Pigmalion

Okładka książki Pigmalion autora George Bernard Shaw, 9788360717820
Okładka książki Pigmalion
George Bernard Shaw Wydawnictwo: TMM Polska Seria: Dzieła Najwybitniejszych Noblistów literatura piękna
166 str. 2 godz. 46 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Dzieła Najwybitniejszych Noblistów
Tytuł oryginału:
Pygmalion
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
166
Czas czytania
2 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-60717-82-0
Tłumacz:
Florian Sobieniowski
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pigmalion w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pigmalion

Średnia ocen
7,3 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pigmalion

avatar
563
388

Na półkach:

hybryda mitu o rzeźbiarzu, który zakochał się w swoim dziele i tezy o kształtowaniu świadomości przez byt w wersji języka kształtującego świadomość - satyra klasowa z roku 1912 - 11 adaptacji filmowych...

hybryda mitu o rzeźbiarzu, który zakochał się w swoim dziele i tezy o kształtowaniu świadomości przez byt w wersji języka kształtującego świadomość - satyra klasowa z roku 1912 - 11 adaptacji filmowych...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
22
16

Na półkach:

Tytuł powieści nawiązuje do mitu greckiego w którym rzeźbiarz (zgadnijcie imię 😉) zakochuje się w posągu kobiety który stworzył, bogini miłości Afrodyta zlitowała się nad artystą i ożywiła rzeźbę, która stała się kobietą z krwi i kości
Podobnie dzieje się w dziele literackim ale...no właśnie, specjalnie użyłam słowa "podobnie" gdyż między helleńskim mitem a współczesną powieścią są zarówno podobieństwa jak i rozbieżności
Zachęcam wszystkich serdecznie do lektury książki, ponieważ wartości w niej zawarte nie straciły na aktualności nawet po ponad 💯 latach

Tytuł powieści nawiązuje do mitu greckiego w którym rzeźbiarz (zgadnijcie imię 😉) zakochuje się w posągu kobiety który stworzył, bogini miłości Afrodyta zlitowała się nad artystą i ożywiła rzeźbę, która stała się kobietą z krwi i kości
Podobnie dzieje się w dziele literackim ale...no właśnie, specjalnie użyłam słowa "podobnie" gdyż między helleńskim mitem a współczesną...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
446
12

Na półkach: ,

Wywołała uśmiech na mojej twarzy.

Wywołała uśmiech na mojej twarzy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2433 użytkowników ma tytuł Pigmalion na półkach głównych
  • 1 391
  • 1 033
  • 9
404 użytkowników ma tytuł Pigmalion na półkach dodatkowych
  • 257
  • 55
  • 31
  • 21
  • 17
  • 12
  • 11

