rozwiń zwiń

Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów

Okładka książki Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów
Carina NunstedtUlrica Norberg Wydawnictwo: Wielka Litera Seria: Cat Power poradniki
216 str. 3 godz. 36 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Seria:
Cat Power
Tytuł oryginału:
Cat Power: Kattens läkande kraft
Data wydania:
2023-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2023-02-22
Liczba stron:
216
Czas czytania
3 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380328624
Tłumacz:
Urszula Pacanowska Skogqvist
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów



książek na półce przeczytane 4281 napisanych opinii 1133

Oceny książki Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów

Średnia ocen
6,7 / 10
93 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
767
168

Na półkach: , ,

Trudno określić do kogo ta książka jest kierowana. Na portalu lubimy czytać została zaklasyfikowana jako poradnik. Opis wydawcy sugeruje raczej popularnonaukową pozycję, z której dowiemy się dlaczego obecność kota w domu ma na ludzi pozytywny wpływ. Natomiast w trakcie lektury nasuwają się jeszcze skojarzenia z pamiętnikiem, w którym autorki dzielą się trudnymi życiowymi doświadczeniami, podkreślając że, czworonożni ulubieńcy okazali się niezwykle pomocni w zachowaniu równowagi psychicznej. Sądzę, że "Cat power" jest wszystkim po trochu, co sprawia, że treść jest nieco chaotyczna i trudno przewidzieć, komu przypadnie do gustu. Faktycznie można w książce znaleźć sporo odniesień bibliograficznych do naukowych publikacji oraz wywiadów z behawiorystami, ale w samej treści jakoś nie czuć, by autorki naprawdę oddały ekspertom głos. Gdzieniegdzie powołują się na opinię etologów badających koty domowe, ale żaden z tematów nie zostaje pogłębiony. Trochę wspomnienia o tym, że koty mają wyostrzone zmysły, trochę o potrzebie zabawy z kotem, który w ten sposób zaspokaja naturalną potrzebę polowania, ale nic odkrywczego.

Sądzę, że jeśli ktoś chociaż trochę interesuje się zachowaniem tych zwierząt to raczej nie dowie się niczego nowego z tej publikacji. Dla mnie najciekawsze były dwie informacje. Mianowicie obalenie mitu, że koty nie potrzebują kontaktu z człowiekiem, że są nietowarzyskie i nie potrafią nawiązać z właścicielem głębszej więzi. Cieszę się, że wreszcie naukowo zostało potwierdzone to, co pewnie każdy miłośników tych zwierząt wie. Autorki wytłumaczyły też dlaczego to psy zgarnęły całą uwagę naukowców i zostały okrzyknięte najlepszymi przyjaciółmi człowieka, a koty pozostały na marginesie przez wiele lat. Nie interesowano się nimi na poważnie, nie rozumiano ich i nie prowadzono badań, na szczęście to się wreszcie zaczęło zmieniać. Drugą ciekawostką było opisanie eksperymentu, w którym sprawdzano jak kot się zachowuje kiedy przebywa z opiekunem i kiedy ten wychodzi. Okazało się, że wiele kotów tęskni i przywołuje człowieka przez jakiś czas, zwłaszcza jeśli są pozostawione w nowym miejscu.

Szkoda, że Carina Nunsted i Ulrica Norberg nie poświęciły więcej uwagi różnym badaniom zachowań kotów domowych, a także nie zgłębiły tematu ich dobroczynnego wpływu na psychikę ludzi, bo głównie z tego powodu sięgnęłam po "Cat power". Zamiast tego autorki zdecydowały się opowiedzieć o wielu traumatycznych momentach ze swojego życia, zdradzając jak koty pomogły im przetrwać trudny czas. Obie kobiety musiały zmierzyć się z ciężkimi chorobami mężów, niemożnością towarzyszenia im w szpitalu ze względu na pandemię, samotność wywołaną izolacją społeczną. Trochę nie byłam gotowa na takie wątki, więc ostrzegam, że temat poważnej choroby oraz zmagań z żałobą jest w tej książce silnie zaakcentowany. Zupełnie nie przypadły mi do gustu fragmenty poświęcone swego rodzaju duchowości przypisywanej kotom. Nie przekonują mnie sesje medytacyjne, w czasie których ludzie próbują „połączyć” swój umysł z umysłem kota i „odbierać” od niego jakieś komunikaty. Zwierzęta kierują się instynktem, są na swój sposób mądre i oddane człowiekowi, ale nie ma sensu oceniać ich zachowania przez pryzmat ludzkich emocji.

