rozwińzwiń

Matka Królów

Okładka książki Matka Królów autora Józef Ignacy Kraszewski, 9788328255203
Okładka książki Matka Królów
Józef Ignacy Kraszewski Wydawnictwo: Hachette Polska klasyka
283 str. 4 godz. 43 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Matka Królów
Data wydania:
2025-11-25
Data 1. wyd. pol.:
1959-01-01
Liczba stron:
283
Czas czytania
4 godz. 43 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328255203
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Matka Królów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Matka Królów

Średnia ocen
7,1 / 10
119 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Matka Królów

avatar
211
163

Na półkach:

Bardzo cienię Kraszewskiego za wszechstronności i łączenie dbałości o realia historyczne z dobrą fabułą. Może nie są to teraz popularne książki, ale dla mnie bardzo dobre!

Bardzo cienię Kraszewskiego za wszechstronności i łączenie dbałości o realia historyczne z dobrą fabułą. Może nie są to teraz popularne książki, ale dla mnie bardzo dobre!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2145
2145

Na półkach:

Polak PATRIOTA !!!
Jeden z moich ulubionych polskich autorów.
Nazywany " Ojcem polskiej powieści ".
Współzałożyciel Macierzy Polskiej.
Sejm Rzeczpospolitej Polskiej ustanowił rok 2012 Rokiem J. I. Kraszewskiego.

Książki autora to jedne z pierwszych historycznych powieści jakie przeczytałem.
Pisarz szybki jak AK-47 i tak samo niezawodny.
Dwutomową powieść potrafił napisać w ciągu 10 dni.
Pisał przez 57 lat.
Rekordzista pod względem liczby napisanych książek, ok. 600 w tym 232 powieści, 88 to powieści historyczne.
Książka napisana pięknym językiem, niesamowite opisy itd, itp. za długo by trwało wypisywanie tych wszystkich naj.. naj...
Arcydzieło polskiej literatury.
Cały czas szukam współczesnego polskiego pisarza, obdarzonego przynajmniej namiastką talentu autora.

Są dzieła literackie, które wypada i trzeba przeczytać.
To jest jednym z nich.
Gusty są różne.
Po przeczytaniu możesz oceniać pozytywnie, negatywnie , albo wcale nie oceniać.
Przeczytać tak czy tak, MUSISZ.
Z czystym sumieniem POLECAM !!!

Polak PATRIOTA !!!
Jeden z moich ulubionych polskich autorów.
Nazywany " Ojcem polskiej powieści ".
Współzałożyciel Macierzy Polskiej.
Sejm Rzeczpospolitej Polskiej ustanowił rok 2012 Rokiem J. I. Kraszewskiego.

Książki autora to jedne z pierwszych historycznych powieści jakie przeczytałem.
Pisarz szybki jak AK-47 i tak samo niezawodny.
Dwutomową powieść potrafił napisać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
941
751

Na półkach: ,

Matka Królów czyli Sonka Holszańska to czwarta i ostatnia żona Władysława Jagiełły. To również matka dwóch kolejnych po Jagielle królów Polski- Władysława Warneńczyka i Kazimierza Jagiellończyka. Sonka została zeswatana przez księcia Witolda i zaledwie w wieku kilkunastu lat wyszła za dobiegającego już siedemdziesiątki Jagiełłę. Wielki książę na Litwie Witold poprzez Sonkę miał nadzieję znaleźć na dworze poparcie dla swojej sprawy czyli oderwania Litwy od Polski i uczynienia jej niezależnym królestwem. Królowa jednak nie zamierzała być narzędziem do politycznych celów księcia i ten poprzysiągł jej zemstę.
„Matka Królów” to według mnie bardzo udana powieść historyczna, trzymająca w niepewności o losy młodej królowej. Nie brak tu dramatycznych zdarzeń czy emocjonujących zwrotów akcji. Wszystko opisane bardzo rzetelnie i nie ma się właściwie do czego przyczepić. Może poza tym, że w drugiej części książki za mało czytamy o samej królowej, która zostaje zepchnięta na dalszy plan podczas gdy na pierwszy plan wysuwa się sprawa Polski i autor opisuje polityczne rozgrywki. Wszystko jednak prezentuje wysoki poziom i dlatego pragnę polecić tę powieść. Ocenę muszę trochę zaniżyć z powodu niepotrzebnych dłużyzn i także dlatego, że wcześniejsze powieści Kraszewskiego podobały mi się ciut bardziej. Mocne sześć gwiazdek (dobra).

