Godzina śmierci

Okładka książki Godzina śmierci
Paul Cleave Wydawnictwo: Weltbild kryminał, sensacja, thriller
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Killing Hour
Data wydania:
2011-03-18
Data 1. wyd. pol.:
2011-03-18
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-258-0411-4
Tłumacz:
Małgorzata Szubert
Średnia ocen

                5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Godzina śmierci w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Godzina śmierci



książek na półce przeczytane 1499 napisanych opinii 1499

Oceny książki Godzina śmierci

Średnia ocen
5,5 / 10
145 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
350
169

Na półkach: , ,

Charlie budzi się zakrwawiony i obolały. Okazuje się, że poprzedniego wieczoru był uczestnikiem morderstwa dwóch młodych kobiet. Choć to nie on zabił, wszystkie ślady na miejscu zbrodni wskazują właśnie na niego. Mężczyzna wie, że prawdziwym mordercą jest Cyris. Jednak nikt, nawet jego była żona, Jo, nie wierzy w to. W zaistniałej sytuacji Charlie postanawia sam odnaleźć Cyrisa i udowodnić swoją niewinność, w głębi duszy zastanawiając się, czy Cyris nie jest jedynie wytworem jego wyobraźni…

„Godzina śmierci” to pierwszy thriller psychologiczny, który dane mi było przeczytać. Podeszłam do gatunku nieco niepewnie – nie do końca wiedziałam, czy przypadnie mi do gustu. Jednakże kupiłam tę książkę na kiermaszu, siedziałam na dworcu PKP, mój pociąg miał ponad godzinne opóźnienie, więc z nudów zaczęłam czytać. Czytałam na dworcu, w pociągu, po powrocie do domu... i nic nie było w stanie oderwać mnie od lektury.

„Śmierć wisi w powietrzu. Unosi się tu przez całą noc, może jest tu od tygodnia, ale teraz muska moją spoconą twarz i szeptem mnie żegna.”

Charlie to niezwykły facet. Ciężko mi było z początku za nim nadążyć – gdzieś był, widział czyjąś śmierć, a może to właśnie on był mordercą? Sam wątpi w istnienie Cyrisa. Widzi duchy zamordowanych kobiet. Jest złożoną postacią, która znalazła się w złym miejscu o złej porze. Bardzo go polubiłam i z czasem było mi go coraz bardziej żal.

W książce autor ukazał jednak nie tylko zagubionego Charliego. Jest Cyris (tak, on istnieje) ze swoim uzależnieniem od leków przeciwbólowych, kochający zabijanie i pastwienie się nad ofiarami, ogarnięty żądzą pieniądza.

W końcu jest także Landry, postać według mnie jeszcze bardziej skomplikowana niż sam główny bohater. Policjant, który chce być najlepszy. Który wie, że śledztwo dotyczące zabójstwa tych dwóch kobiet to ostatnia sprawa, którą prowadzi. Ma raka i ostatnie pół roku życia przed sobą. Umiera w samotności. Chce schwytać psychopatycznego mordercę i zyskać respekt w pracy. Chce, by pamiętano o nim, gdy przejdzie na tamtą stronę. Jednak czy nie straci zdrowego rozsądku i przy tym także swojego człowieczeństwa?

Autor pisze w pierwszej osobie jako Charlie lub w trzeciej osobie opisując innych bohaterów. Jego powieść jest bardzo ciekawa i intrygująca, ciągle coś się dzieje, jest to faktycznie „Mocna fantastyczna historia trzymająca w napięciu aż do ostatniej strony”, jak to głosi okładka. Czytałam z zapartym tchem, a po ostatniej stronie czułam wręcz niedosyt – autor pozostawił zakończenie otwarte, więc dalszego ciągu historii możemy się jedynie domyślać.

Okładka jest głównym czynnikiem, który przyciągnął mój wzrok na kiermaszu. I nie chodzi mi wcale o grafikę – koleś idący słabo oświetlonym korytarzem, cienie i groza, elementy charakterystyczne dla thrillera czy kryminału. Zachwyciło mnie to, jaka jest w dotyku – lekko szorstka, a pod światło tak kusząca, że musiałam wziąć ją do ręki i „pomacać”. :)

Reasumując: świetna powieść. Już planuję szukanie innych książek Paula Cleave’a. A tę gorąco polecam.

Charlie budzi się zakrwawiony i obolały. Okazuje się, że poprzedniego wieczoru był uczestnikiem morderstwa dwóch młodych kobiet. Choć to nie on zabił, wszystkie ślady na miejscu zbrodni wskazują właśnie na niego. Mężczyzna wie, że prawdziwym mordercą jest Cyris. Jednak nikt, nawet jego była żona, Jo, nie wierzy w to. W zaistniałej sytuacji Charlie postanawia sam odnaleźć...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

301 użytkowników ma tytuł Godzina śmierci na półkach głównych
  • 201
  • 97
  • 3
112 użytkowników ma tytuł Godzina śmierci na półkach dodatkowych
  • 92
  • 5
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Godzina śmierci

Inne książki autora

Paul Cleave
Paul Cleave
nowozelandzki pisarz, autor powieści kryminalnych. Cleave pracował początkowo jako właściciel lombardu. W 2000 r. rozpoczął pracę nad powieścią debiutancką, pt. The Cleaner, którą opublikował w 2006 r. Akcja powieści rozgrywa się w Christchurch i przedstawia historię seryjnego mordercy, który na co dzień pracuje jako sprzątacz w Departamencie Policji w Christchurch. Powieść zdobyła duże uznanie w Nowej Zelandii, później również na innych anglojęzycznych rynkach księgarskich, lecz także w Niemczech, stając się międzynarodowym bestsellerem[1]. Paul Celave mieszka i pracuje w Christchurch.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Spalone Jane Casey
Spalone
Jane Casey
Do tej książki idealnie pasuje stwierdzenie „nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz”. Pierwsza 1/3 “Spalonych” ciągnęła się jak guma od majtek. Niewiele ponad 100 stron męczyłam kilka dni i nawet parokrotnie poważnie rozważałam możliwość ciśnięcia książki w kąt i definitywnego porzucenia czytania. Jednak w pewnym momencie nagle zaiskrzyło i sytuacja zmieniła się o 365 stopni - resztę powieści pochłonęłam na raz. Przez cały dzień byłam dosłownie przylepiona do książki - jakby mnie Kropelką ktoś przykleił. “Co kropelka sklei sklei, żadna siła nie rozklei!” - to o mnie i „Spalonych”! Fabułę “Spalonych” poznajemy z dwóch perspektyw - policjantki prowadzącej śledztwo w sprawie seryjnego podpalacza oraz przyjaciółki jednej z ewentualnych ofiar miłośnika zapałek i kanistrów z benzyną. I naprawdę nie potrafię wskazać faworyta jeśli chodzi o historię - obydwie czytało mi się równie rewelacyjnie i obydwie były równie wciągające i intrygujące. Jak już pewnie zdążyliście się zorientować powieść Jane Casey to kryminał. I jest to kryminał z tych, które lubię najbardziej - czyli z bardzo bogatą i rozbudowaną warstwą obyczajową - nie brak tu rozległych opisów, a i postacie drugoplanowe są nadzwyczaj szczegółowo nakreślone. Jest to też kryminał pełen tajemnic, w którym prawie każdy z licznych bohaterów ma na swoim koncie jakieś niejasne i wstydliwe grzeszki i sekrety. Autorka bawi się z czytelnikiem, miesza mu w głowie umiejętnie myląc tropy i wprowadzając coraz to nowsze niejednoznaczne postaci i namnażając kolejne niejasne i zagadkowe tajemnice z przeszłości. Pomimo dosyć spokojnego tempa akcji to jednak powieść cały czas trzymała mnie w napięciu i niejednokrotnie zaskakiwała rozwiązaniami fabularnymi. Szalenie polubiłam i zżyłam się z główną bohaterką - detektywką Maeve Kerrigan. To postać silna, niezależna i inteligentna, jednak żadna z tych cech nie występuje u niej w zbyt pokaźnym nadmiarze, dzięki czemu Maeve wydaje się być taka normalna i sprawia wręcz wrażenie realnej. Po prostu jest to bohaterka z którą spora część kobiet mogłaby się utożsamiać i identyfikować. Bardzo się cieszę, że będę miała okazję jeszcze się z nią spotkać, bowiem “Spalone” to dopiero pierwsza część serii o przygodach Brytyjki. Po tak entuzjastycznej opinii to fakt że po kolejne tomy mam zamiar sięgnąć jest chyba oczywisty! https://romy-czyta.blogspot.com https://www.instagram.com/romyczyta
Joanna - awatar Joanna
oceniła na 8 5 lat temu
Trzy tygodnie na pożegnanie C.J. Box
Trzy tygodnie na pożegnanie
C.J. Box
Nie lubię zbyt długich wstępów, tutaj autor postanowił w ogóle z niego zrezygnować i przejść do akcji. Wydawało mi się to dziwne, od razu zarzuciłam książce że dalej też będzie napisana w dziwnym stylu, jednak później zmieniłam zdanie. Na początku nie wciągnęła, z czasem jednak zauważyłam że ciężko mi się oderwać. Historia wzruszyła mnie, myślę że fakt iż sama mam syna w podobnym wieku dodatkowo na to zadziałał. Czytałam z wielkim przejęciem współczuąc rodzicą małej Angeliny. Mimo że jeśli chodzi o samo funkcjonowanie dziecka o które mogłabym się przyczepić na przykład w sytulacji kiedy rodzina się wybrała w kilkunastoma godzinna podróż dla mnie było to nie do pomyślenia że wzięli ze sobą córkę. Do tego było opisane jak krzyczeli w środku nocy w aucie co wydaje mi się nie realne przy dziecku. Po za tą było jeszcze kilka sytulacji, które rzuciły mi się w oczy, do tego szeroki wachlarz postaci w których można było się pogubić, ale myślę że można na to przymknąć oko, bo sama książka jako dzieło jest dobra. Ma krótkie rozdziały, a w nich częste pauzy żeby się skupić dodatkowo niecodzienny pomysł i fajne wykonanie. Bardzo się cieszę że moglam ją kupić i przeczytać. :) Na koniec mogę dodać że bardzo polubiłam postać wujka Jereta i jego tekst: No więc zadzwoniłem i w słuchawce usłyszałem taką nagraną informację: "Język angielski, wciśnij jeden, espanol, wciśnij dwa". I to się działo w Helenie, w Montanie chłopcy! No więc wkurzyłem się jak cholera, pojechałem do nich i zlikwidowałem konto, a kiedy kierownik spytał mnie dlaczego, powiedziałem: "Język angielski, wciśnij jeden, espanol, wciśnij dwa, ty mały kutasie". PS: Nie uważam żeby autor podobnie pisał do Cobena. Bo książki Cobena są nudne.
Isia - awatar Isia
oceniła na 8 5 lat temu
13 godzina Richard Doetsch
13 godzina
Richard Doetsch
Ciekawy, oryginalny pomysł. Co do realizacji, to początkowo miałam pewne zastrzeżenia. Narracja jest bowiem dość toporna i mało finezyjna. Wydawało mi się, że mam do czynienia ze scenariuszem filmowym, który zarysowuje tylko fakty, bez zagłębiania się w szczegóły świata przedstawionego czy psychologię postaci. Jednak wraz z rozwojem akcji (a ta rozwija się bardzo szybko), wszystko to straciło na znaczeniu, a ja oswoiłam się już że stylem autora, i jedyne co mnie interesowało, to dowiedzieć się, jak to się wszystko skończy. Motyw podróży w czasie jest jednym z moich ulubionych motywów, a tutaj dostałam go w formie oryginalniej i zupełnie innej od tego, co kiedykolwiek czytałam bądź oglądałam. Nick zyskuje możliwość cofania się w czasie, co godzinę, aż do dwunastu godzin wstecz, po to aby uratować życie swojej żony, zamordowanej w tajemniczych okolicznościach. A więc, jego podróże w przeszłość mają na celu rozwikłanie tajemnicy morderstwa, a jednocześnie udaremnienie go. Jednak czas kurczy się nieubłaganie, a Nick, mimo iż zyskuje wiele informacji, orientuje się też, że wszystko co robi ma swoje konsekwencje i wcale nie jest pewne, że finał będzie szczęśliwy. Czyta się błyskawicznie. A moje początkowe skojarzenia ze scenariuszem filmowym zupełnie zasadne, ponieważ moim zdaniem byłby z tego całkiem niezły film. Polecam, jeżeli ktoś potrzebuje oderwać się od rzeczywistości przy nieskomplikowanej lekturze🙂
Kasiag - awatar Kasiag
ocenił na 7 2 lata temu
Tajemnica rzeki Lost River Michael Koryta
Tajemnica rzeki Lost River
Michael Koryta
Dennis Lehane, autor kryminałów, między innymi książek "Rzeka tajemnic", "Gdzie jesteś Amando" w komentarzu na okładce książki określa Michaela Korytę nad wyraz wzniośle. Otóż, określił Korytę jako pisarza, którego można na równi postawić ze Stephenem Kingiem. Moja wielka sympatia dla Kinga nie ma tu absolutnie żadnego znaczenia, ale tak pochlebna wypowiedź moim zdaniem jest nieco przesadzona. Po przeczytanej "Tajemnicy rzeki Lost River" mogę śmiało stwierdzić, że Michael Korytę czyta całkiem przyzwoicie, potrafi zaciekawić, trzymać uwagę czytelnika, a sama treść powieści zostaje w pamięci na dłużej, nie ucieka gdzieś daleko w niepamięć. Tematyka i styl w tej książce przypomina trochę Kinga i na tym podobieństwie można zakończyć rozważania nad porównaniami. Nie wiem czy kogokolwiek można postawić na równi z Kingiem. Jego stylu, narracji prowadzenia opowieści, czytania rzeczywistości, gawędziarstwa, wartości bijącej z treści, jej oryginalności, nie da się podrobić, skopiować, powtórzyć. Ktoś go może literacko przypominać, jak przykładowo wspomniany tutaj Michael Koryta i nic więcej...! Sama fabuła tej książki jest osadzona w klimacie, w którym dobrze się czuje, odnajduje się w nim. Wizje i sny w odpowiednich rękach, w wyobraźni, która potrafi odjechać daleko od realizmu mogą stać się doskonałym literackim narzędziem. W wizjach i snach nie trzeba się trzymać sztywnych ram, określonych proporcji. Jeśli poziom abstrakcji autora jest na wysokim poziomie, wtedy może sięgnąć daleko do swojego umysłu i stworzyć świat całkowicie oderwany od rzeczywistości. W zależności od możliwości warsztatu, w wizjach i snach można sobie pozwolić na wszystko, każdy absurd, bezsens, pozbawione logiki połączenie, niedorzeczność stworzonego świata może wygodnie się rozgościć w treści. ######## "(...) przeszłość pociągnie was ku ziemi, każe wyłapywać szepty wiatru i bezsensowne opowieści drzew ocierających się o siebie. Będziecie rozszyfrowywać dziwne kody, próbować złożyć w całość to, co się rozpadło. To zupełnie bezcelowe. Przeszłość jest wyłącznie ciężarem: kulą u nogi, kamieniem u szyi." Lauren Oliver – Delirium ######### W wizjach i snach w "Tajemnicy rzeki Lost River" autor pojechał bardzo daleko w plastyczność abstrakcji, absurdalność treści, a wmieszanie do tego jeszcze przeszłości sprawiło, że to, co realne w tej książce dostało dodatkowego smaczku. Przeszłość trzyma się naszych myśli niestrudzenie. Ciągle do nas wraca, nieustannie nam o sobie przypomina. Jest naszą ważną częścią, ale nie jedyną i najważniejszą. Oprócz przeszłość jest jescze przyszłość, którą trzeba kształtować. Przeszłość i przyszłość pod względem znaczenia, odgrywa w naszym życiu porównywalną wartość. To teraźniejszość powinna stać na najwyższym stopniu podium, a przeszłość i przyszłość powinna być jej prawą i lewą ręką. Jedna i druga kończyna tak samo ważna, ale będąca tylko jej uzupełnieniem, a teraźniejszość jej tułowiem, umysłem.. Nie można zanurzyć się głęboko w przeszłości, bo w niej utoniemy i zmarnujem sobie życie. Nie powinno się także z przesadą myśleć o przeszłości, o jej planowaniu, bo się w tym wszystkim pogubimy, zaplączemy, zakręcimy. Najważniejsza jest teraźniejszość, tu i teraz, "Carpe diem", a wspomnienia, to co było i przyszłość, która może, albo i nie, nadejść, niech będzie jej uzupełnieniem o równych proprocjach. "Żyj chwilą obecną, wspominaj przeszłość i nie lękaj się przyszłości, ta bowiem jeszcze nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Jest tylko teraz." Christopher Paolini – "Najstarszy"
Ksychopata - awatar Ksychopata
oceniła na 7 9 lat temu
Profesor John Katzenbach
Profesor
John Katzenbach
"Jako psycholog własne życie poświęcił rozwiązywaniu zagadek. Dlaczego się boimy? Dlaczego zachowujemy się tak, a nie inaczej? Co sprawia, że czujemy to, co czujemy? Skąd bierze się strach" Największa siła tej historii to postacie, jakie autor nam "zaserwował", bo sama historia, nie jest jakaś nowatorska. Ale te charakterystyczne postacie i ta niepospolita współpraca między nimi, to jest coś wartego wszelkiej uwagi. Najciekawszy jest tytułowy profesor. Adrian Thomas, ponad sześćdziesięcioletni mężczyzna, który całe swoje życie spędził w laboratorium, badając strach, we wszystkich jego odmianach... Teraz jednak sam się boi, ponieważ przeczuwa, że diagnoza, jaką właśnie ma obwieścić jego neurolog, po serii długotrwałych badań, nie jest ani pomyślna, ani nie daje nadziei na wyzdrowienie. Więc "Pozostały tylko dwa pytania: Jak długo to potrwa? I jak bardzo to będzie straszne?". Jednak Adrian pomimo swojego strachu, jest też dziwnie spokojny, bo wie, że jak już będzie bardzo źle, to zawsze może... Ma plan, jednak wkrótce jego plan, mocno się zachwije kiedy schorowany staruszek zobaczy niechcący coś, zupełnie nieprzeznaczonego dla jego oczu. Druga postać to detektyw Terri Collins, samotna matka, policjantka i kobieta, która uciekła od przemocowego męża. Terri jest dobrym detektywem, chociaż raczej nie często ma okazję pokazać swoją inteligencję i detektywistyczny spryt. Bo przecież tutaj gdzie mieszka i pracuje w zasadzie, nic nigdy strasznego się nie wydarza... Jest i on trzecia jakże ważna i charakterystyczna postać w tej historii, Mark Wolfe, notowany przestępca seksualny, ciągle będący pod "opieką" policyjną detektyw Collins. Właśnie ta dziwna trójka będzie musiała, mimo że bardzo niechętnie, zewrzeć szyki, bo tylko w ten sposób, połączywszy swoją wiedzę, mają szansę na odnalezienie.... numeru 4. Książka trzymała mnie w uścisku napięcia do samego końca. John Katzenbach nie jest jakimś komercyjnie płodnym pisarzem, jednak każda jego książka jest doskonale dopracowana, a na pracy ludzi z szeroko pojętej kryminalistyki, zna się jak niewielu. Ma to chyba w genach, wszak jego ojciec Nicholas Katzenbach był prokuratorem generalnym, podobnie jak jego dziadek. Sam John pracował jako reporter sądu karnego. To już trzecia książka tego pisarza, którą miałam przyjemność czytać i na pewno nie ostatnia.
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na 8 2 lata temu

Cytaty z książki Godzina śmierci

Więcej
Paul Cleave Godzina śmierci Zobacz więcej
Więcej