Tagi i tematy do książki Pigmalion

Inne książki autora

Okładka książki Pigmalion.Angielski z Georgem Bernardem Shaw Frank Ilya, George Bernard Shaw
Ocena 8,0
Pigmalion.Angielski z Georgem Bernardem Shaw Frank Ilya, George Bernard Shaw
Okładka książki Wielkie Mowy Historii. Tom 2. Od Lincolna do Stalina Susan B. Anthony, Theobald von Bethmann, Otto von Bismarck, John Brown, Elizabeth Cady Santon, Georges Clemenceau, William Cobbett, Ignacy Daszyński, Roman Dmowski, Fryderyk Engels, Abby Kelly Foster, Fryderyk Wilhelm IV, Mahatma Gandhi, Giuseppe Garibaldi, Giovanni Gentile, William Gladstone, Edward Grey, Teodor Herzl, Wilhelm II Hohenzollern, Wilhelm Jordan, Maria Koszutska, Włodzimierz Lenin, Herman Liebermann, Abraham Lincoln, Thomas Babington Macaulay, Karol Marks, Aleksander II Mikołajewicz, Benito Mussolini, Ludwik Pasteur, Karl Pearson, Józef Piłsudski, Ernest Renan, Franklin Delano Roosevelt, Arnold Ruge, George Bernard Shaw, Maria Skłodowska-Curie, Józef Stalin, Stojący Niedźwiedź, Rabindranath Tagore, Henrik Ragnar Törnebladh, Lew Trocki, Ludwik Waryński, Woodrow Thomas Wilson, Wincenty Witos, Wódz Józef, Emil Zola, Bernhard von Bülow, Helmuth Karl Bernhard von Moltke
Ocena 7,0
Wielkie Mowy Historii. Tom 2. Od Lincolna do Stalina Susan B. Anthony, Theobald von Bethmann, Otto von Bismarck, John Brown, Elizabeth Cady Santon, Georges Clemenceau, William Cobbett, Ignacy Daszyński, Roman Dmowski, Fryderyk Engels, Abby Kelly Foster, Fryderyk Wilhelm IV, Mahatma Gandhi, Giuseppe Garibaldi, Giovanni Gentile, William Gladstone, Edward Grey, Teodor Herzl, Wilhelm II Hohenzollern, Wilhelm Jordan, Maria Koszutska, Włodzimierz Lenin, Herman Liebermann, Abraham Lincoln, Thomas Babington Macaulay, Karol Marks, Aleksander II Mikołajewicz, Benito Mussolini, Ludwik Pasteur, Karl Pearson, Józef Piłsudski, Ernest Renan, Franklin Delano Roosevelt, Arnold Ruge, George Bernard Shaw, Maria Skłodowska-Curie, Józef Stalin, Stojący Niedźwiedź, Rabindranath Tagore, Henrik Ragnar Törnebladh, Lew Trocki, Ludwik Waryński, Woodrow Thomas Wilson, Wincenty Witos, Wódz Józef, Emil Zola, Bernhard von Bülow, Helmuth Karl Bernhard von Moltke
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
Irlandzki dramaturg i prozaik, przedstawiciel dramatu realistycznego. Jako filozof twórca koncepcji tzw. siły życiowej (Life Force) i ewolucji twórczej (Creative Evolution). Indywidualność twórcza, outsider i obcokrajowiec, irlandzki obserwator, żyjący w niezgodzie ze społeczeństwem, które znaczyło dla niego mniej niż ludzie, których znał i lubił (John Matthews). Znany zwłaszcza dzięki dramatowi Pigmalion (1913) oraz często przywoływanym aforyzmom. George Bernard Shaw jest laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1925. Z uzasadnienia Komitetu Noblowskiego: za twórczość naznaczoną idealizmem i humanizmem, za przenikliwą satyrę, która często łączy się z wyjątkowym pięknem poetyckim. Jest także zdobywcą Oscara w roku 1938 za "najlepszy scenariusz adaptowany" do filmu Pigmalion, co czyni go pierwszą osobą w historii uhonorowaną Oscarem i Nagrodą Nobla (drugą został Bob Dylan w 2016 r.). Początki pisarskie Shawa były dość trudne; na długi czas jego sztuki (utrzymane głównie w tendencjach naturalizmu i realizmu) nie spotykały się z zainteresowaniem krytyki ani czytelników. Autorowi zarzucano ponadto zbyt intelektualne podejście do relacji międzyludzkich, zarzucenie psychologizmu postaci na rzecz konfliktu idei i światopoglądów, zbyt archetypiczne przedstawienie bohaterów sztuk. Pierwszym dziełem Shawa, o którym zaczęto szeroko dyskutować, był dramat Kandydy wydany w 1903. W 1904, głównie dzięki przyjaźni z wieloma reżyserami, stworzył tzw. scenę idei w londyńskim Royal Court Theatre, który przez następnych kilka lat stał się właściwie teatrem autorskim Shawa. Po wybuchu I wojny światowej ogłosił drukiem obszerny artykuł Wojna z punktu widzenia zdrowego rozsądku, w którym nakłaniał do pacyfizmu i z właściwym sobie ciętym dowcipem