Brzydki hrabia

Okładka książki Brzydki hrabia
Ewelina C. Lisowska Wydawnictwo: Wydawnictwo Romanse Seria: Brzydka Miłość literatura obyczajowa, romans
420 str. 7 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Seria:
Brzydka Miłość
Data wydania:
2025-01-24
Data 1. wyd. pol.:
2025-01-24
Liczba stron:
420
Czas czytania
7 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788397276314
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Brzydki hrabia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Brzydki hrabia



książek na półce przeczytane 1062 napisanych opinii 857

Oceny książki Brzydki hrabia

Średnia ocen
8,1 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
182
182

Na półkach:

Miłość, która wykracza poza wygląd zewnętrzny
Książka „Brzydki Hrabia” autorstwa Eweliny C. Lisowskiej to dzieło, które od pierwszych stron wciąga czytelnika w swoją romantyczną atmosferę, pełną nieporozumień, tajemnic oraz trudnych wyborów, przed którymi stają główni bohaterowie. Z lekkim piórem i subtelną wrażliwością autorka prowadzi nas przez historię miłości, która z początkowego, platonicznego zauroczenia przeradza się w coś znacznie głębszego i bardziej realnego, mimo że zarówno Telimena, jak i Rudolf muszą zmierzyć się z przeciwnościami losu. Celem tej książki nie jest jedynie opowieść o miłości, ale także o samopoznaniu, akceptacji siebie oraz o tym, jak różne bywają drogi do szczęścia.

Fabuła książki koncentruje się na losach Telimeny Rojek – młodej, pełnej wdzięku panience z dworku, która pewnego dnia zaczyna prowadzić korespondencję z tajemniczym adoratorem, Bezimiennym. Jego listy, pełne emocji i subtelnej tęsknoty, stają się dla niej źródłem fascynacji i nadziei. Choć na początku ich miłość ma charakter platoniczny, z czasem zyskuje nowy wymiar, gdy Telimena, ku swojemu zdumieniu, poznaje prawdziwe oblicze swojego ukochanego. Okazuje się, że Bezimienny, a tak naprawdę Hrabia Rudolf Michałowski, ukrywa przed światem swoje kalectwo. Od urodzenia zmaga się z poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, który pozostaje tajemnicą przez długi czas.

Ten wątek kalectwa staje się kluczowy w książce i jest jednym z głównych elementów, wokół których rozwija się fabuła. To nie tylko historia o fizycznym deficycie, ale także o emocjonalnym cierpieniu związanym z brakiem akceptacji siebie i innych. Autorka z dużą wrażliwością ukazuje, jak trudne bywa pogodzenie się z własną innością, szczególnie w społeczeństwie, które zbyt często ocenia ludzi na podstawie wyglądu zewnętrznego. Rudolf, mimo swojej urodziwej postawy i pozycji społecznej, nie jest w stanie zaakceptować siebie takim, jakim jest, a to z kolei staje się wielką próbą miłości Telimeny do niego.

Oprócz głównych bohaterów autorka umiejętnie buduje także tło innych postaci, które wnoszą do historii dodatkowe warstwy emocji. Siostra Telimeny, Lusia, z jej własnymi miłosnymi perypetiami, jest ciekawym kontrapunktem dla romantycznej historii głównych bohaterów. Ponadto, postaci takie jak Teofil – opiekun Hrabiego czy panna Józia – przyzwoitka i nauczycielka Telimeny, wnoszą zarówno zabawne, jak i wzruszające akcenty do całej opowieści. Ich wątki są dobrze rozwinięte i z czasem stają się równie istotne, jak historia samej Telimeny i Rudolfa.

Ewelina C. Lisowska nie boi się poruszać trudnych tematów, które są obecne w życiu każdej społeczności – jak np. nieakceptowanie inności, brak tolerancji wobec osób z deficytami fizycznymi czy emocjonalnymi, a także temat miłości, która nie zawsze jest prosta i łatwa. W książce pojawiają się momenty, które zmuszają czytelnika do refleksji, nie tylko na temat samych bohaterów, ale także szerzej – na temat społeczeństwa, w którym żyją. Warto zauważyć, że autorka zręcznie przeplata dramatyczne wątki z elementami humorystycznymi, które łagodzą napięcie i wprowadzają chwilę wytchnienia w tej pełnej emocji opowieści.

Styl autorki zasługuje na szczególną uwagę. Pisząc w sposób lekki i przystępny, Ewelina C. Lisowska doskonale balansuje pomiędzy romansem a głębszymi refleksjami na temat życia, emocji i wzajemnych relacji. Jej pióro jest subtelne, ale pełne wrażliwości, a sama książka, choć czasami przewidywalna, nie traci swojego uroku. Część fragmentów może wydawać się klasycznym przedstawieniem romansów, ale właśnie ta przewidywalność sprawia, że „Brzydki Hrabia” staje się przyjemną lekturą, którą pochłania się szybko, a jednocześnie zmusza do zadumy nad naturą miłości, akceptacji i życia w zgodzie z samym sobą.

To romans z przesłaniem, który jest czymś więcej niż tylko opowieścią o miłości dwojga ludzi. Książka porusza temat akceptacji siebie, nie tylko fizycznej, ale i emocjonalnej. Pokazuje, jak trudno jest kochać siebie takim, jakim się jest i jak wielką wartość ma prawdziwa miłość, która nie patrzy na wygląd zewnętrzny. Zakończenie powieści, choć typowe dla romansów, niesie ze sobą nadzieję, że prawdziwa miłość jest możliwa, nawet jeśli jej drogi pełne są trudności i wyzwań.

Pomimo lekkiej fabuły, „Brzydki Hrabia” nie jest książką jedynie na chwilę. To historia, która zmusza do zastanowienia się nad własnymi uczuciami i relacjami z innymi. Autorce udało się stworzyć powieść, która łączy emocje, przyjaźń, humor oraz poważne wyzwania, z którymi zmierzyć muszą się bohaterowie. Książka jest świetną lekturą dla fanów romansów, ale i dla tych, którzy szukają książek z głębszym przesłaniem i pragną poczuć, że miłość jest czymś, nad czym warto pracować, niezależnie od przeszkód, jakie napotykamy na swojej drodze.

Książka jest zarówno lekka i przyjemna, jak i głęboka, pełna emocji i refleksji. Idealna dla tych, którzy cenią sobie literaturę, która nie tylko bawi, ale i skłania do przemyśleń. „Brzydki Hrabia” to opowieść, która z pewnością zostanie w pamięci na dłużej, zachęcając do poszukiwania miłości i akceptacji, które nie zawsze są łatwe do znalezienia, ale zdecydowanie warte są wysiłku.

