Dzień sądu. Nadużycia, skandale, walka o władzę. Co naprawdę dzieje się w Kościele?

Okładka książki Dzień sądu. Nadużycia, skandale, walka o władzę. Co naprawdę dzieje się w Kościele?
Gianni ValenteAndrea Tornielli Wydawnictwo: WAM publicystyka literacka, eseje
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2019-04-02
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-02
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327716712
Tłumacz:
Joanna Tomaszek
Średnia ocen

                6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzień sądu. Nadużycia, skandale, walka o władzę. Co naprawdę dzieje się w Kościele? w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dzień sądu. Nadużycia, skandale, walka o władzę. Co naprawdę dzieje się w Kościele?

Średnia ocen
6,0 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
308
25

Na półkach: ,

Trudna w odbiorze, jednocześnie otwierająca oczy na niektóre działania tzw.”opozycji antyfranciszkowskiej” i jej działalności wewnątrz kościoła, mającej na celu zdyskredytować papieża i jego najbliższych współpracowników.Przeznaczona dla osób choć odrobine zorientowanych w temacie książki.

Trudna w odbiorze, jednocześnie otwierająca oczy na niektóre działania tzw.”opozycji antyfranciszkowskiej” i jej działalności wewnątrz kościoła, mającej na celu zdyskredytować papieża i jego najbliższych współpracowników.Przeznaczona dla osób choć odrobine zorientowanych w temacie książki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

99 użytkowników ma tytuł Dzień sądu. Nadużycia, skandale, walka o władzę. Co naprawdę dzieje się w Kościele? na półkach głównych
  • 64
  • 31
  • 4
17 użytkowników ma tytuł Dzień sądu. Nadużycia, skandale, walka o władzę. Co naprawdę dzieje się w Kościele? na półkach dodatkowych
  • 7
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Dzień sądu. Nadużycia, skandale, walka o władzę. Co naprawdę dzieje się w Kościele?

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sędziowie mówią. Zamach PIS na wymiar sprawiedliwości Ewa Siedlecka
Sędziowie mówią. Zamach PIS na wymiar sprawiedliwości
Ewa Siedlecka
Tytuł zdecydowanie nie jest "ewidentnie polityczny i subiektywny", jak sugeruje to inna opinia dotycząca książki zamieszczona na tej stronie. Jest to pozycja bardzo ważna z punktu widzenia dzisiejszych przemian wymiaru sprawiedliwości. Wymiar sprawiedliwości jest władzą odrębną i niezależną od pozostałych władz - ten status od wielu lat konsekwentnie łamie obecna władza - PiS. W książce nie sposób odbiec od tematu polityki, ale przecież polityka ma wpływ na życie każdego obywatela, każdej osoby przebywającej na terenie kraju, jak ma więc nie mieć wpływu na wymiar sprawiedliwości? Pozycja ma już kilka lat, więc siłą rzeczy informacje w niej zawarte i wywiady są umiejscowione w innej rzeczywistości niż jesteśmy teraz. Pozwala to na spojrzenie z innego miejsca na zmiany jakie zaszły do momentu wydania książki oraz zmiany, które zostały dokonane po jej wydaniu (choćby zupełnie inna pozycja dwóch osób w niej wspominanych - p. Pawłowicz i p. Piotrowicza). Pozycja podzielona jest na dwie części. Pierwszą nazwałabym reportażem dotyczącym zmian dokonanych przez władzę, natomiast druga część (o wiele bardziej obszerna) to rozmowy z wybitnymi sędziami. Rozmowy nie były przeprawadzane prawniczym żargonem, więc bez problemu przeczyta je każda osoba niebędąca prawnikiem. A bardzo ciekawie jest poznać opinię o wszelkich zmianach przeprowadzanych przez władzę z perspektywy osób będących bezpośrednio w "centrum" - bo rozmowy zostały przeprowadzone i z wybitnymi sędziami Sądu Najwyższego, jak i z "sędziami liniowymi", czyli orzekającymi w sprawach w sądach rejonowych. Lektura tychże wywiadów pozwala poznać specyfikę pracy sędziego (po kilkaset nowych spraw do rozpatrzenia miesięcznie), ale również to jak zmiany dokonywane przez władzę wpływają na ludzi - bo przecież sędzia to też człowiek (nawiązuję tu do wywiadu z sędzią Żurkiem, który obszernie wypowiedział się na temat tego jaki wpływ działania władz i służb miały na życie jego, jego rodziny, dzieki, jak i starszych wiekiem rodziców). Książka zdecydowanie warta przeczytania, mimo że od jej wydania upłynęło już trochę czasu!
