rozwińzwiń

PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji

Okładka książki PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji autora Marcin Szczygielski, 839178911X
Okładka książki PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji
Marcin Szczygielski Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Latarnik Cykl: PL-BOY (tom 1) literatura piękna
255 str. 4 godz. 15 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
PL-BOY (tom 1)
Data wydania:
2003-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2003-05-15
Liczba stron:
255
Czas czytania
4 godz. 15 min.
Język:
polski
ISBN:
839178911X
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji



książek na półce przeczytane 1504 napisanych opinii 857

Oceny książki PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji

Średnia ocen
6,7 / 10
377 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji

avatar
16
15

Na półkach:

Przy założeniu, że "za darmo to uczciwa cena" i że płacę moją uwagą oraz czasem - oceniam 5/10. Gdybym wydał na to pieniądze, oceniłbym niżej.

Wydaje mi się, że za sukcesem, poczytnością tej książki stoi popularność magazynu "Playboy" i podejrzenia kupujących czytelników, że w środku będzie coś ciekawego - jak dla mnie jest klops. W moim odczuciu twórca cynicznie wykorzystał zainteresowanie marką, by zarobić na ciekawości adresatów. To, że autor był dyrektorem artystycznym ww. pisma niestety nie sprawiło, że podzielił się z czytelnikami interesującymi opowieściami. Nie chciało mu się nawet napisać sensownego zakończenia.

W "PL-Boyu", na stanowisku public relations, zatrudniona zostaje Zenia, osoba znikąd, od wejścia uprzykrzająca życie pracownikom i rozpychająca się łokciami w nowym miejscu. Najważniejszym wątkiem fabuły są starania głównego bohatera w odkryciu jej tajemnicy, znalezieniu na nią brudów.

Niestety czytelnika nie czeka nic sensacyjnego. Z punktu widzenia Szczygielskiego wydarzenia były godne książki, są to jednak zupełnie bezbarwne przygody. Zbiór biurowych sytuacji, zakulisowych, mniej lub bardziej zajmujących i śmiesznych dialogów pracowników, nieoczekiwanych "fakapów" związanych z realizowanymi przez redakcję projektami. Ów tło stanowi większość prozy.

Jest też przemycony obraz jednej z warstw społecznych stolicy. Jeszcze młodych, lub w średnim wieku dobrze zarabiających ludzi, po wyższych studiach, na stanowiskach brzmiących prestiżowo. Nierzadko pracujących poza wyuczonym zawodem. Tkanka agencji reklamowych, redakcji gazet itd. Spędzających większą część dnia w korkach lub pracy, która w zasadzie sprowadza się do prostych czynności - plotkowania, głupot, układania pasjansów, surfowania po sieci i stwarzania pozorów. Zajęciem głównego bohatera było poprawianie zdjęć modelek na komputerze i udział w cotygodniowych zebraniach. Większość zatrudnionych w redakcji stanowili dyrektorzy i ich zastępcy - niemal wszyscy byli obibokami, włączając w to pozostałych pracowników szeregowych.

Swoją drogą interesuje mnie skala tego zjawiska. Ile jest takich firemek? Ilu jest ludzi, którzy robią niewiele i mają z tego kokosy? Ilu z nich nie zdaje sobie sprawy jak dobrze w życiu ma?

Przy założeniu, że "za darmo to uczciwa cena" i że płacę moją uwagą oraz czasem - oceniam 5/10. Gdybym wydał na to pieniądze, oceniłbym niżej.

Wydaje mi się, że za sukcesem, poczytnością tej książki stoi popularność magazynu "Playboy" i podejrzenia kupujących czytelników, że w środku będzie coś ciekawego - jak dla mnie jest klops. W moim odczuciu twórca cynicznie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
9
1

Na półkach:

Rozczarowałam się. Usłyszałam opinię, że jest bardzo śmieszna i to mnie zachęciło do przeczytania. Niestety prawie nic nie jest w niej zabawne. Bohaterowie są bardzo płytcy i nudni. Akcja się wlecze i do tego pełno jest bezsensownych, nic nie wnoszących do treści dialogów. Przez większość czasu czytamy o dosyć toksycznej atmosferze w pracy i toksycznych osobach, co w końcu zaczyna być już nużące. Zmarnowany potencjał moim zdaniem.