Największe zastrzeżenie mam jednak do pewnych szkodliwych mitów, które zostały w tej książce powielone. Najpoważniejszy dotyczy tego, że koty mogą wychodzić na zewnątrz i swobodnie przemieszczać się wokół domu. Otóż nie, koty chodzące samopas są narażone na choroby i przedwczesną śmierć, więc jeśli nie mamy osiatkowanego balkonu albo wydzielonego miejsca w ogrodzie to nie powinniśmy pozwalać naszym pupilom wychodzić. Koniec, kropka. Zwierzęta, które mają w domu odpowiednie zabawki, drzewka do drapania i miejsca do wspinaczki, a przede wszystkim opiekuna gotowego poświęcać im czas, nie są nieszczęśliwe w domach. Zmroziła mnie opowieść jak jedna z autorek pojechała na wakacje na wieś i wypuściła kota do ogrodu (bo rzekomo tak trzeba), a potem przeżywała, że coś mu się stanie i szukała go w panice po okolicy. Drugim szkodliwym mitem jest przekonanie, że kot, w przeciwieństwie do psa, zajmuje się sam sobą. Fakt, nie trzeba kota wyprowadzać na spacery, ale to nie znaczy, że wystarczy dać mu jeść, wyczyścić kuwetę i na tym rola opiekuna się kończy. Duża część zwierząt mieszkających z ludźmi przystosowuje się do ich planu dnia i czasu jaki człowiek im poświęca, ale to nie znaczy, że nie potrzebują naszej uwagi.

Kiedy zabierałam się za lekturę miałam nieco inne wyobrażenie o tej książce. Dla mnie za mało w niej informacji zaczerpniętych od specjalistów i naukowców, którzy zajmują się badaniem kocich zwyczajów oraz kwestii relacji człowieka z kotem. Za dużo natomiast prywatnych, intymnych wręcz, wątków z życia obu autorek. Spory minus też za powielanie szkodliwych przekonań, o których wspomniałam wyżej. Moim zdaniem można sobie darować lekturę Cat power. Nie sięgnęłabym po tę publikację, gdybym wiedziała dokładnie, co w niej znajdę.

Trudno określić do kogo ta książka jest kierowana. Na portalu lubimy czytać została zaklasyfikowana jako poradnik. Opis wydawcy sugeruje raczej popularnonaukową pozycję, z której dowiemy się dlaczego obecność kota w domu ma na ludzi pozytywny wpływ. Natomiast w trakcie lektury nasuwają się jeszcze skojarzenia z pamiętnikiem, w którym autorki dzielą się trudnymi życiowymi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