Olga Ka - awatar Olga Ka
oceniła na 10 3 lata temu
Nowy autorytaryzm Maciej Gdula
Nowy autorytaryzm
Maciej Gdula
Książka Macieja Gduli nie jest prostą wykładnią rzeczywistości społeczno-politycznej ani zbiorem recept na przyszłość. Jeśli ktoś oczekiwał krótkich, oczywistych przepisów, to nie trafił pod właściwy adres. Stąd pewnie zaniżone oceny, z którymi ta książka się spotyka. Ja oceniam ją bardzo wysoko za szeroką perspektywę oglądu świata, konkretne przykłady i sprawne przechodzenie od szczegółu do ogółu i na odwrót. Przyczyn sukcesu PIS autor upatruje m. in. w fakcie, że ta partia dała poczucie wspólnoty tym, którzy z różnych względów czuli się wyrzuceni poza nawias, w rosnącym populizmie, w oddzieleniu kultury od ekonomii, w zmianie medialnego opisu rzeczywistości - od pogłębionej analizy w prasie, przez pobieżne dyskusje telewizyjne do internetowej powierzchowności i walki o czytalność/oglądalność, w wysokiej pozycji liderów, a słabości partii, w mocy ruchów społecznych, które skupiają ludzi wokół zdarzeń, ale nie są w stanie zbudować programu i zgromadzić dla niego poparcia. Jakie autor podrzuca sugestie do rozważenia? Proponuje odbudowanie myślenia o klasach społecznych, bo one jednak istnieją (to myślenie o klasie ludowej, średniej i elicie pomoże nam zrozumieć rzeczywistość) z jednoczesnym umiejętnym zmniejszaniem różnic między nimi. Najważniejsze byłoby zbudowanie otwartego sojuszu, który brałby pod uwagę potrzeby i interesy każdej z klas, a także zaangażowanie wszystkich stron tego sojuszu do korygowania kapitalizmu, ale także do konfrontacji z wyzwaniami etycznymi, wokół których koncentruje się konflikt polityczny. Uważam, że to książka warta analizy. I wydaje się, że Tusk korzysta - być może zupełnie przypadkowo - z nawoływań autora, by nie odwracać się tchórzliwie od konfrontacji z wyzwaniami etycznymi. Tak widzę deklarację Tuska, że na listach wyborczych nie będzie miejsca dla przeciwników zmiany przepisu na temat aborcji. Oczywiście konfrontacja z wyzwaniami etycznymi, przegranymi sprawami takimi jak gender, uchodźcy, przyszłość Unii Europejskiej, pluralizm (ja dodałabym tu jeszcze aborcję i pozycję Kościoła w państwie, czyli odspawanie go od władzy, wyprowadzenie religii ze szkół, wypowiedzenie konkordatu, włączenie Kościoła w proces normalnej kontroli jak każdej innej instytucji życia publicznego) obarczona jest ryzykiem, ale tylko ona daje szansę na zmianę i w gruncie rzeczy na sukces. Choć nie o sukces tu chodzi tak naprawdę, tylko o jakościową zmian
JoDiable - awatar JoDiable
ocenił na 9 3 lata temu
Postprawda Matthew D'Ancona
Postprawda
Matthew D'Ancona
