rozwińzwiń

Wojna państwa Rose

Okładka książki Wojna państwa Rose autorstwa Warren Adler
Okładka książki Wojna państwa Rose autorstwa Warren Adler
Warren Adler Wydawnictwo: Zysk i S-ka Seria: Kameleon literatura obyczajowa, romans
252 str. 4 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Seria:
Kameleon
Tytuł oryginału:
The war of the Roses
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
252
Czas czytania
4 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
8372981264
Tłumacz:
Piotr Maksymowicz
Państwo Rose przez kilkanaście lat wspólnego życia stworzyli wspaniały dom. W pogoni za dobrami materialnymi przestali jednak dostrzegać inne wartości. Choroba Olivera uswiadomiła Barbarze, że uczucie, które ich łaczyło, właściwie już nie istnieje. Stają więc w obliczu rozwodu, ale żadne z nich nie zamierza opuścić luksusowej posiadłości. Wojna między nimi wymyka się spod kontroli, eskaluje brutalność i szaleństwo małżonków, którzy pogrążają się w kompletnym chaosie i doprowadzają do zniszczenia wszystkiego, co było dla nich najcenniejsze.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna państwa Rose w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wojna państwa Rose



4899 1343

Oceny książki Wojna państwa Rose

Średnia ocen
6,7 / 10
254 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojna państwa Rose

avatar
1177
1142

Na półkach: ,

Autor jest amerykańskim pisarzem pochodzenia żydowskiego. Stąd zapewne występują akcenty żydowskie w tej powieści (m. in. jeden z prawników jest Żydem). Główna bohaterka nosi imię Barbara i jest pochodzenia słowiańskiego (około dziesięciu razy jest to przypominane),są wzmianki o pysznych polskich kiełbaskach. Miejscem akcji jest Waszyngton. To smutna historia. Zarzewiem konfliktu jest żona, chociaż wina tkwi gdzieś pośrodku. Problem jest złożony z różnych czynników, chociaż nie wszystko jest wprost wyrażane. Wydaje mi się, że zamierzeniem autora jest to, aby czytelnik samodzielnie domyślił się przyczyn tego stanu spraw. Niby małżeństwo jest udane. Są zdrowe dzieci, wiele pieniędzy, luksus, prestiż, duża willa, świetny samochód...

Autor jest amerykańskim pisarzem pochodzenia żydowskiego. Stąd zapewne występują akcenty żydowskie w tej powieści (m. in. jeden z prawników jest Żydem). Główna bohaterka nosi imię Barbara i jest pochodzenia słowiańskiego (około dziesięciu razy jest to przypominane),są wzmianki o pysznych polskich kiełbaskach. Miejscem akcji jest Waszyngton. To smutna historia. Zarzewiem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
119
82

Na półkach: ,

:( smutne jak cienka jest granica między miłością a nienawiścią, jak szybko można zapomnieć że się kogoś kochało bo nagle się go nienawidzi. Bohaterzy byli naprawdę kreatywni w uprzykrzaniu sobie życia. Generalnie po tej cieniutkiej książęce nic nie zwiastuje dramatu opisanego na jej stronach. Niepozorna choć robi potężne wrażenie, bo człowiek spodziewa się zupełnie czegoś innego, lżejszego

:( smutne jak cienka jest granica między miłością a nienawiścią, jak szybko można zapomnieć że się kogoś kochało bo nagle się go nienawidzi. Bohaterzy byli naprawdę kreatywni w uprzykrzaniu sobie życia. Generalnie po tej cieniutkiej książęce nic nie zwiastuje dramatu opisanego na jej stronach. Niepozorna choć robi potężne wrażenie, bo człowiek spodziewa się zupełnie czegoś...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1046
608

Na półkach: , ,

Czytając tę książkę zastanawiałam się czy mogło się wydarzyć. Stwierdziłam że tak, bo znam parę par, które się rozwodziła i to była prawdziwa batalia. Być może nie każdy ma aż tyle samozaparcia jak para z tej książki, albo nie tak dużo do stracenia/zyskania. Historia wydaje się czasem śmieszna czasem przerażająca. Bardzo pobudza do zastanowienia się jak wygląda nasze życie i czy ktoś kogo kochamy nie stanie się naszym największym wrogiem.

