rozwińzwiń

To, co zostaje

Okładka książki To, co zostaje autora Glen Duncan, 9788360159347
Okładka książki To, co zostaje
Glen Duncan Wydawnictwo: Vesper literatura piękna
314 str. 5 godz. 14 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Love remains
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
314
Czas czytania
5 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-60159-34-7
Tłumacz:
Joanna Studzińska
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup To, co zostaje w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki To, co zostaje

Średnia ocen
6,5 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce To, co zostaje

avatar
132
41

Na półkach:

W skrócie: opowieść, raczej, dedykowana ludziom zdolnym do samodzielnego powrotu do równowagi psychicznej po przeczytaniu książki przedstawiającej losy ludzi, których spotka doświadczenie, jakiego nikt nie powinien poznać.

Krótka i mocna, jak prawy sierpowy.

Dla ludzi, którzy nie poznali w życiu cierpienia wynikającego z bycia ofiarą, szukających mocnych wrażeń, które można w każdej chwili ,,odłożyć', gdyby okazały się zbyt trudne do udźwignięcia.

Ci, którzy doświadczyli traumy jaką jest relacja z katem, prawdopodobnie uznają, że „w książce to i tak autor złgodził”.

Tak, złagodził.

W skrócie: opowieść, raczej, dedykowana ludziom zdolnym do samodzielnego powrotu do równowagi psychicznej po przeczytaniu książki przedstawiającej losy ludzi, których spotka doświadczenie, jakiego nikt nie powinien poznać.

Krótka i mocna, jak prawy sierpowy.

Dla ludzi, którzy nie poznali w życiu cierpienia wynikającego z bycia ofiarą, szukających mocnych wrażeń, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
405
359

Na półkach: ,

Będę pamiętać tę historię, bo pozwala wspaniałe eksplorować świat uczuć.
Każdy człowiek tworzy własną rzeczywistość - składa się na nią jego historia, perspektywa, doświadczenia i ciało. Zdarzenia mogą zostawiać trwałe ślady.
Warto.

Będę pamiętać tę historię, bo pozwala wspaniałe eksplorować świat uczuć.
Każdy człowiek tworzy własną rzeczywistość - składa się na nią jego historia, perspektywa, doświadczenia i ciało. Zdarzenia mogą zostawiać trwałe ślady.
Warto.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
142
57

Na półkach:

...

...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

147 użytkowników ma tytuł To, co zostaje na półkach głównych
  • 74
  • 72
  • 1
34 użytkowników ma tytuł To, co zostaje na półkach dodatkowych
  • 26
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki To, co zostaje

Inne książki autora

Glen Duncan
Glen Duncan
Brytyjski pisarz. Studiował filozofię i literaturę na uniwersytetach Lancaster i Exeter.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pomaluj to na czarno Janet Fitch
Pomaluj to na czarno
Janet Fitch
Książki to potrafią zaskoczyć. Leży taka na półce przez 10 lat odłogiem, bo jakoś nie masz na nią ochoty. A kiedy raczysz ją w końcu łaskawie przeczytać, okazuje się tak dobra, że masz wrażenie, jakby wybuchła ci prosto w twarz... I jeszcze stwierdzasz, że to wspaniałe uczucie i cudowna niespodzianka! . "Pomaluj to na czarno" to bomba jakich mało. Lubię historie, umiejscowione w ciekawszych czasach niż nasze. A tu proszę - akcja tej powieści toczy się w Los Angeles w 1981 roku, a tło fabuły to niezła mieszanka: punkowa subkultura i słownictwo ze slumsów przeplatają się ze sztuką wysokich lotów - Lou Reed po sąsiedzku z Brahmsem, cytaty z wierszy poetów samobójców z zawodzącą country Patsy Cline... A bogaty chłopiec z willi w Los Feliz wyrzeka się bogactwa i wiąże się z dziewczyną nie wiadomo skąd, która nie ma nic. Świat Josie wali się, gdy nagle dowiaduje się o samobójczej śmierci swojego chłopaka. Michael, utalentowany, ale niespełniony artysta, zostaje znaleziony martwy w ustronnym motelu. Josie próbuje zrozumieć, co doprowadziło do tej tragedii i jaką rolę odegrała w tym ona sama oraz zaborcza matka chłopaka, sławna pianistka. Między dwiema nieznoszącymi się kobietami, które teraz łączy żałoba, nawiązuje się bliższa, dziwna relacja, której przygladałam się z wielkim zainteresowaniem. Powieść intryguje od pierwszych do dosłownie ostatnich stron. Stopniowo wyłaniają się fakty z życia Michaela, które stawiają zrozpaczoną Josie przed zagadką, czy w ogóle go znała. Jej wyrzuty sumienia nasuwają jednak pytanie, na ile ta drobna punk girl z tlenionymi włosami jest szczera sama z sobą. Muszę tu powiedzieć, że Michael okazał się bardzo 'moim' typem bohatera, strasznie mi go żal. Jest też dobrym przykładem, jak postać, której fizycznie w książce w ogóle nie ma, może być świetnie sportretowana i skupić na sobie gros uwagi. Mam po tej książce tyle wrażeń, że mogłabym o niej długo i w samych superlatywach. To kawał świetnej, odważnej powieści psychologicznej, niejednoznacznej, chwilami szokującej. Pięknie napisanej, do przeżywania.
olga - awatar olga
oceniła na95 lat temu
Schiza Paulina Grych
Schiza
Paulina Grych
Tytuł: „Schiza” Autor: Paulina Grych Wydawnictwo: Wab Data wydania: 01.01.2008 Powstanie obrazu w oku człowieka to załamanie światła pod odpowiednim kątem, odebranie bodźców przez mózg i ich połączenie. Każdy stworzony obraz dodatkowo jest skanowany przez nasze osobiste filtry: dzieciństwa, wychowania, otaczającego nas środowiska i naszych własnych przeżyć. Widzimy ten sam obraz, patrzymy w tym samym kierunku ale interpretacja jest dla każdego z nas inna. Ten sam obraz a tak bardzo różny. Nasze wewnętrzne filtry charakteryzują nas jako ludzi. Jesteśmy tacy sami a tak bardzo inni. Paulina Grych w książce „Schiza” pokazuje zwykłych, niezwykłych ludzi, „potłuczonych”. I dla nich zadedykowana jest ta książka. A jednocześnie dla nas. Styl autorki jest charakterystyczny i nie do podrobienia. Czytamy opowiadaną historię i gubimy się w wątkach, w natłoku myśli, interpretacji, widzimy tylko poplątane myśli całości, chcemy szczegółów, by zacząć układać te puzzle. I czytamy..... Narrator pokazuje nam tę splątaną z kilku osób włóczkę i powoli, krok za krokiem ją rozplątuje. Puzzle wskakują na właściwe miejsca. I tak poznajemy Beatę, schizofreniczkę, która słyszy głosy aniołów. Jankę, malarkę, „niespokojną duszę”. Dianę, córkę Janki, która swoimi zaniedbaniami zostawiła w Dianie trwały ślad braku miłości. Henryka-jebakę, Żyda z trudnym dzieciństwem, przemocą w domu ze strony ojca i nieobecnej wycofanej matki, która jest współuzależniona. Którego poszukiwania bezpieczeństwa i miłości ciągle okazywały się drogą donikąd. Marka, żołnierza, który walczył w Iraku i Afganistanie i zmaga się z traumą wojenną. Wszystkie nitki splątane w jeden kłębek wspólnych obaw, traum, prób ucieczki przed sobą samym. „Wariatowi” nikt przecież nie uwierzy, komu powie? Losy tych ludzi łączą się przypadkiem, a może w sposób zamierzony przez los. Poznają się, rozmawiają. Nieśmiało zaczynają tworzyć grupę. Przeżywają wspólne troski i radości. Zaczynają rozwiązywać swoje własne supełki w tych splątanych kłębuszkach przy wzajemnym szacunku i wsparciu. I historia "potłuczonych" jest pięknie spięta klamrą oczywistych nieoczywistości. Autorka podejmuje temat chorób i zaburzeń psychicznych. Pokazuje nam tylko część z nich, ale oswaja nas z nimi. W 2008 roku, kiedy książka była wydana kończyłam studia a świat „potłuczonych” był w Polsce obcy nam wszystkim. Temat tabu. Zakazany. Brudny. Mówiono: „wariat”, „psychiatryk”. Dziś w Polsce wcale nie jest lepiej z naszą świadomością. Z mojej perspektywy ta powieść jest innowacyjna jak na tamten czas. Rok 2008. W sposób nienachalny, z dużą dawką wiedzy wplecionej zamierzenie, ogromną dawką empatii, współczucia i zrozumienia autorka pokazała nam wszystkich bohaterów i problemy, z którymi się zmagają. Przekazana spora dawka wiedzy niczym z podręcznika psychiatrii. I pokazuje, że „potłuczeni” to również ludzie, którzy mają prawo żyć w społeczeństwie na równych prawach z innymi. Bardzo ważny jest szacunek i wzajemna akceptacja. Autorka pokazuje wartość psychoterapii i grupy wsparcia. Nie od dziś wiadomo, ze sukcesem leczenia wielu chorób i zaburzeń, nie tylko psychicznych, jest leczenie w grupie (skuteczne metody leczenia alkoholizmu i słynne kluby AA, gdzie opowiadanie swojego świadectwa dawało siłę i nadzieję innym chorym na pozostanie w trzeźwości). Wspólna rozmowa, wspólne spędzanie czasu, wspólne zabawy, wzajemne wsparcie otwiera drzwi do akceptacji swojej choroby lub zaburzenia. Daje odwagę do walki o siebie. Przygotuj się na cały rollercoster emocji. Każdego z bohaterów nienawidzisz i kochasz jednocześnie, odkładasz z niechęcią i płaczem tę opowieść, by za chwilę krótszą lub dłuższą powrócić do niej jeszcze zachłanniej. Rozplątywanie każdej z nitki splatanego kłębka historii bohaterów boli, zmusza do refleksji nad samym sobą. Widzisz siebie, swoje przeżycia. Chcesz uciec, próbujesz, walczysz sam z sobą, ale wiesz już, że to nie ma sensu. Nie ma możliwości, by uciec przed samym sobą. Każdy z nas dojdzie do swojej „ściany” pytanie pozostaje otwarte: czy jesteś gotowy o siebie zawalczyć i czy jesteś gotowy na zmianę. Każdy z nas boi się zmiany, powodując dysonanse, ból. Wolimy to, co znamy, co jest „oswojone” przez nas. Zawsze boli. Ta historia pokazuje i daje nadzieję, że warto walczyć o samego siebie, swój świat, swój dobrostan i szczęśliwość :) Trzeba jednak pamiętać, że to proces, długi proces. Ale zawsze warto. Dla siebie to zrobić. Zachęcam i polecam. Ostrzegam, że to nie będzie zwykłe czytanie, a twoja własna psychoterapia. Jesteś gotowy/a?
Jeanette ksiazka_na_przesluchaniu - awatar Jeanette ksiazka_na_przesluchaniu
ocenił na103 lata temu
Drogi Osamo Chris Cleave
Drogi Osamo
Chris Cleave
Bałam się tej powieści. Czytałam z tej serii „Milion małych kawałków” James’a Freya i do dzisiaj czuję w sobie zawarty w niej ból. Sama nazwa serii - „Demony” mówi już wiele. Jednak powieść była tak dobra, że kupiłam kolejną z tego cyklu, chociaż na jej przeczytanie odważyłam się dopiero teraz, po kilku latach i o te kilka lat za późno. Ze względu na tematykę – terroryzm. Już jej pojawienie się na rynku wydawniczym 7 lipca 2005 roku było tragicznym zbiegiem okoliczności. W dniu zamachów terrorystycznych w londyńskim metrze. Na dodatek została oceniona przez krytyków jako najbardziej bulwersująca książka roku. Pod tym właśnie kątem zaczęłam ją czytać. Jej główna bohaterka, mieszkanka Londynu, której imienia nigdy nie poznałam, doznała stresu traumatycznego na wieść o śmierci swojego męża i czteroletniego synka. Jej chłopcy, jak o nich mówiła, wybrali się na stadion kibicować drużynie Arsenalu w rozgrywkach piłki nożnej. Znaleźli się na nim w momencie wysadzenia go przez Al-Kaidę. Kobieta postanowiła napisać list do jej przywódcy, Osamy bin Ladena. Słowami „Drogi Osamo...” rozpoczęła konfesyjną opowieść o sobie, swojej rodzinie, o samym zamachu oraz życiu przed i po nim. O traumie, której „płomienie wypalają cię od środka a hałas nie cichnie nigdy. Możesz przyciskać z całej siły dłonie ale i tak nie zdołasz go zagłuszyć. Ogień będzie szalał z niewiarygodnym rykiem i wściekłością. A najdziwniejsz jest to że ludzie siedzący obok ciebie w autobusie czy pociągu w ogóle niczego nie słyszą.” Opowieść pełna skrajnych emocji nie miała jednak w sobie niczego ckliwego. Była za to prosta gospodyni domowa, zdradzająca żona, wprawdzie wygadana trzydzistolatka, ale niemająca pojęcia o znakach interpunkcyjnych, której Osama odebrał męża i dziecko. Kobieta, która próbowała zrozumieć swojego oprawcę, a odkryła przypadkowo, że winnych zamachu jest więcej. Okazali się nimi jej rodacy - decydenci. Wczytując się dobrze w jej list, można usłyszeć krytykę pod adresem brytyjskiego rządu przedkładającego polityczne cele nad życie ludzi. Rodziny królewskiej, która okazała się bezsilną w momencie zagrożenia. Rodaków, którzy w obliczu nieszczęścia nadal walczyli między sobą kierowani wzajemną nienawiścią i egoizmem. W ostateczności bohaterka dochodzi do jednego wniosku – „Cóż Osamo niekiedy tak sobie myślę że zasłużyliśmy na to co nam zrobiłeś.” Najsmutniejsze był to, że cały ten żal, rozczarowanie politykami i ludźmi, autor przelał na mnie i chcąc, nie chcąc, powoli zaczynałam przechodzić na stronę ofiary i kata. Głos jednej osoby stał się spojrzeniem ogólniejszym na kondycję psychiczną i moralną ludzkości, próbującej zatrzymać machinę nienawiści poprzez ukazanie wyrwy w swoim sercu, o której ostre krawędzie miał poharatać sobie palce nie tylko Osama, ale każdy czytający jej słowa. Głos matki, która chciała tylko kochać swojego synka i dla której miłość była naturalniejszym uczuciem niż nienawiść. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na66 lat temu
Biegając z nożyczkami Augusten Burroughs
Biegając z nożyczkami
Augusten Burroughs
Rodzice trzynastoletniego Augustena - znużony, wiecznie nieobecny alkoholik oraz niedoszła egzaltowana poetka - przechodzą przez rozwód. Ojciec w ogóle nie interesuje się chłopcem i odchodzi do nowej rodziny, matka zaś popada w kryzys psychiczny i postanawia oddać syna pod opiekę swojemu psychiatrze, doktorowi Finchowi, przy którym Timothy Leary mógłby uchodzić za eksperta z Radia Maryja. Rodzina Finchów żyje w brudzie, bez żadnych reguł, dzieci nie muszą chodzić do szkoły, sprzątać, myć się, mogą za to palić trawkę, upijać się i uprawiać seks z dorosłymi. Dr Finch uważa, że trzynastolatek jest już dorosłym, więc nie należy przeszkadzać mu w zażywaniu narkotyków ani w "związku" z ponad połowę starszym chłopem. Zamiast zająć się dziećmi, woli szukać znaków od Boga we własnym stolcu albo oddawać się masturbacji w specjalnie przeznaczonym do tego pokoju. Z kolei Deirdre Burrougs oddaje się pasji pisarskiej, wypierdując swoje żenujące poematy, albo wdając w romanse, o których opowiada synowi prosząc, by mówił jej na "ty". W takich warunkach spragniony stabilizacji i normalności Augusten będzie musiał spędzić kolejną dekadę swojego życia. Nie wiem jakim cudem ta pozycja znalazła się w bibliotece dla dzieci i młodzieży - owszem, autor opowiada o byciu nastolatkiem, jednak w książce roi się od ostrych scen erotycznych, gdzie czytamy co kto komu i w jaki sposób robi, np jak Augusten widzi swoją matkę uprawiającą seks oralny z inną kobietą. Opisano także seksualną relację trzynastoletniego Augustena z trzydziestoletnim mężczyzną - nie potrafię zrozumieć, czemu osoby piszące o książce nazywają to "związkiem" i "romansem", nie można mówić o żadnym związku, gdy stary dziad uprawia seks z chłopcem, który jest jeszcze w podstawówce. Już sama ta zawartość mogłaby być zrozumiałym powodem, dla którego Biegając z nożyczkami była głośną książką. Kolejny jest pozew sądowy, który autorowi wytoczyła rodzina doktora Rodolpha H. Turcotte'a - przedstawionego w książce jako dr Finch. Rodzina Turcotte uważa, że Burroughs większość scen ze swojego pamiętnika zmyślił i nie miały one miejsca. Co gorsza, mieli pretensje, że przez książkę (a potem również przez adaptację filmową) byli szykanowani i atakowani. Jako bohater-narrator Burroughs stara się pokazać swoją przemianę na przestrzeni lat. Opowieść zaczyna zagubione dziecko spragnione reguł, porządku i stabilizacji, potem kontynuuje są nastolatek zafascynowany rzeczami, które może odkrywać dzięki zaniedbaniu przez dorosłych i które go pochłaniają - kończy dorastający młody mężczyzna, powoli zaczynający rozumieć, że to, co przeżył, nie było miłością, tylko przemocą i szukający swojego miejsca w świecie. Z jednej strony Augusten wciąż tęskni za jakimś porządkiem i normalnością, z drugiej ma poczucie, że nie pasuje do tego, co uchodzi za normalne (np. szkoła) i że nie umie dostosować się do tego, jak żyją inni. Przypominały mi się wspomnienia Christiane, berlińskiej narkomanki, której również rodzice pozwalali na wszystko w imię uszanowania jej "wolności" i której tak samo przyniosło to więcej szkody niż pożytku - zresztą Burroughs ostatecznie został osobą uzależnioną tak samo jak Christiane. Augusten stwierdza w pewnym momencie, że "gdy nikt nie mówi ci co masz robić, nikt też nie mówi ci czego masz nie robić". Biegając z nożyczkami odbieram jako krytykę całego pokolenia lat 60., które nie potrafiło dorosnąć i zmusiło swoje dzieci do tego, by wychowywały się same. Książka Burroughsa jest ciekawa, ale momentami tak niesmaczna, że nie wzruszył mnie nawet znaleziony między stronami zasuszony gryzek. Raczej nie będę do niej wracać, nastomiast mogę z czystym sumieniem polecić film na jej podstawie, gdzie na szczęście oszczędzono widzowi oglądania genitaliów w akcji. Jedyna wada jest taka, że filmowy Augusten wygląda na dorosłego chłopaka, a w rzeczywistości miał zaledwie trzynaście lat.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na61 rok temu
Bubble gum Lolita Pille
Bubble gum
Lolita Pille
Przeglądasz kolejną stronę z książkami. Przewijasz, przewijasz i przewijasz aż nagle dostajesz olśnienia. Pozycja, która od dawna znajdowała się na Twojej liście do przeczytania, niedostępna we wszystkich księgarniach w których szukałeś objawia się niczym Święty i kusi swoją atrakcyjną ceną- nieco ponad piątaka. Czy można przejść obojętnie? Czy można zbyć to machnięciem ręki i przewijać dalej? Prawdopodobnie jest to możliwe jednak w moim przypadku niewykonalne. "To się zaczyna w nocy, sam nawet za bardzo nie wiem, co mam robić, nie śpię. Nawet nie masz pojęcia, co to jest: samotność, cisza, wilgotne ciepło poduszek sto razy obracanych, nasłuchiwanie odgłosów kroków i samochodów na ulicy, czyjegoś głosu, błysk latarni, tortury przeszłości, strach przed przyszłością, czy będzie taka jak przeszłość, a potem białawy świt poprzez firanki, i te pieprzone ptaki, które jednak śpiewają, wreszcie można zamknąć oczy i zapomnieć… że czegoś mi brakuje." Jest Manon- mała wieśniaczka ze Stacji końcowej, pijąca coca-colę nie light, która postanawia opuścić swoją ruderę i udaje się do Paryża w poszukiwaniu upragnionej sławy i bogactwa. Jest i Derek- miliarder, który odziedziczył majątek po ojcu, chłopak z wyższych sfer, zmieniający ferrari jak rękawiczki, który dla zabawy chce zmarnować komuś życie. Jest także spotkanie, które zmienia wszystko. Chora, kiczowata, wulgarna, intrygująca, tandetna, inna. Właśnie to wszystko sprawia, że książka Lolity Pille jest niesamowita. Od samego początku możesz ją pokochać albo znienawidzić. Odpychający, jaskrawy róż okładki stanowi idealne przeciwieństwo jej czarnej jak smoła treści. Kolejne trafne ukazanie destrukcyjnej egzystencji młodych gniewnych. Zniszczenie przez autodestrukcję czyli coś co ludziom wychodzi najlepiej. Alkohol, narkotyki, seks, przemoc, pieniądze, sława, podporządkowanie można powiedzieć, że to musi być jedna, wielka tragedia, kolejna książka o osiąganiu dna. Jednak "Bubble gum" ma w sobie coś więcej, jest dziwna przez co na swój sposób wyjątkowa. Jej nienormalność przyciąga niczym magnez, hipnotyzuję czytelnika i nie pozwala mu się wyrwać nawet na chwilę. Gdy wydaje Ci się, że już wszystko rozgryzłeś autorka z wielką gracją wgniata Cię w ziemię tworząc niesamowicie zaskakujące zakończenie. Nawet kilka dni po przeczytaniu emocje jakie wzbudziła we mnie wciąż nie opadły i jestem niemal pewna, że jeszcze przez jakiś czas mnie nie opuszczą. Podsumowując "Bubble gum" to szokująca i intrygująca książka. Mimo, że może wydawać się banalna nosi w sobie prawdę, którą jeśli tyko będziesz chciał odnajdziesz, 228 stron prawdy. I nawet jeśli w niektórych momentach jest obleśna, zbyt wulgarna czy też nudnawa to z pewnością jest niezapomnianą lekturą, którą zdecydowanie polecam! "Odetchnąwszy, klnąc, idę dalej ku nie wiem jakiemu celowi, z niemiłym uczuciem, że kręcę się w kółko, ale czyż nie robię tak przez całe moje życie, chodzę bez celu, kręcę się w kółko? I czy to właśnie nie jest życie?"
claudlez - awatar claudlez
ocenił na710 lat temu
Miłość jest straszna Amanda Filipacchi
Miłość jest straszna
Amanda Filipacchi
Właśnie skończyłam.Dziwnie mi trochę dawać 10tkę, która tu się nazywa "arcydzieło", bo ta książka na pewno arcydziełem nie jest;) Ale jest zupełnie inna niż wszystkie, które dotykają tematu miłości! Miłość, jak wiadomo jest dość pokręcona, a tu jest wszystko pokręcone,szczególnie drogi którymi chodzą bohaterzy!! Okładka i tytuł, bo nie lubię w tytule słowa "miłość", zupełnie nie odzwierciedla ducha książki, choć tytuł dość prowokacyjny...cała książka jest napisana językiem dość osobliwym jak na książkę o miłości , do którego raczej nie nawykliśmy w tej tematyce, ani chyba w ogóle. Konstrukcja jest tak zabawna i tak absurdalna, że absurd goni tu absurd, które mimo wszystko wydają się tu jakby normalne. Przyznam,że ciężko nawet to opisać-to trzeba przeczytać,ale uwaga!! Książka zdecydowania nie dla każdego!! To pozycja dla osób, które są zdystansowane do siebie i do innych oraz otaczającego ich świata, myślę że większość która dała tu negatywne opinie, nie zrozumiała wydźwięku ej historii tu opisanej,a język którym jest napisana,choć prosty,t jednak wymagający. Do Osoby czytającej faktycznie "arcydzieła" nie trafi ta lektura zupełnie!! To dla ludzi wyluzowanych, mi wpadła w ręce przez przypadek i była miłą odskocznią od wszystkiego co wokół się dzieje. Kto umie czytać również "między wierszami", doczyta się również ważnych przesłanek, którymi należy się kierować względem miłości!! A ktoś, to jej właśnie poszukuje,niech też przeczyta...pod warunkiem,że jest racjonalistą,a nie romantykiem,bo książka jest zdecydowanie daleka od romansu i romantyzmu!!!
julka_79 - awatar julka_79
ocenił na105 lat temu
Sophie Guy Burt
Sophie
Guy Burt
"...Po raz kolejny rekapituluję fakty: jestem więźniem. Mimo usilnych starań nie znalazłam żadnego sposobu ucieczki. Wydawało mi się, że znam człowieka, który mnie tutaj więzi, byłam w absolutnym błędzie. Muszę go teraz poznać od nowa. Wymaga to czasu, w dodatku nie jestem pewna, czy mi to jakoś pomoże. A ile mam czasu? Tego też nie wiem. Ale co mam począć? Skoro nie widzę innego wyjścia, pozostaje mi tylko robić to, co robię: obserwować Matthew, słuchać jego zwierzeń, starać się go zrozumieć najlepiej jak umiem. Może dowiem się czegoś, co pozwoli mi ułagodzić. Nie wolno mi tracić nadziei, a już w żadnym razie nie powinnam płakać..."(str.107) "...zadaję sobie pytanie czy to się opłaciło i myślę że tak że kiedyś to mi się przyda są rzeczy które warto pamiętać i wciąż przypominać miesiąc po miesiącu rok po roku muszę mieć coś takiego co w razie potrzeby będę mogła później wykorzystać ona od razu mnie zrozumie o czym mówię i myślę że taki haczyk mi na nią wystarczy..." (str.199) Thriller psychologiczny po który sięgnęłam po debiutanckim "Bunkrze" autora. Zawoalowana intryga, narracja pierwszoosobowa, czas teraźniejszy przeplatany powrotem do czasów dzieciństwa. Bardzo ciekawa postać małej Sophie, dwa oblicza, niewinna dziewczynka i manipulator, który dla osiągnięcia korzyści i celu nie cofnie się przed niczym. Nic nie wydaje się takie samo...a zakończenie wbija w fotel i pozostawia wiele wątków otwartych.
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na68 lat temu
Hell Lolita Pille
Hell
Lolita Pille
Jedna z tych książek, od których nie da się odejść na dłuższą chwilę za sprawą swojego charakteru: z jednej strony odpychającego, z drugiej zaś magnetycznego, jak to zresztą bywa przy kontakcie z czymś chociażby z lekka kontrowersyjnym. Nie ma w niej w zasadzie miejsca na budowanie napięcia, gdyż wydarzenia, jakie mają miejsce to od samego początku istny rollercoaster. Wsiadamy i niemal automatycznie ustosunkowujemy się emocjonalnie. Zauważyłem, że sporo osób dało się z łatwością sprowokować autorce. Nie wiedzieć czemu poczuli się zaatakowani przez pełen butności sposób bycia Hell – głównej bohaterki powieści – zamiast podejść do sprawy z należytym dystansem. Poniekąd popadli przez to w takie samo plemienne, pełne uprzedzeń myślenie tworzące sztuczne podziały. Dla mnie osobiście Lolita Pille pokazuje po prostu tę drugą stronę monety elity społeczeństwa – tę mniej oczywistą, nie wywyższoną, lecz pogrążoną przez zebrane bogactwo, wpychające ich wprost ręce dekadencji, pozostającej nie tyle obojętnej na ich majątek i urodę, ile wykorzystującej je, żeby pogrążyć ich jeszcze bardziej. I wbrew pozorom fałszywe przyjaźnie, alkoholizm i narkotyki to ledwie czubek góry lodowej. Można tutaj wystosować wszystkim znane powiedzenie 'Pieniądze szczęścia nie dają', które w gruncie rzeczy nie jest wcale takie kłamliwe. Ostatecznie urodzenie 'ze srebrną łyżką w Vipowskich ustach'; niezapisane prawo do łamania zasad i idąca za tym możność patrzenia z góry na proletariat nie zmienia tego, że wszyscy – cała ludzkość – pozostaje równa wobec cierpienia. Główną siłą tej książki jest daleko idąca, skrzywiona, wręcz patologiczna percepcja na świat protagonistki, będąca podyktowana efektem wieloletnich zaniedbań wychowawczych jej rodziców: de facto obrania metody wychowywania samymi pieniędzmi. Zajęci gromadzeniem ich, mimowolnie bądź nie wycofują się z życia córki, tym samym nie będąc w stanie poświęcić jej należytej uwagi; miłości potrzebnej do prawidłowego rozwoju. Stąd futro, które Hell nieustannie przed nami nosi – ta zewnętrzna oznaka okrucieństwa, którą tak się szczyci – jest jedynie maską, jaką próbuje nałożyć, chcąc na własną rękę dojść do tego, co tak właściwie liczy się w życiu. Z tej perspektywy nie jest już jedynie rozpuszczoną snobką, a po prostu zagubionym, nieszczęśliwym człowiekiem, porzuconym przez najbliższych w równym stopniu, co te dzieci 'prawdziwej' patologii, przepijającej ostatnie pieniądze na chleb i rachunek za wodę. Tak, czasami nawet wszystko oznacza nic.
Tho_Grim - awatar Tho_Grim
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki To, co zostaje

Więcej
Glen Duncan To, co zostaje Zobacz więcej
Glen Duncan To, co zostaje Zobacz więcej
Glen Duncan To, co zostaje Zobacz więcej
Więcej