rozwińzwiń

Wojny Napoleońskie

Okładka książki Wojny Napoleońskie autora Marian Kukiel, 9788375249392
Okładka książki Wojny Napoleońskie
Marian Kukiel Wydawnictwo: Kurpisz historia
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375249392
Średnia ocen

8,7 8,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojny Napoleońskie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wojny Napoleońskie

Średnia ocen
8,7 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojny Napoleońskie

avatar
2145
2145

Na półkach:

Czy można sobie wyobrazić coś piękniejszego? Książka pięknie wydana, pisana językiem, który budzi sentyment, ale nie przeszkadza w czytaniu. Napoleon należy do kilku z moich ulubionych dowódców. Autor, generał brygady, kompetentny, rzeczowy i naj...naj...naj... Dobrze, ale teraz już poważnie. To pozycja niezastąpiona w każdej biblioteczce miłośnika Napoleona, wojen i erudyty, lub osób chcących za takie uchodzić. Polecam!!!

Czy można sobie wyobrazić coś piękniejszego? Książka pięknie wydana, pisana językiem, który budzi sentyment, ale nie przeszkadza w czytaniu. Napoleon należy do kilku z moich ulubionych dowódców. Autor, generał brygady, kompetentny, rzeczowy i naj...naj...naj... Dobrze, ale teraz już poważnie. To pozycja niezastąpiona w każdej biblioteczce miłośnika Napoleona, wojen i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
196
193

Na półkach: ,

Lektura dla koneserów. Język dość archaiczny ale dla mnie to atut. Od pierwszego zdania widać że książka jest pisana przez praktyka wojennego. Jeżeli kogoś interesuje teoria wojskowości lub okres wojen napoleońskich, to jest to pozycja doskonała obrazująca wkład geniuszu Napoleona w reformę wojskowości.

Lektura dla koneserów. Język dość archaiczny ale dla mnie to atut. Od pierwszego zdania widać że książka jest pisana przez praktyka wojennego. Jeżeli kogoś interesuje teoria wojskowości lub okres wojen napoleońskich, to jest to pozycja doskonała obrazująca wkład geniuszu Napoleona w reformę wojskowości.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
32
29

Na półkach:

Krótko, w żołnierskich słowach, w adekwatny do M. Kukiela sposób: Biblia napoleonisty. Nic dodać, nic ująć.

A samo wydanie jest po prostu przepiękne, najładniejsza książka na półce... Brakuje tak wydawanych książek.

Krótko, w żołnierskich słowach, w adekwatny do M. Kukiela sposób: Biblia napoleonisty. Nic dodać, nic ująć.

A samo wydanie jest po prostu przepiękne, najładniejsza książka na półce... Brakuje tak wydawanych książek.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Wojny Napoleońskie na półkach głównych
  • 74
  • 42
49 użytkowników ma tytuł Wojny Napoleońskie na półkach dodatkowych
  • 27
  • 7
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Wojny Napoleońskie