Książka jest poświęcona fenomenowi ostatnich lat: bezczelnemu zaprzeczaniu oczywistych faktów przez polityków, celebrytów, dziennikarzy i zwykłych ludzi. Dzieje się to na portalach internetowych, w telewizji i gdzie tam jeszcze. Ale czy to fenomen ostatnich lat? Śmiem wątpić, weźmy wiek XX, którego historią bardzo się interesuję. Prawdziwym mistrzem kłamstwa, jeśli tylko służyło jego celom politycznym, był Lenin (vide Sebestyen: 'Lenin. Dyktator'), wzór dla współczesnych polityków, potem był Stalin, Goebbels, autor jakże prawdziwego(!) zdania: 'Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą' i wielu innych nałogowych łgarzy. W ogóle cały czas komuny to był czas kłamstwa. Niestety d'Ancona nawet o tym nie wspomina, pisze za to o 'Roku 1984' Orwella, czy nie lepiej opowiedzieć o krajach, w których świat orwellowski był lub jest rzeczywistością? Z drugiej strony triumf kłamstwa w demokracjach zachodnich w ostatnich latach jest czymś niezwykłym, szuka d'Ancona przyczyn tego fenomenu. Z pewnością przyczynił się do tego kryzys z 2008 r., wiadomo nie od dziś, że wielkie kryzysy ekonomiczne przyczyniają się do wzrostu popularności wszelkiej maści populistów i ekstremistów. Wskazuje też autor na kluczową rolę Internetu z jego anonimowością ograniczającą odpowiedzialność, z jego algorytmami kierującymi nas do treści, które nam się spodobają i do ludzi, z którymi się zgadzamy. W ten sposób tworzą się odrębne bańki kultywujące swoją prawdę: „Sieć okazała się ostatecznym wektorem postprawdy właśnie dlatego, że jest obojętna na fałsz, uczciwość i na różnice między jednym a drugim.” Ma rację d'Ancona pisząc: „internetem rządzi epistemologiczne prawo Kopernika-Greshama: że mianowicie gorszy pieniądz wypiera lepszy.” Analizując kampanię Brexitu w UK pisze autor, że zwolennicy pozostania w UE prezentowali głównie fakty, zaś przeciwnicy odwołali się do emocji – i wygrali. I konkluduje „Była to polityka postprawdy w najczystszej formie – triumf emocjonalnego nad tym, co racjonalne, zwodniczo prostego nad uczciwie złożonym.” To rozróżnienie nie bardzo mi pasuje, nie zawsze, to co emocjonalne jest kłamstwem. Niemniej ma rację d'Ancona pisząc, że w walce z postprawdą winno się fakty „komunikować w sposób, który bierze pod uwagę imperatywy zarówno emocjonalne, jak i racjonalne.” Tu dochodzimy do pytania jak walczyć z postprawdą? Sprawa jest trudna, ale nie beznadziejna. Słusznie postuluje d'Ancona, że: „Kluczowym zadaniem edukacji podstawowej – nie średniej – powinno być zatem nauczenie dzieci, jak wybierać i rozróżniać treści rozwiewane przez cyfrowe tornado.” Ale jak to robić i czy w ogóle ktoś to robi? Rzuca autor parę innych pomysłów, ale nie wydają się mi przekonujące, niemniej pierwsze koty za płoty. Można też walczyć przy pomocy prawa, oto niejaki Alex Jones magnat medialny wzmiankowany w książce d'Ancony, twierdził przez lata w swoich audycjach, że jedna z masakr strzelniczych w USA była wyreżyserowana przez rząd federalny. Pan Jones przegrał ostatnio proces z rodzinami ofiar strzelaniny, którym musi wypłacić miliard dolarów odszkodowania, może to oznaczać koniec jego biznesów, daj Boże... Książka napisana jest ciężko, napuszonym stylem i czyta się też ciężko, niemniej porusza ważny problem, to potrzebna pozycja. Dziękuję @Carmel za zwrócenie mi uwagi na tę książkę.
almos - awatar almos
ocenił na 7 3 lata temu
Rosja – Wielkie zmyślenie. Od wolności Gorbaczowa do wojny Putina. Arkadij Ostrowski
Rosja – Wielkie zmyślenie. Od wolności Gorbaczowa do wojny Putina.
