rozwiń zwiń

Opowiastki do tramwaju

Okładka książki Opowiastki do tramwaju autorstwa Jakub Ancymon
Jakub Ancymon Wydawnictwo: PICK A VOICE rozrywka
Kategoria:
rozrywka
Format:
audiobook
Data wydania:
2021-04-30
Data 1. wyd. pol.:
2021-04-30
Język:
polski
ISBN:
9788396088505
Surrealizm widziany z siedzenia tramwaju. Czarny humor polskich podwórek. Modernistyczny styl młodego pisarza w audiobooku z mistrzowską interpretacją Filipa Kosiora..
Średnia ocen
4,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opowiastki do tramwaju w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Opowiastki do tramwaju

Średnia ocen
4,9 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
120
33

Na półkach:

Opowiastki do tramwaju są niby o niczym a ich sedno tkwi w tym w jaki sposób są opowiedziane. A opowiedziane są niemożliwie dobrze. Współczesne, surrealistyczne, zaskakujące, wzbierające, pełne, z opisami nienagannymi.
Nawet samotność na przystanku jest opowiedziana w sposób w którym można się zatracić, a punkt ciężkości który podąża, gna na przystanek orzeźwia nas i budzi. I znów trzeźwo oglądamy świat. I tak co chwilę, usypia nas i budzi. Choć opowiadania można orzec jako jednolite w emocje, bo trzymają w uwadze i napięciu na jednej linii, a senność i jawa są raczej podrzędne.
Autor tworzy obrazy, pełnię, spięty klamrą moment.
Pierwsza opowiastka dla mnie top, Brodacz i Luksusowa.

Opowiastki do tramwaju są niby o niczym a ich sedno tkwi w tym w jaki sposób są opowiedziane. A opowiedziane są niemożliwie dobrze. Współczesne, surrealistyczne, zaskakujące, wzbierające, pełne, z opisami nienagannymi.
Nawet samotność na przystanku jest opowiedziana w sposób w którym można się zatracić, a punkt ciężkości który podąża, gna na przystanek orzeźwia nas i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

35 użytkowników ma tytuł Opowiastki do tramwaju na półkach głównych
  • 32
  • 3
18 użytkowników ma tytuł Opowiastki do tramwaju na półkach dodatkowych
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL Michał Zawadzki
Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL
Michał Zawadzki
Kto urodził się w czasach ustroju słusznie minionego i komu przyszło tym czasie dorastać wie, że oprócz przykrej w skutkach, z punktu widzenia dziecka, konsekwencji w postaci braku w pewną grudniową niedzielę Teleranka oraz kolejek za cukrem, watą czy papierem toaletowym tudzież pozostającym do dziś w pamięci smakiem gum Turbo czy wyrobów czekoladopodobnych, generalnie było szaro i buro. W każdym domu ta sama meblościanka, te same kafelki w łazience i wszechobecne kryształy. W czasie stanu wojennego miałam zaledwie kilka lat, więc tło polityczne zupełnie było mi wtedy obce, trudno, żebym je rozumiała. W domu jednak zawsze puszczało się kabarety, nagrywane wówczas na magnetofon szpulowy, a z czasem na kasety odtwarzane na magnetofonie Kasprzak lub Grundik. Kabaret TEY miałam tak osłuchany, że z pamięci mogłam odtwarzać każdą jedną jego frazę niezależnie od tego czy było to „Z tyłu sklepu” czy „Narodziny gwiazdy”. Z czasem przyszła miłość do Kabaretu Starszych Panów i Dudka, które śmieszą do dziś. Na tym jednak się nie skończyło – komedie Stanisława Barei