rozwińzwiń

Koniec święta

Okładka książki Koniec święta autora Eisuke Nakazono,
Okładka książki Koniec święta
Eisuke Nakazono Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Klub Interesującej Książki literatura piękna
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Klub Interesującej Książki
Tytuł oryginału:
Matsuri-no shinu hi
Data wydania:
1977-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1977-01-01
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Krystyna Okazaki
Średnia ocen

5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Koniec święta w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Koniec święta

Średnia ocen
5,6 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Koniec święta

Sortuj:
avatar
450
392

Na półkach: , ,

Nocne życie Tokio i okolic. Widać, że na tej książce wzorował się między innymi Haruki Murakami.
Fajnie się ją czytało, chociaż czasami bardzo przynudzała, a akcja działa się bardzo wolno. Ciekawa jest natomiast kwestia muzyki. W książce pojawia się jazz, autor wymienia wielu muzyków, widać dzieli się nią z czytelnikami.

Nocne życie Tokio i okolic. Widać, że na tej książce wzorował się między innymi Haruki Murakami.
Fajnie się ją czytało, chociaż czasami bardzo przynudzała, a akcja działa się bardzo wolno. Ciekawa jest natomiast kwestia muzyki. W książce pojawia się jazz, autor wymienia wielu muzyków, widać dzieli się nią z czytelnikami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
548
397

Na półkach: ,

Zdecydowanie nie dla tych, którzy nie nawykli do czytania japońskiej literatury.

Zdecydowanie nie dla tych, którzy nie nawykli do czytania japońskiej literatury.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

139 użytkowników ma tytuł Koniec święta na półkach głównych
  • 86
  • 52
  • 1
36 użytkowników ma tytuł Koniec święta na półkach dodatkowych
  • 22
  • 7
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Koniec święta

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cień wschodzącego słońca Kenzaburō Ōe
Cień wschodzącego słońca
Kenzaburō Ōe Masuji Ibuse Haruo Umezaki Tamiki Hara Fumiko Hayashi
przeł. Mikołaj Melanowicz _____________________________________________________________ 1) Kenzaburo Oe, Zdobycz (飼育 Shiiku, The Prize Stock) (1957) "Gdy wychodziliśmy (...) na dach, ukazywał się w dali jaśniejący wąskim pasmem brzeg morza. A w miastach, hen, za pofalowanymi górami, wypluwała z siebie stęchłe powietrze wojna, trwająca nazbyt już długo, majestatyczna jak legenda i ociężała." (str. 15) "- Co z nim zrobią? - zdecydowałem się zapytać. - Będziemy hodować, dopóki nie dowiemy się, co myśli o tym miasto. - Hodować? - zapytałem zdziwiony. - Tak jak zwierzę? - On nie różni się od zwierzęcia - odpowiedział z powagą ojciec. - Śmierdzi jak krowa." (str. 27) "Po pewnym czasie tylko dzieci zajmowały się czarnym żołnierzem. Wypełniał on wszystkie zakamarki naszego dnia. Przeniknął w nas i rozprzestrzenił się jak epidemia. (...) Murzyn, jeniec bez żadnego regulaminu więziennego, zaczął istnieć w tej piwnicy jedynie po to, aby wypełnić czas dzieciom." (str. 49) "Wojna z dalekich krain, jak powódź zmiatająca trzody owiec, wojna niszcząca przystrzyżone trawniki, nie powinna była tu dotrzeć. Ale przyszła i zdruzgotała mi palce, gdy ojciec wymachując toporem upijał się jej krwią. Nagle objęła naszą wieś swoim zasięgiem, a ja w tym zamieszaniu nie potrafię nawet złapać oddechu." (str. 77) "Przyzwyczaiłem się już do nagłej śmierci, oswoiłem się z jej obliczem, czasem smutnym, czasem uśmiechniętym" (str. 78) ______________________________________________________________ 2) Umezaki Haruo - Wiśniowa wyspa (桜島 Sakurajima) "- Umierać piękną śmiercią, chcieć umrzeć piękną śmiercią to po prostu sentymentalizm" (str. 87, porucznik Tani) "Ten rodzaj upokorzenia był chyba najwłaściwszym podarkiem pożegnalnym sprawionym sobie samemu, bo już wiedziałem, że przeznaczona mi jest śmierć na obcej ziemi, bez poznania w życiu ciepła kobiecej miłości, śmierć ze świadomością zaprzepaszczonej własnej młodości." (str. 89) "Był to szyfrant, zaledwie piętnastoletni chłopiec. Zaciągając się głęboko papierosem, spytałem: - A ty myślisz, że zwyciężymy? - Tak jest, zwyciężymy. W jego twarzy nie było ani cienia wątpliwości, jakby był postacią z bajki." (str. 101) "- Przychodzą na ochotnika. Wyciska się ich jak makuch, tracą więc to, co jest najważniejsze. Potem zostają podoficerami i dalej są szlifowani w tym kierunku. Przybywają im trzy lub cztery belki, (...) aż pewnego dnia stają się chorążymi. Wreszcie zdobywają podstawę utrzymania. Mogą jako tako żyć. Żenią się. I od tej chwili pędzą żywot z płonną nadzieją awansu na podporucznika do specjalnych poruczeń, czy na porucznika, lub wyliczają swe przyszłe pensje, albo marzą o wybudowaniu małego domku u stóp gór pod Sasebo, w którym będą mieszkać na emeryturze. Za cenę utraty wszystkiego, co dla człowieka jest najcenniejsze, zapewniają sobie dostatnie życie. Czy można sobie wyobrazić życie bardziej bezwzględne i okrutne? Tracą człowieczeństwo, by zdobyć prawo do życia." (str. 107, obserwator) "POPRZEDNI RAPORT BŁĘDNY. ZAMIAST KONWÓJ WROGA - NOCNE ŚWIETLIKI. PUNKT OBSERWACYJNY OSHIMA. Na mojej twarzy pojawił się gorzki uśmiech. Czy to wszystko nie jest komedią?" (str. 122) "- Wie pan, ostatnio myślę o pięknie zniszczenia. - Mówił z powagą w głosie, jakby sam do siebie. - Ruiny i zgliszcza są rzeczywiście piękne. - Piękne? - Wydaje mi się, że u człowieka oprócz woli życia jest też wola kierująca go ku zniszczeniu. Takie mam nieodparte wrażenie. W tej żywotnej przyrodzie człowiek jest kruchy jak ćma i tak jak ćma idzie na ślepo ku swej śmierci. I to jest - na swój niesamowity sposób - piękne." (str. 130, obserwator) "Znienacka, jak uderzenie huraganu, przepełniła mnie wściekłość. Co osiągnęła Japonia ponosząc takie ofiary? A jeśli nazwiemy to próżnym wysiłkiem?... Jeśli to był daremny wysiłek, to przeciw komu ja mam skierować krzyk gniewu?" (str. 136) "-Chorąży Kira, jeśli mam umrzeć, to przynajmniej chciałbym, aby moja śmierć była piękna." (str. 140) "Myśli o śmierci musiały pozostawić ślad w sercu. Rozmyślania o śmierci musiały wywrzeć przeciwny skutek: wzmogły pragnienie życia" (str. 147) "Zastanawiałem się, czy prawdziwe są te opowieści żyjących, że człowiek w chwili śmierci przypomina całe swoje życie, albo że po śmierci mózg jeszcze żyje przez kilka sekund i doznaje pierwotnego bólu. W twarzy zmarłego obserwatora utrwalił się spokój, nie była to twarz człowieka, który w chwili śmierci rozwiązał wszystkie tajemnice życia ludzkiego." (str. 155) ___________________________________________________________________ 3) Hara Tamiki - Kwiaty lata (夏の花 Natsu no hana, Summer Flowers) "Od samego patrzenia na jej twarz coś zaraźliwego zdawało się przechodzić na mnie. Po raz pierwszy zetknąłem się z takim obliczem. Nie wiedziałem, że będę oglądać wiele twarzy jeszcze bardziej niesamowitych." (str. 173) "Kiedy usiadłem na wąskiej dróżce nadrzecznej, miałem wrażenie, że jestem uratowany. To, co mnie przerażało od dawna, to, co miało nadejść, już przyszło. Z uczuciem ulgi spojrzałem wstecz: przeżyłem. Sądziłem co prawda, że pewnie się nie uratuję, lecz teraz poruszyła mną myśl o tym, że żyję." (Str. 174) "Zadrżały drzewa i trawy i w oka mgnieniu uniosły się w niebo wyrwane z korzeniami. Szalały po niebie i z rozpędem strzał wpadały w tumany kurzu i chmur. Nie pamiętam dokładnie, jaką barwę miało wtedy powietrze. Ale wydaje się, że owinięty zostałem jakąś przerażającą, strasznie ponurą, zieloną poświatą, jaką widziałem kiedyś na zwojach z ilustracjami piekła." (str. 177) "Bardzo cierpiał, chwiał się stąpając po piasku i nagle wyszeptał, jakby spluwając: "To już lepiej umrzeć!" Mnie też zrobiło się smutno, przyznałem mu rację, ale nie odpowiedziałem nic. Związał nas wtedy milczeniem bezradny gniew przeciw absurdalności." (str. 179) "Patrząc na porozrzucane kable, na ogromną ilość szczątków rozbitych rzeczy, miałem wrażenie, że mam przed sobą jakiś spazmatyczny szkic nicości. Wypalone i wywrócone tramwaje, konie o ogromnych brzuchach i wyciągniętych kopytach przypominały mi surrealistyczny świat malarza Salvadora Dali." (str. 187) ______________________________________________________________________ 4) Hayashi Fumiko - Kości (骨 Hone, Bones) "Jak dwoje przyjaciół zesłanych na odludną wyspę Kikaigashima od czasu do czasu unosili głowy i patrzyli przez przezroczyste miejsca szyby i znów zanurzali głowy w poduszkach. Ich serca rozbite na drobniutkie cząsteczki zamieniły się w rybią łuskę i błyszczały w strzępach wspomnień. Oboje przeszli wojnę, wiele ich łączyło, a teraz oboje milczeli, jakby przeszli operację." (str. 209) "Dla Michiko śmierć była czymś bezsensownym, a nawet głupim. Skazani na zagładę odchodzą z tego świata całkowicie bezsilni." (str. 222) ______________________________________________________________________ 5) Ibuse Masuji - Dowódca (遙拝隊長 Yōhai Taichō, Lieutenant Lookeast) (1950) "Ktoś inny zaczął liczyć głośno i powoli wyrwy po bombach i naliczył ich aż trzydzieści dwie. - Cóż to za rozrzutność! Spójrz na te stawy na polu. Nie żałują bomb - powiedział ktoś. Wtedy włączył się kapral Tonomura: - Ta wojna naprawdę jest rozrzutna. Krańcowa rozrzutność!... Wojna dużo kosztuje. (...) Lecz kaprala nie znaleziono. Powiedział tylko, że wojna jest rozrzutnością, i za to dostał w twarz. Pociągnięty przez dowódcę spadł z samochodu. Uderzył głową o beton i pogrążył się w błotnistej rzece, której nawet nazwy nie znał. Tak okrutny los go spotkał. To zupełnie tak, jakby chciano nam pokazać działanie jakiegoś fatum. Wojna jest rozrzutnością - to jeszcze za mało powiedziane." (str. 244 i 247)
stannirvany - awatar stannirvany
ocenił na912 lat temu
Tajemna historia pana Musashiego Jun'ichirō Tanizaki
Tajemna historia pana Musashiego
Jun'ichirō Tanizaki
Specyficzna książka japońskiego autora, napisana jeszcze w okresie międzywojennym. Trudno ją zakwalifikować – to jakby z jednej strony powieść biograficzna, ale w zasadzie dotycząca tylko pewnego fragmentu życia bohatera, napisana w stylu prozy historyczno-dokumentalnej, do tego jeszcze w dość nachalnej konwencji psychologizującej i jednak prezentystycznej, aczkolwiek głownie w sferze motywacji tytułowej postaci oraz języka – miary podane są w systemie metrycznym, na pewno nie stosowanym w Japonii w XVI wieku. Ten ostatni zabieg był chyba jednak świadomy i miał ułatwić kontakt z lekturą współczesnym Tanizakiemu. Książki nie należy czytać ze względu na fabułę, podaną na tacy w formie zarówno tytułów podrozdziałów, jak i zapowiedzi trzecioosobowego narratora. Narracja stanowi bowiem wyobrażenie autora co do motywacji postaci znanej z historii jego kraju oraz rozwoju pewnych wydarzeń. Problem w tym, że ta wizja jest jasna i czytelna już w jednej czwartej książki i dalej tylko i wyłącznie powielana. Tak jakby Taniaki tworzył fakty uzasadniające jego tezę, popisując się swoją erudycją – nieweryfikowalną przez osoby nie będące znawcami historii i kultury kraju kwitnącej wiśni oraz pomysłowością nie tyle jakościową, co ilościową. Powielanie pewnych schematów konstrukcyjnych czy językowych to ciekawa zabawa literacka, ale nużąca dla czytelnika, tym bardziej w sytuacji, gdy nie są one ani szczególnie odkrywcze, ani ciekawe ani tym bardziej ekscytujące. Podobnie jak rozważania o różnicach w kulturze japońskiej i europejskiej. Jednym słowem po prostu poprawnie napisana książka, którą można jednakże polecić przede wszystkim osobom fascynującym się japońską historią, literaturą czy szeroko rozumianą kulturą. Nie warto zaczynać od niej znajomości z autorem ani w ogóle z powieściami z ego kręgu kulturowego.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na66 dni temu
Dziennik szalonego starca. Niektórzy wolą pokrzywy Jun'ichirō Tanizaki
Dziennik szalonego starca. Niektórzy wolą pokrzywy
Jun'ichirō Tanizaki
Opinią o "Dzienniku..." (1962 r.) podzieliłem się w innym wpisie (pod osobnym wydaniem utworu),tutaj więc dodam tylko, że ta "kronika geriatryczna erotomana" jak kąśliwie określił tekst jeden z forumowiczów wydała mi się ciekawym połączeniem japońskiej perwersji (w wariancie soft) z psychologiczną prawdą o starości. "Niektórzy wolą pokrzywy" to z kolei powieść o niedobranym małżeństwie (Kaname i Misako). Uczucie między nimi zaraz po ślubie wygasło, lecz mimo upływu lat żadne nie potrafi zdobyć się na odejście. Są to jeszcze czasy moralnej ortodoksji (lata 20. XX w.),choć ów czynnik zdaje się nie mieć kluczowego znaczenia. Podjęcie decyzji utrudnia małżonkom posiadanie wspólnego dziecka (dziesięcioletniego chłopca),a w jeszcze większym stopniu słabość charakterów. Kaname jest leniwy, Misako lekkomyślna. Goszczący u rodziny kuzyn (podróżnik-przedsiębiorca powracający z Chin) zachęca parę do przerwania tej gry pozorów (żona mogłaby przeprowadzić się do swego kochanka Aso). Małżeństwo jednak pozostaje bierne. Postawę męża, dryfującego między stagnacją a koniecznością dokonania wyboru, trafnie ilustruje cytat: „I choćby najbardziej chciał płynąć gładko bez udziału swojej woli, to przecież i tak w przyszłości nie da się uniknąć sceny rozstania. To tak jakby z rozległej strefy ciszy i spokoju trzeba było w pewnym miejscu przejść w strefę tajfunu; a gdy do tego dojdzie, będzie musiał bezwarunkowo otworzyć zamknięte dotąd oczy”. Innym aspektem "Pokrzyw" jest stosunek Kaname do teścia. Zamożny starszy pan "rozmiłowany w przyjemnościach" korzysta z uroków życia, mając przy boku młodą kochankę Ohisę. Jako koneser klasycznej kultury japońskiej, a zwłaszcza teatru lalkowego bunraku, zaprasza zięcia do jej doświadczania. Dzięki temu poznajemy namiastkę tradycyjnej Japonii, czytając o jej: a) smakach (wołowina w jarzynach: sukiyaki, morskie węgorze, liście łopianu, jarski bigos oden, sake),b) strojach (kimono, kataginu, pas obi),c) muzyce (instrumenty samisen i koto, "długie pieśni" nagauta, "pieśni ziemi" jiuta, tańce kagura),d) architekturze (budynki i świątynie odwiedzane w ramach pielgrzymki do trzydziestu trzech miejsc na wyspie Awaji). Kaname szanuje teścia, w przeciwieństwie do "nowoczesnej" Misako, która ma do ojca raczej chłodny stosunek. Siłą powieści są zatem niuanse psychologiczne, subtelna narracja i egzotyka Kraju Kwitnącej Wiśni (kultura, obyczaje). Warto dodać, że w utworze (wydanym w 1929 r.) znajduje się wzmianka o wielkim trzęsieniu ziemi, które w 1923 r. zdewastowało Tokio (dawne Edo) i Jokohamę.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 rok temu
Futbol ery Man'en Kenzaburō Ōe
Futbol ery Man'en
Kenzaburō Ōe
"- Kiedy przyjechał z sanatorium, powinienem był mu poradzić, aby tam wrócił. - Nie, chłopak nie mógł już przebywać tam dłużej! – odpowiedziała babka przyjaciela. - Chorzy bardzo go szanowali, bo robił tam wspaniałe rzeczy. Dlatego nie mógł tam dłużej przebywać. Nie zapominaj o tym i nie rób sobie wyrzutów. Po tym, co się stało, wszystko jest już naprawdę jasne, ale to dobrze, że chłopiec stamtąd uciekł i zaczął prowadzić wolne życie! Gdyby tam chciał popełnić samobójstwo, nie mógłby się powiesić nago, pomalowawszy twarz na czerwono. Inni pacjenci nie pozwoliliby mu na to, bo zbyt go szanowali. - Ty dobrze się trzymasz, to dodaje mi sił. - Każdy musi umrzeć. A po stu latach nikt nie będzie sprawdzać, jak umierała większość ludzi. Najlepiej więc umrzeć, jak się komu podoba." Kenzaburō Ōe skonstruował postaci nadzwyczaj zniuansowane psychologicznie, a jednocześnie podejmujące działania irracjonalne, wyrastające z motywacji nie w pełni uzasadnialnych w logice realistycznej. Realizm zostaje zniekształcony po to, by odsłonić mechanizmy głębsze niż psychologiczna wiarygodność. Główny bohater wraz ze swoim bratem tworzą wyszukany układ o charakterze niemal mitologicznym; jak alter ego reprezentują dwie strategie radzenia sobie z kolosalną wyrwą własnych tożsamości. Równolegle powieść rozwija szereg trudnych wątków: relacje kolonialne, napięcia klasowe, rozpad tradycyjnych struktur, doświadczenie choroby, rozpad małżeństwa, kazirodztwo - które nie funkcjonują jako autonomiczne tematy, lecz jako symptomy jednej, głębszej deformacji świata i świadomości. Lektura nieoczywista, cielesna, ze sporym ładunkiem emocjonalnym. „Kiedy nachyliłem się, chcąc się napić wody bezpośrednio ze źródła, poczułem nagle pewność, że wszystko – małe drobne kamyczki szarozielone, cynobrowe i białe, leżące na dnie i tak jasne, jak gdyby zatrzymały światło południa; drobny piasek, którego poruszenia zacieniały wodę, i to nieznaczne drgnienie przebiegające po jej powierzchni – jest takie, jak przed dwudziestu laty. Ta pewność, wyrosła z tęsknoty, przynajmniej we mnie zrodziła przekonanie, że tryskająca nieprzerwanie ze źródła woda jest tą samą wodą, która płynęła tędy w tamtych czasach. Ale pewność ta rozwinęła się bezpośrednio w inne doznanie: ja, który naprawdę teraz tutaj się pochylam, nie jestem tym samym „ja” z dzieciństwa, klękającym na gołych kolanach; między tymi dwoma „ja” nie ma ciągłości, „ja”, które teraz tu się pochyla, jest czymś obcym dla tamtego. Obecne „ja” utraciło prawdziwą tożsamość. Nic, ani we mnie, ani na zewnątrz nie daje nadziei na odrodzenie.”
AmbicjeMęża - awatar AmbicjeMęża
oceniła na819 dni temu

Cytaty z książki Koniec święta

Więcej
Eisuke Nakazono Koniec święta Zobacz więcej
Eisuke Nakazono Koniec święta Zobacz więcej
Więcej