
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać419
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać15
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny

- Kategoria:
- klasyka
- Format:
- papier
- Seria:
- Klasyka literatury [W.A.B.]
- Tytuł oryginału:
- Buddenbrooks: Verfall einer Familie
- Data wydania:
- 2026-05-20
- Data 1. wyd. pol.:
- 2026-05-20
- Liczba stron:
- 736
- Czas czytania
- 12 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788384259993
- Tłumacz:
- Jerzy Koch
- Ekranizacje:
- Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny (2010)
- Inne
Nowe tłumaczenie Jerzego Kocha przywraca blask arcydziełu noblisty. Buddenbrookowie to nie tylko historia upadku lubeckiej rodziny kupieckiej, ale też przenikliwa analiza przemian społecznych XIX wieku.
Hanno Buddenbrook, ostatni z rodu, symbolizuje koniec epoki. Jego słowa: "tam już nic więcej nie będzie” stają się proroctwem dla całej klasy mieszczańskiej.
Mann portretuje rodzinne konflikty, ambicje i uprzedzenia z mistrzostwem godnym noblisty. Powieść, nagrodzona w 1929 roku, pozostaje aktualna dzięki uniwersalnym tematom.
Kup Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny
Czego dowiedziałem się z lektury Buddenbrooków? Że w dziewiętnastowiecznej Lubece roiło się od rudych osobników. I niewiele ponadto. To oczywiście nie do końca prawda. Nie mogę nie doceniać maestrii Manna objawiającej się na wielu polach. Przede wszystkim jest on, jak wiadomo, znakomitym stylistą. Powieść jest też starannie skonstruowana, a narracja tkana jest przy użyciu rozmaitych środków, ze świetnym zastosowaniem skrótów i przybliżeń. W całościowym ujęciu jest to wreszcie udana, nie tak znowu oczywista i bardzo zjadliwa satyra na mieszczańską mentalność rozpięta na tle zmieniającego się świata, choć stanowiące jej element drobiazgowe opisy strojów i wystrojów przyprawiały mnie niekiedy o białą gorączkę. Ponadto u bardzo przeze mnie cenionej profesor Łukasiewicz wyczytałem, że Mann mocno posiłkował się przy pisaniu historią własnej rodziny, zarysował w powieści opozycję między Schopenhauerem a Nietzschem, zamieścił też mnóstwo nawiązań do „Baśni” Andersena, które dodatkowo bardzo sprytnie poplątał. I w końcu dzięki pani profesor uporządkowałem swoje mętne intuicje odnośnie do uwag na temat relacji między sztuką a życiem, jakie powtykał w różne miejsca „Buddenbrooków” autor. Wszystko to jednak za mało. Muszę przyznać, że wolę późnego, otwarcie figlarnego Manna, który po otrzymaniu Nobla („przede wszystkim za wielką powieść <<Buddenbrookowie>>”) nie musiał już niczego udowadniać i niczym Tomasz Buddenbrook, mógł wyzwolić się spod narzuconych sobie samemu, sztywnych rygorów, choć samo wyzwolenie przybrało na szczęście u obu Tomaszów całkowicie różne formy.
Oceny książki Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny
Poznaj innych czytelników
6083 użytkowników ma tytuł Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny na półkach głównych- Chcę przeczytać 3 500
- Przeczytane 2 486
- Teraz czytam 97
- Posiadam 727
- Ulubione 108
- Literatura niemiecka 62
- Klasyka 50
- Chcę w prezencie 38
- Nobliści 37
- 2026 16
Tagi i tematy do książki Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny


10 książek na digital detox, by zatrzymać letni spokój

Kiedy jak nie latem? 10 arcydzieł, które zdążysz jeszcze nadrobić

„To konkretny kawałek wspaniałej nieopowiedzianej historii”. „Władca Pierścieni” powraca

Tokarczuk obok Kafki, Bułhakowa i Orwella. Polska powieść wśród 100 najlepszych książek

Cytaty o lecie: pisarze o wakacjach, podróżach, pięknie letniej przyrody

Śnić o cudzych życiach. Rozmowa z Krzysztofem Umińskim, autorem „Trzech tłumaczek”
Cytaty z książki Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny
Była to jednak zwodnicza pociecha, gdyż skoro upłynęła już połowa wakacji, to następna połowa aż do końca przelatywała tak szybko, tak okropnie szybko, że chciałoby się zawisnąć na każdej godzinie, by nie dać jej przeminąć, opóźnić każde wciągnięcie powietrza pachnącego morzem, by nie strwonić niebacznie szczęścia.