Rozczarowałam się. Usłyszałam opinię, że jest bardzo śmieszna i to mnie zachęciło do przeczytania. Niestety prawie nic nie jest w niej zabawne. Bohaterowie są bardzo płytcy i nudni. Akcja się wlecze i do tego pełno jest bezsensownych, nic nie wnoszących do treści dialogów. Przez większość czasu czytamy o dosyć toksycznej atmosferze w pracy i toksycznych osobach, co w końcu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
304
115

Na półkach:

Humor, jak piękno - odbierany jest bardzo subiektywnie. Mnie opowieści o biurowym życiu redakcji magazynu dla Panów bawiły średnio.
Fabuła to w zasadzie ciąg biurowych scen i ploteczek z nich wynikających. Język książki czasami bywa błyskotliwy, ale w przeważającej części jest dosyć prostym przerysowywaniem charakterystyk postaci i scen, by czynić je zabawniejszymi. Takie polskie, literackie "The Office", w wersji z lat 90.

Humor, jak piękno - odbierany jest bardzo subiektywnie. Mnie opowieści o biurowym życiu redakcji magazynu dla Panów bawiły średnio.
Fabuła to w zasadzie ciąg biurowych scen i ploteczek z nich wynikających. Język książki czasami bywa błyskotliwy, ale w przeważającej części jest dosyć prostym przerysowywaniem charakterystyk postaci i scen, by czynić je zabawniejszymi. Takie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

656 użytkowników ma tytuł PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji na półkach głównych
  • 499
  • 157
108 użytkowników ma tytuł PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji na półkach dodatkowych
  • 81
  • 9
  • 6
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji

Inne książki autora

Okładka książki Czarnóżka Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,0
Czarnóżka Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Okładka książki Mo Maria Strzelecka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,3
Mo Maria Strzelecka, Marcin Szczygielski
Okładka książki Bajtowe wersety Jacek Ambrożewski, Marcin Szczygielski
Ocena 8,8
Bajtowe wersety Jacek Ambrożewski, Marcin Szczygielski
Okładka książki Neomama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,9
Neomama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Okładka książki Makabrama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,9
Makabrama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Marcin Szczygielski
Marcin Szczygielski
Urodzony w Warszawie w 1972 r. pisarz, dziennikarz i grafik, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Zadebiutował w 2003 r. satyryczną powieścią „PL-BOY”, w której opisał swoje doświadczenia z sześcioletniej pracy w redakcji polskiej edycji miesięcznika Playboy, gdzie pełnił funkcję grafika, a następnie dyrektora artystycznego. Książka szybko stała się bestsellerem, podobnie jak wydana rok później kontynuacja przygód jej bohatera, zatytułowana „Wiosna PL-BOYa”. Następne powieści „Nasturcje i ćwoki ”oraz „Farfocle namiętności” ugruntowały pozycję Szczygielskiego jako popularnego autora, jednak największy rozgłos medialny przyniósł mu „Berek”. Brawurowo napisana historia sąsiedzkiej wojny między młodym gejem i „moherową” emerytką za sprawą publicznego coming outu życiowego partnera Marcina Szczygielskiego - publicysty i krytyka filmowego Tomasza Raczka - trafiła na pierwsze strony polskich gazet w 2007 r. W 2010 r. ukazały się „Bierki” - drugi tom cyklu „Kroniki Nierówności”, zapoczątkowanego przez „Berka”. Kolejną powieścią Szczygielskiego był publikowany w 2011 r. „Poczet Królowych polskich”. W 2013 r. wydawnictwa Agora, Instytut Wydawniczy Latarnik i Oficyna Wydawnicza As wydały monografię autorstwa Marcina Szczygielskiego zatytułowaną „Filipinki - to my! Ilustrowana historia pierwszego polskiego girlsbandu”. Odrębną dziedziną twórczości Marcina Szczygielskiego są książki dla dzieci i młodzieży. Pierwszą była wydana w 2009 r. powieść science-fiction „Omega”, która otrzymała główną nagrodę w konkursie literackim IBBY i tytuł Książki Roku IBBY 2010 Następną powieść - „Czarny Młyn” - autor napisał w 2010 r. na Konkurs Literacki im. Astrid Lindgren. W tym samym roku ukazała się kolejna powieść dla młodych czytelników „Za niebieskimi drzwiami”. W 2013 r. ukazała się także powieść Szczygielskiego „Czarownica piętro niżej”, która w 2014 r. uhonorowana została nagrodą literacką Zielona Gąska, przyznawaną przez Fundację im. Ildefonsa Gałczyńskiego. W 2014 r. do księgarń trafiła kontynuacja przygód Mai - bohaterki „Czarownicy piętro niżej” - „Tuczarnia motyli”. Szczygielski jest autorem okładek i oprawy graficznej większości napisanych przez siebie książek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jędrne kaktusy Wawrzyniec Prusky
Jędrne kaktusy
Wawrzyniec Prusky
Wawrzyniec Prusky – popularny przed dekadą bloger – przestał już pisać i ogranicza się do skromnej działalności na Facebooku. Pozostały po nim dwie książki. Jędrne kaktusy to jego debiut, a zarazem zbiór najciekawszych wpisów z bloga, oczywiście poprawionych i niekiedy też przeredagowanych, uzupełnionych o parę nowych historyjek. Osoby, które bloga śledziły na bieżąco, pewnie były rozczarowane – w większości dostały materiał, który już znały. Cała reszta mogła jednak liczyć na sporą porcję dobrej zabawy. Wawrzyniec to alter ego gorzowianina Pawła Klimczaka, człowieka całkowicie zwyczajnego. Wawrzyniec ma ukochaną żonę Mżonkę, syna zwanego Dziedzicem, a z czasem dorabia się też Potomki. Pracuje w niewielkiej firmie informatycznej, gdzie dowodzi grupką Wenusjanek, ale niechętnie o niej pisze. Niezbyt dużo miejsca poświęca też swojemu najlepszemu kumplowi, Rabiemu. Znacznie więcej czasu poświęca obserwowaniu swojego życia rodzinnego oraz osiedlowego, wreszcie oglądanym filmom czy nawet meczom piłkarskim. Niezwykłe jest to, że u Wawrzyńca zwykły spacer z synem na pobliską łąkę zamienia się w niebezpieczną, a przede wszystkim zabawną wyprawę. Podobnie wizyta w fikolandzie, próba zakupienia marynarki czy butów, wreszcie zwykła poranna pobudka zafundowana mu przez dziedzica. Odpowiedni dobór słów, subtelna stylizacja zamieniająca na przykład rozmowę przy stole w posiedzenie plenarne, wreszcie olbrzymia wyobraźnia autora pozwalająca mu wyczarować nieraz bardzo alternatywną rzeczywistość, zamieniają te krótkie historyjki w prawdziwe perełki. Swoje robi też zmysł obserwacji Wawrzyńca, który z wielką łatwością wyłuskuje absurdy życia codziennego. A tych, jak wiadomo, nie brakuje. Recenzja: https://zdalaodpolityki.pl/2018/07/31/jedrne-kaktusy/
