Świerszcz za kominem

Okładka książki Świerszcz za kominem autorstwa Charles Dickens
Okładka książki Świerszcz za kominem autorstwa Charles Dickens
Charles Dickens Wydawnictwo: Świat Książki klasyka
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Cricket on the Hearth: A Fairy Tale of Home
Data wydania:
2025-11-12
Data 1. wyd. pol.:
1946-06-06
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368562996
„Świerszcz za kominem” to nastrojowa opowieść Charlesa Dickensa o domowym cieple, miłości i nadziei. W skromnym domu prostych ludzi strażnikiem szczęścia staje się magiczny świerszcz, który czuwa nad rodziną w chwilach zwątpienia i pokus. To baśń o zwycięstwie dobra nad intrygą, pełna uroku, humoru i wzruszeń. Dickens przypomina w niej, że prawdziwe szczęście kryje się w sercu i bliskości z innymi.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świerszcz za kominem w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Świerszcz za kominem



837 329

Oceny książki Świerszcz za kominem

Średnia ocen
6,9 / 10
274 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Świerszcz za kominem

avatar
287
287

Na półkach:

"Gdy świerszcz zagospodaruje się przy ognisku, to błogosławieństwo dla domu!"

Magiczny świerszcz stał się strażnikiem szczęścia rodzinnego w skromnym domu Jana i Dot. Jego wesołe ćwierkanie było dobrą przepowiednią. Dodawało otuchy i odwagi w trudnej codzienności, odsuwało przykre myśli w chwilach samotności, rozweselało i napełniało czułością i wzajemną miłością serca małżonków.
.
"Świerszcz za kominem" to ckliwa i sentymentalna opowiastka o szczęściu, bliskości i przyjaźni oraz różnych barwach miłości. W nastrojowy sposób ukazuje wnikliwą obserwację niższych warstw społeczeństwa, tak trafnie uchwyconą przez Dickensa.

Początkowo miałam problem z tą historią. Trudno było mi ją poczuć i zachwycić się tak, jak "Opowieścią wigilijną". Jednak z każdą kolejną stroną zaczęłam doceniać ironiczny humor Autora, dostrzegać jego przesłanie i moralizatorski wydźwięk, ale przede wszystkim podkreślenie ważnych w życiu człowieka wartości, takich jak uczciwość, pracowitość, wzajemny szacunek i okazywanie uczuć.

Dom staje się miejscem budowania więzi rodzinnych i oazą bezpieczeństwa, a bohaterowie tej opowiastki wzbudzają dużą nić sympatii. (A niektórzy z nich przechodzą nawet spektakularną przemianę!)

Piękne wydanie książki w edycji kolekcjonerskiej zachęca, by sięgnąć po nią w świątecznym czasie i poczuć tę "magię domowego ogniska, która ogrzewa serca od pokoleń".

"Gdy świerszcz zagospodaruje się przy ognisku, to błogosławieństwo dla domu!"

Magiczny świerszcz stał się strażnikiem szczęścia rodzinnego w skromnym domu Jana i Dot. Jego wesołe ćwierkanie było dobrą przepowiednią. Dodawało otuchy i odwagi w trudnej codzienności, odsuwało przykre myśli w chwilach samotności, rozweselało i napełniało czułością i wzajemną miłością serca...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
364
329

Na półkach: , , , , ,

"Świerszcz za kominem" to jedna z tych opowieści, w których fabuła schodzi na drugi plan, a najważniejszy staje się nastrój. Dickens stawia tu na domowe ciepło, bliskość i prostą wiarę w to, że dobro potrafi przetrwać nawet w momentach zwątpienia. Całość ma bardzo bajkowy, momentami wręcz sentymentalny charakter, ale nie jest to nachalne — raczej takie ciche, kojące tło.

Nie jest to Dickens w swojej najmocniejszej, społecznie zaangażowanej odsłonie. Nie ma tu dramatów na miarę jego największych powieści, za to jest dużo spokoju, delikatnego humoru i symboliki, która może wydawać się naiwna, ale dobrze wpisuje się w klimat historii. Świerszcz jako strażnik domowego szczęścia brzmi trochę jak baśń, jednak właśnie dzięki temu książka ma w sobie coś bardzo ciepłego i „świątecznego”.