Była to jednak zwodnicza pociecha, gdyż skoro upłynęła już połowa wakacji, to następna połowa aż do końca przelatywała tak szybko, tak okrop...
Rozwiń ZwińSzczęście i powodzenie tkwią w nas samych. Musimy je trzymać: mocno i głęboko, skoro tylko wewnątrz nas zaczyna się coś rozluźniać, opuszczać, męczyć, natychmiast wszystko dookoła nas popuszcza wodze, opiera się nam buntuje, uchyla się od naszych wpływów…Jedno wypływa z drugiego, porażka następuje po porażce i wszystko skończone.
Szczęście i powodzenie tkwią w nas samych. Musimy je trzymać: mocno i głęboko, skoro tylko wewnątrz nas zaczyna się coś rozluźniać, opuszcza...
Rozwiń Zwiń Nauczyłem się coraz bardziej kochać morze... chyba tylko dlatego wolałem góry, że są odleglejsze. Teraz nie pragnąłbym tam pojechać. Zdaje mi się, że bałbym się i wstydził. Są zbyt kapryśne, nieprawidłowe, za bardzo zróżnicowane... czułbym się tam z pewnością przytłoczony. Jacy właściwie ludzie wolą monotonię morza? Zdaje się, że tacy, którzy zbyt długo i głęboko wnikali w zagmatwane sprawy wewnętrzne, by nie oczekiwać przynajmniej po zewnętrznych przede wszystkim tego jednego: prostoty...
Najmniej ważne jest to, że na góry trzeba wspinać się odważnie, podczas gdy nad morzem wypoczywa się cicho na piasku. Ale znam spojrzenie, jakim oddaje się hołd temu i tamtemu światu. Pewne, przekorne, szczęśliwe oczy, pełne przedsiębiorczego ducha, siły i radości życia, błądzą od wierzchołka do wierzchołka; ale nad przestworem morza, które z takim mistycznym i obezwładniającym fatalizmem toczy swoje fale, marzy spojrzenie zamglone, beznadziejne, wiedzące, które niegdyś głęboko wejrzało w smutne odmęty... Zdrowie i choroba, w tym cała różnica. Człowiek wdziera się śmiało w cudowną rozmaitość zębatych, sterczących, przepaścistych zjawisk, by doświadczyć swych sił żywotnych, których dotąd wcale nie zużył. Ale widok prostoty rzeczy zewnętrznych wówczas darzy nas wypoczynkiem, gdy jesteśmy znużeni wewnętrznym odmętem.
Nauczyłem się coraz bardziej kochać morze... chyba tylko dlatego wolałem góry, że są odleglejsze. Teraz nie pragnąłbym tam pojechać. Zdaje m...
Rozwiń Zwiń














































OPINIE i DYSKUSJE o książce Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny
Trudno nie zgodzić się z stwierdzeniem, że powieść Thomasa Manna jest arcydziełem. Z początku obawiałam się, że historia będzie zrozumiała tylko dla tych co znają ówczesne dzieje Niemczech i mieszczaństwa. Na szczęście wcale tak nie było.
Emocje bohaterów, ich przemyślenia są bardzo realistyczne. Czytając fragmenty o śmierci i ostatnich pożegnaniach czułam się jakbym stała i przeżywała te sytuacje wraz z bohaterami. I to się nie tyczy tylko fragmentów o śmierci. Opisy wszystkich emocji i wydarzeń definitywnie chwytają za serce. Szczególnie chciałabym wspomnieć o fragmentach opowiadających o muzyce (np. improwizacja Hanno),są one wybitnie poetyckie i zrobiły na mnie duże wrażenie.
Jako ktoś nie sięga często po tego typu lektury (chyba, że w czasach liceum) bardzo miło się zaskoczyłam. Cieszę się, że książka otrzymała nowe wydanie z świetnym tłumaczeniem. Mam nadzieję, że więcej młodych ludzi sięgnie po te pozycje (szczególnie myślę, że spodoba się fanom Lalki!!) Jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam.