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na77 lat temu
Schiza Paulina Grych
Schiza
Paulina Grych
Tytuł: „Schiza” Autor: Paulina Grych Wydawnictwo: Wab Data wydania: 01.01.2008 Powstanie obrazu w oku człowieka to załamanie światła pod odpowiednim kątem, odebranie bodźców przez mózg i ich połączenie. Każdy stworzony obraz dodatkowo jest skanowany przez nasze osobiste filtry: dzieciństwa, wychowania, otaczającego nas środowiska i naszych własnych przeżyć. Widzimy ten sam obraz, patrzymy w tym samym kierunku ale interpretacja jest dla każdego z nas inna. Ten sam obraz a tak bardzo różny. Nasze wewnętrzne filtry charakteryzują nas jako ludzi. Jesteśmy tacy sami a tak bardzo inni. Paulina Grych w książce „Schiza” pokazuje zwykłych, niezwykłych ludzi, „potłuczonych”. I dla nich zadedykowana jest ta książka. A jednocześnie dla nas. Styl autorki jest charakterystyczny i nie do podrobienia. Czytamy opowiadaną historię i gubimy się w wątkach, w natłoku myśli, interpretacji, widzimy tylko poplątane myśli całości, chcemy szczegółów, by zacząć układać te puzzle. I czytamy..... Narrator pokazuje nam tę splątaną z kilku osób włóczkę i powoli, krok za krokiem ją rozplątuje. Puzzle wskakują na właściwe miejsca. I tak poznajemy Beatę, schizofreniczkę, która słyszy głosy aniołów. Jankę, malarkę, „niespokojną duszę”. Dianę, córkę Janki, która swoimi zaniedbaniami zostawiła w Dianie trwały ślad braku miłości. Henryka-jebakę, Żyda z trudnym dzieciństwem, przemocą w domu ze strony ojca i nieobecnej wycofanej matki, która jest współuzależniona. Którego poszukiwania bezpieczeństwa i miłości ciągle okazywały się drogą donikąd. Marka, żołnierza, który walczył w Iraku i Afganistanie i zmaga się z traumą wojenną. Wszystkie nitki splątane w jeden kłębek wspólnych obaw, traum, prób ucieczki przed sobą samym. „Wariatowi” nikt przecież nie uwierzy, komu powie? Losy tych ludzi łączą się przypadkiem, a może w sposób zamierzony przez los. Poznają się, rozmawiają. Nieśmiało zaczynają tworzyć grupę. Przeżywają wspólne troski i radości. Zaczynają rozwiązywać swoje własne supełki w tych splątanych kłębuszkach przy wzajemnym szacunku i wsparciu. I historia "potłuczonych" jest pięknie spięta klamrą oczywistych nieoczywistości. Autorka podejmuje temat chorób i zaburzeń psychicznych. Pokazuje nam tylko część z nich, ale oswaja nas z nimi. W 2008 roku, kiedy książka była wydana kończyłam studia a świat „potłuczonych” był w Polsce obcy nam wszystkim. Temat tabu. Zakazany. Brudny. Mówiono: „wariat”, „psychiatryk”. Dziś w Polsce wcale nie jest lepiej z naszą świadomością. Z mojej perspektywy ta powieść jest innowacyjna jak na tamten czas. Rok 2008. W sposób nienachalny, z dużą dawką wiedzy wplecionej zamierzenie, ogromną dawką empatii, współczucia i zrozumienia autorka pokazała nam wszystkich bohaterów i problemy, z którymi się zmagają. Przekazana spora dawka wiedzy niczym z podręcznika psychiatrii. I pokazuje, że „potłuczeni” to również ludzie, którzy mają prawo żyć w społeczeństwie na równych prawach z innymi. Bardzo ważny jest szacunek i wzajemna akceptacja. Autorka pokazuje wartość psychoterapii i grupy wsparcia. Nie od dziś wiadomo, ze sukcesem leczenia wielu chorób i zaburzeń, nie tylko psychicznych, jest leczenie w grupie (skuteczne metody leczenia alkoholizmu i słynne kluby AA, gdzie opowiadanie swojego świadectwa dawało siłę i nadzieję innym chorym na pozostanie w trzeźwości). Wspólna rozmowa, wspólne spędzanie czasu, wspólne zabawy, wzajemne wsparcie otwiera drzwi do akceptacji swojej choroby lub zaburzenia. Daje odwagę do walki o siebie. Przygotuj się na cały rollercoster emocji. Każdego z bohaterów nienawidzisz i kochasz jednocześnie, odkładasz z niechęcią i płaczem tę opowieść, by za chwilę krótszą lub dłuższą powrócić do niej jeszcze zachłanniej. Rozplątywanie każdej z nitki splatanego kłębka historii bohaterów boli, zmusza do refleksji nad samym sobą. Widzisz siebie, swoje przeżycia. Chcesz uciec, próbujesz, walczysz sam z sobą, ale wiesz już, że to nie ma sensu. Nie ma możliwości, by uciec przed samym sobą. Każdy z nas dojdzie do swojej „ściany” pytanie pozostaje otwarte: czy jesteś gotowy o siebie zawalczyć i czy jesteś gotowy na zmianę. Każdy z nas boi się zmiany, powodując dysonanse, ból. Wolimy to, co znamy, co jest „oswojone” przez nas. Zawsze boli. Ta historia pokazuje i daje nadzieję, że warto walczyć o samego siebie, swój świat, swój dobrostan i szczęśliwość :) Trzeba jednak pamiętać, że to proces, długi proces. Ale zawsze warto. Dla siebie to zrobić. Zachęcam i polecam. Ostrzegam, że to nie będzie zwykłe czytanie, a twoja własna psychoterapia. Jesteś gotowy/a?
