Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel

Okładka książki Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel
Leo Grasset Wydawnictwo: Znak Koncept nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, itd.)
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Le Grand Bordel de l'évolution
Data wydania:
2023-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2023-05-15
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324087167
Tłumacz:
Paweł Łapiński
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel



książek na półce przeczytane 2419 napisanych opinii 1439

Oceny książki Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel

Średnia ocen
7,4 / 10
65 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
822
519

Na półkach:

Ta książka to jeden wielki bajzel. Uwielbiam czytać o biologii, ewolucji i połknęłam dziesiątki książek na ten temat. Żadna nie była napisana tak chaotycznie, tak mętnie – nie wiedziałam co czytam, na czym autor chce się skupić.

Grasser we wstępie trochę przed tą swoją narracją przestrzega i tłumaczy na czym polega jego humor, ale uważam, że to nie jest dobry sposób na popularyzację. Już pierwszy rozdział wrzuca czytelnika bez wprowadzenia do zagadnień z chemii, fizyki, neurologii, wciska jeszcze do tego egiptologię i ja – osoba, która zna podstawy z tych dziedzin – nie wiedziałam o co chodzi. Po lekturze „Ewolucji…” można wyjść zatem albo skołowanym i bez ugruntowanej wiedzy, albo (co gorsza) z jakimiś utrwalonymi błędami, mylnymi uproszczeniami.

Książka jest też wtórna do innych pozycji z tej dziedziny i w zasadzie nie podaje żadnej nowej wiedzy, a jedynie zbiera informacje, które nawet nie są specjalnie nowe czy szokujące.

Doceniam starszych autorów, którzy umieli wyjaśniać trudne i zawiłe zagadnienia w sposób jasny, przejrzysty, bez takich udziwnień, a jednocześnie potrafili wzbudzić w czytelniku fascynację i zainteresowanie. Tak o ewolucji pisał m.in. Richard Dawkins w „Samolubnym genie”, Stephen Jay Gould w zbiorze esejów „Niewczesny pogrzeb Darwina”, Jerry A. Coyne w „Ewolucja jest faktem” czy Nathan H. Lents „Człowiek i błędy ewolucji” (a takich wartych uwagi pozycji jest dużo, dużo więcej).

Im prościej, tym lepiej.

Ta książka to jeden wielki bajzel. Uwielbiam czytać o biologii, ewolucji i połknęłam dziesiątki książek na ten temat. Żadna nie była napisana tak chaotycznie, tak mętnie – nie wiedziałam co czytam, na czym autor chce się skupić.

Grasser we wstępie trochę przed tą swoją narracją przestrzega i tłumaczy na czym polega jego humor, ale uważam, że to nie jest dobry sposób na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

346 użytkowników ma tytuł Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel na półkach głównych
  • 262
  • 79
  • 5
54 użytkowników ma tytuł Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel na półkach dodatkowych
  • 30
  • 8
  • 6
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pszczoły. Krótki lot w głąb niezwykłych umysłów Lars Chittka
Pszczoły. Krótki lot w głąb niezwykłych umysłów
Lars Chittka
Świetna książka, zdecydowanie jedna z najlepszych popularnonaukowych pozycji, jakie w życiu czytałem. Dużo ciekawych informacji, opowiedzianych w interesujący sposób, jednocześnie idealnie dopasowana głębokość wchodzenia w dane zagadnienie, dzięki czemu nie ma smęcenia i nudów, a jednak dana rzecz jest wyczerpująco przedstawiona. Ktoś w innej opinii narzeka na to, że opisów eksperymentów jest za dużo, ale zupełnie się nie zgadzam. Po pierwsze, jest ich dokładnie tyle, ile potrzeba do zrozumienia, nie ma wcale tego tak dużo, ani jeśli chodzi o częstotliwość, ani o objętość. Po drugie, są przystępnie i zrozumiale opisane. Po drugie i pół (to detal i niby nic bardzo istotnego, ale i tak przyjemniej się dzięki temu czyta) zarówno grafiki eksperymentów są umieszczone w wyjątkowo dobrych miejscach względem tekstu, jak i odniesienia w tekście do nich też są idealnie dopasowane, a to nie zawsze jest spotykane w innych książkach. A po trzecie, to te opisy eksperymentów są niezbędne do zrozumienia danego zagadnienia, bo inaczej książka byłaby czymś w rodzaju czytaniu wiedzy bezużytecznej, gdzie myśli się "o, to ciekawe", a po 15 sekundach się o tym nie pamięta. No bo co komuś po tym, że przeczyta, że pszczoły mają różne osobowości i niektóre są bardziej skłonne do eksperymentowania i kreatywnego rozwiązywania problemów niż inne. No moim zdaniem podanie w takiej formie tego faktu jest nic nie wnoszącą ciekawostką, natomiast opisanie eksperymentu pokazuje na czym to dokładnie polega i też pozwala spojrzeć na problem z perspektywy pszczoły i jej życia w naturalnym środowisku. Zresztą dzięki temu, że eksperymenty muszą uwzględniać to wszystko, to same w sobie są one piękne i już nawet to wystarcza do tego, że warto je opisywać, zwłaszcza jak się to robi zgrabnie i prosto, jak w tej książce.
