rozwiń zwiń

Esej o typografii

Okładka książki Esej o typografii autorstwa Eric Gill
Eric Gill Wydawnictwo: d2d.pl publicystyka literacka, eseje
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
An Essay on Typography
Data wydania:
2016-09-26
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-26
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394030643
Tłumacz:
Magdalena Komorowska
Esej o typografii to manifest poświęcony funkcji i formie typografii jako środka wyrazu indywidualności twórcy w uprzemysłowionym świecie, a także przykład praktycznej realizacji postulatów autora.
Średnia ocen
6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Esej o typografii w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Esej o typografii

Średnia ocen
6,1 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
527
367

Na półkach: , ,

Dla fanów typografii. Esej, w którym autor stara się uzasadnić w kontekście drukarstwa i typografii idee przyświecające ruchowi Arts&Crafts aktywnemu w Wielkiej Brytanii na przełomie XIX i XX wieku. Obecnie bardzo trudno wczuć się w ducha epoki dopiero rodzącego się industrializmu z linii obronnych rzemiosła; choćby dobrego. Książka posiada też szereg walorów historycznych, pragmatycznych i użytecznościowych, gdy wczytywać się w kwestie tworzenia i doboru krojów pisma. Nie jest to jednak łatwa i spójna lektura.

Dla fanów typografii. Esej, w którym autor stara się uzasadnić w kontekście drukarstwa i typografii idee przyświecające ruchowi Arts&Crafts aktywnemu w Wielkiej Brytanii na przełomie XIX i XX wieku. Obecnie bardzo trudno wczuć się w ducha epoki dopiero rodzącego się industrializmu z linii obronnych rzemiosła; choćby dobrego. Książka posiada też szereg walorów historycznych,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

