Córki ognia

Okładka książki Córki ognia autora Gérard de Nerval, 8385158766
Okładka książki Córki ognia
Gérard de Nerval Wydawnictwo: Oficyna Literacka literatura piękna
173 str. 2 godz. 53 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
173
Czas czytania
2 godz. 53 min.
Język:
polski
ISBN:
83-85158-76-6
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Córki ognia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Córki ognia

Średnia ocen
7,5 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Córki ognia

Sortuj:
avatar
838
78

Na półkach: ,

Pierwszą część czytało mi się naprawdę ciężko. Druga z bajkami była już przyjemniejsza i łatwiejsza w odbiorze.

Pierwszą część czytało mi się naprawdę ciężko. Druga z bajkami była już przyjemniejsza i łatwiejsza w odbiorze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

93 użytkowników ma tytuł Córki ognia na półkach głównych
  • 64
  • 26
  • 3
16 użytkowników ma tytuł Córki ognia na półkach dodatkowych
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Ocena 6,9
Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Gérard de Nerval
Gérard de Nerval
Francuski poeta, eseista, krytyk teatralny i tłumacz, przedstawiciel romantyzmu, wolnomularz. Na jego twórczość duży wpływ miała niemiecka literatura romantyczna (tłumaczył na francuski m.in. Fausta Goethego). Jego najsłynniejszym cyklem są sonety Les Chimères, zawierające utwór El Desdichado. Był aktywnym członkiem paryskiej cyganerii artystycznej. Cierpiał na chorobę psychiczną, pod której wpływem popełnił samobójstwo. Pochowany został na paryskim cmentarzu Père-Lachaise.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

René François-René de Chateaubriand
René
François-René de Chateaubriand
Małe objętościowo dziełko Chateaubrianda zajmuje poczesną pozycję w literaturze romantyzmu. Znajdziemy w nim motywy i problemy typowe dla tej epoki, a ściślej dla jej przedstawicieli: nadwrażliwych samotników udręczonych nudą i melancholią, dla których świat zewnętrzny jest tylko lustrem, w którym przegląda się niespokojne ego. Taką postacią jest René, osierocony przez matkę (zmarła przy porodzie),odrzucony przez ojca (zamożnego pana na zamku). Jedynie siostra Amelia odnosi się do niego z czułością, szczerze kochając brata, lecz jak się okaże: w nieoczywisty sposób. W przypływie rozpaczy spowodowanej skrywanym żarem porzuca biednego René na rzecz samego Chrystusa, aby uniknąć grzechu, który zdawał się nieuchronny. Amelia trafia zatem do klasztoru położonego gdzieś na brzegu morskim (czasoprzestrzeń utworu jest mgliście określona),skąd wkrótce brat jej wyrusza do Luizjany, będącej podówczas (koniec XVIII w.) francuską kolonią. Tam zamieszkuje wśród okolicznych Indian (plemię Naczezów). Po latach nalegań opowiada dwóm mentorom, staremu wodzowi Szaktasowi i mądremu księdzu Suel, historię swojego nieszczęścia, które skłoniło go do porzucenia ojczyzny. René, idealizując siostrę (ważny dla romantyzmu wątek miłości doskonałej i niedostępnej zarazem),pogrążony w rozterkach i tęsknotach, nie zdawał sobie sprawy z jej obaw, choć przecież pragnął Amelii tak samo jak ona jego. Recepty na zgryzoty szukał w samotności, to gubiąc się w leśnych ostępach, to błądząc bulwarami antycznych miast, próbując podziwiać ich zabytkowe piękno. Ani w naturze, ani w kulturze nie potrafił jednak znaleźć ukojenia. Stał się jak "puszczyk w ruinach" (Psalm 102),skazany przez los czy raczej samego siebie na oddalenie, wygnanie, alienację. Egzystencja wewnętrzna, urojona, poza ludźmi i światem. Warto zapytać, na ile dobrowolna. Koniec utworu, formalnie