Dobra chemia. Co nauka mówi o psychodelikach i poczuciu połączenia

Okładka książki Dobra chemia. Co nauka mówi o psychodelikach i poczuciu połączenia
Julie Holland Wydawnictwo: Wydawnictwo Cień Kształtu popularnonaukowa
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Good Chemistry: The Science of Connection, from Soul to Psychedelics
Data wydania:
2022-08-10
Data 1. wyd. pol.:
2022-08-10
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360685556
Tłumacz:
Maciej Lorenc
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dobra chemia. Co nauka mówi o psychodelikach i poczuciu połączenia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dobra chemia. Co nauka mówi o psychodelikach i poczuciu połączenia

Średnia ocen
7,3 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
42
15

Na półkach:

O tym, jak biochemia naszych organizmów wpływa na nasze zachowanie i jaką pozytywną rolę mogą odegrać dla nas tzw. psychodeliki (lsd, grzyby psylocybinowe, meskalina, dmt, a także w tym ujęciu mdma). Autorka jest z wykształcenia psychofarmakologiem i psychiatrą. Zdecydowanie wie, o czym pisze, ale przy tym nie zamęcza czytelnika chemicznym żargonem. 

Pierwsza część książki fascynująca, szczególnie rozdziały o związkach i rodzicielstwie. Z tych pierwszych rozdziałów można naprawdę wiele się dowiedzieć o wpływie chemicznych reakcji ciała na myślenie i percepcję. Niestety potem jest znacznie gorzej. Książka miejscami zaczyna przypominać poradnik niemalże do wszystkiego. Nieoczekiwanie spada na nas lista jak być bardziej ekologicznym z radami typu "Używajcie we wszystkich urządzeniach trybu "ekologicznego" zamiast "normalnego"". Przy okazji ciężarem odpowiedzialnością za katastrofę ekologiczną zostaje obarczony czytelnik, a nie rządy, ustawy i koncerny. I jak tu się nie stresować?

Drażni też znaczna ilość opinii Holland, bazujących wyłącznie na własnych odczuciach. Kilkudniowa wizyta w Amsterdamie prowadzi do wniosku, że jest to niezwykle bezpieczne miasto za sprawą kanałów i dostępu do marihuany. Cóż, Amsterdam nie jest nr. 1 wśród europejskich stolic pod względem niskiego poziomu przestępczości (już nawet Warszawa ma lepsze statystyki). Autorka zachwyca się bliskością mężczyzn w Maroko, ale nie wspomina o separacji płci w krajach islamu. Sprowadzenie niezwykle złożonego konfliktu pomiędzy Palestyńczykami a Żydami do "braku połączenia" brzmi już po prostu śmiesznie. Itd.

Mimo wszystko "Dobra chemia" to wartościowa i godna polecenia pozycja we wciąż silnie narkofobicznej Polsce.

O tym, jak biochemia naszych organizmów wpływa na nasze zachowanie i jaką pozytywną rolę mogą odegrać dla nas tzw. psychodeliki (lsd, grzyby psylocybinowe, meskalina, dmt, a także w tym ujęciu mdma). Autorka jest z wykształcenia psychofarmakologiem i psychiatrą. Zdecydowanie wie, o czym pisze, ale przy tym nie zamęcza czytelnika chemicznym żargonem. 

Pierwsza część książki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

190 użytkowników ma tytuł Dobra chemia. Co nauka mówi o psychodelikach i poczuciu połączenia na półkach głównych
  • 150
  • 37
  • 3
14 użytkowników ma tytuł Dobra chemia. Co nauka mówi o psychodelikach i poczuciu połączenia na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Julie Holland
Julie Holland
Doktora Jullie Holland jest psychiatrką specjalizującą się w psychofarmakologii i autorką wielu książek. Przez dziewięć lat w weekendy nadzorowała nocne zmiany na psychiatrycznym oddziale ratunkowym w szpitalu Bellevue, a od 1995 roku prowadzi prywatny gabinet w Nowym Jorku. Współpracuje z MAPS jako lekarka monitorująca stan pacjentów w badaniach sprawdzających psychoterapeutyczny wpływ MDMA i odmian konopi o różnej zawartości kananbinoidów (głównie THC i CBD) na weteranów z PTSD. Jest również członkiną wielu rad doradczych do spraw marihuany i często udziela konsultacji na potrzeby filmów dokumentalnych o środkach psychoaktywnych, a także pomaga przy rozprawach sądowych związanych z narkotykami. Holland od wielu dekad działa na rzecz reformy amerykańskiego prawa narkotykowego zgodnie z zasadami redukcji szkód. Mieszka w otoczeniu przyjaciół i natury w Harlem Valley w stanie Nowy Jork wraz ze swoim mężem i dwojgiem dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czy psychodeliki uratują świat? Maciej Lorenc
Czy psychodeliki uratują świat?