Arkadij Ostrowski
Ostrowski przedstawia historię intelektualno-polityczną najnowszej Rosji w dość interesujący sposób, tj. przywołuje życiorysy dziesiątek postaci z następujących po sobie pokoleń elit kształtujących kraj w trzech kolejnych dekadach pełnych przełomów. Opis można podzielić na z grubsza trzy części - epokę Gorbaczowa, epokę Jelcyna i początki rządów Putina. Mnie najbardziej nakarmiły intelektualnie portrety osób, które stały za polityką głasnosti i pierestojki. Zrozumiałem na przykład, dlaczego elity gorbaczowowskie nie uciekły się do przemocy w celu ratowania imperium. Bardzo barwne są też opisy postaci medialnych kształtujących lata 90. Można na kartach książki na przykład spotkać Aleksandra Niezworowa, którego poznałem równolegle z wyszukanej krytyki wojny Putina dostępnej po polsku dzięki tłumaczeniom na kanale youtube Andromedy. Przede wszystkim: Ostrowski to po prostu dobry znawca Rosji, którego artykuły w The Economist zawsze czyta się z przyjemnością (tak, artykuły w Economiście są niepodpisane, ale Ostrowski jest tam redaktorem do spraw Rosji i np. podobieństwa tekstu "Vladimir Putin is in thrall to a distinctive brand of Russian fascism" z motywami z książki są uderzające). PS: Książkę z jakiegoś powodu czytałem bardzo długo, bo od jesieni 2021, gdy zaczęły narastać napięcia na granicy rosyjsko-ukraińskiej, do lata 2023. Z wielomiesięcznymi przerwami. W sumie nie wiem dlaczego, bo pozycja jest dobra, a nawet bardzo dobra.
neon - awatar neon
ocenił na 8 2 lata temu
Trump w Białym Domu. Tajemnice Gabinetu Owalnego John Bolton
Trump w Białym Domu. Tajemnice Gabinetu Owalnego
John Bolton
O czym jest książka, można się łatwo domyślić po tytule. Poznajemy kulisy rządzenia USA przez Donalda Trumpa z perspektywy jego doradcy ds. bezpieczeństwa. Wraz z lekturą da się zauważyć postępującą ewolucję oceny autora względem byłego już prezydenta. Od umiarkowanie pozytywnej, po bardzo krytyczną. Dowiemy się, jaki styl rządzenia miał Trump, że zależało mu bardziej na ocenach jego administracji, niż na faktycznym rządzeniu, poznamy jego megalomanię (jeśli ktoś jeszcze jej nie widział), niedecyzyjność, brak umiejętności do brania konsekwencji za swoje decyzje, itp. Przykładów można by tu mnożyć. To zdecydowanie największy plus tej książki. Autor widać, że miał doświadczenie na podobnych stanowiskach, choć czasami miałem wrażenie, że autor uważał, że tylko on wiedział wszystko najlepiej. Minusy książki - nieraz jesteśmy zarzucani zbyt dużą ilością faktów, opinii, bądź informacji, które niewiele wnoszą do treści, a skutecznie potrafią wybić z rytmu i doprowadzić do utraty koncentracji. Niejednokrotnie są fragmenty w stylu "o godzinie X było spotkanie na temat 1, byli a, b, c. A powiedział to, b powiedział tamto. Następnie kolejne spotkanie, ten powiedział to, tamten tamto. Potem porozmawiałem z jeszcze kim innym", itp. Drugi zarzut do autora to, że często krytykuje Obamę i Demokratów nie popierając swoich oskarżeń żadnymi wyjaśnieniami. Jest jeszcze jeden bardzo duży minus polskiego wydania - korekta. Mam wrażenie, że osoba odpowiedzialna za to miała trzy zlecenia w jednym czasie i temu poświęcała najmniej uwagi. Błędy są nagminne, przy czym literówki i błędy w tłumaczeniu to jedno, ale powtarzające się całe fragmenty książki, to już istna tragedia.
