We trzech. Dążenie, by wyjść poza

Okładka książki We trzech. Dążenie, by wyjść poza autorstwa Geoffroy de Lagasnerie
Okładka książki We trzech. Dążenie, by wyjść poza autorstwa Geoffroy de Lagasnerie
Geoffroy de Lagasnerie Wydawnictwo: Wydawnictwo Drzazgi filozofia, etyka
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Data wydania:
2025-09-26
Data 1. wyd. pol.:
2025-09-26
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788397671706
Tłumacz:
Jacek Giszczak
Już w starożytności pojawiła się intuicja, że typy relacji między ludźmi da się powiązać z określonymi systemami rządów. Demokracji w jej idealnej formie odpowiadałyby dobrowolne relacje przyjacielskie, a tyranii – te oparte na pokrewieństwie, a więc przymusowe. Geoffroy de Lagasnerie rozwija tę myśl w formie radykalnego eseju, w którym zastanawia się nad rolą przyjaźni w życiu jednostki i politycznymi konsekwencjami jej praktykowania. Czy dzięki przyjaźni można się wymknąć opresjom świata społecznego, począwszy od jego ograniczających schematów, a skończywszy na narzuconym pragnieniu zewnętrznego uznania? Jakie miejsce przyjaźń zajmuje w społeczeństwach, które jej kosztem promują konserwatywny wzorzec rodziny? Czy przyjaźń może stanowić źródło alternatywnego porządku politycznego?Punktem wyjścia do tych rozważań jest dla autora jego własne doświadczenie – przyjacielska relacja z Didierem Eribonem i Édouardem Louisem. Filozof nie zatrzymuje się jednak w pół kroku – z prywatnej opowieści czyni manifest polityczny, w którym upomina się o lepsze, sprawiedliwsze jutro.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup We trzech. Dążenie, by wyjść poza w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki We trzech. Dążenie, by wyjść poza

Średnia ocen
7,3 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce We trzech. Dążenie, by wyjść poza

Sortuj:
avatar
614
614

Na półkach:

Relacja łącząca trójkę bohaterów tego eseju jest tak odmienna od klasycznych przyjaźni, że sama w sobie staje się eksperymentem społecznym. Z drugiej strony anegdoty dotyczące stylu życia, które stanowią punkt wyjścia do snucia ogólnych teorii rażą, trącą takim zanurzeniem w burżuazyjny świat, w którym czas, przestrzeń i swoboda wyboru nie są ograniczone nawet finansowymi decyzjami.

Zakwestionowane zostają tutaj zastane modele życiowe: poranny rytm dnia podporządkowany dzieciom, struktura społeczeństwa zbudowana wokół rodziny. Tyle że ta wizja pomija fakt, iż społeczeństwo trwa dzięki reprodukcji i opiece nad potomstwem. To napięcie między biologiczną koniecznością a kulturową wolnością nie jest rozwiązane.

Opisany projekt przyjaźni, jak wspomniałem, ma coś z progresywnej utopii, choć nie brak w tym echa antycznych szkół filozoficznych (mistrz i uczniowie),czy modelu wychowania żołnierzy w Sparcie - budowanie więzi emocjonalnej między mężczyznami wspierającej gotowość do jedności i poświęcenia. Są w tym też przejawy klasizmu: dzięki temu jak żyjemy, mamy czas na książki, rozmowy, w przeciwieństwie do tych z was, pogrążonych w prozie życia. Przyjaźń zatem to nie relacja, a forma uprzywilejowania.

Autorzy proponują transgresję - wyjście poza dotychczasowe schematy. W skali mikro może to działa, ale w skali makro to dystopia.

Książka sprawia wrażenie zamknięcia w bańce - odpowiedzi na opresję świata, który wykazał się nietolerancją wobec ich stylu życia, a przyjaźń jest tu tylko eufemizmem, który ma “oswajać” ich wybory. Egzystencjalne dylematy i aspiracje mogą być czytane jako ślepy zaułek rozwoju cywilizacji, ale też są mimowolnie diagnozą, w mojej opinii niekorzystną, elit intelektualnych - pewnego sposobu myślenia o wolności, relacji, społeczeństwie.

Na koniec zostaję z pytaniem: czy to dobrze czy źle, że wciąż jesteśmy gdzie indziej w zestawieniu z tak progresywną mentalnie i kulturowo ramą relacji społecznych?