PanDarsonito - awatar PanDarsonito
ocenił na 8 4 dni temu
Wszystkie trupy prowadzą do Rzymu. Kryminalne zagadki starożytnych Emma Southon
Wszystkie trupy prowadzą do Rzymu. Kryminalne zagadki starożytnych
Emma Southon
Książka Wszystkie trupy prowadzą do Rzymu autorstwa Emma Southon to błyskotliwa, momentami bezczelna, a przede wszystkim niezwykle wciągająca podróż przez najmroczniejsze zakamarki historii starożytnego imperium. Już sam tytuł zapowiada ton opowieści – będzie krwawo, ale też przewrotnie i z przymrużeniem oka. Southon udowadnia, że Rzym można opowiadać inaczej: nie jako pomnikową cywilizację marmuru i prawa, lecz jako świat obsesyjnie zafascynowany śmiercią. Autorka wychodzi od najbardziej znanych przykładów – mitu o Romulusie i Remusie, zabójstwa Juliusza Cezara czy spektakularnych końców kolejnych cesarzy. Pojawiają się tu postacie takie jak Juliusz Cezar, Kaligula, Klaudiusz czy Galba – ale nie w formie szkolnego streszczenia. Southon zdejmuje z nich patynę podręcznikowej powagi i przygląda się faktom: kto zginął, dlaczego, komu to się opłacało i jak bardzo przemoc była wpisana w codzienne funkcjonowanie państwa. Największą siłą książki jest jej styl. Autorka pisze z humorem, ironią i wyraźnym dystansem do patosu, który zwykle towarzyszy opowieściom o starożytności. Potrafi jednym akapitem rozbroić mit „wzniosłej” republiki, by za chwilę pokazać, że rzymska polityka była brutalną grą interesów, w której morderstwo stanowiło legalne – lub półlegalne – narzędzie działania. Jej narracja jest dynamiczna, pełna współczesnych odniesień i celnych komentarzy. Dzięki temu czytelnik nie ma wrażenia obcowania z suchą monografią, lecz z pasjonującą opowieścią historyczną. Southon przekonująco pokazuje, że zabijanie w Rzymie nie było wyłącznie wynikiem chaosu czy degeneracji elit. Było częścią systemu. Egzekucje publiczne, walki gladiatorów w Koloseum, polityczne czystki – wszystko to wpisywało się w kulturę, która śmierć traktowała jako widowisko, ostrzeżenie i narzędzie kontroli społecznej. Szczególnie interesujące są fragmenty dotyczące prawa i społecznego przyzwolenia na przemoc. Autorka zadaje niewygodne pytania: czy Rzym był bardziej brutalny niż inne cywilizacje, czy po prostu lepiej udokumentowany? Książka nie jest jednak wyłącznie zbiorem makabrycznych anegdot. To przemyślana analiza mechanizmów władzy i propagandy. Southon obnaża sposób, w jaki historycy antyczni – tacy jak Swetoniusz czy Tacyt – kreowali wizerunki cesarzy, często wyolbrzymiając ich okrucieństwo, by nadać historii dramatyzmu lub moralnej lekcji. Dzięki temu czytelnik dostaje nie tylko opowieść o zbrodniach, lecz także refleksję nad