Absolute Wonder Woman: As My Mothers Made Me
208 str.
3 godz. 28 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Absolute Wonder Woman (tom 2)
- Seria:
- DC Absolute Universe
- Data wydania:
- 2026-02-17
- Data 1. wydania:
- 2026-02-17
- Liczba stron:
- 208
- Czas czytania
- 3 godz. 28 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 9781799507543
Trapped in the Maze, Forged by Myth — Wonder Woman Faces Her Greatest Test. Absolute Wonder Woman Vol. 2: As My Mothers Made Me continues Kelly Thompson and Hayden Sherman’s bold new vision of Diana of Themyscira. As Diana confronts the horrors of man’s world and the truth of her Amazonian legacy, she must choose between rage and compassion, isolation and connection. With supernatural threats erupting across the globe, Diana’s journey becomes a battle for identity, justice, and the soul of humanity. Collects issues #8–14.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Absolute Wonder Woman: As My Mothers Made Me w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Absolute Wonder Woman: As My Mothers Made Me
Poznaj innych czytelników
6 użytkowników ma tytuł Absolute Wonder Woman: As My Mothers Made Me na półkach głównych- Przeczytane 4
- Teraz czytam 1
- Chcę przeczytać 1
- Posiadam 2
- Wiek XXI, do 2030 1
- Komiksy DC 1
Opinia
Chyba w końcu zrozumiałem dlaczego powróciłem do lektury komiksów superbohaterskich. Stały się one dla mnie rodzajem "rozrywki oczyszczającej". Jedni, w celu przepłukania sobie w głowie, oglądają reality shows, inni czytają fanfici, a ja zacząłem na nowo czytać cape-shit. I od razu trafiłem na rzecz fantastyczną, narracyjnie satysfakcjonującą, plastycznie świeżą i - dla mnie przynajmniej - zupełnie nową.
Nie będę tu jednak wyjaśniał szczegółów tego, czym charakteryzuje się Absolute Universe, jakie są założenia tego cyklu, ani jakie są różnice pomiędzy nim, a główną linią komiksową DC, bo to sprawy dla skończonych nerdów, o których można przeczytać w innych miejscach Internetu. No i nie chcę, skończyć, jak w tym memie. Ważne jest to, że mamy do czynienia z nową interpretacją Wonder Woman, pozornie nieco mroczniejszą, której moce są bardziej oparte na magii (co jest znakomitym posunięciem), ale w rzeczywistości wcale nie aż tak różną od oryginału.
To, co najbardziej pociąga mnie w tym komiksie, to fakt że Kelly Thompson pisząc swoje scenariusze, nie boi się oddać pierwszeństwa rysunkom, co wcale nie jest typową dla amerykańskiego komiksu superbohaterskiego praktyką. Nie zalewa ona czytelnika tekstem, jak czasem mieli w zwyczaju robić brytyjscy mistrzowie z przełomu lat 80. i 90., którzy pisali całe ściany tekstu, chcąc okazać swoją wyższość nad amerykańskimi kolegami, którzy potem i tak - z różnym efektem - ich naśladowali. Kelly wykorzystuje tą lakoniczność z na tyle dużym wyczuciem, że nie tylko nie traci ona klarowności trwających wydarzeń i motywacji bohaterów, ale też głębi i doniosłości komunikowanych emocji.
I to jest właśnie kolejna ważna sprawa. Thompson nie oddaje pola rysunkom w sytuacji, gdy na stronach komiksu przeważa akcja (swoją drogą, akcja jest względnie najsłabszym elementem Absolute Wonder Woman, co dla pewnego typu czytelnika komiksów jest pewnie niedającą się przeskoczyć wadą), ale tedy, gdy do czynienia mamy z pogłębianiem charakterystyki i psychologii głównej bohaterki. Szereg stron, w których możemy obserwować rozwój relacji Diany i Circe (zdecydowanie najlepsze fragmenty dwóch ostatnich tomów) odbywa się z wykorzystaniem niewielkiej liczby słów. Te które padają, są zaś tymi najważniejszymi.
Nie będę ukrywał jednak, że największy wpływ na to, że ostatecznie sięgnąłem po nowy komiks, a nie jeden z klasyków, miały rysunki autorstwa Haydena Shermana. Sherman jest wschodzącą gwiazdą amerykańskiego komiksu, który wypracował sobie ten status dzięki wspaniałemu stylowi graficznemu. Zrywa on zarówno ze stylem anatomicznym (który, gdy jeszcze czytałem komiksy, najlepiej reprezentował m.in. Jim Lee, dziś - po znacznej ewolucji - raczej Dan Mora), jak i ze stylem retro (m.in. Darwyn Cooke, Bruce Tim, Chris Samnee itd.). Chociaż może lepiej byłby napisać, że Sherman jest w stanie obie te wrażliwości ze sobą skutecznie połączyć, co do tej pory widziałem tylko w pracach niezrównanej Bilquis Evely.
Obok Shermana rysunki do komiksu gościnnie dostarczyło dwoje innych artystów. Mattia de Iulis tworzy w spektakularnym, hiperrealistycznym stylu, ale tak dalece odchodzi on od pierwotnej poetyki wizualnej komiksu, że trochę mi to zgrzytało (niemniej jego wersja małej Diany jest przeurocza). Drugim rysownikiem jest Urugwajczyk Matías Bergara, który zachwycił mnie na tyle, że nie miałbym oporów, gdyby to on miał w przyszłości przejąć tytułu z rąk Shermana. Znajduje on bowiem język graficzny na tyle podobny do Shermanowskiego, by spajać się z nim w dość koherentną całość, ale równocześnie zachowuje własny głos.
Chyba w końcu zrozumiałem dlaczego powróciłem do lektury komiksów superbohaterskich. Stały się one dla mnie rodzajem "rozrywki oczyszczającej". Jedni, w celu przepłukania sobie w głowie, oglądają reality shows, inni czytają fanfici, a ja zacząłem na nowo czytać cape-shit. I od razu trafiłem na rzecz fantastyczną, narracyjnie satysfakcjonującą, plastycznie świeżą i - dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to