Trudno nie zgodzić się z stwierdzeniem, że powieść Thomasa Manna jest arcydziełem. Z początku obawiałam się, że historia będzie zrozumiała tylko dla tych co znają ówczesne dzieje Niemczech i mieszczaństwa. Na szczęście wcale tak nie było.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEmocje bohaterów, ich przemyślenia są bardzo realistyczne. Czytając fragmenty o śmierci i ostatnich pożegnaniach czułam się jakbym stała...
Z pozoru historia o zaprzepaszczonym fundamencie, z drugiej odsłania wiele kart- o stracie męża i syna, nieudanych małżeństwach, narzuconej roli, dziecięcej wrażliwości...
Z pozoru historia o zaprzepaszczonym fundamencie, z drugiej odsłania wiele kart- o stracie męża i syna, nieudanych małżeństwach, narzuconej roli, dziecięcej wrażliwości...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy oglądałem serial TV z 1979 r.
Następna oglądana przeze mnie była adaptacja filmowa z 2008 r.
To były dobre produkcje i chociaż nie przepadam za niemieckimi klasykami, zabrałem się za książkę.
Jest ona traktowana w Niemczech jako literackie arcydzieło.
Zgadza się z twierdzeniem, że ... jak się nie ma co się lubi to....
Mimo wszystko podobała mi się bardziej od " Czarodziejskiej góry " tego pisarza, często uważanej za dzieło trudne, pełne głębokich przemyśleń, dyskusji filozoficznych i intelektualnych.
Jeśli wolisz wciągającą, monumentalną sagę, tradycyjną opowieść o życiu, wzlotach i upadkach zamożnej rodziny kupieckiej z Lubeki to wybież Buddenbrooków !!!
POLECAM !!!
Pierwszy oglądałem serial TV z 1979 r.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNastępna oglądana przeze mnie była adaptacja filmowa z 2008 r.
To były dobre produkcje i chociaż nie przepadam za niemieckimi klasykami, zabrałem się za książkę.
Jest ona traktowana w Niemczech jako literackie arcydzieło.
Zgadza się z twierdzeniem, że ... jak się nie ma co się lubi to....
Mimo wszystko podobała mi się bardziej od "...
Nudna.
Nudna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tonie można mieć wszystkiego - albo mieszczańska etyka pracy, interes, kapitalizm albo duchowość, sztuka, wrażliwość...
niezwykle aktualna (figury aktualizowane do ery cyfrowej, przewartościowanych wartości, zmieniającego się ładu światowego),monumentalna saga mieszczańska ukazująca stopniowy rozpad czteropokoleniowej rodziny kupieckiej z Lubeki, zarówno ekonomiczny, jak i duchowy - powieść o przemijaniu, kryzysie wartości i nieuchronnym końcu pewnego modelu życia...
obraz niemieckiego społeczeństwa mieszczańskiego kilku dekad XIX wieku - znakomita prezentacja niemieckiej mentalności burżuazyjnej, w szczególności jego charakterystycznego, protestanckiego rysu - tzw. "wyznania kupieckiego" oraz wynikającego z tej sytuacji konfliktu między światem sztuki i interesu, co skutkuje tym, że każde pokolenie jest słabsze od poprzedniego - zarówno fizycznie, jak i moralnie...
powieść konsekwentnie pokazuje, jak kolejne pokolenia tracą energię, majątek i zdolność do prowadzenia interesów - szczegółowe opisy materialne i psychologiczne, kolorystyka (niebieski, żółty),powtórzenia charakterystycznych powiedzeń bohaterów, motywów...
czas akcji książki to lata 1835–1877, jeden z najbardziej dramatycznych okresów niemieckiej historii (Wiosna Ludów, wojna prusko-austriacka, powstanie Związku Północnoniemieckiego, a następnie Cesarstwa Niemieckiego)...
debiut powieściowy, opublikowana w 1901 roku (autor miał wtedy 26 lat) - nagroda Nobla w 1929 roku...
***
proces buddenbrookowski:
I pokolenie - fundament
Johann Buddenbrook senior - założyciel potęgi rodu - twardy kupiec, czysta energia przedsiębiorczości - początek wzrostu...
Elisabeth Buddenbrook (jego żona) - strażniczka mieszczańskich zasad i rytuałów. - moralny porządek...
II pokolenie - szczyt i pierwsze pęknięcia
Johann Buddenbrook junior – konsul, pobożny, uczciwy, mniej skuteczny niż ojciec - zderzenie etyki protestanckiej z realiami rynku - idealizm, który osłabia siłę rodu...
Betsy Buddenbrook (jego żona) - reprezentacja konwenansu i reputacji - presja społeczna...