od Misia, przez Nie ma róży bez ognia, czy „Poszukiwany, poszukiwana” kreowały mój gust, podobnie jak innych dzieciaków w tym czasie, a serial „Alternatywy 4” czy „07 zgłoś się” skradły wtedy moje serce i do dzisiaj mnie bawią. Z ciekawością sięgnęłam zatem po książkę Michała Zawadzkiego „Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL”. I tu odrobina rozczarowania – wprawdzie autor zwraca uwagę i na ówczesną kinematografię w postaci twórczości wspomnianego Barei, Jerzego Gruzy czy Radosława Piwowarskiego, podobnie odwołuje się do ówczesnych kultowych seriali choćby w postaci Czterdziestolatka czy Czterech Pancernych i Psa, tylko zabrakło mi większej wnikliwości. Rozdziały są czasami zbyt powierzchowne, a niektóre wątki za nim dobrze się rozwiną już się urywają. Podobnie jest przy tych zagadnieniach które dotyczą sceny kabaretowej czy polskiej ówczesnej estrady. Można było w sposób bardziej szczegółowy pochylić się również nad tymi kwestiami. Całość ma zatem skrótowy wymiar i aż się prosi o kolejne poszerzone wydanie. Pomimo tych drobnych mankamentów. Czytało mi się tę książkę dobrze i niczym za pośrednictwem wehikułu czasu przeniosłam się w lata, w których obrady sejmu oglądałam z równym zainteresowaniem jak Kabaret Olgi Lipińskiej. Jedno i drugie mnie wówczas śmieszyło😊
Pink Mag - awatar Pink Mag
ocenił na 6 4 lata temu
365 dni Grażynki Michał Biarda
365 dni Grażynki
Michał Biarda
To była bardzo... bardzo ..., ale to bardzo ciekawa ostatnio książka z którą się zetknąłem i nie wiem czy mogę wam ją polecić, bo jest to nietuzinkowy cover książki 365 dni jaki ostatnio czytałem i czy est dobry - hmm, czy jest zabawny - na pewno, a czy warto czytać - zdecydowanie tak, bo jak oryginał mało kto by chciał polecić tak jak go nie czytałem a wręcz namawiałbym do przeczytania od razu Grażynki zamiast sięgać po coś oczywistego i oklepanego jak tam. Zanim jeszcze dojedziemy do recenzji właściwej to chciałbym wam powiedzieć dlaczego w ogóle sięgnąłem po Grażynkę, która jak się okazuje nie jest tak młodą książką, Autora Michała poznałem przypadkiem na SM i jako, że kończyłem właśnie książkę to po jego namowie sięgnąłem właśnie po nią tak spontanicznie - spodziewaliście się fajerwerków - to nie, ale w książce jest jest ich wystarczająca potężna dawka. Domyślam się, że jeśli czytacie moje recenzje to więcej jak piszę i tym razem tez was nie zawiodę, bo streścimy szybko fabułę i okrasimy ją moją oceną, bo tak zawsze lepiej to wychodzi niż opis z tyłu książki, z resztą sam go rzadko czytam - jest taki se w 98%. Usiądźcie! I trzymajcie się! Akcja! Piękna, zjawiskowa, ponętna i zajebiście dobrze ruszająca się Grażynka wkracza w świat, a zarazem burzy jego idealny porządek, starego bogatego i ociekającego luksusem włocha... nie tu i nie ta bajka kochani, bo mamy tu... czymajta portki i jazda! Mamy tu Grażynkę, babkę z lekką nadwagą i jego prawdziwego męskiego i dobrze zbudowanego szefa mafii oraz garść nietuzinkowych genialnie wykreowanych bohaterów pobocznych jak między innymi jego lokaj - stanowczy i wrogi z twarzy oraz nieodzowny towarzysz samowystarczalnej kobiety, czyli Pan Różowy (poznacie to zrozumiecie) oraz szereg gwiazd z różnych