Arizona

Okładka książki Arizona
Morris Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Lucky Luke (tom 3) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Lucky Luke (tom 3)
Data wydania:
2022-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2022-01-01
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328150348
Tłumacz:
Maria Mosiewicz
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Arizona w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Arizona

Średnia ocen
6,1 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
6818
3839

Na półkach:

Lucky Luke – legenda Dzikiego Zachodu, bohater kultowego serialu animowanego, na którym się wychowałam powraca w kolejnej odsłonie. Tym razem wydawca podsuwa nam wznowienie trzeciego albumu, więc mamy po raz kolejny okazję zaobserwować, jak zmieniały się ilustracje, postać, a nawet tempo akcji. Zestawienie stworzonego przez Morrisa tomu z późniejszymi pozwala na dostrzeżenie ewolucji stylistyki tekstu oraz rysunku. W tej opowieści czytelników zaskoczy nieco inny wygląd bohatera niż ten, do którego przywykli. To sprawia, że możemy poczuć się nieco zagubieni w historii, ale jeśli macie już za sobą kilka pierwszych tomów to bez problemów rozpoznacie, że ten zalicza się do początkowych dzieł. Do tego akcja jest troszeczkę inna: nie spotkamy tu słynnych braci Daltonów tylko innych przestępców. Równie upartych, pomysłowych i przebiegłych, ale wiadomo, że nasz kowboj da sobie z nimi radę. Nawet na początkowej drodze strażnika prawa.
Zacznijmy jednak od głównego bohatera. Wielu osobom Lucky Luke przede wszystkim kojarzy się z animowanym serialem bardzo popularnym w latach 90 XX wieku. Pierwowzorem tej lekkiej i przyjemnej rozrywki były komiksy belgijskiego rysownika i scenarzysty Morrisa (czyli Maurica de Beverego), który pragnął stworzyć film rysunkowy o Dzikim Zachodzie. Nim doszło do realizacji studio filmowe zbankrutowało, a szkice przerobiono na komiks, który od 1947 roku podbija serca małych i dużych miłośników westernów. Od 1955 roku seria komiksów powstawała przy współpracy z Reném Goscinnym (znanym z opowieści o Asteriksie), a później kontynuowali ją miłośnicy opowieści o kowboju, dzięki czemu pomysły Morrisa są realizowane. Nad przygodami kowboja pracowali Achdé, Gerra i Pessis zabierający nas w świat Dzikiego Zachodu i bardzo dobrze oddający ducha oryginału (także pod względem szaty graficznej). Pisałam również o efekcie pracy Goylouisa, Fuche, Léturgie z ilustracjami Morrisa i Janviera. Wszystkie godne uwagi, a dziś po raz kolejny zabieram Was do kolejnych tomów wydawanych przez Wydawnictwo Egmont. Dostajemy w nich wszystko to, co znamy, czyli Dziki Zachód prażący promieniami słońca i słynący z band rozbójników, galopujących Indian i bohaterskiego Lucky Luke’a – najszybszego rewolwerowca i najgorszy koszmar braci Daltonów, najbardziej znanych gangsterów. Towarzyszą mu inteligentny koń Jolly Jumper i mający problemy z pamięcią oraz myśleniem pies Bzik. Mimo upływu czasu komiksy z kowbojem ciągle cieszą się powodzeniem.
