rozwińzwiń

Księgi Krwi 6

Okładka książki Księgi Krwi 6 autorstwa Clive Barker
Okładka książki Księgi Krwi 6 autorstwa Clive Barker
Clive Barker Wydawnictwo: Rebis Cykl: Księgi Krwi (tom 6) horror
249 str. 4 godz. 9 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Cykl:
Księgi Krwi (tom 6)
Tytuł oryginału:
Clive Barker's Books of Blood volume VI
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
249
Czas czytania
4 godz. 9 min.
Język:
polski
ISBN:
8371200145
Tłumacz:
Robert P. Lipski
Część VI "Ksiąg Krwi zawiera pięć kolejnych opowieści grozy:
Życie śmierci:
Elaine w krypcie opuszczonego kościoła odnalazła stosy porzuconych zwłok w całej ich straszliwej, a równocześnie fascynującej glorii...
Krew grabieżców:
Chciwość i arogancja Europejczyków, usiłujących z brutalną bezwzględnością wysiedlić Indian z ich ziemi w głębi dżungli, zostaje ukarana klątwą rzuconą przez starca z prześladowanego plemienia.
Zmierzch w cieniu wież:
Ballard był szpiegiem doskonałym, mężczyzną tak przebiegłym jak zwierzęta. A może było na odwrót?
Ostatnia sztuczka:
Wydawało się, że Nowy Jork pokazał Harry'emu już wystarczająco dużo horrorów i ludzkiego cierpienia. Niespodziewanie w życie detektywa wkracza piękna wdowa po genialnym iluzjoniście. Czyżby była to kolejna sztuczka Wielkiego Oszusta?
Przy Jerusalem Street:
Umarli mają swoje własne drogi, wędrując autostradą śmierci...
(opis na okładce)
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Księgi Krwi 6 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Księgi Krwi 6

Średnia ocen
6,6 / 10
68 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Księgi Krwi 6

avatar
123
38

Na półkach:

Ostatnia książka serii, ale równie dobra jak pozostałe.

Ostatnia książka serii, ale równie dobra jak pozostałe.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1445
1080

Na półkach:

W ostatniej części "Ksiąg krwi" żadne z opowiadań nie zapada szczególnie w pamięć, pomimo tego że "Ostatnia sztuczka" posłużyła za pierwowzór kiczowatego "Władcy iluzji".
"Zmierzch w cieniu wież" to wyjątkowo nieudolna, wręcz grafomańska wizja wilkołactwa w służbie zimnej wojny, męczące.
"Życie śmierci" opowiada niezłą historię, ale zakończenie zostało totalnie pogrzebane.
"Krew grabieżców" ma niezły motyw, bardzo niepokojący morał, tylko zostało napisane wyjątkowo niechlujnie.
Ogólnie opowiadania w tej części sprawiają wrażenie niechlujnych, jakby Barker już stracił ducha do tych historii.
"Ostatnia sztuczka" może być, jakaś tam barkerowska parafraza motywu faustowskiego.

W ostatniej części "Ksiąg krwi" żadne z opowiadań nie zapada szczególnie w pamięć, pomimo tego że "Ostatnia sztuczka" posłużyła za pierwowzór kiczowatego "Władcy iluzji".
"Zmierzch w cieniu wież" to wyjątkowo nieudolna, wręcz grafomańska wizja wilkołactwa w służbie zimnej wojny, męczące.
"Życie śmierci" opowiada niezłą historię, ale zakończenie zostało totalnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
826
83

Na półkach: , , , , ,

Wszystko co dobre ma swój początek i koniec podobnie jak heksologia opowiadań Clivea Barkera, wszystkie one mimo, że jedne lepsze, drugie gorsze trzymają poziom, średnia całego cyklu wychodzi 6,8 , ale ja osobiście przyznałbym pełną dziesiątkę.

Ranking opowiadań:

Miejsce pierwsze: Ostatnia sztuczka 8/10

Miejsce drugie: Krew grabieżców 7/10

Miejsce trzecie: Zmierzch w cieniu wież 7/10

Miejsce czwarte: Życie śmierci 7/10

Miejsce ostatnie: Przy Jerusalem Street 7/10

Wszystko co dobre ma swój początek i koniec podobnie jak heksologia opowiadań Clivea Barkera, wszystkie one mimo, że jedne lepsze, drugie gorsze trzymają poziom, średnia całego cyklu wychodzi 6,8 , ale ja osobiście przyznałbym pełną dziesiątkę.

Ranking opowiadań:

Miejsce pierwsze: Ostatnia sztuczka 8/10

Miejsce drugie: Krew grabieżców 7/10

Miejsce trzecie: Zmierzch w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

187 użytkowników ma tytuł Księgi Krwi 6 na półkach głównych
  • 99
  • 88
65 użytkowników ma tytuł Księgi Krwi 6 na półkach dodatkowych
  • 43
  • 8
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Księgi Krwi 6

