Fałszywy Da Vinci

Okładka książki Fałszywy Da Vinci
Thomas Swan Wydawnictwo: Amber kryminał, sensacja, thriller
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
8324123784
Średnia ocen

                5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fałszywy Da Vinci w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Fałszywy Da Vinci

Średnia ocen
5,4 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
65
14

Na półkach:

Do przeczytania na pewno zachęcił mnie tytuł i okładka, w takim stylu jaki lubię. Oczywiście od razu skojarzyła mi się, jak pewnie większości czytelników, z "Kodem da Vinci".
Artysta, który zostaje zwerbowany do małego zespołu pewnego bogacza, chcącego stworzyć idealne falsyfikaty nieistniejących szkiców, największych dzieł Leonarda da Vinci i sprzedać je za ogromne pieniądze.
Tak w wielkim skrócie można stworzyć zarys fabułu. W istocie, przedstawionych jest kilka punktów widzenia, z perspektywy różnych bohaterów. Jesteśmy świadkami wydarzeń, oraz odkrywamy, kierujące nimi motywy.
Myślę że takie ukazanie fabuły, z jednej strony jest ciekawe, bo czytelnik nie obserwuje tylko jednego wątku i może poznać przyczyny oraz dowiedzieć się jak dokładnie wyglądała ta czy inna zbrodnia.
Z drugiej strony nie jest to jednak na dłuższą metę dobry pomysł, gdyż od początku książki mamy jasno wyznaczoną granicę pomiędzy "dobrymi" i "złymi" i gdy tylko ma miejsce jakieś przestępstwo, od razu wiadomo kto za tym stoi. l
Mimo to, książka jest warta polecenia. Nie jest długa za to gładko napisana, nie ma w niej 'przestojów' w akcji - cały czas coś się dzieje.
Polecam.

Do przeczytania na pewno zachęcił mnie tytuł i okładka, w takim stylu jaki lubię. Oczywiście od razu skojarzyła mi się, jak pewnie większości czytelników, z "Kodem da Vinci".