Matka Królów czyli Sonka Holszańska to czwarta i ostatnia żona Władysława Jagiełły. To również matka dwóch kolejnych po Jagielle królów Polski- Władysława Warneńczyka i Kazimierza Jagiellończyka. Sonka została zeswatana przez księcia Witolda i zaledwie w wieku kilkunastu lat wyszła za dobiegającego już siedemdziesiątki Jagiełłę. Wielki książę na Litwie Witold poprzez Sonkę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

278 użytkowników ma tytuł Matka Królów na półkach głównych
  • 162
  • 116
60 użytkowników ma tytuł Matka Królów na półkach dodatkowych
  • 33
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Józef Ignacy Kraszewski
Józef Ignacy Kraszewski
Polski pisarz, publicysta, wydawca, historyk, działacz społeczny i polityczny, autor z największą liczbą wydanych książek i wierszy w historii literatury polskiej. Pseudonimy literackie: Bogdan Bolesławita, Kaniowa, Dr Omega, Kleofas Fakund Pasternak, JIK, B.B. i inne. Ignacy Kraszewski urodził się w Warszawie jako syn Jana i Zofii z Malskich. Rodzice mieszkali na Grodzieńszczyźnie, we wsi Dołhe koło Prużan, matka szukała w Warszawie schronienia w obawie przed wojną francusko-rosyjską. Oboje rodzice pojawiali się w późniejszej twórczości Kraszewskiego, jako wzorce postaci powieściowych. Był powieściopisarzem, poetą, krytykiem literackim, publicystą, dziennikarzem, działaczem społecznym i politycznym. Studiował literaturę na Uniwersytecie Wileńskim. W 1830 r. został aresztowany za udział w tajnym związku młodzieży. Zwolniono go w 1832 r. dzięki staraniom rodziny. Gospodarował na Wołyniu. Tworzył powieści i pisał artykuły do czasopism. W 1859 r. objął redakcję "Gazety Codziennej" (później "Polskiej"). W 1863 r. wyjechał do Drezna. Do kraju Kraszewski nadsyłał korespondencję, swoje książki, artykuły. Do 1876 r. prowadził działalność polityczną, skierowaną przeciw konserwatystom. Oskarżony o szpiegostwo, osadzony został w Magdeburgu. Ostatnie lata życia Ignacy spędził we Włoszech i Szwajcarii. W licznych utworach Józef Ignacy Kraszewski zawarł obraz współczesnego mu społeczeństwa oraz naszej narodowej przeszłości. W powieściopisarstwie Kraszewskiego wyróżnić można trzy okresy: młodzieńczy (1830-1838),wołyńsko-warszawski (1838-1863) i okres drezdeński (od 1863 r.). Po cyklu powieści współczesnych i ludowych ostatni okres twórczości obfitował w powieści historyczne, dotyczące zarówno czasów starożytnych ("Rzym za Nerona"),XV wieku ("Krzyżacy 1410"),wieku XVIII (trylogia saska oraz późniejsze "Saskie ostatki"),jak i innych, np. "Sto diabłów", "Macocha", "Warszawa 1794".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Smok w herbie. Królowa Bona Halina Auderska
Smok w herbie. Królowa Bona
Halina Auderska
Autorka, wnuczka zesłańca syberyjskiego. W trakcie obrony stolicy w 1939 r. pełniła służbę jako pielęgniarka. W okresie okupacji uczestniczyła w tajnym nauczaniu. Była sanitariuszką i żołnierzem ZWZ - AK, ps. Nowicka, w powstaniu warszawskim pełniła funkcję prasowego sprawozdawcy wojennego będąc bliską współpracownicą Jana Rzepeckiego. Odznaczona Orderem Virtuti Militari V klasy oraz dwukrotnie Krzyżem Walecznych, posiadała stopień kapitana. W 1964 r. podpisała list pisarzy polskich, protestujących przeciwko listowi 34 wyrażając protest przeciwko uprawianej na łamach prasy zachodniej oraz na falach dywersyjnej rozgłośni radiowej Wolnej Europy kampanii oczerniającej PRL [ sic ! ]. W latach 1983/86 prezes ZLP ( od 1986 r. prezesem honorowym ) W latach 1981/83 członek prezydium FJN, członek prezydium TRK Patriotycznego [sic !] Ruchu Odrodzenia Narodowego, następnie RK PRON. W 1983 r. wybrana w skład prezydium KR Tow. Przyjaźni Polsko - Radzieckiej. W latach 1980/89 posłanka na sejm. I co mam teraz zrobić ? Jak ocenić postępowanie pisarki ? Z taką np. Szymborską nie ma problemu, paskudny, wzorcowy komuch !!! Eee, napiszę coś o książce. Tytuł nawiązuje do herbu Sforzów, smok połykający dziecko, co symbolizowało jej włoskie pochodzenie i siłę. Akurat tej, Bonie żonie Zygmunta Starego nie brakowało. W książce łączącej fakty historyczne z fikcją literacką przedstawiona jest jako kobieta inteligentna, energiczna, ale osamotniona i niezrozumiała przez polskie otoczenie. Książka odzwierciedla z wielką dbałością o szczegóły obraz renesansowego Krakowa. POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na81 miesiąc temu
Królewskie sny Józef Hen
Królewskie sny
Józef Hen
Ciekawa wizja historii, przedstawiająca wycinek panowania Władysława Jagiełły na płaszczyźnie perypetii dworu. Kreacja tła znikoma, główny nacisk to dialogi pomiędzy wieloma historycznymi postaciami. Przeważnie dotyczą Litwy, Husytów, Niemiec, Krzyżaków, kwestii dynastycznych. Obeznany czytelnik wie co się (mniej, czy więcej) wydarzyło i tu może przeczytać, jak o tym rozmawiał król. Laicy także spokojnie się w tym odnajdą. Książka jest stworzona do tego, by ją nakręcić bez scen plenerowych. Większość akcji rozgrywa się w pałacach. Narrator jest albo trzecio-osobowy, a czasem pierwszo-osobowy jako królewski błazen i ta druga perspektywa jest godna uwagi. Lektor imituje głosy tak różne, że ma się wrażenie słuchowiska. To zaleta, bo nie wiem jak wypadłoby czytanie niemal samych dialogów. Z drugiej strony, kreacja niektórych postaci jest, jak dla mnie, zbyt komediowa. Niestety, autor w pewnych fragmentach serwuje nam bajkę. Córka Jagiełły Jadwiga i Sonka, jego żona, były cały czas ewidentnymi rywalkami dynastycznymi. O tyle, że po śmierci tej pierwszej, królową pomawiano o jej otrucie. Jest więc skrajnie niewiarygodne, aby kobiety te miały się na samym początku zaprzyjaźnić. Po drugie, kreacja Sonki (Zofii Holszańskiej) wydaje się infantylna. Ja rozumiem, że 70-letni król mógł zachwycić się 17-latką, ale jest mało prawdopodobne, że chemia była, tak szybko, obopólna. Z ludzkiego punktu widzenia, nie wierzę, że ta relacja nie była dla Sonki, przynajmniej na początku, przykrą powinnością albo nawet traumą. Słucha się tego przyjemnie, ale powyższe mankamenty obniżają ocenę.
wiciu - awatar wiciu
ocenił na624 dni temu
Pani Walewska Wacław Gąsiorowski
Pani Walewska
Wacław Gąsiorowski
Czy słyszeliście kiedykolwiek o polskiej kochance Cesarza Francuzów? Marii Walewskiej, której uroda podobno urzekła Napoleona? Jest to historia, która zdecydowanie ma swój klimat, niepowtarzalny, autentyczny i wyjątkowy. To książka z innej epoki. Nie każdy doceni jej walory, nie każdy wczuje się w sytuację młodej kobiety, którą wydali za mąż za starca, nie każdy doceni ją jako źródło wiedzy o epoce. Inna konwencja, maniery i inne ideały. To głęboko osadzona w ówczesnej rzeczywistości rzecz o powinnościach. Kobiety wobec mężczyzny i Walewskiej wobec Ojczyzny, złożonej na jej ołtarzu. Historia napisana z rozmachem, odrobinę afektowana i patetyczna, ale napisana z wielką wrażliwością rzecz o miłości, patriotyzmie i obowiązkach wobec powyższych. Dużo tu historii, obyczajowości i powinności, ale to też wizerunek kobiety na tle epoki. Wizerunek, którego nie chcielibyśmy dzisiaj powielać ani udostępniać. Kompletnie zależnej od innych. Nie mogącej o sobie decydować. Jej kreacja i obraz budzą sympatię odbiorcy, początkowa niewinność i opór wobec zdrady, wątpliwości i niepewność tylko dodają jej uroku. Jak to było naprawdę? Relacja Marii z bratem także wzbudziła u mnie wiele emocji. Wywołała smutek i zażenowanie. Małżeństwo z magnatem Walewskim, wycofanym juz z życia dworskiego pokazuje ogromną przepaść jaka dzieliła Marię i jej męża. Potem spotkanie z Napoleonem i " pchanie" Marii w ramiona Francuza, a nóż coś " ugra" dla Polski? Czyta sie lekko, pomimo stylizacji i francuskich wtrąceń. Bale, karoce, dwór, intrygi i cała plejada dworzan, polityków, doradców, w tle epoka napoleońska. Jej kwintesencja. Polityczne nadzieje na zmiany względem Polski. Połączenie fikcji literackiej i prawdy historycznej. Warto przeczytać. Dla wielbicielek romansów historycznych! 8/10
Ficunio - awatar Ficunio
ocenił na86 dni temu
Przyłbice i kaptury Kazimierz Korkozowicz
Przyłbice i kaptury
Kazimierz Korkozowicz