Miłość, która wykracza poza wygląd zewnętrzny
Książka „Brzydki Hrabia” autorstwa Eweliny C. Lisowskiej to dzieło, które od pierwszych stron wciąga czytelnika w swoją romantyczną atmosferę, pełną nieporozumień, tajemnic oraz trudnych wyborów, przed którymi stają główni bohaterowie. Z lekkim piórem i subtelną wrażliwością autorka prowadzi nas przez historię miłości, która z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

21 użytkowników ma tytuł Brzydki hrabia na półkach głównych
  • 14
  • 7
13 użytkowników ma tytuł Brzydki hrabia na półkach dodatkowych
  • 4
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Ewelina C. Lisowska
Ewelina C. Lisowska
Ewelina C.Lisowska to polska autorka romansów. Zadebiutowała w 2018 roku z romansem współczesnym, religijnym pt. „Substytuty Miłości”. Pisze romanse historyczne, współczesne, sci-fi i komedie romantyczne. Wydała powieści, takie jak: „Natura Derwana”, „Walerian i Róża” czy „NOWY EDEN Powrót Raju utraconego”. W swoich książkach porusza tematy związane z zaburzeniami psychicznymi, życiem duchowym, trudnymi relacjami. Od 2022 roku pisarka publikuje pod logiem Wydawnictwa Romanse.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kosmos - Tom I Emilia Chabior
Kosmos - Tom I
Emilia Chabior
📚 ⓄⓅⒾⓃⒾⒶ 📚 Autor: Emilia Chabior @feniksemsoul Tytuł: "Kosmos" Wydawnictwo: Feniksem Książka przeczytana w ramach bt zorganizowanego przez @z_milosci_do_bookow 😊 "Szanujmy i kochajmy innosc, bo to jest super mocą. Ale to pojmą tylko ludzie, którzy mają w sobie odpowiednią przestrzeń". Malina to kobieta, która samotnie wychowuje kilkuletniego syna Antosia. Chłopiec jest w spektrum autyzmu, co uczy kobietę cierpliwości i empatii, ale również czyni jej codzienność pełną wyzwań. Jest ona również po ciężkich przeżyciach osobistych, jak i zawodowych. Choć w to nie wierzy, postanawia spróbować swoich sił w renomowanej firmie inwestycyjnej. Kosma to mężczyzna sukcesu, właściciel firmy, osoba bardzo inteligentna i zdyscyplinowana. Jest również bardzo zamknięty w sobie, chłodny i niedostępny. To osoba bardzo uporządkowana i nie potrafiąca zrozumieć emocji i chaosu innych ludzi. Choć nikt tego nie mówi, podejrzewa się, że może on być osobą w spektrum. Gdy Malina zostaje jego asystentką, Kosma nie wierzy, że zostanie ona na dłużej. Początkowa współpraca pełna nieporozumień zmienia się w subtelne uczucie, które rodzi się stopniowo. Uczucie oparte na zaufaniu, zrozumieniu i wspólnych doświadczeniach związanych z innością. Czy kobieta udźwignie dwie osoby w spektrum? Jak na Kosme zareaguje Antoś? Czy mają szanse być szczęśliwi? Ta historia zrobiła na mnie duże wrażenie. Autorka pisze prostym językiem, dialogi są bardzo naturalne, a bohaterowie świetnie wykreowani. Narracja z perspektywy Kosmy i Maliny bardzo mi się podoba, ponieważ można zobaczyć jak każde z nich odbiera tą samą sytuację. To opowieść o dwójce ludzi, którzy którzy próbują zrozumieć siebie nawzajem mimo dzielących ich różnic. To historia, która ma przesłanie - skłania nas do refleksji nad tym, jak ważna jest empatia i zrozumienie w relacji z drugim człowiekiem. 134/2025 #mojaopinia #opiniaoksiążce #kosmos #emiliachabior #wędrującaksiążkabt #booktourpl #bookstagrampl
czytelniczechwile - awatar czytelniczechwile
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Ostatni płomień Mariusz Jurgiel
Ostatni płomień
Mariusz Jurgiel
📖 Recenzja opowiadania „Ostatni Płomień” – Mariusz Jurgiel Są takie opowieści, które nie potrzebują wielu stron, by trafić prosto w serce. „Ostatni Płomień” to właśnie jedna z nich krótkie, ale niezwykle intensywne opowiadanie, które zostawia po sobie emocjonalny żar. To historia, w której każdy akapit tli się uczuciem, wspomnieniem, tęsknotą… i tą specyficzną ciszą, jaka pojawia się po czymś ważnym. Mariusz Jurgiel napisał coś, co trudno jednoznacznie opisać. Z jednej strony to refleksyjna opowieść o końcu może świata, może relacji, może człowieka z drugiej to też historia o nadziei, o tym małym płomyku w nas, który mimo wszystko wciąż się nie poddaje. Czytając, miałam wrażenie, że ten tytułowy płomień to symbol wszystkiego, co w nas ludzkie: ciepła, wiary, miłości i odwagi, by trwać nawet wtedy, gdy wokół zostaje już tylko ciemność. To opowiadanie porusza bardzo delikatnie, ale mocno. Nie krzyczy, nie narzuca emocji raczej pozwala je poczuć po swojemu. Każde słowo wydaje się przemyślane, każde zdanie ma swoje znaczenie. I choć całość jest krótka, to wrażenie po niej zostaje na długo. Czułam, jakby autor zostawił przestrzeń na moją własną interpretację, jakbym sama mogła dopisać dalszy ciąg tej historii w myślach, we wspomnieniach, w uczuciach. „Ostatni Płomień” to opowieść o kruchości i sile jednocześnie. O tym, że w życiu nie da się zatrzymać czasu, ale można zatrzymać sens nawet w jednym momencie, w jednym spojrzeniu, w jednym tchnieniu. To także przypomnienie, że każdy z nas niesie w sobie ten swój mały ogień, który może przygasnąć, ale nigdy nie zgaśnie całkowicie, dopóki wierzymy. 💭 Po przeczytaniu zostałam z refleksją czym jest mój własny „ostatni płomień”? Co go podtrzymuje? I czy zawsze potrafimy dostrzec jego blask, zanim zniknie? ✨ Polecam każdemu, kto lubi literaturę, która nie tylko opowiada historię, ale przede wszystkim porusza duszę. Krótkie, ale piękne. Ciche, ale głośne w emocjach. #OstatniPłomień #MariuszJurgiel #PolskaLiteratura #OpowiadanieZPrzesłaniem #RecenzjaKsiążki #CzytamBoLubię #LiteraturaZDuszą #EmocjeNaPapierze #RefleksyjnaLektura #Książkoholik #SłowaKtóreZostają #PłomieńNadziei