Jeanette ksiazka_na_przesluchaniu - awatar Jeanette ksiazka_na_przesluchaniu
ocenił na103 lata temu
Dziennik ciężarowca Tomasz Kwaśniewski
Dziennik ciężarowca
Tomasz Kwaśniewski
Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. To chyba pierwszy dziennik który czytałem, a z pewnością pierwszy taki ... trywialny. To jadłem na śniadanie, a to byłem kupić w sklepie. Potem kłóciłem się z narzeczoną. itp - codzinność Także rzeczy, które mnie drażniły to: - wulgarność (jego i jej) - zupełnie niepotrzebna - i w książce i w życiu nawet. Może ze mnie jakiś purytanin wychodzi, ale no mnie to drażniło (a z tego co czytam opinie nie tylko mnie). Do tego jeszcze w książce tak. Książce która "podgląda prawdziwych ludzi od kuchni". Smutne to. Bo masz z tyłu głowy, że to najprawdopodobniej prawdziwe historie, rzeczywiści istniejący, żyjący ludzie - a nie jakiś zmyślony inkwizytor ;P. - ta monotonia dnia codziennego. Przez to co prawda szybko się to czytało/słuchało (najpierw 150% a potem nawet 200% szybkości - bo ileż można). Może powinienem to dodać jako pozytyw, ale taka "codzienność" tej książki dodawała też jej realizmu. - może to nie kwestia samej książki, ale zaskakują mnie niektóre pochlebne opinie o tej książce (czy blogu). Że koleś taki czuły i taki i śmiaki. A to egocentryczny koleś, z którego często wychodzi dupek i przerośnięty dzieciak. Narzeczona BTW też często nie zostaje daleko w tyle. Za głowę się łapałem. I oczywiście ryzykuję tu brzmienie jak jakiś moralizator, ale jak koleś się focha gdy rzeczy nie idą tak jak chce - to tupanie trzylatka mi się przypomina. I oczywiście każdy miewa takie odruchy, ale do trzydziestki człowiek powinien się już nauczyć się z nimi radzić. No naprawdę słuchając Bogu dziękowałem za moją wspaniałą żonę :D (i książki do tego nie potrzebuję ;P ). I jestem może zbyt surowy dla rzeczywistego kogoś, kto jednak przeszedł swoje - z uzależnieniem od hazardu. Jednak no razi :| Ale było też kilka pozytywów: - To jak (szczególnie na początku) zachowywali się dość okropnie w związku, z czasem jednak było dużo rzadsze. A kiedy udawało im się wychodzić na prostą i pogodzić - człowiek jakoś im zaczynał kibicować - jak czarnemu koniowi. - Nie powiem kilka rzeczy też z książki wyciągnąłem, a po to ją słuchałem. Także może dam więcej niż te 5 :D
Miś_koralgol - awatar Miś_koralgol
ocenił na65 lat temu
Trzech panów w łóżku nie licząc kota. Romans pasywny Bartosz Żurawiecki
Trzech panów w łóżku nie licząc kota. Romans pasywny
Bartosz Żurawiecki
Książka "Trzech panów w łóżku nie licząc kota" Na początku kompletnie mnie nie wciągnęła. Adam – główny bohater – wręcz mnie irytował. Nie chodzi o to, że miał depresję, tylko o jego sposób bycia, irytowała mnie jego sama osoba. Jednak, coś się we mnie przełamało około czwartego rozdziału. Może dlatego, że z czasem książka odsłania swoje prawdziwe oblicze: bo to nie tylko opowieść o środowisku gejowskim z początku lat 2000, ale przede wszystkim historia o depresji, samotności, tęsknocie za bliskością i próbie poskładania siebie na nowo. To, co mnie najbardziej poruszyło, to obecne wątki społeczne. Autor odniósł się między innymi do realnego wydarzenia – jak chociażby do wystawy Karoliny Breguły „Niech nas zobaczą”. Dla mnie – osoby, która pisała pracę magisterską o nieheteronormatywności w sztuce – to było bardzo autentyczne i ważne. Widać, że Żurawiecki nie pisał tej książki „z głowy”, tylko oparł ją o ówczesnej rzeczywistości. Choć akcja dzieje się w realiach Polski sprzed 20 lat, przekaz książki jest w wielu miejscach ponadczasowy. Tematy depresji, żałoby po stracie kogoś z kim spędziło się wiele lat, poszukiwania miłości i akceptacji są uniwersalne. Ale jednocześnie trzeba przyznać – trochę czuć, że to już inna epoka. Dziś w wielu środowiskach (zwłaszcza artystycznych w których najbardziej się obracam) mówi się o homoseksualności znacznie głośniej i odważniej. Jednak wtedy – w Polsce początku lat 2000 – było to nadal tabu i kontrowersja. Muszę przyznać, to nie jest powieść dla każdego – ma swój chaos, swoją specyficzną narrację, ironię i ukryte emocji. Ale jeśli da się jej szansę, to okazuje się bardzo prawdziwą i momentami wzruszającą lekturą.
