Dawne płomienie. Mała antologia poezji włoskiej.

Okładka książki Dawne płomienie. Mała antologia poezji włoskiej.
praca zbiorowa Wydawnictwo: Wydawnictwo MG poezja
88 str. 1 godz. 28 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
88
Czas czytania
1 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-61297-56-7
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dawne płomienie. Mała antologia poezji włoskiej. w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dawne płomienie. Mała antologia poezji włoskiej.

Średnia ocen
7,2 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
17
17

Na półkach: , ,

Tomik wierszy jest o tyle fajny, że nie trzeba go przeczytać w całości i od razu. Po trochu, gdy się chce. Nie przeczytałam go całego, ale to, co udało mi się przeczytać, stwierdzam, że jest bardzo dobre. Pierwszą zaletą, jest wydanie. Oprawa niezwykle komponuje się z treścią przekazu. Po drugie, wiersze napisane są nie tylko w języku polskim, ale i włoskim. Moim zdaniem, to wielki plus, ponieważ człowiek może uświadomić sobie, jak miłość pięknie brzmi po włosku. Miłość jest niezwykła. I każdy sposób jej okazywania jest dobry.

Tomik wierszy jest o tyle fajny, że nie trzeba go przeczytać w całości i od razu. Po trochu, gdy się chce. Nie przeczytałam go całego, ale to, co udało mi się przeczytać, stwierdzam, że jest bardzo dobre. Pierwszą zaletą, jest wydanie. Oprawa niezwykle komponuje się z treścią przekazu. Po drugie, wiersze napisane są nie tylko w języku polskim, ale i włoskim. Moim zdaniem,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

32 użytkowników ma tytuł Dawne płomienie. Mała antologia poezji włoskiej. na półkach głównych
  • 18
  • 14
21 użytkowników ma tytuł Dawne płomienie. Mała antologia poezji włoskiej. na półkach dodatkowych
  • 12
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Dawne płomienie. Mała antologia poezji włoskiej.