Relacja łącząca trójkę bohaterów tego eseju jest tak odmienna od klasycznych przyjaźni, że sama w sobie staje się eksperymentem społecznym. Z drugiej strony anegdoty dotyczące stylu życia, które stanowią punkt wyjścia do snucia ogólnych teorii rażą, trącą takim zanurzeniem w burżuazyjny świat, w którym czas, przestrzeń i swoboda wyboru nie są ograniczone nawet finansowymi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

104 użytkowników ma tytuł We trzech. Dążenie, by wyjść poza na półkach głównych
  • 80
  • 24
14 użytkowników ma tytuł We trzech. Dążenie, by wyjść poza na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy We trzech. Dążenie, by wyjść poza przeczytali również

Skąd ten faszyzm? Michał Herer
Skąd ten faszyzm?
Michał Herer
SKĄD TEN FASZYZM? CZYLI CO SIĘ WYDARZYŁO 11.11.11 r. na Marszu Niepodległości w Warszawie? W maju cały świat globalnej Północy czcił zwycięstwo nad faszyzmem. Świętują liberałowie i konserwatyści w USA, demokracje zachodniej Europy i jej wschodnie „mniej” demokracje. Rosjanie i ludy byłego Związku Radzieckiego również chwalą się tym zwycięstwem, czyniąc z Wielkiej Wojny Ojczyźnianej z faszyzmem swój mit podstawowy. Świętują również Żydzi, których faszyzm wyniszczył i wygnał z Europy. Jeden z największych hitów wydawniczych literatury europejskiej XXI wieku, „Moja walka” Knausgarda w tomie VI kończy się setkami stron na ten temat (tytuł przecież odwołuje się do hitlerowskiego „Mein Kampf”). Co zatem świętujemy? POJĘCIE FASZYZMU I HISTORIA FASZYZMU W pytaniu „skąd ten faszyzm” zaimek „TEN” jest najważniejszy. Bo autorowi chodzi nie o „ten, ten” faszyzm niemiecko-włoski, ale o postawę. Postawę jaką przyjmuje wobec innych członków wspólnoty homo sapiens sapiens, pewien typ, który objawił się autorowi 11.11.11 w Warszawie podczas Marszu Niepodległości. I kogo będziemy mienić tym mianem? Po pierwsze, faszystą jest facet. Po drugie, faszystą jest facet, któremu się nie udało, i który jest znudzony. Po trzecie, znajduje jedno rozwiązane- przemoc. Czy to mieszanka konieczna do bycia faszystą? Chyba tak. Czy to wystarczy? Śmiem wątpić. Książka pokazuje raczej „warunki” w których rodzi się postawa faszyzująca, ale nie wskazuje (bo nie może?) ostatecznego „zapłonu”, czynnika X faszyzacji. A może faszyści to ostatni pretorianie(Rzym)-rycerze(wieki średnie)-wojskowi (nowożytność)? Cała TA nasza kultura europejska do II wojny światowej od czasów cesarstwa rzymskiego i plemion germańskich żyła w cieniu chwały wojowników-żołnierzy. Jedną z największych inspiracji dla Herera są psychoanalityczne „Męskie fantazje”, które pokazują czego „bali się” faszyści, na, co reakcją był faszyzm. Chodzi oczywiście o emancypacje kobiet w XIX/XX wieku, która stała wielu ludziom(bo nie tylko facetom) jak ość w gardle. Siedzibą owych „dziwek z karabinami” były wielkie miasta, w tym przypadku Berlin-miasto rui i porubstwa, nowy Babilon ( dla fanów seriali polecam niemiecką produkcję „Babilon Berlin”). Dobrze znamy to z naszego podwórka, i obrazu żydowsko-kosmopolitycznej Warszawy pełnej rozwiązłych kobiet żerującej na zdrowej tkance narodu. CZERWONA ZARAZA_ACEMOGLU bada empirycznie faszyzację Włoch W „Nierównościach po polsku” jest taki passus: „ Do pewnego momentu ekonomia była nauką głównie teoretyczną – przedstawiciele różnych nurtów publikowali swoje przemyślenia dotyczące sposobu funkcjonowania gospodarki, jedynie od czasu do czasu podpierając je szczątkowymi zazwyczaj obserwacjami (danymi) z rzeczywistości. Dopiero rozwój danych statystycznych, komputerów oraz metod badawczych sprawił, że z czasem ekonomia stała się nauką empiryczną. Wiele wcześniej powstałych teorii zaczęto weryfikować. Tę przemianę nazwano rewolucją wiarygodności. Niektóre teorie na tyle silnie wrosły jednak w ekonomię, że mimo wykazanych empirycznie wątpliwości co do ich słuszności, wciąż mają swoje znaczące miejsce w podręcznikach.” Podobnie zapewne jest z naukami politycznymi, i wspaniale wjechał w ten dyskurs Daron Acemoglu z swoim jednym kawałkiem. Dzisiaj też mamy „czerwoną zarazę”(Red scare),który niektórzy intelektualiści prawicowi zwą (neo)marksizmem kulturowym. Wspaniale o tym strachu przed czerwoną zarazą opowiada ekonomiczny noblista Daron Acemoglu.z kolegami w długim eseju pt. „Wojna, socjalizm i powstanie faszyzmu: studium empiryczne”., gdzie historycznie i statystycznie pokazuje, że faszyści byli „odpowiedzią” lokalnych elit i klasy średniej na zmianę społeczną, jaką było pojawienie się w trakcie I WŚ „socjalizmu”. Pojawienie się tej „zmiany” naruszało interesy lokalnych elit, przedsiębiorców i wyborców centroprawicowych i skierowało ich ku „skrajnej prawicy”. Jak piszą badacze: regiony wybierające „czerwoną zarazę” przed wojną nie dawały żadnych istotnych oznak ekonomiczno-społeczno-politycznych że są lewoskrętne, burzycielskie etc. Jedynym mocnym powiązaniem była liczba ofiar wojennych w danym regionie. To właśnie antywojenne hasła czyniły „socjalistami”, a więc „duch chwili”, a nie wielkie trwanie kapitalizmu, czy burżuazji. Może to mniej spektakularne niż „wina” kapitalizmu, ale „mnie przekonuje”. To właśnie postrzeganie owych „wyobrażonych zagrożeń” przez elektorat potencjalnie „faszyzujący” jest najważniejsze (LGBT i imigracja nowadays),jednak należy pamiętać, że być może warunki konieczne i wystarczające powstania faszyzmu były unikatowe, a nie wieczne, i odnoszą się do sytuacji powojennej (rzeź elit, upadek imperiów, zmiana systemów społecznych, epidemia itd.). FASZYZM I MORALNOŚĆ Badacze socjologiczni, czasami, mam wrażenie, nie czytali od stu lat ustaleń psychologii, ekonomii i neuronauk. Może jest to reakcja na powiązania eugeniki z faszyzmem? Strach przed byciem Sombartem? Weźmy, choćby, Joanthana Haidta. Mówi on, że ludzie konserwatywni podkreślają ważność nie tylko sprawiedliwości i troski, ale kładą nacisk na autorytet, świętości i lojalność. Wydaje się, że myśliciele liberalno-lewicowi przechodzą obok tych wpisanych w naturę ludzką potrzeb i wartości. Wystarczy zmienić człowieka i nie będzie faszystów. To nie jest remedium. Człowieka nie tak łatwo zmienić. Człowiek to nie tabula rasa. Jeden z rozdziałów haidt’wskiego „Prawego umysłu” brzmi „Why we so groupish?”. Podobne błędy mylące faszyzm z postawą tradycjonalistyczno-konserwatywną popełnił Jason Stanley w swoich dywagacjach o faszyzmie. Źródło motywacji może być wspólne, ale skutek i metoda są zupełnie inne. Tak mówili konserwatyści typu Nolte: faszyzm to Führerprinzip, upartyjnione wojsko i totalitarne zapędy, a więc metody. Faszyzm to polityczna religia, jeden z przejawów przerostu altruistycznego. Przecież wydaje się, że dobrze poświęcić się dla ojca, rodziny, wspólnoty, narodu, rasy? Faszyzm pokazuje nam ciemną stronę moralności. Nie zawsze szukamy wolności, często zdarza się, że szukamy więzi. Ale więź może stać się czasami uwięzieniem. Epoka wielkich wolności i emancypacji, a więc tzw. długi wiek XIX wyrodziła faszyzm i komunizm. Co wyrodzi epoka po 1989? WIECZNY POWRÓT FASZYZMU Dywagacje Herera są ćwiczeniami filozoficznymi, żonglerką pojęć. Jak każda filozofia mają swe granice. Tymi granicami są doświadczenie, empiria. Przykładowo, dojście do władzy faszystów włoskich było skorelowane z problemami gospodarczymi, z