archiepelchie - awatar archiepelchie
ocenił na 6 4 lata temu
Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie Jacek Leociak
Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie
Jacek Leociak
Książka "Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie" Jacka Leociaka, wybitnego badacza literatury Zagłady, jest niezwykle trudna i bolesna odbiorze. To lektura, która wymaga od czytelnika pełnej gotowości z niewygodną prawda. Mnie jej nie brakowało, ale też zdaję sobie sprawę, że wiele osób po przeczytaniu może cisnąć ją w kąt i odsądzać autora od czci i wiary. Lubimy o sobie myśleć, że jesteśmy narodem szczególnym: ofiarnym, pomocnym, kierującym się wartościami chrześcijańskimi. Wykazanie nawet niewielkiej rysy na tym obrazie podnosi rwetes i święte oburzenie. Autor w swojej pracy, która jest zbiorem osobistych refleksji, notatek i "zapisków" dotyczących relacji kościoła Katolickiego i duchowieństwa z Zagładą Żydów w sposób subiektywny (co sam przyznaje) ukazuje ówczesną postawę najwyższych hierarchów jak i zwykłych księży. Jacek Leociak skupia się głównie na problemach milczenia i obojętności a w skrajnych przypadkach antysemityzmu i zdrady ze strony części duchowieństwa i katolickiego społeczeństwa. Czytelnik, który jest zmuszony do zmierzenia się z faktami, które burza mit o wyłącznie heroicznej i ofiarnej postawie polskiego katolicyzmu w trakcie wojny, czuje dyskomfort, niekiedy niedowierzanie czy złość. Autor wskazuje na wiekowe stereotypu antysemickie zakorzenione w katolicyzmie, jak chociażby mit o "bogobójstwie". Według niego to one ukształtowały obojętność chrześcijan i duchowieństwa wobec cierpienia Żydów. Starannie analizuje on relacje, dokumenty i przykłady z historii, które ilustrują stawiane przez niego tezy. Warto dodać iż nie neguje on postaw tych księży i zakonnic, którzy pomagali w czasie wojny starszym braciom w wierze, ale te historie giną w masie dowodów na bierność czy wręcz antysemityzm. Lektura ta, ukazując wstydliwe, mniej znane oblicze Kościoła, zmusza do konfrontacji z niewygodną prawdą. Wielu z nas Polaków, nie chce jednak przyjąć tych faktów do wiadomości i ta książka na pewno tego nie zmieni. Jednak zachęcam do jej lektury tych, którzy mają odwagę przyjrzeć się tej drugiej, niechlubnej stronie medalu.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 7 5 miesięcy temu
Chaos. Nowy porządek świata Marek Orzechowski
Chaos. Nowy porządek świata
Marek Orzechowski
"Żyjemy w świecie, który stał się dla nas zagrożeniem. Stabilizacja ustąpiła miejsca chaosowi, który jest najskuteczniejszym sposobem panowania nad światem. Na chaos nie stać biednych, to broń w rękach bogatych i silnych." - Marek Orzechowski Dla mnie jest to książka wybitna, opracowana rzetelnie, o treśći wartościowej - a do tego podparta wiarygodnymi zródłami. Dodatkowo jest napisana językiem przystępnym. Autor porusza tematy trudne, rzeczywiste, związane z przyszłością nas wszystkich i nas wszystkich dotyczące. Dowiedziałem się więcej o taktyce/mechanizmach/motywach działania największych mocarstw na przykładzie licznych interwencji militarnych/"wojen humanitarnych"/tzw. zmianach reżimów; w nie tak odległej historii. Dowiedziałem się o