Inne książki autora

praca zbiorowa
praca zbiorowa
Książki, które powstały w wyniku prac zbiorowych lub trudno jest przypisać im konkretnych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Poezje wybrane William Blake
Poezje wybrane
William Blake
Podczas swojego życia jesteśmy zajęci ziemskimi sprawami zaledwie krótką chwilę. Doczesność jest dla naszej duszy schronieniem tylko przez przebłysk wieczności. William Blake da nam wtedy dobrą radę: radujmy się i korzystajmy z danego nam czasu. Gdy pod najczulszym dotknięciem dłoni uświadamiamy sobie szczęście jakie nam sprzyja, to angielski poeta odpowie: cieszmy się, bo to miłość nas trzyma przy życiu. Kiedy w dzieciństwie słyszymy głos nawołujący nas do powrotu przed zmrokiem, Blake nam przypomni: to niewinność wami kieruje i czerpcie z niej do granic możliwości. Takimi przykładami mógłbym zdefiniować angielskiego prekursora romantyzmu, z którego poezji czerpałem ostatnio nowe doświadczenia. Nie będę ukrywać, że sięgnięcie po jego wiersze było dobrym krokiem ku poznaniu kolejnych silnych uczuć, umieszczonych w mojej wyimaginowanej encyklopedii emocji. Nadnaturalne i nadzmysłowe wizje angielskiego poety ogarnęły moją wyobraźnię. Przyjąłem za pewnik, że właśnie taki punkt widzenia stał się centralnym punktem odniesienia dla romantyzmu, tak wielce ceniącego duchowość i intuicję. Również Blake wpisał się wyśmienicie w emocjonalny klimat zmysłowej epoki. Jego refleksja nad życiem oraz wrażliwość, kształtowały czar czasów w których przyszło mu żyć. Za pomocą trafnego osądu, posiadł on umiejętność przemieniania drobnych przypadków, mających niebagatelny wpływ na kształtowanie ludzkich aspiracji do bycia lepszym człowiekiem. W moich oczach widzę Williama Blake'a jako poetę proroczo zapatrzonego w błogie życie pasterza. To twórca chodzący po samotnych ścieżkach melancholii. Kiedy poznałem jego twórczość, to dostrzegłem niezliczone barwy emocji, spiętrzające się nad każdym poruszanym tematem. Groźne i wspaniałe wizje Albionu w uosobieniu potężnego Londynu. Mroczne pustynie Urizena, kroczącego w pełnym bólu smutku. Krwawe proporce z poematu dramatycznego "Król Edward III". Wycinek palety emocjonalnych barw nie odda w pełni tego, co sami możecie zobaczyć biorąc do ręki "Poezje wybrane", przetłumaczone przez Zygmunta Kubiaka. Moją wielką sympatię zdobył słonecznik liczący kroki słońca. Ten słoneczny kwiat stał się wyznawcą tęsknoty do złocistych krain opanowanych spokojem. Tego typu poetyckie motywy będą zawsze przeze mnie mile widziane. Bije od nich jasnością i pewnością beztroski, tak bardzo oczekiwanej w mych progach. Nawet wyhodowana przez Blake'a kłująca róża nie przeszkodzi mi w kontemplacji bo wiem, że za chwilę jej kolce odpadną a ten piękny kwiat zmieni się w równie piękną lilię. Ludzkie możliwości abstrahowania bardzo często stanowią dla mnie temat do rozmyślań. Tym razem w procesie tworzenia bardziej ogólnych pojęć, znacząco pomógł mi William Blake. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że czas spędzony w gęstej i romantycznej mgle tego, co przyciąga mnie swoją niematerialnością, nie uznam za stracony.
czytający - awatar czytający
ocenił na 7 8 lat temu
Śpiewak cygańskich romansów Federico García Lorca
Śpiewak cygańskich romansów
Federico García Lorca
Poeta, którego tomik mamy przed sobą to wg mnie jeden z czołowych wieszczy hiszpańskich. Jego poezje rozkwitały w pełnej rozmachu epoce surrealizmu, chociaż sama atmosfera wierszy przywodziła na myśl romantyzm, co zresztą sugeruje sam tytuł. Lorca przytaczany w kulturze andaluzyjskiej właściwie znany jest całej hiszpańskiej braci, a najbardziej kojarzony jest poza surrealizmem z flamenco i corridą. Romantyzm o którym wspominam jest charakterystyczny u Lorki także w konwencji gotyckiej, gdzie pojawia się upodobanie do turpizmu i możemy to zauważyć w wierszu "Męczeństwo Świętej Olalli". Duże przywiązanie do opisów natury sprawia, że mamy unaoczniony rzeczony surrealizm, w którym często odnoszono się do natury i jej owoców. Podobnie oniryzm i śmierć mają zrozumiałe miejsce w twórczości Lorki. Śmierć szczególnie przypisana Ignacio Sanchez Mejiasowi, który był przyjacielem poety i zginął nabawiwszy się gangreny po ugodzeniu w udo w potyczce z bykiem. Lorca pomijany w polskiej edukacji jest podstawowym poetą, któremu warto się przyjrzeć w samotnej wędrówce po poezji. "Śpiewak Cygańskich Romansów" to