portali z areny międzynarodowej. Tak, mówię tu serio serio. A co do samej fabuły to jest prawie jak w oryginale czyli Massimo daje naszej bohaterce 365 dni by się w nim zakochała lecz będzie w tym czasie poddawana "próbom", które sprawdzą ją dogłębnie. Czy skończy się to hepi endem, sprawdźcie to! Co tu tak właściwie może pójść nie tak? Nic i w tym własnie tkwi szczegół całej tej książki, która zniszczy was psychicznie, rozjedzie walcem humoru i przemieli ciętymi tekstami Michała. A mnie osobiście ona rozwaliła i będą ją oceniał pozytywnie, bo jest to niewątpliwie zaskoczenie czytelnicze tego roku. i po przeczytaniu nie rozumiem skąd tak niska ocena tej książki, a co więcej jest ona zajebistą alternatywą dla osób, które nie chcą przeczytać żadnej książki Blanki. Kropeczka, ale... Z czystym sumieniem mogę ją wam zobrazować całą książkę, czyli... jest to idealne połączenie humoru z „Dziennika (Grażynki) Bridges Jones” i zmysłowości „50 Twarzy (Massimo) Greya”
ShineOfTheBook - awatar ShineOfTheBook
ocenił na 7 1 rok temu
Uczniowie Cobaina Miroslav Pech
Uczniowie Cobaina
Miroslav Pech
Zaczęło się niewinnie. Od takich dziecięcych rozkmin, dość niebanalnych. Im dalej czytamy porwane fragmenty życiorysu bohatera, tym bardziej stacza się on w naszych oczach. Bohater od czasów dzieciństwa ustawiał sobie kolejnych idoli - John Lennon, Kurt Cobain... dążył do tego, by stać się kimś im podobnym. Z "kolorowymi kumplami" i innymi spotkanymi na swojej drodze ziomkami zakładał kolejne kapele - Objawy Odstawienia, Ibogain..., z którymi tworzyli nie dające się słuchać piosenki-manifesty o bardzo prostackich tekstach (kilka z nich jest zacytowanych w książce). Idea garażowych bandów jest mi niezmiernie bliska, ale nie w takiej postaci... Ile w tej powieści jest krejzoli... naprawdę. Jeden lepszy od drugiego. Zapewniam, nie chcielibyście żyć w tej ich mieścinie, tam się aż roi od typów spod ciemnej gwiazdy. Nie uważam, żeby to była nostalgiczna opowieść (jak głosi oficjalny opis). Bohater z teraźniejszości nie wydaje się tęsknić za destrukcyjnym stylem życia, który prowadził za młodu, a jeśli nawet jakoś między wierszami by tęsknił, to nie mogłabym tego zrozumieć. To nie była kwestia lajtowego poimprezowania z grupą przyjaciół - to była kompletnie odurzająca rzeźnia, każda kolejna gorsza od poprzedniej. W tym wszystkim niby ważna była muzyka, ale mi ona umknęła, bo owszem odniesienia były, fascynację też, ale widać było, że te młodziaki miały trochę inne priorytety, a granie traktowali jako dodatek. Język był za to super (i dzięki temu taka wysoka ocena w moich oczach), bo był mieszanką stylu Orbitowskiego, Żulczyka i Nahacza, ale zabrakło mi tutaj puenty. Bo w gruncie rzeczy 𝘜𝘤𝘻𝘯𝘪𝘰𝘸𝘪𝘦 𝘊𝘰𝘣𝘢𝘪𝘯𝘢 to podzielony na trzy części zapis wspomnień. Może puentą było to (𝗦𝗣𝗢𝗜𝗟𝗘𝗥 𝗔𝗟𝗘𝗥𝗧), że pomimo tego, jak bardzo niszczący tryb życia prowadził bohater, nie skończył tragicznie (jak większość muzyków, w których był zapatrzony), może dostał jakąś szansę na odkupienie? A bo ja wiem? Nie zwaliła mnie ta lektura z nóg (no może oprócz momentów, gdzie pojawiały się coraz to nowe świry w świecie przedstawionym), ale tego, że solidnie mnie wciągnęła, nie mogę jej odmówić.