270 użytkowników ma tytuł Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów na półkach głównych
  • 157
  • 107
  • 6
53 użytkowników ma tytuł Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów na półkach dodatkowych
  • 29
  • 10
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Co negatywne wiadomości robią z naszym myśleniem i jak możemy się od tego uwolnić Ronja von Wurmb-Seibel
Co negatywne wiadomości robią z naszym myśleniem i jak możemy się od tego uwolnić
Ronja von Wurmb-Seibel
Jak zaczynasz swój poranek? Ja od szklanki wody i spaceru z psem. Unikam codziennego czytania wiadomości, nie szukam sensacji ani tragedii a i tak niestety niemal każde włączenie internetu może wywołać w nas negatywne myśli. Czy wiesz jak poczuć się lepiej? Zaprzestanie śledzenia informacji, to nie wszystko 😉 Dziennikarka Ronja von Wurmb-Seibel w swojej książce "Co negatywne wiadomości robią z naszym myśleniem. I jak możemy siebie tego uwolnić" przystępnym językiem wyjaśnia działanie ludzkiego mózgu. Koniecznie zajrzyj do quizu "Upgrade your world view" na gapminder.org Jeśli o nim nie słyszałaś_eś, to pewnie będziesz tak samo zaskoczona_y jak ja! I nagle świat oraz ludzie przestaną być tak źli, jak się wydawało 😉 Książka daje motywację do działania i zmian, do życia po swojemu. Daje wskazówki jak opowiadać historie znajomym, rodzinie, jak tworzyć treści jeśli publikujesz np. w sieci. 💩 + x = 😊 Tajemniczy, ale bardzo prosty i przydatny wzór jak konsumować i tworzyć konstruktywne treści. Książka jest od wczoraj dostępna w księgarniach a także na @czytamzlegimi w formie ebooka Początek i końcówka świetne. Środek i przykłady wiadomości na omawianych przez nią tematach nie do końca mi leżały. Przez doświadczenia autorki i sytuację na świecie jednak rozumiem dlaczego właśnie je wybrała. Szybko się czyta, wciąga i daje do myślenia. Na pewno sama tworząc treści zastanowię się teraz dwa razy nad ich wydźwiękiem.
weg_anka_o_ksiazkach - awatar weg_anka_o_ksiazkach
ocenił na 7 2 lata temu
Weterynarz na dyżurze. Szczery do bólu dziennik lekarza zwierząt Gareth Steel
Weterynarz na dyżurze. Szczery do bólu dziennik lekarza zwierząt
Gareth Steel
Zaletą książki „Weterynarz na dyżurze” jest przede wszystkim jej bezkompromisowa szczerość, która skutecznie burzy sielankowy obraz zawodu lekarza zwierząt, utrwalony w popkulturze przez kultowe dzieła Jamesa Herriota. Gareth Steel nie próbuje czarować czytelnika opowieściami o puszystych pacjentach i wdzięcznych właścicielach; zamiast tego rzuca nas na głęboką wodę medycznego realizmu, gdzie zapach krwi, potu i środków dezynfekujących jest niemal fizycznie wyczuwalny. To proza napisana z ogromną pasją, ale też z bolesną świadomością kosztów emocjonalnych, jakie niesie ze sobą ta profesja. Bohaterem tego „szczerego do bólu” dziennika jest sam autor – lekarz weterynarii z wieloletnim stażem, który postanowił spisać swoje doświadczenia z dyżurów w systemie ratunkowym. Fabuła, jeśli można tak nazwać zbiór anegdot i przypadków medycznych, to dynamiczny zapis walki o życie zwierząt w warunkach polowych, nocnych i ekstremalnych. Steel prowadzi nas przez sale operacyjne, wiejskie obory i domowe zacisza, pokazując, że weterynarz to często nie tylko chirurg, ale też psycholog, mediator, a czasem i sprzątacz. Moja ocena tej pozycji to solidne 7/10. To książka niezwykle potrzebna, stanowiąca doskonałą odtrutkę na przesłodzone filmy o klinice dla zwierząt. Steel ma świetne pióro – pisze dynamicznie, z dużą dawką specyficznego, wisielczego humoru, który jest niezbędny w zawodach obciążonych tak wysokim poziomem stresu i odpowiedzialności. Największym