rozwińzwiń

Gazeta Wyborcza - początki i okolice

Okładka książki Gazeta Wyborcza - początki i okolice autorstwa Stanisław Remuszko
Okładka książki Gazeta Wyborcza - początki i okolice autorstwa Stanisław Remuszko
Stanisław Remuszko Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza VOLUMEN historia
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7233-091-3
Stanisław Remuszko był kiedyś jednym z pionierów współtworzących "Gazetę Wyborczą".

Zarząd Agory: Słyszymy zarzut, że u genezy Gazety Wyborczej tkwi grzech złodziejstwa. Ale jak można mówić o kradzieży gazety przez zespół redakcyjny? Stanisław Remuszko: Ta książka pomoże Ci odpowiedzieć na pytania Autor jest niezależnym publicystą. W latach 1989-93 był prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gazeta Wyborcza - początki i okolice w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gazeta Wyborcza - początki i okolice

Średnia ocen
7,0 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Gazeta Wyborcza - początki i okolice

avatar
388
25

Na półkach: , , ,

Przeczytałem to co byłem w stanie, bo serio - ja rozumiem, że to własnym nakładem, że publikacja pół-amatorska, undergroundowa, ale tak tragicznego składu jeszcze nie widziałem. Brakujące wersy, zła numeracja stron, pozałączane skany nieczytelnych listów, okładki gazet wciśnięte na stronę książki - druczek nie do przeczytania, to po co tę okładkę w ogóle wciskać? A sama książka, ehh, zaczyna się jako fajny obraz transformacji Polski, wczesnych lat 90. z punktu widzenia naocznego świadka, bardzo ciekawe; a potem Remuszko jedzie w klepanie się po plecach z Wszechpolakami i Braunem (już wtedy radykałem i foliarzem, nie mówcie że nie),powtarza się (rozumiem, że to zbiór artykułów z przestrzeni 10 lat, ale still, można zachować umiar, dokonać selekcji albo skrótów...) i kreuje obraz boomera płaczącego, że nikt go nie bierze na poważnie, że elity ignorują jego listy i nie chcą się podpisywać pod jego kuriozalnymi manifestami (nie zesraj się z tą lustracją, błagam),że Michnik mu tekstów nie chce publikować - i totalnie nie kuma jak żałośnie to wygląda i jakiego idiotę z siebie robi XD wywiad z Kiszczakiem (obecny od trzeciego wydania bodajże) najlepszy.

Przeczytałem to co byłem w stanie, bo serio - ja rozumiem, że to własnym nakładem, że publikacja pół-amatorska, undergroundowa, ale tak tragicznego składu jeszcze nie widziałem. Brakujące wersy, zła numeracja stron, pozałączane skany nieczytelnych listów, okładki gazet wciśnięte na stronę książki - druczek nie do przeczytania, to po co tę okładkę w ogóle wciskać? A sama...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1103
743

Na półkach:

Publikacja ma kilka edycja, ja czytałam tę z 2006 roku.

Pierwszy numer ''GW" ukazał się 8 maja 1989 roku. Lech Wałęsa powierza przywództwo Adamowi Michnikowi, który już wkrótce wysmaży tekst ''Dlaczego nie oddam głosu na Lecha Wałęsę?", nazywając go ''małym Mussolinim". Na razie przyszły prezydent uważa: "Nie ma wolności bez Solidarności".

''Czujemy się związani z (..),lecz zamierzamy przedstawiać poglądy i opinie całego niezależnego społeczeństwa, różnych opozycyjnych kierunków".

Doprawdy? I jakie są tego skutki? Mizerne, sądząc po zawartości periodyku. Jeden z byłych pracowników dziennika konkludował (czyżby wyraźne wytyczenie linii pisma?): '' (..) Gazeta coraz bardziej nas krępowała. Zdarzało się, że wysyłano mnie na reportaż z gotową instrukcją: poprzeć tego, zaatakować tamtego. Ten sposób mi nie odpowiadał, i gdy odszedłem, poczułem wielką ulgę''.

Stanisław Remuszko był jednym ''z nich''. Pracował w ''Wyborczej", odmalowuje portret tzw. salonowych dziennikarzy. Jednak unika stygmatyzowania, wulgaryzmów. Dostajemy osobisty, subiektywny obraz ''GW".