9/2026 (papier 1/2026) Jeden z seriali mojego dzieciństwa! Kiedym, pacholęciem będąc, biegał po lasach wokół domu – chciałem być jak Czarny z Borów! Los zechciał, abym po trzech z okładem dekadach później, wraz z Rochem Siemianowskim, wystąpił na scenie Służewskiego Domu Kultury w Warszawie, co było dla mnie frajdą wprost niebywałą. Przegadaliśmy wtedy sporo o serialu w reżyserii Marka Piestraka i mogłem znów poczuć się tym gołowąsem z leszczynowym łukiem na plecach. Serial pamiętałem (i nawet zaraz do niego powrócę, obejrzę go z sentymentem),ale książki nigdy nie czytałem. Nadrobiwszy tę zaległość muszę przyznać, że to kawał naprawdę niezłej literatury. Powieść historyczno-przygodowa, której akcja rozgrywa się na rok przed wybuchem wojny polsko-krzyżackiej, obfituje w szereg dynamicznych epizodów składających się na, rzec można, walkę ówczesnych służb wywiadowczych Zakonu i Korony. Niepokoje na pograniczu, porwania, skrytobójstwa, ucieczki, pościgi, zbrodnie i zemsta – to główne składowe chwackiej fabuły. Jednak myliłby się ktoś sądzący, iż powieść to bardziej przygodowa niźli historyczna. Autor bardzo zadbał o historyczną rzetelność tła akcji i książka ta stanowi świetne uzupełnienie podręcznika do historii Polski w początkach XV wieku. Czytelnik może tu zaznajomić się z genezą konfliktu z Zakonem, być uczestnikiem zarówno tajnych narad w dworze królewskim, jak i oficjalnych spotkań Jagiełły z krzyżackim poselstwem, a wszystko to Autor okrasza autentycznymi fragmentami z zachowanych pism urzędowych czy poselskiej korespondencji. Sporo informacji na temat sytuacji polityczno-społecznej Autor przemyca także w mowie niezależnej narracji, kiedy bohaterowie prowadzą skrzące się od emocji wymiany zdań. Osobnym walorem jest tu też język narracji – łagodnie stylizowany, dzięki czemu nie nuży anachronicznością, ale przypomina o cudownych archaizmach rodzimego języka. Wspaniała to była przygoda. Z marszu łapię za drugi tom. Finał pierwszej odsłony kończy się na przełomie 1409/1410 roku, zatem czekają mnie teraz przygotowania do wyprawy pod Grunwald.
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na82 miesiące temu
Na polu chwały Henryk Sienkiewicz
Na polu chwały
Henryk Sienkiewicz
Co by nie było, Sienkiewicz to jest jednak klasa sama w sobie i mimo, iż tą powieść, której akcja toczy się po słynnej "Trylogii" zaliczyć do najlepszych nie mogę, tak jednak na pewno jestem w stanie ją polecić dla wszystkich entuzjastów zacnych powieści historyczno-romantycznych. "Na polu chwały" funduję to, czego, sugerując się innymi powieściami Sienkiewicza, możemy się po tym autorze spodziewać. Historyczne czasy, historyczne postacie, świetna proza i romantyczny wątek, który opiewa w różne zwroty akcji. Pięknie to brzmi, aczkolwiek nie wszystko jest w ów lekturze takie kolorowe. Moim zdaniem w tej powieści kłania się pewna powtarzalność i spore podobieństwo do "Potopu" tego samego autora. Dochodzi również zakończenie, które uważam, że posiadało spory potencjał na kontynuację, bowiem gdyby dalsze losy Jacka Taczewskiego oprawić w sentymentalne ramki przekoloryzowanego obrazu Polskiego, szlacheckiego męstwa, to kto wie, jak byśmy postrzegali teraz tą powieść, która mogłaby wiele zyskać, bądź stracić, co też trzeba mieć na uwadze. Idąc dalej na plus są bohaterowie; Pągowski, Bukojemscy, ksiądz Woynowski, Krzepecki, panna Sienińska czy też główny bohater pan Taczewski są bohaterami dobrze napisanymi, z dobrze nakreślonymi cechami charakteru, którzy na pewno na długo są w stanie zapaść w naszą pamięć przypominając nam uroki tej lektury. Wątek miłości między Taczewskim, a Sienińską, na którym to opierała się ta lektura niemal całkowicie, był ciekawy i czasami chwytał za serce, jednak za emocje na pewno chwytał również ten Sienkiewiczowski patriotyzm; może przeidealizowany, ale dodający otuchy i sprawiający, że jaka by ta książka nie była, tak jednak już za samo to w jaki sposób autor ukazuje nam Rzeczpospolitą znacznie pokrzepia serce, bynajmniej moje. Polecam.
Pasjonat9998 - awatar Pasjonat9998
ocenił na72 lata temu
Bolesław Chrobry. Szło nowe Antoni Gołubiew