Inne książki autora

Marian Kukiel
Marian Kukiel
Marian Włodzimierz Kukiel właśc. Marian Władysław Włodzimierz Krajewski-Kukiel (ur. 15 maja 1885 w Dąbrowie Tarnowskiej, zm. 15 sierpnia 1973 w Mabledon, hrabstwo Kent) – generał dywizji Polskich Sił Zbrojnych, historyk wojskowości, działacz społeczny, polityk, zastępca przewodniczącego Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju od 8 listopada 1939 roku członek Towarzystwa Historycznego we Lwowie, kawaler Orderu Virtuti Militari. tudiował historię na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Franciszka Józefa we Lwowie. Od lat gimnazjalnych zaangażowany w działalność rewolucyjną i niepodległościową. Był działaczem tarnowskiego koła „Promienistych”, konspiracyjnej organizacji akademickiej o kierunku demokratycznym i socjalistycznym. Został wkrótce jej liderem. Założycielką żeńskiej organizacji „Promień” była jego żona nazywana wtedy „Kukiełką”. W 1904 przystąpił do „Nieprzejednanych”, grupy o charakterze wojskowym. Brał udział w rewolucji 1905 roku. Działając z ramienia Polskiej Partii Socjalistycznej w Częstochowie, został aresztowany pod koniec 1905 i osadzony w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim. Po wybuchu I wojny światowej od sierpnia do października 1914 był szefem sztabu, a następnie komendantem Okręgu Lwowskiego Związku Strzeleckiego, a do stycznia 1915 pracował w Departamencie Wojskowym Naczelnego Komitetu Narodowego. Był żołnierzem I Brygady Legionów Polskich i Polskiej Siły Zbrojnej. Został ranny w wypadku samochodowym. Zmarł 15 sierpnia 1973 w szpitalu w Mabledon, został pochowany na cmentarzu Kensal Green w Londynie, u boku żony Stanisławy (grób nr. 1634)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Powstanie Warszawskie: zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego Jan Mieczysław Ciechanowski
Powstanie Warszawskie: zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego
Jan Mieczysław Ciechanowski
Potężna i ciężka cegła, z masą informacji. Naprawdę szczegółowa, stąd ‘czytanie’ w moim wykonaniu było bliższe raczej studiowaniu; z analizowaniem poszczególnych akapitów, porównywaniem z poprzednimi rozdziałami i bieżącym robieniem notatek. Toteż dotarcie do końca zajęło mi bardzo, bardzo dużo czasu; szło opornie, niekiedy było nawet frustrujące, lecz finalnie jakoś wyszło i uprzedzając - opłaciło się. Poznałem kawał historii polskiego podziemia i lepiej zrozumiałem, co działo w miesiącach przed tym punktem kulminacyjnym, a także jakie miało to późniejsze reperkusje. Chyba wszystko o treści mówi podtytuł: ,,Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego”. Nie ma więc tutaj mowy o przebiegu powstańczych walk, nie ma historii powstańców. Czyli można powiedzieć: ,,nudy”. Lecz ,,nudy” niezbędne do tego, by pojąć, jak kumulacja poszczególnych decyzji przełożyła się ostatecznie na godzinę ,,W” dn. 1.08.1944. Także dlatego, aby w związku z powyższym pokusić się o samodzielną ocenę tego wydarzenia, co współcześnie - obok upamiętnienia - wydaje mi się być głównym przedmiotem zainteresowania Powstaniem warszawskim. I w tym miejscu, myślę, że warto podkreślić, iż praca przedstawia zdecydowanie KRYTYCZNĄ ocenę decyzji o jego wywołaniu. Swoją drogą, podczas lektury często przychodziła mi refleksja, czy w danym momencie dało się to wszystko jeszcze powstrzymać? Jako uzupełnienie pierwotnego wykładu, obszerną część publikacji stanowią wybrane dokumenty źródłowe oraz wywiady z niektórym decydentami. Teraz przejdę do czepiania się. Brak map, mimo że różne i sprzeczne ze sobą żądania terytorialne padają tutaj wyjątkowo często. Miło byłoby zatem móc zerknąć, o jakich terenach akurat jest mowa w danym momencie. I fakt, iż oczywiście nie jest to żadna wiedza tajemna, nie umniejsza sprawie. Brak też fotografii. Poza tym są jeszcze mankamenty redakcyjne: literówki, pogubione przecinki, cudzysłowy i czasami jakaś dziwna konstrukcja zdań. Podsumowując; temat książki dotyka sprawy tak kontrowersyjnej dla polskiego społeczeństwa, jak mało która. Przypuszczam, że spory o zasadność przeprowadzenia Powstania (czy szerzej całej Akcji ,,Burza”) będą trwały latami – z kolejnymi cyklami zaostrzenia i łagodzenia. Być może ostateczne stanowisko ustali się po ewentualnym odtajnieniu archiwów ze strony rosyjskiej i/lub brytyjskiej. Ale niezależnie od tego - by ofiara Powstańców nie poszła na marne - uważam, że wszyscy współcześni powinniśmy w większym stopniu powziąć myślenie o rzeczywistości w kryteriach realistycznych, geostrategicznych. Czyli jak wyżej; ,,nudny" zarys polityczny i dyplomatyczny może mieć w pewnych sytuacjach fundamentalne znaczenie. Między innymi o tym jest ta książka. Polecam.
afeN - awatar afeN
ocenił na98 miesięcy temu
Imperium hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku Henry Kamen
Imperium hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku
Henry Kamen
Imperium Hiszpańskie Dzieje rozkwitu i upadku, jest książką z jednej strony ciekawą i interesującą, zawierająca dużo informacji,dotyczących gospodarki,militariów i wojnach ,polityki prowadzonej przez rządzących tych imperium. Fakt że dla Mnie przedstawienie udziału Hiszpanii w wojnach włoskich 1494-1559, wojnie trzydziestoletniej 1618-1648 czy wojnie o sukcesję hiszpańską 1701-1714 przedstawione jest skrótowo,ale można stwierdzić że merytorycznie i bez większych błędów. W jednej sprawie uważam że autor skrzywdził trochę Hiszpanów, pomijając ich wkład kulturalny , może nie był ilościowo duży jednak był . Uważam że ,autor sugerując się,że we wkład w powstanie i rozwój imperium zaangażowani byli Włosi ,Indianie różnych plemion Ameryk Północnej czy Południowej ,czy Niemcy i Chińczycy a nawet było o Polakach i niewolnikach murzyńskich nie minął się zbytnio z prawdą, czasy są globalne , promuje się teraz aż nadto pokrzywdzone rasy , umieszczając np. czarnoskórych aktorów w postacie historyczne czy książkowe które były białe no i to że książka była pisana w Barcelonie a wiadomo Katalończycy nie pałają zbytnią miłością do Hiszpanii. Mimo to książka jest wciągająca gdyż dużo było relacji świadków epoki, o innych stronach świata i podbojach ,oraz gospodarowaniu na tych terenach. Natomiast poważnym minusem jest brak przedstawienia wojen wyzwoleńczych w Amerykach , na Filipinach czy na Kubie ,bo to definiuje dopiero podtytuł Dzieje rozkwitu i upadku.
Artur Górny - awatar Artur Górny
ocenił na71 rok temu
Talleyrand. Zdrajca i zbawca Francji Robin Harris
Talleyrand. Zdrajca i zbawca Francji
Robin Harris
Książka z pewnością godna polecenia. Porównując ją z inną biografią Talleyranda pióra J. Orieux ("Talleyrand czyli niezrozumiany sfinks", PIW 1989) zauważyć trzeba większy obiektywizm i krytycyzm angielskiego Autora (krytycznego zwłaszcza wobec pamiętnikow głównego bohatera, w których celowo i świadomie podawał fałszywe informacje, by przedstawić się w korzystnym świetle) oraz twarde stąpanie po ziemi. R. Harris obala np. pewne mity, które wykreował sam Talleyrand oraz częściowo jego rodzina (niezwykle starożytne pochodzenie rodu od pierwszoplanowych feudałów doby karolińskiej - w rzeczywistości Talleyrandowie nie zajmowali aż takiej pozycji, czy rzekoma niechęć rodziców do pierworodnego syna, spowodowana jego wrodzonym kalectwem - sam Talleyrand pisał o zawinionym przez brak zainteresowania rodziców wypadku w