flatreads - awatar flatreads
ocenił na 6 3 lata temu
Nikiformy Edward Redliński
Nikiformy
Edward Redliński
Nikiformy to zupełnie inna książka od innych, lecz wcale to nie jest jej wadą. Podzielona jest na kilka rozdziałów, których nazwy są bardzo interesujące i być może dla młodszych czytelników nawet obce i niezrozumiałe, lecz dla mnie to wspomnienie lat dzieciństwa i wczesnej młodości. Np. jeden z rozdziałów to Książka skarg i wniosków, wpisy tu z różnych firm, pamiętam, że w każdym sklepie, restauracji i właściwie chyba w każdej firmie musiała być taka księga. Klienci, interesanci wpisywali swoje uwagi a czasem nawet pochwały a kierownik lub inna osoba upoważniona musiała odnieść się do tej wypowiedzi. Sama kiedyś czytałam taką książkę w sklepie zaprzyjaźnionej sprzedawczyni... lektura wyśmienita chociaż może nietypowa. Kolejnym rozdziałem są zapisy z księgi zgłoszeń Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, również wrażenia po przeczytaniu bezcenne; wyciągi z Jadłospisów również są interesujące. Jednak zapiski z kajetu majstra "sam pan wybierz sobie memento", który podawał wzory napisów na nagrobki powalają..., cała a książka jest bezcenna, postanowiłam dać tę książkę swojej córce do poczytania a potem zajmę się edukacją moich wnuków, aby poznali inne czasy, takie w których żyła ich babcia. Jest tu jeszcze wiele rozdziałów, są zgłoszenia ulepszania świata, czyli patenty np. na tęczozupy, młotek na telewizor, wymiotnik, buty wieloczynnościowe, wagon chrapalny czy rękawy do nosa. Jest rozdział stworzony z grypsów i notatników więziennych, próśb o łaskę, z akt sądowych, z dziennika kierowcy, z księgi wystawowej wraz z kilkoma szkicami oraz napisami obrazującymi dawne plakaty i tabliczki, które w tamtych czasach były na czasie. Mnie najbardziej jednak spodobał się pamiętnik księgowej, są to dzienne zapiski księgowej, która wdała się w romans, lecz sposób jej zapisów w pamiętniku jest dość nietypowy, gdyż sumuje niektóre rzeczy jak każda wprawna księgowa i na koniec każdego roku robi podsumowanie roczne, coś w rodzaju bilansu, ale tylko niektórych zachowań. Jakie to rzeczy sumuje, musicie doczytać już sami... Podczas czytania tej książki nie można powstrzymać się od śmiechu lub chociażby uśmiechu. Pana Edwarda Redlińskiego znam tylko z dawno czytanej Konopielki, która również wywarła na mnie duże wrażenie. Nikiformy to książka niebanalna, pełna humoru i godna przeczytania.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 10 4 lata temu
Hotel z piekła rodem Robert Oldman
Hotel z piekła rodem
Robert Oldman
Historia opowiada o idealnym dyrektorze czterogwiazdkowego hotelu, który stawia swoją pracę na piedestale i wierzy, że wszystko działa perfekcyjnie. Ten obraz zaczyna się kruszyć po wydarzeniach związanych z buntem pani Jadzi – głównej kierowniczki pań sprzątających. Kobieta robi dyrektorowi awanturę o to, że w jednej z wanien został „prezent” w postaci śmierdzącej kupy, a jej zespół nie ma zamiaru po raz kolejny sprzątać fekaliów po gościach. Zaskoczony dyrektor dowiaduje się, że te – i wiele innych – sytuacji były przed nim przez lata zatajane. Okazuje się, że ekipa hotelu samodzielnie rozwiązywała problemy związane z hotelowymi wybrykami gości, chroniąc go przed niewygodną prawdą. Chcąc dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się w hotelu, dyrektor postanawia zostać na weekend. To właśnie wtedy odkrywają się przed nim prawdziwe oblicza imprez, wesel oraz spotkań firmowych. Książka jest mega zabawna, pełna humoru – nie mogłam przestać się śmiać. To lekka lektura (a właściwie słuchowisko), idealna do wysłuchania w jeden wieczór. Paweł Wolak w roli nieporadnego dyrektora jest przekomiczny, a Małgosia Rożniatowska jako pani Jadzia o barczystych ramionach dzielnie staje w obronie swoich pracowników. Czy po weekendzie pełnym wrażeń dyrektor ucieknie z hotelu, czy jeszcze bardziej się z nim zwiąże? Tego musicie dowiedzieć się sami. To słuchowisko to świetna propozycja dla wszystkich, którzy lubią humor sytuacyjny, lekką groteskę i historie „z życia wzięte”, tylko lekko podkręcone. Jeśli kiedykolwiek pracowaliście w hotelu, gastronomii albo obsłudze klienta – będziecie płakać ze śmiechu. A jeśli nie – tym bardziej docenicie, jak absurdalne potrafią być „idealne” miejsca widziane od zaplecza.