Czyta się ją szybko i lekko, najlepiej bez pośpiechu, raczej dla przyjemności niż z potrzeby analizy. To idealna lektura na zimowy wieczór, kiedy ma się ochotę na coś krótkiego, spokojnego i budującego. Dla mnie to nie jest najlepsza książka Dickensa, ale jako klasyka w wersji nastrojowej sprawdza się bardzo dobrze i zostawia po sobie miłe wrażenie.

"Świerszcz za kominem" to jedna z tych opowieści, w których fabuła schodzi na drugi plan, a najważniejszy staje się nastrój. Dickens stawia tu na domowe ciepło, bliskość i prostą wiarę w to, że dobro potrafi przetrwać nawet w momentach zwątpienia. Całość ma bardzo bajkowy, momentami wręcz sentymentalny charakter, ale nie jest to nachalne — raczej takie ciche, kojące...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5846
5785

Na półkach: ,

Qui pro quo. Umówmy się dość ckliwe, ale w końcu to historia jak się utarło bożonarodzeniowa. Wydała mi się bardzo sceniczna.

Qui pro quo. Umówmy się dość ckliwe, ale w końcu to historia jak się utarło bożonarodzeniowa. Wydała mi się bardzo sceniczna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

603 użytkowników ma tytuł Świerszcz za kominem na półkach głównych
  • 404
  • 195
  • 4
149 użytkowników ma tytuł Świerszcz za kominem na półkach dodatkowych
  • 113
  • 9
  • 8
  • 7
  • 4
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Świerszcz za kominem

Inne książki autora

Okładka książki Oliver Twist David Cerqueira, Philippe Chanoinat, Charles Dickens
Ocena 7,0
Oliver Twist David Cerqueira, Philippe Chanoinat, Charles Dickens
Okładka książki Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Ocena 8,2
Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Okładka książki Mała opowieść wigilijna Charles Dickens, Joe Sutphin
Ocena 9,5
Mała opowieść wigilijna Charles Dickens, Joe Sutphin
Okładka książki Opowieść wigilijna. Lektura z opracowaniem Charles Dickens, Baba od polskiego
Ocena 7,0
Opowieść wigilijna. Lektura z opracowaniem Charles Dickens, Baba od polskiego
Charles Dickens
Charles Dickens
Angielski powieściopisarz. Uznawany za najwybitniejszego przedstawiciela powieści społeczno-obyczajowej w drugiej połowie XIX w. w Anglii. Był synem urzędnika admiralicji. Jego ojciec został w 1824 roku uwięziony za długi, przez co rodzina popadła w nędzę. Dickens musiał wówczas podjąć pracę zarobkową, początkowo w fabryce pasty do butów, a później jako urzędnik sądowy. Zdobył pewne wykształcenie i w 1832 roku zaczął pracować jako sprawozdawca parlamentarny oraz dziennikarz w londyńskich dziennikach liberalno-reformatorskich. W tym okresie zaczął pisać pierwsze, publikowane w czasopismach, szkice, wydane jako Szkice Boza (Sketches by Boz 1836, wydanie polskie 1955). Po sukcesie Klubu Pickwicka zajął się przede wszystkim twórczością literacką. Dickens odwiedził Amerykę dwa razy – w latach 1842 i 1868. 9 czerwca 1865 roku, wracając z Paryża wraz z Ellen Ternan przeżył katastrofę kolejową w Staplehurst. Siedem pierwszych wagonów spadło z żelaznego mostu, który był wówczas w naprawie. Jedynym wagonem, który pozostał na torze, był wagon pierwszej klasy, którym podróżował Dickens. Opuszczając wagon, zorientował się, że zostawił w nim rękopis powieści „Nasz wspólny przyjaciel” i wrócił po niego. Doświadczenie z tragedii w Staplehurst oraz informacje o katastrofie w tunelu Clayton wykorzystał później, pisząc opowiadanie „The Signal-Man”. 18 kwietnia 1869 roku w Chester, podczas podróży z odczytami po Anglii, Szkocji i Irlandii, Dickens dostał pierwszego udaru mózgu. 22 kwietnia 1869 roku zemdlał w Preston i lekarz nakazał mu przerwać podróż. Drugiego udaru Dickens doświadczył 8 czerwca 1870 roku w swoim domu w Gads Hill Place, po całodziennej pracy nad powieścią „Tajemnica Edwina Drooda”. Nie odzyskał przytomności i zmarł następnego dnia. W licznych powieściach dał wyraz wrażliwości na niesprawiedliwość, krzywdę społeczną i bezduszność praw wobec ludzi ubogich. Realistyczny i drobiazgowy opis środowisk społecznych (mieszczańskich, biedoty miejskiej) zespalał z romantyczną atmosferą baśniowości i liryzmem. Stał się kronikarzem życia ówczesnego Londynu. Często utrwalał postacie dziwaków i ekscentryków o rysach karykaturalno-groteskowych. Dickens operował szeroką skalą humoru, często o zabarwieniu satyrycznym.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Świerszcz za kominem przeczytali również