Maciej Lorenc
Właściwie chciałem przeczytać inną książkę o psychodelikach, ale znalazłem tą, więc przeczytałem tą :D i... ok, jest to kawałek wiedzy, jednak podany w dość "ciężki" jak dla mnie sposób. Dosyć naukowo - niełatwo to wchodzi i człowiek odlatuje podczas czytania/słuchania... Niektórzy mówią, że jest chaotyczna - no może, dla mnie wywiady były też dość powtarzalne, ogólnie jakbym cały czas to samo czytał. Mam takie wrażenie, że z pierwszej połowy coś wyniosłem, zwłaszcza ciekawe informacje na temat leczenia PTSD czy depresji psychodelikami, ale potem to już ciągle to samo, naukowo, nieprzystępnie i nudno. Pewnie ta druga książka wniosłaby do mojego życia więcej ;) Co nie znaczy, że ta jest bez wartości, swoją wartość ma, tylko może ze mną akurat taki sposób podania nie współgra. "ml: Czy mógłby pan w prostych słowach wyjaśnić, co dzieje się wewnątrz czaszki człowieka, który znajduje się pod wpływem psychodelików? rc: Cząsteczki substancji psychoaktywnej dostają się do organizmu i rozprzestrzeniają po wszystkich jego częściach, ale wywierają szczególnie ważny wpływ na receptory serotoninowe, które są związane z określonym rodzajem białek i wpływają na sposób działania układu nerwowego. Psychodeliki pobudzają te receptory i zwiększają ich aktywność. W rezultacie oddziałują na organizację całego mózgu, a dokładniej na duże sieci mózgu, które tymczasowo się rozpadają i dezaktywują. Poziom ich dezintegracji jest uzależniony od dawkowania substancji. Poszczególne sieci mózgu sprawują określone funkcje i powodują, że jesteśmy w stanie widzieć, słyszeć, wykonywać ruchy, myśleć i tak dalej. Za sprawą psychodelików wszystkie te podsystemy przestają być od siebie oddzielone i mieszają się ze sobą. Sposób działania całego mózgu zaczyna wtedy wyglądać jak przyjęcie, podczas którego wszyscy goście wchodzą ze sobą nawzajem w interakcje. Przestają tworzyć małe grupki i ograniczać się do rozmów ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi, a niektórzy z nich nawiązują kontakt z osobami, których nigdy wcześniej nie spotkali. Wszyscy uczestnicy przyjęcia komunikują się więc w bardziej całościowy sposób. W tym miejscu chciałbym również wspomnieć o zaproponowanej przeze mnie zasadzie „entropicznego mózgu". Za sprawą psychodelików aktywność mózgowa staje się trudniejsza do przewidzenia i w pewnym sensie bardziej zdezorganizowana, przez co jakość naszego świadomego doświadczenia również ulega dezorganizacji. Ludzie znajdujący się pod wpływem tych substancji mają poczucie, że rzeczywistość jest dziwaczna, niepewna i nieznana. Tego rodzaju wrażenia pojawiają się nawet u osób, które wielokrotnie eksperymentowały z psychodelikami. Sednem owego poczucia dziwaczności jest właśnie nieprzewidywalność i dezorganizacja sposobu działania mózgu. Zasada „entropicznego mózgu” mówi nam czymś niezwykle ważnym, a mianowicie o tym, że bogactwo aktywności mózgowej odpowiada bogactwu świadomego doświadczenia. Jest to niezwykle prosta reguła, według niektórych ludzi zbyt prosta." (pdf.str.39-40) - ale to jest ciekawe. Tłumaczy być może działanie... i że jednak nie ma w tym niczego mistycznego ;) (czytana/słuchana: 27-18.01.2026) 3/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na 6 2 miesiące temu