lekka lekturka, przy której będziemy mogli wzdychać i wyobrażać sobie wersy pisane przez autora. Jego malownicze teksty w naszej głowie złożą się jak w obraz malowany przez jego przyjaciela Salvadora Dalego. Natomiast romans płynący z treści odniesie nas do nieokreślonej nostalgii za czymś co przeżyliśmy lecz tylko w urojeniu. Tym cechuje się surrealizm w twórczości Lorki. Tomik podzielony jest na kilka części - krótkich podtomików - partów poświęconych konkretnym tematom składającym się z kilku dosłownie wierszy i komponujących się w andaluzyjski koncept cygańskich romansów. A w skład wchodzą: - Pierwszy zbiór romansów cygańskich (Primer Romancero), czyli główny zamysł skupiający się na romansach zawartych już w tytułach utworów. - Poeta w Nowym Jorku - 5 wierszy z okresu podróży autora do NY w tym Nokturn i Pejzaże - Lament na Śmierć Ignacio Sanchez Mejiasa - wspomniane dedykacje dla przyjaciela torreadora, po jego nieodżałowanej śmierci - Dywan z Huerta del Tamarit - tzw Gazele i Kasydy, czyli poezje arabskie, celowe z podziałem na strofy, tu po prostu na modłę miłości, ulubione kawałki w kulturze flamenco - w końcu kalendarium, w którym poznajemy krótki życiorys poety spuentowany zaginionym grobem autora i krótka nota od tłumacza. Lektura tomiku nie zajmie nam dużo czasu, gdyż można ją pochłonąć na raz, lecz poezja pisana jest po to by się nią delektować jak wiekowo odłożonym winem. Hiszpański aromat wlewany nam przez Lorke to degustacja każdą strofą, każdą metaforą i każdą wizją autora, a następnie ad libitum czytelnika w sięganiu po następny łyk poezji. Dlatego nie śpieszmy się z czytaniem.
RatownikLektur - awatar RatownikLektur
ocenił na 9 3 lata temu
Utwory poetyckie Heinrich Heine
Utwory poetyckie
Heinrich Heine
"Moja pierś jest archiwum niemieckich uczuć" - podobno zwierzał się tak Heine w korespondencji do któregoś ze swoich przyjaciół. Ano przyjrzyjmy się zatem tym niemieckim uczuciom... ;) "Maj powrócił, kwitną lasy. Płyną chmurki po lazurze - Roztrzepane, złotowłose, W białych wieńcach i purpurze. Rój się ptasząt w gaju trzpioce, Śpiewa słowik na kalinie, Na rozłogu stadko owiec Pląsa w bujnej koniczynie. [xD - sorry, ale w tym miejscu musiałem dodać coś od siebie... *przypis autora opinii :D] Ja sam tylko nieruchomy - W zadumaniu niewolniczym Leżę w trawie, patrząc w niebo. Marząc w ciszy wręcz o niczym." (Przełożył Adam Mieleszko-Maliszkiewicz) Mój boszzzzzze.... nigdy bym nie pomyślał, że ta niemiecka dusza może być tak niewinna, mało pragmatyczna, rozszczebiotana i rozpląsana w bujnej koniczynie... Urocze! xD Ale to może dlatego, że to była niemiecka dusza wcielona jeszcze przed trzydziestym dziewiątym... ;-P Chociaż z drugiej strony... w niektórych wierszykach pobrzmiewa mi jakby coś bardziej niemiecko-znajomego... o tutaj, na przykład: "Sława nas rozgrzewa w grobie. Niech tak głupcy myślą sobie! Jednak lepsze dla rozgrzewki Pocałunki jurnej dziewki, Gdy folguje swym amorom - Nic to, że ją czuć oborą." [ach, jakie to... wyraziste, aromatyczne! xD] "Lepsze w tobie ciepło gości, Gdy rozgrzewa ci wnętrzności W najpodlejszej ze spelunek Wino, poncz lub inny trunek - Do wyboru, wedle smaku Wśród złodziejów i łajdaków." i tak dalej... ;) (Przełożyła Jadwiga Nawrocka) No któż by się spodziewał... Tyleż różnorodności i jakie szerokie spektrum w tej niemieckiej duszyczce... :D A teraz bardziej serio. Jeśli to jest jeden z klasycznych, romantycznych wielkich poetów niemieckich, to... naszemu Adamowi i Juliuszowi mógłby co najwyżej na stół kłaść kartę papieru i gęsie pióro podawać, coby wielką Poezyję pisali a potem powinien czytać i się od nich uczyć... :P W zbiorze poezji Heine'go mamy właściwie całość typowego romantycznego entourage - autor nie odpuścił niczego: dziewice i zdradzieckie uwodzicielki, z rozwianym włosem, pośród szalejących wichrów, jak i w ogródkach słonecznych pełnych kwiatków i bławatków dające mu szczęście a to odrzucające okrutnie, raz oddające (to i owo) do dyspozycji, by potem znowu zamknąć na klucz... a do tego pioruny, wzburzone morze, ust korale i słodycze niczym najsoczystszego owocu... i oczu błyski, niczym gromy błyskawic... I tak dalej, dalej, no... wiecie przecież. :D ALE... efekt poetycki tych wszystkich scenografii i rekwizytów pełnych szału i zapału, smutku, zgrozy, rozedrganej, niewysłowionej radości a to znowu rozpaczy nieziemskiej, niestety... raczej taki sobie. Nie twierdzę, że wszystko co napisał Mickiewicz i Słowacki jest wyśmienite, ale... powiedziałbym, że nie ma porównania - na korzyść naszych wielkich Poetów. Heinego można poczytać sobie do poduszki, czasem się uśmiechnąć, czasem ziewnąć i... to by było na tyle. Nie odradzam, ale żeby od razu polecać... to bym się zastanowił. Zdecydowanie bardziej, moim zdaniem, warto czas spędzić na poznawaniu twórczości naszych ojczystych Romantyków, bo to co spłynęło spod ich pióra wydaje mi się o klasę lepsze (jeśli nie więcej).