Villette Charlotte Brontë
Villette
Charlotte Brontë
Jak na czas powstania jest to powieść interesująca formalnie. Skupiona przede wszystkim na wnętrzu bohaterki – jej myślach, analizach emocji i obserwacjach świata. Widać wyraźnie, że autorkę bardziej interesuje psychika postaci niż sama akcja. Momentami książka przypomina rozbudowany monolog wewnętrzny i pod tym względem wydaje się zaskakująco nowoczesna. Ciekawe jest też to, że Charlotte Brontë potrafi uczynić intrygującą bohaterką osobę z pozoru zupełnie nieefektowną. Lucy Snowe nie jest klasyczną postacią romantyczną ani kimś, kto przyciąga uwagę otoczenia. To raczej cicha, powściągliwa obserwatorka stojąca z boku wydarzeń. A jednak dzięki narracji z jej perspektywy poznajemy bogaty świat jej przeżyć i refleksji. Ta sprzeczność – niepozorność zewnętrzna i intensywne życie wewnętrzne – sprawia, że postać Lucy staje się interesująca. Doceniam także sposób, w jaki powieść pokazuje kobietę samodzielnie radzącą sobie w życiu. Lucy nie buduje swojej tożsamości wokół mężczyzny ani nie szuka ratunku w małżeństwie. Pracuje, utrzymuje się sama i próbuje znaleźć własne miejsce w świecie. W kontekście epoki wiktoriańskiej jest to zaskakująco nowoczesne. Ważna jest też jej nieustanna autoanaliza – Lucy próbuje zrozumieć własne emocje i motywacje. Jednocześnie bohaterka bywała dla mnie chwilami irytująca. Przez długi czas mówi o sobie w sposób bardzo surowy i deprecjonujący, nie wierzy w siebie i zdaje się godzić z rolą osoby stojącej w cieniu. Z czasem jednak się zmienia – staje się bardziej niezależna i potrafi wyraźniej stawiać granice. Ta przemiana wydaje mi się jednym z ważniejszych elementów powieści. Znacznie trudniej było mi natomiast polubić postać Paula Emanuela. Jego skłonność do pouczania Lucy, krytykowania kobiet oraz religijny fanatyzm były chwilami trudne do zniesienia. Choć ostatecznie okazuje się człowiekiem szlachetnym, trudno było mi całkowicie zmienić wobec niego nastawienie. Dlatego paradoksalnie uważam, że zakończenie powieści jest trafne – nawet jeśli dla wielu czytelników wydaje się gorzkie. Gdyby Paul wrócił i Lucy wyszła za niego za mąż, mam wrażenie, że czekałoby ją życie u boku mężczyzny, który nieustannie ją ocenia i poucza. W tym sensie brak jednoznacznego szczęśliwego zakończenia staje się pewną formę wolności dla bohaterki. Być może Lucy pozostaje samotna, ale zachowuje swoją niezależność. „Villette” nie jest lekturą łatwą ani szybką. Niezbyt przypadł mi do gustu styl Charlotte Brontë – niezwykle kwiecisty, pełen długich opisów i emocjonalnego tonu. Momentami ociera się to o sentymentalizm i bywa po prostu męczące. Wymaga cierpliwości, ale te niedogodności rekompensuje wykreowanie przenikliwego portretu kobiety próbującej zrozumieć samą siebie i znaleźć własne miejsce w świecie.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na617 dni temu
Powrót na wrzosowisko Thomas Hardy
Powrót na wrzosowisko
Thomas Hardy
Lubicie seriale? Ha! Każdy lubi. Ale cofnijmy się w czasie: wyobraźcie sobie czasy sprzed platform streamingowych. Ok, pójdźmy o krok dalej (telewizja?),jeszcze dalej (radio?),jeszcze mały kroczek: tak, mamy powieści w odcinkach. Jeśli już podróżujemy, to idźmy na całość i przenieśmy się do Wielkiej Brytanii drugiej połowy XIX wieku. W Wasze ręce trafia londyński magazyn ilustrowany Belgravia, w którym za cenę jednego szylinga przeczytacie najnowsze powieści w odcinkach, wiersze i obejrzeć niezwykle realistyczne grawiury nawiązujące do treści. Jest pomiędzy 9 stycznia i 19 grudnia 1878 roku. Siadacie po południu