kosztach/ofiarach/skutkach szerzenia przymusowej "demokracji". Dowiedziałem się o konsekwencjach lekceważenia i nieznajomości kultury islamu przez polityków/rządy mocarstw/organizacje międzynarodowe oraz zwykłych obywateli. Dowiedziałem się o różnicach w podejściu do życia/śmierci oraz do niewiernych, o przewadze ortodoksyjnego odłamu nad innymi, o wspieraniu analfabetyzmu, agresji i realnym zagrożeniu jakim jest islamizacja świata zachodniego. Zrozumiałem też kto jest autorem tego chaosu i że jeżeli ludzie nie zaczną szukać prawdy na własną rękę/myśleć samodzielnie, a będą ufać wszystkim przekazom medialnym/oficjalnym/propagandowym treściom, to wciąż będziemy tylko statystami, bez wpływu na to co się wokół nas dzieje. Nadchodzą kolejne wyzwania, kolejne scenariusze tylko czekają na realizację, to od nas zależy czy się obudzimy i zaczniemy dostrzegać rzeczywistość/problemy czy będziemy odwracać oczy i uciekać w kreowany świat "fikcji" - udający "raj na ziemi", świat rozrywki. "Chaos - Nowy Porządek Świata" to lektura obowiązkowa dla każdego.
12_Monkeys - awatar 12_Monkeys
ocenił na 9 4 lata temu
My, dzieci komunistów Krystyna Naszkowska
My, dzieci komunistów
Krystyna Naszkowska
Jestem bardzo wzburzony po lekturze książki pod tytułem „My, dzieci komunistów. Mówią: Jasińska-Bierutówna, Fejgin, Smolar, Holland, Skalski, Grudziński, Titkow”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czerwone i Czarne. Jest to zbiór siedmiu wywiadów, jakie z dziećmi komunistycznych dygnitarzy przeprowadziła Krystyna Naszkowska. Jest ona publicystką i reporterką „Gazety Wyborczej”. Wstęp do książki napisał znany historyk, prof. Andrzej Friszke. Nie zdziwił mnie ten fakt. Wydaje się bowiem, że wraz z upływem lat prof. Friszke znajduje coraz więcej zrozumienia dla komunistów, czemu dał wyraz w słowie wstępnym. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie przeprowadził zawoalowanej krytyki rządu, a nawet niektórych swoich kolegów po fachu. Zgodzę się chyba tylko z jednym jego wywodem – chociaż pewnie rozumiemy te słowa inaczej – „książkę Krystyny Naszkowskiej warto przeczytać także dlatego, by zrozumieć, z jak różnymi doświadczeniami i przeżywaniem przeszłości mamy do czynienia wśród nas, Polaków, wywodzących się z różnych tradycji”. Już pierwszy wywiad wywołał moje oburzenie. Rozmówcą jest nie kto inny, jak córka Bolesława Bieruta. Uważna lektura tej rozmowy (jak i kolejnych) obala wszystkie tezy, jakimi we wstępie uraczył nas prof. Friszke. Aleksandra Jasińska przedstawia siebie jako zadeklarowaną komunistkę, wierzącą do końca partii (w PZPR była aż do jej rozwiązania). Bolesław Bierut z jej opowieści jest kochającym ojcem i dobrym człowiekiem. Tak tak, nic nie pokręciłem. W ogóle naiwność (czy głupota) pani profesor socjologii, która – o zgrozo – pracowała na Uniwersytecie Warszawskim aż do 2012 roku jest porażająca. Opowiadając o czasach powojennych rozbrajająco stwierdza, że „wcale nie żyła w luksusach”. Jako o czymś oczywistym opowiada o swoich studiach, wypoczynku w rządowych willach, przejażdżkach odkrytymi limuzynami. Mimo to, nie uważa tego za „przesadny luksus”. W ogóle zdaje się nie dopuszczać do siebie myśli, że ten sam Bierut skazywał ludzi na