Czytając tę książkę zastanawiałam się czy mogło się wydarzyć. Stwierdziłam że tak, bo znam parę par, które się rozwodziła i to była prawdziwa batalia. Być może nie każdy ma aż tyle samozaparcia jak para z tej książki, albo nie tak dużo do stracenia/zyskania. Historia wydaje się czasem śmieszna czasem przerażająca. Bardzo pobudza do zastanowienia się jak wygląda nasze życie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

492 użytkowników ma tytuł Wojna państwa Rose na półkach głównych
  • 327
  • 165
58 użytkowników ma tytuł Wojna państwa Rose na półkach dodatkowych
  • 27
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Wojna państwa Rose

Inne książki autora

Warren Adler
Warren Adler
Amerykański pisarz, scenarzysta filmowy i poeta pochodzenia żydowskiego. Urodził się w nowojorskim Brooklynie, a jego rodzice byli Żydami przybyłymi z Rosji. Absolwent dwóch nowojorskich uczelni wyższych: New School for Social Research oraz Uniwersytetu Nowojorskiego (literatura angielska). Po studiach pracował m.in. w redakcji dziennika "New York Daily News". W czasie wojny koreańskiej był korespondentem prasowym. Wiele z jego powieści zostało zekranizowanych, a najbardziej znanym filmem na podstawie książki Adlera jest obraz "Zagubione serca" ("Random Hearts") z 1999 r. w reżyserii Sydneya Pollacka z Harrisonem Fordem w roli głównej. Członek Gildii Autorów (Authors Guild),Amerykańskiego PEN-Klubu (PEN America) oraz Gildii Pisarzy Amerykańskich (Writers Guild of America). Warren Adler żył 91 lat. Wybrane dzieła: "The War of the Roses" (1981, polskie wydanie: "Wojna państwa Rose", Zysk i S-ka, 2002),"Private Lies" (1991, polskie wydanie: "Prywatne kłamstwa", Wydawnictwo Da Capo, 1993),"The Children of the Roses" (2004, polskie wydanie: "Dzieci państwa Rose", Zysk i S-ka, 2004). Żona: Sonia Kline (1951-15.04.2019, jego śmierć),3 synów: David, Jonathan i Michael.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rain Man Leonore Fleischer
Rain Man
Leonore Fleischer
Historię "Rain Mana" poznałam najpierw dzięki świetnemu filmowi, później przeczytałam książkę, którą znalazłam podczas wakacji w rodzącym się nieśmiało w naszym kraju bookcrossingu. Nie miałam wtedy żadnego pojęcia o artyzmie i nie znałam nikogo ze spektrum. Na pierwszy rzut oka Raymond Babbitt w książce „Rain Man” jest zdecydowanie wyrazistszym bohaterem niż postać filmowa. Bardziej niedostępnym, wyalienowanym, nieakceptującym dotyku, nie mówiąc już o poważniejszej bliskości. Jest niezdolny do identyfikowania i wyrażania emocji. Za to konsekwentnie wypełnia dzienny plan bezpieczeństwa, podążając ku wewnętrznemu spokojowi. Jeśli cokolwiek z jego sztywnego i ściśle zaplanowanego rozkładu dnia będzie, według niego zagrożone, nastąpi nieunikniony wybuch wszelakich objawów, metod i sposobów, aby przeciwko nieplanowanym okolicznościom gwałtownie zaprotestować. Wtedy wyobraźnia neurotypowego towarzystwa wystawiona zostanie na wielką próbę cierpliwości i będzie wymagała mistrzostwa, aby zachować spokój. Właśnie tak "ukraszona" była podróż Raymonda i jego brata Charliego z Cincinnati do LA. Charlie, człowiek sukcesu, który jednym z kilku uśmiechów i obłaskawiającym laniem wody, potrafi rozwiązać większość swoich codziennych problemów międzyludzkich, jako towarzysz i opiekun nieporadnego brata, jest zupełnie nieskuteczny. W tej konfrontacji jego wachlarz zachowań, reakcji i trików jest pusty, jak bęben rockowej kapeli. Głównym motywem fabuły jest podróż, droga, przygoda. Droga przez USA, podróż buickiem, kierowca, pasażer, przygoda. Nawet Raymond pchał się za kierownicę, mimo że nie rozumiał, dlaczego nie ma na to szans. Raymond