wyśmiewał ślepy patriotyzm zarówno Niemiec jak i Wielkiej Brytanii. Publikacja ta zyskała Shawowi wielu wrogów oraz spowodowała jego wykluczenie z Klubu Dramaturgów. Ostatnie sztuki Shawa odrzuciły konwencje realistyczne i tematykę socjalną na rzecz zwrotu ku wzorcom antycznym. Pieniądze otrzymane wraz z Nagrodą Nobla przeznaczył na angielsko-skandynawski fundusz skierowany głównie do tłumaczy dzieł Augusta Strindberga. Shaw był również gorącym zwolennikiem filozofii Friedricha Nietzschego i Henri Bergsona. W tworzonej przez siebie filozofii autor Pigmaliona uwzględniał istnienie siły życiowej, która miała być bodźcem do osiągnięcia stanu nadczłowieczeństwa tożsamego z życiem w harmonii. Siła życiowa była przez pisarza różnie rozumiana w ciągu jego całego życia; wpierw oznaczała ona siłę woli, później pierwiastek biologicznie zapisany w człowieku, na końcu zaś element boski w jednostce ludzkiej. Był zwolennikiem eugeniki. Cytat z "DNA - tajemnica życia" autorstwa Jamesa D. Watsona oraz Andrew Barry'ego: "Do grona jej gorących zwolenników należał też George Bernard Shaw, który napisał: „obecnie nie istnieje żadna rozsądna wymówka, by nie zaakceptować faktu, że nic—poza religią eugeniki—nie jest w stanie uratować naszej cywilizacji”."
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Matka Courage i jej dzieci Bertolt Brecht
Matka Courage i jej dzieci
Bertolt Brecht
„Matka Courage i jej dzieci” to tragikomiczny utwór sceniczny osadzony w realiach wojny trzydziestoletniej (XVII wiek). Część dramatu toczy się na terenie Polski, co dla samej sztuki nie ma większego znaczenia, podkreśla jednak fakt, że swoim przesłaniem nawiązuje ona do aktualnych wydarzeń (Brecht napisał „Matkę Courage…” w 1939 r. w reakcji na wybuch drugiej wojny światowej). Utwór jest oczywiście antywojenny. Autor w krzywym zwierciadle groteski pokazuje ludzi żywiących się wojną – ludzi, dzięki którym konflikty zbrojne zawsze toczyć się będą. Brecht do tego stopnia chciał obrzydzić widzom postać Anny Fierling (tytułowej markietanki o pseudonimie „Matka Courage”),że już po premierze sztuki i jej pierwszych recenzjach wprowadził do tekstu kilka zmian (rzetelnie zaprezentowanych w niniejszym wydaniu). Ich celem było usunięcie lub przerobienie fragmentów, które za bardzo ocieplały wizerunek głównej bohaterki. Czy to się udało? Moim zdaniem – nie bardzo. Annę Fierling darzyłem bowiem sympatią do samego końca. Owszem, była rozgadaną i chciwą chytruską – ale swoje dzieci kochała. To, co robiła, robiła dla siebie i dla nich. Jakie wrażenia? Momentami było śmiesznie, momentami niekoniecznie (głównie za sprawą zbyt jaskrawej groteski),czasem też powiało nudą (tu z kolei najbardziej zawiniły piosenki). Utwór jednak niewątpliwie ważny. Pozdrawiam 6/10
Łukasz - awatar Łukasz
ocenił na66 miesięcy temu
Wizyta starszej pani Friedrich Dürrenmatt
Wizyta starszej pani
Friedrich Dürrenmatt
chodzi tylko o sprawiedliwość, sprawiedliwość za miliard... satyra na drobnomieszczańskie społeczeństwo europejskie, głupie, chciwe, amoralne, dla zysku zdolne zracjonalizować każdą podłość i zło a nawet posunąć się do jego normalizacji... Do biednego, podupadłego miasteczka Güllen przyjeżdża Claire Zachanassian, miliarderka, która wychowała się w tym miejscu. Mieszkańcy liczą, że uratuje ich od katastrofy finansowej. Mieszkańcy Güllen najpierw potępiają propozycję Claire, potem zaczynają ją usprawiedliwiać, w końcu tworzą wspólną narrację, która sankcjonuje morderstwo. Klasyczny mechanizm przemocy zbiorowej. Claire Zachanassian to ikoniczna figura, groteskowej, okrutnej, ironicznej postaci, traktującej sprawiedliwość jak transakcję. Jest jednocześnie biedną ofiarą i bogatym katem. *** Friedrich Dürrenmatt o sztuce Wizyta starszej pani jest historią rozgrywającą się gdzieś w Europie środkowej, w jakimś małym mieście, a spisał ją ktoś, kto bynajmniej nie dystansuje się od ukazanych w niej ludzi i wcale nie czuje się taki pewny, czy postąpiłby inaczej. Tego zaś, co ta historia poza tym zawiera, nie ma potrzeby tutaj wyjaśniać ani inscenizować w teatrze. Odnosi się to również do zakończenia. Wprawdzie ludzie przemawiają w nim uroczyściej, niż faktycznie przemawialiby w rzeczywistości, nieco potrącają o to, co nazywamy poezją, piękną mową, ale dzieje się tak wyłącznie dlatego, że gülleńczycy wzbogacili się i jako dorobkiewicze używają języka bardziej wyszukanego. Przedstawiam ludzi, a nie marionetki, akcję, a nie alegorie, tworze odrębny świat, a nie system moralny, jak to mi niekiedy przypisują, ba, nie usiłuję nawet konfrontować mojej sztuki z rzeczywistością, bo do takiej konfrontacji naturalnym biegiem rzeczy będzie dochodzić samo przez się, dopóki w teatrze nie zabraknie publiczności. Dla mnie osobiście sztuka teatralna rozgrywa się zgodnie z możliwościami scenicznymi, nie zaś według konwencji jakiegoś stylu. Kiedy każę gülleńczykom występować w roli drzew, to nie płynie to z surrealistycznych założeń, lecz z dążenia, żeby trochę żenującą sytuację miłosną w lesie, a mianowicie próbę zbliżenia się starego mężczyzny do starej kobiety — umieścić w poetyckiej scenerii i w ten sposób uczynić bardziej znośną. Piszę w oparciu o właściwe mi zaufanie do teatru, do aktora. To główny motor mego pisarstwa! Neci mnie tworzywo. Aktorowi nie trzeba wiele, żeby przedstawić człowieka, wystarczy mu zewnętrzna skóra w postaci tekstu, który oczywiście musi być odpowiednio dostosowany. Mam na myśli, że tak jak organizm zamyka się w całość wytwarzając sobie skórę, powłokę, tak sztuka teatralna zamyka się w powłoce słów. I tylko ją daje dramatopisarz. Ona jest rezultatem jego pracy. Dlatego nie należy pracować nad samym językiem, lecz nad tym, co język tworzy, na przykład nad myślą, nad akcją; nad słowem czy stylem, pojętym jako wartość samoistna, pracują tylko dyletanci. Sądzę, że zadanie aktora polega na tym, żeby na nowo osiągnać ten rezultat; to, co jest sztuką, powinno ukazać się jako natura. Jeżeli tekst, który daje, zagra się w sposób właściwy, podtekst znajdzie się sam. Nie zaliczam siebie do dzisiejszej awangardy. I ja mam oczywiście własną teorie sztuki — jakież to przedziwne rzeczy człowieka bawią — ale ponieważ wyraża ona mój prywatny pogląd, zachowuję ją dla siebie (inaczej musiałbym się jej trzymać) i wolę uchodzić za pisarza trochę rozwichrzonego i prymitywnego, któremu brak poczucia formy. Moją sztukę należy inscenizować poniekąd na wzór sztuk ludowych, traktując mnie jako pewnego rodzaju świadomego Nestroya, tą drogą zajdzie się najdalej. Należy trzymać się moich pomysłów, nie troszcząc się o głębsze znaczenie, zmieniać dekoracje przy podniesionej kurtynie, bez robienia przerw, a scenę z samochodem również trzeba ująć możliwie prosto, najlepiej posługując się zwykłym wózkiem teatralnym, na którym zamontuje się tylko to, co konieczne do gry: siedzenia, kierownicę, zderzak. Wóz powinien być widoczny od przodu, tylne siedzenia należy podwyższyć, wszystko to razem zaś musi być oczywiście nowe, równie nowe, jak żółte buty itd. (Scena ta nie ma nic wspólnego z Wilderem — dlaczego? Dialektyczne ćwiczenie dla krytyków). Klara Zachanassian nie personifikuje ani sprawiedliwości, ani planu Marshalla, ani tym bardziej Apokalipsy, niech będzie wyłącznie tym, czym jest: najbogatszą kobietą świata, która dzięki swemu majątkowi może działać jak bohaterka greckiej tragedii, powiedzmy jak Medea — bezwzględnie i okrutnie. Stać ją na to. Starsza pani ma poczucie humoru, nie wolno tego przeoczyć, z dystansu patrzy na ludzi, jak na towar do nabycia, i z dystansu patrzy też na siebie samą, odznacza się osobliwym wdziękiem, groźnym urokiem. Ale ponieważ obraca się poza obrębem ludzkiego porządku, przestała się rozwijać, skostniała, straciła zdolność do jakiejkolwiek przemiany, wyjąwszy przemianę w kamienne bóstwo. Klara Zachanassian jest zjawiskiem poetyckim, podobnie jej świta, a nawet eunuchowie, których nie należy przedstawiać w sposób realistyczny, odrażający, z głosami kastratów, lecz trzeba ukazać ich jako nierzeczywiste, baśniowe widma, zamknięte w swej roślinnej, błogiej egzystencji, ciche ofiary totalnej zemsty, tak logicznej jak nieubłagane prawa pierwotnych czasów. (Dla ułatwienia tych ról eunuchowie mogą mówić na przemian, ale wtedy bez powtarzania kwestii). W przeciwieństwie do Klary Zachanassian, która od pierwszej chwili jest niezmienna, bohaterska, jej dawny kochanek dopiero staje się bohaterem. Nędzny sklepikarz początkowo jest jedynie nieświadomą ofiarą starszej pani, będąc winnym sądzi, że życie samo zmazało wszelkie jego winy. Potem jednak bezmyślny, prosty człowiek, któremu pod wpływem strachu, pod wpływem przerażenia zaczyna coś świtać, coś jak najbardziej osobistego, w sobie samym przeżywa działanie sprawiedliwości, uznaje własną winę i staje się wielki przez swoją śmierć, której nie brak pewnych znamion monumentalności. Śmierć ta jest sensowna i bezsensowna zarazem. Rzeczywisty sens miałaby jedynie w mitycznym świecie antycznej polis, ale rzecz dzieje się w Güllen, w naszych czasach. Obok bohaterów występują gülleńczycy, tacy sami ludzie jak my wszyscy. Nie powinno się ich przedstawiać jako złych ludzi, bynajmniej; początkowo są zdecydowani odrzucić propozycję, później zaś zaciągają wprawdzie długi, ale nie w zamiarze zabicia Illa, a jedynie z lekkomyślności, w złudnej nadziei, że sprawa jakoś da się załatwić. Tak należy inscenizować drugi akt. Również scenę na dworcu. Boi się w niej tylko Ill, który rozumie swoje położenie, choć jeszcze nie pada żadne niebezpieczne słowo; dopiero scena w Piotrowej Stodole przynosi zwrot. Katastrofa jest już nieunikniona. Od tej chwili gülleńczycy stopniowo przygotowują się do mordu, dają wyraz swemu oburzeniu z powodu dawnego przewinienia Illa itd. Jedynie rodzina do końca wmawia sobie, że wszystko weźmie jeszcze pomyślny obrót; ona także nie jest zła, tylko słaba, jak wszyscy. I tak gmina powoli ulega pokusie, podobnie jak nauczyciel, ale proces ten musi być dla widzów całkowicie zrozumiały. Pokusa jest zbyt wielka, bieda zbyt dokuczliwa. Wizyta starszej pani to sztuka okrutna, właśnie dlatego trzeba ją grać nie w sposób okrutny, lecz jak najbardziej ludzki, ze smutkiem, nie z gniewem, a także z humorem, bo nic nie może bardziej zaszkodzić tej tragicznie kończącej się komedii niż zwierzęca powaga.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na924 dni temu
Gargantua i Pantagruel. tom I i II. François Rabelais
Gargantua i Pantagruel. tom I i II.
François Rabelais
Kolejny raz sięgam do skarbnicy dzieł światowej literatury klasycznej. Kolejny zaś raz - dzięki książkom audio - do dzieł, których przeczytać ze względu na rozmiar nie sposób. Długo schodzi mi już na słuchaniu, co tym razem ma i zalety, i wady. Sama postać autora jest niezwykła, bo o ile prowincjonalni księża z racji ubóstwa musieli parać się różnymi zawodami dodatkowymi, to te Rabelais wybrał sobie niecodzienne stając się i lekarzem, i pisarzem o wyobraźni wręcz niepohamowanej. Z jednej strony Europa dopiero zrzuca z siebie jarzmo i kaganiec średniowiecza, a już we Francji staje olbrzym prawdziwie renesansowy! Jest powieść Rabelaisa przede wszystkim pochwałą życia i użycia we wszelkich dostępnych człowiekowi formach. Jest opisem prawdziwym do fizjologicznego szczegółu owej korony stworzenia, jaką się mieni. Jest też wielce zjadliwą satyrą na autorowi współczesnych: paryżan, uczonych, zakonników. Pod płaszczem rubasznej opowieści przemyca nam Rabelais prawdę i tylko prawdę, w której jej współcześni przeglądali się niechętnie, jak i my dziś w postaciach “Świata według Kiepskich”. Wszystko jest w tym świecie olbrzymów niezrównane i mocarne; miary - gigantyczne, ilości - gargantuiczne, wydarzenia - fantastyczne. Jak demiurg - to Merlin, jak możny opiekun - to Król Artur. A do tego dogłębna znajomość dzieł starożytnych (greckich w szczególności) w konstrukcji świata, postaci, ich dialogów. Nasi bowiem “pantagrueliści”, to nie jedynie opoje i osiłki, ale i już ludzie właśnie Renesansu, z przyjemnością rozprawiający o poglądach filozofów. Trochę to taka nieustająca “Uczta” Platona, ukazana nam poprzez filtr epoki. O ile jednak początkowo jestem zachwycony lekturą powieści, to w miarę przechodzenia do kolejnych jej ksiąg czuję chyba nieco przesytu. Coraz mniej potrafię się skupić na treści i coraz mniej ona atrakcyjna. Może gdyby każdą z ksiąg powieści traktować - tak jak powstawały - jako osobne dzieło i czytać w jakimś oddaleniu czasowym?.. A może początkowe jowialne i beztroskie (acz waleczne) życie Gargantui i Pantagruela zdaje mi się bardziej pociągające (i przypominają mi jako żywo późniejsze rojenia Don Quichote’a, tyle że w wersji ciągłej),niż późniejsza podróż po niezwykłych wyspach z księgi V, która przypomina mi bardziej opowieść o podróży Guliwera niż dalsze losy postaci z pierwszych ksiąg powieści. Zresztą ostatniej księgi autorstwo Rabelaise’a jest dość kontrowersyjne, a już na pewno jego wpływ na ostateczny jej kształt, skoro wydana została na dziewięć lat po jego śmierci. Zdecydowanie polskiemu wydaniu życia dodaje kongenialne tłumaczenie z francuskiego autorstwa Boya-Żeleńskiego, a nieźle też wersji audio przysługuje się lektura Zapasiewicza (choć słychać, że nagranie ma czterdzieści lat i dziś pewnie zostałoby zrealizowane nieco inaczej).
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na83 lata temu
Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty Tennessee Williams
Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty
Tennessee Williams
Dramaty, które znajdujemy w powyższym zbiorze pomimo upływu lat, nie straciły swojego ponadczasowego przesłania i czyta się je z ogromną przyjemnością. Zarówno doskonała, niemalże wybitna kreacja postaci, jak i bajeczny oraz błyskotliwy artyzm języka sprawia, że czytelnik doznaje niezwykłego oszołomienia emocjonalnego. Wszystkie opowiedziane historie mierzą się z ogromem pasjonujących i mocno obciążających zarazem, ludzkich tragedii, związanych z postępującą degradacją więzi rodzinnych, konfrontując bezduszną rzeczywistość z fantazyjnym wyobrażeniem o sobie samym. Szklana menażeria, sztuka będąca najbliżej biografii Tennesseego Williamsa ukazuje nam obraz niepełnej, zaburzonej rodziny, w której niestabilna i toksyczna matka próbuje przejąć władzę nad swoimi dorosłymi dziećmi, używając do tego starego jak świat argumentu w postaci bezpardonowego szantażu emocjonalnego. Niemalże namacalnie czujemy rozpacz i brak zrozumienia Toma i Laury. Tramwaj zwany pożądaniem to rzeczywiście istniejący pojazd szynowy, przedstawia historię małżeństwa Stanleya i Stelli, u których pojawia się ekscentryczna Blanche, której powolny rozpad osobowości staje się przewodnim motywem dramatu. Poznając koleje losu obu kobiet, silnie angażujemy się w ich groteskowe relacje. Kotka na gorącym blaszanym dachu to chyba najbardziej przejmująca opowieść o dewastacji więzi rodzinnych, gdzie mamy do czynienia z chorą nienawiścią, nagminnym kołtuństwem, bezgraniczną perfidią i obłudą najbliższych sobie osób. Autor sięga głęboko w nagromadzone i latami skrywane tajemnice, porusza bolesną tematykę uzależnienia i traum oraz braku akceptacji dla odmienności. Słodki ptak młodości to trochę taka opowieść o przebrzmiałej sławie, braku docenienia, usilnych próbach dowartościowania, mafijnych układach, złudnych marzeniach, okrucieństwie. I ostatni dramat "Noc iguany", w którym występuje tytułowy zwierzak, ale też Shannon, którego możemy z tą nieszczęsną iguaną powiązać metaforycznie. Były duchowny, który będąc niezrozumianym i bardzo samotnym człowiekiem stara się pozorować wolę walki o swoje "ja". Bardzo wyczerpująca emocjonalnie przygoda czytelnicza dostarczająca wielu nieoczekiwanych wrażeń. Serdecznie polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na711 dni temu

Cytaty z książki Pigmalion

Więcej
George Bernard Shaw Pigmalion Zobacz więcej
George Bernard Shaw Pigmalion Zobacz więcej
George Bernard Shaw Pigmalion Zobacz więcej
Więcej