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na 10 4 miesiące temu
Pożądanie na granicy prawa - Tom 1 - Lorenzo Katarzyna Rejzerewicz
Pożądanie na granicy prawa - Tom 1 - Lorenzo
Katarzyna Rejzerewicz
POŻĄDANIE NA GRANICY PRAWA Tom 1 - LORENZO @katarzyna_rejzerewicz.autorka Włoska mafia - lubicie w czytanych historiach? "Cosa Nostra-tak nazywa się największa mafia pochodząca z Sycylii. Jeden z jej byłych bossów powiedział kiedyś, że słowo mafia to wymysł dziennikarzy, oni nazywają się Cosa Nostra. Organizacja zrodziła się z czegoś prawie dobrego. W XIX wieku działała ona pomagając rolnikom i chroniąc ich przed niesprawiedliwościami ze strony systemu feudalnego i szlachty." Nie wszyscy którzy należy do mafii to źli i pozbawieni uczuć ludzie, są też Ci dobrzy. Zapraszam poznajcie historia LORENZO. Przystojny, szarmancki, dobrze ubrany a do tego dżentelmen taki właśnie jest Lorezno. Za to ona młodziutka, ale piękna Vittoria. Spotykają się w idealnym momencie na to aby pomóc dziewczynie wyplatać się z sytuacji w którą wpadła przez przypadek. Czy im się to uda? Czy Lorezno pomoże dziewczynie i jakie będą tego skutki? Cóż to była za historia!!!! A zakończenie, noż kurcze to powinno być zdecydowanie zabronione, aby autorzy kończyli swoje historie w momencie kiedy są największe emocje. To jest najzwyczajniej w świecie znęcanie się nad czytelnikiem🙈 POŻĄDANIE NA GRANICY PRAWA to historia która dzieje się w pieknej i magicznej krainie jaką jest Italia. Ta historia przepełniona jest emocjami, pożądaniem, strachem, uczuciami, miłością - którą LORENZO sobie uświadomia w momencie w którym być może jest już za późno? Ale to również przemyt broni, podrabiane pieniądze, świat przestępcy w którym liczy się władza. Tutaj dobro walczy ze złem, kto wygra w tej jakże nie równiej walce? Były momenty w których Lorenzo denerwował mnie swoim niezdecydowaniem w stosunku do wyboru partnerki. Za to Vittoria bardzo szybko się zakochała, ale młodość rządzi się swoimi własnymi prawami, nie nam oceniać kogo się pokocha i jak szybko. Zaskoczeniem dla mnie w tej powieści były zwroty jak i słówka w języku włoskim, które autorka od razu nam tłumaczyła, dzięki czemu mogę pochwalić się kilkoma słowami, które zapamiętałam. Akcja jak i fabuła są świetnie dopracowane, tutaj akcja ciągle pędzi, gwarantuje że nie zaznacie tutaj nudy, a zwroty akcji nie raz Was zaskoczą. Kochani jeżeli lubicie napięcie, emocje a wszystko to w przepieknej scenerii to zapraszam Was do poznania LORENZO. A ja mam zamiar wkrótce poznać tajemniczego wybawiciela😊 "Licho nie śpi. Pamiętaj, trzymaj przyjaciół blisko, ale wrogów jeszcze bliżej. Nigdy nie wiesz, skąd może nadejść cios."
Evie_czyta_uk - awatar Evie_czyta_uk
ocenił na 10 1 rok temu
Intryga chodzi w szpilkach Beata Stefaniak
Intryga chodzi w szpilkach
Beata Stefaniak
Pierwszy raz czytałem literaturę dla kobiet. Kiedy zaczynałem modliłem się, żebym nie trafił na 365 dni, 50 twarzy Greya czy co gorszego jeszcze. Czytam, czytam. Strony uciekają. Myślę to chyba dobrze, że czyta się dobrze. Normalne ludzie. Taka polska rzeczywistość. Ta ma dzieci i nie ma męża. Ten ma żonę, nie ma dzieci. Ten żony nie kocha, bo żona też go nie kocha. Ścieżki się przecinają, a w sumie dawno były przecięte. No i się zaczęło. Tam się zaczęło. Siedemdziesiąt stron i pierwszy buziak. Do tego czasu to oni już też powinni być po rozwodzie. Ciekaw byłem jak autorka rozegra opis scen zbliżenia. Ostatnio kiedy czytałem książkę ze scenami to były czasy harlequinów, czyli przed potopem jeszcze. No a tu spoko. Bez przesadyzmu, który ostatnimi czasy jest wszędzie. Bohaterowie. Wszyscy bohaterowie mają swoją historię. Lepszą, gorszą, ale własną. Chyba dlatego dobrze się czytało, bo było normalnie. Skrywane uczucie. Dorosłość bohaterów i ich prawdziwość. Podział na kwestie dobrze mi podziałał na wyobraźnię. No i to gadanie do siebie w głowie. O jakie to jest prawdziwe. Ileś scenariuszy i jedna wypowiedź. Jest tu dużo dialogów. Nawet nie są przeciągnięte. Co ciekawe. Wszystkie były zrozumiałe, bo z tym też nie zawsze u innych autorów jest tak prosto. Aaa. I szpilki też są. No i ostatnia kwestia. Igor. Główny bohater męski. Nie. Nie chodził w szpilkach, ale jest tak przystojny, że zacząłem się zastanawiać jak to możliwe, że może być przystojniejszy ode mnie. No ale ja to ja. W pewnym momencie się zastanawiałem czy swoją stroną wizualną nie odbiera tego przywileju bohaterkom. No i tak sobie myślę, że pewnie w drugiej części też bedzie mnie denerwował swoją idealnością. Tzn. tak sobie myślę, bo to zakończenie nie jest jeszcze zakończeniem. Czekam na dalszy ciąg tej historii.
Andrzej Bodys - awatar Andrzej Bodys
ocenił na 10 2 miesiące temu
Przecież zaraz wrócę Magdalena Lilla
Przecież zaraz wrócę
Magdalena Lilla