atutem dziennika jest ukazanie etycznej szarości codziennej pracy weterynarza. Autor nie boi się poruszać tematów tabu: od problemów finansowych właścicieli, które uniemożliwiają leczenie, przez trudne decyzje o eutanazji, aż po agresję ze strony ludzi. Steel genialnie punktuje paradoksy współczesnego świata – naszą wielką miłość do czworonogów, która często kończy się tam, gdzie zaczyna się wysoki rachunek za operację lub konieczność opieki nad schorowanym zwierzęciem. Edukacja: Książka to kopalnia wiedzy o tym, jak naprawdę funkcjonuje opieka weterynaryjna i jakie błędy najczęściej popełniają właściciele zwierząt. Czynnik ludzki: Steel pokazuje, że w leczeniu psa czy kota najtrudniejszy do „obsłużenia” jest zazwyczaj człowiek na drugim końcu smyczy. Autentyczność: Brak cenzury w opisywaniu porażek medycznych sprawia, że autorowi ufa się bezgranicznie. Warsztatowo dziennik jest bardzo sprawny, choć momentami może przytłaczać naturalizmem. Steel nie oszczędza nam opisów otwartych złamań, ropni czy trudnych porodów, co dla wrażliwszych czytelników może być wyzwaniem. Jednak to właśnie ten brak filtrów stanowi o sile rażenia tej lektury. „Weterynarz na dyżurze” to lektura obowiązkowa dla każdego właściciela psa czy kota oraz dla osób marzących o studiach weterynaryjnych. Gareth Steel napisał książkę, która boli, bawi i uczy pokory wobec życia. Choć momentami chaotyczna jak nocny dyżur, jest to opowieść, która na długo zmienia sposób, w jaki patrzymy na biały fartuch lekarza naszych pupili.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Jak zmieścić całą starożytność w jednej windzie Theodore Papakostas
Jak zmieścić całą starożytność w jednej windzie
Theodore Papakostas
[PL below] 🇬🇧 When it comes to Popular Science books, the style is almost as important as the knowledge the author tried to hammer into the reader’s brain. In the case of “How to Fit All of Ancient Greece in an Elevator”, the style is not as good as it could be, and the whole book takes a tumble because of that. The knowledge we get here is a wonderful, nicely divided story, which allows us to take a look into the ancient times (not only Ancient Greece as the English title might suggest). The issue remains the style which feels unnatural, clunky, and at times takes you out of the book. There was also one, epically terrible claim made by the author. And it made me almost DNF the book. While I didn’t mind the style as much, its quality limits the audience of potential readers. Giving it 7.5/10 ⭐️ 🏛️🏛️🏛️ 🇵🇱 Jeśli chodzi o książki popularnonaukowe, style jest prawie tak samo ważny jak wiedza, którą autor próbuje wcisnąć czytelnikowi do głowy. W przypadku „Jak zmieścić całą starożytność w jednej windzie” styl nie jest tak dobry jaki mógłby być, a na tym traci całą książka. Wiedza opisana jest w niesamowitej, dobrze podzielonej historii, która odsłania nam rąbek starożytności. Tylko problemem pozostaje nienaturalny styl, potykający się sam o siebie, gdy wytrąca czytelnika z rytmu. W książce była też pewna opinia, tak katastrofalnie zła, że prawie zrobiłam DNF. Osobiście nie miałam wielkiego problemu ze stylem, ale ogranicza on grupę potencjalnych czytelników. Dejta 7.5/10⭐️
Bookm0l - awatar Bookm0l
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Głos kobiecej duszy Maxine Mei-Fung Chung
Głos kobiecej duszy
Maxine Mei-Fung Chung
