Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Okładka książki Wprowadzenie do Buddyzmu Zen autorstwa Daisetz Teitaro Suzuki
Okładka książki Wprowadzenie do Buddyzmu Zen autorstwa Daisetz Teitaro Suzuki
Daisetz Teitaro Suzuki Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda Seria: Meandry Kultury religia
168 str. 2 godz. 48 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Seria:
Meandry Kultury
Tytuł oryginału:
An Introduction to Zen Buddhism
Data wydania:
2011-06-10
Data 1. wyd. pol.:
1979-01-01
Liczba stron:
168
Czas czytania
2 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361516217
Tłumacz:
Małgorzata Grabowska, Andrzej Grabowski
We Wprowadzeniu do buddyzmu Zen D.T. Suzuki opisuje naturę, techniki i praktyki Zen z wyjątkową jasnością, mądrością i otwartością. Zen jest opisany przez autora jako podstawowy klucz do zrozumienia kultury Orientu. A zarazem ta książka to klucz, to esencja wiedzy dla wszystkich, którzy chcieliby zrozumieć psychologię Dalekiego Wschodu. Ale trzeba też pamiętać, że – jak pisze autor – Zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu. Ci, którzy nie mogą oprzeć się na własnym doświadczeniu, niczego nie rozumieją. I dalej: Zen z całą mocą i uporem domaga się wewnętrznego duchowego przeżycia.

"Prace Daisetza Teitaro Suzukiego na temat buddyzmu Zen stanowią jedno z najwybitniejszych osiągnięć w zakresie wiedzy o współczesnym buddyzmie..." - Carl Gustav Jung
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wprowadzenie do Buddyzmu Zen w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wprowadzenie do Buddyzmu Zen



438 420

Oceny książki Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Średnia ocen
7,2 / 10
316 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

avatar
433
419

Na półkach:

Najlepsze wprowadzenie do buddyzmu zen. Zwięzłe, przejrzyste i napisane przez autora zanurzonego w tradycji i duchowości Dalekiego Wschodu.

Suzuki wyjaśnia, że zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu. Ci, którzy nie mogą oprzeć się na własnym doświadczeniu, niczego nie rozumieją. Ponadto zen z całą mocą i uporem domaga się wewnętrznego duchowego przeżycia.

Jedną z metod praktykowania zen są koany, czyli paradoksalne pytania lub opowiastki. Konstrukcja koanu przeczy logice, uderzając w nasze przywiązania i przyzwyczajenia. W ten sposób koan wyzwala człowieka z myślowych schematów, zbijając umysł z kolein, w które sam wszedł.

Przykłady klasycznych koanów:
1) Uczeń: Czym jest Budda?
Mistrz: Trzy funty lnu.
2) Dwie dłonie i mamy klaśnięcie. Jaki jest dźwięk jednej dłoni?
3) Jak wyglądała Twoja pierwotna twarz, nim narodzili się Twoja matka i Twój ojciec?
4) Jaki jest dźwięk fletu bez otworów?

Autor "Wprowadzenia..." uspokaja, że zen mimo całej swej oryginalności nie musi być wcale hermetyczny czy elitarny.

„Ci, którzy wiedzą o zen tylko tyle, ile przeczytali we wcześniejszych rozdziałach o jego nielogiczności czy o zen jako afirmacji wyższego rzędu, mogą dojść do wniosku, że jest on niedostępny i bardzo odległy od zwykłego powszedniego życia, że jest bardzo ponętny, lecz i bardzo nieuchwytny. My zaś nie możemy ich winić za to, co myślą. Z tych powodów powinno się przedstawiać zen także od jego łatwej, zrozumiałej i przystępnej strony. Życie jest podstawą wszystkiego, poza nim nie istnieje nic. Z całą naszą filozofią, ze wszystkimi wspaniałymi i wzniosłymi ideami nie możemy uciec od życia, które przeżywamy. Badacze gwiazd nie przestają stąpać po twardej ziemi.
Czym jest zatem zen, kiedy staje się przystępny dla każdego?
Joshu (Czao-czou) spytał raz nowego mnicha:
– Czy byłeś już tu kiedyś?
– Tak, panie, byłem – odparł mnich.
Na co mistrz rzekł:
– Napij się herbaty.
Kiedy indziej, gdy przyszedł inny mnich, Joshu zadał mu to samo pytanie:
– Czy byłeś tu już kiedyś?
Tym razem odpowiedź była odmienna:
– Nie byłem tu nigdy, panie.
Stary mistrz jednakże rzekł tak jak przedtem:
– Napij się herbaty.
Inju (mnich zarządzający klasztorem) spytał potem mistrza:
– Jakże to, ofiarowujesz tę samą filiżankę herbaty bez względu na to, jaka jest odpowiedź?
– O Inju! – zawołał stary mistrz.
– Słucham, mistrzu – odparł niezwłocznie mnich.
Na co Joshu rzekł:
– Napij się herbaty”.

Najlepsze wprowadzenie do buddyzmu zen. Zwięzłe, przejrzyste i napisane przez autora zanurzonego w tradycji i duchowości Dalekiego Wschodu.

Suzuki wyjaśnia, że zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu. Ci, którzy nie mogą oprzeć się na własnym doświadczeniu, niczego nie rozumieją. Ponadto zen z całą mocą i uporem domaga się wewnętrznego duchowego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
60
46

Na półkach:

Nic z tego nie kumam!

Nic z tego nie kumam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
182
72

Na półkach:

Ostateczna konkluzja jest taka, że nie wiadomo o co chodzi.
Zaznaczyłem parę ciekawych fragmentów, ale to raczej niewiele.
Byłem negatywnie zaskoczony niektórymi bardzo przemocowymi metod nauczania mistrzów zen.

Ostateczna konkluzja jest taka, że nie wiadomo o co chodzi.
Zaznaczyłem parę ciekawych fragmentów, ale to raczej niewiele.
Byłem negatywnie zaskoczony niektórymi bardzo przemocowymi metod nauczania mistrzów zen.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1238 użytkowników ma tytuł Wprowadzenie do Buddyzmu Zen na półkach głównych
  • 749
  • 464
  • 25
212 użytkowników ma tytuł Wprowadzenie do Buddyzmu Zen na półkach dodatkowych
  • 162
  • 14
  • 13
  • 6
  • 6
  • 6
  • 5

Tagi i tematy do książki Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Inne książki autora

Daisetz Teitaro Suzuki
Daisetz Teitaro Suzuki
Japoński myśliciel, profesor filozofii buddyjskiej, pierwszy i najważniejszy popularyzator zen na Zachodzie. Swymi esejami o buddyzmie zen wprowadził ten nurt myśli buddyjskiej w świat białego człowieka, do jego psychologii, sztuki, a nawet filozofii i kosmologii. Profesor japonistyki i buddyzmu Brian Victoria uważa, że Daisetz Suzuki odegrał kluczową rolę w usprawiedliwianiu japońskiej agresji i ekspansji na kontynencie azjatyckim w XX w. i współtworzył teoretyczne podwaliny tzn. zen Cesarskiej Drogi. Głównymi założeniem tej koncepcji była supremacja cesarza Japonii w świecie, a także taki trening duchowy wiernych, by byli w stanie wykonać każdy rozkaz przełożonych. Victoria zarzuca Suzukiemu, że po wojnie nie odciął się od poczynań japońskiej armii, a wyraził jedynie ubolewanie rozpoczęciem wojny ze Stanami Zjednoczonymi, co sprowadziło klęskę na Japonię.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wprowadzenie do Buddyzmu Zen przeczytali również

Zapomniany język. Wstęp do rozumienia snów, baśni i mitów Erich Fromm
Zapomniany język. Wstęp do rozumienia snów, baśni i mitów
Erich Fromm
„Jeżeli prawdą jest, że zdolność do dziwienia się jest początkiem mądrości, to prawda ta stanowi smutny komentarz do mądrości współczesnego człowieka. Mimo wszystkich zalet wynikających z osiągnięcia wysokiego stopnia literackiej i powszechnej edukacji – utraciliśmy ów dar dziwienia się czemukolwiek”.( s.9) Erich Fromm, zapomniany język, wstęp do rozumienia snów, baśni i mitów. Przekł. J. Marzecki. Biblioteka Myśli Współczesnej. PIW. Warszawa 1994. Erich Fromm w Zapomnianym języku: • wprowadza Czytelnika w świat języka symbolicznego; • konfrontuje Freuda z Jungiem; • pisze o historii interpretacji snów; • odwołuje się do mitów, baśni, rytuałów i powieści; • wybiera: mit o Edypie, o stworzeniu świata, bajkę o Czerwonym Kapturku, • skupia się na rytuale szabatu i Procesie Kafki. Nieprzypadkowo Fromm - to moralista, filozof, psycholog, twórca psychoanalizy humanistycznej, intelektualista o wybitnych zdolnościach i wyjątkowym autorytecie moralnym. Jak napisze: „Kiedy śpimy, budzimy się do innej formy istnienia. Śnimy.” I doda, że we śnie jesteśmy autorami fabuły, nie stosujemy się do żadnych praw logiki, pomijamy takie kategorie, jak: czas i przestrzeń, nic nas nie ogranicza. Miałem sen …- może powiedzieć Każdy. Język symboliczny, a w głównej mierze język snów pozostaje w kręgu zainteresowań Fromma. Najprostsza definicja symbolu to: „coś, co oznacza coś innego”.Fromm nie byłby sobą, gdyby myśli nie rozwinął. [zobacz: s. 17] Interpretacja baśni o Czerwonym Kapturku zamyka się zdaniem: „Bajka ta, w której głównymi postaciami są trzy pokolenia kobiet (myśliwy w końcu – to konwencjonalna postać ojca, bez większego znaczenia)…”s. 208 Czytasz „zapomniany język” Fromma i marzenia senne nie mają żadnych tajemnic, łącznie z interpretacją baśni i mitów. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na102 miesiące temu
Wolność od znanego Jiddu Krishnamurti
Wolność od znanego
Jiddu Krishnamurti
Jiddu Krishnamurti (1895–1986) był hinduskim filozofem i nauczycielem duchowym, uznawanym za jedną z najbardziej wpływowych postaci dwudziestego wieku. Do bliższego poznania jego filozofii skłonił mnie sam życiorys autora – tak fascynujący, że mógłby posłużyć za scenariusz filmowy. Krishnamurti przez całe życie poszukiwał odpowiedzi na pytania o istotę i sens istnienia, a efektem tych doświadczeń jest właśnie „Wolność od znanego”. Książka ta nie jest jednak gotowym zestawem recept, lecz zaproszeniem do radykalnej podróży w głąb siebie. Podróży, której warunkiem jest porzucenie całego dotychczasowego bagażu: uprzedzeń, wyuczonych opinii i narzuconych nam schematów. W szesnastu rozdziałach Krishnamurti dzieli się prawdą, do której dotarł po długiej drodze poszukiwań. Już na wstępie uderza w nas stwierdzeniem, że „jesteśmy ludźmi z drugiej ręki” – nasyceni cudzymi przekonaniami i prawdami z książek, tracimy zdolność do samodzielnego odkrywania świata. Według autora człowiek podążający za autorytetem nigdy nie zazna prawdziwej wolności, ponieważ autorytet zawsze pełni funkcję cenzora. Filozof wznosi się ponad religie, nie formułuje gotowych doktryn i nie stawia się w roli guru. Uważa, że każdy z nas powinien być dla siebie jednocześnie nauczycielem i uczniem. Tekst książki jest bezpośredni, niemal surowy i pozbawiony zbędnych ozdobników, co tylko podkreśla radykalizm jego myśli. Nie znajdziemy tu zbędnych słów – każde zdanie wnosi konkretną wartość. Prawdy opisane przez filozofa mogą w pierwszej chwili szokować i budzić naturalny opór, jednak powolna lektura pozwala na zrozumienie jego myśli. Autor nie daje gotowych recept; jego książka to zaledwie zaproszenie do bezkompromisowego wglądu w strukturę własnej świadomości. Osiągnięcie stanu czystej, niczym niezmąconej świadomości Krishnamurti porównuje do wypłynięcia przez ciasny przesmyk na bezkresny ocean i zanurzenia się w tym, co ponadczasowe i niewyrażalne. Pozostawia czytelnika z pytaniem, czy ma on w sobie dość odwagi, by odrzucić wszystko, co oswojone i wypłynąć na otwarte, nieznane wody w poszukiwaniu prawdziwej wolności.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na104 dni temu
Outsider Colin Wilson
Outsider
Colin Wilson
Dla jasności książka nie tyle jest przedstawieniem egzystencjalizmu co próbą interpretacji osoby Outsidera. Wilson tropi obcego. Poddaje analizie głównie postacie literackie, namiętnie odczytując wszytko przez pryzmat biografii autorów. A opisując życie artystów sięga do pozostawionych przez nich pism. Dziwi podejście do chronologii, Wilson potrafi przedstawić pięć książek Hessego pod rząd dla przedstawienia widzianej przez się ewolucji Outsidera, ale nie dostrzega powiązań między poszczególnymi autorami, a przecież w dużej mierze to lektury ich kształtowały. Zastanawia również dobór książek. Z powieści Sartra tylko Mdłości, z Camusa tylko Obcy. Za to opowiadania Hemingwaya, Graham Greene, Henry James, Lawrence, mistyka buddyjska, Schiller, Goethe, poeci angielscy... Niemniej od tego co jest bardziej zastanawia to czego nie ma. Może to wina braku formalnego wykształcenia, może braku dostępnych lektur, może zaś anglosaskiego pochodzenia. Bardzo to wszytko niespójne, ale jeśli kogoś ciekowi zdecydowanie warto się zapoznać. Napisana przez samouka, chwilami przypomina typowo "szkolne" porównanie, ciekawe czy edukacja pozwoliłaby na wybicie się z tej formy. Autor próbuje stworzyć system, nazywa go w posłowiu "Nowym Egzystencjalizmem" lub co gorsza "egzystencjalizmem fenomenologicznym", będzie go tworzył przez kolejne książki. Ale wszystko to trąci myszką, a i mistyką przy okazji, i dość znamienny jest fakt, że autor największym powodzeniem cieszył się w Stanach.
Mat - awatar Mat
ocenił na65 lat temu
Drzwi percepcji. Niebo i piekło Aldous Huxley
Drzwi percepcji. Niebo i piekło
Aldous Huxley
Pozycja, która pozostawiła gorzko-słodki posmak. Słodkości nadał talent do operowania słowem, metaforami oraz wiedza autora z zakresu sztuki. Więcej jednak chyba w tym dziele goryczy. Doceniam chęć udokumentowania ciekawego eksperymentu i opis subiektywnych przeżyć. Za dużo jednak tam gloryfikacji substancji psychoaktywnych, jedynie z małymi wzmiankami o ich niebezpieczeństwie. Można zgodzić się z autorem, że wielu twórców wspomagało się najróżniejszymi substancjami, a wizje były przelewane na płótno czy papier. Jednak czy tak miałaby wyglądać nasza droga? Społeczeństwo somy czy mokshy, jak by pewnie preferował Aldous? Nasuwa się pytanie: czy już nie żyjemy w takim świecie? Poza ogromnym użyciem wielu substancji psychoaktywnych uznanych za nielegalne, mamy ogromny (i rosnący coraz bardziej) rynek środków psychotropowych. Czy naszym celem jest oddanie się odurzeniu, otępieniu i uzależnieniu? I czy stan odurzenia musi być wywołany przed substancje, a nie przed zdarzenia? Moim zdaniem to opis ucieczki przedstawiony na kolorowym, magnetycznym obrazku. Pierwszy rozdział wywołał sporo irytacji, ale Niebo i Piekło przyniósł rekompensatę i wartość w sprawnych i oryginalnych nawiązaniach do sztuki. "Przestrzeń wciąż tam była, ale straciła swoje nadrzędne znaczenie. Umysł zajęty był nie odległościami i miejscami a byciem i znaczeniem." "To do świata zewnętrznego budzimy się każdego poranka w naszym życiu, to miejsce, gdzie chcąc nie chcąc musimy usiłować żyć." "Dla kontrastu, jak zadziwia nas powaga Natury oraz jej cisza, kiedy stajemy z nią twarzą w twarz, nierozproszeni, przed nagim grzbietem lub wśród pustkowia pradawnych wzgórz." "Naszym celem jest odkrycie, że zawsze znajdowaliśmy się tam gdzie powinniśmy. Niestety wyjątkowo utrudniamy sobie to zadanie." 5.5 dla całości.
Marique - awatar Marique
ocenił na64 miesiące temu
Mieć czy być Erich Fromm
Mieć czy być
Erich Fromm
Rozpoczynając lekturę tego eseju psychologiczno-filozoficznego byłam przekonana, że zawsze wybieram modus "być" zamiast "mieć". Fromm przedstawił jednak tak rozbudowany, wielodziedzinowy opis (etymologiczny, socjolingwistyczny, filozoficzny i religijny) tych odmiennych sposobów życia, że skłonił mnie do pogłębionej refleksji nad tym, co jest w życiu ważne dla mnie osobiście. Co naprawdę czyni mnie szczęśliwą: posiadanie (rzeczy, zrealizowanych wyzwań, rozwiązanych zadań i problemów) czy bycie: z tymi, na których mi zależy i tam, gdzie jest mi dobrze? Czy rzeczywiście czytam książki dla samorozwoju i przyjemności czy dla realizacji czytelniczych wyzwań? Czy biegam dla zdrowia czy dla uzyskania aprobaty znajomych i aplikacji (sic!)? Chodząc po górach, co jest ważniejsze: cel czy wędrówka? Czy kocham za coś czy mimo wszystko? Książka była dla mnie dość trudną lekturą: miejscami niezrozumiałą (szczególnie w zakresie odwołań filozoficznych i socjolingwistycznych),czasem naiwną (wnioski dotyczące stworzenia nowego człowieka i społeczeństwa brzmią jak utopia),ale także zaskakującą pod względem aktualności spojrzenia na kwestie uwikłania społeczeństw w konsumpcjonizm. Znalazłam w niej chyba więcej pytań niż odpowiedzi, ale właśnie na tym polega czytanie książek: „Autor pisze tylko połowę książki, druga połowa należy do czytelnika” (Józef Korzeniowski).
smarta - awatar smarta
oceniła na610 dni temu
Walden, czyli życie w lesie Henry David Thoreau
Walden, czyli życie w lesie
Henry David Thoreau
W 1845 r. Henry David Thoreau postanowił spędzić dwa lata w samodzielnie zbudowanym domu w lesie nad stawem z dala od ludzi, a bliżej swoich myśli. Utrzymywał się z pracy własnych rąk prowadząc w odosobnieniu i ciszy dziennik, który stał się rozprawą filozoficzną w formie 18 esejów. Thoreau był wielbicielem natury, którą uznawał za główne źródło poznania. Twierdził, że człowiek nie musi wysoko sięgać, aby zaspokoić swoje potrzeby, bo wszystko jest w stanie otrzymać od natury, ale musi ją szanować i poddać się jej rytmowi. Dzięki temu uprości a jednocześnie ubogaci duchowo swoją egzystencję. Jest to tekst nad wyraz aktualny, biorąc pod uwagę dzisiejszy rozwój cywilizacyjny, zagrożenia ekologiczne i „spalanie” się człowieka w konsumpcyjnym świecie, przez co staliśmy się wymagający, wygodni i uzależnieni od przeróżnych technologii. Wg mnie założenia płynące z esejów Thoreau są odpowiednikiem dzisiejszej filozofii minimalizmu, który opiera się na poszanowaniu natury, praktykowaniu zasad ekologii i posiadania tylko tego, co wnosi w życie człowieka wartość. To także rozwój osobisty, spokój i dbałość o relacje. Thoreau w swej filozofii wyraża troskę o drugiego człowieka i próbuje wskazać mu drogę do natury, która wg niego jest początkiem i końcem wszystkiego. Jego tekst to pochwała przyrody i zaprzeczenie istnienia wszelkich złudnych dogodności wymyślonych dla ludzi, z których codziennie korzystamy łudząc się, że służą nam i ułatwiają nasz żywot. Zachęcam do wczytania się w eseje Thoreau. Dzięki nim znajdziecie się w małym domku nad stawem w stanie Massachusetts i być może zainspirujecie się poglądami XIX w. filozofa.
annaczyta - awatar annaczyta
oceniła na75 miesięcy temu
O wolności ludzkiej woli Arthur Schopenhauer
O wolności ludzkiej woli
Arthur Schopenhauer
🖤🧠 Wolność? Schopenhauer nie pyta, czy ruszyłeś ręką — tylko czy mogłeś chcieć inaczej 🧠🖤 ⭐ Moja ocena: 8/10 — lektura trudna, chwilami ciężka do przyswojenia, ale właśnie dlatego budzi szacunek. Nie czytałem tego z łatwością, raczej z wysiłkiem i próbą wyłapywania tego, co w jego myśleniu nadal żyje, a co już dziś trzeszczy. I to było bardzo ciekawe zderzenie. 📜 To nie jest luźny esej — tylko rozprawa napisana do konkretnego pytania 📜
 Ta książka powstała jako rozprawa konkursowa napisana dla Królewskiej Norweskiej Akademii, która postawiła pytanie: czy wolność ludzkiej woli da się udowodnić na podstawie samowiedzy. Schopenhauer od razu ustawia więc pole walki bardzo precyzyjnie. Nie pisze ogólnie „o wolności”, tylko bierze pod nóż dokładnie to jedno zagadnienie. Sam zresztą zaznacza, że ta rozprawa jest też uzupełnieniem tez ze Świata jako woli i przedstawienia, tylko podanych tu bardziej analitycznie, krok po kroku. 🪤 Najpierw porządkuje pojęcia, potem zaciska pętlę 🪤
 To, co mocne, to konstrukcja. Schopenhauer zaczyna od rozróżnienia wolności fizycznej, intelektualnej i moralnej, żeby od razu odsiać chaos pojęć. Potem przechodzi do samowiedzy i pokazuje, że to, iż czuję się sprawcą czynu, wcale jeszcze nie dowodzi wolności woli. Dalej wchodzą jego główne osie: motyw, charakter i konieczność. Człowiek chce pod wpływem motywów, ale odpowiada na nie zgodnie ze swoim charakterem — i właśnie dlatego, według Schopenhauera, nie ma tu miejsca na pełną dowolność. 🎯 Sedno jest mocne i do dziś kłujące 🎯
 Najważniejsze pytanie tej książki nie brzmi: „czy mogłem zrobić inaczej?”, tylko: „czy mogłem chcieć inaczej?”. I tu Schopenhauer jest naprawdę bezlitosny. Uważa, że nasze codzienne poczucie wolności jest powierzchowne, bo widzimy czyn, ale nie widzimy całego zaplecza, z którego on wyrasta. To właśnie robi największe wrażenie: on nie tyle polemizuje z potocznym myśleniem, ile po prostu wybija mu grunt spod nóg. 🧩 Najbardziej trzeszczy dziś jego myślenie o charakterze 🧩 Tam, gdzie mam największy opór, to jego przekonanie, że charakter człowieka jest czymś zasadniczo stałym i że w zetknięciu z motywami ujawnia się z koniecznością, a nie dowolnie. W tym miejscu najmocniej czuć, jak bardzo zmieniło się nasze dzisiejsze myślenie o osobowości, psychologii i wpływie środowiska. Ale nawet jeśli nie kupuję tego w całości, to nadal szanuję siłę jego rozumowania. To nie jest myślenie miękkie ani wygodne. ⚔️ Schopenhauer nie chce pocieszać — chce odebrać złudzenie ⚔️
 I może właśnie dlatego ta książka nadal działa. Nie dlatego, że wszystko w niej brzmi dziś równie przekonująco, ale dlatego, że zmusza do porównywania: co zostało, co się zestarzało, a co wciąż trafia. To nie jest lektura „przyjemna”. To jest lektura, która każe się zatrzymać i sprawdzić, czy to, co nazywamy wolnością, nie jest przypadkiem tylko dobrze brzmiącym przyzwyczajeniem. 🖋️ Domknięcie 🖋️
 Bardzo wartościowa rzecz. Niełatwa, nieraz szorstka, ale intelektualnie uczciwa i mocna. Czytałem ją z wysiłkiem, ale też z dużym szacunkiem. Bo nawet tam, gdzie Schopenhauer mnie nie przekonuje, nadal zmusza do myślenia — a to już jest dużo.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na826 dni temu
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć Søren Kierkegaard
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć
Søren Kierkegaard
Zacząłem czytać w tłumaczeniu Bienestocka z 1911 roku (odradzam),ale kontynuowałem w tłumaczeniu Iwaszkiewicza z 1966 roku (polecam). Bienestock tłumaczył z przekładu niemieckiego - to wydanie ma zupełnie zmienioną strukturę, pełne jest streszczeń, interpretacji; raczej zabytek historyczny dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o recepcji Kierkegaarda w Polsce, a nie dla tych, którzy chcą poznać dzieło Kierkegaarda. Sięgnąłem po "Bojaźń i drżenie" po lekturze Mitu Syzyfa Camusa - Kierkegaard był tam krytykowany za swój "skok" wiary, który autor "Dżumy" ocenił jako "samobójstwo filozoficzne". Chciałem się dowiedzieć w zasadzie czym ten skok jest bezpośrednio u źródła i czyje pisanie bardziej mnie przekonuje. Bo sam chyba skłaniam się bardziej ku teizmowi niż ateizmowi, choć jak ze wszystkim dzisiaj - i tutaj jestem pewnie gdzieś na spektrum ;) Nie jestem specjalnie obyty w lekturach filozoficznych - ale w przypadku egzystencjalistów to nie przeszkadza, bo oni są bardzo "literaccy". Obydwaj - i Kierkegaard i Camus w odwołują się do fundamentalnych postaci z europejskiej mitologii antyczno-chrześcijańskiej; u Camusa mamy Hamleta, Don Juana i w końcu Syzyfa, który jest główną postacią jego eseju, a u Kierkegaarda jest to Abraham - ojciec wiary nie tylko chrześcijańskiej, też judaizmu i islamu. Mamy u Duńczyka też odwołania między innymi do Szekspira, Eurypidesa, Goethego, ale i wielu innych postaci literackich. Skupia się on na bohaterach tragicznych, próbując narysować różnicę między nimi a "rycerzami wiary", który mogą dokonywać podobnych czynów, ale z innych pobudek - pierwsi w ramach etyki, drudzy w ramach osobistego stosunku do absolutu, czyli ponad (lub poza) etyką. U Kierkeegarda odpowiedzią na trwogę w obliczu braku sensu jest wiara, u Camusa bunt. U Kierkegaarda Bóg jest absolutem, u Camusa Bóg jest nieobecny i człowiek musi żyć bez transcendencji, w pełniej świadomości absurdu. To są bardzo odrębne odpowiedzi na doświadczenie egzystencjalnej trwogi i poczucia absurdu istnienia. Bojaźń i drżenie to dziełko średnio trudne, ale - że tak powiem - przyjemne. Dużo odniesień, ironiczny, subkiektywny styl celujący we współczesnych sobie, aluzje do aktualnych mu pisarzy. Autor stosuje tutaj lirykę maski - wydaje tę książkę pod pseudonimem Johannes de Silentio, który próbuje pojąć czyn Abrahama. Taki zabieg pozwala się zdystansować do tematu i popłynąć w rozważaniach - co zresztą robi. I nie ma tutaj jednoznacznych odpowiedzi - jest raczej oglądanie paradoksu wiary, próby uchwycenia jej istoty, z bardzo subiektywnej perspektywy. Jak zauważa Iwaszkiewicz (w znakomitej przedmowie),Kierkegaard "bardzo często mówi o "wierze" jak gdyby w oderwaniu od tego, w co wierzy. Wiarę uważa za pewien stan, euforię (...). Ta wiara jako namiętność, nieuchronnie połączona z cierpieniem, zawrotem głowy, z szaleństwem absurdu, daleka jest od ukojenia mistyków. (...) Nie ma obcowania z absolutem (...). Bóg milczy."
melizmat - awatar melizmat
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Więcej

(...) zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu.

(...) zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu.

Daisetz Teitaro Suzuki Wprowadzenie do Buddyzmu Zen Zobacz więcej

Ci, którzy wiedzą o zen tylko tyle, ile przeczytali we wcześniejszych rozdziałach o jego nielogiczności czy o zen jako afirmacji wyższego rzędu, mogą dojść do wniosku, że jest on niedostępny i bardzo odległy od zwykłego powszedniego życia, że jest bardzo ponętny, lecz i bardzo nieuchwytny. My zaś nie możemy ich winić za to, co myślą. Z tych powodów powinno się przedstawiać zen także od jego łatwej, zrozumiałej i przystępnej strony. Życie jest podstawą wszystkiego, poza nim nie istnieje nic. Z całą naszą filozofią, ze wszystkimi wspaniałymi i wzniosłymi ideami nie możemy uciec od życia, które przeżywamy. Badacze gwiazd nie przestają stąpać po twardej ziemi.
Czym jest zatem zen, kiedy staje się przystępny dla każdego?
Joshu (Czao-czou) spytał raz nowego mnicha:
- Czy byłeś już tu kiedyś?
- Tak, panie, byłem - odparł mnich.
Na co mistrz rzekł:
- Napij się herbaty.
Kiedy indziej, gdy przyszedł inny mnich, Joshu zadał mu to samo pytanie:
- Czy byłeś tu już kiedyś?
Tym razem odpowiedź była odmienna:
- Nie byłem tu nigdy, panie.
Stary mistrz jednakże rzekł tak jak przedtem:
- Napij się herbaty.
Inju (mnich zarządzający klasztorem) spytał potem mistrza:
- Jakże to, ofiarowujesz tę samą filiżankę herbaty bez względu na to, jaka jest odpowiedź?
- O Inju! - zawołał stary mistrz.
- Słucham, mistrzu - odparł niezwłocznie mnich.
Na co Joshu rzekł:
- Napij się herbaty (s. 99-100).

Ci, którzy wiedzą o zen tylko tyle, ile przeczytali we wcześniejszych rozdziałach o jego nielogiczności czy o zen jako afirmacji wyższego rz...

Rozwiń
Daisetz Teitaro Suzuki Wprowadzenie do Buddyzmu Zen Zobacz więcej

Zen od początku jasno przedstawiał i podkreślał swoją główną tezę, a mianowicie, że należy wpatrywać się w dzieło stworzenia. Stwórcę można zastać zajętego kształtowaniem swojego wszechświata, może też go nie być przy warsztacie, ale Zen robi dalej swoje.

Zen od początku jasno przedstawiał i podkreślał swoją główną tezę, a mianowicie, że należy wpatrywać się w dzieło stworzenia. Stwórcę można ...

Rozwiń
Daisetz Teitaro Suzuki Wprowadzenie do Buddyzmu Zen Zobacz więcej
Więcej