będącego opowiadaniem, rodzajem poetyckiej prozy, ma wydźwięk religijno-dydaktyczny. Ojciec Suel poucza bohatera, że ściganie chimer nikogo do szczęścia nie przywiodło i że sens życia leży w postawie chrześcijańskiej: "Młody pyszałku, który mniemałeś, iż człowiek może wystarczyć sam sobie! Samotność zgubna jest temu, który nie żyje w niej z Bogiem [...] Ktokolwiek otrzymał siły po temu, winien je poświęcić ku służbie bliźnich". Ten piękny, szlachetny tekst polecam każdemu, kto chciałby zapoznać się z istotą romantyzmu, a także wszystkim tym, którym wydaje się, że depresja jest chorobą XXI wieku. Otóż nie, dwa wieki temu była równie obecna, choć może dotyczyła głównie artystów i określano ją mianem melancholii czy też bólu istnienia (z niem. Weltschmerz). Wynotowałem z książeczki kilka ładnych i mądrych cytatów: 1) Szczęśliwi ci, którzy skończyli swą podróż, nie opuściwszy portu, i którzy nie wlekli, jak ja, bezużytecznych dni na ziemi! 2) O Boże! gdybyś mi dał kobietę wedle moich pragnień; gdybyś, jak pierwszemu ojcu, przywiódł mi za rękę Ewę dobytą ze mnie samego... 3) Walczyłem jakiś czas przeciw mej chorobie, ale z obojętnością i bez niezłomnej chęci zwycięstwa. 4) Starzec, wraz ze swymi wspomnieniami, podobny jest do spróchniałego dębu w lesie: dąb taki nie stroi się już własnym liściem, ale okrywa niekiedy swą nagość obcą roślinnością, która wyrasta na jego odwiecznych gałęziach. 5) Serce nasze to instrument niezupełny, lira, w której brakuje strun, tak iż trzeba nam oddawać akcenty radości w tonach przeznaczonych dla westchnień. 6) Nie jesteś, młodzieńcze, człowiekiem wyższym przez to, iż widzisz świat w odrażającym świetle. Jeśli kto nienawidzi ludzi i życia, to jedynie dlatego, iż wzrok jego nie sięga dość daleko.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na73 lata temu
Panna de Maupin Théophile Gautier
Panna de Maupin
Théophile Gautier
jedno z największych zaskoczeń roku! nie spodziewałam się wiele po tej książce - ani nazwisko, ani tytuł nic mi nie mówiły, w dodatku słaba dostępność książki i przymus czytania w oryginale [później przeszłam na wersję polską] mnie zniechęcał. już pierwsze strony dają nadzieję na kilka miłych godzin. historia jest ciekawa i wydaje się nawet trochę zbyt oryginalna jak na swoje czasy - kobieta, by poznać świat mężczyzn zanim za któregoś wyjdzie, postanawia udawać jednego z nich i poznać wszystkie sposoby, jakich można użyć, by uwieść kobietę, okłamać ją, zdobyć. po drodze napotyka na wiele oczywistych problemów - musi zacząć używać innego języka, opanować swoje kobiece obyczaje, ruchy, gesty, by nie wzbudzać podejrzeń. rozkochuje w sobie dwie osoby - mężczyznę oraz kobietę, co, biorąc pod uwagę jej płeć, jest źródłem wielu zabawnych opisów rozterek i przemyśleń bohaterów. :) wszystko jest opisane w smaczny, bardzo współczesny sposób. spora dawka ironii, humoru, ciekawych wydarzeń, pięknych opisów. forma epistolarna, jak zawsze, dodaje dynamiki i pozwala na wgląd w duszę i umysł danego bohatera, co czyni z "Panny de Maupin" świetną powieść psychologiczną. a zakończenie... jedno z najciekawszych, jakie czytałam! ta lektura udowadnia, że nie wszystkie trzeba z marszu skreślać - bo lektura, bo romantyzm, etc. bzdura! chciałabym, by współczesne książki przypominały to, co stworzył Gautier. :)
yootsuu - awatar yootsuu
ocenił na811 lat temu
Hernani. Dramat w pięciu aktach Victor Hugo
Hernani. Dramat w pięciu aktach
Victor Hugo