III pokolenie - rozpad
Thomas Buddenbrook – głowa rodu, senator - perfekcyjny, chłodny, obowiązkowy, jednak wewnętrznie pusty, zmęczony rolą - mieszczaństwo w stanie wyczerpania...
Gerda Buddenbrook (jego żona Tomasza) - aspiracje artystyczne, zdystansowana, chłodna, to ona wnosi do rodu obcy dla jego mentalności pierwiastek sztuki - estetyzm zamiast praktyczności...
Tony (Antonina) Buddenbrook - uczuciowa, lojalna wobec rodu, mająca za sobą dwa nieudane małżeństwa „dla interesu” - mieszczańska ofiara systemu rodzinnego...
Christian Buddenbrook - lekkoduch, neurotyk, niezdolny do pracy - widzialna już degeneracja mieszczańskiego etosu...
Klara Buddenbrook - religijna, ascetyczna - ucieczka w dewocję...
IV pokolenie - koniec
Hanno (Johann) Buddenbrook - chorowity, wrażliwy, muzykalny, nie pasuje do świata interesów, ostatni z rodu, nie potrafi już żyć w mieszczańskim modelu społecznym a jego śmierć jest śmiercią rodu...
nie można mieć wszystkiego - albo mieszczańska etyka pracy, interes, kapitalizm albo duchowość, sztuka, wrażliwość...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toniezwykle aktualna (figury aktualizowane do ery cyfrowej, przewartościowanych wartości, zmieniającego się ładu światowego),monumentalna saga mieszczańska ukazująca stopniowy rozpad czteropokoleniowej rodziny kupieckiej z Lubeki, zarówno ekonomiczny, jak i...
To jedna z tych powieści, które czyta się jak powolny, hipnotyzujący zapis przemijania.
Na pozór jest to historia jednej rodziny kupieckiej z Lubeki, lecz w rzeczywistości Mann stworzył znacznie więcej niż kronikę rodu – to wielka opowieść o kruchości społecznych fundamentów, o powolnym zmierzchu mieszczańskiego świata i o cenie, jaką płaci się za utrzymanie pozorów stabilności.
Losy czterech pokoleń Buddenbrooków układają się w misterną panoramę życia mieszczaństwa XIX wieku.
Rodzina, której nazwisko przez lata było synonimem solidności, pracowitości i prestiżu, zaczyna stopniowo tracić swoją pozycję.
Upadek nie przychodzi gwałtownie – przeciwnie, Mann pokazuje go w sposób niemal niezauważalny, rozpisany na lata drobnych pęknięć: nieudanych interesów, złych decyzji, chorób, rozczarowań i wewnętrznego zmęczenia tradycją, która coraz bardziej ciąży kolejnym pokoleniom.
Jedną z największych sił tej powieści jest język. Proza Manna jest niezwykle elegancka, pełna subtelnych obserwacji i precyzyjnych opisów.
Autor z niezwykłą wrażliwością oddaje zarówno atmosferę mieszczańskich salonów, jak i drobne gesty, spojrzenia czy napięcia między bohaterami. Każde zdanie wydaje się dopracowane, rytmiczne i pełne znaczeń. Ten piękny, momentami wręcz muzyczny język sprawia, że nawet najbardziej zwyczajne sceny – rodzinne kolacje, rozmowy o interesach czy wizyty towarzyskie – nabierają literackiej głębi.
Jednocześnie Mann z chirurgiczną precyzją pokazuje mechanizm rozpadu mieszczańskiego ideału. To świat oparty na dyscyplinie, pracy i reputacji, lecz właśnie te wartości zaczynają z czasem kruszeć.
Kolejne pokolenia nie potrafią już żyć według tych samych zasad, a ciężar rodzinnego dziedzictwa staje się bardziej przekleństwem niż powodem do dumy.
W tym sensie „Buddenbrokowie” są nie tylko powieścią rodzinną, lecz także diagnozą kulturową – portretem społeczeństwa stojącego u progu zmian, których nie potrafi jeszcze nazwać.
Mimo że książka powstała na początku XX wieku, jej wymowa pozostaje zaskakująco aktualna.
Mann przypomina, że żadna potęga – nawet ta budowana przez pokolenia – nie jest trwała, a za fasadą sukcesu często kryją się kruchość, lęk i nieuchronność przemijania.
„Buddenbrokowie” to literatura wielka w najpełniejszym sensie tego słowa: epicka, wnikliwa i niezwykle piękna językowo.
Powieść, która nie tylko opowiada historię rodziny, lecz także zapisuje moment, w którym pewien świat zaczyna powoli odchodzić w przeszłość.
To jedna z tych powieści, które czyta się jak powolny, hipnotyzujący zapis przemijania.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pozór jest to historia jednej rodziny kupieckiej z Lubeki, lecz w rzeczywistości Mann stworzył znacznie więcej niż kronikę rodu – to wielka opowieść o kruchości społecznych fundamentów, o powolnym zmierzchu mieszczańskiego świata i o cenie, jaką płaci się za utrzymanie pozorów...
Nie spodobała mi się tak bardzo, jak „Czarodziejska góra”, ale i tak naprawdę było warto. Jeśli ktoś lubi pięknie i klasycznie napisaną prozę, to już na tym poziomie znajdzie dostateczny argument, by podjąć tych ponad 700 stron.
A fabularnie? Wrażenie, które przyszło do mnie po kilku pierwszych rozdziałach, było specyficzne - niewiele się tu dzieje, ale czyta się bardzo dobrze. Niewiele się dzieje, ale opisy, czy świat przedstawiony, wcale nie są przeciągnięte. Niewiele się dzieje, a mimo to nie ma nudy. I ten stan swoistej nieważkości towarzyszył w zasadzie całej długiej lekturze.
Nie spodobała mi się tak bardzo, jak „Czarodziejska góra”, ale i tak naprawdę było warto. Jeśli ktoś lubi pięknie i klasycznie napisaną prozę, to już na tym poziomie znajdzie dostateczny argument, by podjąć tych ponad 700 stron.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA fabularnie? Wrażenie, które przyszło do mnie po kilku pierwszych rozdziałach, było specyficzne - niewiele się tu dzieje, ale czyta się bardzo...
To jest wybitna powieść!
I wybitny (nowy) przekład, jakieś 5 lat temu próbowałem czytać stare i po 50 stronach dałem sobie spokój…
To jest wybitna powieść!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI wybitny (nowy) przekład, jakieś 5 lat temu próbowałem czytać stare i po 50 stronach dałem sobie spokój…
Nie wiem, co mogę napisać o tej książce czego nie napisali już inni. Jest po prostu bardzo dobra, solidna (aż chce się powiedzieć, że z uwagi na narodowość autora wręcz stereotypowo solidna) i przede wszystkim bardzo dobrze przemyślana.
Tytuł nie kłamie - to w istocie są dzieje upadku rodziny. Upadku złożonego, wielopłaszczyznowego i rozciągniętego na pokolenia. Z jednej strony przykro czytać o rodzinie, która z góry jest przez autora skazana na porażkę, z drugiej to fascynująca lektura, dla mnie wręcz momentami symboliczna. Jestem pewna, że i tak nie odczytałam i nie zinterpretowałam nawet połowy symboli i paralel.
Buddenbrookowie są lustrzanym odbiciem ówczesnej niemieckiej burżuazji. Mann za pomocą jednej, wielopokoleniowej rodziny ukazał wszystkie przywary stanu kupieckiego, robiąc to niekiedy z czułością (jak w przypadku Toni),ironią (Chrystian) czy zimną obojętnością (Gerda) albo współczuciem (Hanno). Doskonały zmysł obserwacji, a także głęboka świadomość stanu społeczeństwa, o którym pisał sprawiły, że cała historia - choć dla wielu z pewnością nużąca - jest po prostu wzorowym i bardzo dojrzałym komentarzem na temat społeczeństwa ówczesnych Niemiec.
Myślę, że w przyszłości będę mogła z tej książki wynieść jeszcze więcej niż obecnie, więc z chęcią za kilka lat do niej wrócę - zdecydowanie ma coś w sobie.
Nie wiem, co mogę napisać o tej książce czego nie napisali już inni. Jest po prostu bardzo dobra, solidna (aż chce się powiedzieć, że z uwagi na narodowość autora wręcz stereotypowo solidna) i przede wszystkim bardzo dobrze przemyślana.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł nie kłamie - to w istocie są dzieje upadku rodziny. Upadku złożonego, wielopłaszczyznowego i rozciągniętego na pokolenia. Z jednej...
Fenomenalna! Czytanie jej sprawiło mi ogromną przyjemność.
Fenomenalna! Czytanie jej sprawiło mi ogromną przyjemność.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to