Grzybobranie. Kulturowa historia psylocybiny Maciej Lorenc
Grzybobranie. Kulturowa historia psylocybiny
Maciej Lorenc
Pora powrócić do tytułów, które już od jakiegoś czasu zalegały na półce i domagały się przeczytania. Elektroniczna półka też się liczy, bo właśnie stąd jest Grzybobranie. Miałam przyjemność przesłuchać je w audiobooku i była to niesamowita przygoda w świecie grzybów. Twój przyjaciel grzyb 🍄 Jak mogliśmy dowiedzieć się z Krótkiej historii inteligencji , grzyby nie są ani roślinami, ani zwierzętami. Są osobnym królestwem. Z jednej strony rosną i się nie poruszają, z drugiej strony oddychają tlenowo. Pośród wielu gatunków (z których ogrom jest nadal nieodkrytych) są gatunki psylocybinowe, które zawierają w sobie substancje wywołujące odmienne stany świadomości. Etymologia słowa psychodeliki pochodzi z języka greckiego i składa się z dwóch słów. Psyche (dusza) oraz delos (ujawniać, objawiać), co daje nam znaczenie "ujawniać duszę". Ukazuje to umiejętność substancji psychodelicznych do głębokich zmian w świadomości i percepcji. Autor prowadzi nas przez czasy w których substancja ta była używana już przed tysiącami lat podczas religijnych praktyk autochtonów np. z Meksyku, aż po wiek XX w którym kontrkultura hipisowska korzystała z właściwości grzybów psychodelicznych i niedługo później została zakazana i umieszczona na liście klasyfikacji narkotyków według stopnia szkodliwości i potencjału uzależniającego jako silnie uzależniająca substancja, która nie ma zastosowania w medycynie. Jak się okazuje - jest zupełnie inaczej. Od lat psychodeliki są demonizowane, choć mają ogromny potencjał do tego, aby używano ich jako pomoc w terapii przy leczeniu uzależnień, czy też depresji. Gdy książka bawi i uczy Tytuł jest z roku 2023. To znaczy, że dane są aktualne (choć oczywiście przez dwa lata mogły dojść różnego rodzaju aktualizacje w stanie wiedzy na temat psychodelików). Poza historią i kulturą, autor zabiera nas do gabinetów psychoterapii oraz w miejsce eksperymentów, gdzie testowano działania substancji. Jest to ogromna dawka wiedzy w przyjemnym wydaniu. Autor lekko prowadzi nas przez lata nauki, przemian społecznych i prawnych. Opisuje chemię, która nawet dla początkujących nie jest straszna. Niektóre rzeczy co prawda musiałam sobie wyguglować, żeby mieć jaśniejszy obraz sytuacji, ale nie było to utrapieniem, a raczej zaspokajaniem własnej ciekawości. Balans 𐄷 Autor pozostaje bezstronny wobec przedstawianych informacji. Nie zachęca on do sięgania po substancje psychoaktywne (zwłaszcza bez nadzoru profesjonalistów), jednak da się wyczuć, że temat jest bliski jego sercu. Mogę szczerze polecić przedstawiony tytuł dla pasjonatów środków psychoaktywnych (nieważne jak źle to w tej chwili brzmi) oraz dla tych, którzy szukają ciekawej tematyki z którą mogliby się zapoznać. Dla mnie był to świetnie spędzony czas i zapoznanie się z ogromem wartościowych informacji.
Klaudia - awatar Klaudia
oceniła na 10 1 miesiąc temu
Neuronauka a buddyzm. Realne życie czy jego iluzja? Chris Niebauer
Neuronauka a buddyzm. Realne życie czy jego iluzja?
Chris Niebauer
Książka okazała się dla mnie lekturą nie tylko interesującą, ale i intelektualnie poruszającą. Jest dobrze napisana, merytoryczna, a jednocześnie przystępna — autor z dużą swobodą łączy współczesną neuronaukę z filozofią buddyjską, nie popadając ani w uproszczenia, ani w ezoterykę. Koncepcja ego czy jaźni w tradycji buddyjskiej jest tak odległa od tego, do czego przywykliśmy, wychowując się w kulturze europejskiej, że dla osób niemających styczności z filozofią Dalekiego Wschodu może być wręcz szokująca. Niebauer pokazuje, jak bardzo nasze przekonanie o trwałym „ja” jest konstruktem — efektem działania określonych mechanizmów poznawczych. Rzeczywistość przypomina gwiazdy, którym przyglądamy się na nocnym niebie: jesteśmy przekonani, że widzimy w nich określone wzorce i sens. Ale czy nie popełniamy tego samego błędu, zaglądając każdego dnia w swoje wnętrze i próbując odnaleźć tam jaźń lub ego? Im głębiej się zanurzamy, tym bardziej wikłamy się w dylematy przyczynowości, w których można cofać się w nieskończoność. Autor stawia fundamentalne pytania: jak przestać cierpieć, jak wyzwolić się spod jarzma własnych osądów, kategoryzacji i schematów myślowych. Uświadamiając sobie skłonność lewej półkuli mózgu do obsesyjnego dostrzegania wzorów i narracji, możemy nauczyć się traktować ją z większym dystansem. Ma to niebagatelne znaczenie dla naszego sposobu doświadczania świata — i potencjalnie dla ograniczenia cierpienia. Pragniemy być mądrzejsi, atrakcyjniejsi, odnosić więcej sukcesów. Problem polega na tym, że żaden z tych warunków nigdy nie zostaje w pełni spełniony, przynosząc jaźni trwałe ukojenie. Ego, aby podtrzymać własne istnienie, musi nieustannie myśleć, porównywać i oceniać. Uświadomienie sobie tych mechanizmów bywa paradoksalnie wyzwalające — być może właśnie w tym kryje się możliwość realnego zmniejszenia naszego cierpienia.
Michał - awatar Michał
ocenił na 7 3 miesiące temu
Świadomość i mózg Stanislas Dehaene
Świadomość i mózg
Stanislas Dehaene
„Natura nie jest okrutna, lecz tylko bezdusznie obojętna. To jedna z najtrudniejszych do zaakceptowania przez ludzi nauk wynikających z obserwacji przyrody.” Rozważania o książce Stanislasa Dehaenea pt. „Świadomość i mózg” chciałbym rozpocząć od wymienionych na wstępie słów Richarda Dawkinsa. Pomimo, iż nie są one ściśle powiązane z problematyką mózgu i umysłu to bez akceptacji tego faktu trudne może być pełne zrozumienie znaczenia świadomości. I chociaż lektura Dehaenea nie traktuje stricte o samoświadomości to jednak redukcja tego kim jesteśmy do złożonych wzorców aktywności elektrycznej oraz połączeń neuronowych w jednym z elementów ciała - mózgu - może sprawić, że poczujemy się nic nie znaczącymi, choć nader rozwiniętymi, trybikami w przyrodzie. Z ludzkiej perspektywy wydawać by się mogło nieco okrutne wytworzenie przez naturę w drodze ewolucji dosyć delikatnej „biologicznej maszyny” z mechanizmem pojmowania własnego istnienia i myślenia. Tymczasem prawdziwie okrutne stanowi podejście odmienne, a mianowicie oderwanie umysłu od ciała i uznanie go za coś nieuchwytnego czy nawet niematerialnego. Antonio Damasio nazwał to „błędem Kartezjusza”: „Oto i błąd Kartezjusza: oddzielenie otchłanią ciała i umysłu, uchwytnego, mierzalnego, działającego na podstawie jakiegoś mechanizmu, nieskończenie podzielnego ciała oraz nieuchwytnego, niemierzalnego, niedotykalnego i niepodzielnego umysłu; sugestia, iż rozumowanie, osąd moralny i cierpienie rodzące się z fizycznego bólu lub uniesienia emocjonalnego mogą istnieć w oddzieleniu od ciała. W szczególności zaś jego błędem było oddzielenie