FiliżankaFantasy - awatar FiliżankaFantasy
ocenił na77 miesięcy temu
Biegając z nożyczkami Augusten Burroughs
Biegając z nożyczkami
Augusten Burroughs
Rodzice trzynastoletniego Augustena - znużony, wiecznie nieobecny alkoholik oraz niedoszła egzaltowana poetka - przechodzą przez rozwód. Ojciec w ogóle nie interesuje się chłopcem i odchodzi do nowej rodziny, matka zaś popada w kryzys psychiczny i postanawia oddać syna pod opiekę swojemu psychiatrze, doktorowi Finchowi, przy którym Timothy Leary mógłby uchodzić za eksperta z Radia Maryja. Rodzina Finchów żyje w brudzie, bez żadnych reguł, dzieci nie muszą chodzić do szkoły, sprzątać, myć się, mogą za to palić trawkę, upijać się i uprawiać seks z dorosłymi. Dr Finch uważa, że trzynastolatek jest już dorosłym, więc nie należy przeszkadzać mu w zażywaniu narkotyków ani w "związku" z ponad połowę starszym chłopem. Zamiast zająć się dziećmi, woli szukać znaków od Boga we własnym stolcu albo oddawać się masturbacji w specjalnie przeznaczonym do tego pokoju. Z kolei Deirdre Burrougs oddaje się pasji pisarskiej, wypierdując swoje żenujące poematy, albo wdając w romanse, o których opowiada synowi prosząc, by mówił jej na "ty". W takich warunkach spragniony stabilizacji i normalności Augusten będzie musiał spędzić kolejną dekadę swojego życia. Nie wiem jakim cudem ta pozycja znalazła się w bibliotece dla dzieci i młodzieży - owszem, autor opowiada o byciu nastolatkiem, jednak w książce roi się od ostrych scen erotycznych, gdzie czytamy co kto komu i w jaki sposób robi, np jak Augusten widzi swoją matkę uprawiającą seks oralny z inną kobietą. Opisano także seksualną relację trzynastoletniego Augustena z trzydziestoletnim mężczyzną - nie potrafię zrozumieć, czemu osoby piszące o książce nazywają to "związkiem" i "romansem", nie można mówić o żadnym związku, gdy stary dziad uprawia seks z chłopcem, który jest jeszcze w podstawówce. Już sama ta zawartość mogłaby być zrozumiałym powodem, dla którego Biegając z nożyczkami była głośną książką. Kolejny jest pozew sądowy, który autorowi wytoczyła rodzina doktora Rodolpha H. Turcotte'a - przedstawionego w książce jako dr Finch. Rodzina Turcotte uważa, że Burroughs większość scen ze swojego pamiętnika zmyślił i nie miały one miejsca. Co gorsza, mieli pretensje, że przez książkę (a potem również przez adaptację filmową) byli szykanowani i atakowani. Jako bohater-narrator Burroughs stara się pokazać swoją przemianę na przestrzeni lat. Opowieść zaczyna zagubione dziecko spragnione reguł, porządku i stabilizacji, potem kontynuuje są nastolatek zafascynowany rzeczami, które może odkrywać dzięki zaniedbaniu przez dorosłych i które go pochłaniają - kończy dorastający młody mężczyzna, powoli zaczynający rozumieć, że to, co przeżył, nie było miłością, tylko przemocą i szukający swojego miejsca w świecie. Z jednej strony Augusten wciąż tęskni za jakimś porządkiem i normalnością, z drugiej ma poczucie, że nie pasuje do tego, co uchodzi za normalne (np. szkoła) i że nie umie dostosować się do tego, jak żyją inni. Przypominały mi się wspomnienia Christiane, berlińskiej narkomanki, której również rodzice pozwalali na wszystko w imię uszanowania jej "wolności" i której tak samo przyniosło to więcej szkody niż pożytku - zresztą Burroughs ostatecznie został osobą uzależnioną tak samo jak Christiane. Augusten stwierdza w pewnym momencie, że "gdy nikt nie mówi ci co masz robić, nikt też nie mówi ci czego masz nie robić". Biegając z nożyczkami odbieram jako krytykę całego pokolenia lat 60., które nie potrafiło dorosnąć i zmusiło swoje dzieci do tego, by wychowywały się same. Książka Burroughsa jest ciekawa, ale momentami tak niesmaczna, że nie wzruszył mnie nawet znaleziony między stronami zasuszony gryzek. Raczej nie będę do niej wracać, nastomiast mogę z czystym sumieniem polecić film na jej podstawie, gdzie na szczęście oszczędzono widzowi oglądania genitaliów w akcji. Jedyna wada jest taka, że filmowy Augusten wygląda na dorosłego chłopaka, a w rzeczywistości miał zaledwie trzynaście lat.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji