Gdzie jest twoja siostra?

Okładka książki Gdzie jest twoja siostra? autorstwa Puck Koper
Puck Koper Wydawnictwo: Wilga literatura dziecięca
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Where is Your Sister?
Data wydania:
2019-09-14
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-14
Język:
polski
ISBN:
9788328068612
Tłumacz:
Agata Byra
Haniu, stój! Dołącz do zwariowanego pościgu za dziewczynką zagubioną w centrum handlowym! Czy potrafisz odnaleźć ją na każdej z pełnych zabawnych szczegółów ilustracji tej książki? Oryginalny picturebook, utrzymany w palecie czterech barw, autorstwa wschodzącej gwiazdy ilustracji – Puck Koper.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gdzie jest twoja siostra? w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gdzie jest twoja siostra?

Średnia ocen
7,4 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
269
34

Na półkach: ,

Www.drobnymmaczkiem.com zapraszamy na mojego bloga o książkach dla dzieci i młodzieży

O tej książce wystarczyłoby napisać, że całkiem niedawno, podczas Bologna Ragazzi Awards 2020, zdobyła Opera Prima czyli najbardziej prestiżową nagrodę literatury dziecięcej dla debiutantów, zwaną również „dziecięcym Oscarem”. Chyba nie trzeba lepszej rekomendacji. „Gdzie jest twoja siostra” to przede wszystkim kunszt ilustratorski Puck Koper, ale także wymyślona przez nią, prosta i pełna humoru historia zachęcająca czytelników do szukania małej Hani zagubionej w centrum handlowym.

Talent Puck Koper jest niekwestionowany. Do stworzenia ilustracji, autorka użyła właściwie tylko czterech kolorów: czerwonego, niebieskiego, czarnego i brązowego. Czy jest przez to nudno i monotonnie? Bynajmniej – efekt jest fantastyczny! Strony książki roją się od postaci, przedmiotów i miejsc (a właściwie sklepów i stoisk w galerii handlowej). Czytelnik ma wrażenie, że postaci same poruszają się na stronach. Kolor, ruch, prosta kreska i geometryczne kształty to skojarzenia, które od razu uruchamiają się w głowie, kiedy myślę o tej książce.

A o czym opowiada ta mistrzowsko zilustrowana, pomarańczowo-niebieska wyszukiwanka? Historia jest przewrotna, zaczyna się niewinnie, rozwija dramatycznie i na szczęście dobrze kończy. Dwie siostry wybierają się z mamą do galerii handlowej. Mama – jak to mama, ma swój cel, chce kupić garnek, przejść się po sklepach – czyli dla dzieci nuda totalna. Dziewczynki mają zgoła inna plan: marzą o pójściu do kawiarni na ciastko. Nieugięta Mama pewnym krokiem przemierza galerię, kiedy nagle reflektuje się, że…Hania zniknęła! Od tego momentu rozpoczyna się szaleńczy pęd za Hanią. Pomimo dramatyzmu, zabawa jest przednia, bo czytelnik musi wypatrzeć Hanię w zatoczonych przymierzalniach pełnych niekompletnie ubranych ludzi przybierających komiczne pozy , w sklepach z butami czy na ruchomych schodach. Przemierzamy całą galerię handlową w pogoni za Hanią. Na szczęście historia kończy się dobrze, a czytelnik przekonuje się, że z tej Hani to taka trochę…cwana gapa!

Www.drobnymmaczkiem.com zapraszamy na mojego bloga o książkach dla dzieci i młodzieży

O tej książce wystarczyłoby napisać, że całkiem niedawno, podczas Bologna Ragazzi Awards 2020, zdobyła Opera Prima czyli najbardziej prestiżową nagrodę literatury dziecięcej dla debiutantów, zwaną również „dziecięcym Oscarem”. Chyba nie trzeba lepszej rekomendacji. „Gdzie jest twoja...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

20 użytkowników ma tytuł Gdzie jest twoja siostra? na półkach głównych
  • 16
  • 4
8 użytkowników ma tytuł Gdzie jest twoja siostra? na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Gdzie jest twoja siostra?