tym, jak powstaje historia. „Wszystkie trupy prowadzą do Rzymu” to pozycja dla tych, którzy lubią historię podaną bez akademickiego zadęcia, ale z solidnym zapleczem badawczym. Humor może momentami wydawać się ostry, a język – bezpośredni, jednak właśnie to nadaje książce charakter. Southon udowadnia, że przeszłość nie musi być śmiertelnie poważna, nawet jeśli opowiada o śmierci. To pełnokrwista, inteligentna i odświeżająca opowieść o imperium, które budowało swoją potęgę nie tylko na prawie i infrastrukturze, lecz także na przemocy. Po tej lekturze trudno patrzeć na starożytny Rzym wyłącznie przez pryzmat marmurowych ruin – w ich cieniu zawsze czai się jakiś trup.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Co to jest życie? Na tropie największej zagadki Carl Zimmer
Co to jest życie? Na tropie największej zagadki
Carl Zimmer
🧬🌀 "Co to jest życie?” – definicja, która ucieka 🌀🧬 🎭 Gatunek: popularnonaukowa wyprawa + filozofia w kieszeni + reportaż z laboratoriów i idei
 🌡️ Nastrój: ciekawość bez zadęcia, humor w punkt, zachwyt kontrolowany (czyli „wow”, ale z hamulcem)
 🎧 Tryb czytania: rozdziałami, bo to są kolejne „fronty” jednego pytania
 ⭐ Ocena: 9/10 — bo jest mądrze, klarownie i zostawia głowę w trybie „jeszcze trochę pomyślę” 🧠 Sedno – co ta książka robi najlepiej 🧠
 Zimmer bierze pytanie, które zwykle kończy się albo patosem, albo suchą definicją, i robi rzecz trudniejszą: pokazuje, że „życie” nie jest jedną bramką, tylko strefą graniczną. Im bardziej próbujemy je przyszpilić, tym bardziej wychodzi, że to pojęcie jest zlepione z biologii, chemii, informacji, energii, ewolucji… i naszych ludzkich intuicji. 🔬 Mocne strony – dlaczego to wciąga 🔬
 🔹 Nauka jako przygoda, nie kazanie: laboratoria, eksperymenty, spory, ślepe uliczki — i to wszystko podane tak, że chce się iść dalej.
 🔹 Równowaga: jest fakt, jest kontekst, jest odrobina uśmiechu — i nie ma „sekty definicji”.
 🔹 Filozoficzne domknięcie bez mistyki: dostajesz refleksję, ale taką, która stoi na danych, a nie na mgiełce.
 🔹 Paradoks w prezencie: niby „domyka”, a jednak rozszerza horyzont — bo po tej lekturze trudniej mówić o życiu jak o czymś oczywistym. 🪓 Co może zgrzytać (minimalnie) 🪓
 🔹 Momentami czuć, że temat jest „hydra”: dużo wątków i przejść, więc jeśli ktoś oczekuje jednej, eleganckiej definicji w 3 zdaniach — tu jej nie dostanie (i dobrze, ale trzeba to lubić).
 🔹 Bywa, że skala opowieści (od mikro do kosmosu) robi efekt „wow”, ale też lekko rozprasza — to raczej mapa myślenia niż jedna linia argumentu. 🧷 Wytrych pamięci 🧷
 Nie pytaj: „czy to żyje – tak/nie?”
Pytaj: „jakie warunki musi spełniać, żeby w ogóle sensownie mówić o życiu?”