Organ ten od lat próbuje ''wychowywać" Polaków, narzucając co jest słuszne, a co nie. Dyktuje w kwestiach obyczajowości i światopoglądu. Dziennikarze swoje tezy podpierają wynurzeniami autorytetów, które są adekwatne do ich retoryki.

Publikacja ma kilka edycja, ja czytałam tę z 2006 roku.

Pierwszy numer ''GW" ukazał się 8 maja 1989 roku. Lech Wałęsa powierza przywództwo Adamowi Michnikowi, który już wkrótce wysmaży tekst ''Dlaczego nie oddam głosu na Lecha Wałęsę?", nazywając go ''małym Mussolinim". Na razie przyszły prezydent uważa: "Nie ma wolności bez Solidarności".

''Czujemy się związani z (..),...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
163
68

Na półkach: ,

Doskonała lektura, opisuje jakoś tak mało znane początki formalnego powstania „Gazety Wyborczej” jako spółki i nie tylko …
czym zatem miała być „GW” ?
Nie mogę się oprzeć by nie zacytować: „Czujemy się związani z „Solidarnością”, lecz zamierzamy przedstawiać poglądy i opinie całego niezależnego społeczeństwa, różnych opozycyjnych kierunków”, każdy musi sam ocenić co z tego wyszło, powyższe hasło jest w mojej ocenie pustym sloganem, dlaczego ?
Odpowiedź na to pytanie jak najbardziej znajdziemy w książce, poza zwykłą lekturą tego czasopisma delikatne światło rzuca cytat z jednego z byłych pracowników „(…) „Gazeta” coraz mocniej nas krępowała. Zdarzało się, że wysyłano mnie na reportaż z gotową instrukcją: poprzeć tego, zaatakować tamtego. Ten sposób pisania nie odpowiadał mi, i gdy odszedłem, poczułem wielką ulgę.”
A to były dopiero początki „Gazety” …

Książka jest naprawdę takim małym kompendium wiedzy nie tylko na temat początków „Gazety”, ale także na temat niektórych stosowanych w dziennikarstwie „rodzajów broni”, z ciekawszych, które można zauważyć to np. opisanie przez jedną gazetę jakiejś postaci i taka delikatna „wrzutka” jakiejś negatywnej opinii, oceny , przypadłości etc., a inne czasopismo (w którym są "chłopcy z tamtych lat") nie pisze „nic złego” po prostu cytuje swoich poprzedników oczywiście powielając tą „czarną” wrzutkę (jest to pięknie opisane na przykładzie dotyczącym Zbigniewa Herberta); inny rodzaj broni naruszanie zasady audiatur et altera pars, wypada także obowiązkowo wspomnieć, nazwałbym to „dziennikarskim Wunderwaffe” czyli cytuję: „Taka „recenzja”, taki „dobór” cytatów, przedstawienie sprawy w takim stylu i formie, w takich aluzjach i kontekstach, aby każdy, kto dopuści choć częściową prawdziwość opisu, MUSIAŁ wyjść na skończonego kretyna (oszołoma, psychika, dewianta). Jak pokazywałem to jeden z ulubionych chwytów polemiczno-propagandowych „Gazety”.

Autor dysponuje dość szerokim spojrzeniem na media w Polsce, wystarczy powiedzieć, że porusza (na marginesie) temat koncentracji mediów, ich słabości w Polsce (przewaga kapitałowa jednych względem drugich, można by dodać miażdżąca …, i w sposób prosty wyjaśnia z czego wynika ta przewaga),czy też sprawę dominacji na rynku medialnym pewnych grup osób, które niejako „monopolizują” „wolne słowo” i wzajemnie sobie kadzą przyznając rozmaite nagrody i wyróżnienia (vide J. Trznadel "Spór o całość"). Z przykrością stwierdzam, że da się to odczuć nawet niewprawnym uchem i okiem zwykłego obserwatora; szczególnie cenna jest tu uwaga, aż dziw bierze, że przez nikogo nie podłapana wynikająca z krótkiego artykułu „Cyngle”. Opatrzyłbym tą uwagę tytułem użytym w tekście – „Gdzie są chłopcy z tamtych lat” – dla dociekliwych …