„Arizona” pozwala nam wejść w klimat Dzikiego Zachodu. Mamy tu napaści na dyliżanse, rabowanie złota, ucieczki przestępców, szajki siejące postrach w okolicy. Dowiadujemy się, że w okolicach Nugget City od dawna działa szajka napadająca na dyliżanse przewożące pieniądze dla pracowników. Przypadkowo trafia tu nasz bohater i ratuje życie konwojentowi cennego transportu, a także znajduje trop mogący prowadzić do złoczyńców. W miasteczku bardzo szybko znajduje winnego, a później zaczyna się niesamowity pościg pełen niebezpieczeństw, niespodzianek i prowadzący do Meksyku, gdzie ucieka złodziej zwany Papierosowy Cezar. Tam Dzielny Kowboj trafi nawet na arenę korridy, a my przy okazji zobaczymy parodię walk z bykami i trzymające w napięciu starcie z Luckym Lukem. Całość jak zwykle bardzo prosta, zabawna, z szybką akcją, przyciągającymi wzrok ilustracjami doskonale oddającymi uroki westernów. Lucky Luke należy do bohaterów znanych mojemu pokoleniu. Niezwykłe wyczyny niepozornego, chudego kowboja kończące się odjazdem w stronę zachodzącego słońca. Tym razem jego twarz jest okrąglejsza, ale to przecież początki ciężkiej misji na prerii, więc jeszcze ma prawo do zaokrągleń. Widać, że czas i pościgi za przestępcami odcisnęły na naszym bohaterze poważne piętno: nieco go wyszczupliły, nadały rysom jego twarzy ostrości.
Bardzo lubię sięgać po takie początkowe dzieła i porównywać je z późniejszymi, bo mogę zaobserwować, a jaki sposób autor rozwijał swój talent, jak współprace wpływały na tworzone przez niego historie.

Lucky Luke – legenda Dzikiego Zachodu, bohater kultowego serialu animowanego, na którym się wychowałam powraca w kolejnej odsłonie. Tym razem wydawca podsuwa nam wznowienie trzeciego albumu, więc mamy po raz kolejny okazję zaobserwować, jak zmieniały się ilustracje, postać, a nawet tempo akcji. Zestawienie stworzonego przez Morrisa tomu z późniejszymi pozwala na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Arizona na półkach głównych
  • 39
  • 8
  • 1
28 użytkowników ma tytuł Arizona na półkach dodatkowych
  • 8
  • 7
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Arizona

Inne książki autora

Okładka książki Biały jeździec Rene Goscinny, Morris
Ocena 7,5
Biały jeździec Rene Goscinny, Morris
Okładka książki Zasieki na prerii Rene Goscinny, Morris
Ocena 7,7
Zasieki na prerii Rene Goscinny, Morris
Okładka książki Śpiewający drut Rene Goscinny, Morris
Ocena 7,5
Śpiewający drut Rene Goscinny, Morris
Okładka książki Eskorta Rene Goscinny, Morris
Ocena 7,8
Eskorta Rene Goscinny, Morris
Okładka książki Cesarz Smith Rene Goscinny, Morris
Ocena 7,1
Cesarz Smith Rene Goscinny, Morris
Okładka książki Siedem opowieści o Luky Lukeu Rene Goscinny, Morris
Ocena 7,3
Siedem opowieści o Luky Lukeu Rene Goscinny, Morris
 Morris
Morris
Morris (ur. jako Maurice De Bevere) - belgijski twórca komiksów. Absolwent College'u Jezuitów w Aalst. Zaczynał rysować w Compagnie Belge d'Actualités, gdzie poznał m.in. słynnego Peyo (Pierre Culliford), czyli twórcę Smerfów. Ale najbardziej owocnym spotkaniem była praca z René Gościnnym. Wtedy to właśnie powstały komiksy z Lucky Luke'em. Prawo do animacji filmowej wykupiła amerykańska firma Hanna Barbera. Dzięki tej współpracy Lucky Luke stał się słynny na cały świat. Wybrane komiksy autora: "Le Moustique" (1944), "La Mine d'or de Dick Digger" (ze Spirou, 1947), "La Chronique du 9e Art" (z Pierrem Vankeerem, 1964-67), "Lucky Luke" (z René Gościnnym, od 1967).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Spadek dla Bzika Rene Goscinny
Spadek dla Bzika
Rene Goscinny Morris
Co się stanie jeśli najgłupszy pies na świecie stanie się nagle spadkobiercą ogromnej fortuny? Cóż, odpowiedź zdaje się być prosta: Kłopoty. Jednak dodajmy do tego jeszcze jeden element. Mianowicie jeśli wspomniany pies zginie, majątek przejdzie w ręce Joe Daltona. To już oznacza duże kłopoty. No to może jeszcze podbijmy stawkę i połóżmy na szalę los miasta Virginia City. I tym oto sposobem dostajemy komiks "Spadek dla Bzika", gdzie dzielny Lucky Luke wpada w ogromne tarapaty. Jest to złota era serii, gdzie za scenariusz odpowiadał świętej pamięci Rene Goscinny. Jeden z ojców Gallów Asteriksa i Obeliksa oraz wieloletni przyjaciel Morrisa, z którym stworzył kilkadziesiąt albumów o przygodach Lucky Luke'a. Prezentowany tu numer to już jeden z końcowych tomów w ich wspólnej pracy, przerwanej przedwczesną śmiercią Goscinnego, ale nie ostatni. Niemniej widać tu ręce mistrzów bo zarówno rysunek, jak i scenariusz są na bardzo wysokim poziomie. Otóż nasz głupiutki psiak staje się dziedzicem ogromnej fortuny, którą przekazał mu jeden z dawnych "pensjonariuszy" więzienia, gdzie rezyduje. Z miejsca ściąga to na niego kłopoty, gdyż druga część zapisu mówi, że po śmierci Bzika spadek trafia w ręce Joe'go Daltona. Psiny musi zatem strzec Lucky Luke, a w ślad za nim kroczą czterej bracia, z których najwyższy tradycyjnie pakuje wszystkich w kłopoty. Tym razem przy udziale Chińskich mieszkańców Virginia City. Poziom gagów może dziś urazić co bardziej skrajnych "bojówkarzy o tolerancję", ale dla mnie są one nadal trafne, celnie punktując dawne przywary Amerykanów. Choć czy inna kwestia, czy faktycznie dawne. Tak czy inaczej gagów słownych oraz sytuacyjnych jest tutaj od groma. W tym tych z udziałem Averella, który uznał, ze skoro jest chińczykiem, to może zjeść psa. Serio, aby to zrozumieć musicie przeczytać ten komiks, bo inaczej ciężko to wyłożyć bez spoilerów. Niemniej jest to jeden z lepszych motywów, ciągnących w pewnym momencie nawet główną linię fabularną. Tak, ten tom pokazuje jak genialnym scenarzystą był Rene Goscinny. Szkoda, że odszedł zdecydowanie za szybko pozostawiając wielu rysowników z niedokończonymi seriami. Po jego śmierci Lucky Luke, Asteriks i Obeliks oraz Iznogud nie byli już tym samym. Owszem, nadal mieli dużo świetnych przygód, ale mistrz był tylko jeden. I jego dzieło jest z nami po dziś dzień, za co z całego serca mu dziękuję.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 9 3 lata temu
Pod niebem Zachodu  Morris
Pod niebem Zachodu
Morris
Lucky Luke to kultowy bohater nie tylko komiksów, lecz także filmów animowanych. Ja pierwszy kontakt z nim miałam wiele lat temu właśnie w komiksie, lecz już moje dzieci i wnuki wolały kreskówki. Lecz nie będę tego porównywać, gdyż przecież nie o to tutaj chodzi. Na album "Pod niebem Zachodu" składają się trzy historie: "Powrót Joego Cyngla"; "Pora spędu bydła"; oraz "Wielki pojedynek". Nie są to zbyt skomplikowane opowieści, lecz przecież one powstały już dawno temu. Nie są może dla młodszego pokolenia tak atrakcyjne jak nowoczesna komiksy, lecz ja mam pewien sentyment tych rysunków, bo przypominają mi młodość... Lucky Luke to samotny kowboj, który nie boi się żadnych niebezpieczeństw, walczy ze złem i zawsze potrafi sobie poradzić z przeciwnościami losu. Nasz dzielny bohater tym razem musi się zmagać z kilkoma kłopotami. Joe Cyngiel porwał mu konia dla swoich niecnych zamiarów, a bez konia nasz kowboj nie będzie mógł wziąć udziału w wyścigu, więc Luke musi znaleźć