8/10 W historii francuskiego teatru "Hernani" Victora Hugo, pamiętanego przecież głównie przez pryzmat powieści, zapisał się jako wielki i gwałtowny zwrot w stronę romantyzmu i ostateczne zerwanie z klasycyzmem. Akcja dramatu toczy się na początku panowania Karola V, który jest jednym z jego bohaterów, a historia to zaczerpnięty przez Słowackiego w "Mazepie" motyw miłości trzech mężczyzn do jednej kobiety. Choć fabułę tego dramatu "gdzieś już się widziało", ma swój szczególny czar. Hugo bardzo ciekawie żongluje znanymi motywami, porusza typowo wzniosłe tematy miłości, honoru i powinności, ale dzięki przyjemnym w odbiorze rymowanym dialogom buduje porywający klimat. Nieoczekiwana zmiana zachodząca w Don Karlosie jest może pośpieszona, ale bardzo pomysłowa, a typowo tragiczne zakończenie może autentycznie wzruszyć dzięki naprawdę ładnej wymianie zdań pomiędzy kochankami. Najogólniej mówiąc Hugo umiejętnie wyciąga szczerą i poruszającą emocjonalność z raczej nierealistycznej, nieoryginalnej teatralnej fabuły. Oryginalność i świeżość "Hernaniego" zasadza się niestety raczej na szczegółach (mieszanie stylu języka, odejście od sztywnego, nadanie kolorytu lokalnego),ale burzliwa historia wystawienia tego utworu wyjaśnia, jak mało swobody mieli ówcześnie francuscy dramaturdzy w porównaniu z poetami angielskimi, niemieckimi, polskimi czy nawet rosyjskimi. Spodziewałem się po tym jednym z pierwszych dramatów romantycznych znacznie bardziej zdecydowanego zerwania ze wszystkimi zasadami na modłę "Dziadów" i "Kordiana" (szerokopojęta niesceniczność - brak jednolitej fabuły, urywane wątki, przeskoki czasowe i pomiędzy miejscami akcji). Pozostaje mi liczyć, że dramaturgia Victora Hugo w kolejnych dramatach będzie posiadać zdecydowanie bardziej śmiałą formę i głębsze treści. Ale nawet bez tego jest zaskakująco bardzo dobrze.
Hadrian - awatar Hadrian
ocenił na85 lat temu
Fałszerze André Gide
Fałszerze
André Gide
O tym jak nie ulegać społecznym oczekiwaniom. Po raz pierwszy czytałam tę książkę kilkanaście lat temu i z tej pierwszej lektury zapamiętałam tylko scenę trucia się gazem i takie niewyraźne wrażenie, że to było coś innego niż wszystko co dotychczas czytałam, i że mi się bardzo podobało. Tym razem podobało mi się nieco mniej. Jest to książka bardzo wielowątkowa, a przy tym napisana tak jakoś osobliwie. Trudno wyodrębnić tu jakiś główny temat, tak jakby to była książka dosłownie o wszystkim. Jest tu i niewierność małżeńska, nieślubne dzieci, zakazana miłość, dzieci schodzące na złą drogę, uleganie złym wpływom, próby odnalezienia własnej drogi życiowej, dużo rozważań na temat twórczości i samobójstwa, i pewnie pominęłam jeszcze ze dwa tuziny tematów. Trudno też wskazać głównych bohaterów, bo po pierwsze - jest ich mnóstwo, a po drugie - niejednokrotnie ci, którzy wydają się ważni schodzą na dalszy plan, a ci dalszoplanowi zaczynają grać pierwsze skrzypce. W przypadku niemal każdej postaci widzimy tylko jakiś drobny wycinek ich drogi, wiele wątków pozostaje urwanych, bez zamknięcia. Trudno też stwierdzić, kto jest tytułowym "fałszerzem" - przez całą książkę przewija się wątek fałszowania pieniędzy, ale tak naprawdę niemal każda postać jest tu "fałszerzem", kogoś oszukuje, przed kimś udaje. W szczególny sposób rozczulił mnie wątek homoseksualnej miłości, ale nie dlatego że był jakoś szczególnie poruszający, ale przez to że przy pierwszej lekturze mi kompletnie umknął, nie budząc żadnych podejrzeń. Co prawda jest to napisane dość aluzyjnie i enigmatycznie, niemniej wystarczająco jasno, żeby zrozumieć, o co chodzi. A jednak dwudziestoletnim szczawiem będąc, nie załapałam niczego. Ewidentnie byłam kiedyś niewinna jak, z przeproszeniem, nieobsrana łąka, a potem się tak strasznie zepsułam.