BookBinge - awatar BookBinge
ocenił na 9 4 miesiące temu
Family Guy. Za kulisami Frazier Moore
Family Guy. Za kulisami
Frazier Moore Seth MacFarlane
Filmy i seriale animowane, jak: "Futurama", "Family Guy", "Beavis and Butt-Head" i wiele, wiele innych to kolekcja, którą chciałoby się mieć na swojej domowej półce! Ba! To zbiór, którego wzrok zwykłego śmiertelnika nie jest godzien, aby nań spoglądać. Najlepiej schować tego rodzaju niezwykłości do solidnej gabloty, na dodatek wykonanej ze szkła pancernego i wzmocnionej tytanowym szkieletem, z jakimś gazem obojętnym w środku, utrzymującym odpowiednie warunki dla zachowania właściwej formy kolekcji. To przede wszystkim tak zwane ,,animacje dla dorosłych” z komediowym zacięciem, często z motywami fantastyczno-naukowymi, zajmują szczególne miejsce w sercu niejednego popkulturowego geeka. U wielu fanów najbardziej znany będzie "Family Guy", choć nie najbardziej przystępny, gdyż serial ten cechuje się nad wyraz specyficzną, często dla europejskiego widza mało zrozumianą, satyrą i mocno szatkowaną ironią społeczno-polityczną tu zawartą, która najczęściej odnosi się do amerykańskiego świata, ewentualnie z dodatkiem światowego komentarza. Jednak Peter, Lois Griffinowie, ich spoglądające ,,mocno inaczej na świat”, bardzo nietypowe dzieci oraz gadający pies i liczni sąsiedzi, których nawet jeśli nie darzylibyśmy ich wystarczającą sympatią i tak ciężko będzie ich zapomnieć – to wszystko oraz całe zaklęte, tak samo ,,inne”, jakby wyjęte z innego Wszechświata, jak Springfield familii Simpsonów miasto Quahog jest tak pełne uroku, tej niesłychanej charyzmy, że można jedynie żałować, iż... tak późno w swoim geekowskim życiu i pasji zaczęło się oglądać "Family Guy”, że dopiero serial ten zafascynował mnie w okolicach 2013 roku i wtenczas zdałem sobie sprawę z istnienia tak świetnej produkcji, tak indywidualnej, zabawnej, mającej wiele dróg interpretacji, a nie tylko jedno ,,puste dno”, tak solidnej w swym lekkim, ale i mającym coś z powagi do gatunku satyry, parodii i komedii, tonie. Ach, ta nietuzinkowa, nieco inna niż ,,simpsonowska” linia graficzna, ten muzyczny sitcomowy urok, to zaklęcie w czasie (bo przecież 21 sezonów Family Guy za nami, a świat tego serialu, te postaci się nie starzeją, ale nabierają dojrzałości!), to połączenie plastyczności i żywotności ,,kreski" w grafice, z "Rick i Morty" z produktami, które wyszły spod ręki MacFarlane’a! I znowu te moje ,,ochy” i ,,achy”, no bo jakże by inaczej! "Family Guy" to bardzo oryginalne, bardzo indywidualne, żywe, niepodrabialne środowisko – przestrzeń budowana skrupulatnie i konsekwentnie poprzez bardzo oryginalne charaktery. Nie tak dawno zresztą skończyłem oglądać 21 sezon, który udostępnia w spolszczonej, lektorskiej wersji platforma streamingowa Disney+. Koniec końców, na ten moment, jestem jedynie ciekaw, czy "Family Guy" będzie... wieczny – np. z 30-ma, 40-ma sezonami na konice. Czy w końcu formuła na fabułę i stylowe scenariusze, na coś wciąż realizowanego w tej ,,griffinowskiej estymie” się wyczerpią? A jak tak, to ,,Fox”, który jest tak naprawdę częścią korporacji Disneya, zrezygnuje z tej produkcji? Jeśli zlikwiduje się jedno dziecko z Uniwersum Setha MacFarlane’a, to ten sam los spotka jego inne serie, takie jak: "American Dad", "Bob’s Burgers"? Tak jak w reakcji łańcuchowej: jedno eksplodujące ogniwo pociągnie (być może) drugie, dlatego wtedy zlikwidowane mogą zostać inne podobne gatunkowo tytuły: "Futurama" i najkultowsze, typowo amerykańskie dzieje familii Simpsonów w ponad 30 sezonach. Koniec końców, w oczekiwaniu na jesienny start 22 sezonu omawianego, najukochańszego – mimo iż niektóre sezony różnią się jakością przekazu, humorem, scenariuszów do odcinków – serialu od ,,Foxa”, nie ma co zapuszczać korzeni, dlatego nie zwlekałem zbyt długo i zaopatrzyłem się w książkę mającą charakter przewodnika ilustrowanego z elementem surowego encyklopedycznego języka, któremu jednak nie brakuje podejścia humorystycznego i tego ,,familyguyowskiego” wyrachowania i stylu. Można więc powiedzieć: jest sztos! Bo w końcu się za nią dobrałem - "Family Guy. Za kulisami", tak, to o tą pozycję chodzi. O nic więcej. Biblia fascynata tego świata znalazła się w moich rękach, weszła do mojej głowy, znajduje się w mojej kolekcji! To jak potrzebna była mi ,,zakulisowa” książka Moore’a i MacFarlane’a, mogę podkreślić w jeden sposób: praktycznie musiałem to mieć na wczoraj! Oryginalność samego wykonania przewodnika, jego grubość (ilość stron i powierzchnia kartek oraz okładek i grzbietu), jakość papieru i wydruku, już zyskują ogromnego plusa na starcie przygody z tą pozycją! A to dopiero początek! Treść, strona merytoryczno-rysunkowa: istny miód najwyższej próby i słodyczy, ot dla przeciętniaka, niezaznajomionego z techniką pracy we współczesnej animacji to istne piękno, rzemiosło, którego można nawet spróbować się nauczyć, a jak nie to zachęcić do pogłębiania wiedzy w tym zakresie. Tym samym dostajemy potężną dawkę emocji, ,,funu”, klimatu serii tej kreskówki wraz z elementem naukowym. "Family Guy" uderza różnorodnością podejmowanych tematów i problemów w swych odcinkach. Uderza turbo-pozytywnie odwagą z jaką podchodzi do bardzo znanych marek i Uniwersów Tematycznych w dziejach kultury masowej, mocno je ,,re-interpretując”, parodiując i ośmieszając na swój pozytywny sposób. Tak stało się z "Gwiezdnymi Wojnami", które kiedyś tworzyło wyłącznie "Lucasfilm Ltd.", a teraz firma ta robi to wraz z "Disney'em", i to pod jego dyktando. Wśród takowych adaptacji, czy też satyrycznych przeinaczeń świata galaktycznych wojaży, gdzie króluje Moc, Jedi, Sithowie, miecze świetlne i cała masa innych nietuzinkowych przygód i opowieści, swe miejsce zajmuje "Family Guy Presents: It's a Trap (2010)", pełnometrażowa produkcja z linii Family Guy, która w swoim animowanym stylu, z odpowiednią dozą prześmiewczości i wyrachowanej oraz wysmakowanej groteski, opowiada swoją autorską wersję wydarzeń kinowego Epizodu VI Star Wars. To jedna z najlepszych serii, tematów, dużych wydarzeń w świecie