Hej! Kto lubi się wzruszać, ręka w górę! Mnie może nie wzruszają małe kotki i takie drobnostki, lecz lubię sobie uronić łzę przy naprawdę dobrej książce. Nie zdarza się to często, ale jednak. Miałam okazję dorwać w swoje łapki książkę Madzi, którą miałam okazję poznać już wcześniej dzięki wspólnemu gronu znajomych. Posłuchajcie dziś kilku słów o „Przecież zaraz wrócę” właśnie jej autorstwa. Egzemplarz ten trafił do mnie poprzez booktour organizowany przez Danusię, która przechodzi sama siebie! Dziękuję za wszystko, co się dzieje wokół tego wydarzenia! Julka jest młodą dziewczyną, dla której świat zaczyna stawać otworem. Mimo tego, że jej pierwszy narzeczony okazał się palantem, poznaje Roberta – ambitnego lekarza. Ich ścieżki się splatają i zostają małżeństwem. Pojawiają się dzieci. Wszystko jest tak jak ma być, aż do czasu. Wybucha pandemia i Robert, jako specjalista wyjeżdża do Bergamo, aby pomóc tamtejszym lekarzom. Jednak pewnego dnia znika.. Julia musi nauczyć się żyć bez niego. Ale czy uda jej się poskładać cały świat, gdy wokół nic nie idzie tak jak trzeba? Oh, jak ja się cieszę, ze dane było mi poznać tę książkę! Magda przeplata dużą dawkę humoru z emocjami, które łatwe nie są. Poruszając temat pandemii pokazała, że nie były to kolorowe czasy. Każdy z nas chyba pamięta ten trudny okres zdalnych lekcji, pozamykanych zakładów pracy, brak odwiedzin w szpitalach i innych trudności. Do dziś wielu ludzi odczuwa skutki na psychice po tamtych dniach. Dzieci Julii są tak cudowne! Ta ich dziecięca radość i z pozoru proste zachowania pokazały, że w subtelny sposób można cieszyć się z małych rzeczy. Życie jest tak kruche, że warto doceniać każdą jego chwilę. W momencie modlitwy Majeczki popłynęła mi malutka łza. Kto czytał, ten będzie wiedział, o jaki fragment mi chodzi. To książka o tym, że wszystko jest po coś. I że nadzieja jest potrzebna! Ogromnie polecam.
ankowe czytadła - awatar ankowe czytadła
oceniła na 8 8 dni temu
Rok i trzy dni Marta Maciejewska
Rok i trzy dni
Marta Maciejewska
,,A czy ty zmieniłbyś coś w swoim życiu, gdybyś znał datę swojej śmierci?" A dokładnie, gdybyście znali rok, dzień, a nawet godzinę? Sięgając po tę książkę nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać, tym bardziej, że to moje pierwsze spotkanie z Autorką. Ta historia pochłonęła mnie bez reszty, a ja doskonale wiem dlaczego... ,,Rok i trzy dni" to wizja futurystycznego świata, w którym ludzie, choć nie będą żyć wiecznie, będą w stanie przeżywać swoje życie w zdrowiu, pełni sił i urody. Cena za to wydaje się niewielka - znają dokładnie datę swojej śmierci. I chociaż książka skupia się na ukazaniu plusów i minusów takiej sytuacji, to Autorka rysuje przed nami obraz świata, który zdaje się być w przyszłości bardzo prawdopodobny. Podczas czytania często miałam wrażenie, że to już się dzieje, że powoli wkraczamy w ten nowy świat. To niezwykle ciekawe, ale i przerażające. Autorka nie wypowiada się jednoznacznie za tym, czy ingerencja w ludzkie życie to raczej coś dobrego, czy złego. Kto z nas nie myślał choć przez chwilę o tym, jakby to było nigdy się nie zestarzeć, nie wiedzieć, co to choroba, czy zmęczenie? A może warto starzeć się z godnością, nie żałując ani chwili z przeżytego życia? Kolejnym aspektem poruszanym w książce jest to, że technologia może być cudownym narzędziem w walce o zdrowie i życie, ale w nieodpowiednich rękach może stać się naszą zgubą. Czy warte to jest ryzyka? A może właśnie miarą naszego człowieczeństwa jest życie z całym jego bagażem? Może chodzi właśnie o to, żeby przeżywać je, starzeć się i cieszyć z tego, że w każdym wieku możemy doświadczać czegoś pięknego? Patrząc w przyszłość wiem, że technologia może być sprzymierzeńcem człowieka, o ile będziemy z niej rozsądnie korzystać. Już teraz ułatwia nam życie, oszczędza czas, czy wspiera edukację i medycynę. Jednak technologia ma być narzędziem, a nie celem sama w sobie i o tym musimy pamiętać. Autorka zgrabnie wplotła w historię wątek miłosny, delikatny i nienachalny. Całość ciekawa, pomysłowa i zgrabnie skonstruowana. Polecam lekturę i refleksję, a za możliwość przeczytania i udziału w BT dziękuję @blogerka_anka ❤️
jpryczek - awatar jpryczek
ocenił na 7 2 miesiące temu
Zapiski Dobrego Łotra Andrzej Mathiasz
Zapiski Dobrego Łotra
Andrzej Mathiasz
„I co najdziwniejsze, nikt tak naprawdę nie pamięta, jak mu tam było, a mimo to każdy chce tam wrócić i spotkać się z Bogiem, choć, sądząc po Starym Testamencie, to wcale niekoniecznie równy gość.” Dobry Łotr – stworzony przez Boga po… kilku nieudanych próbach. No bo przecież nie wszystko musi się od razu udać! Nawet Jemu. Nasz Łotr w końcu trafia do Raju i okazuje się, że jest tam sam. A Raj też jakiś taki… nietypowy. Nie tak go sobie wyobrażał. No i ten ból pod plecami…i do tego nic nie pamięta! Prawie nic. Bo nagle przypominają mu się urywki z jego życia. Ta dziewczyna… brunetka? A może blondynka. Latający szczur i Cygan… Hmm… Trzeba o tym porozmawiać z Bogiem, skoro już jest okazja. Może to go powstrzyma od podpijania Łotrowi nalewki! To, co widzicie przed sobą to rzeczywiście zbiór zapisków Dobrego Łotra, który wisiał na krzyżu obok Jezusa. Trudno się w nich połapać – wolne myśli, dygresje i pomieszanie z poplątaniem – ale o to chyba w gruncie rzeczy chodzi. Ja najbardziej to się zastanawiałam, ile z tych myśli należy do Łotra, a ile do samego autora. 🫢 „– Jestem, Który Jestem! No, to wszystko wyjaśniało. Wreszcie wiedziałem, z kim mam do czynienia! – Paulo Coelho? – wypaliłem.” No i ta wizja Raju – najdziwniejsza z jaką do tej pory się spotkałam, no bo dlaczego dach przecieka, a anioł zabiera kibel?! I nadal się zastanawiam, co z tym Bogiem było nie tak. I dlaczego bezdomni odpowiadają na wszystkie pytania w sondzie ulicznej?! Skoro idziemy za ciosem, w książce oczywiście pojawia się też Piekło – i to chyba najbardziej prawdziwa i wiarygodna wersja Piekła jaką poznałam. Serio, nawet mogłabym w to uwierzyć. No gdybym wierzyła rzecz jasna. O ludzie, trudno napisać o tej książce! Bo jest pełna absurdu, groteski i mam wrażenie, że tony ukrytej symboliki. Nie istnieje tu czas – tak jak w Raju. Miesza się przyszłość z przeszłością. I… chyba zostałam pozostawiona z większą ilością pytań niż potencjalnych