Czytelnicy Gdzie jest twoja siostra? przeczytali również

Niedźwiedź w wielkim mieście Katja Gehrmann
Niedźwiedź w wielkim mieście
Katja Gehrmann
Pewien niedźwiedź budzi się na wiosnę i stwierdza, że zniknęły wszystkie znajome zwierzęta. Nie ma ani lisa, ani bobra. Jak się okazuje, wszyscy nie wiedzieć czemu, nagle przeprowadzili się do miasta. Miś postanawia zatem sprawdzić, dlaczego do tego doszło. Dlaczego miasto jest o wiele atrakcyjniejsze dla zwierząt aniżeli las? W mieście są przecież podgrzewane jaskinie, jest pyszne jedzenie i nie ma myśliwych. Tak przynajmniej twierdzi jastrząb. Sam niedźwiedź nie chce się rzucać w oczy, zatem chowa się za słonecznymi okularami i pod kapeluszem. Jego przyjaciele – przyczajeni w różnych miejscach i norkach natychmiast go rozpoznają – jednak trudno im się spotkać z niedźwiedziem oko w oko. Zawsze coś stoi na przeszkodzie. To są takie dziwaczne sytuacje, w których znajome zwierzaki w ostatnim momencie wkraczają do akcji i ratują niedźwiedziowi „skórę” i to w taki sposób, że ten w ogóle tego nie zauważa. Zakończenie jest tak zaskakujące i śmieszne, że faktycznie – dawno tak się nie uśmiałam. Ciekawe, kto tak naprawdę kogo ratuje z opresji. Ale na to pytanie – niech sobie odpowie czytelnik już sam. Zabawna historyjka, nieprzewidywalna, ekologiczna, pokazująca wyższość lasu nad innym środowiskiem, z zabawnym tekstem i ilustracjami. Zakręcona fabuła, tygiel różnych omyłek, dziwnych zwrotów akcji i przypadków. No cóż, przypadki przecież chodzą po niedźwiedziach – i to dobrze widać w tej książce. Super!
beel - awatar beel
ocenił na 7 5 lat temu
Jak oswoić Rysia? Agnes de Lestrade
Jak oswoić Rysia?
Agnes de Lestrade Marie Dorleans
Tytułowy Ryś późnym popołudniem wkradł się do domu. Ojj, gdyby tylko para zamknęła okno na noc, nie doszłoby do tego, ale cóż stało się i teraz ich życie wywróciło się od góry nogami. Ryś jest zwierzęciem bardzo wygłodniałym, najczęściej je w nocy, a gdy nie dostanie posiłku od razu, robi się bardzo zły i wrzeszczy tak, że uszy puchną. Szczególnie nie lubi zupy dyniowej i dosadnie to pokazuje. Inni ludzie z zachwytem go podziwiają, jednak jego zapach często odstrasza! Mimo to para bardzo dba o Rysia. Wychodzą z nim do parku, łaskoczą go i czytają mu książki. Niestety Ryś rośnie w zastraszającym tempie i coraz częściej w ich domu pojawiają się kolejne, obce Rysie. Okazuje się, że ich Ryś nie jest takim ciężkim egzemplarzem. Widać to dopiero na tle innych przedstawicieli gatunku. Oczywiście właściciele tychże osobników uważają, że to oni znają się na Rysiach najlepiej. Czy aby na pewno? Jak myślicie, co się stanie, gdy Ryś dostatecznie sporo urośnie? . Muszę Wam powiedzieć, że ta książka totalnie mnie urzekła! Jest taka ciepła, zabawna i nawet trochę wzruszająca, wywołuje bardzo pozytywne emocje! Jest to książka o miłości, o dorastaniu i o rodzicielstwie. Niesamowicie trafnie i dowcipnie ukazana jest rola dorosłych w pozytywnych i tych trudniejszych momentach. Sprawia, że na twarzy podczas czytania pojawia się uśmiech i ogromne zaciekawienie u młodszych czytelników. Na początku nie wiadomo przecież, kim jest ten tajemniczy Ryś. Dorośli automatycznie przy tej lekturze będą przytakiwać głową z uśmiechem od ucha do ucha. Ilustracje Marie Dorléans są proste, nieprzerysowane a kolory są stonowane. Przeważają w nich niewyszukane wzory, kropki, kreski, kratki czy kółka. Mimo to świetnie uzupełniają treść książki i bardzo przyjemnie się je ogląda. Bardzo zaintrygowała mnie ta książka w zapowiedziach, a nie do końca wiedziałam, o czym będzie opowiadać. Teraz mogę wydawnictwu serdecznie podziękować za egzemplarz, a autorce i ilustratorce za pomysł! Cieszę się, że mamy ten tytuł i mogłam go Wam pokazać. Szczerze zachęcam do przeczytania, rozgrzewa serducha!