przy kominku, a może jeszcze przy dziennym świetle, by nie psuć oczu i zaczynacie kolejny odcinek Powrotu na wrzosowisko, licząc, że ta historia porwie Was równie mocno, jak poprzednia powieść (Z dala od zgiełku tłumu) wybijającego się na tle innych Wiktorian, Thomasa Hardy’ego. Czy w porywach romantycznych uczuć czujecie się jak Eustachia, błąkająca się niczym duch na wrzosowiskach Egdonu, czy bliżej Wam do pokornej Tomasiny? W skrytości serca kochacie się w przystojnym Damonie, czy prawym, lecz zafarbowanym na czerwono ochrą, którą handluje, Diggorym Vennie? Magazyn trzeba zwrócić za kilka dni do wypożyczalni, ale nie chcecie się z nim rozstać i czytacie odcinek raz jeszcze, by wrył się dobrze w pamięć, a szczegóły intrygi nie wyparowały w nawale prac i obowiązków dnia codziennego. W nadziei na wydanie książkowe, spekulujecie, co autor doda, bo wiadomo, że wersja puszczona do druku jest uładzona, a praktyka taka nazwana od nazwiska Thomasa Bowdlera to bowdlerisation (Thomas Hardy nieraz sięgnie po ten rodzaj mitygowania moralnego swoich bohaterów). Autor określił swoje powieści jako opowiadające o ludziach i środowisku, w którym żyją (novels of character and environment). Utarte przez lata zwyczaje i sposoby myślenia zostają “skażone” nowymi ideami z zewnątrz prowadzącymi do tragedii, a grecki chór złożony z przedstawicieli lokalnej społeczności potęguje przeczucie dramatycznego końca. Co ciekawe, Hardy zaplanował inny koniec dla dwojga swoich bohaterów [uwaga, spojler!]: Tomasina miała pozostać wdową, a Diggory odjechać, zaprzęgając swoje kuce do wozu z ochrą, przez naciski czytelników połączył bohaterów na dobre i na złe.
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na81 miesiąc temu
Tajemnice zamku Udolpho Ann Radcliffe
Tajemnice zamku Udolpho
Ann Radcliffe
Ostatecznie średniówera, bo najpierw mnie wkręciła ta książka, ale pod koniec już byłam tak wymęczona, że tylko chciałam ją skończyć. Zwłaszcza, że 850 stron to nie przelewki! Najbardziej mnie wykończyło to, że bohaterowie się tu kręcą jak w kołowrotku. Co chwilę powtarzają te same schematy, zachowania, uczucia, a nawet teksty... Czy ta persona żyje? Nie żyje! O jednak chyba żyje! A nie, nie żyje. Ostatecznie żyje, ale właśnie jest na łożu śmierci xd Problemem tej książki jest tempo. Bo na początku wchodzimy sobie gładko, powolutku w ten świat. Mamy podziwianie natury i krytykę miasta oraz tłumaczenie co jest moralnie pożądane, a co nie. Git. Potem nagle akcja przyspiesza i każdy rozdział kończy się nową dramą, kolejnym lowelasem, duchem albo podejrzeniem morderstwa. I to się mega długo ciągnie. Myślałam, że jak w końcu dojadą do Udolpho to akcja zwolni. Ale nie! Tu też telenowela miała się świetnie. No generalnie whiplash. Choć przynajmniej nie mogę zarzucić, żebym się nudziła. Za to potem owszem, wjechało rozciąganie, nudy i fillery (typu książka, którą Ludovico czyta polując na ducha). Pod koniec trochę już skanowałam wzrokiem, bo miałam tych wszystkich ludzi, gadających w kółko o tym samym, serdecznie dość. Na plus jest to, że przynajmniej wszystkie te telenowelowe wątki się spinają i mają swoje rozwiązanie. Chociaż niektóre wyjaśnienia są naprawdę kretyńskie (piraci, lol). All in all, cieszę się, że się za to wzięłam, ale jeszcze bardziej się cieszę, że po miesiącu wreszcie to mam za sobą. Przy czym moje zmęczenie tą książką może wynikać z mojego literackiego gustu. Ja nie szukam w książkach zaszokowania (dlatego nic mi nie robią thrillery ani Miranda July i jej opisy tamponów),a tu autorka bardzo chciała mnie szokować morderstwem, hazardem i innymi niecnotliwymi występkami. Być może jakbym to czytała 200 lat wcześniej to zmieniłabym śpiewkę, bo mdlałabym z wrażenia. Ale nie sądzę, bo ja ciągle chciałam wrócić do klimatu z pierwszych rozdziałów, kiedy nic się nie działo, tylko gapiliśmy się na drzewa i góry.