Inne książki autora

Okładka książki Lśnienie w ciemności. Dla uczczenia dwudziestolecia Lilja’s Library Clive Barker, P. D. Cacek, Ramsey Campbell, Richard Chizmar, Brian Keene, Jack Ketchum, Stephen King, Stewart O'Nan, Edgar Allan Poe, Kevin Quigley, Bev Vincent
Ocena 6,2
Lśnienie w ciemności. Dla uczczenia dwudziestolecia Lilja’s Library Clive Barker, P. D. Cacek, Ramsey Campbell, Richard Chizmar, Brian Keene, Jack Ketchum, Stephen King, Stewart O'Nan, Edgar Allan Poe, Kevin Quigley, Bev Vincent
Okładka książki El gran libro de Satán: Los mejores relatos, ensayos y poemas de la literatura maligna universal Joan Aiken, Dante Alighieri, Azahara Alonso, Clive Barker, Jazmina Barrera, Charles Baudelaire, Max Beerbohm, Noah Benalal, Rosa Berbel, Emily Berry, Holly Black, María Bonete Escoto, Ray Bradbury, Michaił Bułhakow, Michael Chabon, Liliana Colanzi, Meryem El Mehdati, Laura Fernández, Ana Flecha Marco, Neil Gaiman, Beatriz García Guirado, Rebeca González Izquierdo, Belén Gopegui, Camilla Grudova, Constanza Gutiérrez, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Kelly Link, Sara Mesa, John Milton, Grace Morales, Sharon Olds, Verónica Pazos, Sofía Rhei, Camino Román, Tamara Romero, Karen Russell, Samanta Schweblin, Irene Solà, Laura Tejada, Fernanda Trías, Mark Twain, Elisa Victoria
Ocena 9,0
El gran libro de Satán: Los mejores relatos, ensayos y poemas de la literatura maligna universal Joan Aiken, Dante Alighieri, Azahara Alonso, Clive Barker, Jazmina Barrera, Charles Baudelaire, Max Beerbohm, Noah Benalal, Rosa Berbel, Emily Berry, Holly Black, María Bonete Escoto, Ray Bradbury, Michaił Bułhakow, Michael Chabon, Liliana Colanzi, Meryem El Mehdati, Laura Fernández, Ana Flecha Marco, Neil Gaiman, Beatriz García Guirado, Rebeca González Izquierdo, Belén Gopegui, Camilla Grudova, Constanza Gutiérrez, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Kelly Link, Sara Mesa, John Milton, Grace Morales, Sharon Olds, Verónica Pazos, Sofía Rhei, Camino Román, Tamara Romero, Karen Russell, Samanta Schweblin, Irene Solà, Laura Tejada, Fernanda Trías, Mark Twain, Elisa Victoria
Okładka książki Clive Barkers Nightbreed Marc Andreyko, Clive Barker, Piotr Kowalski (rysownik)
Ocena 7,0
Clive Barkers Nightbreed Marc Andreyko, Clive Barker, Piotr Kowalski (rysownik)
Clive Barker
Clive Barker
Clive Barker, urodzony 5 października 1952 w Liverpoolu, to angielski malarz, ilustrator, scenarzysta i pisarz horrorów. Uczęszczał do tej samej szkoły co John Lennon, czym w późniejszym życiu często się szczycił. Studiował język angielski i filozofię na Uniwersytecie w Liverpoolu. Oprócz pisarstwa zajmował się także reżyserią i produkcją filmów (m.in. pierwszy film z serii Hellraiser),sztukami wizualnymi i komiksem, napisał także scenariusze do dwóch gier komputerowych. Na początku lat 90. przyznał, że jest osobą homoseksualną. Obecnie mieszka w Los Angeles w Kalifornii wraz ze swoim partnerem, fotografem Davidem Armstrongiem, wspólnie z nim wychowując córkę Armstronga z jego poprzedniego związku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szczury James Herbert
Szczury
James Herbert
Rozochocony przez "Stwora" sięgnąłem po kolejnego klasyka grozy, a najlepiej gdy okazało się, że jest to trylogia o tytule "Szczury", z czego w Polsce ukazały się tylko dwa tomy (chociaż nie jestem pewny na sto procent) pt. a jakżeby "Szczury" i "Kryjówka". Skoro już zacząłem czytać serię to musiałem ją "dokończyć", a przynajmniej to co wyszło przetłumaczone na język polski, także tom pierwszy wymusił lekturę kolejnej części. Zapytacie jak coś tak niszowego jak "Szczury" może być dobre, ano może, po pierwsze James Herbert to kultowa postać, pisarz też nienajgorszy, po drugie wprowadził świetne wątki poboczne jak chociażby alkoholika geja komiwojażera, który zakochuje się w młodszym koledze i po wpłynięciu tego romansu w branży, i wymownego zachowania współpracowników wobec komiwojażera popada on w alkoholizm, zaprzepaszcza karierę i ląduje na ulicy chwytając się fuch by mieć za co się znieczulać, czy też Irlandki katoliczki nimfomanki, która ostatecznie również ląduje na ulicy, a jej wątek wywołał mój uśmiech na twarzy gdy czytałem jej przemyślenia na pewne tematy (niczym nieopieżony uczniak na lekcji "wychowanie do życia w rodzinie" czy jakkolwiek teraz się ta lekcja nazywa),a po trzecie akcja dzieje się tu jak w filmie i to niemalże już od samego początku. Głównym bohaterem jest nauczyciel plastyki Harris, który pomaga buntowniczemu uczniowi Keoghowi, jakiego ugryzł szczur, jak się okazuje nie jest to typowy gryzoń, różni się nie tylko rozmiarem, ale także tym, że po ukąszeniu człowiek umiera w ciągu doby. Nasz nauczyciel zostaje zaangażowany przez brytyjski rząd do pomocy w walce z plagą szczurów ponieważ zna świetnie rodzinne slumsy. Trupy ścielą się tu gęsto, a fabuła mimo, że prosta jest genialna, jednak wybitne dzieło to to nie jest, raczej dla koneserów horrorów czyli coś dla mnie.