był autystycznym mężczyzną (chociaż w książce i filmie termin autyzm się nie pojawia) z przebłyskami nietypowych zdolności. Wystarczającymi do liczenia kart z 6 talii w grze w oczko – kto grał choćby tylko jedną talią, wie jakie to trudne! To była pierwsza sytuacja, która zburzyła poczucie wyższości Charliego wobec niepełnosprawnego Raymonda. Później zdarzyło się też kilka innych bardziej powierzchownych historii. Jednak najważniejsze były te głębsze, niewidoczne wątki. Szczególnie jeden, najistotniejszy o tworzeniu relacji braterskiej, dopiero co poznanych się dwóch dorosłych mężczyzn. Pierwsze zderzenie rodzeństwa było gwałtowne, szybkie i chaotyczne, a potem byliśmy świadkami fantastycznej przemiany Charliego, twardego handlowca z kowbojskim polotem i niepohamowanym życiowym powerem. Raymondowi taka egzystencja i takie życiowe cele były zupełnie obce. On nie wiedział, co to znaczy chcieć, mieć, dążyć do celu, marzyć. Za to doskonale poradził sobie z wpisaniem imienia brata do swojego nietykalnego notesu na Listę Rzeczy Złowrogich. Ta z pozoru niemożliwa do zaistnienia symbioza pomiędzy braćmi mogła zaistnieć dzięki komuś, kto chciałby stać się spoiwem niezbędnym do połączenia światów obydwu braci. Taką osobę odnajdujemy w postaci Sussane. Wydaje się ona na początku naiwną, kobietką nie obojętną na urok dóbr materialnych, która szczęśliwie upolowała Charliego, ale z czasem widzimy jej prawdziwe naturalne wnętrze. Dobre, szczodre, takie po prostu ludzkie. Susan stała się mediatorką na granicy dwóch braterskich wielkich murów, które dosyć długo nie zdają sobie sprawy, że chcą wzajemnie się zburzyć. Jak każda książka w zestawieniu z filmem także i ta uzupełnia kilka kwestii. W tym przypadku czytelnik może nieco lepiej zrozumieć osobę autystyczną, jej zachowania i reakcje. Do tego stopnia, że poczuje, jak bardzo Raymond potrafi napiąć mięśnie i jak bardzo zirytowany mógł być Charlie, kiedy jego brat nie akceptował próśb o uciszenie się w samolocie. Jednak do pełnego zrozumienia zachowań osób autystycznych i tego, co czują ich opiekunowie, gdy autyzm wymyka się do zewnętrznego świata i wywołuje różne, na ogół nieprzyjemne reakcje otoczenia, jeszcze daleko. Nie ulega jednak wątpliwości, że film i książka w tamtych czasach poruszały ważny społecznie temat, który był traktowany jak przysłowiowy gorący kartofel, z którym nie wiadomo co właściwie zrobić. A skoro nie wiadomo co z tym zrobić, to najlepiej sprawę przemilczeć. "Rain Man" to milczenie przerwał. Opowiedział nam historię o tym jak dwóch skrajnie innych wędrowców, którzy są na siebie skazani, udaje się w podróż, w poszukiwaniu wspólnego języka i więzi między sobą. I cel tej karkołomnej podróży zostaje osiągnięty. Chociaż z punktu widzenia mechanizmów funkcjonowania współczesnego społeczeństwa będzie coś budzącego wątpliwości i niepokojącego, w tym, że bracia odkryją życie pełne wartości i emocji w ramach nieuchronnego zderzenia się dwóch tak odmiennych, pozornie do siebie nieprzystających światów - pogoni za pieniądzem i ograniczającego międzyludzkie kontakty zmagania się z autyzmem. Pierwowzorem autystycznego Rain Mana był Amerykanin Kim Peek (zmarł u w 2009r.),który miał fotograficzną pamięć. Zapamiętanie stronicy książki zajmowało mu zaledwie kilka sekund. Znał na pamięć 12 tysięcy książek, zapamiętywał też mnóstwo innych informacji: nazwiska, liczby, daty, programy telewizyjne, adresy, układy ulic w miastach, itp. Raz zapamiętanych informacji już nie zapominał. Tę niezwykłą zdolność cierpiącego na autyzm Peeka badali m.in. specjaliści z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Autor scenariusza "Rain Mana" Barry Morrow spotkał się z Peekiem i zainspirował jego niezwykłymi zdolnościami. Rain Man" zdobył w 1989 roku cztery Oscary: za najlepszy film, scenariusz, reżyserię (Barry Levinson) i dla najlepszego aktora (Dustin Hoffman). Książka powstała na podstawie scenariusza filmu.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na88 miesięcy temu
Kramer kontra Kramer Avery Corman
Kramer kontra Kramer
Avery Corman
Po przeczytaniu książki „Kramer kontra Kramer” Avery Corman uważam, że jest to powieść głęboko osadzona w codziennym życiu, bliska ludziom i ich realnym zwykłym "szarym" problemom. Sięgając po książkę, znałam jej treść, ponieważ oglądałam film „Sprawa Kramerów”, doceniony między innymi za wybitne kreacje Meryl Streep i Dustina Hoffmana. Jednak po lekturze „Kramerów” czuję potrzebę zajęcia jednoznacznego stanowiska i stanowczego opowiedzenia się wyłącznie po stronie Teda, ojca Billy'ego. Faktycznie, zarówno w powieści jak i w filmie, jest on wyłącznie pochłonięty swoją karierą oraz twardym obowiązkiem utrzymania rodziny. W tym nieustannym pędzie nie dostrzega potrzeb swojej żony ani nie docenia jej uczuć, drastycznie ignorując fakt, że Joanna coraz częściej i coraz wyraźniej mówi mu o swoich piętrzących się frustracjach oraz narastającym niezadowoleniu z bycia matką i „rodzinnej” codzienności. Co więcej, nie zauważa również swojego jedynego syna, jego emocji, potrzeb oraz bolesnego braku bliskości, miłości i prawdziwej więzi z ojcem. Dlaczego więc opowiadam się po stronie Teda? Między filmem a książką pojawia się wyraźna rozbieżność. W ekranizacji, po odejściu Joanny Ted kompletnie nie radzi sobie z życiem. Wszystko rozpada się wokół niego na kawałki, a on sam musi od podstaw pozbierać i poukładać swoją codzienność na nowo, a właściwie dwa życia, bo u jego boku stoi zdezorientowany i zagubiony syn. Przez długi czas jest nieporadnym ojcem, który nie potrafi odnaleźć się w zwykłych, codziennych sytuacjach, obowiązkach i narastających problemach w życiu zawodowym. W powieści natomiast Ted bardzo szybko bierze się w garść, niemalże natychmiast po uświadomieniu sobie w jak trudnej i traumatycznej sytuacji znalazł się jego syn i on. Nie ma w jego sercu miejsca na depresję, na wahanie, ani na roztrząsanie, czy będąc samotnym tatą zdoła sprostać przeciwnościom losu i to z takim zasobem sił, by jednocześnie zmierzyć się z ciężarem przeszłości oraz wyzwaniami teraźniejszości. Ted nie rozpacza, nie załamuje się i nie pogrąża w bezsilności. Z dnia na dzień tak po prostu staje się kochającym OJCEM, w pełni obecnym i odpowiedzialnym za życie, funkcjonowanie i uczucia swojego ukochanego syna. Swoją postawą Ted obala mity nieporadnych, zagubionych w życiu ojców, nie radzących sobie w codzienności. I właśnie przy tej silnej postawie Teda z powieści wiernie będę trwać, trzymając kciuki za pozytywną, świetlaną przyszłość Billy'ego i jego taty, która na pewno nadejdzie.
Katia - awatar Katia
oceniła na63 miesiące temu
Szus Irwin Shaw
Szus
Irwin Shaw
Czytałam trzy razy: jako 20, 30 i 40 latka, za każdym razem zakochując się w języku tej powieści. Shaw jest problematyczny, bo klasyfikuje się go jako autora prostych i przyjemnych powieści, wrzucając do jednej szuflady z Jeffry’em Archer’em. Jakkolwiek wyda się to obrazoburcze, dla mnie bije Sallingera z jego „Buszującym w zbożu”, o głowę. Dlaczego? Bo był bardzo czułym obserwatorem, a to sprawia, że jego język się nie starzeje - jest oszczędny i wierny czasom, które opisywał. Minimalistyczny i realistyczny styl, bez zbędnego tłuszczu powoduje, że Shaw zbudował w sposób bardzo konsekwentny jakość swojej prozy. Szczupłe zdania wybijające staccato, nie