odpowiedzi. Czytałam dużo oryginalnych książek i ta zdecydowanie będzie na tej liście, gdzieś na górze. Zastanawiało mnie tutaj bardzo dużo i mogę śmiało powiedzieć, że książka bardzo mocno otwiera wyobraźnię i chęć dociekania – a każdemu pokaże coś nieco innego. Dlaczego menele? Dlaczego anioł szczur? Dlaczego przeciekający dach? No i jedno z ważniejszych pytań: Łotr symbolizuje autora? Czy może każdego z nas? Pojawia się we mnie wciąż więcej pytań i myślę, że długo jeszcze będzie się pojawiać. Książka jest absolutnie nietypowa, pełna specyficznego humoru i… dozy obrzydliwości. Fabuła sama w sobie jest prosta – ponieważ tutaj chodzi bardziej o dociekania Łotra i jego rozmowy z Bogiem oraz bardzo przypadkowe wspomnienia. Na pewno będę musiała sięgnąć po Zapiski jeszcze w przyszłości. Bo kiedy absurd goni absurd, czytelnik nie jest już pewien czy książka ma wywołać u niego refleksję czy… po prostu go skonfundować. „…jak Bóg jest osobą Boską, szczur osobą szczurzą, a butelka osobą butelkową.” (Współpraca recenzencka)
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na 7 6 miesięcy temu
W pułapce sprawiedliwości Damian Jopa
W pułapce sprawiedliwości
Damian Jopa
Obecnie na całym świecie wydawanych jest wiele debiutów literackich. Możemy w nich przebierać tak samo, jak w modnych ubraniach, czy wakacyjnych kurortach, dopasowując pod swoje upodobania właściwie każdy poszczególny element. Co więc właściwie sprawia, że jednak docierają do czytelników? Jak autorom, którzy nie współpracują (z różnych przyczyn oczywiście), z większymi wydawnictwami, udaje się jednak przebić tę grubą barierę, pomiędzy dostępnymi tytułami, a czytelnikami? A także (co akurat bardzo mnie interesuje), ile musi mieć taka osoba samozaparcia, żeby dotrwać do mementu, gdy na horyzoncie pojawiają się pierwsze oceny w serwisach czytelniczych? Autora "W pułapce sprawiedliwości", czyli Damiana Jopę, poznałam na platformie Instagram, na początku roku 2025. Dogadaliśmy się wówczas na współpracę recenzencką, co zaowocowało wysłaniem mi egzemplarza z dedykacją i długą ciszą z mojej strony, ze względu na podupadły stan zdrowia. Autor jednak wykazał się przeogromną wyrozumiałością w moją stronę- obiecał, że zaczeka, aż stanę na nogi, by na spokojnie przeczytać jego książkę i ją sprawiedliwie ocenić. To jedna z tych sytuacji, gdzie muszę przyznać, że uwielbiam książkową społeczność. Szanujmy się wzajemnie, zwłaszcza że nie jesteśmy robotami. Zacznę może od strony technicznej i wizualnej. Książka należy do nieco krótszych form, bowiem posiada (jak na dzisiejsze standardy, tylko) 200 stron. Autorowi jednak udało się dopiąć wszystkie wątki do końca, więc nie stanowi to żadnego problemu dla czytelnika. Narracja pierwszoosobowa nie przeszkadza w przyswojeniu historii, co będzie wręcz ułatwieniem dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z literaturą. Wydawnictwo DC zdecydowało się na okładkę miękką, która zdołała bez problemu wytrzymać cały proces czytania i wożenia ze sobą książki do pracy. Egzemplarz posiada normalne ślady użytkowania, co nie przeszkodzi w tym, by sięgnąć po nią w przyszłości raz jeszcze. Błędów w tekście nie znalazłam żadnych, w przeciwieństwie do przyjemnych ilustracji, które miały za zadanie nieco pomóc nam w wizualizowaniu niektórych lokalizacji w powieści. Dodatkowo z tyłu okładki przedstawiono zdjęcie autora i parę zdań, które mają nam przybliżyć jego osobę. Od razu będzie więc wiadomo, że Damian Jopa to sympatyczny człowiek, który szuka swojego miejsca we wszechświecie. Odpowiednim adresatem będzie osoba, która szuka nieco prostszego tekstu, z dziedziny obyczajowej, lub sensacyjnej. Nie natrafi tu bowiem na skomplikowane monologi, plot twisty, czy krwawą jatkę, co mogłoby co poniektórych zniechęcić. Zważywszy jednak na poruszenie wątku syndromu sztokholmskiego, skłaniałabym się ku poleceniu jej osobom od 16 lat wzwyż. Spodoba się wszystkim tym, którzy tak jak główny bohater Dominik mają nieco nieuporządkowane życie i starają się podchodzić do wszystkiego na luzie. Wyróżnia go jeszcze silna determinacja do zmian i dość specyficzny humor. Jeżeli odnajdujecie się w tego typu motywach, to śmiało możecie sięgnąć po tę książkę. Trzeba mocno zaznaczyć, że nie jest to książka, za którą stoi ogromna promocja, doradztwo i korekta wydawnicza, przez co trudno oczekiwać po ostatecznej wersji perfekcjonizmu w każdym calu. Niemniej jednak autor ma spory potencjał, zwłaszcza jeżeli planuje pisanie kolejnych powieści. Nie widzę więc większego sensu, by porównywać "W pułapce sprawiedliwości", do podobnych książek obyczajowych, sensacyjnych i kryminalnych, ponieważ sama fabuła i pomysł na jej wykonanie były ciekawe, a wykonanie całkiem niezłe. Oczywiste jest, że część motywów odnajdziemy w innych tytułach, a rozwiązania fabularne nie wszystkim przypadną do gustu. Jednak pomysł na postać i cały przebieg tej historii nie jest stricte komercyjny ani wykreowany na podstawie innego popularnego tytułu. Zakładam tylko, że przy odpowiednim doradztwie wyszłoby z tego coś o wiele większego, co oczywiście może mieć miejsce przy następnych projektach. Bohaterowie, na których wyłącznie warto się skupić, to główny bohater, czyli Dominik i porywacz, którego imienia nie zdradzę. Pozostałych drugo i trzecioplanowych bohaterów jest tak wielu, że ciężko ich skojarzyć i zapamiętać. Osobiście czułam się mocno przez to przytłoczona i nie byłam przez to w stanie zapamiętać ich imion. Dominik jest typowym przykładem rozwijającej się postaci, która