Bohaterowie

Okładka książki Bohaterowie
Joe Abercrombie Wydawnictwo: Mag Seria: Uniwersum Pierwszego Prawa fantasy, science fiction
746 str. 12 godz. 26 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Uniwersum Pierwszego Prawa
Tytuł oryginału:
The Heroes
Data wydania:
2019-10-11
Data 1. wyd. pol.:
2012-04-18
Data 1. wydania:
2011-01-27
Liczba stron:
746
Czas czytania
12 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374806657
Tłumacz:
Robert Waliś

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bohaterowie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Bohaterowie



książek na półce przeczytane 2208 napisanych opinii 1477

Oceny książki Bohaterowie

Średnia ocen
8,0 / 10
1239 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
127
23

Na półkach:

Nie będę ukrywał, po "Bohaterów" sięgnąłem raczej trochę z przymusu, żeby jednak zachować ciągłość czytania Abercrombie'go w kolejności chronologicznej, bez pomijania żadnej powieści, nawet jeśli to standalone'y.
Powód jest prosty, nie lubię fantastyki militarnej. Słysząc, że "Bohaterowie" to opis trzech dni bitwy, czułem takie "Meh, będą się bić pół książki, nuuuuda!".

Cóż. Nie chcę się zbytnio rozwlekać w tej recenzji, ale mogę zapewnić czytelników, którzy mają podobne odczucia, że byłem w błędzie, bo to nadal stary dobry Abercrombie w którym główne skrzypce gra plejada interesujących postaci i napięcia między nimi.

Owszem, w "Bohaterach" okładają się czasem po gębach, maszeruje wojsko, snuje plany bitewne, ściera się z wrogiem w widowiskowych, choć nie epickich (bo wojna rzadko bywa epicka) starciach, i inne tego typu nudy - ale to nadal dobra, trzymająca w napięciu opowieść o postaciach. W tym spotykamy znów kilka znajomych twarzy z poprzednich książek ;)

Raczej nie jestem zawiedziony, a nawet miło zaskoczony zważywszy, że spodziewałem się raczej książki spoza "moich" klimatów.

Nie będę ukrywał, po "Bohaterów" sięgnąłem raczej trochę z przymusu, żeby jednak zachować ciągłość czytania Abercrombie'go w kolejności chronologicznej, bez pomijania żadnej powieści, nawet jeśli to standalone'y.
Powód jest prosty, nie lubię fantastyki militarnej. Słysząc, że "Bohaterowie" to opis trzech dni bitwy, czułem takie "Meh, będą się bić pół książki, nuuuuda!"....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2809 użytkowników ma tytuł Bohaterowie na półkach głównych
  • 1 526
  • 1 241
  • 42
667 użytkowników ma tytuł Bohaterowie na półkach dodatkowych
  • 451
  • 70
  • 59
  • 55
  • 13
  • 10
  • 9

Inne książki autora

Joe Abercrombie
Joe Abercrombie
Książka Joe Abercromie "Pół króla" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy. Wdzieciństwie mnóstwo czasu spędzał w wyimaginowanych światach, a gdy kończył szkołę, umiał już nieźle fantazjować. Przeniósł się do wielkiego miasta i został montażystą telewizyjnym. Pracował przy tworzeniu programów dokumentalnych, relacjach z wydarzeń kulturalnych i koncertach różnych zespołów, od Iron Maiden po Coldplay. Ale po zmroku nadal lubił wymyślać fantastyczne historie. Dzięki temu powstała znakomita trylogia "Pierwsze prawo" ("Samo ostrze", "Zanim zawisną na szubienicy", "Ostateczny argument królów") i powieści osadzone w tym świecie ("Zemsta najlepiej smakuje na zimno", "Bohaterowie", "Czerwona kraina"). Był nominowany do Nagrody Campbella dla najlepszego pisarza oraz w 2010 i w 2012 roku do British Fantasy Award.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kłamstwa Locke'a Lamory Scott Lynch
Kłamstwa Locke'a Lamory
Scott Lynch
Jeden z moich ulubionych filmów w całej historii kina to nagrodzone licznymi oscarami „Żądło” z R. Redfordem oraz P. Newmanem, osadzona w międzywojennej Ameryce opowieść o grupie inteligentnych i sympatycznych oszustów, którzy dokonują skomplikowanego przekrętu, by „oskubać” z grubszej forsy potężnego i bezwzględnego gangstera i zemścić się w ten sposób za śmierć jednego z ich przyjaciół, którego kazał zamordować. Czytając pierwszą część „Kłamstw” nie mogłem oprzeć się wrażeniu, iż mamy do czynienia z „Żądłem” w wersji fantasy. S. Lynch bardzo mocno wzoruje się na wspomnianym filmie, a kolejne posunięcia i manewry bohaterów naśladują poczynania bohaterów „Żądła”. Nic w tym zresztą złego, bo dlaczego nie skorzystać z dobrych wzorów, doprawiając je własną inwencją? W kolejnych częściach Autor wypływa na głębsze wody, a zamierzony i przeprowadzany przez gang Niecnych Dżentelmenów przekręt okazuje się niewiele znaczącym dodatkiem do szerszej intrygi, ogniskującej się na zemście i walce o władzę, w którą to intrygę nasi bohaterowie zostają bez własnej woli wciągnięci. I tutaj pojawiają się problemy. O ile wzorując się na „Żądle” S. Lynch przedstawiał wydarzenia logicznie i konsekwentnie, o tyle poruszając się samopas na wyższych poziomach komplikacji traci częściowo te walory. W kilku kluczowych punktach fabuły (a i w paru mniej znaczących) rozwój wydarzeń jest mocno naciągany i nielogiczny. Układają się one w sposób bardzo dla głównego bohatera korzystny, sprzeczny jednak ze zdrowym rozsądkiem. Ewentualnie raz jeden mogło mu w ten sposób dopisać szczęście, albo też przeciwnicy (na ogół wysoce inteligentni) popisali się akurat wyjątkową niefrasobliwością, by nie powiedzieć głupotą. Ale kilka razy z rzędu, to już przesada. Odniosłem wrażenie, że Autor tak wysoko zawiesił poprzeczkę, że nie znalazł już logicznego sposobu pokonania jej przez swoich bohaterów. I jako kreator świata oraz zachodzących w powieści wydarzeń, poszedł na skróty. Odczułem z tego powodu wyraźne nieusatysfakcjonowanie. Powyższe uwagi opisują jedyny w moich oczach mankament powieści. Dalej już same superlatywy. Wartka, wciągająca akcja, żywe, jędrne dialogi, udane kreacje bohaterów, którzy potrafią wzbudzić zarówno sympatię jak i zdecydowaną antypatię, nie brakuje też postaci nie do końca jednoznacznych. Najbardziej urzekła mnie jednak kreacja samego powieściowego świata. Niby nic szczególnie oryginalnego, coś w rodzaju renesansowych Włoch (miasto Camorra wydaje się być wzorowane na Wenecji), w tle inne kraje ówczesnej Europy (np. Niemcy), wspomnienia o dawno upadłym imperium (oczywiście rzymskim) itp. Wszystko to jednak podane z olbrzymią swadą i rozmachem, nasycone niezliczoną ilością szczegółów, będących często bardzo oryginalnymi dodatkami Autora, którymi na każdym niemal kroku sypie niczym z rogu obfitości, tryskając kolejnymi, niebanalnymi pomysłami wzbogacającymi i tak już rozbudowany sztafaż powieściowego uniwersum. Powieść godna polecenia, wyróżnia się na tle „taśmowej produkcji” wielu Autorów fantasy.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 8 2 miesiące temu
Republika złodziei Scott Lynch
Republika złodziei
Scott Lynch
„Republika złodziei” to trzeci, finałowy tom trylogii o Locke’u Lamorze — i choć trudno nie czuć żalu, że historia dobiega końca, to ocena książki wynika przede wszystkim z jej treści. Poprzeczka po dwóch poprzednich częściach była ustawiona bardzo wysoko i widać, że tym razem tempo akcji jest nieco wolniejsze. Miejscami pojawiają się dłużyzny, a narracja częściej niż wcześniej cofa się do przeszłości, wyraźnie nawiązując i rozwijając wątki z pierwszego tomu. To sprawia, że konstrukcyjnie książka jest połączeniem dalszego ciągu opowieści z „Niecnych dżentelmenów” i osobnej historii trzeciego tomu. W porównaniu z „Na szkarłatnych morzach” — które stawiało bardziej na jednolitą, pełną dynamiki fabułę — tutaj większy nacisk położono na retrospekcje i pogłębianie relacji między bohaterami. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych elementem, który spowalnia odbiór. Mimo tego trudno odmówić powieści wielu mocnych stron: świetnie prowadzonych dialogów, charakterystycznego humoru, dopracowanych emocji i konsekwentnego domknięcia historii. Finał jest satysfakcjonujący, zaskakujący i dobrze osadzony w całej opowieści — zdecydowanie warto dotrzeć do ostatnich stron i przeżyć to zakończenie. Podsumowując: to może nie najbardziej dynamiczna część trylogii, ale wciąż bardzo dobra, ważna i godna domknięcia całej historii. Dla fanów serii — lektura obowiązkowa i piękne pożegnanie z bohaterami.
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na 8 3 miesiące temu
Czerwona kraina Joe Abercrombie
Czerwona kraina
Joe Abercrombie
Lektura "Czerwonej krainy", ostatniej z powieści stand-alone rozgrywających się w uniwersum Pierwszego Prawa, ujawnia całościowy zamysł Joe Abercrombiego, którym najwyraźniej było odejście o kilka kroków w bok od mrocznego i brutalnego fantasy w kierunku innych gatunków i eksperymentów z konwencjami, niekoniecznie z nim kojarzonymi. "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" to udany melanż fantastyki z motywami znanymi z kina zemsty i heist, "Bohaterowie" to swoista literatura wojenna - a może raczej antywojenna - uwypuklająca dramat uwikłanych w bezsensowną wojnę narodów i jednostek, zaś "Czerwona kraina" to powieść tak bliska brudnemu, brutalnemu i realistycznemu westernowi, jak to tylko możliwe w konwencji fantasy. Tę ostatnią (pisząc z perspektywy oddanego fana gatunku, wielbiciela twórczości Larry’ego McMurtry’ego, Cormaca McCarthy’ego i Thomasa Bergera, serialu "Deadwood" oraz serii gier "Red Dead Redemption"), nie ujmując przy tym "Zemście..." ani (nie do końca trafiającym w mój gust) "Bohaterom", uznaję za eksperyment najbardziej udany w całym tryptyku. "Czerwona kraina" niesie w sobie bowiem wiele z tego, za co pokochałem wyżej wymienione dzieła z przestrzeni rewizjonistycznego westernu. Powieść zabiera nas w nowe, nieeksplorowane wcześniej przez Abercrombiego rejony określane jako Dalekie Krainy, gdzie pragnący uciec od bolączek i dramatów rozgrywających się w cywilizowanych krajach (przez które, warto przypomnieć, przewala się jedna wojenna zawierucha za drugą) i rozpocząć nowe życie, a być może zdobyć wymarzone bogactwo, podróżują samotnie lub przyłączają się do tak zwanych Drużyn. Te zaś przypominają karawany osadników - zrzeszające wyjętych spod prawa, upadłych szlachciców, damy lekkich obyczajów, poszukiwaczy złota, handlarzy i domorosłych przedsiębiorców, których usługi mogą przysłużyć się zarówno im samym, jak i mieszkańcom wyrastających jak grzyby po deszczu prowizorycznych osad i miasteczek bez prawa (jak choćby przypominająca serialowe "Deadwood" mieścina zwana Fałdą). Główna bohaterka "Czerwonej krainy", Płoszka, ma jednak inny cel - jej farma została zaatakowana przez bandę, która uprowadziła jej dwoje rodzeństwa. Kobieta, wraz z towarzyszącym jej starym, acz krzepkim mężczyzną zwanym Owcą, od lat opiekującym się rodziną, rusza więc w pogoń ku rubieżom znanego świata, przyłączając się do jednej z Drużyn (zdesperowanej zgrai marzycieli, łajdaków, życiowych rozbitków i wygnańców), wiedzionej przez legendarnego przewodnika, Daba Słodkiego. Obok przeciwności losu w postaci surowego klimatu oraz - z oczywistych względów - wrogo nastawionych rdzennych mieszkańców Dalekiej Krainy, zwanych Duchami, bohaterowie napotkają różne niebezpieczne indywidua, wplątają się w lokalne konflikty i, chcąc nie chcąc, również w sprawy wagi globalnej. Interesy Płoszki i jej Drużyny staną bowiem na drodze nikomu innemu jak znanemu choćby z "Zemsty..." Nicomo Cosce oraz królewskiemu inkwizytorowi Lorsenowi, szukającemu buntujących się przeciw królowi Unii rebeliantów. Jak wspomniałem wcześniej, udała się Abercrombiemu trudna sztuka oddania w pełni klimatu antywesternu i zręcznego zaadaptowania do niego frakcji, postaci oraz realiów znanych z wcześniejszych powieści. Nic to, że zamiast dzierżących rewolwery - choć pojawiają się sporadyczne warianty broni palnej - kowbojów mamy najemników i zmęczonych życiem wojowników, niemal nieustannie trzymających dłonie na rękojeściach mieczy czy przy łukach i kuszach. Są to jednak postaci o rysie klasycznych rewolwerowców, łowców nagród i bohaterów pogranicza o niemal legendarnym statusie. Drużyny, choć przemierzają krainy magii i miecza - przy czym tej magii, jak zwykle u Abercrombiego, jest niewiele - niewiele różnią się od osadników pokonujących szlak oregoński, a mało malowniczy folklor osad przywodzi na myśl odwiedzane w "Red Dead Redemption" miasteczka i widoki z wspomnianego tu chyba już ze sto razy "Deadwood". Gęsty, ponury klimat, trzymanie się najlepszych reguł antywesternu, a także charakterystyczne dla twórczości Abercrombiego znakomicie nakreślone postaci i żywe dialogi, niosące cierpki, cyniczny humor, często kontrastujący z ponurą rzeczywistością świata i losami bohaterów, zostają tu okraszone świetnie zaplanowaną, pełną zwrotów akcji historią, z wybitnie oddanymi sekwencjami potyczek i pełnymi napięcia - bo przecież nie mogło ich zabraknąć - pojedynkami. "Czerwona kraina" to znakomita zabawa konwencjami i hołd złożony surowemu westernowi, a zarazem - obok "Zemsty..." - jedna z najlepszych powieści Joe Abercrombiego, do której, jestem przekonany, będę jeszcze niejednokrotnie wracał. Zdecydowanie polecam to swoiste best of two worlds zarówno fanom westernu, jak i fantasy! P.S. Choć cieszy powrót dawno oczekiwanej postaci i piękne domknięcie jej character arcu, to jednocześnie skończyłem "Czerwoną krainę" z poczuciem smutku i straty, bowiem pozostał mi już tylko deser w postaci zbioru opowiadań "Ostre cięcia", a potem oczekiwanie na kontynuację, która - z uwagi na skupienie autora na uniwersum "Diabłów" - pojawi się raczej nieprędko...
Rafał Jasiński - awatar Rafał Jasiński
ocenił na 10 19 dni temu
Obietnica krwi Brian McClellan
Obietnica krwi
Brian McClellan
„Obietnica krwi” uderza z siłą wystrzału z muszkietu, wrzucając czytelnika w świat, gdzie korony upadają z hukiem, a magia nierozerwalnie wiąże się z zapachem spalonego prochu. Zamiast mozolnego budowania napięcia, akcja startuje od krwawego przewrotu stanu. Marszałek polny Tamas obala monarchę, gilotynuje arystokrację i próbuje ulepić republikę z chaosu, podczas gdy sąsiednie mocarstwa tylko czekają, aż nowa władza potknie się o własne nogi... Ciekawym walorem tej historii stanowi unikalny system magii. Elitę stanowią magowie prochowi – żołnierze zażywający proch strzelniczy niczym stymulant, by wyostrzyć zmysły i siłą woli zakrzywiać trajektorię kul w locie. Nadaje to starciom trochę takiej filmowej dynamiki, w której snajper potrafiący posłać pocisk na kilometr przez środek burzy robi większą robotę niż cały zastęp rycerzy. Fabuła zręcznie żongluje trzema perspektywami. Śledzimy losy zmęczonego marszałka, który woli walkę od polityki; jego syna, wybitnego strzelca zmagającego się z traumą oraz Adamața – detektywa z fotograficzną pamięcią. Ten ostatni wnosi do książki noir-owy klimat, tropiąc zdrajców w mrocznych zaułkach płonącego miasta. Mimo, że początek cyklu bywa momentami kanciasty, fabuła pędzi od pierwszej strony. Relacje między bohaterami wydają się czasem uproszczone, a postacie kobiece mogłyby dostać więcej miejsca, jednak klimat rewolucji przemysłowej wymieszanej z magią skutecznie to nadrabia. Powstała brudna, męska przygoda, w której stare bóstwa budzą się tylko po to, by przekonać się, że świat nauczył się już obsługiwać armaty.....
Joanie - awatar Joanie
ocenił na 8 28 dni temu
Krwawa kampania Brian McClellan
Krwawa kampania
Brian McClellan
Brian McClellan w swojej kontynuacji losów Magów Prochowych udowadnia, że potrafi utrzymać tempo narzucone w debiucie, a nawet znacznie je podkręcić. „Krwawa kampania” to powieść, w której echa wystrzałów muszkietowych mieszają się z dymem politycznych intryg, tworząc obraz wojny brudnej, logistycznie skomplikowanej i emocjonalnie wyczerpującej. Autor nie daje swoim bohaterom taryfy ulgowej; rzuca ich w wir wydarzeń, które testują nie tylko ich nadprzyrodzone zdolności, ale przede wszystkim hart ducha. W centrum opowieści stoi marszałek Tamas, który zamiast spektakularnych zwycięstw, musi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością odwrotu przez terytorium wroga. To właśnie tutaj McClellan błyszczy najbardziej, pokazując, że w militarnej fantasy równie ważne co magia, są zapasy amunicji, głód żołnierzy i ciężar dowodzenia. Równolegle śledzimy losy Taniela, który po starciu z siłami boskimi staje się cieniem dawnego bohatera. Dopełnieniem całości jest wątek inspektora Adamata, który w dusznych zaułkach stolicy odkrywa, że zdrada bywa groźniejsza niż armia Kez. McClellan mistrzowsko splata te trzy perspektywy, dbając o to, by czytelnik ani przez chwilę nie poczuł znużenia. Finał tej historii to gorzka refleksją nad lojalnością, która w obliczu upadającego starego porządku staje się towarem równie deficytowym, co proch na pierwszej linii frontu...
Joanie - awatar Joanie
ocenił na 8 28 dni temu
Wojownik-Prorok R. Scott Bakker
Wojownik-Prorok
R. Scott Bakker
Wojska Świętej Wojny, dowodzone przez nowo mianowanych przywódców, rozpoczynają marsz. Oczy całego świata zwrócone są na gigantyczne masy przemierzające pogańskie ziemie. Ich jedynym celem jest dotarcie do świętego miasta Shimeh - za wszelką cenę. Richard Scott Bakker kontynuuje swoją mroczną, epicką opowieść – bez cienia wątpliwości spełnia obietnice złożone w poprzedniej książce. To niezwykłe, że napisanie drugiego tomu zajęło mu zaledwie około 2 lat. Historia jest tak gęsta i wielowątkowa, że ​​z pewnością wymagała skrupulatnej pracy. „Wojownik-Prorok” koncentruje się wokół trzech głównych tematów: Świętej Wojny, ludzi ją tworzących i epickich bitew. Zaczynając od pierwszego aspektu, trudno sobie wyobrazić ogromne armie i tłumy – setki tysięcy ludzi – przemierzające niezmierzone tereny, walczące, plądrujące i mordujące. Wszyscy po obu stronach są więźniami wojny, jej okrucieństwa i bezwzględności. Wydarzenia opisane w tej książce skłaniają do refleksji: czy cokolwiek z tego jest uzasadnione? Co popycha tych ludzi do unicestwiania całych plemion, miast i ich dziedzictwa kulturowego? W książce znajduje się wyraźne odniesienie do krucjat, choć nie mam wiedzy historycznej, która pozwoliłaby mi ocenić, na ile inspiracja pochodzi z prawdziwych wydarzeń, więc mogły mi umknąć pewne szczegóły. Po drugie, R. Scott Bakker ma talent do tworzenia wiarygodnych postaci z krwi i kości. Autor szybko pozbawia nas wszelkich złudzeń – postaci czarno-białe tutaj nie istnieją. Relacje między nimi obarczone są również demonami z przeszłości, ciężarem który los każ im w czasie teraźniejszym dźwigać na swoich barkach. Nie wdając się w spoilery, obserwujemy wzloty i upadki relacji Achamiana i Esmenet, machinacje Kellhusa, by przejąć kontrolę nad Świętą Wojną, szaleństwo Xeriusa, psychologiczne dylematy Cnauira. Wszystko to, otulone refleksjami filozoficznymi, tworzy wyjątkowe doświadczenie czytelnicze. Na koniec - bitwy. Nie byłoby przesadą nazwać tę książkę czystą fantastyką militarną. Bakker przedstawia nam co najmniej trzy główne bitwy, wszystkie szczegółowo opisane, momentami wręcz irytujące swoją przesadną szczegółowością. Książka ma świetne tempo, przeplatając melancholijne sceny z epickimi bitwami - wszystkie te elementy idealnie się ze sobą łączą. Same opisy bitew są zazwyczaj nieco zawiłe i niejasne. Bakker rzuca dziesiątkami różnych nazw plemion, rang itp., które są nieistotne dla samej fabuły. Założę się, że celem jest naśladowanie prawdziwej kroniki historycznej napisanej w anachronistycznym stylu, ale nie pomaga to w lekturze. Mimo to, brutalność samej wojny i wiele jej elementów (ach, oblężenie Caraskand…) zostały ukazane w znakomity sposób, co czyni tę książkę jedną z najlepszych powieści fantasy w historii.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na 9 1 rok temu
Składany nóż K.J. Parker
Składany nóż
K.J. Parker
Cyt.: „Mam wrażenie, że jeśli wartość, jaką przypisujemy ludzkiemu życiu, spadnie wystarczająco nisko, będziemy mieli szanse zaprowadzić powszechny pokój i dobrobyt. Jeśli owa wartość spadnie, wszyscy będą mogli pozwolić sobie na to, by być szczęśliwymi. Dopiero wtedy, gdy zaczynamy wypełniać koszyk luksusowymi dobrami, takimi jak wolność, godność i prawo do decydowania o własnym losie, cena wykracza poza możliwości biedaków.” K.J.Parker, „Składany nóż” K.J.Parker to pseudonim literacki brytyjskiego pisarza Toma Holta, autora powieści fantastycznych i historycznych, m.in. „Pieśni dla Nerona”, w której przedstawia alternatywną wizję fragmentu historii Cesarstwa Rzymskiego i panowania cesarza Nerona. Pojęcie fantasy czy fantastyki jest tak szerokie, że praktycznie można do tej kategorii literatury zaliczyć niemal wszystko. Znalazł się w niej również „Składany nóż”. To w rzeczywistości świetna powieść polityczna z bardzo szerokimi wątkami ekonomicznymi. Jeśli ktoś sądził kiedykolwiek, że ekonomia może być nudna – to polecam mu lekturę „Składanego noża”. Tworzenie systemów bankowych, aprecjacja bądź dewaluacja waluty, wprowadzanie papierowego pieniądza. Wydaje się to dość nieciekawe, lecz zostało przez autora przedstawione w sposób zaiste intrygujący a w dodatku stanowi to jedynie tło dla pasjonujących rozgrywek politycznych. I najważniejsze pytanie – czy można wygrać wojnę bez pieniędzy? Główny bohater – Bassianus Arkadiusz Honoriusz Sewer, pierwszy obywatel Republiki Wesańskiej, stoi na czele rządu a tak naprawdę jego marzeniem jest stworzenie imperium. Czy ten szalony dla wielu zamysł się powiedzie? W trakcie lektury aż nadto widoczna staje się fascynacja autora starożytnym Rzymem. Wiele pomysłów czy zdarzeń zostało zaczerpniętych z historii Republiki Rzymskiej czy początku Cesarstwa Rzymskiego i w powieści pobrzmiewają wyraźnie jej echa. Zdecydowanie pozycja ta wyróżnia się na tle wielu innych w tej kategorii. Nie ma tu magii, nie ma smoków – jest polityka, ekonomia, obsesja władzy. A wszystko to sprawnie i zajmująco napisane. Ciekawy i interesujący głos w nurcie fantasy. Polecam.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 7 4 lata temu

Cytaty z książki Bohaterowie

Więcej
Joe Abercrombie Bohaterowie Zobacz więcej
Joe Abercrombie Bohaterowie Zobacz więcej
Joe Abercrombie Bohaterowie Zobacz więcej
Więcej