Książka „palce lizać”, szczególnie dla uważnych czytelników …

Doskonała lektura, opisuje jakoś tak mało znane początki formalnego powstania „Gazety Wyborczej” jako spółki i nie tylko …
czym zatem miała być „GW” ?
Nie mogę się oprzeć by nie zacytować: „Czujemy się związani z „Solidarnością”, lecz zamierzamy przedstawiać poglądy i opinie całego niezależnego społeczeństwa, różnych opozycyjnych kierunków”, każdy musi sam ocenić co z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Gazeta Wyborcza - początki i okolice na półkach głównych
  • 81
  • 32
  • 3
12 użytkowników ma tytuł Gazeta Wyborcza - początki i okolice na półkach dodatkowych
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Gazeta Wyborcza - początki i okolice

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943–1991 (wprowadzenie do syntezy) Sławomir Cenckiewicz
Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943–1991 (wprowadzenie do syntezy)
Sławomir Cenckiewicz
Dr hab. S. Cenckiewicz jest niewątpliwie jednym z najlepszych historyków (jeszcze) młodego pokolenia. Badawczej skrupulatności i dociekliwości nie można mu odmówić. Bazuje na bogatym materiale źródłowym, poddanym naukowej krytyce. Ponieważ tematyka tej książki jest wybitnie specyficzna, mogę się jedynie zgodzić, że problem wywiadu wojskowego po '89 r., nie został należycie rozwiązany. Służby specjalne mające rodowód komunistyczny nadal nadają ton polskiemu życiu politycznemu i gospodarczemu. Tutaj, niestety, wchodzimy na grząski grunt sporów politycznych, kto za to odpowiada. S. Cenckiewicz z ramienia PiS zasiadał w Komisji ds. Likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych od lipca do października 2006 r(wspomina o tym w tej publikacji, która jest pokłosiem pracy w niej). Czy i w jakim stopniu ta komisja oczyściła Polskę trudno ocenić, ponieważ wyniki jej prac w większości zostały utajnione. Jako ciekawostkę mogę wspomnieć sytuację z grudnia '22 r., akurat gdy zacząłem czytać tą publikację. Wypadł wtedy taki przysłowiowy "trup z szafy". Okazało się, że zasiadający w niej Tomasz Lichocki (powinienem napisać Tomasz L.) został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Sytuacja ta spowodowała wojnę twitterową między S. Cenckiewiczem a Radosławem Sikorskim (ówczesnym ministrem obrony z ramienia PiS),kto odpowiadał za weryfikację i dopuszczenie tego pana do prac w komisji (wiadomo, w Polsce nikt za nic nie odpowiada, państwo z dykty). Panowie na twiterze obkładali się dokumentami (tymi, którymi mogli) sugerującymi niewinność każdego z nich. Przyglądałem się temu piąte przez dziesiąte. Dla mnie jest oczywiste, że ktoś, kto powinien sprawdzić teczki i zna się na tej materii, jak je należy analizować nie dopełnił obowiązku (w to miejsce należy wpisać imię i nazwisko):__________________. Dlaczego? Do tej pory nie wiadomo i dlatego ta sytuacja sprzed lat pokazuje, że nawet bardzo dobry historyk, jakim jest S. Cenckiewicz może się potknąć i dopaść go po latach. Może ktoś z PiS-u zasugerował mu, że czasami nie warto drążyć temat. Ma on bowiem pewną wadę, zbyt bezkrytyczne zapatrzenie w A. Macierewicza czy braci Kaczyńskich.
edan - awatar edan
ocenił na73 lata temu
Księża wobec bezpieki Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Księża wobec bezpieki
Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zalewski jest znany głównie jako duchowny obrządku ormiańskiego oraz żywy krzewiciel pamięci o rzezi wołyńskiej. Jednak kilkanaście lat temu był na ustach całej Polski z zupełnie innego powodu. Spod jego pióra wyszła bowiem książka przedstawiająca zupełnie inny obraz księży katolickich w naszym kraju. Pozycja ta wstrząsnęła niejednym czytelnikiem i zmusiła do zadania sobie pytania - to w takim razie co było wolne od inwigilacji, skoro tym procederem został objęty nawet kościół? "Księża wobec bezpieki" to gruntowna monografia dotycząca księży z archidiecezji krakowskiej, którzy w jakiś sposób podjęli współpracę z krakowskim Urzędem Bezpieki bądź wobec nich była prowadzona inwigilacja. Nie wszyscy byli tego świadomi, co jeszcze bardziej podkreśla ich dramat, ale też wyrachowanie funkcjonariuszy SB. Dzięki zachowanym w krakowskim IPNie teczkom możliwe było prześledzenie historii większości z nich, a przez to zrekonstruować ich działalność. Jak dla mnie sporym zaskoczeniem było to, że donosy dotyczyły chociażby takich osób jak ks. Franciszek Blachnicki (twórca Ruchu Światło - Życie),ks. Antoniego Sołtysika (twórca Ruchu Apostolstwa Młodych),Józefa Tischnera, a nawet kardynała Franciszka Macharskiego. Na końcu publikacji znajduje się dość pokaźnych rozmiarów aneks zawierający listy z wyjaśnieniami od księży, co do których jest przypuszczenie, że współpracowali z bezpieką. Kiedy książka "Księża wobec bezpieki" pojawiła się na rynku, znaleźli się jej zwolennicy, ale i przeciwnicy. Wiele ludzi twierdziło, że źle się stało, że niektóre fakty ujrzały światło dzienne. Ale może też pokazało to, że ludzie związani z Kościołem są tak samo słabi i podatni na manipulację jak każdy inny. Że też mają swoje wady, a przez to bliżej im do przeciętnego człowieka, niż do Boga. Myślę, że to ważne, bo z jednej strony są oni następcami Chrystusa na ziemi, a z drugiej wcale nie daje im to boskiej natury, jak chciałby niejeden z nas.
Lolek90 - awatar Lolek90
ocenił na61 rok temu
Sprawa Lecha Wałęsy Sławomir Cenckiewicz
Sprawa Lecha Wałęsy
Sławomir Cenckiewicz
,,Sprawa Lecha Wałęsy" to obok książki ,,Wałęsa. Człowiek z Teczki." publikacja Sławomira Cenckiewicza budząca niezmiennie duże kontrowersje i napędzająca wciąż widoczne spory między dwoma przeciwstawnymi obozami - zwolenników oraz przeciwników Lecha Wałęsy. Już w pierwszym rozdziale autor argumentuje potrzebę historycznego rozliczenia się z mitem oraz tzw. ,,legendą Wałęsy". Wysuwa tutaj konieczność podejścia naukowo-badawczego do zagadnienia. Pada sformułowanie ,,immunitetu historycznego", którym wydawał się przez lata legitymować były prezydent III RP. Jako historyk jestem pełen poparcia dla paradygmatu prezentowanego przez Cenckiewicza, który zmierza jedynie do ukazania prawdy dziejowej na temat swoistej roli Wałęsy w latach 1970 - 1976 a nie jak niektórym mogłoby się wydawać całkowitego zanegowania jego znaczenia i wkładu w ostateczne obalenie komunizmu w Polsce. Uważam taki wstęp za konieczny ze względu na fakt, iż niektórzy zwolennicy Lecha nie daliby powiedzieć na jego temat niczego złego a wszystkie dokumenty które ewentualnie rysują go w gorszych barwach zaleciliby włożyć na zawsze do szafy lub spalić. Zaznaczam, że piszę to z pozycji całkowicie neutralnej. Rozdział drugi jest próbą przedstawienia działalności agenturalnej ,,Bolka" w latach 1970-1976. Posiada całkiem wymowny tytuł ,,Bolek w akcji". Wszystko jest naprawdę dobrze udokumentowane i poparte załączonymi zdjęciami niektórych materiałów ze zbiorów IPN. Cenckiewicz jawi się w moim odczuciu jako fachowiec z doświadczeniem jeśli idzie o kwestię interpretacji materiałów źródłowych. W dalszej części książki podążając osią chronologiczną wydarzeń dziejowych mamy szansę jeszcze raz przeżyć działalność WZZ, pamiętny sierpień 80', ,,karnawał Solidarności", strajki 88' i Okrągły Stół. Wszystko to zostało przedstawione skrótowo i syntetycznie ze szczególnym wskazaniem na rolę Wałęsy i jego ewentualne powiązania z SB. Całkiem klarowny dyskurs historyczny zaczyna się nieco komplikować wraz z opisem pierwszej połowy lat 90. Poszczególne zmiany rządów, kwestia lustracji i rzekomego ,,wypożyczania dokumentów" kompromitujących przez urzędującego ówcześnie prezydenta opisane są w nieco mniej przystępny sposób. Autor