„Prawdziwe wyzwolenie nie zaczyna się od krzyku na barykadach, ale od cichego przyznania przed samą sobą: 'To jest moje pragnienie'”. Omawiana tematyka książki „Głos kobiecej duszy” (oryg. What Women Want) to głęboka, intymna i bezkompromisowa eksploracja kobiecej psychiki, pożądania oraz tożsamości. Maxine Mei-Fung Chung, ceniona psychoterapeutka, zaprasza nas do swojego gabinetu, by za zamkniętymi drzwiami przyjrzeć się historiom siedmiu kobiet. Fabuła tej literatury faktu nie opiera się na wymyślonych zwrotach akcji, lecz na autentycznym procesie terapeutycznym – od bolesnego uświadamiania sobie własnych braków, przez konfrontację z traumą, aż po odzyskiwanie sprawczości. Autorka analizuje, jak patriarchalne struktury, oczekiwania społeczne i przekazy międzypokoleniowe tłumią autentyczny głos kobiet, zamieniając ich potrzeby w milczenie lub lęk. Moja ocena tej pozycji to solidne 7/10. Szybki werdykt brzmi: to przejmujący, pełen empatii manifest kobiecej podmiotowości, który rzuca wyzwanie kulturowym tabu i daje nadzieję na uzdrowienie poprzez prawdę o własnych pragnieniach. Chung napisała książkę, która jest jak czuła, choć wymagająca rozmowa z mądrą mentorką – otwiera oczy na mechanizmy, które same na siebie nakładamy, i zachęca do odważnego spojrzenia w głąb własnego „ja”. Największym atutem książki jest jej niezwykła autentyczność i emocjonalna siła. Autorka nie teoretyzuje z pozycji chłodnego badacza; ona współodczuwa z bohaterkami, pokazując, że pragnienie to nie tylko seksualność, ale przede wszystkim chęć bycia widzianą, słyszaną i kochaną na własnych warunkach. Historie pacjentek – od zmagającej się z poczuciem winy matki, po kobietę szukającą wolności w nieoczywistych relacjach – są opisane z ogromnym szacunkiem i literackim kunsztem. Chung udowadnia, że terapia to nie tylko leczenie ran, ale fascynująca praca nad rekonstrukcją własnej historii. Siła relacji: Autorka pięknie pokazuje więź między terapeutką a pacjentką, udowadniając, że uzdrowienie zachodzi w relacji opartej na zaufaniu i braku oceny. Uniwersalizm doświadczeń: Choć historie są jednostkowe, każda kobieta odnajdzie w nich kawałek siebie – swoje lęki, ambicje i stłumione marzenia. Błyskotliwa analiza: Chung sprawnie łączy opisy kliniczne z refleksją socjologiczną, tłumacząc, dlaczego współczesne kobiety wciąż mają problem z nazwaniem tego, czego naprawdę chcą. Światło w mroku Warsztatowo „Głos kobiecej duszy” to lektura bardzo sprawna, niemal beletrystyczna w swojej formie, co sprawia, że trudne tematy psychologiczne stają się przystępne i wciągające. Autorka ma dar do tworzenia sugestywnych obrazów i metafor, które zostają w pamięci na długo. Choć momentami można odnieść wrażenie, że narracja jest nieco zbyt skupiona na subiektywnym odczuciu terapeutki, to właśnie ta osobista perspektywa nadaje książce unikalny, intymny charakter. To nie jest suchy poradnik, to żywa tkanka ludzkich losów. Myśl przewodnia tej książki mogłaby brzmieć: Głos kobiecej duszy nie jest szeptem słabości, lecz rykiem prawdy, która domaga się uznania w świecie pełnym narzuconych scenariuszy. Uważam, że Głos kobiecej duszy” to pozycja, która inspiruje do wewnętrznej rewolucji. Jeśli szukasz lektury, która nie tylko zdiagnozuje Twoje problemy, ale przede wszystkim doda Ci odwagi do bycia autentyczną, Maxine Mei-Fung Chung będzie doskonałą przewodniczką. To książka o odzyskiwaniu głosu przez te, którym zbyt długo kazano milczeć. Po jej przeczytaniu ma się ochotę wziąć głęboki oddech i w końcu zapytać samą siebie: „A czego ja właściwie pragnę?”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów

Więcej
Carina Nunstedt Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów Zobacz więcej
Carina Nunstedt Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów Zobacz więcej
Carina Nunstedt Cat Power. Uzdrawiająca moc kotów Zobacz więcej
Więcej