symulakrum - awatar symulakrum
ocenił na62 miesiące temu
Strachy Maria Ukniewska
Strachy
Maria Ukniewska
Strachy nie są jakąś wybitną literacko książką, ale są też ostatnią. Jednak jest bardzo ciekawa, ponieważ narratorką jest siedemnastoletnia dziewczyna tańcząca w teatrze w czasach dwudziestolecia międzywojennego. Książka po raz pierwszy ukazała się w 1938 roku. I choć nie jest to powieść stricte autobiograficzna, to autorka w krótkiej przedmowie wyjaśnia, że sama także tańczyła i napisała ją z tęsknoty za występami. Można więc przypuszczać, że opisane postacie i wydarzenia nie są zupełnie wyssane z palca. Narratorką jest Teresa Sikorzanka, młoda dziewczyna, która dzięki przypadkowi nauczyła się tańczyć i trafiła do zespołu tańca przy prywatnym teatrze w Warszawie. Dziewczyna przez pryzmat swojej pracy opisuje realia życia biedoty miejskiej niedługo przed II Wojną Światową. Jest to bardzo ciekawa perspektywa, bo nie ma zbyt wielu książek, które poruszają tematy związane z byciem biedną kobietą w tamtych latach. 👻 Być tancerką Teresa pochodzi z ubogiej rodziny, w której ojciec – szewc – jest głównym żywicielem. Niestety, nie można o nim powiedzieć, że jest wzorowym rodzicem, i gdy ucieka z kochanką, to Teresa, jako najstarsza córka, musi utrzymać matkę i trójkę rodzeństwa. Dostaje pracę jako “girlsa”, czyli tancerka w zespole wykonującym utwory rewiowe, kabaretowe, a nawet baletowe. Życie tancerki nie było łatwe. Raz, że taka rozrywka przędła cienko, więc często dziewczyny nie dostawały regularnych wynagrodzeń. Bieda aż piszczała. Często żyły w wieloosobowych pokojach, bez bieżącej wody czy ustępów, nie jadły dobrze, zadłużały się wszędzie. Chodziły w jednych zniszczonych butach i starych ubraniach. Dwa, że tancerki miały wtedy opinię panienek lekkich obyczajów. Trudno było się takiej opinii pozbyć, nawet jeśli to tylko stereotyp. 👻 Tak naprawdę było Największą zaletą książki Strachy jest jej autentyczność. Ukniewska pisze, jak mówi. Tu nie było wielkiej redakcji, wyszło, jak wyszło, momentami kwadratowo. Ale to wcale nie przeszkadza, bo wydaje mi się, że autorka nie kolorowała za bardzo swoich wspomnień. Nie tylko bieda jest tłem, ale także niewiedza młodych dziewczyn (a nawet ich matek) na tematy prokreacyjne czy ogólna naiwność i uległość wobec mężczyzn skorych do płacenia za wiadomo co. Ukniewska porusza także temat samego “puszczania się” oraz jego owoców w postaci niechcianych ciąż i tego, co się w takich przypadkach robiło. Bardzo to smutny obrazek. Kobiety nie miały łatwo, oj, nie miały. Dzisiaj jest naprawdę znacznie lepiej, a od tamtych czasów minęło tylko niecałe sto lat. To i dużo i mało jednocześnie. 👻 “Głód zmusza do wszystkiego. Taka jest ohydna siła głodu”. s. 247 Mimo że ogólny obraz ówczesnego życia jest dość przygnębiający, Strachy nie są książką smutną. Teresa radzi sobie, jak umie, choć momentami jej zachowanie prawdziwie irytuje. Ostatecznie jednak wychodzi na prostą, choć życie nadal rzuca jej pod nogi róże, wprawdzie piękne, ale z kolcami.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na61 miesiąc temu
Katedra Marii Panny w Paryżu (edycja kolekcjonerska) Victor Hugo
Katedra Marii Panny w Paryżu (edycja kolekcjonerska)
Victor Hugo
Katedra Marii Panny w Paryżu góruje nad miastem. Przebywający w niej, jednooki dzwonnik Quasimodo zostaje wybrany na króla głupców w trakcie corocznego świętowania. Młoda cyganka i sierota, Esmeralda, daje wówczas swój pokaz. Quasimodo zauracza się w niej wraz ze swoim opiekunem i duchownym, Frollem oraz Febusem, kapitanem królewskich łuczników. „Katedra Marii Panny w Paryżu” Victora Hugo to książka, którą chciałam przeczytać od czasów szkoły podstawowej. Pamiętam, że już wtedy rozmawiałam z koleżanką na temat tej powieści, głównie w kontekście bardzo znanego musicalu, który na jej bazie powstał, rozmawiając o różnicach pomiędzy oryginałem, animacją Disney’a oraz właśnie sceniczną adaptacją. Jednak musiało minąć wiele lat, nim w końcu się do niej doczłapałam. Efekt tego doczłapania okazał się jednak trochę niespełniający moich oczekiwań. Po pierwsze, książka, za którą się zabrałam to XIX-wieczne tłumaczenie z domeny publicznej, z których Świat Książki z wielką chęcią korzysta. Dlatego też po pierwsze, nie jestem pewna, czy jest wierne oryginałowi i w jakim stopniu. Po drugie: starsza książka, stylizowana na język jeszcze starszy, tłumaczona w XIX wieku… cóż, to może nie proszenie się o katastrofę, ale na pewno tego typu lektura będzie trudniejsza, niż sięgnięcie po bardziej współczesne tłumaczenie. Z racji powyższego trudno jest mi powiedzieć, czy to, co sądzę, dotyczy w pełni oryginalnej powieści Hugo, czy jednak jest to spowodowane tłumaczeniem. Zwłaszcza że w moim wydaniu (co jest również typowe dla klasyków wydawnych przez Świat Książki) nie ma ani przypisów, ani informacji o tłumaczu, ani właściwie nic, żadnego posłowia czy wytłumaczenia. W każdym razie, mniej więcej pierwsze 100 stron powieści to w ogóle wstęp do niej, opisujący kim są bohaterowie, jak wygląda Paryż, jak wygląda katedra itd. itp. To jak najbardziej ma sens w kontekście czasów, w których została napisana, jednak dzisiaj jest to po prostu toporne pisanie. Ponadto, zwłaszcza właśnie na początku powieści, jeśli pojawiaja się jakieś sceny z postaciami to często są one niezbyt klarowne. Gdybym nie wiedziała, że Esmeralda ma zakochać się w Febusie, nie miałabym pojęcia, że to włascie wydarzyło sie w trakcie ich pierwszego spotkania. Może dla XIX-wiecznego czytelnika to takie było, ale jednak ja już nim nie jestem. Sama psychologia bohaterów i te wielkie uczucia, jakie wzbudza Esmeralda w mężczyznach wydaje mi się też raczej uproszczona. To oczywiście ma sens, biorąc pod uwagę, że tak starsze powieści często po prostu wyglądają, jednak ponownie: widać przez to, że „Katedra Marii Panny w Paryżu” nie jest książką nową. Gdy już przejdzie się przez te pierwsze sto stron, książka zmienia się w zaskakująco płynną i „normalną”, zważając na to, jak się zaczynała. Wówczas pojawiają się normalne sceny z bohaterami, normalne dialogi i normalna akcja. W dalszym ciągu wydają mi się one uproszczone w porównaniu do powieści bardziej współczesnych, ale ponownie, zdaje sobie sprawę z tego, że taki jest urok tego typu starszych historii. Jeśli chodzi o sam trójkąt miłosny, przyznaję, że w mojej głowie Quasimodo był bohaterem dużo bardziej sympatycznym. Fakt, on jako jedyny nie chce Esmeraldy skrzywdzić, przynajmniej w późniejszym etapie powieści, jednak tak naprawdę żaden z tych bohaterów nie jest względem tej młodej (nastoletniej!) dziewczyny fair. Przecież poznaje ona Fabusa właśnie dlatego, że Quasimodo próbuje ją porwać… Przyznam, że bardzo chętnie przeczytałabym retelling tej książki, ale opowiedziany jednak z perspektywy bardziej współczesnej, być może opowiedzianej bardziej