zasypuje nas nazwiskami pracowników UOPu, numerami teczek czy kodami katalogowymi prawdziwych i rzekomo sfabrykowanych akt, które potwierdzają wyprowadzone przez niego tezy dotyczące agenturalnej przeszłości Wałęsy w latach 1970-76. Narracja poprzez perypetie lustracyjne późnych lat 90 doprowadza nas ostatecznie do roku 2008. Wszystko wydaje się przedstawiać bardzo spójny obraz i raczej nie pozostawia zbyt wiele na domysły czy kontry ze strony czytelnika, który mógłby zechcieć ewentualnie Wałęsę całkowicie ,,wybielić". Uważam ,że książka Sławomira Cenckiewicza jest publikacją potrzebną. W pewnym sensie ten ciężki temat został całkiem przystępnie spopularyzowany. Tam gdzie się dało użyto naprawdę fajnego języka. Wyobrażam sobie też ogrom pracy z dokumentami i materiałem dowodowym jaką musiał włożyć historyk aby stworzyć niniejszą publikację i móc ją później obronić przed ewentualnymi zarzutami. Jak najbardziej polecam podejść do tej pozycji jako do próby odsłonienia realiów a nie ataku na naszą narodową legendę. Dzięki temu uczymy się swoistej pokory wobec prawdy dziejowej.
Pawliq88 Pawlica - awatar Pawliq88 Pawlica
oceniła na83 lata temu
SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii Sławomir Cenckiewicz
SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii
Sławomir Cenckiewicz Piotr Gontarczyk
Pamiętam jak dziś rok 2008 i premierę tejże książki. Pamiętam również jaki medialny skandal wywołała, jak jeszcze bardziej podzieliła i tak już skłóconą polską scenę polityczną, której jedna część ochoczo wtórowała autorom i rzucała oskarżenia, a druga z kolei odsądzała ich od czci i wiary, nazywała prawicowymi oszołomami itd. itp. Publikacja na tle innej wydanej do tej pory literatury naukowej, popularnonaukowej, publicystycznej poświęconej Wałęsie, która przedstawiała go jako postać niemalże bez skazy, tego co to zapoczątkował proces upadku komunizmu, naszego bohatera, wywołała niemały szok i niedowierzanie. Istne trzęsienie ziemi. Oto bowiem ktoś podniósł rękę na symbol, pewną świętość. I nie zrobił tego na zasadzie plotki, pomówienia, aby zbić na sensacyjnych informacjach polityczny kapitał, czy samemu uzyskać rozgłos i popularność. Nie, ten ktoś uderzył w Lecha Wałęse wyjątkowo przemyślanie i celnie. Na tyle celnie, że mimo upływu lat, odgrażania sie w mediach rozmaitymi procesami sądowymi wobec autorów książki, były przewodniczący NSZZ Solidarność swe groźby zakończył na słowach. O czym to może swiadczyć? Dziś, po 17 latach, kiedy emocje znacznie już opadły i sam temat już tak nie szokuje, można powiedzieć jedno - autorzy wykonali iście tytaniczną pracę. Przekopali się przez tysiące dokumentów, oczywiście te które się zachowały, bo MSW na początku lat 90-tych zdołało ich sporo zniszczyć, a prawdopodobnie niszczył je także sam bohater książki, o czym dalej. Nie jest to biografia Lecha Wałęsy, tylko praca o charakterze ściśle naukowym której głównym celem jest wyjaśnienie złożonej kwestii relacji i związków Wałęsy z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa oraz związanych z tym konsekwencji. Oprócz szeroko cytowanych materiałów źródłowych, zawiera wiele szczegółów, wydawało by się na pozór nieistotnych wątków pobocznych, które w zamyśle mają wyjaśnić czytelnikowi i jeszcze dokładniej przybliżyć bieg wydarzeń. Nikt jednak tutaj nie oskarża Wałęsy otwarcie o bycie agentem, gdyż materiały, które by wprost to potwierdzały, w tajemniczy sposób zniknęły po wypożyczeniu swojej teczki przez ówczesnego prezydenta w 1995 roku i pomimo klauzuli tajności powróciła ona znacznie zdekompletowana. Pozostają więc wypowiedzi świadków, notatki służbowe, sprawozdania, analizy fragmentów zapisów stenograficznych, fragmenty opracowań, raporty, najróżniejsze opinie i badania. Tutaj nie ma teorii spiskowych, domysłów, gdybania, w