dzieciństwie, który miał zniekształcić jedną ze stóp). Autor ukazuje meandry talleyrandowskiej "realpolitik", którą wzniósł na wyżyny podczas Kongresu Wiedeńskiego. Potrafił przekształcić Francję z państwa przegranego, mającego zostać poddanym osądowi i ponieść koszty wojen rewolucyjno-napoleonśkich, w pełnoprawne mocarstwo, współdecydujące o losach Europy. Uczynił to powiększając rozdźwięki i skłócając potęgi kolalicji antyfrancuskiej (zorganizował wspólny front Wielkiej Brytanii, Austrii oraz Francji przeciwko Rosji i Prusom). Przy okazji R. Harris daje brutalny, chłodny i obiektywny opis sytuacji sprawy polskiej na Kongresie. Talleyrand uważał osobiście, iż rozbiory naszego kraju zachwiały równowagę europejską i przywrócenie niepodległej Polski byłoby korzystne dla Francji oraz ogólnego pokoju. Równocześnie zdawał sobie jednak sprawę, iż wobec wspólnego frontu w tej sprawie Rosji oraz Prus kwestia jest beznadziejna i żadne starania nie mają sensu. Nie podjął więc ich wcale i skoncentrował się na torpedowaniu planów Rosji i Prus (obydwu tych państw nie lubił i uważał za zagrożenie dla Europy) w innych punktach. Tego rodzaju chłodne, beznamiętne podejście do postaci Talleyranda to zaleta pracy (zazwyczaj nie potrafią się na coś takiego zdobyć rozemocjonowani Autorzy francuscy). Z drugiej strony daje się zauważyć pewna sztywność pióra. Nararcja jest beznamiętna, w miarę obiektywna ale sucha, nawet wtrącane dość często anegdoty nie potrafią jej ożywić. A to istotna wada w przypadku Talleyranda, który słynął z dowcipnych, ciętych i tarfnych bon motów oraz świadomie uczynił z nich jedno z narzędzi kreowania nastrojów czy wręcz prowadzenia polityki. Brakuje też szerszego naświetlenia tła epoki, niezwykle burzliwej w dziejach Francji i całego kontynentu. Talleyrand działał stosownie do współczesnych sobie okoliczności, których jednak Autor nie omawia w bardziej dogłębny sposób. Książkę warto przeczytać dla jej zalet, dopełnia bowiem pozostałe, dostępne biografie. Aby uzyskać pełniejszy obraz należy jednak zajrzeć również do innych opracowań życia tej intrugującej postaci.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na83 lata temu
Bitwy polskiego września Apoloniusz Zawilski
Bitwy polskiego września
Apoloniusz Zawilski
Pamiętam pewne lato prawie dwadzieścia lat temu i lekturę tego Dzieła. ♦️ Pamiętam, że ta intensywność doznań pola walki polskiego żołnierza zrobiła na mnie pioronujące wrażenie. Pamiętam mnogość frontów, małych i większych potyczek, działań zaczepnych, działań obronnych, znane reduty początku kampanii, ale też te, o których nikt nigdy nie mówił, nie wspominał, a działy się rzeczy wielkie. ♦️ Pamiętam niekończące się przemarsze, ciągły chaos, brak informacji, stopniową dominację jednego, a chwilę później drugiego, przy współudziale trzeciego, agresora. Jakże wiele się działo przez ten jeden miesiąc. Wiele miejsc na polskiej mapie zapisało się w historii II wojny światowej pierwszymi zwycięstwami w małych potyczkach i większych bitwach. ♦️ Polska czekała na aliantów. Czekała przez całą wojnę. A tak naprawdę określony, dobry sojusz z Czechosłowacją mógł wiele zmienić. Bez zakusów na Zaolzie, bez niepotrzebnego szarżowania, gdy Hitler rozrywał sąsiada. Ta długa, południowa granica miała wielkie znaczenie. Warto było mieć ją po swojej stronie zanim Hitler skumał się ze Słowacją. Warto było być w sojuszu z Czechosłowacją i w razie konieczności mieć oparcie w potężnej pięści pancernej, jaką z wielką radością powitał Hitler w swojej armii. Te czeskie czołgi dały mu znaczną przewagę na polskich drogach i polach. Tak to widzę i często o tym myślę. Również o tym, że Apoloniusz Zawilski wykonał niesamowitą robotę. A polski żołnierz we wrześniu 1939 roku dokonał niemożliwego. 🇵🇱
Summer_Magazine - awatar Summer_Magazine
ocenił na107 miesięcy temu
Krwawa dekada. Polska interwencja w Rosji 1602-1612. Dyplomacja, samozwańcy, wojna Andrzej Andrusiewicz
Krwawa dekada. Polska interwencja w Rosji 1602-1612. Dyplomacja, samozwańcy, wojna
Andrzej Andrusiewicz
Książka „Krwawa dekada” autorstwa Andrzeja Andrusiewicza to dzieło, które przybliża jedno z bardziej burzliwych okresów w historii Polski, znane jako epoka dymitriad. Autor, znany ze swojego rzetelnego podejścia do historii, z pasją oddaje klimat tamtych lat, kiedy to wpływy polityczne Rzeczypospolitej sięgały aż po Kreml moskiewski. Andrusiewicz zręcznie łączy naukową dokładność z narracją, która przyciąga czytelnika. Nie jest to łatwe zadanie, biorąc pod uwagę tematykę dotyczącą zawiłości politycznych i wojskowych, ale autor poradził sobie znakomicie, czyniąc tę książkę przystępną nie tylko dla historyków, ale i dla szerszej publiczności. Jego styl, choć zgrabnie napisany, nie traci na głębi analitycznej, co jest istotne przy tak delikatnym i skomplikowanym temacie jakim są dymitriady. Jako historyk z zamiłowania, niestety uważam, że decyzje podjęte przez Rzeczpospolitą w epoce dymitriad miały dalekosiężne konsekwencje. Zygmunt III Waza, choć często krytykowany za swoją politykę, starał się umocnić wpływy Polski na wschodzie, co wiązało się z próbami osadzenia jego syna, Władysława, na tronie moskiewskim. Władysław został faktycznie wybrany carem Rosji, ale jego ojciec nie wydał zgody na konwersję syna na prawosławie, co nie zostało zaakceptowane przez Cerkiew Moskiewską i potężne rody bojarskie. To niechęć do zmiany wyznania przez Władysława i opóźnienia w działaniach Zygmunta III doprowadziły do zmarnowania tej unikalnej okazji na trwałą unię personalną, która mogłaby zmienić bieg historii. Zaangażowanie Polski w Moskwie, które początkowo wydawało się obiecujące, ostatecznie zakończyło się klęską, a chaos, który nastąpił po tych wydarzeniach, znanym jako "Smuta", doprowadził do wyboru Michała Romanowa na cara. Wybór ten zapoczątkował rządy dynastii Romanowów, jednej z najdłużej panujących dynastii w nowożytnej historii. Michał Romanow i jego następcy skonsolidowali władzę, co po latach wpłynęło na wzrost siły Rosji, a w konsekwencji na jej dominację w regionie, wpływając na losy Rzeczypospolitej aż do rozbiorów. Mimo wszystko dla Mnie zagorzałego patriotę książka ta może stanowić prawdziwe źródło narodowej dumy. Opowieść o tym, jak Polacy na krótko rządzili na Kremlu, jest nie tylko fascynująca, ale też inspirująca. Warto podkreślić, że w Rosji dzień wycofania się Polaków z Moskwy jest obchodzony jako ważne święto narodowe, co tylko dodaje głębi kontekstowi przedstawionym w książce. Mocne 7 na skali ocen wydaje się być sprawiedliwym uznaniem dla "Krwawej dekady". Jest to książka, która z pewnością zasługuje na większe rozpowszechnienie wśród Polaków, nie tylko jako element edukacji historycznej, ale również jako źródło refleksji nad naszą narodową tożsamością. Podsumowując, „Krwawa dekada” Andrzeja Andrusiewicza to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się historią Polski, szczególnie zaś dla tych, którzy chcą głębiej zrozumieć skomplikowane losy polsko-rosyjskie na przełomie XVI i XVII wieku. To lektura zarówno pouczająca, jak i niezwykle wciągająca.
doman226 - awatar doman226
ocenił na71 rok temu
Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej Andrzej Marceli Cisek
Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej
Andrzej Marceli Cisek