przez pryzmat samej bohaterki i kogoś jej bliskiemu. Przez lata ta klasyka urosła w mojej głowie do czegoś wielkiego, pięknie napisanego, ze świetnie rozpisanymi bohatermi. Spotkanie trochę zniszczyło mi te wyobrażenia. To oczywiście bez wątpienia pięknie napisana powieść, której wpływ na literaturę jest niezaprzeczalny, jednak osobiście miałam nadzieję (może złudną) na coś bardziej współczesnego w odbiorze. A jeśli miałabym komuś polecać, czy po tę książkę sięgnąć, to na pewno polecałabym szukania jej w nowszym tłumaczeniu bądź też szukania wersji z objaśnieniami i przypisami, chyba że czytelnik jest już wprawiony w czytaniu XIX-wiecznych tłumaczeń i świadomie chce sięgnąć po tego typu wersje.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na612 dni temu
Pokój z widokiem Edward Morgan Forster
Pokój z widokiem
Edward Morgan Forster
Wydana w 1908 roku ciepła i pełna humoru opowieść o miłości dwojgu młodych ludzi, zarazem ironiczne spojrzenie na rodzący się ruch turystyczny, który nastał na początku ubiegłego wieku. Modne wówczas stało się zwiedzanie kontynentu — koniecznie z przewodnikiem Baedekera w ręku - (Anglicy i Amerykanie zwiedzali pozostałości świata antycznego, Niemcy jeździli do wód, a Polacy mieli swoje nowo odkryte Zakopane) oraz wycieczki rowerowe. O turystach pisywał między innymi Henry James, jednak w żadnym z jego opowiadań nie ma tyle humoru i żywiołowości. W tym czasie również Jerome pisze swoich przezabawnych Trzech panów. Fabuła przedstawia się następująco: początek XX wieku, Lucy Honeychurch wraz z ciotką podróżują po Florencji. Jak większość turystów tamtego okresu, zatrzymują się w pensjonacie, gdzie zawiązują znajomość z nieco ekscentrycznymi panami Emerson, ojcem i synem. Na skutek pewnego wypadku (sic!) Lucy i Georg Emerson zakochują się w sobie bez pamięci. Ale Lucy ma narzeczonego. Chociaż „dla czytelnika jest dość oczywiste, że Lucy kocha młodego Emersona”, sama przed sobą nie umie tego przyznać, z czego wynikną same kłopoty. Lucy ma jednak aspiracje działać przeciw konwenansom i oczekiwaniom wobec kobiet epoki edwardiańskiej. Co prawda miały one większe prawa (choć Forster podkpiwa z sufrażystek) niż kobiety wiktoriańskie, to do wyboru miały małżeństwo i podporządkowanie mężowi (choć już mogło się mówić o małżeństwach z miłości),bądź zdziwaczenie w staropanieństwie. Druga część opowieść przenosi nas do rodzinnej miejscowości panny Honeychurch. Towarzystwo pozostaje to samo, ale sceneria zmienia się na sielską an(g)ielską wieś z jej małymi przytulnymi cottages i popołudniowymi herbatkami. Tu ujawnia się kontrast między bezpretensjonalnym, ale skrytym romantykiem, George'em oraz „oficjalnym” narzeczonym Lucy - Cecilem, pozerem, malkontentem i snobem. Subtelny angielski humor ocierający się gdzieniegdzie lekko o farsę, sensu stricto farsą nie będąc, klimatem przypomina shakespeare'owskie Wiele hałasu o nic. Trudno uwierzyć, że książka ma ponad sto temu. Napisana jest specyficznym językiem wczesnego modernizmu (Virginia Woolf przyjaźniła się z autorem, zachęcając go do pisania),przez co nie każdy może przez nią przebrnąć. Ale jeśli tylko skusicie się podążać tropem romantycznej miłości i wartkich dialogów, na pewno będziecie zadowoleni z lektury (szczególnie emocjonujący jest rozdział XV Dramat domowy — gryzłam kołdrę z nerwów!) Na pewno sięgnę po Podróż do Indii i inne książki tego autora. Mam ochotę również odświeżyć sobie filmy Jamesa Ivory'ego na podstawie prozy Forstera. Polecam!
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na101 miesiąc temu

Cytaty z książki Świerszcz za kominem

Więcej

(...) ujęła jego rękę i ucałowała, potem przez chwilkę zatrzymała ją w swych dłoniach, pieszczotliwie tuląc do niej policzek. W geście tym było tyle niewymownej miłości...

(...) ujęła jego rękę i ucałowała, potem przez chwilkę zatrzymała ją w swych dłoniach, pieszczotliwie tuląc do niej policzek. W geście tym b...

Rozwiń
Charles Dickens Świerszcz za kominem Zobacz więcej

-Nikt nie sporządzi zegara, który by raz jeszcze wybił minione godziny.

-Nikt nie sporządzi zegara, który by raz jeszcze wybił minione godziny.

Charles Dickens Świerszcz za kominem Zobacz więcej

-Postanowiłem dać jej największy dowód miłości - rzekł woźnica - naprawiając, o ile to w mojej mocy, krzywdę, jaką jej wyrządziłem. Uwolnię ją od męki niedobranego małżeństwa, wybawię ją od codziennego przymusu. Będzie tak wolna, jak tylko ją wolną uczynić potrafię.

-Postanowiłem dać jej największy dowód miłości - rzekł woźnica - naprawiając, o ile to w mojej mocy, krzywdę, jaką jej wyrządziłem. Uwolnię ...

Rozwiń
Charles Dickens Świerszcz za kominem Zobacz więcej
Więcej