rozwiń zwiń

Afirmacje na różne sytuacje

Okładka książki Afirmacje na różne sytuacje autorstwa Daniel Józek Qczaj
Daniel Józek Qczaj Wydawnictwo: Edipresse Książki rozrywka
Kategoria:
rozrywka
Format:
e-book
Data wydania:
2020-04-20
Data 1. wyd. pol.:
2020-04-20
Język:
polski
ISBN:
9788381774598

Ta książka nie posiada jeszcze opisu.

Średnia ocen
5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Afirmacje na różne sytuacje w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Afirmacje na różne sytuacje

Średnia ocen
5,9 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
482
52

Na półkach: ,

Słuchałam audiobook jeżdżąc cały dzień po mieście. Qczaj umilił mi czas spędzony w komunikacji miejskiej, także narzekać nie będę. Ale gdybym miała w rękach książkę, opinia mogła by być inna. Niemniej Qczaj pozytywny człowiek i mam nadzieję, że swoją książką zainspirował kogo trzeba :)

Słuchałam audiobook jeżdżąc cały dzień po mieście. Qczaj umilił mi czas spędzony w komunikacji miejskiej, także narzekać nie będę. Ale gdybym miała w rękach książkę, opinia mogła by być inna. Niemniej Qczaj pozytywny człowiek i mam nadzieję, że swoją książką zainspirował kogo trzeba :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

29 użytkowników ma tytuł Afirmacje na różne sytuacje na półkach głównych
  • 26
  • 3
12 użytkowników ma tytuł Afirmacje na różne sytuacje na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL Michał Zawadzki
Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL
Michał Zawadzki
Kto urodził się w czasach ustroju słusznie minionego i komu przyszło tym czasie dorastać wie, że oprócz przykrej w skutkach, z punktu widzenia dziecka, konsekwencji w postaci braku w pewną grudniową niedzielę Teleranka oraz kolejek za cukrem, watą czy papierem toaletowym tudzież pozostającym do dziś w pamięci smakiem gum Turbo czy wyrobów czekoladopodobnych, generalnie było szaro i buro. W każdym domu ta sama meblościanka, te same kafelki w łazience i wszechobecne kryształy. W czasie stanu wojennego miałam zaledwie kilka lat, więc tło polityczne zupełnie było mi wtedy obce, trudno, żebym je rozumiała. W domu jednak zawsze puszczało się kabarety, nagrywane wówczas na magnetofon szpulowy, a z czasem na kasety odtwarzane na magnetofonie Kasprzak lub Grundik. Kabaret TEY miałam tak osłuchany, że z pamięci mogłam odtwarzać każdą jedną jego frazę niezależnie od tego czy było to „Z tyłu sklepu” czy „Narodziny gwiazdy”. Z czasem przyszła miłość do Kabaretu Starszych Panów i Dudka, które śmieszą do dziś. Na tym jednak się nie skończyło – komedie Stanisława Barei od Misia, przez Nie ma róży bez ognia, czy „Poszukiwany, poszukiwana” kreowały mój gust, podobnie jak innych dzieciaków w tym czasie, a serial „Alternatywy 4” czy „07 zgłoś się” skradły wtedy moje serce i do dzisiaj mnie bawią. Z ciekawością sięgnęłam zatem po książkę Michała Zawadzkiego „Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL”. I tu odrobina rozczarowania – wprawdzie autor