I nagle robi się ciekawie. 🎞️ Migawka 🎞️
 Człowiek wchodzi do laboratorium z pytaniem „co to jest życie?”, a wychodzi z czymś lepszym: z podejrzeniem, że nasze definicje są bardziej o nas niż o świecie. 👤 Dla kogo 👤
 🔹 dla tych, co kochają tematy „życie / świadomość / granice” i chcą, żeby ktoś to podał bez patosu i bez infantylizacji
 🔹 dla fanów nauki, ale też dla tych, którzy lubią, gdy nauka dotyka metafizyki… i się nie kompromituje 🔎 Clue 🔎
 Najbardziej żywe w tej książce jest to, że nie udaje, iż życie da się zamknąć w definicji bez strat.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 9 2 miesiące temu
Nagie posągi, brzuchaci gladiatorzy i słonie bojowe Garrett Ryan
Nagie posągi, brzuchaci gladiatorzy i słonie bojowe
Garrett Ryan
Arcyciekawa pozycja o codzienności starożytnej Grecji i Rzymu, napisana w formie zbiorów ciekawostek odpowiadających na, zdawałoby się, proste pytania. Duży plus za streszczenie historii tych naszych dwóch starożytnych korzeni umieszczone na końcu, oraz za bogatą bibliografię i polecajki. Całość w zamierzony sposób uproszczona (popularnonaukowa, ale z masą przypisów do profesjonalnych prac), z myślą o uczniach szkół średnich. Polecam laikom, a zwłaszcza młodzieży (pasjonaci i specjaliści będą się nudzić). Dużo lepsza niż ideologicznie zaangażowana „Jak zmieścić całą starożytność…” Papakostasa. ------------------- „Angielskie nazwy dni tygodnia pochodzą od ludów germańskich, które osiadły na terenach cesarstwa rzymskiego i wzorując się na Rzymianach, powiązały dni tygodnia z bogami. Ponieważ nie miały one odpowiednika Saturna, zdecydowały, że sobota będzie dniem tego rzymskiego boga [Saturday]. Nazwanie przez z nich niedzieli dniem Słońca [Sunday], a poniedziałku dniem Księżyca [Monday] jest oczywiste. Ale jeśli chodzi o wtorek, zastąpiły Marsa własnym bogiem wojny, Tiwem [Tiw’s day = Tuesday]. Wodan zastąpił u nich Merkurego [Woden’s day = Wednesday, środa], Thor – Jowisza [Thor’s day = Thursday, czwartek], a Friggą – Wenus [Frigg’s day = Friday, piątek]”. „Niekiedy twierdzi się, że Grecy używali roślin o właściwościach psychoaktywnych do wzmacniania doznań religijnych, ale nie ma na to jednoznacznych dowodów. Świadectwa rekreacyjnego zażywania narkotyków są równie skąpe. Chociaż Grecy i Rzymianie uprawiali mak lekarski, wydaje się, że używali oni narkotycznego mleka tylko w celu złagodzenia bólu i wywołania snu”. „Po łacinie paganus dosłownie znaczy „prostak” lub „kmiotek”. We wschodnich prowincjach cesarstwa z kolei pogan nazywano Hellenami, czyli Grekami”.
Graven - awatar Graven
ocenił na 8 1 rok temu
Śpiące królewny. Tajemnicze przypadki ze świata neurologii Suzanne O'Sullivan
Śpiące królewny. Tajemnicze przypadki ze świata neurologii
Suzanne O'Sullivan
Zagadki ludzkiego umysłu od wieków stanowią jedną z najbardziej fascynujących i niepokojących domen nauki, a książka „Śpiące królewny. Tajemnicze przypadki ze świata neurologii” jest tego najlepszym dowodem. Suzanne O’Sullivan, ceniona lekarka neurolog, zabiera nas w podróż do miejsc, gdzie granica między ciałem a psychiką ulega całkowitemu zatarciu. Omawiana tematyka skupia się na tzw. zaburzeniach psychosomatycznych, które manifestują się w sposób spektakularny i masowy. Fabuła tej popularnonaukowej opowieści prowadzi nas od szwedzkich klinik, gdzie dzieci uchodźców zapadają w wielomiesięczny letarg (tytułowy syndrom rezygnacji), przez Nikaraguę dotkniętą zbiorowymi drgawkami, aż po amerykańskie szkoły średnie, w których nastolatki nagle zaczynają cierpieć na tiki przypominające zespół Tourette’a. To detektywistyczne śledztwo, w którym narzędziem nie jest skalpel, lecz empatia i wnikliwa obserwacja kulturowego kontekstu choroby. Daję 7/10 ponieważ mamy do czynienia z błyskotliwą i głęboko humanistyczną