tej kreskówki, na dodatek jeden z lepszych aktów starwarsowskiej opowieści, jakie kiedykolwiek powstały, któremu przytaknął sam George Lucas! W ten sposób ta długa animacja, trwająca około godziny, pokazuje, że realia Family Guy da się ,,lubić inaczej" – nawet fan Sagi Skywalkerów przytupnie nóżką z uśmiechem na twarzy z zadowolenia na widok takich form Family Guya. Tak samo jest z przewodnikiem, który niniejszym omawiam i na swój sposób recenzuję – nawet smutas, człowiek nieprzekonany do produkcji Setha MacFarlane’a, ale jakoś ją kojarzący, zaufa temu serialowi, zaufa pracy aktorów głosowych, którzy robią w całym ,,Metaversum” MacFarlane’a olbrzymią robotę (to nie jest tylko jeden serial!), zaufa całemu procesowi, zaufa środowisku, pokocha nawet niezwykłego Petera Griffina, który jest już archetypem i pewnym symbolem w popkulturze. ,,Za kulisami” jest nie tylko dodatkiem dla każdego, kto za pan brat jest z rozrywką Family Guy’a, ale i ważną lekturą. Jaka z niej płynie lekcja: ,,nie oceniaj serialu czy filmu po głosach innych i opiniach, które nie mają uzasadnienia. Wejrzyj w ten świat, zobaczą jak pracują jego twórcy, obejrzyj kilka odcinków, czy dany film, dopiero odnieś się do dzieła!”. To książka, która jest nie tylko geekowskim nostalgicznym powrotem do przeszłości, do jądra tego, co tworzy naszą pasję, ale i staje się ważnym kompendium technicznym, ukazującym, że "Family Guy" to nie ,,jakiś tam” twór animowany puszczany praktycznie od ponad dwudziestu lat na antenie słynnego Foxa. To proces, mozolny, wieloetapowy, strategiczny, na dodatek skomplikowany i wrażliwy na niedopatrzenia produkcyjne. Mało tego, to proces przez wielkie p, któremu (jeśli wierzyć temu, co napisała ta praca, a głównie ludzie, którzy się tu wypowiedzieli, a jest to praca o bardzo wyraźnym stopniu wiarygodności, z rzetelną merytoryką w każdym elemencie) poświęcają się bez reszty tysiące ludzi w dziesiątkach tysięcy roboczo godzin: od scenarzystów, przez producentów, podzielonych na różne specjalizacje animatorów i reżyserów animacji, montażystów, realizatorów dźwięku, reżyserów dokrętek, aż do pracujących za granicą techników sklejających gotowy materiał oraz tych, którzy wszystko sprawdzają przed ostatecznym puszczeniem materiału do głównej siedziby Studia a także tych, którzy poprawiają tych poprawiających. Nie sposób wymienić wszystkie ,,koła zębate” składające się na mechanizm perfekcyjnie sprawnego i dostrojonego urządzenia w formie jednego odcinka bądź całego sezonu serialu "Family Guy". Co istotne, zapamiętajmy to: ilość person, specjalistów, budujących piramidę zależności i powiązań pracujących na poczet sukcesu jednego tylko serialu animowanego jest wręcz przytłaczająca, wywracająca nasze neurony na drugą stronę, wyrzynająca je na suchy wiór! Niesamowita harówa, przed którą widzowie tacy jak Ja bądź Ty i twoi znajomi mogą jedynie chylić czoła, stawiać przysłowiowe pomniki ze złota i diamentowe pałace i naprawdę myśleć jak najlepiej o takich ludziach i ich pracy. ,,Za kulisami" MacFarlane'a