Gramyiczytamy - awatar Gramyiczytamy
ocenił na 8 6 lat temu
Dołek Emma Adbåge
Dołek
Emma Adbåge
„Dołek” Adbåge odwołuje się do sytuacji, którą wszyscy doskonale znamy z autopsji: najlepsze jest to, co zakazane. A już w oczach dziecka – zwłaszcza. Wyobraźmy sobie coś takiego: za szkołą znajduje się duży dołek, czyli wielka dziura, powstała „dlatego, że ktoś kiedyś wybrał stamtąd dużo ziemi”, w której da się przyjemnie i aktywnie spędzać czas. Jak? Można na przykład bawić się w „mamę niedźwiedzicę, szałas, kryjówkę, kiosk”. Oczywiście, jak to w świecie dorosłych bywa, nie wszystko, co najmłodszym miłe, jest przez starszych rozumiane i akceptowane. Jak czytamy, „Dorośli nienawidzą Dołka. Nie chcą, żebyśmy się w nim bawili, bo możemy się zabić” lub „przynajmniej się przewrócić i zrobić sobie krzywdę”. By uprzykrzyć najmłodszym życie (lub – po dorosłemu – wyprzedzić potencjalny wypadek) nauczyciele podejmują decyzję najpierw o zakazie wchodzenia do dziury (w rezultacie sprytni uczniowie organizują sobie rozrywki na jej krawędzi), a następnie – o jej całkowitym zakopaniu. Oba polecenia wywołują u dzieci duży smutek, szkoła niejako zamiera („Nie ma gdzie się turlać. Nie ma gdzie sobie zwisać. Nie ma gdzie zjeżdżać na kolanach, nie ma gdzie robić toru przeszkód ani bawić się w ognistą przepaść. Można tylko iść prosto przed siebie”), jednak po jakimś czasie – bo, jak wiadomo, wyobraźnia najmłodszych nie zna granic – z całej tej sytuacji młodzi znajdują wyjście. Pojawia się bowiem nowa, wcale nie gorsza, atrakcja. Książka Adbåge, choć niedługa, jest bardzo interesująca. Przede wszystkim ze względu na nieoczywistą perspektywę, z której została napisana. Autorka mając świadomość tego, że sama opowieść o szkolnych perypetiach nie byłaby specjalnie ciekawa, bo przecież znaczna część książek dla dzieci o nich traktuje, decyduje się na poprowadzenie wątku szkolnego w „Dołku” gdzieś w tle, poniekąd na marginesie – najważniejsza staje się uczniowska krnąbrność i swego rodzaju pobłażanie dla niesforności najmłodszych. Oczywiście – żeby była jasność – książka nie zachęca dzieci do buntowania się przeciwko dorosłym czy do nierealizowania poleceń rodziców i nauczycieli, jednak zdaje się opowiadać po stronie tego, co zakazane. Owszem, patrząc z perspektywy opiekuna szkolnego, który odpowiada za uczniów, zabawa w tytułowym dołku może uchodzić za niebezpieczną i faktycznie należałoby jej zakazać, jednak recenzowana publikacja nie stanowi tego typu przestrogi. Wprawdzie moglibyśmy przypuszczać, że Adbåge poprowadzi losy swoich bohaterów tak, by dawały dowód na to, że należy bezwzględnie przestrzegać zasad wyznaczanych przez pedagogów, bo w tego typu kwestiach zawsze mają rację, lecz narracja w „Dołku” niejako gloryfikuje zabawę i to, co zakazane. Robi to jednak nie po to, by namawiać czytelnika lub czytelniczkę do