analizą tego, jak nasz mózg potrafi „wyłączyć” ciało, by chronić nas przed traumą, której nie jesteśmy w stanie udźwignąć. O’Sullivan napisała książkę, która jest równie fascynująca, co przerażająca, rzucając wyzwanie zachodniemu, czysto biologicznemu podejściu do medycyny. Ciało, które krzyczy milczeniem Największym atutem książki jest jej zdolność do odczarowania chorób psychosomatycznych. Autorka z ogromną pasją i szacunkiem do pacjentów tłumaczy, że „to tylko w twojej głowie” nie oznacza, że choroba jest zmyślona. Przeciwnie – ból, paraliż czy śpiączka są najzupełniej realne, choć ich źródło tkwi w nieuświadomionym cierpieniu psychicznym. O’Sullivan pokazuje, jak wielką rolę w kształtowaniu objawów odgrywa kultura i społeczne oczekiwania. Globalne spojrzenie: Autorka nie zamyka się w murach londyńskiego gabinetu. Podróżuje po świecie, by zrozumieć, dlaczego konkretne społeczności wypracowują specyficzne sposoby chorowania. Literacki kunszt: Historie pacjentów są opisane z wrażliwością godną najlepszej prozy, co sprawia, że skomplikowane terminy neurologiczne stają się zrozumiałe i bliskie czytelnikowi. Ważna lekcja pokory: Książka uczy nas, że mimo ogromnego postępu technicznego, wciąż niewiele wiemy o potędze podświadomości i o tym, jak mocno jesteśmy połączeni z naszym otoczeniem. Od strony warsztatu „Śpiące królewny” to lektura bardzo sprawna, choć momentami jej powolne, analityczne tempo może zniecierpliwić czytelnika szukającego prostych recept. Największym problemem, a zarazem cechą tej literatury, jest to, że neurologia często pozostaje bezradna wobec opisywanych przypadków. O’Sullivan częściej stawia pytania, niż udziela odpowiedzi, co oddaje realia medycyny, ale w strukturze książki popularnonaukowej może pozostawiać pewien niedosyt informacyjny. Niektóre rozdziały wydają się nieco zbyt rozwleczone, powtarzając tezę o wyższości kontekstu nad biologią. Myśl przewodnia tej książki mogłaby brzmieć: Gdy język zawodzi, a dusza nie może już dłużej znosić cierpienia, to ciało przejmuje stery i zaczyna opowiadać historię, której nie odważył się wypowiedzieć człowiek. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się psychologią, medycyną i socjologią. Suzanne O’Sullivan przypomina nam, że mózg to nie tylko komputer sterujący mięśniami, ale skomplikowany narrator naszego życia, który czasem decyduje się na „wymuszoną pauzę”, by nas uratować. Książka zostaje w myślach na długo, zmuszając do refleksji nad tym, jak wiele naszych codziennych dolegliwości może mieć źródło w niewypowiedzianych emocjach.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Życie i śmierć. Wielka księga pytań Juan José Millás
Życie i śmierć. Wielka księga pytań
Juan José Millás Juan Luis Arsuaga
„Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które nie tylko wie, że umrze, ale też jako jedyne potrafi o tym żartować, jedząc przy tym kanapkę z szynką” – ta myśl, choć nie jest bezpośrednim cytatem, idealnie oddaje ducha niezwykłego duetu, jaki tworzą wybitny paleoantropolog Juan Luis Arsuaga oraz ceniony pisarz Juan José Millás. Ich wspólne dzieło, „Życie i śmierć. Wielka księga pytań”, to finał trylogii, która w sposób genialny łączy naukowe fakty z literacką wrażliwością. Obserwacje autorów i struktura Formuła książki opiera się na perypatetycznym dialogu. Arsuaga przyjmuje rolę mędrca-przewodnika, współczesnego Wergiliusza, który podczas spacerów po Madrycie, wizyt na targu czy wypraw do lasu, tłumaczy zawiłości ewolucji. Millás z kolei jest „uczniem czarnowidzem”, który swoimi błyskotliwymi, często ironicznymi pytaniami sprowadza naukowe abstrakcje na ziemię. Rozdziały nie są suchymi wykładami; to raczej kronika intelektualnej przygody. Autorzy zaczynają od fundamentów życia – od tego, dlaczego w ogóle się starzejemy i dlaczego natura, tak hojna w fazie rozrodczej, staje się tak bezwzględnie oszczędna w „jesieni życia”. Arsuaga tłumaczy, że śmierć nie jest błędem systemu, lecz jego integralną częścią, mechanizmem pozwalającym na odnowę gatunku. Millás natomiast kontruje to lękiem jednostki, która nie chce być jedynie „nośnikiem genów”. Wnioski: Biologia vs. Kultura Głównym wnioskiem płynącym z tej pasjonującej debaty jest stwierdzenie, że nasze ciała są biologicznymi maszynami zaprojektowanymi do przetrwania w zupełnie innych warunkach, niż te, które sami sobie stworzyliśmy. Arsuaga dowodzi, że starość to „wynalazek” kultury i medycyny – w naturze zwierzęta rzadko dożywają wieku geriatrycznego. Autorzy konstatują, że choć nauczyliśmy się oszukiwać śmierć i przedłużać życie, wciąż nie potrafimy pogodzić się z biologicznym terminem ważności naszych komórek. Śmierć jawi się tu jako cena, jaką płacimy za złożoność naszego organizmu. Mocne strony: Unikalna chemia: Dialog między naukowcem a humanistą sprawia, że trudne tematy (biologia molekularna, genetyka) stają się zrozumiałe i fascynujące. Humor i dystans: Książka o umieraniu, która potrafi rozbawić do łez, to rzadkość. Millás swoim sarkazmem rozbraja powagę tematu. Erudycja: Arsuaga sypie przykładami z paleontologii i zoologii jak z rękawa, tworząc szeroki kontekst dla ludzkiej egzystencji. Słabe strony: Dygresyjność: Momentami autorzy tak bardzo odpływają w anegdoty, że czytelnik spragniony twardej wiedzy może poczuć się lekko zdezorientowany kierunkiem rozmowy. Specyficzny styl: Dla osób szukających czysto naukowej publikacji, literackie wstawki Millása mogą wydawać się zbędnym „ozdobnikiem”. „Życie i śmierć” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, co to znaczy być „nagą małpą” w XXI wieku. To książka, która uczy pokory wobec natury, ale robi to w sposób niezwykle elegancki i pełen życia.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Ciemniejący wiek. O niszczeniu świata klasycznego przez chrześcijan Catherine Nixey
Ciemniejący wiek. O niszczeniu świata klasycznego przez chrześcijan
Catherine Nixey
Pisała babeczka więc dziwić nie ma się czemu, iż słowa plotkarskie i emocjonalne dobrała była. Gdy pod uwagę weźmiemy, iż dzieckiem dwóch zakonników jest byłych, już wszystko układać się zacznie nam w naszej głowie życiem styranej. Tekst cały to jeden artykuł długi gazetowy w prasie lewicowej. "Wysokie Obcasy" przyjęły by go z rękoma otwartymi. Częstotliwość powtórzeń przywołuje na myśl książki składane z artykułów owych. A podobno jest to samodzielna książka pisana na podstawie notatek. Zawiodła redakcja, czy może..? Pełno tu gawędziarskiego zamieszania chronologicznego, wartościowania amatorskiego i dopowiedzeń niepotrzebnych, by wątki skleić jaśniej dla umysłów płochych. Jest to książka dla motłochu, ale i najwięcej motłoch jej potrzebuje. Napisana ażeby, nie odrywając od doczesności kieratu, bezmyślnie wciągniętą zupełnie być mogła. Przedmiot podszeptuje, że plotkara zainteresowanie wzbudzić chciała, i pewnie po części prawdą jest, iż potrzeby nakaz z wnętrzności był płynął. Nie będziemy się nad tym przebiegłem ruchem pastwić jednako. Zagadnienia poruszane tutaj na ustach wszystkich być powinny, rozbijając łby zakute, które, tak zabawnie, się w swym kołtuństwie, o tę książkę potykają rozumowo i moralnie. Ich napaści żarliwe, urazą i srogim unoszeniem się przeplatane, świętą arogancją zaprawione, zaprawdę przywołują obrazy z którymi przyjdzie nam obcować czytając. Ocena moja ze stanowiska rozumu wychodzi. Gdyby motłochowe czułości stanowić o niej miały najwyższą ocenę były by wystawiły. Pozdrawiam psycholi wąglikiem chrystianizmu zarażonych. Niechaj dusza wasza spokoju zazna kiedyś, którego sami siebie ochoczo tak pozbawiacie.
ahenathon - awatar ahenathon
ocenił na 6 5 dni temu
Śniadanie z cząstkami. Opowieść o nauce, jakiej jeszcze nie było Francesc Miralles
Śniadanie z cząstkami. Opowieść o nauce, jakiej jeszcze nie było
Francesc Miralles Sonia Fernández Vidal
Książka „Śniadanie z cząstkami. Czyli jak ugryźć fizykę kwantową” autorstwa Sonii Fernández-Vidal oraz Francesca Mirallesa podejmuje próbę popularyzacji fizyki współczesnej, częściowo posługując się w tym celu narracją quasi-literacką. Punktem wyjścia są rozmowy prowadzone przy śniadaniu, które mimo że są lekkie w formie, to sięgają po zagadnienia z zakresu mechaniki kwantowej, kosmologii i filozoficznych konsekwencji nauki. Fernández-Vidal jest fizyczką kwantową i popularyzatorką nauki, związana m.in. z CERN-em, natomiast Miralles to dziennikarz i pisarz interesujący się głównie zagadnieniami z dziedziny psychologii oraz duchowości. Książka ukazała się po hiszpańsku w 2013 roku, a polski przekład, opracowany przez Jana Wąsińskiego pod redakcją naukową Marii Brozowskiej, został wydany w 2023 roku przez wydawnictwo Insignis . Struktura publikacji jest luźna i epizodyczna. Zamiast klasycznego wykładu otrzymujemy serię rozmów, metafor i anegdot, które mają stopniowo oswajać czytelnika z trudnymi pojęciami, takimi jak zasada nieoznaczoności Heisenberga, dualizm korpuskularno-falowy czy natura czasu. Autorzy konsekwentnie unikają formalizmu matematycznego, stawiając na obrazowe porównania i narrację opartą na codziennych doświadczeniach. Fizyka nie jest tu prezentowana jako zamknięty zbiór praw, lecz jako proces poznawczy, pełen paradoksów i nieintuicyjnych wniosków. Bardziej uporządkowane i pogłębione omówienia wybranych zagadnień zostały przeniesione do dodatków zamieszczonych na końcu książki. Zabieg ten pozwala utrwalić wiedzę bez przerywania głównej narracji, która konsekwentnie utrzymana jest w luźniejszym, konwersacyjnym tonie. Najmocniejszą stroną książki jest właśnie umiejętność tłumaczenia abstrakcyjnych idei w sposób przystępny i nienarzucający się. Już na początku książki, czytelników onieśmielonych ambitną tematyką, uspokaja cytat Richarda Feynmana „nikt nie rozumie mechaniki kwantowej”. Autorzy przekonują, że brak pełnego zrozumienia fizyki kwantowej nie powinien nas zniechęcać do zapoznania się z tą dziedziną, a do całego zagadnienia warto podejść z ciekawością, ale bez presji. Fernández-Vidal wielokrotnie podkreśla, że fizyka kwantowa zmusza nas do porzucenia potocznych kategorii myślenia. Autorzy pokazują, jak bardzo nasze wykształcone w świecie makroskopowym intuicje, zawodzą w konfrontacji z rzeczywistością subatomową. Rozważania te odnoszone są do konceptów psychologicznych i duchowych, miejscami ocierając się o stylistykę literatury pop-psychologicznej, czy motywacyjnej. Ten ostatni aspekt może być dla części czytelników zaskakujący, a nawet zbyt daleko posunięty, mi jednak przypadł do gustu, autorzy umiejętnie balansują na granicy i nie zapędzają się nadmiernie w tę tematykę. Momentami jednak ta humanistyczna ambicja staje się słabszą stroną książki, szczególnie aspekt w warstwie fabularnej, gdzie pojawia się kilka fragmentów o wyraźnie fantastycznym charakterze. Nie spodziewałam się, że w książce o fizyce kwantowej natknę się na działający wehikuł czasu, ani spotkam wróżki, które w świecie przedstawionym Sonii i Francesca traktowane są jak realne wydarzenia. Fragmenty te pojawiają się w pierwszej połowie książki i podczas lektury, zastanawiałam się, czy nie jestem zdecydowanie powyżej docelowej grupy wiekowej. Narracje te do tego stopnia odstają się od reszty fabuły, że gdy chochliki okazały się jedynie snem, odczułam wyraźną ulgę. Doceniam fikcyjną narrację jako narzędzie pomagające zrozumieć trudne koncepcje, jednak te dwa rozdziały wyróżniają się negatywnie swoim infantylizującym wydźwiękiem. „Śniadanie z cząstkami” może być dobrym punktem startu dla osób, które do tej pory postrzegały fizykę jako dziedzinę hermetyczną i niedostępną. Nie jest to pozycja pogłębiona ani systematyczna, lecz raczej zaproszenie do dalszego zainteresowania się nauką i zadawania pytań. To książka bardziej inspirująca niż wyjaśniająca, ale w moim odczuciu, dla zupełnego laika działa to na jej korzyść. Ostateczny wydźwięk książki jest bardzo optymistyczny i pełen nadziei wobec nauki. W tym kontekście, retrospekcyjnie, nawet wyróżniające się elementy fantastyczne wpisują się w fundamentalnie radosne spojrzenie na rozwój wiedzy i przyszłość ludzkości. Jest to wręcz idealna pozycja dla osób, którym fizyka kojarzy się z poczuciem beznadziei doświadczanym przed kolejnym sprawdzianem lub egzaminem. Autorzy powoli i bez presji pozwalają czytelnikowi oswoić się z tą skomplikowaną tematyką, dzięki czemu w mojej opinii doskonale spełnia swoją popularyzatorską funkcję. Nie jest to może książka zmieniająca życie, ale bardzo przyjemna lektura, która, moim zdaniem, zasługuje na ocenę 8/10. Doceniam klarowność przekazu i próbę połączenia nauki z refleksją humanistyczną.
Joasia Górska - awatar Joasia Górska
oceniła na 8 2 miesiące temu
Dynamiczny mózg. Historia nieustannych przeobrażeń David Eagleman
Dynamiczny mózg. Historia nieustannych przeobrażeń
David Eagleman
Mózg to taki organ, który wiele potrafi znieść i wiele potrafi naprawić, dlatego tak ważne jest, żeby o niego dbać. Coraz częściej w różnych treściach - i w internecie, i poza nim - zwraca się uwagę właśnie na to. Nasze ciało może przejść przez różne choroby, ale jeśli nasze myśli zaczną upadać, to i mózg zacznie tracić siłę, a wtedy może to być dla nas koniec. To bardzo nas odróżnia od technologii, która rozwija się wokół nas i za naszym udziałem. Ta książka bardzo obrazowo pokazuje, jak wiele niewiadomych kryje się w naszym mózgu. I też to, że ten organ potrafi się niesamowicie zmieniać, nawet wtedy, gdy jakaś jego część przestaje istnieć albo zostaje usunięta. Mózg potrafi się przeorganizować, zmienić nas, a mimo to pozwolić nam żyć i dalej funkcjonować. To jest naprawdę odkrywcze. Inne części ciała, jeśli zostaną wycięte lub stracone w wyniku choroby czy wypadku, zmieniają nasze funkcjonowanie, ale nie zmieniają naszej tożsamości. Bez ręki ciało musi się dostosować i jakoś sobie poradzimy. Natomiast brak fragmentu mózgu wpływa na to, kim jesteśmy, a jednocześnie wiele funkcji tej utraconej części zostaje przeniesionych do innych obszarów. Uważam, że to jest niesamowita „supermoc” wszystkich istot posiadających mózg. W książce dowiadujemy się nie tylko tego, jak fascynujący i zmienny jest ten organ, ile informacji o nas samych w nim się kryje, ale też jak działają jego funkcje i jakie tajemnice mogą się w nich skrywać. Zostało to opisane w tak przystępny sposób, że łatwo można wszystko sobie wyobrazić i płynnie zrozumieć to, co autor nam pokazuje. To duży plus tej książki, więc czyta się ją szybko i lekko, mimo że porusza tematy trudne i wymagające czasu na refleksję. Uważam ją za fajne odkrycie, jako lekką książkę o ważnych rzeczach. I takich książek potrzebujemy więcej na naszym literackim rynku 😊
Matimajczyta - awatar Matimajczyta
oceniła na 8 3 miesiące temu

Cytaty z książki Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ewolucja, czyli jeden wielki bajzel