W dziejach świata istnieje wiele wydarzeń, których rola została przeinaczona bądź zupełnie przekłamana tak, aby służyło to określonym celom. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku opisywanego przez Andrzeja Ciska zdobycia Bastylii, a także całej Rewolucji Francuskiej, która w wielu środowiskach do dzisiaj uchodzi za symbol wyzwolenia spod feudalnego ucisku i jedną z najchlubniejszym kart w historii tego kraju. W rzeczywistości stanowiła „zamach na samych siebie” i podcięcie tradycyjnych korzeni państwa francuskiego, o czym wielu zdaje się zapominać. Autor poszedł jednak niestandardową drogą i zamiast przedstawić nam typowe podejście do tematu, skonstruował swoją książkę w formie zestawu skróconych biografii kilkudziesięciu postaci zaangażowanych w tamte wydarzenia. Dopiero na ich podstawie budujemy sobie wizję tego historycznego zrywu. O ile co do głównej myśli przewodniej nie powinno się mieć zastrzeżeń, gdyż jest ona zgodna z prawdą, o tyle konstrukcja książki budzi mieszane uczucia. Zastosowany zabieg daje nam co prawda możliwość poznania następujących po sobie wydarzeń na podstawie opisywanych postaci jednak ze względu na brak jednego, przewodniego nurtu całość wypada dosyć chaotycznie. Poszczególne okresy nachodzą na siebie, często przeskakujemy pomiędzy zdarzeniami, a niektórych nazbyt skrótowych biografii zwyczajnie mogłoby nie być. Na plus na pewno można zaliczyć przekazanie sporej liczby ciekawostek, drobiazgów związanych z co bardziej wpływowymi postaciami i wyraźne, wielokrotne podkreślenie jak bardzo brutalnym i miejscami bezsensownym zrywem była Rewolucja Francuska. Do tego dochodzi skrajnie instrumentalne używanie przepisów prawa i szafowanie wyrokami na lewo i prawo, co znajduje analogię do postępowania Związku Radzieckiego – zresztą przytaczanego w „Kłamstwie Bastylii”. Z lektury wyraźnie daje się odczuć negatywny stosunek do Rewolucji, lecz znając szczegóły konkretnych zbrodni i grabieży trudno się temu dziwić. Dziwić za to może fakt, że wielu ówczesnych zbrodniarzy ma dzisiaj we Francji swoje ulice, place, mosty i skwery. Problemem jest tak naprawdę zrozumienie jaki cel przyświecał autorowi przy pisaniu. Nie jest to bowiem opracowanie historyczne ani zwykła beletrystyka. Nie jest to także reportaż oparty o źródła (które tutaj są przytaczane, ale tylko dla poparcia odpowiednich tez),z którego można by wyciągnąć nieco więcej treści. Typowej fabuły właściwie brak. Nieco przeszkadza także antyfrancuskie nastawienie przewijające się przez całą książkę, gdyż zaburza to odbiór. Z drugiej strony, złapanie punktu odniesienia w chronologii zapewnia lista dat pod koniec, ale jest to niemal wyłącznie suche wymienienie postępujących wydarzeń. Właściwie całe dzieło jest jednym wielkim oskarżeniem Rewolucji Francuskiej o barbarzyńskie wręcz okrucieństwo czego dowodem jest nie tylko liczba straconych, ale także ich „jakość”, ponieważ gilotyny nie unikały nikogo: od ludzi prostych i chłopstwa przez urzędników i wojskowych aż po arystokratów, generałów i ministrów. Plusem jest uwypuklenie losów Wandei, która miała czelność postawić się Robespierrowi i spółce przez co została krwawo ukarana, o czym dzisiaj mało kto pamięta oraz przytoczenie kilku pieśni rewolucyjnych, które także robią ponure wrażenie kiedy się pozna ich pełny tekst. Jest to dobra pozycja dla uzupełnienia wiedzy bądź dla osób, które patrzą na Rewolucję idealistycznie, ale dla uzyskania szerszego oglądu sytuacji polecałbym jednak fachowe opracowanie historyczne.
Koval - awatar Koval
ocenił na66 lat temu
Pierwsza wojna światowa Martin Gilbert
Pierwsza wojna światowa
Martin Gilbert
