rozwińzwiń

Czarnóżka

Okładka książki Czarnóżka autora Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski, 9788367697217
Okładka książki Czarnóżka
Marcin SzczygielskiMarta Krzywicka Wydawnictwo: Bajka Cykl: Dom Rodomiłów (tom 5) literatura dziecięca
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Cykl:
Dom Rodomiłów (tom 5)
Data wydania:
2025-11-12
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-12
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367697217
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czarnóżka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Czarnóżka

Średnia ocen
7,0 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czarnóżka

Sortuj:
avatar
264
261

Na półkach: , ,

Powrót do domu Rodomiłów, to już piąte odwiedziny. Rodzina powiększa o kochanych ,zaginionych członków, potwory też natężają działalność . Z rzeczywistości alternatywnej, wracają mama i Hania, Borborak powoli realizuje swoje plany -będzie się działo w części szóstej- tak wróżę i prorokuje.

Powrót do domu Rodomiłów, to już piąte odwiedziny. Rodzina powiększa o kochanych ,zaginionych członków, potwory też natężają działalność . Z rzeczywistości alternatywnej, wracają mama i Hania, Borborak powoli realizuje swoje plany -będzie się działo w części szóstej- tak wróżę i prorokuje.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1628
949

Na półkach:

Puk-puk. Chwila niepewności i otwierają się drzwi. I znowu lądujesz w samym środku totalnego chaosu, wśród barwnych postaci, w domu, w którym nikogo nie dziwi uwięziony w lusterku mężczyzna, lewitująca i złorzecząca ciotka, stryj wyrwany (dosłownie) z innej epoki oraz przemykające tu i ówdzie duchy, zmory i inne słowiańskie potwory. Głęboko wdychasz tę niecodzienną mieszankę różnych zapachów, silnie podszytą wonią kwiatów i ziół, i czujesz, że jesteś w dobrym miejscu, a przed Tobą otwiera się nowa, z pewnością totalnie niebanalna i nieprzewidywalna, czytelnicza przygoda.

Witajcie w Domu Rodomiłów. To dopiero 5 wizyta, a z pewnością macie wrażenie, że znacie ich od zawsze i życie bez nich byłoby zbyt nudne i banalne. Tej nieokiełznanej i nieobliczalnej mieszanki osobowości nie sposób nie polubić. A tym razem liczebność barwnych postaci nieco się zwiększy przez miłosne zawirowania. Ale nim uszczkniecie odrobiny niebanalnego romansu, to pouganiacie się za zrozpaczonym duchem (w Domu Gdzie Indziej),rozwiążecie sprawę potwornego smrodu, przygotujecie ucztę zapoznawczą i rozwiążecie problem z przeklętą rośliną. Babcia Czesia znów będzie mdlała raz za razem, ciocia Hela lewitowała, Monika panikowała chcąc dobrze wypaść przed rodziną narzeczonego, a Hania z mamą będą odkrywały arkana wiedzy czarnowidzów sprzed wieków. Jedno jest pewnie, jak przeczytasz pierwsze zdanie „Czarnóżki” to nie odłożysz jej, aż do ostatniej kropki. I jedyne czego będziesz żałować, to że kolejny tom dopiero powstaje…

„Czarnóżka” Marcina Szczygielskiego to 5 tom świetnej serii, która zabiera czytelnika w alternatywną rzeczywistość, do współczesnej Warszawy z silnie oddziałującymi słowiańskimi wpływami. Napisana z humorem i lekkością. Autor w każdym kolejnym tomie zaskakuje, nie powiela schematów i nie sięga po banał. Jest interesująco, momentami zagmatwanie, bywa nieco strasznie, innym razem całkiem zabawnie. Jeśli ktoś nie polubi tej serii, to zdecydowanie potrzebuje pomocy czarnowidzów, bo ewidentnie opętała go jakaś pomroczność jasna 😉

PS. Za zabawę słowem w tytule daję dodatkowy plus!