sposób na jego odzyskanie. Kowboj musi zmierzyć się również z dość przebiegłymi złodziejami bydła, lecz samotny i dzielny Luke potrafi również być sprytny. W ostatniej historyjce Lucky Luke wmiesza się nawet w walki bokserskie i zostanie menadżerem młodzieńca mającego dynamit w pięściach, ale szybko się przekonuje, że o zwycięstwie na ringu nie zawsze decyduje sprawność bokserska, ale także inne rzeczy. Wszystkie te historie mogłyby być samodzielnymi komiksami, więc tym chętniej sięga się po trzy w jednym, mając więcej do czytania i oglądania. Opowieści o nieustraszonym i najszybszym rewolwerowcu to absolutna klasyka i warta jest poznania i zapamiętania, bo z pewnością miała dość duży wpływ na znaczenie komiksu nie tylko w Europie. Zresztą, czytanie o Lucky Luke'u, legendzie Dzikiego Zachodu, to wielka przyjemność i rozrywka a sympatyczny bohater jest ulubieńcem nie tylko dzieci. Dobry humor, świetne rysunki i duża porcja gagów to znaki rozpoznawcze dla opowieści Lucky Luke’a. W tym albumie zabrakło mi tylko moich ulubionych złoczyńców, czyli... braci Daltonów, lecz znajdę ich w innym albumie. Myślę, że nie trzeba zbyt mocno reklamować tego klasycznego komiksu. Mimo to zachęcam tych, którzy jeszcze go nie znają.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 7 3 lata temu
Wyjęci spod prawa  Morris
Wyjęci spod prawa
Morris
PopKulturowy Kociołek: Bob, Grat, Bill i Emmett to czwórka, która od bardzo dawna sieje terror pośród zwykłych ludzi i właścicieli banków. Jak do tej pory nikt nie potrafił powstrzymać braci przed czynieniem zła. Nie mieli oni jednak nigdy wcześniej do czynienia z prawdziwym bohaterem, którym niewątpliwie jest Lucky Luke. Szybki jak błyskawica rewolwerowiec zostaje wynajęty przez pewną kompanię kolejową, aby złapać bandytów. Nie spocznie on, dopóki Daltonowie nie znajdą się za murami więzienia. Zanim jednak to nastąpi, będzie on musiał przemierzyć wiele stanów USA i zmierzyć się z wieloma niebezpieczeństwami. Lucky Luke tom 6 jest pierwszym albumem w serii, w którym pojawiają się wspomniani już Daltonowie. Wyłączając wygląd (projekty postaci), niewiele jednak mają oni wspólnego z kwartetem, który później dosyć często pojawia się na łamach komiksu. Morris zaprezentował bowiem tutaj naprawdę niebezpiecznych bandytów. Oczywiście ich zachowanie biorąc pod uwagę grupę docelową dzieła, jest odpowiednio „złagodzone”, ale i tak są oni bardzo wyraziści. Pociąga to za sobą dosyć dynamiczny scenariusz, który pochłania się niczym najlepszy filmowy western. Nie można się tutaj doczepić ani do dialogów, postaci drugoplanowych, zwrotów fabularnych czy tempa akcji. Wszystko jest podane w naprawdę dobrej i przyjemnej w odbiorze formie. W przeciwieństwie do późniejszych dzieł artysty, mamy tu jednak do czynienia z mniejszą ilością humoru, przez co historia może wydawać się trochę bardziej poważna. To, czy uznamy to za wadę, czy zaletę to już sprawa bardzo mocno indywidualna... https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-lucky-luke-tom-6-wyjeci-spod-prawa/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 9 3 lata temu
Stawiłem sobie pomnik i inne historie z roku 1952 Carl Barks
Stawiłem sobie pomnik i inne historie z roku 1952
Carl Barks