zasadzie na wszystko jest odpowiedni dowód. Chylę w tym miejscu jeszcze raz czoła za upór, konsekwencję i wytrwałość. W liczącej ponad 700 stron pracy aż roi się od przypisów, które nierzadko zajmują więcej miejsca na stronach niż regularny tekst, co powoduje że lektura wymaga dużego skupienia i uwagi. Choć oczywiście wielu obywatelom Polski jest z nią nie po drodze, to książka ta jest bardzo potrzebna. Dlaczego? Bo jest pewnym świadectwem naszej skomplikowanej, trudnej historii. Otóż jakkolwiek nie ocenialibyśmy postaci Lecha Wałęsy, jako przywódcy NSZZ Solidarność, jego późniejszej prezydentury III RP w latach 1990-1995, bez względu na jego faktyczne i niezaprzeczalne zasługi dla naszego kraju oraz czegokolwiek nie uważamy o Sławomirze Cenckiewiczu, Piotrze Gontarczyku, Instytucie Pamięci Narodowej, jakkolwiek głośno nie będą starać się zakrzyczeć ich środowiska Gazety Wyborczej czy TVN-u, w świetle przytoczonych materiałów - fakty są faktami i nie sposób ich podważyć. Lech Wałęsa w latach 1970-1976 był tajnym współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o kryptonimie "Bolek". Natomiast interpretacje i wnioski zostają już dla czytelników książki.
Szymon - awatar Szymon
ocenił na88 miesięcy temu
Dzieje głupoty w Polsce Aleksander Bocheński
Dzieje głupoty w Polsce
Aleksander Bocheński
Świetna książka jasno pokazująca skąd się wzięły i jak zostały spopularyzowane przez historyków różne bzdury w stylu “Polska Chrystusem narodów” (za moich młodych lat wbijano nam to do głów) oraz inne mesjańskie bzdety, obłąkane czczenie klęsk narodowych - ta okropna gloryfikacja bezsensownych i szkodliwych powstań podparta sloganami o honorze i moralności trwa niestety nieprzerwanie... Czyta się ciężko, jednak zdecydowanie jest to lektura warta wysiłku. Szczególnie dla osób zainteresowanych historią i polityką - jest tu bowiem mowa o bardzo ciekawym okresie w dziejach państwa polskiego – upadku I Rzeczpospolitej i jego przyczynach w opiniach przeróżnych historyków , a opinie na ten temat autora i (rzadko spotykane w historycznych opracowaniach) spojrzenie na rządy Sasów i Poniatowskiego – są przeciekawe. Większości kojarzą się one jak najgorzej - bo tak nas wszystkich w szkołach uczono. Dobrze zapoznać się z odmiennym punktem widzenia. Niekoniecznie po to by się z nim zgodzić, ale to wspaniała inspiracja do przemyśleń. Każdy kto śledzi uważnie to co dzieje się w dzisiejszej polityce, czytając tę książkę dostrzeże, że nic się nie zmienia, brednie opowiadane przez nasze elity i stare mity powielane przez kolejne pokolenie historyków są dokładnie takie jak to piętnuje Bocheński, a slogany o honorze i wyższości moralnej (przeplatane pedagogiką wstydu dla urozmaicenia) mają się ciągle wspaniale... Polecam wszystkim właśnie to wydanie – Universitas . Jest dużo bogatsze niż poprzednie, zawiera więcej materiałów, spory aneks oraz ciekawy tekst Jana Sadkiewicza “Realizm słabych”. To cegła, ale każde słowo warte jest uwagi. Zastąpiła na półce w mojej biblioteczce wydanie poprzednie, które spoczęło w torbie: “do wyniesienia”:)
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na81 miesiąc temu
Józef Piłsudski – legendy i fakty Tomasz Nałęcz
Józef Piłsudski – legendy i fakty
Tomasz Nałęcz Daria Nałęcz