niedź - awatar niedź
ocenił na77 miesięcy temu
Powinowactwa z wyboru Johann Wolfgang Goethe
Powinowactwa z wyboru
Johann Wolfgang Goethe
„Powinowactwa z wyboru”Johan Wolfgang von Goethe. „Rzeczy niezwykłe nie dzieją się na prostej i gładkiej drodze”. Powieść uznana z jedną z najbardziej idealistycznych dzieł w dorobku pisarza. W której to styl, kompozycja i sztuka słowa, zostały dopracowane wręcz do literackiej perfekcji. Każda postać ma pewne zadanie, każdy jej ruch jest przemyślany i zaplanowany wręcz z szachową precyzją. Namiętność, zdrada, fascynacja, to wszystko sprawiło, że powieść stała się obyczajowym skandalem, wywołując literackie i społeczne zgorszenie. Ale tym samym paradoksalnie stała się również „kapitalnym dziełem mistrza”. . Fabuła powieści, to miłosna historia małżeństwa Edwarda i Szarlotty, którzy w ramach zauroczenia kierują swe serca ku zdradzie?! Ona do młodego Kapitana a on do młodziutkiej siostrzenicy żony powracającej z pensji, Otylii. I tak zaczyna się gra na uczuciach, emocjach, niebezpiecznych wibracjach, która z pozoru bardzo naiwna, delikatna i przelotna zamienia się w poważny i śmiertelny w skutkach obraz intymnej żarliwości. Fascynacja miłością, staje się obsesją. A obsesja bywa trudna, męcząca, pełna cierpienia i wyrzeczeń. . Na zakończenie zostawiam Wam kilka słów z posłowia Tomasza Manna w tłumaczeniu Jana Błońskiego: „(…) praca była w istocie kapitalnym dziełem mistrza, dobrze skomponowaną powieścią w dwu częściach i tomach, nie największym, ale najwyższym i najszlachetniejszym osiągnięciem w niemieckiej literaturze”.
Bożenka Wykurz - awatar Bożenka Wykurz
ocenił na74 lata temu
Ozimina Wacław Berent
Ozimina
Wacław Berent
Zboża jare i ozime – jako siedmiolatka miałam poważny problem, by zapamiętać które są które. To że jedne sieje się jesienią, drugie na wiosnę – to było logiczne. Ale wymienianie poszczególnych gatunków i przyporządkowywanie ich do odpowiedniej kategorii – to było dla mnie ciężkie. Ale takich rzeczy uczyłam się wtedy na przyrodzie. Tytuł „Ozimina” przywołał te niezbyt miłe wspomnienia. Niczym echo powróciły formułki – nasiona zbóż ozimych, by wydały dobry plon, muszą ulec przechłodzeniu…Biedne, zmarznięte ziarenka… Zaskoczył mnie Wacław Berent swoją powieścią. Pisarz w doskonały sposób potrafił oddać nastrój rozgorączkowania, rozedrgania, któremu z różnych powodów ulegają goście na balu u baronostwa Niemenów. Z urywków rozmów, aluzji, niedomówień, czytelnik powoli poznaje ten specyficzny system naczyń połączonych. Można spokojnie przyglądać się wzburzonej krwi, która rozpala głowy. Miłość i polityka – te dwa tematy zaprzątają głowy biesiadników, a tu do tego jeszcze wojna wybucha – wojna rosyjsko-japońska. Ścierają się ideologie, budzą się nadzieje, ale i strach. Noc pełna tańców, flirtów i gorących dyskusji część gości wyprowadza na ulice Warszawy. Idą w te zakątki miasta, do których normalnie by nie chcieli zaglądać. A na tych ulicach rozgorączkowani ludzie, bo wielkie rzeczy się dzieją… „Ozimina” cechuje się niezwykłym, onirycznym klimatem. Dialogi bohaterów przeplatają ich wewnętrzne monologi i wywody ideologiczno – filozoficzne. Jest duszno, parno, a ranek nie chłodzi rozpalonych głów. Nawet na ulicy przy lutowym przymrozku wszystko kipi. Skąd ta ozimina…? Że niby niewola miała tak zmrozić serce całego narodu, by z wiosną rewolucja mogła wybuchnąć wielkim płomieniem?
onika - awatar onika
oceniła na64 lata temu
Gabinet kolekcjonera. Historia pewnego obrazu Georges Perec
Gabinet kolekcjonera. Historia pewnego obrazu
Georges Perec
Co widzimy, gdy widzimy dzieło sztuki i dlaczego nie zawsze jego prawdziwą prawdę? Czy stajemy się wtedy ofiarami oszustwa, czy też po prostu sami chcemy być oszukani - byle pięknie? Dylemat ten wydaje się głównym tematem książki Georgesa Pereca, w której mistrz twórczo ożywił wyświechtany zdawałoby się motyw „obrazu w obrazie”, relacji między oryginałem a jego imitacją oraz - coraz bardziej chorego - rynku dzieł sztuki. Bardzo lubię książki, których autorzy powołują się na wyimaginowane, acz wiarygodnie prezentujące się źródła. Ulubiony mój polski przykład to „Wieloryb. Wypisy źródłowe” Jerzego Limona, choć tu przedmiotem są fakty historii, a nie sztuka. Przyjemność z „bycia nabranym” zawsze jednak taka sama. I właśnie taka frajda czeka i tu, choć poprzeczka wisi wysoko. Perec przedstawił „źródła” mające wszelkie cechy prawdziwości: to nie tylko same obrazy, ale i opinie na ich temat historyka sztuki, profesjonalne katalogi aukcyjne, opisy obrazów i ich aukcyjne ceny. Fikcja staje się wręcz prawdą - rzecz jasna prawdą Autora. Jego perfidia wobec czytelnika jest tym większa, że wśród zmyślonych twórców i ich obrazów są i płótna prawdziwe, i autentyczni mistrzowie W centrum narracji znajduje się należący do kolekjci piwowara Hermanna Raffke - stający się obiektem niezdrowej fascynacji - obraz „Gabinet kolekcjonera”, który miał odzwierciedlać historie malarstwa, a jednocześnie wykpiwać oczekiwania i publiczności, i marchandów. Ta 78-stronicowa książeczka jest również kpiną z rynku sztuki, gdzie na pierwszym miejscu znajduje się nie przyjemność estetyczna, lecz wymierna finansowo autentyczność obrazu. To także odniesienie do najsłynniejszej książki Autora, czyli „Życia. Instrukcji obsługi” - każdy z opisanych tu 99 obrazów nawiązuje do jednego z jego rozdziałów. Istotę rzeczy odda kilka najcelniejszych cytatów… „Obrazy z kolekcji występowały w charakterze kopii, pastiszów czy też replik i jako takie wyglądały naturalnie kopie, pastisze lub repliki obrazów rzeczywistych”. „Nikt nigdy nie wydawał się znudzony porównywaniem oryginałów z ich coraz to bardziej pomniejszonymi kopiami. Bardzo prędko zabawiono się w obliczenie, że gdy format oryginalnego płótna wynosił trochę ponad trzy metry długości na nieco poniżej dwa wysokości, pierwszy +obraz w obrazie+ miał jeszcze prawie metr na siedemdziesiąt centymetrów, trzeci mierzył nie więcej niż jedenaście centymetrów na osiem, piąty nie osiągał już nawet wielkości marki pocztowej, a szósty miał ledwie pięć milimetrów na trzy”. „Znaczna ilość obrazów – jeśli nie wręcz wszystkie – nabiera prawdziwego znaczenia jedynie w odniesieniu do dzieł je poprzedzających, które są w nim bądź po prostu w całości lub fragmentarycznie odtworzone, bądź też zaszyfrowane za pomocą rozmaitych aluzji”. „Spoglądając na swoją kolekcję, widział w niej płótno przedstawiające go w trakcie podziwiania własnej kolekcji”. „Malując obraz przedstawiający kolekcję obrazów, widział w nim obraz, który właśnie maluje – jednocześnie jego koniec i początek, obraz w obrazie i obraz obrazu”. „Dzieło to przedstawia śmierć sztuki, jest refleksją na temat natury tego świata, skazanego na wieczne powtarzanie swoich własnych wzorów”. „Gazety pittsburskie poświęciły o wiele mniej miejsca obrazom i artystom niż osobistościom obecnym na jej otwarciu”. Nie rozumiem do końca, dlaczego wszyscy tak bardzo koncentrują się na pierwszych zdaniach książek. Dla mnie niemniej ważne są ostatnie, np. takie, jakimi raczy nas Perec; „Badania, które niezwłocznie przedsięwzięto, natychmiast wykazały, iż rzeczywiście większość obrazów z kolekcji Raffkego jest fałszywych – tak jak większość szczegółów tej zmyślonej opowieści, powstałej wyłącznie dla przyjemności, w pogoni za szczególnym dreszczykiem, jakie daje stwarzanie pozorów”. To 5. mój Perec, a nie ostatni, bo ostatnio spory wysyp jego niedrukowanych wcześniej rzeczy… PS I tylko wątpliwość, czy w tym zdaniu Pereca wszystko się zgadza, czy to pułapka zastawiona przez Autora tym razem na nas, Polaków: „Pośród przedstawionych osobistości znajduje się król Polski Władysław Zygmunt”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na81 rok temu
Śmierć w Wenecji. Nowele Thomas Mann
Śmierć w Wenecji. Nowele
Thomas Mann
Długo szukałam tego opowiadania Thomasa Manna. Przyciągał mnie tytuł, a jednak spotkało mnie lekkie rozczarowanie, bo jakoś tym razem nie umiałam zachwycić się prozą tego wspaniałego pisarza. Jego „Czarodziejska góra” czy „Buddenbrokowie” są dla mnie niezapomniane. Może zaskoczenie tematem spowodowało, że jakoś mnie to nie porwało. Moralnie nic mnie nie uwierało, chociaż fascynacja starszego pana na punkcie młodego chłopca przechodząca w obsesję mogłaby wydawać się niesmaczna. Ale od czego w końcu jest literatura? W teorii może opisać i przeanalizować wszystko to, co zakazane lub moralnie niepoprawne w rzeczywistości. Napisane na początku XX wieku musiało być nowatorskie i odważne. Stary Gustaw jak stara wenecka kurtyzana tęskni za młodością i świeżością, ale jego czas już minął. Obawia się choroby i śmierci, ucieka przed nią, jak ćma leci do ognia, tak on lgnie do młodości, ale w tej pogoni z góry skazany jest na porażkę. Stary i samotny przegrywa nierówną walkę. W ogólnym wydźwięku smutna i fatalistyczna, pełna tęsknoty za pięknem i niewinnością. Homoseksualny aspekt nie jest tu tematem przewodnim, ale sposobem na pokazanie tej nostalgicznej tęsknoty. Zawiera w sobie sporo symbolik, ale przesłuchanie audiobooka nie pomogło w uważnym rozpoznaniu tych znaczeń. Jak dla mnie pokazuje tylko jedną z twarzy Wenecji – fascynującą, ale zarazem niepokojącą, wręcz nieprzyjazną i groźną. Chyba wrócę do tego opowiadania jeszcze raz za jakiś czas.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na69 dni temu

Cytaty z książki Córki ognia

Więcej
Gérard de Nerval Córki ognia Zobacz więcej
Więcej