podejmowania nieroztropnych decyzji, tylko po to, by pokazać, jak wygląda dziecięcy punkt widzenia: bo choć można spędzać przerwy na placu zabaw, grać w gumę czy organizować chowanego, to prawdziwą atrakcją w oczach najmłodszych (ale czy tylko? czy dorośli myślą inaczej?) będzie to, co niedostępne i rzadkie – a wielka dziura w ziemi z pewnością do takich rzeczy należy. „Dołek” jest opowieścią zaskakującą i przewrotną. Oczywiście najbardziej niespodziewany okazuje się sam finał, skądinąd bardzo zręcznie i symbolicznie zrealizowany, który w tym konflikcie między najmłodszymi a dorosłymi zdaje się opowiadać po stronie dzieci, ale niespodzianek jest zdecydowanie więcej. Dla mnie dużym zaskoczeniem okazały się również same ilustracje, za które odpowiada autorka – książka jest pod tym względem zupełnie autorska (zarówno treść, jak i warstwa graficzna zostały przygotowane przez Adbåge). Rysunki w „Dołku” są poprowadzone nie tylko ciekawie i konsekwentnie, ale także odważnie – wydaje się bowiem, że graficzne przedstawienie krwawienia z nosa w książce dla dzieci nie należy do najłatwiejszych zadań (wszak nie można przesadzić ani z realistycznością i brutalnością, ani z nieautentyczną idealizacją świata przedstawionego), a autorce to się z powodzeniem udaje. Poznańskie wydawnictwo Zakamarki zaproponowało tą książką bardzo ciekawą i frapującą opowieść, z którą z całą pewnością najmłodsi będą się utożsamiać. https://lekkokrytyka.blogspot.com/2020/04/jesli-nie-na-dole-to-na-gorze-emma.html
lekkokrytyka - awatar lekkokrytyka
oceniła na 7 4 lata temu
Są takie koty Martyna Czub
Są takie koty
Martyna Czub
Książeczka nie tylko dla maluchów, czy wszystkich kociarzy. Dorośli też mogą ją polubić, a w szczególności ci, którzy chcą łyknąć trochę atrakcji w postaci abstrakcji. Picture book z kotami w tle. Książeczka dużego formatu, twarda oprawa, matowy grubszy papier. Przesłanie ogólne na przykładzie akurat kotów jest takie, że każdy jest inny i lubi co innego. Co nie oznacza ,że ktoś jest gorszy. Dopiero wszyscy razem tworzymy piękny kolorowy świat. Sama autorka , która jest wielką miłośniczką kotów ,pokazała nam się jeszcze również jako ilustratorka książki. Ilustracje są piękne, duże , kolorowe. Akwarela. Niektóre ukazują nam prawdziwe realistyczne sylwetki kotów, inne zaś tchną abstrakcją. Spotykamy tu koty, które uwielbiają wygrzewanie się na słonku, namalowane jakby z promieni słonecznych. Koty, które preferują deszcz mają futerko składające się z kropelek opadowych większych i mniejszych. Przewijają się koty tęczowe, zimowe, miejskie, jesienne, kochające naturę, uwielbiające szaleństwo zabawowe, chadzające parami , koci samotnicy, marzyciele z głowami w chmurach, realiści twardo stąpający po ziemi, prowadzące nocny tryb życia, aktywne o poranku, lubiące pływać w wodzie, plażowe leniwce, uprawiające wspinaczkę , brykające po łące jak młode źrebaki, chowające się w różnych kryjówkach. Na pewno znacie jeszcze inne cechy kotów z autopsji, jeżeli sami posiadacie w domu choć jednego futrzaka. Jeżeli chcecie się dowiedzieć jaki pomysł miała autorka na pozostałe kocie cechy i jak odmalowała te kotki, sięgnijcie po tę książeczkę. Nie będziecie się absolutnie nudzić. Czasami przy niektórych ilustracjach mocno się zdziwicie. Naprawdę jest co oglądać. Bardzo oryginalna i ciekawa książeczka.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 3 lata temu