migracjami i z tzw. red scare. Brak zarządzania tymi emocjami przez partie niefaszystowskie i elity był jednym z czynników dojścia do władzy faszyzmu. Kordon antyfaszystowski i jego utrzymanie, taki sens ukryty ma wiele projektów politycznych w świecie euroatlantyckim. Boimy się wraz z Hererem „wiecznego powrotu faszyzmu”, ale bestia wydaje się być gdzie indziej, albo tka swe sojusze poniżej naszych radarów, by uderzyć, gdy „warunki” dadzą jej znów wyrodzić się w największy koszmar demokratów i oświeceniowców. Herer pokazuje nam konstelacje tych warunków i mówi „bądźcie czujni”. Obawiam się, że często przygotujemy się do wojny, która już była. Oczywiście nie jest tak, że „czepiam się” filozofów, bo piszą o rzeczach z Wielkiej litery, które nam jakoby rządzą (FASZYZM Z KAPITALIZMU),jednak w duchu Hume’a, przecież też filozofa, pytam, czy może to, co 11.11.11. otoczyło Herera było tym, czego już szukał, tak żeby pasowało mu do świata Wielkich liter. Nie jest również tak, że nie boję się sojuszu kibolsko-prawicowego podlanego szurią. Boję się. Czuję ich oddech na plecach. Śnią mi się po nocach. Jednak nie po to jesteśmy na tym świecie, żeby żyć tylko strachem, a Wielkie litery tylko ten strach podsycają. Potrzebna nam dobra polityka, dobre rządy i twarde „nie”, a nie „wieczne” faszyzmy, kapitalizmy i Bóg wie jakie -izmy. W musicalu „Kabaret” ludzie wstają powoli do piosenki śpiewanej przez młodego faszystę, ale w pewnym momencie śpiewają już chórem (Tomorrow belongs to me). Główni bohaterowie odchodzą, zostają „wyrzuceni” z wspólnoty. Nie powinniśmy przegapić tego momentu, nie powinniśmy „odejść” w imię zasad. Tu chodzi o zaśpiewanie lepszej piosenki 😊 Micheal Mann, w swojej książce „Faszyści”(kolejny gość mówiący raczej o „unikalnych” warunkach „faszyzmu” w sześciu krajach: Włochy, Niemcy, Austria, Węgry, Rumunia, Hiszpania, "Fascism was at heart of modernity") mówił o sile faszystów wynikającej z intensywności przekazu. Tak pisał również o tym wielki pisarz włoski, Alberto Moravia. Nuda wielkich blokowisk, nuda późnego kapitalizmu, nuda cyfrowego życia. Życie bez sensu. Ludziom potrzeba też przygód, moi państwo, czegoś co nada ich życiu znaczenia (Pisał o tym w „Zniewolonym umyśle” Miłosz). A nie tylko „dobrych” rozwiązań. Ale czy jesteśmy gotowi zaryzykować i podjąć rękawicę? Czy demokratów stać na „intensywność”? W defetyzmie zawsze byliśmy dobrzy… Ps. Może się mylę, i rację mają tacy pisarze jak Przemysław Witkowski twierdząc, że „faszyzm już tu jest”? ONR, Ruch Narodowy to są faszyści czystej wody, może takie odpowiedniki są w dawnych bastionach faszyzmu jak Hiszpania, Włochy, Niemcy, Rumunia, Węgry? Lekturki: 1. Freikorpsy i mit wojowników: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/289161/meskie-fantazje 2. Umberto Eco i “wieczny faszyzm”, https://lubimyczytac.pl/ksiazka/52626/piec-pism-moralnych 3. Sombart: https://lubimyczytac.pl/autor/90625/werner-sombart i nowa opowieść o Sombarcie: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5189480/werner-sombart-i-kapitalizm-czyli-hassliebe 4. Stanley: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4964219/jak-dziala-faszyzm-my-kontra-oni 5. Madelaine Albright: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4866074/faszyzm-ostrzezenie 6. Esposito: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/301720/pojecia-polityczne-wspolnota-immunizacja-biopolityka 7. Witkowski: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5083042/faszyzm-ktory-nadchodzi Recenzje w prasie: https://malyformat.com/2024/05/co-po-dystopii/ Acemoglu: https://economics.mit.edu/sites/default/files/2023-01/War%2C%20Socialism%20and%20the%20Rise%20of%20Facism%20-%20An%20Empirical%20Exploration.pdf Moje recki: O liberałach: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/zew-plemienia/opinia/91259263 O Zniewolonym umyśle: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/zniewolony-umysl-przedmowa-timothy-snyder/opinia/88699797
prej7 - awatar prej7
ocenił na610 miesięcy temu
Alicja w krainie idei Roger-Pol Droit
Alicja w krainie idei
Roger-Pol Droit
Są takie książki, które kończy się czytać… i przez chwilę nie da się wrócić do rzeczywistości. Bo coś się przesunęło. Coś cicho, ale wyraźnie zmieniło swoje miejsce w środku. Alicja w krainie idei jest właśnie taką książką – nie tylko się ją czyta, ale się w niej zatrzymuje, oddycha nią, a potem… nosi ją w sobie jeszcze długo … Już pierwsze pytanie uderza z niezwykłą siłą: jakie jedno zdanie byłoby warte tego, by mieć je na zawsze – na skórze, w sercu, w myślach? To pytanie wydaje się proste, niemal niewinne, a jednak szybko okazuje się, że prowadzi w głąb – bardzo osobistą, czasem niewygodną, ale też niesamowicie potrzebną. Alicja, którą spotykamy, nie jest już dziewczynką z bajki. Jest kimś znacznie bliższym nam – zagubioną, wrażliwą, świadomą chaosu świata i jednocześnie bezradną wobec jego ogromu. To bohaterka, która nie udaje, że ma odpowiedzi. Ona dopiero uczy się pytać. I właśnie dlatego jej podróż jest tak prawdziwa. W jej wątpliwościach odbija się współczesność – lęk o przyszłość, poczucie braku oparcia i potrzeba sensu w świecie, który często wydaje się go pozbawiony. I wtedy zaczyna się coś niezwykłego. Kraina Idei nie jest miejscem – jest doświadczeniem. Jest przestrzenią, w której myśli mają kształty, a filozofia przestaje być abstrakcją i staje się spotkaniem. To właśnie tu Alicja trafia na wielkich myślicieli, ale nie jako uczennica na wykładzie – raczej jako ktoś, kto siada naprzeciw i zaczyna rozmawiać. Spotkanie z Konfucjuszem ma w sobie spokój i harmonię – przypomina, że życie można oprzeć na prostych zasadach, które porządkują chaos. Wędrówka przez świat Platona to moment niemal metafizyczny – jakby ktoś nagle uchylił zasłonę i pokazał, że rzeczywistość ma drugie dno. Z kolei Hypatia wnosi do tej podróży niezwykłą siłę – odwagę myślenia, która nie boi się świata, nawet jeśli świat bywa okrutny. A potem pojawiają się kolejne głosy – Jean-Jacques Rousseau z jego tęsknotą za naturą i autentycznością, René Descartes z uporczywym poszukiwaniem pewności, Friedrich Nietzsche, który burzy wszystko, co wydaje się oczywiste, i Sigmund Freud zaglądający w głąb tego, co niewypowiedziane. Każde z tych spotkań jest inne. Każde zostawia ślad. Każde porusza inną strunę. I co najpiękniejsze – ta książka nie próbuje dać jednej odpowiedzi. Ona pokazuje, że odpowiedzi mogą być różne. Że można się wahać. Że można nie wiedzieć. I że to też jest w porządku. Zachwyciło mnie, jak subtelnie i jednocześnie głęboko autor prowadzi czytelnika przez te wszystkie warstwy. Nie ma tu patosu, nie ma zadęcia – jest za to czułość wobec myślenia. Jest zgoda na to, że każdy z nas jest w drodze. Styl autora jest jak rozmowa przy herbacie – spokojny, ale pełen znaczeń, lekki, ale zostawiająca echo. Ta książka jest mądra – ale to nie jest mądrość, która przytłacza. To mądrość, która otwiera. Która nie mówi: „tak masz żyć”, tylko pyta: „a jak Ty chcesz żyć?” I właśnie w tym pytaniu jest jej największa siła. Podczas lektury miałam wrażenie, że nie tylko towarzyszę Alicji, ale że idę razem z nią. Że razem się gubię, zatrzymuję, zachwycam, czasem nie zgadzam, a czasem nagle czuję to ciche „tak” – moment, w którym jakaś myśl trafia dokładnie tam, gdzie powinna. I może właśnie dlatego ta książka zostaje pod skórą. Bo nie daje gotowego tatuażu. Daje coś więcej – przestrzeń, w której można go odnaleźć samemu. To jedna z tych lektur, które czyta się sercem i rozumem jednocześnie. Które nie kończą się na ostatniej stronie. Które wracają – w rozmowach, w ciszy i w chwilach zwątpienia. Jeśli szukasz książki, która naprawdę Cię poruszy, zatrzyma i pozwoli spojrzeć na świat trochę inaczej – sięgnij po nią. To nie jest tylko historia Alicji. To jest historia każdego z nas, kto choć raz próbował znaleźć jedno zdanie, które nada sens całej reszcie.
ambros - awatar ambros
ocenił na912 dni temu
Boga nie ma, jest życie Piotr Augustyniak
Boga nie ma, jest życie
Piotr Augustyniak
Kairos życia: filozofia duchowości bez Boga Piotr Augustyniak w książce „Boga nie ma, jest życie” (Wydawnictwo Znak Literanova) stawia czytelnika wobec radykalnej, prowokacyjnej tezy: duchowość można odnaleźć poza Bogiem, a ateizm nie jest pustką, lecz drogą do głębokiego sensu życia. Były zakonnik, filozof i autor głośnej książki „Jezus Niechrystus” prowadzi czytelnika przez własne poszukiwania duchowości, oparte na erudycji i doświadczeniu, jednocześnie kwestionując tradycyjne instytucje religijne i narzucone dogmaty. Augustyniak nie tylko krytykuje religię, ale również proponuje alternatywną ścieżkę – życie pełne obecności, które Grecy określali słowem zoe oraz doświadczenie totalności bycia, zwane kairos. Autor pisze: „Próbuję się przebić do innego doświadczenia. Coś boskiego pełga w jaskini życia. Objawia się w błękicie nieba. Ogarnia wszystko. Cały wszechświat.” To zdanie znakomicie oddaje jego przekonanie, że duchowość nie musi być związana z wiarą w osobowego Boga, lecz jest możliwa dzięki uważności i otwarciu na życie tu i teraz. Książka porusza fundamentalny problem moralności w świecie bez Boga. Augustyniak przekonuje, że etyka i odpowiedzialność nie muszą opierać się na przykazaniach religijnych: „Nie zamierzam nikogo zachęcać do abnegacji i nieodpowiedzialności. Przeciwnie, chodzi mi właśnie o odpowiedzialność. O to, żeby życie w obrębie cywilizacji nie stało się chronicznym więzieniem.” Moralność wynika więc z empatii i relacji międzyludzkich, a nie z dogmatów, co dla wielu czytelników może być wyzwalającym, choć kontrowersyjnym przesłaniem. Augustyniak nie ukrywa swojego rozczarowania instytucją Kościoła, wskazując, że religia często uśmierca prawdziwą duchowość i zamyka człowieka w poczuciu winy i strachu. „Posługuje się ideą Boga, aby w zamian za społeczne przywileje i wymierne zyski udzielić wiernym ‘rozgrzeszenia’ i ‘odpustu’. Nie czci tego, co boskie. Nie zachwyca się.” Krytyka ta nie jest jednak atakiem personalnym, lecz raczej filozoficzną analizą mechanizmów, które ograniczają ludzki rozwój duchowy. Erudycyjny charakter książki przejawia się w licznych odniesieniach do myślicieli takich jak Nietzsche, Heidegger, Mistrz Eckhart czy Heraklit. Augustyniak zachęca do czerpania z ich myśli i odwagi w odkrywaniu własnej drogi: „Ile świat zawdzięcza Nietzschemu, ile Jezusowi, ile innym, pomniejszym lub większym maniakom kairosa? Potrzebujemy ich obecności. Ich energii rewolty, anarchii, inności, krytycznego spojrzenia i działania.” To zaproszenie do twórczego buntu i wyjścia poza schematy, które nie tylko prowokuje, ale też inspiruje. „Boga nie ma, jest życie” to lektura wymagająca, ale równocześnie niezwykle stymulująca intelektualnie. Augustyniak prowadzi czytelnika przez refleksję nad sensem życia, moralnością i duchowością w sposób odważny i bezkompromisowy, pokazując, że życie