próbuje wykorzystać swoje pięć minut i zgromadzony potencjał. Poszukiwanie odpowiedniego impulsu do działania przysłania mu czasem zdroworozsądkowe myślenie, ale w trakcie tej podróży pokaże, jak wygląda życie imigranta i jak rodacy wspierają go w tej sytuacji. Niektórych może nieco irytować jego humor i podejście do życia, jednak niespecjalnie wyróżnia się poziomem odpowiedzialności od ludzi w swoim wieku. Dominik jednak zdoła przedstawić swoją przeszłość i co złożyło się na jego podejście do pewnych spraw. Poruszy wówczas temat nękania, problemu na rynku pracy i ogromnego wsparcia, jakiego doświadczył podczas pobytu w Anglii. O samym porywaczu z kolei dowiadujemy się stosunkowo niewiele. Z biegiem historii wyjaśnia jednak swój motyw, co pozwala czytelnikom ocenić jego działanie. Jednak z racji tego, jak rozwija się historia, możemy tylko się przekonać, że zarówno Dominik, jak i przestępca nawiązują podejrzaną nić porozumienia, co na pierwszy rzut kojarzy się z syndromem sztokholmskim. Zupełnie nieprzygotowani do swoich ról, zaczynają traktować się bardziej jak dobrzy znajomi. W dodatku sytuację mocno komplikuje empatia Dominika, wobec problemów porywacza. Cóż, takiego obrotu sprawy raczej nikt się tutaj nie spodziewał. Akcja powieści dzieje się w Anglii, choć nie zdołamy poznać tego kraju specjalnie mocno. Opisy, którymi operuje autor, nie są przytłaczające, lub oszczędne w słowach- pasują całkiem dobrze do sytuacji, przez co książkę czyta się bardzo szybko. Zastosowane odstępy czasowe są adekwatne, co jest jednym z powodów, dla których twierdzę, że autor poradził sobie całkiem dobrze. Tempo często nadmiernie zwalnia lub niepotrzebnie przyspiesza, co nie do końca pozwala czytelnikowi na wczucie się. Logika niekiedy odbiega od tego, jaką to my podjęlibyśmy decyzję, czy jakie życie prowadzilibyśmy zamiast bohatera. Może to wywoływać niekiedy skomplikowane odczucia, zwłaszcza przy empatii Dominika. Jest to bardzo nietypowe podejście wobec bohaterów. Nadmierny altruizm nie jest zbyt pożądaną cechą, ponieważ jest zwyczajnie problemowy i (dla części czytelników) zwyczajnie nieciekawy. Damian Jopa jednak postawił na tę cechę, dzięki czemu otrzymujemy dość ciekawy i wywołujący sporo emocji efekt. Warsztat pisarski autora to coś, co ma jeszcze szansę się rozwinąć. Tak jak wielu innych recenzentów i czytelników, dostrzegam potencjał zarówno w książce, jak i w samym pisarzu, dzięki czemu jest opcja, by wcielenie w życie kolejnych literackich projektów odniosło sukces. Jeżeli Damian Jopa spróbuje pójść tą drogą, będzie musiał popracować nad skomplikowaniem swoich historii i zwrotów akcji, jednocześnie wyciągając na wierzch masę emocji, by ostatecznie uzyskać porywający efekt. Uważam, że pierwsze podejście w świecie literatury było całkiem udane, jednak należałoby nad nim jeszcze trochę popracować. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie profesjonalnie nie było ku temu warunków, co w moich oczach potęguje całokształt książki. Jeżeli lubicie debiuty i macie ochotę na książkę z empatycznym i wyluzowanym głównym bohaterem, który nawet w przestępcy spróbuje dostrzec dobro, to powinniście przeczytać "W pułapce sprawiedliwości". Współpraca recenzencka.
obiektywnakrytyka - awatar obiektywnakrytyka
oceniła na 6 6 miesięcy temu
Mężczyzna z dołeczkiem w brodzie zwiastuje kłopoty Kamila Szczepańska-Górna
Mężczyzna z dołeczkiem w brodzie zwiastuje kłopoty
Kamila Szczepańska-Górna
Jest to kolejna książka, która została mi udostępniona do przeczytania za co bardzo dziękuje, bo mogę poznać też inne gatunki i się do nich przekonać. Z tą autorką mam do czynienia po raz pierwszy, ale na pewno sięgnę po kolejne książki, bo ta podobała mi się bardzo. Jest to romans z motywami gangsterskimi, może też dlatego z taką łatwością mogłam wejść w tą historie. Na początku książki poznajemy Elizę podczas jednej ze swoich misji, już wiadomo, że jej profesja jest intrygująca i nie będziemy się nudzić. Dla odmiany widzimy zamianę ról, bo to kobieta nie jest ratowana tylko mężczyzna, przez kobietę. Główna bohaterka miała precyzyjnie poukładane życie i miała też sposób na odskocznie dzięki swojemu przyjacielowi. Niestety jedna pochopna decyzja psuje jej porządek, a jej nowy cel Nikodem wywołuje chaos w jej uczuciach i burzy stworzony przez nią mur. Problemy rodzinne nie ułatwiają jej działań, a niespodziewane ukojenie przynosi właśnie Nikodem przez, którego Eliza walczy ze sobą do samego końca i na szczęście przegrywa tą walkę. Przez zmianę swojej decyzji Eliza pakuje się z niezłe tarapaty i udaje jej się ich uniknąć tylko ,dzięki swoim znajomym, którzy zatuszowali cała sprawę. Eliza kiedy wszystko się uspokoiło mogła wrócić do normalnego życia, ale razem z Nikodemem, który odmienił jej przyzwyczajenia o 180 stopni. Książka jest napisana prostym i przyjemnym językiem, przez co czyta się ją bardzo łatwo. Fabuła wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca, dzięki czemu przeżywamy wszystko z bohaterami. Jak najbardziej książkę polecam i żałuje, że nie będzie kolejnej części.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na 10 2 miesiące temu
Agnieszka i szlachcic Gabriela Feliksik
Agnieszka i szlachcic
Gabriela Feliksik
Muszę przyznać, że ostatnio mam ogromną chrapkę na takie historie, więc po Agnieszkę i szlachcica sięgnęłam z czystą przyjemnością. Autorką jest Gabriela Feliksik, a inspiracją do stworzenia tej historii było życie żyjącej w XVII wieku Agnieszki Machówny. I to czuć od pierwszych stron. Gabrysia w absolutnie niesamowity sposób oddaje klimat tamtych lat. Czytając tę książkę, naprawdę można poczuć się tak, jakby człowiek cofnął się w czasie. Opisy są barwne, szczegółowe i bardzo plastyczne. Dwory, stroje, obyczaje, zależności społeczne, wszystko tu gra i tworzy spójną całość. Te opisy robią ogromną robotę i mocno wciągają w świat przedstawiony. Agnieszka jest bohaterką, która od razu budzi we mnie podziw i sympatię. Kibicowałam jej od samego początku. To kobieta, która chce zmienić swoje życie i wyrwać się ze swojego miejsca, by żyć wśród uprzywilejowanych. Ma ogromne ambicje, ale jednocześnie nie jest kimś, kto celowo krzywdzi innych. Przez jej życie przewija się kilku mężczyzn, choć nie każdego z nich ona sama chciała. To postać trudna, złożona z naprawdę dużą głębią psychologiczną. Jej emocje są bardzo wyraźne. Jest dumna, inteligentna, sprytna, świadoma tego, czego chce i konsekwentnie do tego dąży. W pewnym sensie staje się symbolem walki z systemem, który w tamtych czasach był niemal nie do ruszenia. A ona mimo wszystko próbuje go sforsować. Moralnie nie jest krystaliczna, jest raczej szara, ale ja akurat takie bohaterki bardzo lubię. Są prawdziwe i niejednoznaczne. To książka pełna dworskich intryg, kłamstw, cierpienia, pożądania i miłości. Podczas czytania wielokrotnie uderzyło mnie to, jak wiele my, kobiety, mamy szczęścia, żyjąc dziś i w tym miejscy świata. Mamy wolność wyboru, możemy decydować o sobie, swoim życiu i przyszłości. Agnieszka tej szansy nie miała. Czas i los jej ją odebrały, a każde wyłamanie się ze schematu było surowo karane. Powiedziałabym nawet, że to bardzo dobre studium psychologiczne nie tylko samej Agnieszki, ale też epoki i pozycji kobiety w tamtych czasach. Kobiety, która była traktowana jak przedmiot w rękach mężczyzny, a gdy próbowała się buntować, szybko przypinano jej łatkę kobiety lekkich obyczajów, co było jeszcze gorsze niż bycie nieszczęśliwą żoną. To zdecydowanie nie jest typowy romans historyczny. To książka, która wywołuje masę emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Są tu sceny bardziej pikantne, ale napisane ze smakiem, bez wulgarności. Przez całą lekturę w tyle głowy miałam prawdziwą postać Agnieszki Machówny i jej historię, co tylko potęgowało emocje. Podsumowując, Agnieszka i szlachcic to wciągająca, emocjonalna i bardzo dobrze napisana powieść historyczna, która zostaje w głowie na długo po zakończeniu czytania. Dla mnie była to czysta przyjemność.
belkowwa - awatar belkowwa
oceniła na 9 1 miesiąc temu
Toskański ślub Marta Jednachowska
Toskański ślub
Marta Jednachowska
Czy ślub marzeń może zamienić się w perfekcyjnie zaplanowaną manipulację? „Toskański ślub” to powieść, która pod pozorem lekkiej historii obyczajowej skrywa zaskakująco mroczną i intrygującą opowieść o oszustwie, relacjach i ludzkiej naiwności. Monika i Lukas organizują kameralny ślub w malowniczej Toskanii. Wraz z nimi przyjeżdżają najbliżsi przyjaciele: Ewa, Sara, Nick i Johann. Jedynym minusem jest to, że goście muszą zapłacić za hotel i jedzenie. Wydawałoby się, że wszystko zmierza w stronę idyllicznej ceremonii. Jednak od samego początku coś nie gra. Goście czują się odsunięci, atmosfera jest napięta, a zachowania bohaterów budzą coraz większy niepokój. Wszystko para młodych chce robić sama. Monika nie chce z początku zabrać na próbną fryzurę i makijaż ani Ewy, ani Sary. Dopiero po ich namowach i prośbach oraz wyjaśnieniu, że jednak chciałyby być, móc jej doradzić - zgadza się. A Ewa zauważyła, że Sara i Johann grają przed innymi, że się nie znają a w rzeczywistości się znają. Pytanie: tylko po co udają? Punktem zwrotnym jest odkrycie, że… organizator ślubu prawdopodobnie nigdy nie istniał. Okazuje się, że cała organizacja ślubu to iluzja — nikt nie zarezerwował terminu, organizator znika, a kolejne wydarzenia zaczynają budzić coraz większy niepokój. Znika także Nick, który miał być świadkiem a cała sytuacja przybiera wręcz sensacyjny charakter. I jakby kłopotów było mało do Włoch przyjeżdżają matka i siostra Moniki. One się wprost nie znosiły. Okazało się, że matka przywiozła biżuterię po babci. Jednak Monika się wściekła. Wygarnęła matce wszystko to co w niej siedziało od lat. A najgorsze w tym wszystkim było to, że Lukas o tym przyjeździe wiedział i nic jej nie powiedział. Potem znika Lukas zostawiając list Monice i zabierając ze sobą biżuterię. Wszyscy wrócili do swoich krajów ale po paru miesiącach Monika tym razem z Michałem swoim narzeczonym wrócili do Toskanii i tam Monika spotkała Lukasa, a chłopak postanowił w końcu powiedzieć jej prawdę. Monika ma pewien plan. Rozdziały powieści to opowieści poszczególnych bohaterów. W pierwszej części tzw. kobiecej czyli Ewy, Sary i Moniki. W drugiej części w głównej mierze Lukasa. Dzięki temu Autorka prowadzi narrację z różnych perspektyw, co pozwala czytelnikowi stopniowo odkrywać ich prawdziwe oblicza. Szczególnie interesująco wypada postać Sary – wycofanej, nieco irytującej na pierwszy rzut oka, ale skrywającej w sobie znacznie więcej, niż można by przypuszczać. Od samego początku nie wzbudza sympatii, marudzi. Jest zamknięta w sobie, przepełniona niechęcią, taką cichą myszką. Fabian jej chłopak, którego z nią nie ma, traktuje ją jak swoją własność. Jest od niego uzależniona. Kontroluje ją na każdym kroku i mówi jej co ma robić. Zamiast zwiedzać rozmawia z nim przez telefon. Relacje między bohaterami są pełne napięcia, niedopowiedzeń i emocjonalnych zależności, co nadaje historii autentyczności oraz buduje wiarygodny obraz grupy ludzi, którzy wcale nie znają się tak dobrze, jak im się wydaje. Na uwagę zasługują również opisy Toskanii – malownicze, plastyczne i działające na wyobraźnię. Stanowią one kontrast dla narastającego niepokoju i chaosu, który zaczyna dominować w życiu bohaterów. To zestawienie sielankowego krajobrazu z dramatem relacji międzyludzkich wypada bardzo przekonująco. „Toskański ślub” to coś więcej niż lekki romans – to opowieść o relacjach, tajemnicach i napięciach, które potrafią zburzyć nawet najpiękniej zaplanowany dzień. Marta Jednachowska umiejętnie łączy wątki obyczajowe z nutą intrygi, tworząc historię, która momentami zaskakuje i angażuje. Sprawnie buduje napięcie i stopniowo odsłania kolejne warstwy manipulacji, prowadząc czytelnika do zaskakującego finału. Romantyczna opowieść, a kończy się jak dramat z elementami thrillera. I coś mi się wydaje, że będzie ciąg dalszy. Czekam i POLECAM!!! Czytam dla przyjemności dziękuję za udział w Book Tourze.
magiastron - awatar magiastron
ocenił na 8 22 dni temu
W obronie honoru Karen Witemeyer
W obronie honoru
Karen Witemeyer
Zanim sięgnęłam po „W obronie honoru”, wiedziałam, że to będzie dla mnie ważna książka. Przede wszystkim dlatego, że Luke był od początku intrygującą postacią. W tym tomie autorka nie zawiodła, napisała mu historię, na jaką zasługiwał. Luke to były żołnierz i członek tytułowych Jeźdźców Hangera. Pewnego dnia trafia na trop tajemniczych napaści i zgonów, które prowadzą go do samotnej kobiety i jej podopiecznego. Damaris nie jest typową bohaterką romansów. Jest kobietą, która wybrała skromne życie na uboczu. A jednak, gdy sytuacja tego wymaga, pokazuje niesamowitą siłę. Spotkanie z Lukiem burzy jej uporządkowany świat. Ich relacja rozwija się w cieniu niebezpieczeństw i rodzinnych tajemnic. Największy atut powieści to zdecydowanie bohaterowie. Luke, postać z przeszłością i wieloma bliznami, zarowno psychicznymi jak i fizycznymi. We wcześniejszych tomach pełnił funkcję tła, tutaj z kolei otrzymuje szerokie pole do popisu. Z kolei Damaris zaskakuje swoją niezależnością i emocjonalną dojrzałością. Ich dialogi są subtelne, często podszyte humorem, ale też pełne emocji i zrozumienia. W przeciwieństwie do wcześniejszych tomów serii, ten jest zdecydowanie spokojniejszy, skupiony na emocjach i refleksji. Typowe „westernowe” tempo troszkę zwalnia, a na przód wysuwają się emocje duchowość i budowanie relacji. Dla niektórych czytelników może to być minus w końcu akcja rozwija się wolno, czasem wręcz zbyt wolno. Witemeyer zawsze potrafiła wpleść w swoje książki elementy duchowe bez nadgorliwości i prawienia kazań. Wiara, przebaczenie, nadzieja, siła rodziny to wszystko przewija się przez karty powieści ale nie przytłacza. Jest jak delikatny głos przypominający, że każdy zasługuje na drugą szansę. Niestety czasem historia była przewidywalna, a wątki zamykane „gładko”, bez większych niespodzianek. Nie znajdziemy tu dramatycznych zwrotów akcji. Brakuje też szerszego kontekstu historycznego. Tematy takie jak los rdzennych mieszkańców, czy społeczne napięcia tamtych czasów są ledwo zarysowane, co przy tej scenerii trochę razi powierzchownością. „W obronie honoru” to spokojne, czułe zakończenie serii, która dostarczyła mi wielu emocji. To opowieść o wewnętrznym uzdrowieniu, zaufaniu i sile miłości – nie tej wybuchowej, ale codziennej, cierpliwej i głębokiej. Choć różni sie zdecydowanie od dwóch pierwszych tomów to pięknie zamyka historię Jeźdźców Hangera.
Jedz_czytaj_zwiedzaj - awatar Jedz_czytaj_zwiedzaj
ocenił na 9 11 miesięcy temu
Odważ się być NIEgrzeczną! Wilcza Córa
Odważ się być NIEgrzeczną!
Wilcza Córa
„Odważ się być niegrzeczną” to książka, która trafia dokładnie tam, gdzie wiele z nas nosi ciche napięcie – w poczucie, że powinnyśmy być miłe, grzeczne, dopasowane i niewidoczne. To nie jest lektura, którą się po prostu „czyta”. To książka, która prowokuje, zatrzymuje i zmusza do przyjrzenia się sobie z zupełnie innej perspektywy. Autorka pisze w sposób bezpośredni, momentami surowy, ale właśnie dzięki temu bardzo autentyczny. Nie ma tu lukrowania rzeczywistości ani pustych frazesów motywacyjnych. Zamiast tego dostajemy konkretne słowa, które potrafią uwierać – i dobrze, bo dokładnie o to chodzi. To jedna z tych książek, przy których łapiesz się na tym, że odkładasz ją na chwilę, żeby przemyśleć przeczytany fragment. Ogromnym plusem jest nacisk na stawianie granic i zgodę na bycie „niewygodną”. „Niegrzeczność” w tej książce nie oznacza braku empatii czy złośliwości, ale odwagę w byciu sobą, mówieniu „nie” i rezygnacji z ciągłego spełniania cudzych oczekiwań. To mocny, momentami wyzwalający przekaz, który szczególnie rezonuje z kobietami przyzwyczajonymi do roli tej „miłej”. Styl Wilczej Córy jest prosty, emocjonalny i bardzo bezpośredni, przez co książka sprawia wrażenie rozmowy – czasem wspierającej, a czasem stanowczej. Nie wszystko musi się z czytelnikiem zgadzać i właśnie w tym tkwi jej siła. To nie jest poradnik, który podaje gotowe recepty, ale raczej impuls do własnych refleksji i zmian. Dla mnie to lektura, która zostawia ślad. Może nie daje natychmiastowych odpowiedzi, ale zadaje właściwe pytania. I czasem to jest dokładnie to, czego najbardziej potrzebujemy.
ZaczytanaBestia - awatar ZaczytanaBestia
oceniła na 6 2 miesiące temu

Cytaty z książki Brzydki hrabia

Więcej
Ewelina C. Lisowska Brzydki hrabia Zobacz więcej
Ewelina C. Lisowska Brzydki hrabia Zobacz więcej
Ewelina C. Lisowska Brzydki hrabia Zobacz więcej
Więcej