i Moore'a, to wiedza, ciekawostki, faktyczne dane w olbrzymich ilościach, w różnych formach treści zza kulis produkcji słynnego, będącego bezlitosnym w stosunku do obrazu amerykańskiej codzienności, wyśmiewającym ludzkie słabostki i naturę, podcierającym bez skrępowania sobie tyłek ludzkim stosunkiem do rasy, religii, kalectwa i niepełnosprawności, serialu animowanego, który w Polsce znany jest pod nazwą "Głowa Rodziny". To nauka o tym czym jest animacja, a raczej serial animowany, o tym kto, od jakiego etapu, przez jaki czas i dla kogo go tworzy. To opowieść o tym, jak wygląda praca nad współczesnym tworem serialowym w animacji w kontekście jej standaryzacji – że w tego rodzaju ,,robocie” trzeba zachowywać się jak robot wykonujący ,,w tym a tym dniu, te a te" określone czynności, idący jak po sznurku do rozwiązania problemu i wykonania zadania. To najważniejszy wgląd, jaki obecnie istnieje na rynku poza samym serialem, który wciąż i wciąż jest emitowany, co cieszy każdego nerda!, który w należyty – i chyba nawet jeszcze bardziej – sposób zagląda bardzo głęboko w Uniwersum Family Guy, opisując go bardzo starannie, opowiadając go postać po postaci formą obrazu, słowem, rysunkami technicznymi z pracy nad tym produktem oraz wieloma innymi elementami. To historia, która z każdym geekiem pozostanie na zawsze!
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 10 2 lata temu
Kto zabił burmistrza? Zagadki kryminalne Dan Moore
Kto zabił burmistrza? Zagadki kryminalne
Dan Moore
Lubisz czuć się jak prawdziwy detektyw? Jeśli tak, to ta książka jest dla ciebie! Od samego początku wciąga w kryminalną intrygę, w której to TY jesteś śledczym. Twoim zadaniem jest rozwikłanie zagadki morderstwa burmistrza, a na drodze do prawdy czeka na ciebie ponad 90 zagadek kryminalnych! To coś więcej niż zwykły kryminał – tu nie tylko czytasz, ale i działasz. W każdym rozdziale masz okazję sprawdzić swoje umiejętności logicznego myślenia, analizowania faktów i łączenia wskazówek. Możesz rozwiązywać zagadki samodzielnie, a dopiero potem sprawdzić odpowiedzi na końcu książki. I wiesz co? To jest mega satysfakcjonujące! Najlepsze w tej książce jest to, że nigdy nie wiesz, co cię czeka. Jedne zagadki są banalne, inne sprawią, że będziesz głowić się przez dłuższą chwilę. Poziom trudności jest zróżnicowany, więc nuda ci nie grozi! Czy można do niej wrócić po pierwszym przejściu? Jasne! Może nie będzie już tej samej nutki tajemnicy, ale nadal można świetnie się bawić, testując siebie lub... wyzywając znajomych na detektywistyczny pojedynek! Czy chciałabym kolejne części? Oczywiście, że tak! Takie książki powinny być serią, bo dają mnóstwo frajdy i sprawiają, że czujesz się jak bohater kryminalnej opowieści. Jeśli lubisz zagadki, tajemnice i wyzwania, to koniecznie po nią sięgnij – gwarantuję, że nie pożałujesz!
Zakaz_czytaania - awatar Zakaz_czytaania
oceniła na 8 10 miesięcy temu

Cytaty z książki Opowiastki do tramwaju

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Opowiastki do tramwaju