najbardziej wyrafinowanych operacji umysłowych od struktury i funkcjonowania organizmu.” Twierdził on również, że „rożne odmiany błędu Kartezjusza przyczyniają się do przesłonięcia faktu, iż korzenie ludzkiego umysłu sięgają biologicznie złożonego, lecz delikatnego, skończonego i niepowtarzalnego organizmu. Przesłaniają one tragizm wynikający właśnie ze zrozumienia własnej kruchości, skończoności i niepowtarzalności. A gdy ludzie nie są w stanie dostrzec tragedii świadomej egzystencji, czują się w znacznie mniejszym stopniu zobowiązani do czynienia czegoś, by ją zminimalizować, i mogą z mniejszym respektem odnosić się do wartości życia.” Stanislas Dehaene, podobnie jak Damasio, nie rozdziela człowieka na ciało i umysł lecz w odróżnieniu od portugalskiego naukowca wydaje się być zwolennikiem idei znanej w neuronaukach i kognitywistyce pod nazwą „mózgu w naczyniu”. Dodatkowo, uważa, iż poznanie sposobu działania świadomości znajduje się jak najbardziej w możliwościach nauki. Jako, że jest neurobiologiem z wykształceniem matematycznym stara się analizować problematykę umysłu również metodami ilościowymi, a nie tylko jakościowymi. „Świadomość i mózg” to w znaczącej części opowieść o trudnym wyznaczeniu granicy pomiędzy świadomością i nieświadomością, postrzeganiem nadprogowym i podprogowym. Nade wszystko jednak to próba zbudowania kompletnej teorii świadomości. Autor przedstawia w książce hipotezę „globalnej neuronowej przestrzeni roboczej” i skrupulatnie wskazuje silne punkty tej koncepcji. Ponadto przywołuje szereg argumentów eksperymentalnych na jej poparcie. Książka zawiera 7 rozdziałów. Dehaene rozpoczyna od zaliczenia tematyki świadomości do grona nauk empirycznych. Następnie omawiając kwestie nieświadomości i mechanizmów podprogowych ludzkiego mózgu dociera do wyznaczenia konkretnej granicy pomiędzy stanami świadomymi i nieświadomymi. Bazując zaś na eksperymentach analizujących bodźce nerwowe w mózgach u pacjentów z jego uszkodzeniami, jak i zdrowych, autor zmierza do sformułowania teorii świadomości. Końcowe rozdziały są omówieniem konsekwencji, w szczególności dla pacjentów znajdujących się w różnego rodzaju śpiączkach, zrozumienia czym jest świadomość i czy da się ją ratować. Na ostatnich stronach padają również pytania o przyszłość badań nad świadomością, a także poruszane są kwestie świadomości u niemowląt, zwierząt czy sztucznej inteligencji. „Świadomość i mózg” to lektura dosyć trudna i obfitująca w pojęcia medyczne. Aczkolwiek nie mogłyby być inaczej, gdyż sama anatomia mózgu jest nad wyraz skomplikowana, a w połączeniu z badaniem natury powstawania wzorców świadomości wydaje się być jeszcze większym wyzwaniem. Niemniej z książki można wyciągnąć bardzo wiele ciekawych dla każdego treści. „Kod neuronalny, który wynika ze spotkania reguł genetycznych, minionych doświadczeń oraz przypadkowych zdarzeń jest niepowtarzalny w każdej chwili i u każdej osoby. Przeolbrzymia liczna jego stanów tworzy bogaty świat wewnętrznych reprezentacji, powiązany ze środowiskiem, ale nie narzucany przez nie. Subiektywne uczucie cierpienia, piękna, pożądania czy żalu korespondują ze stabilnymi atraktorami neuronalnymi w tym dynamicznym pejzażu. Są one z natury subiektywne, ponieważ dynamika mózgu wtapia bieżące dane wejściowe w arras wspomnień z przeszłości i celów na przyszłość, dodając warstwę osobistego doświadczenia do surowych sygnałów zmysłowych […]” „Ta fantastyczna maszyna biologiczna pracuje w tej chwili w twoim mózgu. Gdy zamykasz tę książkę, by zastanowić się nad sobą, na twoje myśli składają się aktywowane zespoły neuronów.” Polecam. 8/10.