135 użytkowników ma tytuł Esej o typografii na półkach głównych
  • 68
  • 61
  • 6
42 użytkowników ma tytuł Esej o typografii na półkach dodatkowych
  • 30
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory Susan Sontag
Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory
Susan Sontag
Z żalem muszę przyznać, że jestem tą książką nieco rozczarowana, zwłaszcza pierwszym esejem o gruźlicy i raku. Autorka stawia w nim kilka tez i z niektórymi nie mogę się zgodzić, choć bardzo się staram dostrzec jej perspektywę. O ile romantyzacja gruźlicy w sztuce faktycznie miała miejsce, to już trudno mi znaleźć przykłady na stygmatyzowanie osób chorych na nowotwór – a to właśnie zjawisko stanowi jedno z głównych założeń tego eseju. Sontag próbuje wykazać, że rak jest poniekąd kontynuatorem mitu gruźlicy, przy czym ma znacznie od niej gorszy PR. Chorzy ukrywają go przed pracodawcami i bliskimi, bliscy i lekarze – przed chorymi. Zamiast słowa „nowotwór” używa się eufemizmów („długa i ciężka choroba”). I z tym wszystkim się zgadzam, ale nie mogę tu dostrzec obarczania winą chorych czy ich gorszego traktowania – raczej strach i niewiedzę. Obecnie choroba nowotworowa uchodzi za karę bożą być może w jakichś wąskich grupach religijnych, ale jeśli nawet, to jest to raczej zjawisko marginalne. Czy w latach 70-tych było inaczej? Nie wiem, ale w literaturze i w kinie nie znajduję na to dowodów. Esej o AIDS już bardziej do mnie trafia. Należy oczywiście wziąć pod uwagę postęp medycyny – spora część podawanych informacji jest nieaktualna. Jeśli natomiast chodzi o kontekst moralny, to w przypadku HIV i AIDS rzeczywiście jeszcze dziś możemy się spotkać z narracją o „karze za grzechy”, „pladze”, „gniewie bożym” czy „wirusie stworzonym w laboratorium, który wymknął się spod kontroli”. Szczególnie ciekawe jest czytanie tego eseju po doświadczeniach covidowych – niektóre atawistyczne lęki i stare teorie spiskowe pozostają wiecznie żywe. Nigdy też nie zabraknie polityków czy korporacji, którzy zrobią z nich użytek.
SagittariusA - awatar SagittariusA
oceniła na 6 9 dni temu
Wte i wewte. Z tłumaczami o przekładach Adam Pluszka
Wte i wewte. Z tłumaczami o przekładach
Adam Pluszka
Niezwykle wartościowy zbiór wywiadów z tłumaczami, przeprowadzonych przez Adama Pluszkę (ur. 1976), poetę, redaktora (obecnie redaktora prowadzącego w Wydawnictwie Marginesy), dających sporo do myślenia na temat przekładu. Pluszka zdołał przepytać na okoliczność osiemnastu tłumaczy różnych pokoleń. Wśród rozmówców są nazwiska powszechnie znane i darzone przeze mnie szacunkiem: Maciej Świerkocki (Jack Kerouac, Patti Smith), Dariusz Żukowski (Christoph Hitchens), Małgorzata Łukasiewicz (Max Frisch), Bogusława Sochańska (Hans Christian Andersen i Yahya Hassan), Jacek Giszczak (Alain Mabanckou), Agnieszka Walulik (Mo Yan), czy uważana przeze mnie za najwybitniejszą współczesną tłumaczkę literatury francuskiej i włoskiej - Anna Wasilewska (polecam szczerze zapoznanie się z zaproponowanymi przez nią "dziesięcioma przykazaniami tłumacza". Tom ten mógłby być jeszcze lepszy, może gdyby znalazło się miejsce dla takich nazwisk jak Marek Bieńczyk, Krystyna Rodowska, czy którykolwiek z tłumaczy literatury czeskiej/ słowackiej (choćby Andrzej Jagodziński, czy Jakub Pacześniak). Natomiast uważam, że najlepszym tekstem tej publikacji jest pełniący rolę wstępu esej Jerzego Jarniewicza pt.: "Antygony wracają, czyli o emancypacji tekstu literackiego". Porównując tłumacza do Antygony, zauważa, że zaczyna on odgrywać coraz większą rolę, niejako "emancypując się" spod władania autora, stając się autorem równoprawnym. Częściowo jest to również stanowisko na odwieczny spór na temat, czy przekład ma być wierny, czy piękny. Mówi się, że przekład jest kobietą... Cóż, bywają brzydkie i niewierne, jak również piękne i wierne. Serdecznie polecam tę wartościową książkę.
Tomasz Wojewoda - awatar Tomasz Wojewoda
oceniła na 8 8 lat temu
Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne Rebecca Solnit
Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne
Rebecca Solnit
Historia chodzenia to historia wolności, mówi Rebecca Solnit w Zewie włóczęgi. Obserwując dzieje świata – coś w tym jest. A że jest to oczywiste? Nie szkodzi. O oczywistościach zawsze wiemy najmniej. Przełom lat 2010 i 2011. Mohamed Bouazizi, z braku lepszych perspektyw, podpala się na ulicy Bin Arus. Niedługo później w kolejnych państwach północnej Afryki (państwach w większości muzułmańskich) rozpoczynają się gwałtowne i masowe protesty przeciwko władzy. W krótszej lub dłuższej perspektywie prowadzi to do wojen domowych czy obalenia autokratycznych reżimów. Jednak najprostsza idea protestu to przede wszystkim wychodzenie na ulicę. Można stwierdzić, że do arabskiej wiosny doszło dzięki chodzeniu. Protesty przeciw ACTA? Chodzone. A cofając się w historię – czy szturm na Pałac Zimowy w Petersburgu nie był wielkim biegiem ku wolności (przynajmniej wtedy tak uważano)? Bolesław Prus promował z kolei jazdę na rowerze (zakurzona i zapomniana nowelka Ze wspomnień cyklisty) jako sposób pozbycia się czarnej żółci z organizmu i źródło nowych pomysłów. Chociaż sam z chodzeniem nie miał zbyt wiele wspólnego, oddalał się od domu raczej na niewielkie odległości. Mniej patetycznie – nawet przejście z salonu do kuchni ma swoje głębokie znaczenie. Chodzeniem i pochodnymi stoi cały świat. Nie da się od tego uciec. Chodząc myślimy, biegając – produkujemy endorfiny (ponoć). Wszystkie wcześniejsze zdania można uznać za banalne. Ale Rebecca Solnit udowadnia, że “wszyscy o wszystkim mało wiemy”, o chodzeniu zaś wiemy szczególnie mało. Aspekty polityczny i historyczny są tylko jednymi z wielu. Filozofia, religia, biologia, antropologia… Znów: rozwinięcie chodzenia pod kątem tych dziedzin może wydawać się proste. Niekoniecznie. Bo opis tego jak chodzimy, dlaczego chodzimy, po co chodzimy, tak naprawdę definiuje całe nasze życie. Czy bez pójścia do kościoła będziemy ludźmi wierzącymi? Czy muzułmanin nie biorąc udziału w pielgrzymce z Mekki do Medyny będzie prawdziwym muzułmaninem? Zew włóczęgi wymaga powolnego i dokładnego spaceru z wytężoną uwagą. Czytelnik musi chwytać szczegóły. Lektura (chyba każdej książki, nie tylko tej) nie powinna być jazdą bez trzymanki na autostradzie czy, absolutnie nie, lotem samolotem. Wraca Solnit z pytaniem: jak zmieniły nas nowe formy transportu? Samochód i samolot, czyli najbardziej bezduszne środki lokomocji, nie sprzyjają zbyt wielu refleksjom. Wręcz przeciwnie: generują niepotrzebny stres, o zanieczyszczeniu środowiska już nie wspominając. A co z telefonami? Chodzenie z nimi jest zaprzeczeniem idei chodzenia. Telefon przed oczyma uniemożliwia myślenie, obserwowanie świata, dostrzeganie szczegółów. A prawdziwym horrorem jest jazda samochodem z nawigacją… Nie sposób odnaleźć się w rzeczywistości znanej tylko z dwuwymiarowych uliczek Google’owskich map. Czasem trzeba się rozejrzeć. Chwycić detal. Orientacji w przestrzeni można się nauczyć, ale bez smartfona przed nosem. Przygoda w samochodzie? Niemożliwe. Rebecca Solnit mówi wprost: nie bójmy się chodzić. Czy to w sprawach ważnych, czy banalnych, przypomnijmy sobie, że nogi nie służą wyłącznie do przemieszczania się od kanapy do lodówki, ale że każdemu napięciu mięśni w nogach możemy nadać nowe znaczenie. Nawet przysłowiowe snucie po ulicach. Banały? A czy ktoś kiedykolwiek zastanowił się nad najbardziej prozaiczną rzeczą, jaką jest chodzenie? Warto wejść w tę książkę całym sobą.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na 6 1 rok temu
Jak przestałem kochać design Marcin Wicha
Jak przestałem kochać design
Marcin Wicha
Poszłam za ciosem. Od razu po skończeniu "Prostych rzeczy" zaczęłam czytać tę książkę, bo nie mogłam się nasycić pisarstwem Wichy. Teraz zachodzę w głowę z wielu "dlaczego?" i "jak to?". Książkę kupiłam kilka miesięcy temu i nawet ją zaczęłam, ale z jakiej przyczyny przerwałam, nie wiem. Może dlatego, że ....JEST.... [Rozkminiam] - źle napisana, bo bez dbałości o kropki, przecinki i całą interpunkcję, do której przywiązuję (za) dużą uwagę? - zbudowana z treści zrozumiałych tylko dla branży od architektury, dizajnu i innych takich i niczego nie da się w związku z tym zrozumieć, gdy się jest nieobeznanym w temacie laikiem? - nie ma w niej smakowitych nawiązań do literatury, ale tyle, żeby treści nie stały się nudziarskim zbiorem cytatów sklejonych tytułem lub głęboko ukrytą myślą autora? - nie ma w niej wspomnień z przeszłości, które pielęgnuję w sobie jako pamiątkę po czasach dawno minionych? - srogo poważna, nadęta albo z rozdmuchanym patosem, którym ziewam do bólu szczęķ? - nie wywołuje napadu śmiechu lub chichotów w zabawnych momentach, a potem wzruszenia, bo każdy by się rozpłakał czytając ten fragment tekstu? - bez polotu, bez myśli przewodniej, bez ładu i składu i zwyczajnie bez sensu? - jest daleka od tego, co lubię czytać, czyli dobrego pisarstwa? - nadaje się do skupu makulatury lub innego składowisko epapieru z ebooków? - pominięta przez innych literatów, którzy z powodu branżowej zazdrości krytykowali ten zbiór od tytułu do ostatniej puenty? - festiwalem ziewania z nudów, bo dobra książka bez trupa znalezionego nad rzeką , to "jedna wielka porażka". - kandydatką do konkursu na nudę, bo nawet trupów szafie nikt nie znajdzie, a zatem szkoda czasu i atłasu. - jak podręcznik z suchymi faktami bez jajcarstwa, przekory, poczucia humoru, przymrużenia oka, błyskotliwych podsumowań, czyli:"zieeew". Odpowiedź i zakończenie będzie krótkie: NIE JEST. Dalej nie rozumiem, dlaczego nie skończyłam tej książki zaraz po kupieniu. Reszta mojego przekazu w domyśle :)
xymenka - awatar xymenka
oceniła na 9 1 miesiąc temu
Dizajn tamtych czasów Wojciech Grabowski
Dizajn tamtych czasów
Wojciech Grabowski
„Dizajn tamtych czasów” to czwarta książka Wojciecha Grabowskiego. Zawiera ona kilka krótkich opowiadań, w których autor zabiera nas w swój świat dzieciństwa, przypadający na czasy PRL-u. Asumptem do wspomnień stają się przedmioty codziennego użytku: radio, telewizor, piecyk gazowy, tramwaj, samochody, motocykl, czy wystroju: żyrafa w Parku Śląskim, klomby. Przedmioty stanowią również pretekst do rozważań na temat sztuki PRL-u. Abstrakcyjne formy, kojarzące się z surrealizmem, obłe, opływowe kształty lub wręcz odwrotnie pasy, kanciaste linie – wszystkie te elementy składały się na dizajn tamtych czasów. Wojciech Grabowski mając na myśli sztukę użytkową PRL-u stwierdza „nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze sztuka była tak blisko ludzi”, „ta stylistyka ratowała świat, była radością w szarzyźnie”. Kolaże Wojciecha Grabowskiego zamieszczone w książce są uzupełnieniem tekstów. Utrzymane kolorystycznie w szarości, czerni, czerwieni, bieli współgrają z atmosferą i kolorystyką PRL-u. Ostatnie opowiadanie zatytułowane „Stanisław Zamecznik” jest pozbawione tekstu, który zastępuje kolaż. Widzimy na nim S. Zamecznika siedzącego na krześle z papierosem w ustach, obraz jest podkreślony czerwona kreską, w tle widnieją dwa czarne koła. Interpretacja kolażu zastępuje tekst, który sami musimy sobie dopowiedzieć. Opowiadania Wojciech Grabowskiego są nostalgią za dzieciństwem, wskrzeszają zapomniane, stare przedmioty, przypominają nazwiska projektantów i ich prace.
Lacrimosa - awatar Lacrimosa
oceniła na 6 8 lat temu
Dusza człowieka w socjalizmie Oscar Wilde
Dusza człowieka w socjalizmie
Oscar Wilde
Autor sam sobie w wielu miejscach przeczy pisz o własności prywatnej, że: "musimy sie jej pozbyć dla dobra samych bogaczy", a strone wcześniej ludźmi prawdziwymi nazywa poetow, literatów filozofów, naukowców, ludzi kultury - a więc tych, którzy mają własność prywatną i to w stopniu. który umożliwia im zajmowanie się myśleniem, nie zaś pracą fizyczną. Słusznie jednak też zauważa, że autor nie powinien pisać pod publikę - a czego dziś jesteśmy świadkami, gdy wchodząć do księgarń widzimy półki uginające się od "książek" pisanych po to, by przypodobać się gawiedzi, tak by ta je kupiła. Słusznym jest również stwierdzenie, że materialne pomaganie biednym bardziej im szkodzi niż pomaga. W innym jeszcze miejscu s. 14 zaważa, że - "pracowitość, konieczna by pomnażać pieniądze, jest przy okazji bardzo demoralizująca". No dobrze, niemniej jednak ktoś musi pomnażać pieniądze, by ktoś miał środki na to, by tworzyć te automaty, ktore wyręczą ludzi od mechanicznych zajęć, jak wspomniane chociażby zamiatanie ulic. Jak więc Wilde chce osiągnąć oswobodzenie ludzi z pracy i nadać im to, co nazywa wolnością, bez nakładów finansowych? Tego nie wyjaśnia i to jest kolejny mankament tej pozycji. Irlandczyk pisze również, że "cnotliwym biedakom należy współczuć", bo układaja się z wrogiem. Czyni też ciekawe uwagi, jak gdyby próbował przemycic koncepcje Marksa z "Manifestu komunistycznego" (tym bardziej, że sam Wilde określeń socjalizm i komunizm używa wymiennie "Socjalizm, Komunizm czy jakkolwiek to sobie nazwiemy" s.7), a mianowicie tę: "Socjalizm na przykład unicestwia życie rodzinne. Wraz ze zniesieniem własności prywatnej małżeństwo w swojej obecnej formie musi zniknąć. To cześć tego programu" s. 20. Warte odnotowania są również dystynkcje czynione przez autora, jak na przykład, istnieć a żyć, samolubstwo a egoizm. Ostatecznie jednak - książka warta jest przeczytania jako ćwiczenie intelektualne, jako źródło cytatów, myśli, spostrzeżeń. Akurat to wydanie wiele zyskało dzięki posłowiu Cezarego Błaszczyka.
Kamil - awatar Kamil
ocenił na 6 10 miesięcy temu

Cytaty z książki Esej o typografii

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Esej o typografii