Ta książka rzuca inne spojrzenie na taką postać, którą był marszałek Józef Piłsudski. Tutaj poznajemy jego charakter, jego egocentryczne myślenie. Autorzy podkreślają, że sam Piłsudski zaprzeczał jakoby miał dążyć do dyktatury, do posiadania władzy absolutnej. Dzięki niemu Polska powróciła na mapy, ale tu jest smutna prawda, że wielkich ludzi tylko na początku się docenia, a potem ludzie zaczynają mu pluć w twarz. Najbardziej zaskakujące jest to, że ludzie, którzy działali z nim ramię w ramię w Legionach, później odwrócili się przeciwko niemu. Prawdziwi dorobkiewicze, jak Władysław Sikorski albo Edward Rydz Śmigły, zwłaszcza ten drugi, który wydał zdradziecki rozkaz, w 1939 aby z Bolszewikami nie walczyć. No i Józef Beck, którego nieudolna polityka zagraniczna, była kolejnym gwoździem do trumny dla Polski. Mniejsza o to. Z książki można się dowiedzieć, że przez krótkowzroczność i naiwność Piłsudskiego, powstało nowe zagrożenie Rosja Bolszewicka. Nie kiwnął palcem, aby wspomóc Carat w walce z czerwonymi. Nie dziwi mnie, że Bolszewicy uznawali państwowość Polski, mieli w tym ukryty interes… przyszła Polska Republika Rad. Takie można już wyciągnąć wnioski. Wyróżnione cytaty: ,,Sam Denikin szacował we wspomnieniach te siły bolszewickie na czterdzieści tysięcy i twierdził, że to one odebrały mu zwycięstwo. Wręcz oskarżał Piłsudskiego o walne przyczynienie się do ocalenia władzy radzieckiej”. ,, Pisze się nieraz, że Piłsudskiego popychała na wschód antykomunistyczna obsesja. Lecz jest w tym stwierdzeniu tylko część prawdy. Rzeczywiście do komunizmu i przeprowadzonych przez bolszewików zmian społecznych odnosił się z wrogością. Mówił o tym niejednokrotnie, najczęściej zresztą w kontaktach z przedstawicielami Zachodu spragnionymi tego typu deklaracji. W gruncie rzeczy jednak, choć komunizm odrzucał i potępiał, obojętne mu było, jaki ustrój zapanuje w Rosji. Gotów był nawet, acz z charakterystycznym dla antykomunisty grymasem niezadowolenia, zaakceptować rządy bolszewików. Mylnie, bowiem oceniał ich charakter i dlatego był przekonany, że pogrążą Rosję w chaosie, pozbawiając ją mocarstwowości. To zaś oceniał, jako zjawisko nadzwyczaj dla Polski korzystne.”. ,, Oczywiście, to Piłsudski naraził ojczyznę na śmiertelne niebezpieczeństwo, którego widmo oddalił dopiero wysiłek całego narodu. Argumentacja ta, wielokrotnie później powtarzana, miała jednak i słabe strony. Nawet nieparający się wojskowością laik wiedział, że wysiłek narodu wówczas jest skuteczny, jeśli ktoś odpowiednio go spożytkuje. A ów sąd nieuchronnie kierował wzrok w stronę wodza”. Tutaj poznajemy ‘’Dziadka” Piłsudskiego z gorszej strony. Jego krótkowzroczność naraziła Polskę na niebezpieczeństwo. Może za jego życia jeszcze wszystko miało się na dobrze, tylko na pozór, ale później system, który sam zbudował zaczął się walić. Jego wyznawcy zaczęli obierać własne kierunki i w ten sposób Polska straciła później wolność zaraz po wybuchu drugiej wojny światowej. ,, Promienność wielkiego czynu i wielkiego serca przygasła w oczach tych, których marność nie znosi zbyt mocnego blasku. Minął czas ofiary życia, odszedł w cień szary żołnierz polski. Rozpoczęła się krecia, żmudna robota pieniacza i warchoła, pyskacza i demagoga”. W ten sposób wielkie czyny Piłsudskiego zostały „uhonorowane”. Po odzyskaniu niepodległości zaczęli wyrażać wdzięczność marszałkowi, krytykując go, umniejszając mu. Przeważnie dorobkiewicze i endecja. Jak napisałem na początku książka rzuca inne spojrzenie na postać naczelnika i sam też uważam, że względem polityki zagranicznej, a zwłaszcza wobec Rosji Sowieckiej, był bardzo naiwny. Dopadła go krótkowzroczność. Biała czy Czerwona Rosja była złem, jedna i druga wroga Polsce. Jednakże jak można było myśleć, że rewolucja Lenina pozbawi Rosję mocarstwowości? Obalenie caratu nie ostudzi rosyjskiej megalomanii. Uważam, że Piłsudski tutaj dał ciała. Trzeba było ten chwast wyrwać, jak tylko urósł. Ostatnia rzecz? Dziwi mnie, że Niemcy i ZSRR też ogłosiły żałobę po jego śmierci, ale z drugiej strony myślę sobie, że jego, jako wroga bardzo szanowali… Gdyby nie parę rzeczy, gdyby nie parę zaniedbań, to Polska mogłaby być przeciwwagą dla Rzeszy Niemieckiej i dla Związku Radzieckiego. Cały potencjał zmarnowany…
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Gazeta Wyborcza - początki i okolice