Bolesław Chrobry. Szło nowe
Antoni Gołubiew
[powtórna lektura 2026] Równie dobre jak przed laty, pewnie nawet lepsze. Gołubiew rozwija jeszcze wyraźniej zamysł widoczny już w "Puszczy" - mimo imienia jednostki w tytule jest to historia wielu ludzi, których losy przeplatają się ze sobą i wplatają w ogólny proces dziejowy chrystianizacyjno-państwowotwórczy, a żaden z nich w gruncie rzeczy nie jest mniej ani bardziej ważny z perspektywy biologicznej czy kosmicznej (które też się w książce się pojawiają!). A przy tym same postaci są po prostu ciekawe i chce się im towarzyszyć, czy chodzi o Wojciecha z obsesją męczeństwa, czy o rozgoryczonego wiecznie Nieluba, czy o Latorosłkę wciągniętą w oszałamiający wir Nowego, czy o knującego Zefrida. Nawet ci, którzy pojawiają się epizodycznie, są żywi - jak Oda rozczarowana swoim synem. I tu zaczęłam się zastanawiać, jak wiele różni Gołubiewa od Cherezińskiej mimo pozornych różnic - bo przecież i u Cherezińskiej mnóstwo jest postaci i punktów widzenia, ale jednak nijak nie dorównała Gołubiewowi pod innymi względami, jak kunszt i celowość konstrukcji fabuły, wiarygodność i zróżnicowanie portretów psychologicznych, nie mówiąc już o (nie)sławnej gołubiewowskiej brawurowej stylizacji językowej. Oczywiście jest również po prostu tak, że każdy czytelnik ma jakiegoś autora, którego pisarstwo szczególnie z nim rezonuje, i dla mnie to jest właśnie Gołubiew. Aż mi się nie chciało spieszyć przy czytaniu tej książki, żeby nie uronić żadnego zdania.
OZM - awatar OZM
ocenił na1023 dni temu
Bolesław Chrobry. Puszcza Antoni Gołubiew
Bolesław Chrobry. Puszcza
Antoni Gołubiew
Cieszę się, że udało mi się sięgnąć po serię Gołubiewa jeszcze w 2025 roku, kiedy mieliśmy okazję świętować 1000 - lecie koronacji Bolesława Chrobrego i polskiej państwowości. Swoją drogą to skandal, że nikt "z góry" - czy z szeroko rozumianej sfery rządzącej, czy mediów - nie pokusił się o to, aby grzmieć o tym cyklu powieści w tym roku, pasowałoby jak ulał do osobistego świętowania tak ważnego historycznego wydarzenia. O Gołubiewie (swoją drogą ciekawa postać) i jego opus magnum dowiedziałam się od miłośników literatury i historii. Urządziłam więc swoje własne święto na 1000 - lecie i sięgnęłam po "Bolesława Chrobrego". Chyba jak większość obecnych na tym portalu, napotkałam na trudności w lekturze "Puszczy". Język Gołubiewa jest naprawdę archaiczny, ujmując to bardziej prosto: Sienkiewicz przy Gołubiewie to cienki bolek. Wiele słów jest niezrozumiałych, wielokrotnie musiałam sięgać do słownika, żeby upewnić się, czy dobrze rozumiem. Zazwyczaj można było skojarzyć znaczenie słów z kontekstu, niemniej samo przebijanie się przez staropolszczyznę było niemal jak przedzieranie się przez tytułową puszczę. Swoją drogą, trochę miałam wrażenie, że dlatego Gołubiew rozpoczął akcję od historii rodu Śliźniów, aby czytelnika nieprzyzwyczajonego do trudnego języka nie wprowadzać w wir kluczowych bohaterów i najbardziej znaczących wydarzeń - w myśl zasady, że pierwszy naleśnik nadaje się do wyrzucenia. Ten pierwszy rozdział zachwiał moje silne postanowienie, aby powieść doczytać do końca, ale w momencie, kiedy zjawia się sam Bolesław, historia nabiera tempa i życia. Postaci historyczne - Bolesław, Mieszko, Dobrawa, biskup Unger, czy Otton - zostały przedstawione ciekawie, niejednowymiarowo. Gołubiew nadał im życie i umiejętnie oddał głębię ich psychologii. Swoją drogą okazał w tym względzie niesamowity talent, gdyż posługując się - w odczuciu współczesnego czytelnika - dosyć prostackim, gburowatym językiem, był w stanie opisać delikatne uczucia i życie wewnętrzne bohaterów. Przemawia też do mnie szczegółowy opis codzienności, zwyczajów, stylu życia ówczesnych ludzi. Za wiarygodną przyjmuję też wizję Gołubiewa o ich sposobie myślenia. Niesamowicie trudna to sztuka, zwłaszcza mając na względzie, że ten okres historyczny jest odległy, a źródeł historycznych też nie ma zbyt wiele. Nie ulega wątpliwości, że Gołubiew - nawet jeżeli ponosiła go momentami fantazja literacka - podszedł do tematu najrzetelniej jak to było możliwe. W dobie efekciarstwa jest to tym bardziej cenne. Odejmuję jednak dwie gwiazdki, bo mimo całego szacunku do autora i jego pracy, to muszę przyznać, że lektura nie wciągnęła mnie bez reszty, a to jest moim osobistym miernikiem wartości książki. Najbardziej interesował mnie wątek Bolesława, a niestety autor tworzył dodatkowe wątki i dodatkowe postaci, które – miałam wrażenie – odrywają od głównego wątku i burzą harmonię opowieści. Nadto, zarówno pierwszy, jak i ostatni rozdział, zdawały się odstawać od podstawowej osi fabularnej. Nie zrażam się jednak i sięgam po kolejny tom, już wiem, że czekają tam na mnie ważne wydarzenia: śmierć św. Wojciecha i zjazd gnieźnieński.
chrumkington - awatar chrumkington
ocenił na83 miesiące temu
Pożoga Zofia Kossak
Pożoga
Zofia Kossak
Rozflirtowane i wymuskane siostry Kossakówny, Maria - średnia choć miła dla ucha poetka i Magdalena - kąśliwa satyryczka , nazywały swą trochę starszą kuzynkę "ciotka Pożoga" - że niby taka ciągle poważna, sieriozna i rozmodlona. A jakaż mogłaby być, skoro w latach młodości, jako świeżo upieczona mężatka i mama dwóch maluchów przeszła w swym rodzinnym domu na Wołyniu prawdziwe piekło przemarszu wojsk, groźbę utraty życia własnego i rodziny, utratę majątku i gorzkie rozczarowanie polityką młodego polskiego państwa, które nie obroniło swych kresowiaków przed koszmarem pogromów. Na hasło "rzeź wołyńska" uruchamia się natychmiast sieć skojarzeń z krwawymi wydarzeniami lat czterdziestych XX wieku. Mało kto zdaje sobie sprawę, że końcówka I wojny światowej, rewolucja bolszewicka i kształtowanie nowych granic na wschodzie Polski, były nie mniej krwawe i kto wie, czy nie bardziej dramatyczne dla ponad 350 tysięcy Polaków zamieszkujących Wołyń. Nie przyszli tam znikąd, ale na prawie przyłączenia Wołynia do Królestwa Polskiego w XVI wieku. Tam była ich ojczyzna, tam żyli, tam gospodarowali i funkcjonowali w wielonarodowym tyglu Rusinów, Kozaków, Żydów, Niemców i Rosjan. Jak pisał Jacek Kurski o kresach - dwory były polskie, miasta żydowskie, a wieś ukraińska. Aż po kilkuset latach miejscowi powiedzieli - dość i zgotowali polskim panom koszmarną ścieżkę zdrowia. Kossak-Szczucka widziała na własne oczy przewalanie się niezliczonych oddziałów wojsk niemieckich, kozackich, petlurowców, zbuntowanych chłopów, bolszewików wreszcie. Była świadkiem mordów, grabieży, wypędzeń właścicieli majątków, pożarów i dewastacji. Bo najgorsze dla pisarki było pospolite demolowanie i bezmyślne niszczenie dóbr. Rozumiała pospolitą kradzież z chęci posiadania czegoś, jednak deptanie obrazów, wyrywanie desek z podłogi, plucie i rwanie drogocennych książek - wreszcie marnowanie na zatratę ukochanych, wypieszczonych koni z majątków, były ponad siły tej urodzonej w siodle koniary. Bo takie zachowania były zwyczajne dla zbolszewiałych, pijanych nienawiścią do Polaków oddziałów. Ta nienawiść zdawała się być siłą napędową tych wszystkich mordów na niewinnych, zarzynania dzieci, strzelania do kobiet. Polacy nie byli odosobnioną grupą poszkodowanych - opis żydowskiego pogromu, gdzie w jeden dzień metodycznie i starannie zarżnięto i zamęczono kilka tysięcy Żydów podnosi włosy na głowie i mrozi krew. Gdyby to była powieść historyczna - ach, chciałabym! - pomyślałabym, że Autorkę nieco poniosły wyobraźnia i ukryte sadystyczne instynkty. Niestety ta książka jest spisanym na bieżąco, bardzo emocjonalnym, lecz jednak rzetelnym i dokładnym świadectwem historii i dwuletniej gehenny naszych rodaków na wschodzie. Nie sposób też nie wspomnieć o przepięknej polszczyźnie, obrazowej w każdym opisywanym detalu - wzruszająco sielskiej i bajkowej przy opisach przyrody i spokojnego kresowego gospodarowania, dramatycznie dobitnej w obrazowaniu morderstw i wojennego zdziczenia. Jeśli dziś wydaje się nieco egzaltowana i staroświecka, to przypomnijmy sobie, że książka ma ponad sto lat, a umiejętności pisarskie Autorki kształtował jeszcze wiek dziewiętnasty. To bezcenne świadectwo historii, piękna literatura i powód do przywrócenia pamięci bardzo dzielnej i niezłomnej kobiety, świetnej pisarki, Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, wielkiej patriotki i depozytariuszki polskości.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na918 dni temu