Morbius - awatar Morbius
ocenił na62 miesiące temu
Hellraiser Clive Barker
Hellraiser
Clive Barker Mike Mignola
Były lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia. Pewnego razu, wracając z technikum wstąpiłem do wypożyczalni kaset wideo. Nigdy wcześniej nie byłem w tej wypożyczalni. Kiedy będąc tam, eksplorowałem wzrokiem repozytorium dostępnych pozycji, w pewnym momencie moje oczy ujrzały postać. Postać na mnie spoglądała, miała bladą skórę i doskonale kontrastowała z ciemnym światłem pomieszczenia. Mężczyzna był ubrany w czarny, dobrze dopasowany, lateksowy kombinezon. Jego twarz, była zmieniona, nienaturalna, nacięta z chirurgiczną precyzją i geometrycznie podzielona. Grymas na bladej twarzy wydawał się oddawać cały ból postaci, natomiast oczy wyrażały zupełnie odwrotne emocje. Postać trzymała w dłoniach artefakt, coś jakby kostkę w formie trójwymiarowej układanki. Ta obserwacja budziła we mnie ambiwalentne odczucia, nie mogłem odwrócić wzroku, po raz pierwszy widziałem coś takiego. Opuściłem wypożyczalnie a po kilku godzinach, będąc już po pierwszym seansie filmu Hellraiser autorstwa Clive'a Barker'a, wiedziałem, że chcę więcej. Piekielny świat cenobitów z Pinhead'em na czele zdefiniował gatunek horroru w moim umyśle. Sequel równie udany jak część pierwsza. Z każdą następną odsłoną odkrywanie piekielnego uniwersum cenobitów było już dla mnie drogą przez mękę i to w złym tego słowa znaczeniu ;) Całą serię zakończyłem na części 8 i nie mam zamiaru kontynuować. Niestety, z przykrością stwierdzam, że podobnie jest z tym zbiorem opowiadań. Znajdują się tu świetne epizody, ale jest ich zdecydowanie za mało. Poza kilkoma wyjątkami scenariusze nie zaskakują a na prace co niektórych rysowników nie da się patrzeć. Polecam tylko wytrwałym fanom serii o aniołach z piekieł lub BDSM w wersji hardcore ;) Fabuła: 6/10 Scenariusz: 6/10 Kompozycja: 5/10 Ilustracje: 5/10 Wydanie: 7/10
exogenesick - awatar exogenesick
ocenił na63 lata temu
Dzień śmierci Shaun Hutson
Dzień śmierci
Shaun Hutson
Energiczny pulpowy zombie horror, w którym żywa akcja i dużo grozy pozwalają przejść do porządku nad brakami logicznymi i wadami warsztatowymi. + Podczas porządkowania terenu przycmentarnego dwaj robotnicy odnajdują miejsce pochówku straconej przed laty czarownicy. Jeden z nich zabiera z grobu tajemniczy medalion. Magiczna moc artefaktu zamienia go w monstrum - po przybyciu do domu morduje żonę i córkę. Kolejnej nocy ginie sąsiadka. Potwór wyrywa oczy swym ofiarom. Policja wkrótce osacza zbrodniarza - w ciągu dnia jest on niezwykle osłabiony i łatwo zostaje schwytany. Gdy zapada ciemność, odzyskuje on siły i wpada w morderczy szał. Wyrywa się z uwięzi w szpitalu, do którego został przewieziony, by ostatecznie, wypadając z okna, zginąć wraz z pilnującym go pielęgniarzem. To jednak dopiero początek koszmaru. Ciała obu mężczyzn wracają do życia i w niezmiernie efektownej scenie wydobywają się ze świeżych grobów, mordując przy okazji miejscowego księdza. Od tej pory w mieście znikają kolejni ludzie. Okazuje się, że każdy zabity natychmiast dołącza do rosnącej hordy krwiożerczych, bezokich zombie. Potwory, kierowane przez grabarza atakują dom szefa miejscowej policji, w którym jego żona bada przeklęty medalion. Na szczęście w walce przeciw nim skuteczna okazuje się bron palna. Policjanci rozpoczynają szukanie kryjówki potworów... + "Dzień Śmierci" Shauna Hutsona lokuje się wpół drogi pomiędzy twórczością Guya N.Smitha a Grahama Mastertona. Od tego pierwszego Hutson zapożyczył angielską prowincję z jej niepowtarzalnym klimatem, od drugiego dynamiczną, pełną makabry i przemocy akcję. W rezultacie powstał zgrabny, pełen akcji horror, który powinien przypaść do gustu sympatykom obu wspomnianych autorów. Jasne, w powieści nie ma nic odkrywczego, motywy przeklętego artefaktu, zemsty po latach, ataki zombie - wszystko to było już wałkowane w horrorze ze sto razy. Ale też nie w nowatorskich pomysłach siła Hutsona, a w werwie, z jaką opowiada on swoją historię, w stężeniu makabry i grozy, w dynamicznej akcji. I tutaj Hutson wypada bardzo korzystnie. Historia szybko mknie naprzód, mnożą się kolejne jump scare'y a żywe trupy wypadają niezmiernie efektownie, przywołując echo znanych z filmowego cyklu hiszpańskich templariuszy (podsobne jak kinowe monstra, zombiaki Hutsona są pozbawione oczu). Overall radosny, pulpowy fun bez szczególnych ambicji czy pretensji. Słabiej wypada konstrukcja postaci. Bohaterowie "Dnia Smierci" są papierowi do bólu, a opisy relacji międzyludzkich młodemu Hutsonowi wyszły pociesznie. Podczas gdy taki Guy N. Smith potrafi, tworząc swych bohaterów, cedzić złośliwości kwaśne jak zeschła cytryna, to idylliczne opisy małżeńskiego szczęścia szefa policji, upływającego pomiędzy młodzieńczym seksem i wzajemnym szeptaniem "kocham cię" niepomiernie śmieszą. Jest też powieść fabularnie niechlujna, nawet uwzględniając jej pulpowy charakter. Zupełnie nie wiadomo, po co w prologu pojawia się torturowana i stracona czarownica (jej postać już później nie wraca). Zniknięcie kilkuset osób w miasteczku obchodzi, wydaje się, wyłącznie grupkę miejscowych policjantów. Do tego dochodzi jeszcze banalny, generyczny finał. No i te dwumiesięczne badania, w wyniku których udało się ustalić, że "Mortis Dei" oznacza "Dzień Śmierci" - nie dziwota, że Anglicy sobie Brexit przegłosowali. Tytani intelektu normalnie... Pomijając wyżej wymienione mankamenty (większość z nich złożyć można na młody wiek autora - pisząc "Dzień Śmierci" Hutson miał, jak sam pisze, dziewiętnaście lat) całość opisana jest całkiem zręcznie i czyta się piorunem. Dużo horroru w horrorze, dynamiczna akcja, efektowne żywe trupy i do tego wszechobecny pulpowy klimat. Byłby fajny oldschoolowy film z tego. Fani Mastertona i Guya nie powinni być rozczarowani. Trochę naciągane 7/10.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na77 lat temu
Nemesis Shaun Hutson
Nemesis
Shaun Hutson
Jedna wielka orgia makabry, przemocy i seksu. Ale co tam. Lubię takie książki. Świetna jest fabuła. Mroczne, nieetyczne eksperymenty, dzieci o morderczych skłonnościach to jest coś co w takich książkach zawsze cenie. Książka opowiada o małżeństwie któremu dwójka zwyrodnialców zamordowała córkę. Na małżeństwo spadają też inne kłopoty natury małżeńskiej. Ostatecznie wyprowadzają się oni do miejscowości Hinkston. Tam dzieją się dziwne rzeczy z dziećmi. Dzieciaki w miejscowości wykazują sadystyczne skłonności, malują makabryczne rysunki, torturują zwierzęta (sic!) itp. Jednak prawdziwy koszmar zaczyna się gdy Sue decyduje się podać dziwnemu zabiegowi sztucznego zapłodnienia. Akcja książki jest prowadzona w ciekawy sposób. Już na samym początku mamy pokazane jak wyglądały eksperymenty z przyśpieszaniem rozwoju embrionów, w latach 40 XX wieku. Sceny eksperymentów przeplatają się z czasami współczesnymi pokazującymi perypetie małżeństwa i scenami krwawych morderstw w Hinkston. Wszystkie wątki są prowadzone ciekawie, a zakończenia historii nie sposób przewidzieć. A końcówka, dynamiczna i pełna ciągłego napięcia jest genialna. Książka zawiera na prawdę dużą dawkę wszelkiej makabry, przemocy, wyuzdanego seksu. Czasami czułem się tym nieco przytłoczony, niemalże tak jak czytając twórczość Edwarda Lee. Nie jest to typowa B klasowa pulpa, gdzie choć pojawia się, przemoc i golizna to nawet jak się człowiek skrzywi, przy jakiejś scenie to i tak ma się banana na ustach. Całości bliżej do prozy ekstremalnej, niż do radosnej twórczości Smitha, czy innych mu podobnych. Żeby nie było tak różowo, a raczej czerwono :)Książka ma też wady. Czasem denerwują zachowania bohaterów. Ich działania bywają często głupie i podejmowane od czapy. Np. gdy mąż Susan próbuje dopaść na własną rękę mordercę ich dziecka. Rozumiem że gość nie jest żadnym detektywem, ani policjantem, ale do zlinczowania morderców i gwałcicieli swojej córki powinien się konkretnie przygotować. Zwłaszcza że gość wie że bandytów było dwóch. Logiczne zatem jest że wiedząc jak wygląda jeden z nich, to powinien próbować od razu wyśledzić tego drugiego psychopatę, a następnie przystąpić do działania. Zamiast tego facet gania po mieście, za niebezpiecznym zwyrodnialcem, aż ten wyląduje na torach. Genialna robota, nie? Ten wątek jest w całości durny i jak dla mnie można by go zastąpić go kolejnymi eksperymentami na Embrionach, lub scenami morderstw dokonywanymi przez dzieciaki w Hinkston. Ogólnie postać męża Susan jest maksymalnie durna i odpychająca. I to nie jest głupota która jest bynajmniej zabawna, jak w twórczości Smitha. Gdzie gburowaci, przerysowani, nierzadko durni bohaterowie byli fajni i pocieszni w tych swoich wyskokach. Tej postaci nie da się lubić za nic w świecie. O ile Susan da się jeszcze po ludzku zrozumieć, że po śmierci dziecka obsesyjnie pragnie mieć drugie. To jego zachowania nikt nie zrozumie nigdy i niech tak zostanie. Ogólnie świetna powieść grozy, z pogranicza horrory ekstremalnego i literatury klasy B. Kto lubi takie klimaty i ma silny żołądek będzie w niebo wzięty. Inni cóż... To książka nie dla nich. :)
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na86 lat temu
Świat mroku F. Paul Wilson
Świat mroku
F. Paul Wilson
Kolejna część cyklu i kolejny powód do zachwytów. W przeciwieństwie do poprzednich dwóch odsłon ("Odrodzony" i "Odwet"),które były o wiele bardziej stonowane, "Świat mroku" bucha prawdziwym rozmachem. Rasalom przypuścił zmasowany atak na ludzkość, dni stają się coraz krótsze, pokraczne stworki wszelakiej maści wypełzają spod ziemi i pożerają bogu ducha winnych obywateli, grawitacja odmawia posłuszeństwa, zaś biedny Glaeken, który powinien już od dawna rozkoszować się emeryturą, po raz kolejny musi stawić czoło złu. Tym razem jednak nie w pojedynkę a za sprawą dobrze dobranej ekipy, wśród której znalazł się niejaki Jack Czyściciel, któremu - z tego co mi wiadomo - Wilson poświęcił oddzielny cykl. Ot, taki mały crossoverek. "Świat mroku" to powieść apokaliptyczna pełną gębą. Twardogłowych miłośników "Twierdzy", którzy narzekali na "Odrodzonego" i "Odwet", z pewnością ucieszył fakt, że "Światowi mroku" bliżej do pierwszej części cyklu a to z uwagi na przyśpieszone tempo akcji i więcej elementów dark fantasy. Dwie poprzednie odsłony cyklu sprawiały wrażenie, jakby Wilson chciał dopiero zbudować napięcie przed daniem głównym - w "Świecie mroku" w końcu popuścił lejce i ruszył z kopyta. Poprzez dodanie wielu ciekawych elementów (Kolabati i jej naszyjniki wiecznej młodości, obdarzony tajemniczą mocą dat-tay-vao mały chłopiec Jeffy),universum Wilsona zyskało na rumieńcach. Facet naprawdę potrafi pisać i ciężko cokolwiek mu zarzucić. Świetny klimat, przekonywający i zapadający w pamięć bohaterowie, fabuła, która zasysa jak odkurzacz. I tylko żal ściska wiadomo co na myśl, że nikt nie kwapi się podjąć wydawniczego wznowienia tego imponującego cyklu. Taki w sumie przeciętny rzemieślnik jak Masterton okupuje półki polskich księgarni od dekad a taki Wilson dostał swoje pięć minut 25 lat temu i tyle. To se ne vrati, najwidoczniej. A szkoda, dawno nie czytałem tak wciągającej i oryginalnej serii i czuję podskórnie, że tym czytelnikom, którzy przyjemności obcowania z twórczością Wilsona nie mieli, również udzieliłby się ów zachwyt. Biały kruk ale jeśli ktoś ma ochotę poszperać tu i ówdzie, jest szansa, że upoluje swój własny egzemplarz a wierzcie mi, że warto.
Barcki - awatar Barcki
ocenił na910 lat temu
Pod wrzosowiskami Brian Lumley
Pod wrzosowiskami
Brian Lumley
"Pod wrzosowiskami" Briana Lumleya to wybór opowiadań pisanych od lat '60 do '80, z których większość w jakiś sposób łączy się z mitologią Cthulhu. Po opowiadaniach samego HP Lovecrafta, autorów z "kręgu Lovecrafta" oraz Augusta Derletha to moje pierwsze zetknięcie z "nowoczesnym" podejściem do mitologii. Osiem opowiadań i jedną nowelę można by podzielić na trzy grupy: wprost rozwijające mity Lovecrafta, nawiązujące klimatem do utworów Lovecrafta i nie mające nic wspólnego z Lovecraftem. Nad ostatnią grupą nie będę się rozwodził. Do drugiej należałoby zaliczyć "Słońce, morze i niemy krzyk", "BigCy" i "Robala Davida". W każdym przypadku grozę sieją tam stworzenia wymyślone przez samego Lumleya, nie mające określonej nazwy, zabijające ludzi, ale i przejmujące nad nimi kontrolę. Czy są to malutkie, krabopodobne pasożyty, czy zmutowany nowotwór zyskujący świadomość, czy płaziniec rozrastający się do zaskakujących rozmiarów - wydaje się, że wszystkie te pomysły przypadłyby Lovecraftowi do gustu. Spośród tekstów rozwijających mitologię Cthulhu najmniej podobało mi się "Drugie życzenie". Dziwny miks "Czarnego Monolitu" Roberta E. Howarda i "Małpiej łapki" W.W. Jacobsa z niezrozumiałym finałem. Nieco lepiej wypadają "Wynurzając się z Surtsey", "Horror w wesołym miasteczku" i "Dzwona Dagona". Z jednej strony wrzucenie wielu elementów mitologii lovecraftowskiej (i dodanie swoich własnych) na fanów działa nostalgicznie. Z drugiej strony brak tu kosmicznej grozy, zmagania się z siłami przekraczającymi ludzkie pojmowanie, co odbiera sporo z klimatu. Najlepszym utworem według mnie jest tytułowa nowela umieszczona na końcu - "Pod wrzosowiskami". Kanwą stało się "Przyszła na Sarnath zagłada", istotne fabularnie jest też z pewnością "W Górach Szaleństwa" i "Widmo nad Innsmouth" i bez znajomości tych trzech opowiadań Lovecrafta nie polecał bym przystępować do noweli Lumleya (fabuła przypomina też dosyć mocno "Kopiec", ale tego nie ma konieczności znać). Profesor Ewart Masters, pasjonujący się archeologią i paleontologią, natrafia na tajemniczą prastarą figurkę i przy okazji trafia na trop swego pochodzenia. Dużą część noweli stanowią opisy podziemnego świata pod wrzosowiskami południowo-wschodniej Anglii i autor doskonale sobie to przemyślał. Całkiem udanie naśladuje też styl pisania Lovecrafta. Lumley poszedł o krok dalej niż jego prekursorzy i czyta się go dziś jak współczesną prozę. Sposób w jaki przetwarza mitologię Cthulhu bywa taki sam jak wcześniej u Augusta Derletha czy Henry'ego Kuttnera - bierze postaci z Lovecrafta dodając przy okazji swoje własne. Ale potrafi też być znacznie bardziej samodzielny, pisząc po prostu w klimacie kosmicznej grozy bez żadnych bezpośrednich nawiązań. Niestety bohaterowie często nieco zbyt łatwo dają sobie radę z przeciwnikami, wysadzając ich w powietrze lub po prostu bijąc, co osłabia mroczną atmosferę opowiadań.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na616 dni temu
Odrodzony F. Paul Wilson
Odrodzony
F. Paul Wilson
Kontynuacja bestsellerowej „Twierdzy”, a tak naprawdę restart, początek nowej historii, z istotną zmianą tonacji; już nie ma wampirycznej opowieści o uwięzionym w karpackim zamku demonie, teraz pojawiają się kultyści i quasi sataniczne klimaty znane z „Dziecka Rosemary”. + W katastrofie samolotowej ginie bajecznie bogaty naukowiec, laureat nagrody Nobla z genetyki. Nieoczekiwanie jedynym spadkobiercą jego fortuny okazuje się pewien młody, początkujący autor powieści grozy (taki żarcik Wilsona). Wychował się on w rodzinie adopcyjnej, wszystko zatem wskazuje na to, że zmarły milioner był biologicznym ojcem pisarza. Mężczyzna wraz ze swą śliczną żoną wprowadza się do ogromnej posiadłości, odziedziczonej po naukowcu. Odnalazłszy w niej jego pamiętniki zaczyna je studiować w nadziei odnalezienia swej matki. To, co udało mu się odkryć wprawia go w ogromną depresję i konsternację; nie chce tego za nic zdradzić ukochanej żonie. Ta zwraca się po pomoc do ich wspólnego przyjaciela, katolickiego księdza. Tymczasem grupa (w zasadzie można napisać - sekta) fanatycznych katolików pod przewodem mnicha przybyłego z Francji poszukuje Antychrysta, który jakoby objawił się w Nowym Jorku. Wyczuwają jego obecność w okolicy posiadłości naukowca. Kiedy w brukowcu ukazuje się sensacyjny materiał na temat prawdziwego pochodzenia młodego pisarza, kultyści jego uznają za wcielenie Szatana. Rozpoczynają manifestacje pod bramą posesji…. + F. Paul Wilson tworząc swą sagę o Rasalomie efektownie wykorzystuje schematy i archetypy obecne w literaturze grozy. Po „draculicznej” opowieści o Wampirze („Twierdza”),tym razem sięga po inny klasyczny motyw - narodziny syna Szatana (znany przede wszystkim z „Dziecka Rosemary” Iry Levina i cyklu filmowego „Omen”). „Odrodzony” ani przez chwilę nie ucieka od porównań z „Dzieckiem Rosemary” - mało, Wilson od początku świadomie to ogrywa, parokrotnie wprost, „z nazwy” przywołując słynnego poprzednika. Akcja powieści toczy się w roku 1968, kiedy książka Levina była na szczytach list przebojów (i list sprzedaży). Bohater „Odrodzonego” marzy o powtórzeniu jej sukcesu, a jego redaktor wysyła do niego list z poradą, by „porzucić horror, bo to ślepy zaułek, a Levin jest tylko wyjątkiem, taką overnight sensation, która zaraz przeminie”. To udany żart Wilsona, zważywszy, że właśnie od „Dziecka Rosemary” rozpoczęła się trwająca ponad dwie dekady „złota era horroru”, która przyniosła gatunkowi mnóstwo wspaniałych tytułów (w tym „Twierdzę” samego Wilsona) a piszącym horrory autorom sławę i dobre pieniądze. Ale pal sześć gatunkowe żarciki - „Odrodzony” nawiązuje do Rosemary na poziomie samego głównego pomysłu. Podobnie jak w arcydziele Levina mamy do czynienia z rzekomym przybyciem do naszego świata Antychrysta, mającym oznaczać koniec czasów i upadek ludzkości. Wreszcie, szukając „rosemarowych” tropów nie sposób nie przywołać finału „Odrodzonego” Wilson tutaj po raz kolejny doskonale się bawi, praktycznie cytując zakończenie powieści odwracając je jednak o 180 stopni, bowiem o ile Rosemary ucieka przed mroczna sektą satanistów czczących jej dziecko, to Carol ucieka przez sektą… fanatycznych katotalibów planujych jego……aborcję (sic!). No ihaaaaa, przyznać trzeba, że to twist arcyostry - prawdziwa jazda na szklance ostra kpina z katolickiego antyaborcjonizmu. W ogóle dobrze ten finał wypadł, naprawdę dużo i energicznie się tutaj dzieje. Jest krwawo, ostro, z suspensem - a do tego świetna zabawa gatunkowa. Fajny, konieczny (to początek trylogii!) bad ending, efektowne granie na emocjach czytelników, zróżnicowane, wiarygodne motywacje bohaterów. Tym chętniej czeka się na kolejne powieści cyklu : „Odwet” i „Świat Mroku”. Do dobrych stron Odrodzonego należy sprawny, gładki styl narracji - doskonale warsztatowo napisana powieść bardzo dobrze się czyta. Postaci wykreowane są ciekawie, budzą sympatię i przyciągają uwagę czytelnika. Natomiast gorzej jest z akcją. Po prostu przez większość czasu niewiele się dzieje. Jest do tego stopnia blado, że, w pewnym momencie, żeby jakkolwiek ożywić fabułę autor wprowadza krwawą (acz mało sensowną ) bójkę uliczną. To generalnie mało - na szczęście wspomniany już znakomity finał sporo w końcowej ocenie „Odrodzonego” poprawia. Dobro i zło w człowieku, religijny fanatyzm, kultyści (! Ihaaa!),aspekty i wątpliwości moralne dotyczące aborcji - w sumie warto poznać „Odrodzonego” - lektura obowiązkowa dla tych, którzy szczególnie polubili „Twierdzę” i ciekawi są dalszego ciągu historii. PS. Okładka Steve Crispa jest śliczna, bardzo „złoto-erowa”, ale z czapy całkowicie, bez krzyny związku z fabułą powieści.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na64 lata temu
Mnich William H. Hallahan
Mnich
William H. Hallahan
"- Widzicie przed sobą potęgę nienawiści - powiedział. I wyruszył sam do Edenu. Rozpoczął się bój między niebem a piekłem." "Mnich" to opowieść o wiecznej tułaczce i walce aniołów z demonami. Anioł Tytmoteusz musi tułać się po świecie dopóki rasa ludzka mu nie wybaczy. Jednak jednostek zdolnych do takiego wybaczania rodzi się niewiele, w dodatku sokolica Szatana zawsze jest szybsza od anioła i zabija wszystkie dzieci z purpurową aurą zanim jeszcze zaczną mówić... Nie do końca tego spodziewałam się po książce, ale finalny efekt wzbudził moją sympatię. Na wstępie przypomnę, że motyw aniołów i demonów jest jednym z moich ulubionych, nic więc dziwnego, że książka mnie wciągnęła. Bardzo spodobało mi się specyficzne przedstawienie Szatana - historia jaka go spotkała pokazuje go jako tego najbardziej pokrzywdzonego przez Boga i anioły. To on jest tym zdradzonym i to jemu chcemy kibicować przez większość książki. Przerażający, aczkolwiek kapitalny zabieg rzucający nowe światło na nauki kościoła. Przedłużeniem tej sztuczki jest nasze nastawienie do Tymoteusza. Ja na początku książki bardzo go nie lubiłam. Stopniowo jednak zyskiwał w moich oczach i pod koniec zaczęłam mu nawet kibicować. Bardzo lubię takie zmiany i ewolucję uczuć w książkach. Było jednak parę rzeczy, które mnie irytowały. Na przykład przeskoki w czasie, które były nagłe i ciężko było się zorientować co się zmieniło i ile główny bohater ma teraz lat. Poza tym stanowczo brakowało tu horroru. Było to mroczne fantasy, ale zdecydowanie nie czułam tu grozy. A szkoda. Zakończenie mnie zaskoczyło - było dziwne i niekonwencjonalne, pozostało otwarte, przez co można jedynie snuć domysły, co się wydarzyło i co będzie działo się dalej. Nie uważam tego jednak za minus - wszystko, co w książkach oryginalne zyskuje moje poparcie. Ogólnie rzecz biorąc polecam książkę fanom tego motywu oraz gatunku. Jeśli szukacie grozy, próżno szukać... Ale jak chcecie poczytać o potyczkach Nieba i Piekła - zachęcam do lektury!
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na73 lata temu
Dziedzictwo Lovecrafta. W hołdzie twórcy horroru Gene Wolfe
Dziedzictwo Lovecrafta. W hołdzie twórcy horroru
Gene Wolfe Graham Masterton Brian Lumley Mort Castle Robert Bloch F. Paul Wilson Ed Gorman
Nie ukrywam, że bardzo lubię twórczość Lovecrafta, a przede wszystkim jego wizje przedwiecznych boskich monstrów dla których człowiek jest nic nieznaczącym pyłem. Zawsze kiedy o tym myślę przypomina mi się jak pewien naukowiec w programie, który oglądałem jako nastolatek stwierdził, że człowiek uważa się za władcę Ziemi, ale tak naprawdę nie jesteśmy niczym więcej niż lokatorami, którzy w każdej chwili mogą dostać nakaz eksmisji. Jak więc wygląda człowiek i jego problemy w skali całego otaczającego nas wszechświata? Myślę, że jesteśmy w tym wypadku niczym drobinki niewielkiego pyłu. Wracając jednak do sprawy Lovecrafta. Zawsze się cieszę mogąc odkryć nowe historie, które on zainspirował, ale nie jestem też co do nich zwykle pewny. Po przeczytaniu powieści domy na dnie morza tym bardziej borykałem się z myślą, że ciężko znaleźć coś ciekawego w tym temacie co nie wyszło z pod jego pióra. Wahałem się więc również przed tą książką nie będąc pewnym co mnie czeka. Czy więc było warto zapoznać się z tymi historiami? Mówiąc szczerze, uważam, że tak. Autorzy nie próbują tu być na siłę Lovecraftem, a starają się wykorzystywać często własne pomysły oparte po części na jego twórczości. Niektóre historie wypadały gorzej inne lepiej, ale większość mi się podobała. Szczególnie przypadło mi do gustu sosnowe pustkowie, ostatnia historia, która zaczyna się dość typowo, ale im dalej trwa historia efekt staje się z każdą chwilą coraz lepszy i bardziej niepokojący. Nie znaczy oczywiście, że to jedyna historia, która przypadła mi do gustu. Willy, ostrze i pazur, nadzorca dusz czy z dziennika Helmuta Heckera. Tak właściwie nie znalazłem tu historii, którą mógłbym uznać za kompletnie nieudaną. Każda miała w sobie coś co potrafiło zainteresować. Myślę, że warto zapoznać się z tą pozycją, ale nie tylko fanom Lovecrafta, ale ogólnie każdemu kto lubi mroczny klimat horroru.
Magus - awatar Magus
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Księgi Krwi 6

Więcej

- Lubię miejsca, gdzie przebywają umarli - zaczął. - Zawsze lubiłem. Cmentarze są bardzo piękne, nie sądzisz? Mauzolea i grobowce; tyle wspaniałych dzieł mistrzów rzemiosła zgromadzonych w jednym miejscu. Nawet zmarli zasługują czasem na bliższą uwagę. - Spojrzał na nią, aby sprawdzić, czy nie posunął się za daleko, ale stwierdziwszy, że przyglądała mu się z fascynacją, podjął swój monolog. - Niekiedy są naprawdę wspaniali. Widzisz, oni posiadają swoisty urok i czar. Szkoda, że mogą go podziwiać jedynie przedsiębiorcy pogrzebowi i pracownicy kostnic. To niesprawiedliwe. - Na jego wargach pojawił się figlarny uśmieszek. - Jestem pewien, że w tej krypcie jest wiele do oglądania. Dziwne widoki. Piękne widoki.

- Lubię miejsca, gdzie przebywają umarli - zaczął. - Zawsze lubiłem. Cmentarze są bardzo piękne, nie sądzisz? Mauzolea i grobowce; tyle wspa...

Rozwiń
Clive Barker Księgi Krwi 6 Zobacz więcej

Ludzie rodzą się i umierają - jest to swego rodzaju magia. A co pomiędzy jednym a drugim? - pogoń i kuglarskie sztuczki; koszmary i gra pozorów... Od czasu do czasu odrobina przyjemności.
To, że w życiu jest również czas na przyjemność - o tak, to też magia!

Ludzie rodzą się i umierają - jest to swego rodzaju magia. A co pomiędzy jednym a drugim? - pogoń i kuglarskie sztuczki; koszmary i gra pozo...

Rozwiń
Clive Barker Księgi Krwi 6 Zobacz więcej

Nagle niesprecyzowane nadzieje na życie po śmierci, które hołubiła w sobie przez 34 lata, prysnęły niczym mydlana bańka - niejasne ambicje dostania się po śmierci do nieba przestały mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie. Któregoś dnia, może nawet DZISIAJ, umrze, tak samo jak ci ludzie, i to nie będzie miało żadnego znaczenia. Wszelkie dążenia, aspiracje i marzenia były niczym. Stała w przytłumionych przez dym promieniach słońca, rozmyślając o tym, i była prawie szczęśliwa.

Nagle niesprecyzowane nadzieje na życie po śmierci, które hołubiła w sobie przez 34 lata, prysnęły niczym mydlana bańka - niejasne ambicje d...

Rozwiń
Clive Barker Księgi Krwi 6 Zobacz więcej
Więcej