Artysta, który zostaje zwerbowany do małego zespołu pewnego bogacza, chcącego stworzyć idealne falsyfikaty nieistniejących szkiców, największych dzieł Leonarda da Vinci i sprzedać je za ogromne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Fałszywy Da Vinci na półkach głównych
  • 55
  • 24
13 użytkowników ma tytuł Fałszywy Da Vinci na półkach dodatkowych
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tajemnice Chinatown William Gordon
Tajemnice Chinatown
William Gordon
Tym razem odbyłem całkiem ciekawą, intrygującą i sympatyczną, literacką podróż do dzielnicy Chińskiej w San Francisco, zrobiłem też cofniecie w czasie pół wieku wstecz do lat 60 ubiegłego wieku. Teoretycznie to jest powieść sensacyjna, bowiem mamy tutaj wątek dziwnej śmierci Reginalda Rockwooda i co z tego wynika. Po prostu ten koleś wsadził paluszki miedzy drzwi i naraził się mafii. Sprawą zainteresował się jego kumpel, towarzysz z którym Reginald miał zwyczaj degustować alkohole w knajpie o nazwie Camelot. Jest też Excalibur, a jakże, tak zwie się sympatyczny, acz nieco irytujący piesek. No ale jak psiak uzna kogoś za swojego, to jest całkiem miły. Psisko najbardziej uwielbia swoją panią, współwłaścicielkę spelunki Melbę. Melba to postać teoretycznie drugorzędna, ale biorąc pod uwagę, że o Melba subtelnie podsuwa Samuelowi pomysły co ma dalej robić, jak ma prowadzić swoje dziennikarskie śledztwo, to można bez trudu wyspekulować, że bez Melby, tego literackiego zamieszania by nie było. Nasz główny bohater lubi Melbę, ale nic z tych rzeczy, to tylko przyjaźń, Samuel podkochuje się w Blanche, córce Melby. Ale ten wątek nie jest jakoś za ciekawie rozwikłany, idzie im z tymi zalotami jakby chciało a nie mogło. Samuel i jego kumpel z FBI Charles prowadząc śledztwo po nitce do kłębka dochodzą do prawdy, a więc do tego co ma wspólnego ze śmiercią całkiem zwyczajnego, acz może nieco człowieka. Reginald ubierał się w najlepsze smokingi, a sypiał w pracy w jednym z pomieszczeń gospodarczych, a najadał się za darmo wkręcając się na imprezy. Przyznacie moi drodzy czytelnicy niezły kombinator. Zginąć pewnie musiał, bo zapewne przypadkiem usłyszał coś co nie było dla niego przeznaczone. W sumie historia śmierci Reginalda Rockwooda jest całkiem zwyczajna, i czytelnik ma nieodparte wrażenie, że w istocie jest drugorzędna, bo najistotniejsze w tym całym interesie jest właśnie literackie przedstawienie dzielnicy Chinatown w San Francisco jako takiej. Dzielnica chińska w zasadzie to tylko z nazwy, oczywiście jest tu pełno chińczyków, ale nie brakuje tu innych nacji, Amerykanów pochodzących z Europy, Afryki, liczącą się mniejszością są Meksykanie. A więc czytelnika zaciekawi przede wszystkim klimatu Chinatown, który przypomina klimat małomiasteczkowy. Okazuje się wszyscy się znają, i wpadają na drinki i piwko do Camelotu. Bo ta knajpka to w zasadzie centralne miejsce akcji, wpadają tam nawet abstynenci konsumować wodę sodową, a pewnie przede wszystkim spędzić miło czas na pogaduszkach z Melbą. Ciekawą postacią jest chińczyk pan Song, który, jakby to powiedział pewien literacki bohater Bohumila Hrabala, pamiętaj, żebyś nic nie widział, i nic nie słyszał, ale też pamiętaj, że masz wszystko widzieć i wszystko słyszeć. Tak więc pan Song wszystko wie co się dzieje w Chinatown, ale nie sposób wydobyć od niego informacji, zapewne udaje, jak przypuszcza Samuel, że tylko swoim ojczystym językiem się posługuje. Pan Song jest ciekawy, rozśmieszają do łez czytelnika, jego targi z policjantami i federalnymi o jego słoiki, w którym różni ludzie przetrzymują mniej lub bardziej wartościowe, a tak samo sekretne przedmioty. Najpierw jest awantura o kwit. Tak się składa, że Samuel i Charles dysponują połową kwita, Song odpowiada, jest kwit jest słoik, i nie ma rady, musza znaleźć cały kwit. Potem Song awanturuje się o słoiki, że to są jego słoiki i byle kto wynosić ich nie może. No ,ale ,ze policjanci prowadzący śledztwo upierają się na swoim nie ma rady, Song przyjmuje zapewnienie, że słoiki wrócą na swoje miejsce. I na tym się sprawa kończy. Song jest człowiekiem, który ma w dzielnicy niesamowity autorytet, biznesowy, ale co ważniejsze moralny, nie tylko wśród chińczyków. Oczywiście jest tutaj w książce cała masa bohaterów, dobrych złych, ale niewątpliwie są to postaci wykreowane z wyjątkowym kunsztem literackim. Co do finału dziennikarskiego śledztwa, które prowadzi Samuela, i co z tego wynikło, w tym tych przekrętów mafijnych nie ma sensu wczuwać się rozpisywać, bo zapewne dotrzesz do tej książki drogi czytelniku. Ze swojej strony zapewniam, że naprawdę warto tą książkę przeczytać. Polecam
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 8 11 lat temu
Różany labirynt Titania Hardie
Różany labirynt
Titania Hardie
"Różany labirynt" Titanii Hardie zaintrygował mnie swoim tytułem i opisem wydawcy zamieszczonym na okładce. Miałam nadzieję odnaleźć w tej powieści magiczny klimat średniowiecza z jego zagadkami, tajemnicami i misterną siecią poplątanych ścieżek, które w końcu doprowadzą do satysfakcjonującego rozwiązania. Po części tak właśnie się stało, chociaż muszę przyznać, że dawno nie miałam takiego problemu z oceną przeczytanej książki. Wszystko zaczyna się od osobliwego średniowiecznego labiryntu znajdującego się w katedrze Chartres we Francji, a zbudowanego około 1200 roku. Można go oglądać do dziś i jest to jedyny taki unikat zachowany w oryginale. Podobne znajdowały się min. w Sens, Reims, Arras, Amines i Auxerre. Umieszczony na posadzce gotyckiego kościoła jest udostępniany w całej swojej okazałości w piątki poza Wielkim Piątkiem w okresie od Wielkiego Postu do Wszystkich Świętych. Wytyczona przez niego droga zaprasza do pielgrzymowania, ale także odgrywa bardzo dużą rolę w medytacjach. W naszej wyobraźni może przywoływać pielgrzymkę do Jerozolimy, a nawet do Raju. Na drodze życia, której symbolem jest kamienna ścieżka labiryntu, można poszukiwać także samego siebie. Labirynt w katedrze w Chartres po dziś dzień intryguje, porusza wyobraźnię i inspiruje do wielu interpretacji. Ma charakter symboliczny i wielowymiarowy podobnie jak powieść pani Hardie. Właśnie z tym osobliwym średniowiecznym zabytkiem związana jest przeszłość, teraźniejszość i przyszłość rodziny Staffordów, w których rękach znajduje się klucz do rozwiązania zagadki z odległej przeszłości na podstawie pewnych szesnastowiecznych dokumentów oraz średniowiecznego skarbu. Nie trudno się domyślić, że ta osobliwa i skomplikowana łamigłówka spędza sen z powiek również osobom postronnym, a nawet członkom pewnej organizacji fanatyków wiary - ludziom, którzy nie przebierają w środkach by osiągnąć swój cel. To dla tej sprawy ginie w niewyjaśnionych okolicznościach Will Stafford, a jego rodzina stara się podążać niebezpieczną drogą jego fascynacji by raz na zawsze odkryć prawdę o szesnastowiecznym skarbie. Temat podjęty przez autorkę może intrygować, a nawet fascynować czytelnika. Niestety sposób przekazu zupełnie mi nie odpowiadał. Chrześcijańska kabala, Corpus Hermetica i inne typowo filozoficzne tezy zostały przedstawione w zupełnie nieprzystępny sposób. Stanowią one dość obszerne fragmenty i wydają się być niemalże cytowane z tekstów naukowych. Takie mądre, suche wynurzenia ubrane w monologi konkretnych postaci ciężko jest czytać. Zamiast ciekawić budzą znużenie i znudzenie. Do tego książka wydrkowana jest małą, drobną czcionką, która nie pomaga w przyswajaniu filozoficznych tez. Sposób prowadzenia wydarzeń także nie do końca mi odpowiadał i brnęłam przez nie wytrwale przez pierwszych dwieście stron. Na szczęście w drugiej części książki jest już dużo lepiej, wydarzenia nabierają tempa, pojawia się coraz więcej zaskakujących interpretacji i robi się dużo ciekawiej. Podobali mi się natomiast bohaterowie, którzy zyskali sobie moją sympatię. Wśród nich znalazła się przede wszystkim Lucy - kobieta po przeszczepie serca, która z zapamiętaniem i konsekwencją pragnie wyjaśnić średniowieczne tajemnice wykorzystując do tego zdobyte informacje i... własną intuicję, czy może raczej pamięć komórkową. "Różany labirynt" to ciekawa opowieść, symboliczna, pogmatwana, ale frapująca i rozbudzająca zainteresowanie. Trochę mało było średniowiecznej atmosfery tajemniczości i magii, ale za to całe mnóstwo zagadek, intryg i zupełnie niespójnych wydawałoby się elementów wymagających dopasowania. Zakończenie nie wzbudziło we mnie żadnej euforii, ale mimo to cieszę się, że przebrnęłam przez tę w sumie niełatwą opowieść wymagającą maksymalnego skupienia i przeczytałam ją do końca. Jeśli możecie poświęcić lekturze więcej czasu i lubicie nieoczywiste historie pełne zagadek i filozoficznych tez, przez które usilnie próbuje przeniknąć atmosfera średniowiecza to polecam "Różany labirynt". Jest to lektura dla zdecydowanie bardziej wymagających czytelników.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na 6 6 lat temu
Złodzieje nieba Richard Doetsch
Złodzieje nieba
Richard Doetsch
Książka jest ciekawa, ale nie czytałam jej z zapartym tchem. Czegoś mi zabrakło. Pomysł na fabułę mi się spodobał, wzruszyłam się, ale przez większość książki byłam raczej obojętna. Chciałam ją dokończyć, ale nie śledziłam z zapartym tchem losów bohaterów. Początek i środek były wielce obiecujące, ale im dalej tym coraz bardziej mnie... nudziło. Czekałam po prostu aż się to wszystko skończy, za dużo niesamowitych przygód wplecionych w fabułę, które sprawiały wrażenie niewiarygodnych. Cóż, nie wszyscy mają talent do opowiadania bajek. Za dużo kombinowania, za dużo przedłużania fabuły. I nie wiem co sądzić o tych nadprzyrodzonych motywach, tego się nie spodziewałam.. albo może inaczej, spodziewałam się, że jak już coś takiego tu będzie to zostanie to przedstawiony w trochę inny sposób. Pod tym względem bardziej wiarygodne są młodzieżowe paranormal romanse. Cóż ten wątek nie przeszkadza, ale spokojnie fabuła mogłaby się spokojnie obejść bez tego. Plus za ciekawie dodane opisy Watykanu i innych miejsc oraz drobne wątki historyczne. Zastanawiam się jednak ile w tę powieść włożono serca a ile chęci na zarobek. Nie jest to zła książka, nie zaliczam jej do złych czy nieudanych. To książka z tych, które zapewniają dobrą rozrywkę. Raczej było to coś czego się mniej więcej spodziewałam, właśnie takiej fabuły, ale jednocześnie mnie delikatnie rozczarowała, bo jednak sądziłam, że będzie to coś więcej. Jest to mimo wszystko piękna historia, która mnie wzruszyła. I sama właśnie opowieść mi się podobała, ale wykonanie już odrobinę mniej.
Elilaya - awatar Elilaya
oceniła na 6 9 lat temu
Obietnica anioła Frédéric Lenoir
Obietnica anioła
Frédéric Lenoir Violette Cabesos
Wspaniała katedra św Michała wyrasta ze skalistej wysepki na Mont-Saint-Michel u wybrzeży Francji. W X wieku mieściło się tam opactwo benedyktynów . Nie było to tak święte miejsce, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, ponieważ i mnisi byli w posiadaniu mrocznych sekretów, które uśpione spały kamiennym snem przez ponad tysiąc lat. Zdążyła przez ten czas uformować się przejmująca legenda o sile wiary, nadziei i miłości. Mnich Roman właśnie tam poznał i jednocześnie zakochał się w celtyckiej znachorce Mojrze. Z racji tego, że dziewczyna była chrześcijanką lecz nie wyparła się korzeni swych przodków, Roman zapragnął ją nawrócić głosząc słowo Boże. Nie dopuszczał do siebie uczucia jakie zaczęło się w nim rodzić, nigdy wcześniej nie mając doświadczeń z kobietami nie wiedział czym jest bliskość. Wiedział o tym, że gdyby nie ona, jego by tutaj nie było. Uzdrawiaczka uratowała mnichowi życie opiekując się nim i lecząc ziołami. Był w kiepskim stanie, lecz jej oddanie i miłość jaką obdarzyła chorego przyczyniły się do jego uzdrowienia. Niestety, potajemne spotkania Romana i Mojry mające na celu zgłębianie tajników religijnych bardzo szybko zostały wykryte, a ozdrowienie Romana uznane zostało za akt heretyczny. Nieszczęsna Mojra spłonęła na stosie, lecz przed śmiercią podzieliła się z mnichem tajemnicą świętej góry. W 1063 roku w niewyjaśnionych okolicznościach zginęło tu kilku mnichów. Mający wpływy mnich Roman, którego głównym celem było wzniesienie bazyliki na skale , nieoczekiwanie dokonuje zmian w planach architektonicznych. Co takiego wyjawiła mnichowi kobieta? czy ta informacja rzeczywiście okaże się warta świeczki? Tysiąc lat później w XX wieku, młodą archeolog, Johannę, znawczynię sztuki romańskiej, nawiedzają przerażające wizje mające związek z historią opactwa. Towarzyszy im bezgłowy mnich, który za każdym razem jako przewodnik przeprowadza kobietę przez mrożące krew w żyłach wydarzenia, wypowiadając słowa " trzeba przekopać ziemię, by osiągnąć niebo". Związana z wizjami od dziecka i popadłszy w obsesję na punkcie bezgłowego mnicha i legendy o opactwie, mająca możliwości Johanna, postanawia dociec prawdy i uwolnić siebie oraz znękaną duszę od wiecznych cierpień. Podczas wykopalisk archeologicznych prowadzonych na wyspie ma miejsce seria podejrzanych zdarzeń, wyraźnie zakorzenionych w przeszłości katedry. W opactwie znowu zaczynają umierać ludzie. Johanna, im głębiej drąży w podwalinach skalnych tym bardziej ślepa jest na to co dzieje się dookoła. Nie zdaje sobie bowiem sprawy, że ściąga na siebie i swoich bliskich śmiertelne niebezpieczeństwo. Wspaniała była to uczta. Powieść przeczytałam jednym tchem. Nie sądziłam, że tak niesamowicie mnie zaciekawi. Niebanalność zdarzeń, wszechobecny namacalny wręcz mistycyzm przeważył szalę zauroczenia. Zakazana miłość, potęga wiary, tajemnice mające początek w czasach wikingów, szalenie mnie uwiodły. Dzięki świetnemu warsztatowi pisarskiemu autorów mogłam przeżywać te wszystkie wydarzenia razem z bohaterami. Historia do której z pewnością powrócę jeszcze nie jeden raz, gwarantuję i gorąco polecam.
Ewelina Czytalska - awatar Ewelina Czytalska
oceniła na 8 6 lat temu

Cytaty z książki Fałszywy Da Vinci

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Fałszywy Da Vinci