pełne znaczenia jest możliwe tu i teraz, nawet bez metafizycznej nadbudowy. To książka dla tych, którzy poszukują alternatywy dla tradycyjnej religii, a jednocześnie chcą doświadczyć życia w jego pełnej, intensywnej formie. W rezultacie dzieło Piotra Augustyniaka to nie tylko filozoficzna rozprawa, lecz również przewodnik po duchowości bez Boga – zachęcający do odwagi, refleksji i świadomego przeżywania życia. To propozycja dla wszystkich, którzy gotowi są spojrzeć poza dogmat i odnaleźć boskość w codzienności: „Bo życie gra z nami, tworząc nas, i gra nami, wyrażając w nas siebie.”
Czytadło - awatar Czytadło
ocenił na83 miesiące temu
Historie dotyku Karol Gromek
Historie dotyku
Karol Gromek Marcelina Obarska
Dotyk, jeden z pięciu zmysłów, choć wydaje się, że całkiem niesłusznie, najmniej doceniany. A przecież dotyk to zarówno czułość, jak i ból, dobrostan emocjonalny i męka, on nie zawodzi, gdy zabraknie innych zmysłów – zastąpi je. Jak bowiem pisze Herbert: „(…) wtedy przychodzi pewny dotyk rzeczom przywraca nieruchomość nad kłamstwo uszu oczu zamęt dziesięciu palców rośnie tama nieufność twarda i niewierna układa palce w ranie świata i od pozoru rzecz oddziela o najprawdziwszy ty jedynie potrafisz wypowiedzieć miłość ty jeden możesz mnie pocieszyć bośmy oboje głusi ślepi - na skraju prawdy rośnie dotyk” Monografia dotyku – chyba tak można by nazwać tę nietypową publikację, choć są tutaj odniesienia merytoryczne, jak i osobiste, sentymentalne, a nawet bardzo intymne, autorów. To krótkie fragmenty poświęcone, jeśli nie wszystkim, to doprawdy wielu aspektom dotykania, tym dosłownym i tym symbolicznym. I, wbrew przewidywaniom, ta lektura zasysa. Tropy, jakimi autorzy podążają, nie zawsze dadzą się przewidzieć, a my przecież lubimy być zaskakiwani. Różne rodzaje dotknięć omówione na 702 sposoby, to może oszołomić i onieśmielić. Można wędrować po tekście po kolei, ruchem skoczka szachowego, na chybił trafił i jak tam jeszcze przyjdzie nam do głowy, bowiem kolejność nie ma tu znaczenia. Można wybierać wedle upodobania, fragmenty bardziej poetyckie, albo te trzymające się żelaznych faktów, bliższe słownikowym, poznawcze lub sentymentalne, dowcipne, rzewne, pieprzne i obiektywnie rzeczowe. Wybór zaiste ogromny. Dotyk człowieka przez człowieka, ten upragniony, oczekiwany i ten odczuwany jako nieuprawnione wkroczenie w naszą prywatną przestrzeń, niemiły. Ale też mrówka wędrująca po ciele, której się niemal nie czuje, lub smagnięcie mroźnego wiatru. Może być wzrok, który w danej chwili jest dotykiem, bo przecież „dotykam nie tylko rękoma”. Niektóre wpisy to zaledwie jedno zdanie, inne – może nawet pół strony. Każdy inny. Dotyku za dużo? Za mało? Czemu jedni go lubią, podczas gdy inni ani trochę? Zimny dotyk stetoskopu i ciepły dotyk dłoni, jak różne wywołują emocje… „Wyłuskać dotyki z przeszłej ciemności, układać z nich małe domki z drobnych patyczków, które – zawilgocone – już nie zajmą się ogniem.” Nad wieloma z tych historii można się zatrzymać na dłużej, rozmienić je na drobne i składać od nowa, w kolejne konfiguracje, obudowywać treścią, ubrać we własną intymność, porównać doznania, przyjąć bądź odrzucić. Osobliwa to publikacja, trudno ją określić, zbyt jest różnorodna, poszarpana, wieloznaczna. I właśnie dlatego tak ciekawa. Bo nie do przeczytania na jeden raz, ale na długo, do trzymania gdzieś obok i zaglądania, by skupić myśli, ruszyć wyobraźnię, zaskoczyć samego siebie. Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki We trzech. Dążenie, by wyjść poza

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki We trzech. Dążenie, by wyjść poza