śmierć, że innym dzieciom odbierał ojców, że w katowniach UB w całej Polsce mordowano ludzi. Nie – dla profesor (sic!) Jasińskiej był on „dobrym człowiekiem”. W ogóle o swoim losie opowiada tak, jakby należało jej współczuć. Dzieci Żołnierzy Wyklętych, kułaków, przeciwników władzy ludowej głodowały, były szykanowane, nie mogły podjąć studiów ani pracy, tymczasem ona została profesorem na UW. O zgrozo, nauczała aż do 2012 roku, co jest hańbą dla państwa polskiego i wszystkich rządów, niepotrafiących (i nie mających takich zamiarów) skutecznie przeprowadzić dekomunizacji. Czytając wywiady, jakie przeprowadziła Krystyna Naszkowska nowego wymiaru nabiera hasło, że „kolejne pokolenie UB-eków walczy z kolejnym pokoleniem Żołnierzy Wyklętych”. Kolejne rozmowy niestety często utrzymane są w podobnym tonie. Jak wypadają losy „dzieci komunistów” w porównaniu z losami „reakcji” i ich dzieci – tych, których torturowano, mordowano i szykanowano przez cały okres PRL-u? „Czerwone dzieci” tego nie widzą, nikt nie czuje się tym w ogóle zażenowany. Naprawdę książka wywołała u mnie silne emocje. Akurat jakiś czas temu czytałem biografię ks. Jerzego Popiełuszki. Porównajmy sobie jego opis pobytu w wojsku z relacją Piotra Fejgina. Prześladowany, torturowany psychicznie i fizycznie młody kleryk i Fejgin – syn osławionego płk Anatola Fejgina. W ogóle, gdyby przyjąć to, co mówi Piotr Fejgin to trzeba uznać, że komuniści musieli być – mówiąc wprost – bardzo głupi. Okazuje się bowiem, że ani Bierut, ani szef osławionego Departamentu X to byli dobrzy ludzie. Nic nie wiedzieli oni o metodach przesłuchań, o torturach i katowaniu ludzi. Co więcej, nie akceptowali tego (sić!). Przecież stąd już krok do stwierdzenia – jak ktoś to ironicznie sformułował – że teraz okazuje się nagle, że wszyscy komuniści już w 1944 roku „heblowali deski na okrągły stół”. Jeśli sięgniecie po tę książkę, zrozumiecie targające mną emocje. Przecież w Polsce nie możemy żyć w schizofrenii – z jednej strony gloryfikujemy AK i całą tradycję antykomunistyczną. Z drugiej dzieje się zdumiewająca – niestety przykładają do tego rękę także niektórzy historycy- kiedy mówi się, że komuniści to byli generalnie „dobrzy ludzie”. Po prostu ręce opadają. Dziś, kiedy nadal nie znamy miejsca pochówku polskich bohaterów, dziś kiedy dopiero przywracamy pamięć o rotmistrzu Pileckim i generale Nilu – syn Fejgina w wywiadzie chciałby rehabilitacji swojego ojca. Co znamienne – niestety i tego się można było spodziewać, patrząc na wydawcę książki i związki Krystyny Naszkowskiej z Gazetą Wyborczą – czytelnik odnajdzie w wywiadach bezpardonową krytykę Prawa i Sprawiedliwości. Partii obrywa się za wszystko – za antykomunizm, 500+, 300+. Ludzie, którzy chodzą na urodziny do Jerzego Urbana zajadle krytykują wybrany w demokratycznych wyborach rząd. Jest to porażające. Lektura książki wymaga wiedzy, oczytania i zdrowego rozsądku. Jak stwierdza córka Bieruta, przeniesienie jego grobu z Powązek byłoby „niehumanitarne”. Czym zatem było mordowanie ludzi przez UB/SB i grzebanie ich w zbiorowych, bezimiennych mogiłach? Czym było bestialskie morderstwo księdza Jerzego Popiełuszki? Czym było strzelanie do ludzi i czołgi na ulicach? O tym „dzieci komunistów” nie mówią. Oni w tym czasie studiowali, wyjeżdżali za granicę, robili kariery. Zaskakująco dużo wśród nich socjologów i historyków. Czy mogą więc jeszcze dziwić ataki na IPN, na lustrację, dekomunizację? Czy może dziwić fakt, że komuniści zajmują czołowe miejsca na listach Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego? Po lekturze tej książki nasuwa mi się jeden wniosek i prośba: nie dajmy się zwariować. Nie róbmy z katów „dobrych ludzi”. Smutne jest to, że komuniści mają się nadal w Polsce zaskakująco dobrze. Ich ofiary... „My, dzieci komunistów” to lektura – przynajmniej dla mnie – gorzka w swej wymowie. Uświadomiłem sobie, że „różne tradycje”, o których wspomniał we wstępie prof. Friszke nigdy się nie zrozumieją. Rację mieli albo kaci gen. Nila, rtm. Pileckiego, ks. Popiełuszki, albo ci zamordowani. Jak mówi przysłowie „tertium non datur”.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 6 1 rok temu
Czas zabijania. Bełżec, Sobibór, Treblinka i akcja "Reinhardt" Stephan Lehnstaedt
Czas zabijania. Bełżec, Sobibór, Treblinka i akcja "Reinhardt"
Stephan Lehnstaedt
Spojrzenie niemieckiego historyka na operację Reinhardt, czyli masową eksterminację Żydów we wschodniej Polsce, przeprowadzoną w latach 1942-43 w obozach w Treblince, Sobiborze i Bełżcu. Lehnstaedt próbuje w zwięzły sposób opisać, jak przebiegała cała akcja i jakie miała skutki - w taki sposób, aby nie zostać posądzonym o "wybielanie" Niemców, ale też żeby nie udawać, że wszystko, co złe, to Niemcy, a kolaborantów i innych przypadków brutalności wśród innych narodów nie było. Nie do końca mu to wyszło, książka też nie pokazuje całości tego złożonego problemu - trudno, żeby całą akcję Reinhardt zmieścić w dwustu kilkudziesięciu stronach... Już na początku da się zauważyć, że Lehnstaedt podkreśla narodowość innych oprawców (głównie: Austriak, Austriak, Austriak ;) ), a rzadko kiedy wspomina o Niemcach. Jasne, można założyć, że każdy niewymieniony z narodowości członek załogi obozu był Niemcem, ale jednak kontrast jest dość zauważalny. Poza tym autor sporo tematów porusza "po łebkach". W efekcie nieznający za dobrze faktów czytelnik może sam sobie sporo dopowiedzieć i wynieść z lektury nie do końca odpowiadający rzeczywistości obraz historii. Sama sporo czytałam np. o powstaniu w Treblince czy o polskich "poszukiwaczach złota" na terenach dawnego obozu w Bełżcu i czytając "Czas zabijania" widziałam, jak pobieżnie potraktowano te tematy. To nie jest książka, która byłaby dobrym źródłem informacji o operacji Reinhardt. To raczej kompendium wiedzy, idealne do ułożenia sobie w głowie wszystkich znanych faktów - ale właśnie, trzeba te fakty znać. "Czas zabijania" pozostawia dalej sporo pytań bez odpowiedzi, sporo napoczętych, a niewyjaśnionych wątków, sporo niedomówień. Mi to nieszczególnie przeszkadzało, bo niemało już w tym temacie przeczytałam, a Lehnstaedt przygotował tu pigułkę informacyjną napisaną przystępnym stylem. Ok jako lektura uzupełniająca, ale nie jako główne źródło wiedzy w temacie.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 6 4 lata temu

Cytaty z książki Dzień sądu. Nadużycia, skandale, walka o władzę. Co naprawdę dzieje się w Kościele?