Pierwsza wojna światowa jest traktowana trochę po macoszemu, przynajmniej gdy stawia się ją obok II wś; moim zdaniem to ciut niedoceniany konflikt. Zdecydowanie ciekawszy niż to, co miało się stać 20 lat później, zupełnie nowe taktyki wojenne, technologie, system walk okopowych, wykorzystanie nowych rodzajów broni... W tej pozycji autor skupia się na bardziej strategicznym podejściu do tematu. Nie ma tu opisów karabinów, mechanizmów działania chloru podczas walk - jest za to wprowadzenie do polityki, do tego, o czym myśleli nie tylko rządzący władcy, ale i generałowie, oficerowie, zwykli żołnierze, którym w końcu ktoś dał głos. Książka pokazuje wojnę jako coś brutalnego, jako zabawę starych ludzi, gdzie często młodzi giną... no właśnie, za co? Za ambicje generałów, za imperialistyczne podejścia ówczesnych cesarzy i królów. Wojnę pokazano jako coś brudnego, coś nie aż tak romantycznego, jak niektórzy zapewne myślą. Opisy śmierci, leżące dookoła flaki, krew, głód. Książka bardzo dobra, jedna z najlepszych, zwłaszcza w temacie I wojny światowej. Za lekki minus uważam to, że autor trochę na siłę stara się robić z Niemców potwory. Oczywiście, nie ma usprawiedliwienia dla jakiejkolwiek zbrodni wojennej, ale widać, że autor nie jest do końca obiektywny; mordowanie jeńców przez Niemców jest złe, ale gdy robią to sprzymierzeni, to jest to jak najbardziej usprawiedliwione. To trochę razi w oczy. Zdecydowanie polecam.
nati02andi - awatar nati02andi
ocenił na87 miesięcy temu
Józef Piłsudski, 1867-1935 Andrzej Garlicki
Józef Piłsudski, 1867-1935
Andrzej Garlicki
Trochę dziwne, że przeczytałem tę książkę dopiero teraz, gdy na półce mam ją od wielu lat, a historią fascynuję się od zawsze. Tym bardziej, że życiorys tak ważnej postaci znać trzeba bezwzględnie. Nie chodzi oczywiście o ten poziom detali, by wiedzieć jaki rozmiar butów nosił Kiliński albo ile trawy ciął kosą w jednym pokosie Kościuszko. Niemniej poznanie biografii Naczelnika pomaga w rozumieniu pewnego kawałka dziejów Polski, jego myśli, legendy i cały mit, jak niezwykle celnie twierdził Voegelin, mający fundamentalne znaczenie dla dziejów każdej większej zbiorowości. Mamy przecież swoisty kult jednostki, często spontaniczny i dobrowolny (choć nie zawsze inkluzywny),czasem przymusowy i niezbyt grzeczny, jak przekonali się o tym m. in. dr Stanisław Cywiński czy Jerzy Zdziechowski. Ponieważ jestem urodzonym narzekaczem, to jak zwykle zaburzę proporcje. Od razu zaznaczę, że książka mi się podobała - Garlicki pisał świetnie, narracja jest naprawdę żywa, stawiane wnioski podbudowane rozsądną weryfikacją źródeł (choć czasem kontrowersyjne),spora doza wiedzy o Piłsudskim i epoce. Ale o proporcjach, bo będę dużo narzekał; dla dobra czytelnika. Pozycja pisana była w czasach reżimu słusznie minionego i stąd szereg wad - wojna polsko-bolszewicka stanowi zbyt mały procent pracy. To być może najważniejszy, a na pewno najbardziej interesujący opinię publiczną fragment życiorysu Naczelnika, więc jeśli pochylamy się nad każdym pierdnięciem premiera Bartla w dalszej fazie, to skrócenie tego istotnego rozdziału jest niedopuszczalne. Podobnie nie do przyjęcia są komusze sformułowania. "Za armią polską wracali na Ukrainę polscy obszarnicy" (343). "Celem politycznym [ofensywy polskiej] było stworzenie burżuazyjnego państwa ukraińskiego". Sugestia, że chłop ukraiński dostawał ziemię od ZSRR (XD, s. 343). Zresztą przymiotnik "burżuazyjny" sponsoruje ten rozdział, jakby Garlicki musiał się asekurować i jakiś cenzor z PZPR miał mu wykreślić to lekką ręką, gdyby nie takie wstawki rodem z posiedzenia egzekutywy. Spoko, jestem w stanie to przełknąć, ale na Boga, jak się wydaje książkę po x latach w teoretycznie wolnej Polsce, to może warto te wszystkie sroły powykreślać? Tym bardziej, że słowo "burżuazja" odmieniane w tym przypadku jest czysto marksistowskie, nie ma nic wspólnego z ujęciem socjologicznym - gdzie na Ukrainie w latach 1918 - 1920 burżuje w rolniczym krajobrazie? Proletariatu to tam było pewnie procentowo tyle co ludzi, którzy zagłosowali na Bogusława Ziętka w wyborach prezydenckich 2010. Z tego wynika kolejny minus - za dużo miejsca poświęconego KPP i innym komunistycznym przybudówkom. To są ciekawe rzeczy, autor miał dostęp do archiwów KC, ale podzielił się z nimi w biografii Piłsudskiego. Trochę za dużo o historii PPS też, za szerokie wg mnie tło - choć tutaj taki zabieg jest bardziej uprawniony z oczywistych przyczyn zaangażowania Piłsudskiego w akcję socjalistycznąh. Niemniej jeśli ktoś np. miał w ręce Poboga-Malinowskiego (żaden z niego historyk i pisał na kolanach przed Naczelnikiem, ale jednak ciekawie i miał dostęp do szeregu bezcennych poznawczo relacji),to wiele rzeczy można sobie by darować. Dysproporcja pracy: połowa niemal od zamachu majowego do śmierci, z czego jakaś połowa z tej połowy to na oko zwykła historia polityczna II RP. Można byłoby to skrócić o wiele, wiele stron, niektóre sprawy odbywały się bez rezonansu Piłsudskiego albo nie miały większego wpływu na jego biografię. Ktoś kto sięgnął po to, by dowiedzieć się czegoś o Naczelniku potrzebowałby o Obozie Wielkiej Polski dwa zdania, a nie kilkanaście wrzutek w różnych miejscach. Co kogo obchodzi Straż Narodowa czy rozwiązanie Ligi Narodowej? To nie ma żadnego sensu w kontekście życiorysu Naczelnika, a obładowuje niepotrzebnie książkę. I piszę to jako miłośnik historii politycznej II RP - niemniej sięga się po pozycję w ściśle określonym celu. A tutaj takich dygresji jest zwyczajnie za dużo. Co do rzeczonych dygresji - dysproporcja wspomniana łatwo może zostać uzasadniona przez szereg autoplagiatów profesora Garlickiego. Jak już poczytacie o powstawaniu Obozu Wielkiej Polski, sięgnijcie po "Od maja do Brześcia" (s. 83 - 84),a przekonacie się, że fragmenty żywcem się pokrywają. "U źródeł obozu belwederskiego", "Od Brześcia do maja", "Zamach majowy" - tu nie ma autonawiązań, są po prostu przepisane teksty. I to też drażni, jak czytacie drugi raz lub któryś raz to samo. Nie powinno tak to wyglądać, nawet jeśli powyższe dzieła są interesujące i autor się szczycił co bardziej udanymi fragmentami. Już wskazywałem, że praca była pisana wiele lat temu; ale czy naprawdę nie można byłoby jej poprawić też w kontekście przypisów? Jakie Archiwum KC? Gdzie to teraz jest po 1989? Jak można do tych papierów dotrzeć? Czy Centralne Archiwum Wojskowe czy Archiwum Akt Nowych? To już moje zawodowe skrzywienie, ale lubię wiedzieć, z czym mam do czynienia, a teraz wiele tych papierów to dla mnie rzeczy-widmo. Brakuje mi też bibliografii, ale to trzeciorzędny zarzut ze strony czytelnika - pierwszorzędny z kolei dla historyka. Powoływanie się w pracach i polemizowanie z takimi indywiduami szemranymi jak Ludwik Hass czy Feliks Tych, zięć Jakuba Bermana - zasługiwałoby raczej na osobne studium. Ale i tak mi się podobało - co zaznaczyłem wyżej. Niemniej wspomniane wady, mimo wielkiej pracy Garlickiego, nie pozwalają mi dać wyższej noty. Nawet jeżeli ciężko znaleźć zbyt wielu historyków, którzy pisali bardziej zajmująco. Zatem bardzo polecam, bo warto - wysoka wartość poznawcza - i jednocześnie przestrzegam, bo od luk, błędów i przeinaczeń (a także nieskrywanych predylekcji autora) stronić trudno.
Yarek44 - awatar Yarek44
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Wojny Napoleońskie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wojny Napoleońskie


Ciekawostki historyczne