obrastają w warstwy z wydumanych klisz i tani sentymentalizm, ale ciskają celne frazy opisujące surowe emocje. Jako żydowski emigrant z klasy robotniczej nie mitologizował swoich korzeni. Jak napisał Dan Schneider, brał na warsztat przeciętnych, amerykańskich mężczyzn w najczystszej XX-wiecznej formie – amerykańskiego kundla, amerykańskiego mopsa, obłąkanych taksówkarzy, przestępców z niskich sfer, skruszonych playboy’ów i zniewieściałych elitarystów. Tyle tytułem usprawiedliwienia autora. Teraz „Szus”, który powinien być okropną książką. Fabuła jest luźna i wątła: meandry życia Mike’a Stone’a, przystojnego i seksownego 35-letniego biznesmena z Nowego Jorku, który ma obsesję na punkcie robienia niebezpiecznych rzeczy - skoków ze spadochronem, jazdy na nartach i lotniarstwa. Jego kompulsja jest słabo uzasadniona – jakby powiedział Freud – jest problem? Czyli matka. I wtedy dostajemy to, co byśmy zrobili, gdyby nie kredyt we frankach - odtrącony przez żonę, duszący się w swoim biurze z hermetycznymi oknami, liczący cudze pieniądze, które nigdy nie przepłyną przez jego ręce, rzuca wszystko i ucieka. Nie w Bieszczady, ale na ośnieżone stoki Vermont, gdzie spotyka ludzi, którzy odmienią jego życie. Ktoś kiedyś powiedział, że każdy akt odwagi, zostanie nagrodzony. Oto Mike, który robił wszystko, by umrzeć spotyka kogoś, kto bardzo chce żyć, na przekór swojej kondycji. I chociaż nie musimy wierzyć, by było to takie proste, jakże wspaniale się to czyta!
Magda Maskiewicz - awatar Magda Maskiewicz
ocenił na93 miesiące temu
Szerszeń Ethel Lilian Voynich
Szerszeń
Ethel Lilian Voynich
Czy ktoś jeszcze pamięta autorkę, a książkę, która przyniosła jej sławę i finansową niezależność ? W ZSRR była już znana w latach 30, a po II wojnie światowej stała się tam sztandarowym manifestem idei postępowych, lepszym od produktów propagandowego socrealizmu. Wydawana w masowych nakładach jako dzieło postępowej przedstawicielki Zachodu. Doczekała się też dwóch ekranizacji, ostatnie jeszcze w 1980 r. PRL nie mógł być gorszy, pierwsze wydanie miało miejsce już na początku lat 50, a następne, w sumie kilkanaście, ukazywały się regularnie do końca sowieckiej okupacji. Równie ciekawą, a może i ciekawszą postacią był mąż tej irlandzkiej pisarki... Michał Wojnicz ( Voynich ). Polak, zesłaniec syberyjski, skazany w 1887 r. w procesie " Proletariatczyków " na zesłanie na Syberię. Poznał J. Piłsudskiego, z zesłania uciekł ( ? ),w 1890 r. pojawił się w Londynie i dorobił znacznego majątku na handlu antykwarycznym. Do grona znajomych małżeństwa należeli anarchiści, terroryści, członkowie PPS, Narodnej Woli, Sawinkow, Reilly ( Rosenblum ) i wielu innych. Wojnicz był jednym z organizatorów wyjazdu Piłsudskiego w 1904 r do Japonii, przekazano mu też opiekę nad partyjnym archiwum PPS. Przed I wojną światową małżeństwo przeniosło się do Nowego Yorku gdzie Wojnicz założył jeden z bardziej prestiżowych antykwariatów. Do brzegu !!! Dlaczego wyniósł się z Londynu ? Ano dlatego, że rozeszła się sensacyjna wiadomość o współpracy Wojnicza z rosyjską tajną policją, czyli po prostu przez cały czas był tajnym agentem !!! Nie ma czasu na opisywanie innej ciekawej sprawy związanej z Wojniczem, to tzw. sprawa " manuskryptu Voynicha ". Jak cię zainteresuje to pokop, może coś znajdziesz w internecie. Książkę POLECAM, bo to historyczne świadectwo czasów minionych !!!
ando - awatar ando
ocenił na814 dni temu
Cedry pod śniegiem David Guterson
Cedry pod śniegiem
David Guterson
Na „Cedry pod śniegiem” natknęłam się kiedyś w księgarni i opis mnie zaciekawił. Japończycy w Stanach Zjednoczonych po ataku na Pearl Harbour? No właśnie! Do tej pory nie spotkałam chyba z żadną powieścią traktującą o tych wydarzeniach, tymbardziej pióra amerykańskiego pisarza. Chciałam przekonać się, jak przedstawi ten niechlubny epizod w najnowszej historii Stanów i tym sposobem natrafiłam na naprawdę wciągającą i dobrą lekturę. W 1954 roku, na niewielkiej wyspie San Piedro, gdzie właściwie wszyscy się znają, w dość tajemniczych okolicznościach ginie rybak, Carl Heine. Miejscowy szeryf prowadzi dochodzenie, które prowadzi go do Japończyka urodzonego już na terenie Stanów Zjednoczonych, Kabuo Miyamoto. Człowiek zostaje oskarżony i dochodzi do procesu. Wysłuchując poszczególnych świadków, czytelnik nie tylko ma okazję śledzić kryminalną intrygę, ale poznać społeczność zamieszkującą wyspę. Od wielu już lat zamieszkiwali ją Japończycy, których zachęcała możliwość zarobku przy uprawie i zbiorze truskawek, głównym zajęciem mieszkańców San Piedro, poza rybołóstwem. Obie grupy, Japończycy i Amerykanie, współistniały całkiem zgodnie i choć nie można było mówić o zbytniej integracji, panował względny szacunek i praca układała się pomyślnie. Wszystko zmieniło się w dniu ataku Japończyków na Pearl Harbour, kiedy nawet uważająca się za mieszkańców, a nawet obywateli, japońska społeczność San Piedro została obwiniona za zło tego świata i potraktowana jak zdrajcy. Choć wiele osób, jak na przykład miejscowy dziennikarz, Arthur Chambers, pozostało im życzliwych i próbowało wspierać, strach i agresja Amerykanów doprowadziła do wielu przykrych sytuacji, a ostatecznie Japończycy zostali przewiezieni do specjalnych obozów. Po wojnie wrócili do swych dawnych domów, ale niewiele spraw toczyło się jak dawniej. Przekonał się o tym także Ishmael Chambers, weteran wojny amerykańsko-japońskiej, który przed zostaniem żołnierzem zaprzyjaźnił się i zakochał w ślicznej Hatsuo. Ishmael jako dziennikarz stawia się codziennie na rozprawie o morderstwo i wspomina swój związek z Japonką, dziś żoną oskarżonego… Fabuła jest dość mocno poszatkowana i przedstawia wydarzenia z różnych okresów i z różnych perspektyw. Nie ma w niej jednak chaosu. To bardziej rozmaite obrazki, mozaika, która składa się w spójną całość. Wątek kryminalny jest interesujący, choć intryga nie należy do głównych motywów książki i jest potraktowana dość marginalnie – dużo istnotniejsze jest psychologiczne tło procesu. Choć powieść posiada także wątek miłosny oraz wojenne wspomnienia, jest to przede wszystkim książka psychologiczna, starająca się wniknąć w umysły mieszkańców San Piedro. Porusza problem tożsamości narodowej, który bardzo mnie interesuje, człowieczeństwa, umiejętności wybaczenia sobie samemu i światu, a także poszukiwaniu swojego miejsca. Przedstawia niezwykle trafną refleksję nad wyborami tego, co jest dla nas dobre, rozczarowaniami dorosłego życia. Nie ma w niej sentymentalizmu, ładnie opowiada o uczuciach, a bohaterowie są różnorodni i sprawnie nakreśleni. Najbardziej spodobała mi się sama Hatsuo, silna i odważna młoda kobieta. Guterson wspaniale tworzy klimat sennej wysepki, mroźnego portu i bujnego lasu cedrowego. Język powieści jest prosty, ale na tyle obrazowy, że opisywane miejsca po prostu pojawiają się przed oczami. Autor opisuje swoich bohaterów bez upiększeń, chwilami niemal naturalistycznie. Nie kryje swojego zdania i choć cały proces jest swojego rodzaju rozrachunkiem z całą ówczesną sytuacją, to Amerykanie nie są kreowani na bezmyślnych okrutników – zdarzają się wśród nich jednostki wybitnie dobre i złe, jak wszędzie.
mandżuria - awatar mandżuria
oceniła na715 lat temu
Mordercy Elia Kazan
Mordercy
Elia Kazan
Gdy jakiś czas temu zobaczyłem książkę pt. "Mordercy", autorstwa pana Elii Kazana, to wiedziałem, że to nazwisko mi coś mówi. Później sprawdziłem, że to światowej sławy reżyser (zdobywca Oscarów i Złotych Globów) znany z takich filmów jak "Na wschód od Edenu" czy "Tramwaj zwany pożądaniem". Ten ostatni tytuł to również sztuka teatralna, która swą premierę miała w 1947 roku na Broadway'u. Ja jednak chciałbym Wam dziś powiedzieć o książce pt. "Mordercy". Książka, którą czytałem wydana została w 1992 roku przez Wydawnictwo Puls w serii Nocny marek. Powieść ta opowiada o pewnym amerykańskim sierżancie, który zabija chłopaka swojej córki. Młody mężczyzna należy do grupy hipisów, co bardzo nie podoba się wojskowemu. W zaistniałej sytuacji armia bardzo by chciała, aby sprawa sierżanta rozeszła się po kościach, na co z kolei nie godzą się młodzi ludzie, znajomi zabitego chłopaka. Sprawa ostatecznie trafia do sądu. Książka mimo, że dobra, to niestety ma bardzo ciężką narrację, chociaż trochę mnie wciągnęła. Bardzo chciałem poznać odpowiedź, jaki los spotka wspomnianego sierżanta. Czy zostanie skazany czy zostanie uniewinniony dowiecie się z kart powieści. "Mordercy" to 381 stron, na przeczytanie których potrzebowałem pięciu dni oraz dziewięciu posiedzeń. Wynik taki plasuje powieść tę na 139 miejscu wśród 346 książek Przeczytanych na tronie. Jest to moja pierwsza przygoda z twórczością pana Kazana i jeśli będę miał możliwość to jeszcze wrócę do jego książek, co i Wam polecam. https://www.facebook.com/czytamnatronie/
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na64 miesiące temu
Lucy Crown Irwin Shaw
Lucy Crown
Irwin Shaw
Czasem mam wrażenie że wiele pozycji które czytam są o niczym. I trochę tak jest, życie przedstawione przez szczelinę jakiegoś niezbyt nawet dobrze poklejonego wyrażenia. Lucy i Olivier, zupełnie odwrotnie niż napisano w zajawce, nie są szczęśliwym małżeństwem. Lucy na pewno nie wygląda tak jak pani na okładce, nie wiem, może to czytelniczka, która zabrała na plażę książkę? No dobra, nieważne, wydawca jak zwykle nie przeczytał, ale wydał. Dobrze że wydał, książka jest dobrze napisana, mimo rażącej staroświeckości oddaje niewiernej niewieście jakieś tam ziarno sprawiedliwości. Bardziej jednak zastanawia mnie opis syna, otóż syn jest absurdalnie podłym złamasem, łażącym po świecie tylko po to by obnosić się ze swoim zjełczałym bólem i psuć wszystkim humor, ale na koniec odzyskuje wigor i szlachetność w ciągu dziesięciu sekund, bo mu się matka przewróciła w błoto (dosłownie, to nie jest przenośnia). Jest to postać, w przeciwieństwie do Lucy, zupełnie niewiarygodna, najpierw jest miłym choć kapryśnym chłopczykiem, potem zmienia się o 180 stopni. Wprawdzie dzieje mu się niebywała krzywda, rodzice odsyłają go z domu, bo zwyczajnie nie mogą na niego patrzeć. Trudno zrozumieć takie okrucieństwo i następstwa z niego wynikające. Ojciec nie może się zdobyć na patrzenie na syna, zwala na niego konsekwencje i winę tego że sam jest durnym bucem. Książka opowiada o niczym, dzieje się bardziej w umysłach, ludzie przerzucają się winą, nie lubią się i się męczą. Rozwód to dobra rzecz.
Ficar - awatar Ficar
ocenił na73 miesiące temu
Mantissa John Fowles
Mantissa
John Fowles
Ani czytelnikom, ani krytykom ta książka nie przypadła do gustu. Nie sposób się temu dziwić, jeśli zauważymy, że autor nie pisał jej dla publiczności, lecz dla siebie. Był znany i uznany, wiedział, że wydadzą mu, cokolwiek napisze. No to stworzył dialog z samym sobą - to oczywiście moja prywatna opinia, nie stwierdzony fakt. Najczęstszym zarzutem jest pornograficzność, co jest prawdą, ale tylko w odniesieniu do części tekstu. Czytam to jako rozprawę pisarza z własnymi fantazjami seksualnymi, spełnionymi czy nie, jako próbę zrozumienia swojego libido, zrozumienia siebie na poziomie ciała i emocji podstawowych, płynących z ciała właśnie. Odnoszenie tej warstwy znaczeniowej do twórczości literackiej, jego własnej czy literatury w ogóle, może być tylko kamuflażem, bo koniec końców niewiele z tego wynika. Utarczki słowne (i nie tylko) wypełniające powieść są, a raczej miały być, metatekstem o twórczym pisaniu. No i tak jest, do pewnego stopnia, jednak i tutaj Fowles tłumaczy się przed sobą ze swoich doświadczeń małżeńskich i, szerzej, z relacji z kobietami, ze swoich błędów, frustracji, z nieporozumień, z egoizmu (z obu stron) i całej reszty splątanych uczuć nierozerwalnie związanych z miłością. Czy nam, czytelnikom, coś to daje? Obawiam się, że niewiele. Zaletą Mantissy (czyli dygresji, już sam tytuł sugeruje, że czytamy co innego niż czytamy) jest oferowana nam możliwość samodzielnego odkrywania, w których miejscach autor jest pisarzem piszącym o pisaniu, a w których pacjentem na kozetce u terapeuty, którym uczynił ciebie, czytelniku.
Mario - awatar Mario
ocenił na61 rok temu
Tragedia Amerykańska. T. 1, Tęsknota. T. 2, Zbrodnia. T. 3, Kara Theodore Dreiser
Tragedia Amerykańska. T. 1, Tęsknota. T. 2, Zbrodnia. T. 3, Kara
Theodore Dreiser
„Miałby odrzucić takie zaproszenie? Miałby nie jechać do Gloversville i to w towarzystwie Trumbullów? Postąpi być może nieuczciwie, okrutnie, zdradziecko z Robertą, ale czyż może nie widzieć się z Sandrą? Obiecał więc przyjść, ale musiał koniecznie zobaczyć się z Robertą i wytłumaczyć się jakoś przed nią. Powie jej, że Griffithsowie zaprosili go na obiad. To powinno ją zupełnie przekonać. Poszedł, lecz nie zastał Roberty w domu, postanowił więc całą sprawę załatwić nazajutrz w fabryce. Może zresztą napisać do niej”. (s.300.) Theodore Dreiser, Tragedia amerykańska, przekł. Józefa Zydlerowa, Książnica, Katowice 1991. W co uwikłał się główny bohater naturalistycznej powieści T. Dreisera? Imiona kobiet wyjaśniają wszystko: Roberta i Sandra, postacie z dwóch różnych światów i on, Clyde Griffiths- syn ubogiego kaznodziei, którego jak magnes przyciąga wielki świat. Tytuł powieści wyjaśnia wszystko. Tragedia wisi w powietrzu. To jedna z najgłośniejszych powieści amerykańskich I połowy XX w. Jak się okazuje przyczynkiem do napisania powieści były autentyczne wydarzenia zaczerpnięte z kroniki kryminalnej. T. Dreiser, spadkobierca dokonań wcześniejszych twórców tej klasy, co Hemingway, Steinbeck czy Caldwell, udźwignął ciężar gatunku i stworzył dzieło wyjątkowe, które oparło się czasowi, bo tkwią w nim wielkie namiętności, począwszy od miłości, przez nienawiści i pogardę, skończywszy na głodzie bogactw. XXI wiek nie jest od nich wolny. Powieść czyta się jak dzieło współczesne. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu

Cytaty z książki Wojna państwa Rose

Więcej

O ładnej pogodzie można powiedzieć, że jest w porządku. Można utrzymywać w porządku rzeczy. Ale w życiu nikt i nic nie jest 'w porządku'.

O ładnej pogodzie można powiedzieć, że jest w porządku. Można utrzymywać w porządku rzeczy. Ale w życiu nikt i nic nie jest 'w porządku'.

Warren Adler Wojna państwa Rose Zobacz więcej

Jednak filmy to świetny wynalazek: pozwalają na ucieczkę od trosk codziennego życia. Jest coś w atmosferze seansu, może ciemność, może siedzący obok obcy ludzie. To nie to samo co telewizja. A jednak źle żyć w samotności.

Jednak filmy to świetny wynalazek: pozwalają na ucieczkę od trosk codziennego życia. Jest coś w atmosferze seansu, może ciemność, może siedz...

Rozwiń
Warren Adler Wojna państwa Rose Zobacz więcej
Więcej