interesuje. "Szpital nad Pisą" jest opowieścią napisaną dla węższego kręgu ludzi, choć jeśli ktoś chce spróbować czegoś nowego i sięgnąć po książkę z całkiem innego gatunku niż dotychczas, to gorąco zachęcam. "Bierz od życia to, co ci daje, i nie zastanawiaj się, czy na to zasługujesz, to nie ma sensu..." Krzysztof Więckiewicz, jak na debiutanta, napisał bardzo dobrą powieść. Umiejętnie łączy tutaj wątki książki wojennej i sensacyjnej, choć tej drugiej jest tu zdecydowanie mniej. "Szpital nad Pisą" mnie się spodobał, nie sądzę jednak, że każdy będzie podzielał moje zdanie, bo książka ta zdecydowanie dla każdego nie jest. Nie mniej jednak fanom II wojny światowej i poniemieckich tajemnic książkę bardzo polecam, jak i również wielbicielom motocykli. Ci wszyscy powinni być usatysfakcjonowani i zadowoleni z lektury w równym stopniu jak ja.
RoXwellPL - awatar RoXwellPL
ocenił na 8 12 lat temu
Inspektor Kres i zaginiona Agnieszka Turzyniecka
Inspektor Kres i zaginiona
Agnieszka Turzyniecka
Książka składa się z pięciu części i w każdej na pierwszy plan wysuwa się inna sprawa prowadzona przez Kresa a dzięki zmienności narracji znamy różne punkty widzenia. Zarówno sam inspektor, jak i jego żona, współpracownicy, rodziny pokrzywdzonych czy sami podejrzani są niezwykle realnymi postaciami. Każdy otrzymał od Agnieszki Turzynieckiej inną misję, inne cechy wyglądu i charakteru, co sprawia że kolejne śledztwa nie mieszają się ze sobą i bardzo łatwo można przejść z czystym umysłem do kolejnej. Autorka odwołała się w głównej mierze do relacji międzyludzkich i stworzyła fabułę opartą na polskich realiach. Nie znajdziecie tutaj spektakularnych strzelanin czy pościgów ani nawet magicznych sztuczek w laboratoriach na wzór zagranicznych seriali. U Turzynieckiej jest zwyczajny policjant z dwudziestodwuletnim stażem, różnorodni, ale nie przerysowani czy zbyt majętni bohaterowie. Ogromnym plusem jest akcja, która nie nudzi, fabuła wciąż zaskakuje nowymi wydarzeniami i choć w głównej sprawie panuje względny spokój, to wciąż dostajemy ciekawe wątki poboczne. Powieść jest napisana przystępnym językiem a jej konstrukcja pozwala na snucie własnych domysłów w kolejnych śledztwach. Ciekawa jestem ile Waszych pomysłów pokryje się z tym, co stworzyła autorka :) Czy dostrzegłam jakieś wady? Owszem! Przede wszystkim poproszę o więcej, bo śledztwa Kresa bardzo mi się podobają. A tak na serio to kilka scen bym dopracowała, rozmów rozwinęła, sytuacji nie kończyła tak szybko, jeden wyraz został chyba źle użyty (dewaluacja) ale to drobiazgi, które nijak nie obniżają mojej oceny tej wyśmienitej lektury. Podsumowując - "Inspektor Kres i zaginiona" to bardzo dobra polska powieść obyczajowo-kryminalna. Nie brakuje w niej urozmaiceń, energii oraz napięcia. Czyta się ją szybko i przyjemnie, gdyż fabuła nie pozwala na zapomnienie o losach bohaterów. Książka jest dopracowana, przemyślana i widać, że autorka poświęciła jej wiele czasu. To udany debiut. całość recenzji: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2017/09/agnieszka-turzyniecka-inspektor-kres-i.html
ejotek - awatar ejotek
ocenił na 8 8 lat temu
Zapłać im, proszę Andrzej Swat
Zapłać im, proszę
Andrzej Swat
Proszalny tytuł mnie zwiódł. Wprawdzie ma wydźwięk pokornej prośby, ale to wcale nie oznaczało uległej postawy osoby ją wypowiadającej. Porywacze nie byli świadomi, kogo porwali. Myśleli, że blondynka, żona majętnego biznesmena, której krąg zainteresowań ograniczał się do fryzjera, kosmetyczki i koleżanek jej podobnych, będzie bezproblemowym zakładnikiem. A tu przydarzyła się im Jolka! Kobieta odważna, zadziorna, energiczna, kreatywna, silna psychicznie i posiadająca najskuteczniejszą broń w walce psychologicznej z mężczyzną – wygląd dziewczyny z wyższej półki dla wybranych. To te cechy były głównym motorem powstania wspólnego majątku obojga małżonków i to te cechy też nie pozwoliły jej załamać się w trakcie uwięzienia. Polubiłam ją i z przyjemnością oraz ciekawością zaglądałam do niej, kiedy narrator zewnętrzny w swojej naprzemiennej relacji z rozgrywających się wydarzeń, zaglądał do tej niepokornej kobiety. To tam, pomimo statyczności miejsca akcji, działo się dla mnie najwięcej. Odwrotnie niż wśród ekipy jej poszukującej. Pomimo wielu bohaterów, wątków zawodowych i osobistych kolejno wprowadzanych postaci, zmieniających się miejsc i pojawiających się w nich wydarzeń, miałam wrażenie, że akcja toczy się powoli. Może sprawił to linearny (mimo że naprzemienny) charakter opowieści snuty przez beznamiętnego świadka. Ten sposób opowiadania przypominał mi trochę polski film z lat osiemdziesiątych. Trzeba być zwolennikiem takiego sposobu opowiadania historii, żeby nie odłożyć książki, nie będąc ciekawym jej zakończenia. Ja byłam, pomimo że wiedziałam, kim są porywacze, jakiego okupu żądają i jakie błędy w dochodzeniu do prawdy popełniał komisarz Michał Grosz ze swoją ekipą śledczą. Instynkt czytelniczy podpowiadał mi, że to byłoby zbyt proste i zbyt jawne, że gdzieś ukrywa się niespodzianka demaskująca ten niby klarowny obraz sytuacji. I miałam rację! Jednak po zamknięciu książki zastanawiałam się nad jej nietypowością, która dla jednych będzie atutem, a dla innych okaże się wadą. Z jednej strony nie mogę jej określić jednoznacznie klasycznym kryminałem, bo nie ma nieboszczyków. Zamiast tego jest porwanie. Bardziej pasuje mi określenie detektywistyczna, ale nie ze względu na śledczego, który jest komisarzem w policji, tylko na sposób prowadzenia dochodzenia. Do tego dochodzi powoli tocząca się fabuła, zataczająca szerokie kręgi psychologiczne wokół bohaterów. A jednak bardzo szybko ubywało mi kartek do końca. Co sprawiało ten paradoks? Długo się zastanawiałam i doszłam do wniosku, że przede wszystkim zawdzięczam to realizmowi pracy polskiej policji w polskiej rzeczywistości. Bez ubarwień, spektakularnych akcji, nadinterpretowanych czynów, zawiłych spraw na skalę światową i głównego bohatera ratującego świat przed przestępcami i zmową znaczących ludzi polityki i biznesu. Za to z ludźmi z krwi i kości, z wadami i zaletami, udanym i nieudanym życiem osobistym, z takimi samymi lękami z przeszłości i obawami przed życiem, jak każdy czytający. Ludźmi, którzy mogą być moimi sąsiadami osadzonymi w polskim realizmie życia nawiązującym do tak dobrze znanych mi wydarzeń politycznych i kryminalnych z ostatnich lat. Z odrobiną krytyki polskiego społeczeństwa "zdzierającą człowiekowi z oczu bielmo głupoty, którą zaraża interaktywna telewizja w standardzie HD". Jest w tej powieści wszystko to, co nazywamy naszym, swojskim, realnym i prawdopodobnym. Po prostu z życia wzięte, w którym "demokracja wyparła realny socjalizm, ale walka klas trwa nadal". Dla mnie to ogromny atut. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 5 lat temu
Przetrwać w czasie... Hanna Maria Kasperska
Przetrwać w czasie...
Hanna Maria Kasperska
Hanna Maria Janina Kasperska napisała książkę zaliczającą się do gatunku sensacji. Sonia spotykała się z różnymi oficerami, kilkoma na raz. Po nocy spędzonej z jednym z nich wyjechała za granicę, miała tam do wykonania pewną misję. Niestety, trafiła do nieodpowiednich ludzi i jej życie potoczyło się zupełnie inaczej, niż się tego spodziewała… Do książki nie byłam zbytnio przekonana, ale postanowiłam dać jej szansę. Z opisu wynikało mi to raczej na dobrą komedię, niż sensację, więc postanowiłam to sprawdzić. Pozycja nie jest zbyt gruba, ma ledwie 90 stron, a jej lektura zajęła mi niecałą godzinę. Styl autorki był prosty, taki naturalny. Podzielona na rozdziały sprawiła, że nie nudziłam się podczas jej czytania. Co jakiś czas na końcu rozdziału pojawiały się także ilustracje z różnymi widokami, co było czymś nowatorskim, a zarazem spodobało mi się. Sensacyjną książkę wyobrażałam sobie inaczej, niż to, co otrzymałam. Jest to lekka pozycja poruszająca jakieś ważne problemy, jednak do końca nie wiadomo, jaki był sens podróży Sonii za granicę lub bynajmniej ja go nie zrozumiałam. Poruszony został problem prostytucji, sprzedawania młodych dziewczyn do domów publicznych. Nie zawsze spotkanie z nieznajomym mężczyzną musi być dla nas bezpieczne, dlatego uważajmy, z kim wsiadamy do samochodu. Pojawił się także wątek Żydów, którzy przeżyli wojnę. Jaki on miał związek z całą fabułą i czy wpłynął jakoś na bieg wydarzeń? O tym przekonajcie się sami. Pozycja pozornie jest nawet ciekawa, taka lekka powieść na wolną chwilę, w której zdążymy ją przeczytać. Mi się podobała, aczkolwiek nie zachwyciła mnie w takim stopniu, jakbym się tego spodziewała. ,,Przetrwać w czasie...” to książka o Sonii, dla której los przygotował różne niespodzianki, z którymi musiała się uporać. Jest to książka życiowa, z którą można się zapoznać w bardzo krótkim czasie. Sami zdecydujcie, czy chcecie to uczynić. Moja ocena: 4/6
Kiti - awatar Kiti
ocenił na 6 12 lat temu
Szachownica śmierci Marta Grzebuła
Szachownica śmierci
Marta Grzebuła
Jest to druga książka autorki, którą miałam przyjemność przeczytać. Choć tytuł nie za bardzo mnie do niej przekonywał, to z entuzjazmem zaczęłam ją czytać. I tak jak przy pierwszej książce pani Grzebuły, nie zawiodłam się na jej twórczości. Autorka ma pełną głowę pomysłów i świetnie umie przelać to na papier. W tej lekturze, każdy znajdzie coś dla siebie. Nigdy tak naprawdę nie zastanawiałam się nad śmiercią, wiadomo kiedyś na pewno umrę, każdy ma nadzieję na spokojną śmierć , bezbolesną. Według mnie to co nas przeraża najbardziej w śmierci, to ból jaki może temu towarzyszyć. Nikt nas przecież nie chce umierać w męczarniach. Już samo to, że musimy umrzeć, jest dla nas rzeczą straszną. A sama myśl o tym jakby miało się to stać przyprawia nas o zawrót głowy i mdłości. W „Szachownicy śmierci” jest ukazane w jaki sposób można umrzeć, jest to jeden z bardziej przerażających sposobów. Czym kierowała się morderca i w jaki sposób wybierał swoje ofiary? W Brand Valley z niewyjaśnionych przyczyn i w bardzo makabryczny sposób giną ludzie. Funkcjonariusze z miejscowego posterunku oraz agenci FBI, próbują złapać seryjnego mordercę. W tym samym czasie Jerry przejmuję spadek po swoim ojcu. Jest to jedna z mrocznych tajemnic rodziny Brockich, bowiem są oni kronikarzami, jak i fanatykami Anioła Śmierci. Ich zadaniem jest spisanie tego, co Anioł im każe. Rzecz jasna nie są to przyjemne rzeczy. Tylko Jerry wie dlaczego w mieście giną ludzie i kim jest ich morderca. „– Co możesz mi powiedzieć? – dopytywał się porucznik. – Niewiele, póki nie przeprowadzę sekcji zwłok, ale bez wątpienia... Schemat jest ten sam. Krwi nie ma, głowa odcięta. Cholera, co za psychol... – Ko­roner podniósł się. Wyprostował i po chwili rzucił w stronę techników. – Zabezpieczcie ten ślad! Tu, pod tym kontenerem! To chyba skalpel?” Ale to nie koniec nieszczęść miasteczka. W nocy pojawia się mgła, która zabija większość ludności miasta. Ludzie żądają wyjaśnień, niestety nikt nie umie wytłumaczyć tych wydarzeń. Po kilku dniach nadchodzi, kolejna fala nieszczęść, tym razem ludzie zaczynają wierzyć w rzeczy paranormalne, inaczej nie da się tego wytłumaczyć . Ale, czy na pewno nie ma realnego wytłumaczenia? „ Ludzie z zaskoczeniem i niewiarą w oku spoglądali na to niecodzienne zjawisko. Niebo przepełnione purpurą, błękit przetkany złotem słońca, otulony białą jak śnieg w górach mgłą, właśnie unosiło się nad ich głowami. I większość ocalałych mieszkańców miasteczka miała wrażenie, że ono płonie i powoli osuwa się w ich kierunku. Odruchowo odchodzili od okien. Spuszczali żaluzje. Inni zaś chowali się do domów lub wchodzili pospiesznie do pierwszego napotkanego budynku, sklepu, baru czy restauracji... A niebo zaczęło wrzeć... Gorąc, jaki sukcesywnie spływał zaczynał topić asfalt. Umierały drzewa, płonęły krzewy. Okoliczna zieleń obumierała. Nagle niebem wstrząsnęła kanonada dźwięków. Ogłuszająca i przerażająca. Odebrała ona resztki odwagi mieszkańcom, po prostu wszystkim...” Lektura jest ucztą dla czytelnika. Można tu znaleźć elementy romansu, kryminał jak i science fiction. Każdy znajdzie coś dla siebie, a styl jakim posługuje się autorka, otworzy umysł na pełnie wrażeń związanych z czytaniem. Tu nic nie jest owijane w bawełnę, wszystko jest dokładnie opisane. Ale w taki sposób, aby czytelnika nie odstraszyć. Jest to subtelne, ale prawdziwe. Będziesz próbował sam wyjaśnić całą zagadkę. Tylko, że samo wyjaśnienie jak i zakończenie jest zaskakujące i nieprzewidywalne. Nigdy bym nie obstawiała, takiego rozwoju wydarzeń. Ale o tym już dosyć powiedziałam. Książka pochłonęła mnie całkowicie, z każdą kolejną stroną była jeszcze ciekawsza, no i oczywiście zbliżałam się do rozwiązania zagadki. Ale gdy już nastąpił koniec, żałowałam że tak szybko się skończyła. I choć nie mogę wam zdradzić zakończenia, to mogę wam powiedzieć, że lektura jest warta poświęconego na nią czasu. Możemy tutaj dokładnie poznać Jerrego i jego rodzinę, gdzie pochłania nas jego mroczna tajemnica, a także możemy śledzić wszystko okiem detektywa. Taka narracja jest tutaj dopełnieniem całej książki. Nie musimy skupiać się na jednej perspektywie, możemy z kilku różnych ocenić wszystko i dochodzić prawdy. Moja ocena: 10/10
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 10 12 lat temu
Miasto obłąkanych Marta Kostrzewa
Miasto obłąkanych
Marta Kostrzewa
Dziś przypadło mi w zaszczycie przeczytanie i zrecenzowanie wspaniałej książki, napasanej przez autorkę, która moim zdaniem ma przed sobą wspaniałą przyszłość. Zapraszam do recenzji Miasta obłąkanych, pani Marty Kostrzewy. Daniela Różyc to studentka psychiatrii którą poznajemy w chwili trudnego zadania. Ma przed sobą osobliwego pacjenta, człowieka, który nie powinien znajdować się w szpitalu zakuty w ciężkie łańcuchy… jednak tam jest, dlaczego? Fakty mówią że zamordował on swoją żonę i dwójkę dzieci twierdząc iż byli to obcy ludzie, a jego prawdziwa żona i prawdziwe dzieci są gdzieś indziej. Klasyczny przypadek, powiedziałabym jako studentka psychologii, jednak w tej książce nic nie jest tak jak miałoby się wydawać. Dodatkowo Daniela zostaje wplątana w niezwykłe, ale i bardzo groźne dla niej i jej najbliższego otoczenia, wydarzenia w mieście. Choć nie każdy to dostrzega, lub też chce dostrzec, biedna warstwa społeczeństwa jest coraz bardziej niezadowolona przytłaczającą ją arystokracją. Do zamieszek w tajemniczym Mieście jest coraz bliżej… jak to wszystko zakończy się dla Danieli? Nie spotkałam się jeszcze z tym, aby tak młoda osoba napisała tak dobrą książkę. Wyróżnia ją niezwykła wielowątkowość. Mamy wątek przyszłego psychiatry i jego pacjenta… czy obłąkanego? Pięknej Klary i jej kochanków, samotnego i zmęczonego życiem dziennikarza, jego przeszłości, która to mocno zazębia się z przyszłością… i tajemniczy wątek z duszami zmarłych w tle. Jednym słowem trudno jest odmówić autorce pomysłowości i smaku z jakim napisała książkę. Dodatkowo wszystko jest podsycone wspaniałą, ale i bardzo mroczną atmosferą Miasta. Krótkie choć treściwe w epitety, opisy pogody, ludzkich zachowań, wspaniale budują atmosferę w książce. A samo Miasto? Autorka buduje je w taki sposób, iż Czytelnik ma wrażenie że jest to „twór” żyjący swoim życiem. W książce wyraz „miasto” jest pisany z dużej litery, to jeszcze bardziej nadaje mu osobowy charakter. Coś do czego można odnosić się z szacunkiem, ale i z dystansem, graniczącym ze strachem. Pełna recenzja: http://moznaprzeczytac.pl/miasto-oblakanych-marta-kostrzewa/
MoznaPrzeczytac - awatar MoznaPrzeczytac
ocenił na 8 12 lat temu

Cytaty z książki Hexa

Więcej
Wojciech Pietrzak Hexa Zobacz więcej
Wojciech Pietrzak Hexa Zobacz więcej
Więcej