Puk-puk. Chwila niepewności i otwierają się drzwi. I znowu lądujesz w samym środku totalnego chaosu, wśród barwnych postaci, w domu, w którym nikogo nie dziwi uwięziony w lusterku mężczyzna, lewitująca i złorzecząca ciotka, stryj wyrwany (dosłownie) z innej epoki oraz przemykające tu i ówdzie duchy, zmory i inne słowiańskie potwory. Głęboko wdychasz tę niecodzienną...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

15 użytkowników ma tytuł Czarnóżka na półkach głównych
  • 10
  • 5
8 użytkowników ma tytuł Czarnóżka na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Mo Maria Strzelecka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,3
Mo Maria Strzelecka, Marcin Szczygielski
Okładka książki Bajtowe wersety Jacek Ambrożewski, Marcin Szczygielski
Ocena 8,8
Bajtowe wersety Jacek Ambrożewski, Marcin Szczygielski
Okładka książki Neomama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,9
Neomama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Okładka książki Makabrama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,9
Makabrama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Okładka książki Szkieletnicy Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,9
Szkieletnicy Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Marcin Szczygielski
Marcin Szczygielski
Urodzony w Warszawie w 1972 r. pisarz, dziennikarz i grafik, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Zadebiutował w 2003 r. satyryczną powieścią „PL-BOY”, w której opisał swoje doświadczenia z sześcioletniej pracy w redakcji polskiej edycji miesięcznika Playboy, gdzie pełnił funkcję grafika, a następnie dyrektora artystycznego. Książka szybko stała się bestsellerem, podobnie jak wydana rok później kontynuacja przygód jej bohatera, zatytułowana „Wiosna PL-BOYa”. Następne powieści „Nasturcje i ćwoki ”oraz „Farfocle namiętności” ugruntowały pozycję Szczygielskiego jako popularnego autora, jednak największy rozgłos medialny przyniósł mu „Berek”. Brawurowo napisana historia sąsiedzkiej wojny między młodym gejem i „moherową” emerytką za sprawą publicznego coming outu życiowego partnera Marcina Szczygielskiego - publicysty i krytyka filmowego Tomasza Raczka - trafiła na pierwsze strony polskich gazet w 2007 r. W 2010 r. ukazały się „Bierki” - drugi tom cyklu „Kroniki Nierówności”, zapoczątkowanego przez „Berka”. Kolejną powieścią Szczygielskiego był publikowany w 2011 r. „Poczet Królowych polskich”. W 2013 r. wydawnictwa Agora, Instytut Wydawniczy Latarnik i Oficyna Wydawnicza As wydały monografię autorstwa Marcina Szczygielskiego zatytułowaną „Filipinki - to my! Ilustrowana historia pierwszego polskiego girlsbandu”. Odrębną dziedziną twórczości Marcina Szczygielskiego są książki dla dzieci i młodzieży. Pierwszą była wydana w 2009 r. powieść science-fiction „Omega”, która otrzymała główną nagrodę w konkursie literackim IBBY i tytuł Książki Roku IBBY 2010 Następną powieść - „Czarny Młyn” - autor napisał w 2010 r. na Konkurs Literacki im. Astrid Lindgren. W tym samym roku ukazała się kolejna powieść dla młodych czytelników „Za niebieskimi drzwiami”. W 2013 r. ukazała się także powieść Szczygielskiego „Czarownica piętro niżej”, która w 2014 r. uhonorowana została nagrodą literacką Zielona Gąska, przyznawaną przez Fundację im. Ildefonsa Gałczyńskiego. W 2014 r. do księgarń trafiła kontynuacja przygód Mai - bohaterki „Czarownicy piętro niżej” - „Tuczarnia motyli”. Szczygielski jest autorem okładek i oprawy graficznej większości napisanych przez siebie książek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wieża na krańcu czasu Ben Mantle
Wieża na krańcu czasu
Ben Mantle Amy Sparkes
Jakiś czas temu zachwyciłam się – ba, otumaniłam się wręcz pięknem i radością z dzieciństwa i tymi zabawami i postrzeganiem świata jaki jest, a jaki zmienił się podczas dorastania – bo przeczytałam „Tonję z Glimmerdalen”. To historia dziewczynki (wspaniałej Tonji),która lubiła wszystko i wszystkich, z małym jednym ludzkim wyjątkiem – właściciela ośrodka wypoczynkowego, który wprowadził najgłupszy regulamin jaki tylko można (na szczęście tylko w obrębie swojego ośrodka). Potem w moje czytelnicze ręce wpadła (jakże się cieszę) „Jania i Iwo” pióra pani Małgosi. Po niej magia piękna dziecięcych serc i oczu nadal trwały. I nie dość, że oderwałam się od rzeczywistości, to poczułam lekkość bytu, co rzadko się zdarza – a już podczas czytania, bardzo rzadko. Poczułam bliskość babusi i tatusia i dziadka siedzącego koło kredensu. Poczułam małą rączkę kolegi w swojej małej rączce, dotyk słonka o poranku i radości ze wspólnej wycieczki nad morze. Ile tego było... i jest... Ale.... Teraz zanurzyłam się w „Wieży na krańcu czasu” i znowu zegar zaczął się wygłupiać zabierając mnie do magicznej krainy wyciętej z innego świata. Oto... Dom, co ma czkawkę, mała dziewczynka Dziewiątka (mała choć duża),czarodziej Mroczysław (coś, jak taki pokręcony i przekręcony Mieczysław, który czasem coś wyczaruje, czasem nie – jak to w życiu bywa),doktor Łyżek (nie mylić z Łyżeczką) i troll Eryk. Zabawna grupa o jeszcze zabawniejszych perypetiach. Aż zastanawiam się, jak oni w tej Wieży śpią, bo skoro pod nimi światów tyle się miesza, skoro dom czasem czknie, a może nawet kichnie, to nic nie jest pewne. Każda minuta zaskakuje, podobnie jak oni wszyscy. Przyznam szczerze, że nie czytałam pierwszej części serii, czyli „Domu na skraju magii” i początek czytania nie należał do tych przyjemnych. Trudności sprawiało mi imię dziewczynki, Dziewiątka, która jawiła mi się bardziej z dziewiątką nieustępliwych huncwotów niż jedną (rezolutną) dziewczynką. Sam fakt, że to jedna, a nie dziewięć istotek jakoś trudno mi się zlepiał z fabułą. Dlatego i słowa Mroczysława czy Eryka jakoś ulatywały mi w krainę niedorzeczności. Ale... Ale po jakimś czasie wszystko nabierało innych barw i znaczenia. Wesołość akcji i trzpiotowatość to jednego pana, to drugiego. Ich strach, czy pomysły, to wszystko zaczyna tworzyć magiczny świat wyjątkowej grupki przyjaciół. Dom czka, skacze jak pionek po niezbadanej planszy światów. Wszystko jest zagadką, która jednoczy te ciepłe istotni razem. „Wieża na krańcu czasu” to obraz odwagi i prawdy zarazem. To przyjaźń, wsparcie i akceptacja słabości drugiego. To baśniowa, acz prawdziwa, historia oderwana od czasu i przestrzeni. Historia tych osób pokazuje to, co w życiu ma największą wartość, a o czym, z upływem lat i kalendarzy zapominamy – pokazuje, czym jest poleganie na sobie. Czym jest wiara w drugiego człowieka. Czym jest mobilizacja do wspólnego działania w zgodzie i radość z bycia sobą pośród innych. To historia przyjaciół, którzy uczą się pokonywać przeszkody i jednocześnie czerpią z nich to, co dobre, właściwe i rozważne (choć czasem na ową rozważność lepiej przymknąć oko). i cieszy przy okazji fakt, że takich książek jest coraz więcej. Są wypełnione niezbadanymi perypetiami, które chwytają i młodzież i dzieci i starszych (czasem i tych najstarszych). Cieszy fakt, że po takie książki się sięga, że się w nich zanurza i o nich opowiada. I nie trzeba szukać pretekstu, by je czytać. Nie ma znaczenia wiek, pogoda za oknem, czy tymczasowa nuda, którą trzeba jakoś zapchać. Na takie książki czas jest zawsze i wszędzie. One rozdmuchują mroczne chmury znad smutnej głowy, leczą ciało (bez leków z apteki i wizyty u specjalisty),poprawiają nastrój i sprawiają, że człowiek zaczyna się uśmiechać. Ot tak, sam do siebie. Do kubka z herbatą, do nadgryzionego sera, czy pomidora, co leży smutny i zapomniany. Same plusy i to w nadmiarze. I uwaga – jesteś w domu, co nie czka i nie skacze i jest ci ciepło i czujesz w sobie tyle energii, że cię wręcz rozsadza. To magia takich powieści i takich pisarzy, co lekkością pióra i frywolnością wyobraźni tworzą takie perełki w okładkach. Takie chwile warto kolekcjonować. Agnesto #agaKUSIczyta #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na91 miesiąc temu
Lis z Martwego Lasu Marcin Minor
Lis z Martwego Lasu
Marcin Minor Aubrey Hartman
"To opowieść o śmierci. Ale także opowieść o miłości. Ale w najcichszych zakątkach tych kartek jest to roztrząsanie straty. Utraty celu. Pewności. Oczekiwań co do tego, jak powinno wyglądać życie (lub nieśmierć). A zatem jest to roztrząsanie tego, jak odpuścić. Lub, kiedy jest to właściwe, jak nie odpuszczać. Jak trzymać się, choćby delikatnie, pamięci o tym, co stracone. Bo strata, drodzy czytelnicy, jest starszą siostrą smutku." Zaczyna się mocno, bo...Bazyl nie żył. Ale był też bardzo żywy. Bazyl to lis, który mieszka w Martym Lesie, hoduje grzyby, uwielbia herbatę, kocha książki, nie znosi borsuków. Bazyl jest Przewodnikiem Wędrującym Dusz. Każde zwierzę po śmierci trafia najpierw do jego domu, a on wskazuje mu, do którego Pokoju zaświatów ma wejść, do którego najbardziej pasuje. Pomaga zwierzętom przebyć tę ostatnią drogę między śmiercią, a nieżyciem. Pewnego dnia do jego drzwi zapukała borsuczyca Coniemiara. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Bazyl za żadne skarby nie był w stanie jej przeprowadzić, tak jak pozostałych zwierząt, do jej Pokoju. I tu zaczynają się ich przygody, splątanie losu, więzi, aż do zmian, które zachodzą w obojgu dzięki tej relacji. "– Chcę powiedzieć, że każdy może otrzymać miłość – kontynuowała Coniemiara. – Ale tylko dobre dusze mogą ją dawać. " Bardzo ciekawie skonstruowana powieść, dotykająca tego, co delikatne, kruche_ tajemnicy śmierci, przejście na drugą stronę, korelacji tego, co tu i teraz, z tym co nastanie. Opowieść snuta z perspektywy zwierząt, co mnie kupiło. Bardzo polecam. Uwaga, mroczna
Ida_wrześniowa - awatar Ida_wrześniowa
oceniła na816 dni temu
Morderstwo w muzeum Alasdair Beckett-King
Morderstwo w muzeum
Alasdair Beckett-King
"Morderstwo w muzeum" rozgrywa się w muzeum Hornville’a, gdzie młoda bohaterka Bonnie staje przed zagadką: morderstwa i zniknięcia cennego eksponatu. 🕵️Bonnie ma detektywistyczne alter ego: kiedy zakłada płaszcz i dokleja wąsy przemienia się w Montgomery Bonbon: najlepszego detektywa na świecie (przynajmniej w jej wyobrażeniu). 💭Czytając tę książkę, poczułam się, jakbym cofnęła się do dzieciństwa. Myślę, że to zasługa dużej lekkości, wartkiej akcja, a także solidnej dawki humoru. Bonnie to postać, której szczerze kibicowałam: jej pomysłowość i upór w dążeniu do rozwiązania zagadki sprawiają, że można się w niej zakochać. Z kolei dziadek Banks, jako jej "back up”, dodaje ciepła i dorosłej perspektywy. Sceneria muzeum sprawia, że atmosfera śledztwa staje się mroczna, ale niezbyt przytłaczająca dla młodego czytelnika. Momentami miałam wrażenie, że sama chodzę i nasłuchuję szmerów, sprawdzając zakamarki muzealne. Autor świetnie balansuje: tworzy ciekawą zagadkę, a jednocześnie atmosfera pozostaje lekka, wręcz momentami swobodna. Również zakończenie mnie usatysfakcjonowało: odkrycie prawdy było sprytne, ale nie przesadzone, z przyjemnym detektywistycznym "aha!". ❗ CO MOGŁO BYĆ LEPIEJ? Momentami czułam, że tempo zwalnia, niektóre opisy wydawały się przydługie. Ale w kontekście grupy docelowej (dzieci) to pewnie bardziej zaleta niż wada.😉 🎁Książka będzie idealna dla osób, które chcą podarować młodemu czytelnikowi coś innego niż typową powieść przygodową — coś z nutą kryminału, ale bez przesadnego napięcia. Mnie książka rozbawiła, zaangażowała i przypomniała, jak fajnie być młodym detektywem w świecie pełnym zagadek.
codzisczytamy - awatar codzisczytamy
ocenił na84 miesiące temu
Podejrzany klaun Oliver Schlick
Podejrzany klaun
Oliver Schlick
Zdarza się, że ktoś boi się pająków, ciemności albo wizyty u dentysty. Ale Roryk Nieśmiał, prywatny detektyw z problemem, no cóż, nieśmiałości, ma lęk na nieco wyższym poziomie. Boi się właściwie wszystkiego, co wymaga kontaktu z ludźmi. A mimo to rozwiązuje zagadki! To tak, jakby ktoś panicznie bał się psów, a został treserem cyrkowym. A skoro o cyrku mowa ,w tej części na scenę wkracza klaun. I to nie taki, co rozdaje balony, tylko taki, przy którym nawet Joker wygląda na serdecznego wujka z urodzin. 🔎 Roryk Nieśmiał, nasz wyjątkowo skromny i ostrożny detektyw podejmuj kolejne zlecenie. Tym razem musi rozwiązać sprawę wypadku w centrum miasta. Szybko okazuje się, że za kierownicą mógł siedzieć klaun. Nie wiadomo jednak, czy to zwykły wypadek, czy ktoś naprawdę chciał się Roryka pozbyć. Z pomocą przychodzi mu jego nieoceniona asystentka Matylda. Dwunastoletnia dziewczynka o ciętym języku, błyskotliwym umyśle i odwadze, której mógłby jej pozazdrościć niejeden dorosły. Towarzyszy im także wierny cocker-spaniel, doktor Herkenrat, który, choć wygląda jak zwykły pies, potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanych momentach. Śledztwo prowadzi przez ciąg absurdalnych tropów, od tajemniczych rekwizytów cyrkowych po dziwacznych świadków, aż po sam środek mrocznej klaunady. Z każdym kolejnym odkryciem detektyw musi zmierzyć się nie tylko z zagadką, ale też z własnymi lękami. Bo czasem, by rozwiązać sprawę, trzeba zajrzeć za maskę, nie tylko klauna, lecz także własną. 🔎 „Roryk. Nieśmiały detektyw. Podejrzany klaun” to lekki, dowcipny, ale jednocześnie wciągający kryminał młodych czytelników. Oliver Schlick z humorem i ciepłem pokazuje, że nawet najbardziej nieśmiała osoba może być bohaterem i że odwaga nie polega na braku strachu, ale na działaniu mimo niego. Świetnie rozpisana relacja między Rorykiem a Matyldą dodaje książce energii i uroku, a fabuła pełna zwrotów akcji i fałszywych tropów nie pozwala się nudzić. To historia, która bawi, wciąga i daje młodym czytelnikom ciche, ale ważne przesłanie. 🔎 To książka, po której ma się ochotę uśmiechnąć, wziąć głęboki oddech i pomyśleć: może i ja też mam w sobie trochę detektywa Roryka?
Basia Ott - awatar Basia Ott
ocenił na85 miesięcy temu
Kot Marian i Przeklęty Kwartet Krzysztof Zapotoczny
Kot Marian i Przeklęty Kwartet
Krzysztof Zapotoczny
⭐️RECENZJA⭐️ "Kot Marian i przeklęty kwartet" autorstwa @krzysztof.zapotoczny.autor to kolejna, wspaniała odsłona przygód kociego bohatera, który zdążył już zdobyć me serce. Ta część pokazuje, że pisarz nadal ma poczucie humoru, które potrafił połączyć w całej historii. Fabuła została skoncentrowana na sytuacji, w której nasze postacie musieli walczyć o przetrwanie. Wszystko było poprowadzone tak, że porwało mnie od pierwszej strony i trzymało do samiutkiego końca. Podobało mi się, że ukazane zostało to, jak świetnie bohaterowie potrafili współpracować ze sobą i dążyć do wytyczonego celu. Może tempo akcji nie było aż takie pośpieszne, ale w pewien sposób wyważone, co dawało też możliwość przyswojenia fabuły. Jeśli chodzi o kreację bohaterów, to Kota Mariana znałam już z poprzednich tomów, więc jego jakiś obraz miałam. To bardzo fajny, przyciągający, odważny i sprytny kocur, który w tym wszystkim był barwną postacią. Myślę, a wręcz jestem tego pewna, że młodzi czytelnicy pokochali go od razu i tęsknili tak, jak ja. Co do reszty bohaterów, to każdy był wyjątkowy, na swój sposób potrzebny i wnoszący wiele do tejże powieści. Bez nich nie powstałaby cała ta historia. Zakończenie przyniosło wielką satysfakcję z poczuciem domknięcia całości, jednakże nie zamknęło się na jakąś kontynuację. Ten koniec uczył, jak i cała reszta, także bardzo fajna sprawa dla dzieci. Uważam, że każde dziecko, które sięgnie po tę lekturę będzie zadowolone z przeczytania jej i przygody z bohaterami. "Kot Marian i przeklęty kwartet" to książka, która pobudza kreatywność, ale i wspiera rozwój dziecka w jakiś sposób. Także jest fajną sprawą na prezent. Polecam! 😎 🐈‍⬛ Współpraca barterowa z @wydawnictwo_dwukropek 💚
szpaczek_czyta - awatar szpaczek_czyta
oceniła na91 miesiąc temu
Kto by nie chciał mieć psa? Daniel de Latour
Kto by nie chciał mieć psa?
Daniel de Latour Marta Guśniowska
Chcielibyście mieć psa? A jeśli już macie swojego czworonożnego przyjaciela, koniecznie napiszcie, jak ma na imię! Uwaga! Tym razem przychodzę do Was z książką, na którą czekałam od momentu zapowiedzi. Już pierwsze zdanie mnie totalnie kupiło: „Henry Ósmy Mydłkiewicz od zawsze chciał mieć psa. Problem w tym, że żaden pies nie chciał mieć Henryka.” Czy to nie brzmi jak historia, którą po prostu trzeba przeczytać? Ja przeczytałam – i powiem Wam tak: nie spodziewałam się aż tylu emocji. To nie jest tylko zabawna historia o chłopcu i jego wymarzonym pupilu. To ciepła, pełna serca opowieść o tym, czym naprawdę jest pies w życiu człowieka. Na stronie 52 (tak, zapamiętajcie tę stronę!) znajduje się fragment, który - przysięgam - czytałam już kilku osobom. Bo mówi dokładnie to, co powinien wiedzieć każdy, kto marzy o psie: że pies to nie tylko obowiązki, ale też najczystsza forma miłości, jaką można dostać. Śmiałam się, wzruszałam, a moja sunia leżała obok mnie, gdy czytałam. I tak ją głaskałam, bo pomyślałam - to jest właśnie to. Całość napisana jest w lekko humorystycznym stylu, momentami bardzo charakterystycznym - powtórzenia, rytmiczne zdania - ale w tej historii to działa. Ilustracje może nie są moimi ulubionymi, ale pięknie dopełniają fabułę i dodają jej uroku. To książka, którą powinien przeczytać każdy miłośnik psów, niezależnie od wieku. Bo jeśli dopiero marzycie o swoim pupilu – nauczy Was, co to znaczy odpowiedzialność. A jeśli już macie psiaka – przypomni Wam, dlaczego serce bije trochę mocniej, gdy patrzycie w te psie oczy.
Moje_literackie - awatar Moje_literackie
ocenił na1030 dni temu
Coś tu śmierdzi. Nauka, która wrze, bulgocze i wybucha Adam Mirek
Coś tu śmierdzi. Nauka, która wrze, bulgocze i wybucha
Adam Mirek Artur Ernest
Coś tu śmierdzi! 🤢🤢🤢 Adam Mirek zrobił to po raz trzeci! Przemycił w przygodowej historii ogromną dawkę wiedzy naukowej, obierając za motyw przewodni same obrzydliwe rzeczy! Tak powstała mieszanka sprawiła, że od tej książki nie można się oderwać. "COŚ TU ŚMIERDZI nauka, która wrze, blugocze i wybucha" to całkiem nowa historia, która zaprasza młodego czytelnika do zapoznania się z fascynującym i pełnym szalonych eksperymentów światem chemii. Może dlatego, że w liceum nie znosiłam lekcji chemii ( rozszerzonej!) oraz sama uczę w szkole podstawowej biologii, ta historia podoba mi się najmniej, nie oznacza to jednak, że nie bawiłam się wyśmienicie! Tym razem czytelnik staje się bohaterem najprawdziwszej ( i niezbyt przyjemnie pachnącej) powieści detektywistycznej. Wszystko rozgrywa się na terenie dość osobliwego lunaparku, a jedna mała zagadka wraz z rozwojem wydarzeń zamienia się w sporą ilość osobliwych tajemnic do rozwikłania... Jedno jest pewne- tu dzieje się coś dziwnego... Świeta fabuła, język idealnie dostosowany do młodego czytelnika, zabawne rysunki, cała masa trudnej wiedzy chemicznej przedstawiona w sposób prosty i przyjemny- to kolejna propozycja na trafiony prezent dla każdego młodego miłośnika nauki i czytania książek! Już zastanawiam się, czym ( śmierdzącym lub obrzydliwym) zaskoczy nas Adam Mirek w przyszłym roku! współpraca z wydawnictwem Znak Emotikon
magical_bookcase - awatar magical_bookcase
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Czarnóżka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czarnóżka