zwraca uwagę i na ówczesną kinematografię w postaci twórczości wspomnianego Barei, Jerzego Gruzy czy Radosława Piwowarskiego, podobnie odwołuje się do ówczesnych kultowych seriali choćby w postaci Czterdziestolatka czy Czterech Pancernych i Psa, tylko zabrakło mi większej wnikliwości. Rozdziały są czasami zbyt powierzchowne, a niektóre wątki za nim dobrze się rozwiną już się urywają. Podobnie jest przy tych zagadnieniach które dotyczą sceny kabaretowej czy polskiej ówczesnej estrady. Można było w sposób bardziej szczegółowy pochylić się również nad tymi kwestiami. Całość ma zatem skrótowy wymiar i aż się prosi o kolejne poszerzone wydanie. Pomimo tych drobnych mankamentów. Czytało mi się tę książkę dobrze i niczym za pośrednictwem wehikułu czasu przeniosłam się w lata, w których obrady sejmu oglądałam z równym zainteresowaniem jak Kabaret Olgi Lipińskiej. Jedno i drugie mnie wówczas śmieszyło😊
Pink Mag - awatar Pink Mag
ocenił na 6 4 lata temu
Suka śmieje się ostatnia  Madamme Connasse
Suka śmieje się ostatnia
Madamme Connasse
Poznaj przepis na życie według jedynej słusznej filozofii Pani Suki!* ,,Może sprawiam miłe wrażenie, ale w wyobraźni uśmierciłam cię już TRZY RAZY." Francuskie poczucie humoru jest bardzo specyficzne. Ale tylko tak specyficzny naród mógł spłodzić tak specyficzną postać. Przed Państwem: Madame Connasse po polsku: Pani Suka "Zaproszono mnie do restauracji z sugestią, żebym założyła swój niedzielny strój. Dobra myśl, ale zastanawiam się, kto jeszcze będzie w piżamie." Pani Suka to hit francuskiego facebooka, który w postaci książki zagościł w Polsce. Ta niewielka książka zawiera "mądrości" na każdy temat [w sumie aż 12 kategorii!] : Suka. Instrukcja obsługi, Mężczyźni, Robota, Singielka, Bachory, Żarcie, Sport czyli co?, HEP!, godzina? Chrrrr, Zwierzaki, Sex, Złote myśli. . "Suka śmieje sie ostatnia" to książka, na stronach której możemy odnaleźć pełne humoru i sarkazmu myśli. ,,Prawdziwa suka ma zawsze coś do powiedzenia". Tak naprawdę ... jest to książka o każdym z nas. Autorka z odpowiednią nutą ironii i czarnego humoru przedstawia właśnie Nas, pokolenie XXI wieku. Nie zabraknie niekontrolowanych wybuchów śmiechu, ale także pewnej nuty refleksji. To książka, którą należy traktować z przymrużeniem oka, ale też taka, która zapewni wiele rozrywki i utwierdzi nas w tym, że jednak mamy coś ze stereotypowej suki. "Potrzebuję nowych wrogów, bo starzy mnie już za bardzo lubią!" Nie traktuj tej książki jako typowej książki. Nie czytaj wszystkiego od razu. Dawkuj riposty. Książka przez swój format [kieszonka] może być zawsze przy Tobie! Każde zdanie, każdy cytat ma w sobie to "coś", co sprawia, że jest niezwykle adekwatny do naszego życia. Autorka ukazała ludzkie życie z odpowiednią dozą sarkazmu i wyszło jej to znakomicie. Wszystkie cytaty i riposty okazały się niezwykle trafne, a zarazem przezabawne - rozbawiły mnie do łez! Gorąco polecam! "Zakochałeś się już, czy mam przedefilować ci przed oczami jeszcze raz?"
MartaAlice - awatar MartaAlice
ocenił na 7 4 lata temu
365 dni Grażynki Michał Biarda
365 dni Grażynki
Michał Biarda
To była bardzo... bardzo ..., ale to bardzo ciekawa ostatnio książka z którą się zetknąłem i nie wiem czy mogę wam ją polecić, bo jest to nietuzinkowy cover książki 365 dni jaki ostatnio czytałem i czy est dobry - hmm, czy jest zabawny - na pewno, a czy warto czytać - zdecydowanie tak, bo jak oryginał mało kto by chciał polecić tak jak go nie czytałem a wręcz namawiałbym do przeczytania od razu Grażynki zamiast sięgać po coś oczywistego i oklepanego jak tam. Zanim jeszcze dojedziemy do recenzji właściwej to chciałbym wam powiedzieć dlaczego w ogóle sięgnąłem po Grażynkę, która jak się okazuje nie jest tak młodą książką, Autora Michała poznałem przypadkiem na SM i jako, że kończyłem właśnie książkę to po jego namowie sięgnąłem właśnie po nią tak spontanicznie - spodziewaliście się fajerwerków - to nie, ale w książce jest jest ich wystarczająca potężna dawka. Domyślam się, że jeśli czytacie moje recenzje to więcej jak piszę i tym razem tez was nie zawiodę, bo streścimy szybko fabułę i okrasimy ją moją oceną, bo tak zawsze lepiej to wychodzi niż opis z tyłu książki, z resztą sam go rzadko czytam - jest taki se w 98%. Usiądźcie! I trzymajcie się! Akcja! Piękna, zjawiskowa, ponętna i zajebiście dobrze ruszająca się Grażynka wkracza w świat, a zarazem burzy jego idealny porządek, starego bogatego i ociekającego luksusem włocha... nie tu i nie ta bajka kochani, bo mamy tu... czymajta portki i jazda! Mamy tu Grażynkę, babkę z lekką nadwagą i jego prawdziwego męskiego i dobrze zbudowanego szefa mafii oraz garść nietuzinkowych genialnie wykreowanych bohaterów pobocznych jak między innymi jego lokaj - stanowczy i wrogi z twarzy oraz nieodzowny towarzysz samowystarczalnej kobiety, czyli Pan Różowy (poznacie to zrozumiecie) oraz szereg gwiazd z różnych portali z areny międzynarodowej. Tak, mówię tu serio serio. A co do samej fabuły to jest prawie jak w oryginale czyli Massimo daje naszej bohaterce 365 dni by się w nim zakochała lecz będzie w tym czasie poddawana "próbom", które sprawdzą ją dogłębnie. Czy skończy się to hepi endem, sprawdźcie to! Co tu tak właściwie może pójść nie tak? Nic i w tym własnie tkwi szczegół całej tej książki, która zniszczy was psychicznie, rozjedzie walcem humoru i przemieli ciętymi tekstami Michała. A mnie osobiście ona rozwaliła i będą ją oceniał pozytywnie, bo jest to niewątpliwie zaskoczenie czytelnicze tego roku. i po przeczytaniu nie rozumiem skąd tak niska ocena tej książki, a co więcej jest ona zajebistą alternatywą dla osób, które nie chcą przeczytać żadnej książki Blanki. Kropeczka, ale... Z czystym sumieniem mogę ją wam zobrazować całą książkę, czyli... jest to idealne połączenie humoru z „Dziennika (Grażynki) Bridges Jones” i zmysłowości „50 Twarzy (Massimo) Greya”
ShineOfTheBook - awatar ShineOfTheBook
ocenił na 7 1 rok temu
Family Guy. Za kulisami Frazier Moore
Family Guy. Za kulisami
Frazier Moore Seth MacFarlane
Filmy i seriale animowane, jak: "Futurama", "Family Guy", "Beavis and Butt-Head" i wiele, wiele innych to kolekcja, którą chciałoby się mieć na swojej domowej półce! Ba! To zbiór, którego wzrok zwykłego śmiertelnika nie jest godzien, aby nań spoglądać. Najlepiej schować tego rodzaju niezwykłości do solidnej gabloty, na dodatek wykonanej ze szkła pancernego i wzmocnionej tytanowym szkieletem, z jakimś gazem obojętnym w środku, utrzymującym odpowiednie warunki dla zachowania właściwej formy kolekcji. To przede wszystkim tak zwane ,,animacje dla dorosłych” z komediowym zacięciem, często z motywami fantastyczno-naukowymi, zajmują szczególne miejsce w sercu niejednego popkulturowego geeka. U wielu fanów najbardziej znany będzie "Family Guy", choć nie najbardziej przystępny, gdyż serial ten cechuje się nad wyraz specyficzną, często dla europejskiego widza mało zrozumianą, satyrą i mocno szatkowaną ironią społeczno-polityczną tu zawartą, która najczęściej odnosi się do amerykańskiego świata, ewentualnie z dodatkiem światowego komentarza. Jednak Peter, Lois Griffinowie, ich spoglądające ,,mocno inaczej na świat”, bardzo nietypowe dzieci oraz gadający pies i liczni sąsiedzi, których nawet jeśli nie darzylibyśmy ich wystarczającą sympatią i tak ciężko będzie ich zapomnieć – to wszystko oraz całe zaklęte, tak samo ,,inne”, jakby wyjęte z innego Wszechświata, jak Springfield familii Simpsonów miasto Quahog jest tak pełne uroku, tej niesłychanej charyzmy, że można jedynie żałować, iż... tak późno w swoim geekowskim życiu i pasji zaczęło się oglądać "Family Guy”, że dopiero serial ten zafascynował mnie w okolicach 2013 roku i wtenczas zdałem sobie sprawę z istnienia tak świetnej produkcji, tak indywidualnej, zabawnej, mającej wiele dróg interpretacji, a nie tylko jedno ,,puste dno”, tak solidnej w swym lekkim, ale i mającym coś z powagi do gatunku satyry, parodii i komedii, tonie. Ach, ta nietuzinkowa, nieco inna niż ,,simpsonowska” linia graficzna, ten muzyczny sitcomowy urok, to zaklęcie w czasie (bo przecież 21 sezonów Family Guy za nami, a świat tego serialu, te postaci się nie starzeją, ale nabierają dojrzałości!), to połączenie plastyczności i żywotności ,,kreski" w grafice, z "Rick i Morty" z produktami, które wyszły spod ręki MacFarlane’a! I znowu te moje ,,ochy” i ,,achy”, no bo jakże by inaczej! "Family Guy" to bardzo oryginalne, bardzo indywidualne, żywe, niepodrabialne środowisko – przestrzeń budowana skrupulatnie i konsekwentnie poprzez bardzo oryginalne charaktery. Nie tak dawno zresztą skończyłem oglądać 21 sezon, który udostępnia w spolszczonej, lektorskiej wersji platforma streamingowa Disney+. Koniec końców, na ten moment, jestem jedynie ciekaw, czy "Family Guy" będzie... wieczny – np. z 30-ma, 40-ma sezonami na konice. Czy w końcu formuła na fabułę i stylowe scenariusze, na coś wciąż realizowanego w tej ,,griffinowskiej estymie” się wyczerpią? A jak tak, to ,,Fox”, który jest tak naprawdę częścią korporacji Disneya, zrezygnuje z tej produkcji? Jeśli zlikwiduje się jedno dziecko z Uniwersum Setha MacFarlane’a, to ten sam los spotka jego inne serie, takie jak: "American Dad", "Bob’s Burgers"? Tak jak w reakcji łańcuchowej: jedno eksplodujące ogniwo pociągnie (być może) drugie, dlatego wtedy zlikwidowane mogą zostać inne podobne gatunkowo tytuły: "Futurama" i najkultowsze, typowo amerykańskie dzieje familii Simpsonów w ponad 30 sezonach. Koniec końców, w oczekiwaniu na jesienny start 22 sezonu omawianego, najukochańszego – mimo iż niektóre sezony różnią się jakością przekazu, humorem, scenariuszów do odcinków – serialu od ,,Foxa”, nie ma co zapuszczać korzeni, dlatego nie zwlekałem zbyt długo i zaopatrzyłem się w książkę mającą charakter przewodnika ilustrowanego z elementem surowego encyklopedycznego języka, któremu jednak nie brakuje podejścia humorystycznego i tego ,,familyguyowskiego” wyrachowania i stylu. Można więc powiedzieć: jest sztos! Bo w końcu się za nią dobrałem - "Family Guy. Za kulisami", tak, to o tą pozycję chodzi. O nic więcej. Biblia fascynata tego świata znalazła się w moich rękach, weszła do mojej głowy, znajduje się w mojej kolekcji! To jak potrzebna była mi ,,zakulisowa” książka Moore’a i MacFarlane’a, mogę podkreślić w jeden sposób: praktycznie musiałem to mieć na wczoraj! Oryginalność samego wykonania przewodnika, jego grubość (ilość stron i powierzchnia kartek oraz okładek i grzbietu), jakość papieru i wydruku, już zyskują ogromnego plusa na starcie przygody z tą pozycją! A to dopiero początek! Treść, strona merytoryczno-rysunkowa: istny miód najwyższej próby i słodyczy, ot dla przeciętniaka, niezaznajomionego z techniką pracy we współczesnej animacji to istne piękno, rzemiosło, którego można nawet spróbować się nauczyć, a jak nie to zachęcić do pogłębiania wiedzy w tym zakresie. Tym samym dostajemy potężną dawkę emocji, ,,funu”, klimatu serii tej kreskówki wraz z elementem naukowym. "Family Guy" uderza różnorodnością podejmowanych tematów i problemów w swych odcinkach. Uderza turbo-pozytywnie odwagą z jaką podchodzi do bardzo znanych marek i Uniwersów Tematycznych w dziejach kultury masowej, mocno je ,,re-interpretując”, parodiując i ośmieszając na swój pozytywny sposób. Tak stało się z "Gwiezdnymi Wojnami", które kiedyś tworzyło wyłącznie "Lucasfilm Ltd.", a teraz firma ta robi to wraz z "Disney'em", i to pod jego dyktando. Wśród takowych adaptacji, czy też satyrycznych przeinaczeń świata galaktycznych wojaży, gdzie króluje Moc, Jedi, Sithowie, miecze świetlne i cała masa innych nietuzinkowych przygód i opowieści, swe miejsce zajmuje "Family Guy Presents: It's a Trap (2010)", pełnometrażowa produkcja z linii Family Guy, która w swoim animowanym stylu, z odpowiednią dozą prześmiewczości i wyrachowanej oraz wysmakowanej groteski, opowiada swoją autorską wersję wydarzeń kinowego Epizodu VI Star Wars. To jedna z najlepszych serii, tematów, dużych wydarzeń w świecie tej kreskówki, na dodatek jeden z lepszych aktów starwarsowskiej opowieści, jakie kiedykolwiek powstały, któremu przytaknął sam George Lucas! W ten sposób ta długa animacja, trwająca około godziny, pokazuje, że realia Family Guy da się ,,lubić inaczej" – nawet fan Sagi Skywalkerów przytupnie nóżką z uśmiechem na twarzy z zadowolenia na widok takich form Family Guya. Tak samo jest z przewodnikiem, który niniejszym omawiam i na swój sposób recenzuję – nawet smutas, człowiek nieprzekonany do produkcji Setha MacFarlane’a, ale jakoś ją kojarzący, zaufa temu serialowi, zaufa pracy aktorów głosowych, którzy robią w całym ,,Metaversum” MacFarlane’a olbrzymią robotę (to nie jest tylko jeden serial!), zaufa całemu procesowi, zaufa środowisku, pokocha nawet niezwykłego Petera Griffina, który jest już archetypem i pewnym symbolem w popkulturze. ,,Za kulisami” jest nie tylko dodatkiem dla każdego, kto za pan brat jest z rozrywką Family Guy’a, ale i ważną lekturą. Jaka z niej płynie lekcja: ,,nie oceniaj serialu czy filmu po głosach innych i opiniach, które nie mają uzasadnienia. Wejrzyj w ten świat, zobaczą jak pracują jego twórcy, obejrzyj kilka odcinków, czy dany film, dopiero odnieś się do dzieła!”. To książka, która jest nie tylko geekowskim nostalgicznym powrotem do przeszłości, do jądra tego, co tworzy naszą pasję, ale i staje się ważnym kompendium technicznym, ukazującym, że "Family Guy" to nie ,,jakiś tam” twór animowany puszczany praktycznie od ponad dwudziestu lat na antenie słynnego Foxa. To proces, mozolny, wieloetapowy, strategiczny, na dodatek skomplikowany i wrażliwy na niedopatrzenia produkcyjne. Mało tego, to proces przez wielkie p, któremu (jeśli wierzyć temu, co napisała ta praca, a głównie ludzie, którzy się tu wypowiedzieli, a jest to praca o bardzo wyraźnym stopniu wiarygodności, z rzetelną merytoryką w każdym elemencie) poświęcają się bez reszty tysiące ludzi w dziesiątkach tysięcy roboczo godzin: od scenarzystów, przez producentów, podzielonych na różne specjalizacje animatorów i reżyserów animacji, montażystów, realizatorów dźwięku, reżyserów dokrętek, aż do pracujących za granicą techników sklejających gotowy materiał oraz tych, którzy wszystko sprawdzają przed ostatecznym puszczeniem materiału do głównej siedziby Studia a także tych, którzy poprawiają tych poprawiających. Nie sposób wymienić wszystkie ,,koła zębate” składające się na mechanizm perfekcyjnie sprawnego i dostrojonego urządzenia w formie jednego odcinka bądź całego sezonu serialu "Family Guy". Co istotne, zapamiętajmy to: ilość person, specjalistów, budujących piramidę zależności i powiązań pracujących na poczet sukcesu jednego tylko serialu animowanego jest wręcz przytłaczająca, wywracająca nasze neurony na drugą stronę, wyrzynająca je na suchy wiór! Niesamowita harówa, przed którą widzowie tacy jak Ja bądź Ty i twoi znajomi mogą jedynie chylić czoła, stawiać przysłowiowe pomniki ze złota i diamentowe pałace i naprawdę myśleć jak najlepiej o takich ludziach i ich pracy. ,,Za kulisami" MacFarlane'a i Moore'a, to wiedza, ciekawostki, faktyczne dane w olbrzymich ilościach, w różnych formach treści zza kulis produkcji słynnego, będącego bezlitosnym w stosunku do obrazu amerykańskiej codzienności, wyśmiewającym ludzkie słabostki i naturę, podcierającym bez skrępowania sobie tyłek ludzkim stosunkiem do rasy, religii, kalectwa i niepełnosprawności, serialu animowanego, który w Polsce znany jest pod nazwą "Głowa Rodziny". To nauka o tym czym jest animacja, a raczej serial animowany, o tym kto, od jakiego etapu, przez jaki czas i dla kogo go tworzy. To opowieść o tym, jak wygląda praca nad współczesnym tworem serialowym w animacji w kontekście jej standaryzacji – że w tego rodzaju ,,robocie” trzeba zachowywać się jak robot wykonujący ,,w tym a tym dniu, te a te" określone czynności, idący jak po sznurku do rozwiązania problemu i wykonania zadania. To najważniejszy wgląd, jaki obecnie istnieje na rynku poza samym serialem, który wciąż i wciąż jest emitowany, co cieszy każdego nerda!, który w należyty – i chyba nawet jeszcze bardziej – sposób zagląda bardzo głęboko w Uniwersum Family Guy, opisując go bardzo starannie, opowiadając go postać po postaci formą obrazu, słowem, rysunkami technicznymi z pracy nad tym produktem oraz wieloma innymi elementami. To historia, która z każdym geekiem pozostanie na zawsze!
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Afirmacje na różne sytuacje

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Afirmacje na różne sytuacje