Tym razem mocno zagrało mi na sentymentach, bowiem sporo zawartych tutaj historyjek utkwiło mi w pamięci z starych wydań tygodnika Kaczor Donald. Jednak natrafiłem też na opowieści, których nie znałem lub bardzo słabo pamiętałem. Między innymi "Głośny kowboj", gdzie Donald sprzedał swoją piosenkę i tym spowodował lawinę kłopotów, lub "Biedny, stary kaczor" z Wujkiem Sknerusem i Braćmi Be w rolach głównych. Jednak ten tom kryje znacznie więcej niespodzianek. Chyba najbardziej utkwiła mi w pamięci "Opowieść przedświąteczna", którą bardzo przyjemnie sobie odświeżyłem. Dotyczy ona próby zebrania pieniędzy na zorganizowanie świąt dla ubogich dzieci. Sknerus obiecuje, że dołoży się do całego przedsięwzięcia, o ile Donald najpierw uzbiera 25 dolarów na kolejkę elektryczną. I w tym momencie zaczyna się cała kaskada wypadków, a ich finał jest okazuje się nie tylko komiczny, ale też daje nauczkę staremu centusiowi. Jest to idealna opowieść na święta, ale nawet teraz, gdy zbliża się wiosna, bawiłem się przy niej cudownie. Inna historyjka, którą dobrze pamiętałem była z udziałem Diodaka. Stworzył on myślące skrzynki rozwijające umysły dzikich zwierząt. Dzięki temu zyskały nie małą inteligencję i, jak się łatwo domyślić, szybko ściągnęły na biedne kaczory kłopoty. Z ciekawszych komiksów, jakie sobie przypomniałem była "Tajemnica szczęścia" zdradzająca pewien sekret Gogusia. Nie pałam miłością do tej postaci, a ma ona w tym albumie sporo wystąpień, choć w większości ostatecznie niekoniecznie szkodzi Donaldowi i jego siostrzeńcom. Wręcz przeciwnie - jego szczęście bywa obosieczne. I tutaj sporo historyjek nie znałem. Między innymi ta o spadkobiercy Ameryki Północnej, zatrudnienie przez Sknerusa Donalda, aby ten wydawał jego pieniądze, historia pewnego znaczka z Ameryki Łacińskiej i człowieka zwanego El Dorado, albo wspomniane we wstępie opowieści. To było ciekawe doświadczenie przeczytać je po raz pierwszy. Dały mi sporo radości, której w obecnych, porąbanych czasach posiadam zdecydowany deficyt. I własnie za to lubię wracać do Kaczogrodu. Po kolejna dawkę niczym nieskrępowanego humoru.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Druga tajemnica starego zamczyska Don Rosa
Druga tajemnica starego zamczyska
Don Rosa
Don Rosa wielkim komiksiarzem był. Choć sam tego o sobie łatwo nie przyznaje, jego twórczość naprawdę powinna być wyznacznikiem jakości w niejednej szkole: szkole fanserwisu, który w jego komiksach był zawsze obfity, ale nigdy nie był natrętny. W szkole pisania opowieści z motywami historycznymi, bo jego dbałość o szczegóły była wręcz obsesyjna. W szkole pisania Science Fiction, bo potrafił stworzyć historyjki dla dzieci, nie traktując ich przy tym jak bezmógzów i trzymając się w ryzach ścisłej nauki nadal tworzyć angażujące historie. Wreszcie w szkole pisania komedii, bo jest genialny w tworzeniu żartów drugiego planu. No i wreszcie w szkole rysunku, bo jego kreska była fantastyczna i niepowtarzalna. A ten tom jest chyba najlepszym potwierdzeniem wszystkiego o czym piszę, bo zawiera prawie wszystkie najjaśniejsze perły w koronie tego twórcy - "Czy to jawa czy sen", które tak doskonale podsumowuje długi żywot Sknerusa, dając mu to czego podły los mu odmówił "List z Domu" - nie tylko zacna kontynuacja "Korony Krzyżowców" ale też przepiękna konfrontacja Sknerusa z jego bolesną przeszłością zostawioną w Szkocji - i jego rodziną. "Siedmiu (minus 4) wspaniałych Caballeros" - przecudny komiks o bohaterze z przypadku jakim jest Donald - Rosa rzadko skupia się na nim w swoich komiksach, ale tutaj wyszło mu to rewelacyjnie. I wreszcie "Więzień Doliny Białej Śmierci" - ostatni komiks o kaczkach w karierze wielkiego Dona Rosy i w tym miejscu mogę tylko napisać - całe szczęście, że zdążył go stworzyć! Piękny zbiór. Przykre, że pewnie żadnego dodrulu nigdy mie doczekamy.