Była raz starsza pani Abner Graboff
Była raz starsza pani
Abner Graboff
Dziwne, że nie umarła Macie ochotę na creepy wyliczankę? Sięgnijcie po „Była raz starsza pani”, a gwarantuję, że się nie zawiedziecie. W tej pełnej absurdalnego humoru rymowance poznajemy pewną starszą panią, która z premedytacją połyka muchę. Mucha najwyraźniej dokazuje jej w żołądku, ponieważ staruszka postanawia zrobić z nią porządek i w tym celu zjada pająka. Ten również nie siedzi spokojnie, więc by się go pozbyć - pożera ptaszka. Jak się słusznie domyślacie, na ptaszku nie poprzestaje, a lista spałaszowanych zwierząt rośnie w zastraszającym tempie. Kobieta nie oszczędza nikogo, w jej ustach znikają jeszcze: kot, psiak, koza (wraz z powrozem!), a nawet krowa. Ten dziwny „posiłek” staruszka dopycha deserem w postaci konia i wtedy, dzieje się w końcu to co nieuniknione, a mianowicie: odkształcona rzeczywistość wraca, bez ostrzeżenia, do normy. Muszę przyznać, że zakończenie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, ponieważ spodziewałam się czegoś zupełnie innego, raczej ugrzecznionego i wygładzonego. Gdy po raz pierwszy zajrzałam do książki, odżyły wspomnienia. W moim przypadku ta przewrotna historyjka zadziałała jak wehikuł czasu i wystrzeliła mnie daleko w przeszłość. Straszono mnie w dzieciństwie tym, że jeśli połknę muchę, to zamieszka w moim brzuchu i będzie w nim robić musze kupy! Na samo wspomnienie ciarki mnie przechodzą. Wyobraźcie to sobie: niemilknące brzęczenie, obijający się o wnętrzności owad i walające się wszędzie, małe musze bobki. Bleah i Fujka!!! To okropne wspomnienie nie nawiedziło mnie na szczęście nadaremno. Uświadomiłam sobie bowiem wyraźnie jedną kwestię: może i wierzyłam, że mucha będzie mi latać w brzuchu (tak jak i w to, że z połkniętej pestki wyrośnie arbuz), ale wątpię bym uznała za realne połknięcie w całości kota albo krowy. Dzięki takiemu zestawieniu zwierząt, dzieci nie traktują rymowanki śmiertelnie poważnie. Stanowi więc dla nich łatwy do rozszyfrowania żart i niezłą drakę. Groteskowość wyczynów starszej pani podkreślają oszczędne rysunki Abnera Graboffa, które dodają treści wizualnego paliwa. Nie są śliczne ani kolorowe, a proporcje są na nich celowo zaburzane (nienaturalnie wielkie głowy, kot większy od kozy itd.). Ciekawym pomysłem okazało się namalowanie okna przez które możemy zajrzeć do wnętrza naszej łakomej damy. Obserwujemy tam zadowolone i dokazujące zwierzaki (póki mają miejsce). Główna zainteresowana, która specjalnie urodą ani urokiem nie grzeszy, również wydaje się zadowolona i ze strony na stronę, dosyć znacząco się zaokrągla, co budzi w nas lekkie zaniepokojenie. A na twarzach dzieci, które obserwują całą tę przedziwną sytuacją, nie maluje się przerażenie ani obrzydzenie, tylko pełne fascynacji niedowierzanie. „Była raz starsza pani”, to oprócz zabawy, rewelacyjny sposób na ćwiczenie pamięci, ponieważ jak przystało na łańcuszek, przy każdym kolejnym przełkniętym zwierzaku, przypominane nam są losy poprzednich. Trzeba przyznać, że tłumaczka Emilia Kiereś, wykonała naprawdę kawał dobrej roboty, ponieważ także po Polsku tekst brzmi rewelacyjnie i jest bardzo rytmiczny. Książka skierowana jest do dzieci w wieku 3-5 lat, czyli takich, które potrafią już powiązać przyczynę ze skutkiem i połączyć usłyszaną historię z własnym doświadczeniem. Rodziców po lekturze zapewne czekają ciekawe rozmowy, ponieważ dzieci nie myślą szablonowo i mogą ich nieźle zaskoczyć pytaniami albo swoją wizją świata bohaterki. Jak zdążyłam się już zorientować, główny zarzut wobec książki jest taki, że niczego ona nie uczy, a jeśli coś jest dla dzieci, to przecież musi zawierać wyraźne i klarowne treści dydaktyczne (jeśli ktoś tak uważa, rzeczywiście niech po „Starszą panią” nie sięga, szkoda jego czasu). Ja akurat mam nieco inne podejście, bo drogi rozwoju bywają naprawdę różne. W tym przypadku mamy przecież wspomniane już wcześniej ćwiczenie pamięci, a także zetknięcie się z grą, umownością i abstrakcją. Poza tym, nawet gdyby uznać, że naprawdę dziecko niczego z tej książeczki nie wynosi, to przecież sama nie sięgam tylko po wybitną literaturę, która zmienia mój sposób postrzegania rzeczywistości. Czasami rozrywka też jest potrzebna. I przyznam się wam, że czytam ten utwór niespełna rocznej córce. Takie maluchy jak ona oczywiście nie rozumieją jeszcze słów, ale rytm, intonację i melodię głosu słyszą i na nie reagują. Często powtarzane wyliczanki oraz wierszyki zostawiają w ich umysłach trwały ślad. Dzięki nim poszerza się bowiem zasób słownika biernego, co ma w późniejszym czasie wpływ na rozumienie mowy. Nic mnie te parę minut dziennie nie kosztuje, więc próbuję. Poczekamy, zobaczymy.
Alicya Oss - awatar Alicya Oss
ocenił na 8 5 lat temu
Nocne opowieści Kitty Crowther
Nocne opowieści
Kitty Crowther
To, co w tej książeczce wprost uwielbiam, to ILUSTRACJE. Są przepiękne! Kitty Crowther postawiła na kredki i na kolor przewodni - róż i dało to niesamowity efekt. Oczy naprawdę cieszą się na tę szaleńczą plątaninę kresek, kropek, rozlanych barw. Postaci zostały czule odmalowane i sprawiają, że ta lektura staje się jakaś taka bliska, ciepła i milutka. Wspaniały pomysł! Mama Niedźwiadka, powiada swojemu synkowi przed snem trzy historie. Są to historie, w których sen gra bardzo ważną rolę - rolę wiodącą. Nie jest to skomplikowane, to bardzo proste opowieści, ale w połączeniu z ilustracjami tworzą zachwycającą całość. Pierwsza jest o strażniczce nocy, która uderza w gong i tym samym ogłasza lasu porę na sen. Druga opowiada o odważnej dziewczynce, która w poszukiwaniu jeżyn zaszła... za daleko. I wreszcie trzecia, o Nobo, który nie mógł zasnąć i wyruszył na spacer, by go odnaleźć. Każda z tych historii przetkana jest rozmową mamy Niedźwiadka z małym Niedźwiadkiem. Dużo tu miłości, a końcówka - ilustracyjna - jest znakomita i jest idealną kropką, o której też można ze swoim małym Niedźwiadkiem porozmawiać. Bardzo wam polecam tę książkę. Jest urocza i wspaniała do czytania na dobranoc. Zachwycił mnie pomysł i wykonanie. Nie spodziewajcie się głębokiej treści, to proste słowa, ale przy dobrej woli możemy nadać im wielkie znaczenie. I oczywiście wydanie. Gruby papier, przyjemna w dotyku okładka, piękne kolory - nic tylko brać i czytać. Dla maluszków coś ślicznego. To może być bardzo miłe zakończenie dnia. dobranoc gwiazdki 8/10 Wydawnictwo Dwie Siostry
πPi - awatar πPi
ocenił na 8 5 lat temu

Cytaty z książki Gdzie jest twoja siostra?

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Gdzie jest twoja siostra?


Video

Video