Konrad - awatar Konrad
ocenił na 8 2 lata temu
Mózg chce więcej. Dopamina naturalny dopalacz Daniel E. Lieberman
Mózg chce więcej. Dopamina naturalny dopalacz
Daniel E. Lieberman Michael E. Long
Dopamina, czyli C8H11NO2 to samodzielny neuroprzekaźnik działający w obwodowym, jak i ośrodkowym układzie nerwowym. Czym jednak tak naprawdę jest i w jaki sposób wpływa na nasz mózg? Co z popularnym mitem definiującym dopaminę jako „hormon szczęścia”? Na te pytania oraz wiele innych stara się odpowiedzieć książka „Mózg chce więcej. Dopamina. Naturalny dopalacz”. Jej autorami są Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long. Daniel Lieberman to amerykański lekarz psychiatra oraz wykładowca na George Washington University, a Michael Long jest m.in. pisarzem, scenarzystą i mówcą publicznym. Jest to ich pierwsza wspólna książka. Oryginalne wydanie ukazało się w księgarniach w 2018 roku pod tytułem „The Molecule of More”. Wydanie polskie zostało opublikowane w 2019 roku przez Wydawnictwo JK w przekładzie Jarosława Irzykowskiego. Według początkowych rekomendacji autorzy „z biografii neuroprzekaźnika uczynili zajmującą lekturę”, a celem książki jest lepsze zrozumienie człowieczeństwa poprzez „pojęcie potęgi i grozy dopaminy”. Książka składa się z siedmiu głównych rozdziałów oraz obszernego wprowadzenia, które zawiera przegląd kluczowych koncepcji związanych z dopaminą m.in. przewijające się przez całą książkę „Cząsteczki chemiczne, kojarzone z tym, co jest na dole.” nazwane przez autorów „związkami tu i teraz (TiT)”. Zawartość książki została szczegółowo przedstawiona w spisie treści: od pierwszego rozdziału o miłości, poprzez narkotyki, panowanie, twórczość i szaleństwo, politykę, aż po postęp i harmonię. Tak szeroki przekrój tematów pokazuje, że autorzy chcieli objąć wszystkie obszary życia, w których dopamina odgrywa ważną rolę. Pierwszy rozdział poświęcony jest miłości. Autorzy przyglądają się w nim, jak dopamina napędza procesy zakochania i pożądania. Przez cały rozdział przywoływana jest jedna anegdota, na podstawie której wyjaśniane są kolejne mechanizmy, co znacząco ułatwia zrozumienie bardziej skomplikowanych procesów. Wprowadzony został tu termin „błąd przewidywania nagrody”. Autorzy odpowiadają na pytania, dlaczego miłość słabnie, tłumaczą mechanizm zauroczenia oraz chemiczne klucze do długotrwałej miłości. Zauważają, że w początkowej fazie związku wszystko wydaje się ekscytujące, a dopamina zalewa mózg nowością i możliwościami. Gdy jednak zanikają niespodzianki, poziom dopaminy spada, miłosna euforia gaśnie, a związek wymaga innych neuroprzekaźników TiT, takich jak oksytocyna, wazopresyna i endorfiny. W rozdziale o uzależnieniach (rozdział drugi) autorzy omawiają mechanizmy działania narkotyków, używek oraz uzależnień, takich jak pornografia czy gry wideo. Podkreślają, że substancje psychoaktywne potrafią skutecznie stymulować obwód pragnienia i tym samym silnie uzależniać (parafrazowane). Dla ułatwienia zrozumienia czytelnikowi przedstawiony zostaje również rysunek wizualizujący opisywane procesy. Szczególnie zapadł mi w pamięć cytat: „Jak wciągnę kreskę, czuję się jak nowy człowiek. A pierwsze, czego chce ten nowy, to kolejna kreska”. Idealnie ilustruje on fakt, że dopamina nie pozwala na zaspokojenie pragnienia, zawsze domaga się więcej, napędzając uzależnienie. Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long podsumowują ten rozdział stwierdzeniem, że używki wywołują nieustający głód substancji, co dobrze oddaje jeden z podtytułów tego rozdziału „Pragnienie jest trwałe, a szczęście ulotne”. W rozdziale zatytułowanym „Panowanie” autorzy pokazują dwie role dopaminy. Pierwszą z nich jako funkcja motywacyjna (dopamina jako kluczowe źródło motywacji do osiągania celów): „Dopamina pragnienia nakłania nas do tego, byśmy chcieli różnych rzeczy. Jest źródłem czystego pragnienia: dopomina się o więcej.” Druga to zaskakująco wytrwałość i samodyscyplina, umożliwiające planowanie i działanie. W rozdziale o twórczości i szaleństwie autorzy zauważają, że osoby o mocno „dopaminergicznym” temperamencie są zwykle bardzo kreatywne i poszukujące nowości. „Sztuka i nauka mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszcza większość ludzi, gdyż jedno i drugie napędza dopamina.” Jednak nie jest to bez swoich niebezpieczeństw: „...podwyższona aktywność dopaminergiczna może przyćmić systemy TiT, ograniczając zdolność do wchodzenia w relacje z innymi ludźmi i poruszanie się po realnym, doczesnym świecie.” W części poświęconej polityce Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long analizują związki pomiędzy cechami osobowości, a poglądami politycznymi. Twierdzą, że konserwatyści i liberałowie kierują się różnymi motywacjami: liberałowie są napędzani dopaminą wyobrażeniem lepszej przyszłości oraz chęcią zmian. Cytując: „Postępowcy są idealistami wykorzystującymi dopaminę do tworzenia wyobrażeń świata o wiele lepszego niż ten, w którym obecnie żyjemy.”. Z kolei konserwatystom bliższy jest stabilny porządek, co autorzy wiążą z silnym układem TiT. Kolejny rozdział zatytułowany „Postęp” autorzy opisują wpływ dopaminy na wielkie migracje i rozwój cywilizacji. W skrócie, według nich dopamina jako mechanizm nagradzania ryzyka mogła odegrać kluczową rolę w przetrwaniu naszych przodków, którzy wędrowali do nieznanych krain. Ostatni rozdział „Harmonia” ma charakter poradnikowy i próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak zrównoważyć działanie dopaminy i neuroprzekaźników TiT. W tej części autorzy zachęcają do stosowania prostych technik wspierających koncentrację tu i teraz (TiT). Książka Liebermana i Longa opatrzona jest bogatą bibliografią, a autorzy odwołują się do wielu prac z neurobiologii, psychologii i ewolucji. Dodatkowo po każdym rozdziale zachęcają czytelników do dalszej lektury. Obietnice złożone we wprowadzeniu (zwłaszcza te dotyczące rzucania nowego światła na wcześniej zadane pytania) zostały spełnione. Autorzy dostarczają nie tylko licznych anegdot i przykładów, ale także argumentów opartych na badaniach, choć w przypisach mogłyby pojawić się dokładniejsze dane umożliwiające samodzielną weryfikację przez czytelnika. Książka została napisana w sposób przystępny. Autorzy unikają żargonu naukowego, a przy wprowadzaniu bardziej skomplikowanych pojęć każdorazowo je objaśniają. Lektura jest stosunkowo lekka i przyjemna dzięki licznym przykładom z życia codziennego, co skłania do refleksji nad własnymi motywacjami i decyzjami. Pewnym problem tej książki jest jednak skłonność do nadmiernego uwydatniania roli dopaminy, przez co czytelnik może odnieść wrażenie, że stanowi ona niemal uniwersalne wyjaśnienie wszelkich zjawisk od miłości, uzależnień, twórczości, politykę itd. Pewnym ograniczeniem rozdziału poświęconego polityce jest to, że został on silnie osadzony w realiach amerykańskich, przez co traktowałabym go raczej jako analizę konkretnego przypadku. Mimo to książkę oceniam bardzo pozytywnie jako interesujące wprowadzenie do omawianej tematyki.
Martyna Gosławska - awatar Martyna Gosławska
oceniła na 8 2 miesiące temu

Cytaty z książki Dobra chemia. Co nauka mówi o psychodelikach i poczuciu połączenia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dobra chemia. Co nauka mówi o psychodelikach i poczuciu połączenia


Ciekawostki historyczne