I3althazar - awatar I3althazar
ocenił na 10 1 rok temu
Arystoteles. Głód wiedzy Jordi Bayarri
Arystoteles. Głód wiedzy
Jordi Bayarri
Filozof – tak o dawnych miłośnikach wiedzy, dążenia do poznania wszystkiego, co możliwe mówiono. Byli nie kim innym jak pierwszymi naukowcami podglądającymi świat, sporządzającymi notatki, zbierającymi dane i wyciągającymi wnioski. Każdy miał swój niepowtarzalny sposób pracy, zainteresowania zgodne z wiedzą znaną żyjącym im współcześnie ludziom. Każdy z nich też zmieniał ten zasób informacji, wprowadzał nowe światło w nieznane obszary. Bez ich wkładu nie mielibyśmy urządzeń, które codziennie ułatwiają nam życie, wyszukanych rozrywek umilających nam czas, zagadek myślowych skłaniających do abstrakcyjnego myślenia. Jak niesamowicie wiele zmienili uświadamiamy sobie studiując ich życiorysy. Dla starszych czytelników istnieje wiele obszernych ksiąg pozwalających przenieść się w czasie i poznać realia, w jakich żyli poszczególni naukowcy. Dla dzieci i młodzieży takich publikacji jest niewiele, ale to się powoli zmienia. Coraz częściej doceniamy znajomość kontekstu powstania teorii, tło historyczne i personifikacja praw przez przypisanie jej określonej osobie z całym bagażem charakteru i doświadczeń. Tu świetnie sprawdzi się seria komiksów wydawanych przez Egmont „Najwybitniejsi Naukowcy”. W jej ramach na polskim rynku ukazały się tomy poświęcone: Arystotelesowi, Darwinowi, Einsteinowi, Marii Skłodowskiej-Curie, a niedługo ukażą się kolejne. Seria Najwybitniejsi Naukowcy to komiksy przeznaczone dla młodych czytelników. Dzięki niej mogą oni poznać sylwetki ludzi nauki, dowiedzieć się w jaki sposób przyczynili się do postępu w różnych dziedzinach, dlaczego byli prekursorami oraz w jakich realiach żyli. Do tego wprowadza nas w pojęcia naukowe, łatwo objaśnia najpopularniejsze teorie. Niesamowicie bardzo cieszy mnie to, że właśnie ta seria pojawiła się na polskim rynku, ponieważ wyszła ona spod „pióra” hiszpańskiego scenarzysty i rysownika Jordiego Bayarri wprowadzającego młodych czytelników w bardzo przystępny sposób w świat ludzi nauki, uświadamiającego, że za ich sukcesem stała niezwykła fascynacja i chęć odkrycia czegoś nowego, zrozumienia świata, przełamania stereotypów. Polskie wersje na końcu lektury zawierają dodatkowy materiał o prezentowanej postaci. Doktor Tomasz Rożek propagujący naukę na kanale „Nauka To Lubię” opowiada o poznanej postaci. W publikacji znajdziemy też kalendarium odkryć bohatera albumu oraz galerię postaci: zarówno krótkie notki o nich, jak i wstępne szkice, studia osoby, co pozwala młodym czytelnikom uświadomić sobie, od czego zaczyna się rysowanie komiksu. Do mnie trafiły dwa polskie tomy. Pierwszy o Arystotelesie, a drugi o Einsteinie. Są niewielkie, bo wielkości zeszytu do nut (i też w taki sposób się otwierają). Lekko usztywnione okładki mają skrzydełka, na których znajdziemy informacje o tym, w jaki sposób powstał pomysł na komiksy i o współpracy z dr Tayrą Lanuzą naukowo zajmującą się historią nauki. Dzięki temu mamy pewność, że publikacje zawierają fakty zgodne z aktualnym stanem wiedzy.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 10 3 lata temu

Cytaty z książki Arizona

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Arizona