MarekFeliks - awatar MarekFeliks
ocenił na 6 3 lata temu
Poezje wybrane Charles Baudelaire
Poezje wybrane
Charles Baudelaire
Gdyby nie dławiąca Charlesa Baudelaire'a rzeczywistość, to nigdy byśmy nie mieli okazji doświadczyć unikalnego wrażenia przesycenia tą opisywaną przez niego realnością. Niewielu poetów potrafiło tak jak on, trzymając się z dala od wszelkich świętości, gardzić drogami XIX-wiecznej moralności a wybierać pokrętne ścieżki szatańskiego oczarowania. I tylko dlatego możemy po stu kilkudziesięciu latach schodzić do piekieł jego myśli bez obawy, że będziemy wszystko rozumieć jak Baudelaire. Bo pojąć to, oznaczałoby ulec takiemu samemu zblazowaniu, jakiemu poddał się niepokornie brzmiący poeta. Zawarta w jego wierszach wiedza upojenia jest czymś potwierdzającym tezę o tym, że Baudelaire był wolny ale samotny. Na cóż mu się zdały te wszystkie sztuczne raje i umiejętność schodzenia do dna swojej duszy? Zapewne po to, żeby smakowanie zakazanych owoców stało się jego nową rzeczywistością. A przy okazji, abyśmy mogli teraz dzięki jego buntowi cieszyć się niesamowitymi estetycznymi doznaniami. Moje powroty do poezji Baudelaire'a zawsze przynoszą wątpliwości dotyczące istoty piękna. Mam na myśli zszarganą przez nienawiść cudowność i nieskalaną grzechem nadzwyczajność. Te dwie nierzeczywiste dla nowoczesnego człowieka formy stoją od wieków w opozycji do siebie lub w przewrotny sposób idą ze sobą pod rękę. Ale która z nich jest czystym pięknem? Czy dobro i zło mogą być jednocześnie tak pociągające? Poecie można pozwolić na więcej, tym bardziej takiemu, jak Charles Baudelaire. Ponieważ on by napisał: "cóż za czarowne zepsucie". I spod jego pióra wyglądałaby sama prawda. Nic dziwnego, że ten poeta ciasnych zaułków może nacieszyć wszelkie zmysły w rytmie piękna. Ale jego własnego piękna, sformułowanego na nowo i odkrywającego dla czytelnika miłość i nienawiść jako dwie uzupełniające się potęgi. Bez wątpienia był lekceważącym opinię publiczną nonkonformistą. W duchowej dekadencji oddawał się widokom ludzkiego szaleństwa i kaleczeniu siebie samego poprzez szamotanie z konwenansami. Zawrót duszy a nawet głowy był widoczny we wszystkich jego wierszach a ukochanych trucizn mu nigdy nie było za wiele. Do budowy podziemnych ołtarzy przynosił śmierć w darze, bezbłędnie wyczuwał nisze w mrokach serca. Jego sztuka, pomimo ocierania o brzydotę Hadesu, wykazuje cechy podniebnej i nigdy niekończącej się ewolucji z pięknem w tle. Jeśli ktoś chciałby się przejrzeć w jego lustrze rozpaczy czy spleenu, to może być pewnym, że w tym samym momencie bierze na cel swoje najgłębsze emocje. Bo Baudelaire odbija nasze własne światło i przyjmuje jednocześnie rolę kata i skazańca. Nie chciałbym się znaleźć w skórze tego, kto zbyt dosłownie podejdzie do swojego wizerunku, wyczarowanego w zwierciadle tego francuskiego poety. Lubię się gubić w lesie symboli Charlesa Baudelaire'a i wyczuwać zawarty w nim sens istnienia. Wierzę, że jego poezja nie jest niema, potrafi wyrazić mi podświadomie to, czego bezskutecznie szukam u współczesnych twórców. Oni nie odpowiadają, jego sztuka rezonuje, współbrzmi z moimi niepokojami i równie dobrze mogłaby się stać opium bogów. Subtelnie nasyca zmysły a płynące z niej przekonanie o tym, że chłodna jałowość jest gorsza od niebezpiecznego żaru, może być aktualne w naszych czasach elektronicznej nudy. To nie jest tak, że wiersze twórcy "Kwiatów zła" karmią tylko rozpustne umysły. Czas pożera życie bez litości i każdemu należy się uchylenie chociaż rąbka tajnej księgi przeznaczenia. Któż inny potrafi tego dokonać lepiej, niż poeta wyklęty?
czytający - awatar czytający
ocenił na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Dawne płomienie. Mała antologia poezji włoskiej.

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dawne płomienie. Mała antologia poezji włoskiej.