Najeźdźcy Jan Dobraczyński
Najeźdźcy
Jan Dobraczyński
Autor, uczestnik kampanii wrześniowej i powstania warszawskiego, generał brygady, poseł na Sejm PRL I i IX kadencji, działacz katolicki i narodowy. W okresie międzywojennym o poglądach antysemickich. Podczas okupacji związał się z Żydówką i współpracował z " Żegotą ", otrzymał medal Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Po kapitulacji powstania w obozach jenieckich. Po powrocie do Polski w 1945 r. w Stowarzyszeniu "Pax". Członek prezydium FJN, przewodniczący PRON, członek KR Tow. Przyjaźni Polsko - Radzieckiej. Nominację na gen. bryg. w 1988 otrzymał od W. Jaruzelskiego. Określany mianem pisarza głęboko religijnego (chociaż działał w stowarzyszeniu "Pax" mającym za zadanie rozsądzenie od wewnątrz i podporządkowanie komunistycznemu rządowi Kościoła katolickieg),ale uwikłanego we współpracę z władzą komunistyczną... kolaboranta. Ilu było ludzi z takimi życiorysami ??? Ilu BĘDZIE w przyszłości ludzi z jeszcze podlejszymi życiorysami ??? Ad rem Książka pisana była w czasie okupacji co nadaje jej autentyczny charakter dokumentu tamtych czasów, oparta jest na doświadczeniach autora z konspiracji. Powieść przedstawia losy dwóch młodych Niemców, ich kariery, podboje, moralny upadek i motywacje. Skupiając się na ich chciwości i poczuciu wyższości. Książka nie należy do najlepszych dzieł autora, ale mimo wszystko jest godna przeczytania. Czy ktoś jeszcze pamięta o pisarzu ?
ando - awatar ando
ocenił na718 dni temu
Emancypantki Bolesław Prus
Emancypantki
Bolesław Prus
Oto kolejna w tym roku przeczytana cegłówka polskiej klasyki. Byłam bardzo ciekawa tej powieści - co też pan Prus miał do powiedzenia na temat emancypacji kobiet pod koniec XIX wieku? Jeśli miałabym określić tę powieść jednym wyrazem, to brzmiałby on: eklektyczna. Bo w tej książce jest wszystko naraz - trochę komedii, trochę dramatu, trochę filozoficznych rozważań, trochę moralizatorstwa, postacie bardziej realistyczne jak i nieco karykaturalne, ogólnie to taki trochę miszmasz. Co trzeba przyznać - jak na powieść swoich czasów, napisaną przez mężczyznę, to faktycznie jej cechą wręcz wyjątkową jest mnogość i rozmaitość postaci kobiecych. Myślę, że ta powieść zdaje test Bechdel, choć teraz zastanawiam się trochę nad ostatnim jego pytaniem - czy postacie żeńskie rozmawiają ze sobą o czymś innym niż mężczyźni? Kurczę, nie pomyślałam w trakcie czytania, żeby zwrócić na to specjalną uwagę, ale jak teraz się nad tym zastanawiam, to owszem, chociażby rozmowy Madzi z matką przełożoną klasztoru na temat życia zakonnego - jest to przykład rozmowy nie o mężczyznach, więc tak, potwierdzam stanowczo - "Emancypantki" to chlubny wyjątkowy przypadek książki napisanej przed XX wiekiem przez mężczyznę, która naprawdę zdaje test Bechdel. Główną bohaterką jest oczywiście również kobieta - panna Madzia Brzeska. Nie mogę powstrzymać się przed zwróceniem uwagi na to, że jest moją imienniczką, co jest dosyć miłe, ponieważ bardzo rzadko mi się zdarza natrafić na swoje imię wśród pierwszoplanowych bohaterek książek (w zasadzie jedyna, jaką w ogóle teraz kojarzę, to "McDusia" Musierowiczowej). No i znów zupełnym przypadkiem przeczytałam jedną po drugiej książki, które ze sobą korespondują, ja nie wiem, jak to się dzieje - wcześniej "Agnes Grey" o perypetiach XIX-wiecznej guwernantki, a tu okazało się, że również zahaczamy o te klimaty - w 2 tomie Madzia zostaje na pewien czas guwernantką u niejakich państwa Korkowiczów. Nie miałam w ogóle pojęcia wcześniej, o czym dokładnie będą "Emancypantki", więc znowu miałam takie "wow". No ale dobra, do brzegu: więc co ten Prus właściwie chciał powiedzieć o emancypacji? Chyba nie do końca w ogóle rozumiał, o co w niej chodzi i po co ona jest 😃 Choć można powiedzieć, że zaprezentował nam tutaj galerię przeróżnych kobiet, o których na różne sposoby można powiedzieć, że są "kobietami samodzielnymi", które to określenie chyba funkcjonowało w ówczesnym "feministycznym żargonie". Szczególną postacią jest panna Howard, najbardziej jaskrawa emancypantka powieści, która jak żadna inna podnosi w górę sztandar walki o samodzielność kobiet - osoba mocno przerysowana, karykaturalna i zabawna, uważana za dziwaczkę wśród chyba wszystkich pozostałych bohaterów, będąca chyba takim uosobieniem stereotypu "stukniętej feministki" (jak widać, podobne stereotypy istniały już w XIX wieku). Mimo tej zabawnej przesady, jest to jednak postać pozytywna, w gruncie rzeczy dobra dusza, no i cóż - na koniec i ona, wbrew wszelkim swoim deklaracjom, odnajduje szczęście swojego życia w miłości i małżeństwie, co chyba jest pewnym odzwierciedleniem poglądów autora. Innym typem "kobiety samodzielnej" jest pani Latter, wielce szanowana właścicielka renomowanej warszawskiej pensji, której finansowe tarapaty coraz mocniej zaciskają pętlę na szyi. Jeszcze innym - panna Ada Solska, choć bardzo bogata, jednak miła i skromna osoba, której pasją jest nauka (z zapałem obserwuje grzyby i porosty). Wreszcie sama główna bohaterka, Madzia, również jest jakiegoś rodzaju emancypantką i kobietą dążącą do samodzielności. Nie marzy o zamążpójściu i źle się czuje żyjąc na cudzy koszt, jej ambicją jest uczciwa praca na swoje utrzymanie, ale nade wszystko niesienie pomocy. Madzia jest bohaterką, która może wręcz irytować swoją naiwnością i dobrocią, choć w miarę nabywania doświadczeń życiowych nieco tej naiwności traci, ale do końca pozostaje osobą o anielskim charakterze. Powieść oferuje nam całą plejadę bardzo wyrazistych i barwnych postaci, zarówno żeńskich jak i męskich, praktycznie o każdej i każdym można by tu w zasadzie powiedzieć to i owo. Niektóre postacie mają wyraźny rys komediowy - oprócz wspomnianej panny Howard, jest to np. pani podsędkowa, której charakterystyczny sposób wypowiedzi autor mistrzowsko podkreślił poprzez dodanie dodatkowej literki "e" w niektórych wyrazach, i tym prostym zabiegiem uzyskał piorunujący efekt - człowiek od razu słyszy w głowie ten głos wraz z intonacją, po prostu cudowny zabieg literacki! Komediową postacią jest też pewien starszy pan major, który jest jakby odwrotnością panny Howard - jego wypowiedzi i zachowania bywają wręcz seksistowskie i bezpardonowe, ale też trudno nie pośmiać się przy niektórych dialogach z jego udziałem. Pod koniec książki pojawiają się nagle dość rozległe filozoficzne wywody i dysputy, w których niejaki pan Dębicki przekonuje śmiertelnie chorego brata Madzi, iż z pewnością musi istnieć nieśmiertelna dusza. Choć jestem bezkompromisową ateistką, przyznam, że czytałam tę część z dużym zaciekawieniem i przyjemnością, bo naprawdę podobało mi się to, jak autor starał się uzasadnić poglądy teistyczne argumentami opartymi na logice i nauce swoich czasów. Choć oczywiście mylił się całkowicie, ale to była mimo wszystko "niezła próba" 🙂 Co ciekawe, swoje dowodzenie Dębicki (czyli autor) oparł m.in. na uznawanej jeszcze w XIX wieku w fizyce teorii eteru, która niedługo później jednak została całkowicie obalona. Ogólnie jest to powieść, o której można by wiele opowiadać i opowiadać, choć na początku w pierwszych rozdziałach może wydaje się trochę niepozorna. Już po przeczytaniu dowiedziałam się skądś, że Prus początkowo wydawał "Emancypantki" w odcinkach w prasie, a dopiero potem jako całą książkę. Ale faktycznie, konstrukcja i sposób prowadzenia fabuły rzeczywiście pasują wręcz do takiej odcinkowej formy. W ogóle uświadomiłam sobie, że szał na powieści w odcinkach, które stały się popularne w tym okresie, gdy istniały już gazety, ale jeszcze przed powstaniem telewizji, czyli takie seriale tamtych czasów - to właśnie TO jest powodem, dlaczego literatura z tego okresu obfituje w takie opasłe, kolubryniaste powieści!
Literonomia - awatar Literonomia
oceniła na811 dni temu

Cytaty z książki Matka Królów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Matka Królów