Więcej

Opowiada ona mianowicie (spróbuję to ująć jednym zdaniem),w jaki sposób (podstępny i nieuczciwy) pewne wąskie środowisko przywłaszczyło sobie i rozbudowało narzędzie, które pozwala mu sprawować - bez żadnej odpowiedzialności przed współobywatelami - część nieformalnej władzy w Polsce, oraz co z tego wynikło dla mojej Ojczyzny, a także kto i jakie ma z tego korzyści.

Opowiada ona mianowicie (spróbuję to ująć jednym zdaniem),w jaki sposób (podstępny i nieuczciwy) pewne wąskie środowisko przywłaszczyło sob...

Rozwiń
Stanisław Remuszko Gazeta Wyborcza - początki i okolice Zobacz więcej

Publikowane regularnie na łamach "Gazety Wyborczej" teksty, podpisane przez kilku wspomnianych powyżej autorów, tworzą wizerunki negatywne ludzi bądź środowisk, których wybory ideowe naruszają hegemonię słusznych postaw, projektowaną przez środowisko "Gazety Wyborczej" w odniesieniu do polskiej polityki, kultury i historii.

Publikowane regularnie na łamach "Gazety Wyborczej" teksty, podpisane przez kilku wspomnianych powyżej autorów, tworzą wizerunki negatywne l...

Rozwiń
Stanisław Remuszko Gazeta Wyborcza - początki i okolice Zobacz więcej

Z tekstów przytoczonych w tej osobliwej antologii wynika niezbicie, że środowisko "Wyborczej" charakteryzuje pewien specyficzny zestaw cech, które wprawdzie występują również wśród zwykłych ludzi, grup i mikrospołeczności, ale TU są niejako podniesione do kwadratu. Do cech tych zaliczyłbym w pierwszym rzędzie mentalność Kalego, klanową solidarność, wyraźnie określoną hierarchię autorytetów, funkcjonalno-organizacyjne podobieństwa do mafii (nie w sensie prawa karnego, rzecz jasna),cenzurowanie inicjatyw, nieuczciwość polemiczną, poczucie własnej wyższości i nieomylności oraz antysemityzmową fobię.

Z tekstów przytoczonych w tej osobliwej antologii wynika niezbicie, że środowisko "Wyborczej" charakteryzuje pewien specyficzny zestaw cech,...

Rozwiń
Stanisław Remuszko Gazeta Wyborcza - początki i okolice Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne