rozwińzwiń

Dziedzic ciemności

Okładka książki Dziedzic ciemności autorstwa Daria Hodowana
Okładka książki Dziedzic ciemności autorstwa Daria Hodowana
Daria Hodowana Wydawnictwo: Wydawnictwo AlterNatywne fantasy, science fiction
146 str. 2 godz. 26 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2025-11-03
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-03
Liczba stron:
146
Czas czytania
2 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367260381
rthur Cribler, młody dziedzic tronu i Cantus obdarzony magicznymi zdolnościami, od dłuższego czasu myśli o tym, co chciałby zrobić, kiedy zostanie królem.
Zastanawia się nad daniem drugiej szansy zbrodniarzowi uwięzionemu w Szkarłatnych Górach – Lordowi Tenemurowi. Jego decyzja spotyka się jednak z niechęcią bliskich, którzy widzą w Tenemurze jedynie zagrożenie.
Arthur musi zdecydować, czy można darować przeszłość. Czy prawdziwe przeznaczenie jest już zapisane, czy jeszcze można je zmienić? Czy droga Arthura do tronu okaże się ścieżką do samozagłady, czy może do prawdziwej wielkości?
„Dziedzic Ciemności” Darii Hodowanej to opowieść o ciężarze korony, bólu dojrzewania i odwadze.
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziedzic ciemności w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dziedzic ciemności

Średnia ocen
7,9 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziedzic ciemności

avatar
300
292

Na półkach: ,

Obszerna czy cienka — jaką fantastykę wolicie? Ja zdecydowanie grubą. Nie musi mieć od razu tysiąc stron, ale takie trzysta to minimum, aby fajnie wprowadzić czytelnika w świat. Jak dla mnie „Dziedzic ciemności” był za cienki, ponieważ dobrze zapowiadająca się fabuła została okrojona, a pod koniec zapanował chaos.

O czym jest historia? O dziedzicu korony, który lada moment ma wkroczyć na tron. Arthur to młodzieniec, który szkoli się na władcę, jednak przez wszystkich zwłaszcza przez matkę traktowany jest jak dziecko. To mnie denerwowało, przez to bohater wydaje się nieogarnięty. Całe królestwo mówi i wspomina masakrę wywołaną przez więźnia, którego Arthur chce ułaskawić, a on nie wie nic na temat jego makabrycznych zbrodni — klasyczny rodzicielski klosz. Obserwujemy zatem wysiłki chłopaka, poznajemy jego marzenia, przyjaciół i koszmary, a wszystko to powiązane jest z osadzonym w odludnym więzieniu Lordem Tenemurem.

Pierwsze rozdziały wróżyły fajną lekturę, jednak z kolejnymi było słabiej. Zbudowany przez autorkę świat z braku przestrzeni nie zdążył się w pełni rozwinąć. Jak na tak krótką opowieść było tam za dużo postaci, ras i wydarzeń. Przeskakiwanie z wątku na wątek, nagła zmiana sytuacji i scenerii wprowadzały zamęt. Końcowe rozdziały były dla mnie dużym wyzwaniem, czytałam je po dwa razy, bo ciężko było mi coś zrozumieć. Zwłaszcza rozdział z Chloe, która mówi o bracie, później o drugim bracie, a na końcu o kuzynie. Bracia ok, ale o jakiego kuzyna jej chodzi? Połapanie się w połączeniach i więzach rodzinnych po finale robi się naprawdę dużym wyzwaniem.

Książka, choć cienka zajęła mi kilka dni. Czytało mi się ją ciężko, momentami przypominała mi pozycje z gatunku ASMR oraz poezję (rozdziały z Lilly i sny). Duży problem miałam też z pierwszoosobową narracją głównego bohatera, ponieważ była uczniacka. Arthur to dzieciak, który ma dobre intencje, lecz jest po prostu naiwny i momentami drażniący.

Ta książka ma potencjał. Gdyby ją rozwinąć, uporządkować, a przede wszystkim dodać więcej stron, to byłaby to fajna historia fantasy. W tej formie książka średnio mi podeszła.

Moja ocena: 6/10.

Współpraca barterowa/reklamowa z @wydawnictwoalternatywne

Obszerna czy cienka — jaką fantastykę wolicie? Ja zdecydowanie grubą. Nie musi mieć od razu tysiąc stron, ale takie trzysta to minimum, aby fajnie wprowadzić czytelnika w świat. Jak dla mnie „Dziedzic ciemności” był za cienki, ponieważ dobrze zapowiadająca się fabuła została okrojona, a pod koniec zapanował chaos.

O czym jest historia? O dziedzicu korony, który lada...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
334
178

Na półkach:

To była intensywna lektura na niespełna 150 stronach. Autorka szybko wprowadza czytelnika w rozbudowany świat pełen różnych ras, politycznych zależności, dworskiej etykiety oraz tajemnicy, która stopniowo wychodzi na pierwszy plan. Tempo od początku jest bardzo szybkie i właściwie nie zwalnia aż do końca.

Fabuła skupia się na młodym bohaterze stojącym u progu przejęcia władzy. Chłopak coraz częściej zastanawia się, jakim królem chce być i jakie decyzje powinien podejmować. Jedną z nich jest pomysł dania drugiej szansy więzionemu Lordowi Tenemurowi. Ta decyzja budzi sprzeciw otoczenia i staje się punktem wyjścia do rozważań o moralności, odpowiedzialności i konsekwencjach wyborów.

Narracja w tej historii pędzi naprzód. Dodatkowo, zastosowane przeskoki w czasie potęgują wrażenie pośpiechu. W książce pojawia się wiele interesujących wątków, takich jak konflikt pokoleń, magiczne próby dojrzewania czy napięcia między rasami, jednak większość z nich pozostaje jedynie pospiesznie zarysowana.

Rozdziały są krótkie i poświęcone różnym bohaterom, co sprawia, że książkę czyta się szybko, ale można się pogubić, o kim właściwie jest mowa. Jednocześnie całość pozostawia lekki niedosyt. Zabrakło mi tu głębszych emocji, bardziej wyrazistych postaci oraz pełniejszego obrazu świata przedstawionego.

Choć potencjał tej historii jest duży, mam wrażenie, że to dopiero wstęp do większej całości i książka sporo traci na takim rozbiciu. Jeśli autorka zdecyduje się na kontynuację, z chęcią wrócę do tego świata w nadziei na jego rozwinięcie. Bo pierwszy tom to zdecydowanie za mało, by poznać tę historię.

To była intensywna lektura na niespełna 150 stronach. Autorka szybko wprowadza czytelnika w rozbudowany świat pełen różnych ras, politycznych zależności, dworskiej etykiety oraz tajemnicy, która stopniowo wychodzi na pierwszy plan. Tempo od początku jest bardzo szybkie i właściwie nie zwalnia aż do końca.

Fabuła skupia się na młodym bohaterze stojącym u progu przejęcia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1103
743

Na półkach:

W powieści Darii Hodowanej ,,Dziedzic ciemności''.
Arthur Cribler jest spodziewanym następcą tronu, mężczyzna snuje więc plany, co do swojej przyszłości. Rozważa wiele kwestii, w tym uwolnienie zbrodniarza Lorda Tenemura.

Czy każdy zasługuje na drugą szansę? Za swoje przewinienia Lord został uwięziony w Szkarłatnych Górach. Najbliższe otoczenie dziedzica nie akceptuje jego decyzji, dostrzegając w przestępcy realne zagrożenie dla przyszłości królestwa.

Co postanowi Arthur? Jaka będzie jego wola, czy sprzeciwi się rodzinie?

,,Dziedzic ciemności'' rozpoczyna się drobiazgowym opisem krainy, w której rozgrywa się akcja. Opowieść cechuje lapidarność, pisarka w miarę dobrze ujmuje istotę rzeczy. Fabuła oscyluje wokół tematu dorastania, samodzielności, odpowiedzialności za wybory i moralności. Rozdziały są krótkie, poświęcone z osobna każdemu z bohaterów. Całość jednak pozostawia pewien niedosyt.

,,Takie zamieszanie z powodu zwykłych urodzin. Czasem wolałbym spędzić je normalnie. Bez tego całego przepychu. Obserwowałem to wszystko z wysokiego położenia. Jakbym sprawował nad tym władzę. Może ucieknę''.

Przyszły władca wyraża wątpliwości w sprawie skazanego:
,,Podobno tamte czasy były zbyt traumatyczne i każde wspomnienie bolało, jakby żywcem palono. Zdaniem niektórych nawet bardziej. Dla mnie przeszłość nie miała aż takiej wagi. Z tego samego powodu nie miało znaczenia to, jak na niesprawiedliwą karę został skazany Tenemur. Nie chciałem, by za czasów sprawowania mojej władzy ludzi to spotykało. W końcu powinniśmy być bardziej cywilizowani niż ci z Ziemi''.

Kim jest zatem nieodgadniony Lord Tenemur, że tak wielu się go lęka? Nikt nie zna jego prawdziwych personaliów, wiadomo jedynie, że nie zapisał się pozytywnie w przeszłości. Był srogi i okrutny, nie znał litości, wzbudzał strach w poddanych, aż nastąpił jego kres. Arthur jest zdecydowanie zbyt młody, aby pamiętać tamte mroczne czasy.


Moja ostateczna ocena: historia w niektórych momentach bywa nierówna, dynamika zamiera i robi się zwyczajnie nudno.

Współpraca recenzencka z Wydawnictwem AlterNatywnym.

---------------------------------------------------------------------------------------------

Autor: Daria Hodowana

Tytuł: Dziedzic ciemności

Gatunek: science fiction

Okładka: miękka

Wydawnictwo: AlterNatywne

Suma stron: 146

W powieści Darii Hodowanej ,,Dziedzic ciemności''.
Arthur Cribler jest spodziewanym następcą tronu, mężczyzna snuje więc plany, co do swojej przyszłości. Rozważa wiele kwestii, w tym uwolnienie zbrodniarza Lorda Tenemura.

Czy każdy zasługuje na drugą szansę? Za swoje przewinienia Lord został uwięziony w Szkarłatnych Górach. Najbliższe otoczenie dziedzica nie akceptuje jego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

47 użytkowników ma tytuł Dziedzic ciemności na półkach głównych
  • 35
  • 11
  • 1
7 użytkowników ma tytuł Dziedzic ciemności na półkach dodatkowych
  • 5
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W ogniu nadziei Łukasz Leszczyszyn
W ogniu nadziei
Łukasz Leszczyszyn
„W ogniu nadziei" Łukasza Leszczyszyna, to powieść young adult z elementami fantasy i science fiction. To jedna z tych młodzieżówek, którą udowadniają, że nie trzeba setek stron, żeby stworzyć wciągającą i emocjonalną historię. Książka liczy zaledwie 169 stron, co czyni ją idealną lekturą na jeden do dwóch wieczorów. Głównym bohaterem jest 16-letni Leon, który po tragicznej śmierci rodziców w pożarze, trafia do rodziny zastępczej. Tęskni za dawnym, spokojnym życiem i ciężko mu się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Dodatkowo co noc dręczą go koszmary, a codzienność w nowej szkole nie należy do łatwych. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy ulubiona polonistka choruje, a w jej zastępstwie zostaje przyjęty pan Krawiecki. Leon od pierwszej chwili wyczuwa, że coś z nowym nauczycielem nie jest tak jak powinno, a pierwsza ich konfrontacja otwiera puszkę Pandory. Od tej chwili świat młodego człowieka wywraca się do góry nogami. Z ogromnym wsparciem swoich wiernych przyjaciół Leon zaczyna łączyć fakty: zachowanie belfra, nocne koszmary, tajemnicza legenda o Oku Mocy. Tutaj historia gna do przodu pozostawiając pył i kurz. Książka jest niesamowicie dynamiczna. Autor w żadnym wypadku nie pozwala na przestoje. Od pierwszych stron buduje napięcie, które nie odpuszcza do ostatniej strony. Akcja jest wartka, a tempo błyskawiczne, co uznaję za największy plus w historiil. ogromnym plusem są również krótkie rozdziały, pościgi, zagadki i momenty, w których stawka rośnie z każdą stroną. Dla młodzieży to idealna dawka adrenaliny, dla dorosłego czytelnika – przyjemna, lekka rozrywka z głębszym podtekstem. Jest tu motyw „wybrańca”, tajemnicy z przeszłości, legendy o wielkiej mocy i konfrontacji z siłami, które przekraczają ludzkie zrozumowanie. Ogromnym atutem są również reakcje między bohaterami. Przyjaźń jest tutaj przekazana jako prawdziwa siła, lojalność i wsparcie. Przyjaciele nie są jednowymiarowi, a każdy ma swój indywidualny charakter i rolę w grupie. Na uznanie zasługuje również połączenie realizmu z fantastyką. Elementy te w odpowiednim zbalansowaniu umiejętnie przeplatają się i doskonale współgrają. W mojej opinii balans ten to swoisty klucz do tego by czytelnik uwierzył w przedstawiony świat i zżył się bohaterami. Pragnę się skupić jeszcze na tytule. Ogień jako trauma, oczyszczenie. Autor nie traktuje traum i przykrych doświadczeń głównego bohatera jako tła, tylko jako ważny element konstrukcji osobowości. W opiniach czytam, że akcja bywa zbyt szybka, o wydarzenia pędzą nie pozostawiając czasu na refleksję. W mojej opinii to nie wada, a wręcz przeciwnie. Akcja nie męczy, brak zbędnych opisów to doskonały zabieg by nie odrywać uwagi czytelnika od wartkiej akcji. Jednym słowem nie ma tutaj czasu na nudę. Podsumowując "W ogniu nadziei" to solidny kawał dobrej literatury. Taka solidna młodzieżówka z ambicjami. Pan Łukasz, umiejętnie łączy emocje z akcją, budując historię, która pulsuje niepokojem, owiewa tajemnicą i ogrzewa żarem emocji. Więc jeśli szukasz książki na dwa wieczory, która poprawi humor i da nadzieję to sięgaj bez wahania. Ja nie żałuję, Ty z pewnością też nie będziesz😊 Dodam tylko że historia z potencjałem na kontuacje , na którą, nie ukrywam czekam z niecierpliwością.
frycekczyta842 - awatar frycekczyta842
ocenił na724 dni temu
Engramy Aleksandra Pokarowska
Engramy
Aleksandra Pokarowska
Jeśli miałabym polecić Ci jedną książkę, która nie tyle opowiada historię, co zostawia po sobie ślad w głowie - coś na kształt cichego, ale upartego pytania - to „Engramy” autorstwa Aleksandry Pokarowskiej jest dobrym wyborem. To nie jest science fiction, które uderza rozmachem, efektami czy dynamiczną akcją. Wręcz przeciwnie - to historia, która rozwija się spokojnie, niemal niepostrzeżenie, ale właśnie dzięki temu zaczyna działać głębiej. Pokarowska zabiera nas do Polski niedalekiej przyszłości, kraju po globalnym kryzysie, gdzie podziały społeczne przestają być abstrakcją, a stają się codziennością. To świat, który nie wygląda jak ruinę po apokalipsie. Jest uporządkowany, nowoczesny, technologicznie zaawansowany - i właśnie przez to niepokojący. Bo tutaj wszystko działa. Tylko niekoniecznie dla wszystkich… W centrum tej rzeczywistości stoi Adriana. Dziewczyna z uprzywilejowanego środowiska, która teoretycznie powinna mieć łatwiejszy start niż inni. A jednak jej historia bardzo szybko pokazuje, że status społeczny nie chroni przed stratą, traumą i pytaniami, na które nie ma prostych odpowiedzi. Śmierć bliskich, trudne dzieciństwo i doświadczenie eksperymentalnego wszczepu, który miał pomóc, a niemal ją zniszczył - to wszystko sprawia, że jej droga nie jest opowieścią o sile w klasycznym sensie, lecz o próbie poskładania siebie na nowo. Najbardziej fascynujące w tej książce jest to, jak autorka traktuje technologię. Nie znajdziesz tu prostych ocen ani oczywistych ostrzeżeń. Implanty, ingerencja w pamięć, rozwój medycyny - wszystko to brzmi jak obietnica lepszego życia. Dłuższego, zdrowszego, bardziej świadomego. Ale im dalej wchodzisz w tę historię, tym wyraźniej widzisz, że każda taka obietnica ma swoją cenę. I że granica między pomocą a kontrolą jest znacznie cieńsza, niż chcielibyśmy wierzyć. To książka, która nie krzyczy. Nie próbuje Cię szokować na siłę. Zamiast tego buduje napięcie poprzez konsekwencje. Poprzez pytania, które pojawiają się gdzieś między jednym rozdziałem a drugim. Czy nadal jesteś sobą, jeśli ktoś może ingerować w Twoją pamięć? Czy technologia naprawdę daje wolność, czy tylko nowe, bardziej subtelne formy kontroli? I wreszcie - kto decyduje o tym, gdzie leży granica? Styl Pokarowskiej idealnie pasuje do tej historii. Jest oszczędny, konkretny, pozbawiony zbędnych ozdobników. Dzięki temu nie gubisz się w świecie przedstawionym, a jednocześnie masz przestrzeń, żeby samemu poczuć ciężar tej opowieści. Emocje nie są tu podane wprost - raczej przebijają się spod powierzchni, czasem cicho, czasem niespodziewanie mocno. „Engramy” jest książką krótką objętościowo, ale zaskakująco gęstą w treści. Nie czyta się jej dla samej fabuły. Czyta się ją dla tego uczucia, które zostaje po zamknięciu ostatniej strony. Dla tej myśli, że to wszystko - choć jeszcze nie do końca realne - wcale nie jest tak odległe, jak mogłoby się wydawać. Jeśli szukasz historii, która coś w Tobie poruszy, zmusi do refleksji i zostanie na dłużej niż tylko na czas czytania, to naprawdę warto dać jej szansę.
booksofsunny - awatar booksofsunny
ocenił na825 dni temu
Ostatni eon Daria Czyszkowska
Ostatni eon
Daria Czyszkowska
Postanowiłam zapoznać się z twórczością autorki, chociaż nie ukrywam, że fantasy czy sci-fi to domena przede wszystkim mężczyzn. Czasem autorki jednak piszą nawet lepiej. Tutaj już sam opis tej pozycji mnie zaintrygował - zaczęłam się zastanawiać czy będzie to bardziej fantasy czy też może sci-fi. Po przeczytaniu nie umiem się zdecydować, bo to całkiem inna forma od takich tradycyjnych. Mamy tu świat opisany jakby to było fantasy - są bogowie, strażnicy, ale z drugiej strony jest to świat przyszłości po katastofie atomowej, gdy radioaktywność już spadła. Nie mamy techniki jaką znamy, ludzkość cofnęła się i to bardzo - także pod kątem wiary. Miejsce w którym zaczyna się nasza podróż to Ameryka Środkowa - wskazują na to rośliny, zwierzęta, potrawy, ale w samym tekście też jest o tym kilkukrotnie info. Podróż kończymy na Europie przyszłości. Tu od razu może napiszę, że sama końcówka mnie rozczarowała i “dokończenie” przepowiedni. Bohater - Melchior - co do niego mam mieszane bardzo uczucia. Z jednej strony chciało by się go lubić, z drugiej trochę ciężko, bo nie jest to mocna postać męska - taki trochę “boroczek”, któego los pcha by wypełnił przepowiednie. Czasem mam wrażenie, że nie ma własnego zdania. Sara za to jest jego przeciwieństwem - to akurat silna postać, jednak nie towarzyszy nam do końca. Zostaje zmieniona przez inną silną postać kobiecą - Amaię. Sarę bardzo p[olubiłam mimo tego jak sie zachowywała ;) Warto tu dodać, że w chwili rozpoczęcia akcji Sama ma zaledwie 16 lat, a Melchior jest niewiele starszy (pary mogą mieć maksymalną różnicę wieku 3 lat). Bohaterowie - także ci poboczni - są bardzo zróżnicowani, potrafią kochać, tęsknić i zdradzać co dodaje im wiarygodności. Nim przejdę do oceny świata może krótko opiszę jak spodobała mi się akcja. Początek był bardzo powolny, jeszcze nie znałam uniwersum, akcja wydawała się toczyć i żyć włąsnym życiem - tak jak w ksiażkach obyczajowych. Jednak czym dalej tym było lepiej. Dostała przyspieszenia i nie można się było od niej oderwać w sumie przez 2/3 ksiażki czyli do przeprawy przez ocean, bo wtedy bardzo spowolniła. Ta część mnie bardzo wynudziłą, zwłaszcza “rozmowy” Melchiora ze strażniczką. Za bardzo to było jak dla mnie refleksyjne, tego w ksiażkach unikam. Na koniec ponownie przyspiesza, ale to już nie to samo, to spowolnienie ją jakby “zabiło”. Świat wykreowany przez autorkę - tu znowu mam mieszane uczucia, bo o ile Europa mi nie przypadła do gustu, chociaż też jest ciekawa, to sama Ameryka Środkowa to dla mnie sztos - nie ukrywam, że chciałąbym by cała akcja toczyła się tam i jeszcze bardziej ten świat został rozwinięty, bo ma niesamowity potencjał. Oczarowało mnie poznawanie świata mieszkańców miast i wiernych wokół. Fajnie, że autorka opowiedziała jak do tego doszło - jak powstał kult Świętej Łucji. Sama Łucja - która się rodzi i w jednym momencie jest ich nawet kilka w różnym wieku (babcia, matka i córka). Wierni - jako osoby niedoskonałe - nie mogą dotykać czy mówić nawet do mieszkańców miast. Ci znowu są idealni genetycznie - pary dobierają kapłani (którzy swój urząd piastują zresztą dziedzicznie). A dobierają ich jak mają zaledwie dziesięc lat. Gdy taka rapa nie ma dzieci to zostają im partnerzy wymienieni. Jeśli ktoś nie ma dzieci mimo dwóch zwiążków, zostaje uznany za bezpłodnego i musi zamieszkać poza murami, gdzie nie ma już tak bezpiecznie, bo wokół czją się poganie (w dalszej części ksiażki zresztą poznajemy świat pogan, który nie jest takim jakim przedstawiają go kapłani). Ciekawey jest też pomysł wymiany genów - czyli podróż młodych i płodnych do innych miast, by się osiedlić. Z ksiażki możemy wywnioskować, że orszak pojawia się co kilkanaście lat. NJa podstawie relacji Sara-Melchior możemy poznać jak wyglądają “małżeństwa” w miastach, jak sie do siebie odnoszą, czy są w stanie wykrzesać z siebie miłość. Wśród wiernych już nie ma tego problemu, chociaż tam zwykle rodziny dobierają młodych. Jeszcze inaczej jest wśród plemion spoza miast - ci maja dowolność wyboru, ale widzimy na podstawie jednego miejsca czym skutkują związki osób blisko spokrewnionych, bo takie osady są praktycznie odcięte od świata przez pokolenia. Europa za to i śniegi, ułomności - tu już nie do końca mi to wyszło wiarygodnie jednak. Poza tym co powyżej opisałam w głowie zosta ło mi kilka ciekawych motywów np. wielka wojna przed wiekami, w której zginęli bogowie, została istota istnienia, która teraz zabija strażników. Motyw wizji i przeznaczenia - który pcha Melchora aż za ocean, po to by w sumie na koniec rozczarować. Ciekawostką dla mnei była też mimochodem rzucona informacja, że Izar ubrał skrzydła i zabawił się z ludzką kobietą, a potem ją przekonał, że nadal jest nietknięta, dziecko to wynik działania ducha (czy nie przypomina Wam to czegoś? :) ). Gdzieś tam pozostały też wątki, które można było pociągnąć i rozbudować pozycję, bo ma ona ogromny potencjał - chętnie bym jeszcze poczytała o tym uniwersum. Może losy Sary? Książka zrobiła na mnie dobre wrażenie mimo słabszego początku i końca, chętnie polecę ją osobom, które lubią miksy gatunkowe. Czekam zatem na kolejne pozycje autorki, bo liczę, że takie będą.
Alyaa - awatar Alyaa
oceniła na810 dni temu
Kiedy rodzą się skrzydła Ishilia Ver
Kiedy rodzą się skrzydła
Ishilia Ver
Też kiedyś śniliście o tym, że potraficie latać? Ja niejednokrotnie. W „Kiedy rodzą się skrzydła” Ishilii Ver będzie trochę o lataniu, gdyż główna bohaterka książki potrafi latać na swoich skrzydłach. I nie, nie jest wróżką. To nie była łatwa pozycja. Początek historii to istny chaos, ponieważ autorka wrzuca nas w dziwny świat bez jakiegokolwiek wprowadzenia. Długo nie mogłam odnaleźć się w tym wszystkim, dopiero gdzieś w połowie przyzwyczaiłam się do tej dziwności i zaczęłam ogarniać świat oraz samą Rozproszoną. W tym świecie nie ma imion, postacie określane są przymiotnikami. Ludzie nie mogą mieszkać razem, muszą żyć samotnie, tylko w klubach Grasi pozwalają im na swobodny kontakt z innym człowiekiem. Kim są Grasi? To obcy, którzy kontrolują ludzkość poprzez kolkwicję, czyli taką à la kopułę na niebie. Pomysł na świat oraz sama fabuła nie są złe, nie podobało mi się jedynie to, w jaki sposób to przedstawiono. W pewnym momencie myślałam, że nie skończę tej książki. Bałagan, technologiczne słownictwo oraz brak rozdziałów i wstępnych wyjaśnień skutecznie mnie do tego zachęcały. Jednak nie poddałam się, nawet gdy moje oczy ujrzały zdrobnienia. Języczek, pępuszek, brzuszek — przecież to brzmi głupio. Dla mnie zdrobnienia w scenach romantycznych są okropne. Myślę, że książka mogłaby mieć taki sam tytuł, jak imię głównej bohaterki, gdyż akcja z początku jest bardzo rozbiegana. Dopiero od wypadku po przebudzeniu Sferycznego zaczęłam wciągać się w opowieść, tak że pod koniec chciałam szybko poznać zakończenie. Chciałam wiedzieć, jak skończy się historia głównej bohaterki, którą brałam za mocno pokręconą i Motyla. Historia tych dwojga wciąga i intryguje, dlatego uważam, że najlepszym elementem książki. On i ona w śnie i w rzeczywistości wyszli naprawdę bardzo ciekawie. Dawno żaden tytuł nie wzbudził we mnie takiej sprzeczności. Niby jest fajnie, ale nie do końca. „Kiedy rodzą się skrzydła” to niecodzienna, z początku zagmatwana opowieść, która pod koniec sprawia, że myślisz „jednak nie było tak źle”. Przeczytajcie i oceńcie sami. Moja ocena: 6/10. Współpraca reklamowa z @wydawnictwoalternatywne
Stos_książek - awatar Stos_książek
ocenił na68 dni temu
Czarownica z Gór Olbrzymich Anna Kruczkowska
Czarownica z Gór Olbrzymich
Anna Kruczkowska
Tytuł: Czarownica z gór olbrzymich Autor: Anna Kruczkowska Wydawnictwo: Nie powiem ,,...Nie widziała ich, ale wiedziała, że nadchodzą. Czuła ich strach i determinację. Byli intruzami, za którymi nie przepadała. Jeszcze nie była pewna intencji obcych, ale ich pojawienie się zwiastowało zazwyczaj kłopoty albo przynajmniej zmiany, a ona lubiła swoją obecną spokojną, nawet dostatnią, egzystencję z dala od głównego nurtu życia. Tu, w górach, problemy wielkiego świata docierały z opóźnieniem lub całkiem omijały niewielką wieś..." Ona: Doświadczona czarownica, która budzi respekt w okolicznych wioskach On: Laborant, który wciąż szuka nowych leków i metod leczenia. Johan, wraz z przyjacielem, sprowadził się do Gierczyna w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Kiedy się dowiaduje, że niedaleko w górach mieszka Czarownica, która zna się na ziołach jak nikt inny, postanawia ją odwiedzić i poprosić o pomoc w lokalizacji roślin potrzebnych do wytwarzania lekarstw. Tylko... Czy Ulfa zgodzi się pomóc młodemu mężczyźnie? Wszak to konkurencja! Jak zareaguje zielarz na widok wiedźmy? Przecież wszyscy mówili o niej, jak o staruszce! Czy kobieta dopuści do siebie mężczyznę, mimo okropnych wizj, które ją nawiedzają? Książka stron ma niewiele, ale za to dużo do opowiedzenia. To historia o zawiści, uprzedzeniach i strachu przed nieznanym. O ludziach którzy osadzają innych na podstawie plotek i niedomówień, co potrafi doprowadzić do tragedii!!! A to wszystko wśród malowniczych Gór Olbrzymich obecnie Karkonoszy i Gór Izerskich ❤️ w otoczeniu magi i pięknej przyrody ⛰️
Karolina - awatar Karolina
oceniła na74 dni temu
Teatr wojny Mikołaj Wojciechowski
Teatr wojny
Mikołaj Wojciechowski
Taerg, syn barona Dominika van der Heel­ta, od najmłodszych lat doświadcza okrucieństwa i rozpaczy. Jego świat daleki jest od beztroski, a brutalna rzeczywistość szybko zmusza go do dorastania. Mimo przeciwności losu w chłopcu drzemie jednak niezwykły potencjał. Przechodzi wymagające szkolenie, hartuje charakter i ciało, aż w końcu staje się na tyle silny, że przyciąga uwagę samego królewskiego dworu. Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia wobec tej książki. Są momenty, w których wciągałam się bez reszty — akcja przyspieszała, działo się dużo i naprawdę trudno było się oderwać. Z drugiej strony trafiały się fragmenty wyraźnie wolniejsze, wręcz nużące, kiedy miałam ochotę, żeby historia po prostu szybciej poszła do przodu. Całość nie jest zła, ale osobiście zabrakło mi większej dawki akcji. Niektóre opisy, moim zdaniem, są zbędne i mogłyby zostać skrócone bez szkody dla fabuły. Bohaterowie wypadają całkiem solidnie. Sam Taerg kilkukrotnie naprawdę mi zaimponował — jego wola walki, upór w dążeniu do celu i determinacja sprawiają, że łatwo mu kibicować. To postać, która potrafi wzbudzić sympatię, nawet jeśli nie zawsze wszystko idzie po jego myśli. Zakończenie uważam za ciekawe i wyraźnie sugerujące kontynuację. Widać, że to dopiero początek większej historii, a akcja zaczyna się naprawdę rozkręcać. Sięgnę po kolejny tom głównie z ciekawości — chcę sprawdzić, w jakim kierunku autor rozwinie losy bohaterów i czy tempo wydarzeń nabierze rozpędu.
myszaczyta - awatar myszaczyta
oceniła na63 miesiące temu
Łzy niewiernego Iza Ryżek
Łzy niewiernego
Iza Ryżek
„Łzy Niewiernego” Izy Ryżek to dystopijna historia o powinności, o służbie wojskowej, o ukrywaniu swoich emocji i człowieczeństwa pod maską „obojętności”, gdzie każdy ma swoją rolę do odegrania. Czy życie rzeczywiście jest służbą czy warto walczyć o przyjaciół, rodzinę, lepszą przyszłość? „Umieramy słabi, by odrodzić się silniejsi”. Jest to opowieść o państwie pod silnym nadzorem, o kontroli przepływu informacji oraz o służbie. Całość ukazana jest z perspektywy wielu bohaterów, w tym 172, która nie pamięta swojej przeszłości oraz Varrena, który szybko awansuje i staje się jedną z ważniejszych osób w hierarchii. Jest też Nair, medyk, inteligentny, z ujawniającą się w chwilach słabości desperacją, który wplątał większość oficerów w tę intrygę, który dopiero uczy się odczuwać emocje, ufać reszcie. Innymi ważnymi bohaterami są oficer Kairn z pękniętą maską i jego siostra Aurora, którą przemycił poza mury Akademii, która się ukrywa, jest osłabiona. Jest też zawzięty 168, Livia czy Eremtair, którego na razie mało mogliśmy poznać. „-Skup się. Nie myśl o samym ogniu. Sięgnij po swoje światło, nadaj mu kształt – instruował Kairn. – Nie polegaj na niskich emocjach. Niech aura podda się twej woli.” Zabrakło mi trochę rozbudowania świata, ustroju, 'konfliktu', wiary w Sigmę oraz głębszego wyjaśnienia działania serca/kryształu, który jest wszczepiany do otrzymania mocy, aury. Czytelnik od razu zostaje wrzucony w wir akcji, w działalność Akademii wojskowej, we wczesne zbiórki, ćwiczenia, w tym te we władaniu żywiołami i leczeniu, ostrą dyscyplinę wraz z 172/Averyn. Mimo to, ten przekrój bohaterów, ich ambicji, lęków, słabości, przemycane trudne wątki przez autorkę są bardzo ciekawe, wciągające. Polubiłam drobne interakcje między Varrenem a Aurorą, zawiły umysł Naira, dobro Eremtaira, którego chciałabym poznać bardziej. Zakończenie pozostawia w niepewności, z kolejnymi pytaniami, niepokojem o bohaterów, o przyszłość. „Życie jest służbą.” „-Koniec końców, gdy ściągamy maski, obaj tkwimy w tym samym po uszy, nie?” [Współpraca recenzencka z autorką]
Mada_Rita - awatar Mada_Rita
oceniła na81 miesiąc temu
Płachytka Anna Musiałowicz
Płachytka
Anna Musiałowicz
„Płachytka” jawi się jako powieść, która bardzo świadomie wybiera drogę nieoczywistą. Zamiast iść w stronę widowiskowej, hałaśliwej grozy, Anna Musiałowicz buduje historię bardziej duszną niż efektowną — opowieść, w której lęk nie wyskakuje z ciemności z krzykiem, lecz sączy się powoli w codzienność. Recenzje zgodnie podkreślają, że napięcie narasta tu stopniowo, niemal niezauważalnie, aż zaczyna działać z pełną mocą przez strach o bliskich, chorobę i poczucie bezradności. Największą siłą tej książki wydaje się klimat. To nie jest słowiańskość potraktowana jak modna dekoracja, ale element wpisany w sam rdzeń opowieści. Punkt wyjścia — dawne wierzenie, według którego pojawienie się płachytki zwiastuje zarazę i śmierć — zostaje wykorzystany nie jako muzealna ciekawostka, lecz jako żywy, niepokojący motyw, który przenika współczesność. W recenzjach wyraźnie wybrzmiewa, że Musiałowicz wykorzystuje folklor po to, by nadać kształt lękowi przed tym, co niewytłumaczalne: chorobą, stratą, powrotem wypartej przeszłości. Istotnym atutem powieści jest także sposób połączenia grozy z warstwą obyczajową. Z internetowych opinii wynika, że „Płachytka” nie opiera się wyłącznie na nadprzyrodzonym zagrożeniu, lecz równie mocno pracuje relacjami rodzinnymi, emocjonalnym napięciem i zwyczajnością życia, do którego stopniowo wkrada się coś złego. To sprawia, że książka nie funkcjonuje jedynie jako horror z demonologicznym motywem, ale jako opowieść o osaczeniu, bezradności i pękaniu codziennego porządku. Recenzenci często zwracają też uwagę na styl autorki. Musiałowicz pisze lekko i przystępnie, a właśnie dzięki temu cięższe elementy działają skuteczniej. Historia płynie gładko, mimo że nie opiera się na nieustannej akcji. To proza, która bardziej hipnotyzuje niż atakuje. Nawet opinie wskazujące na spokojniejsze tempo zaznaczają jednocześnie, że w tej powolności jest coś przyciągającego — coś, co nie pozwala łatwo odłożyć książki. Nie oznacza to jednak, że „Płachytka” będzie książką dla każdego czytelnika grozy. Z dostępnych recenzji wynika jasno, że osoby oczekujące szybkiego tempa, intensywnych zwrotów akcji i mocno ekspresyjnego horroru mogą poczuć się zaskoczone. Ta powieść wybiera inną drogę: zamiast brutalnego naporu proponuje powolne zagęszczanie atmosfery. Dla jednych będzie to jej największy walor, dla innych — element wymagający większej cierpliwości. Na podstawie internetowego odbioru można więc powiedzieć, że „Płachytka” jest powieścią grozy o wyraźnie psychologicznym i obyczajowym zacięciu, mocno osadzoną w słowiańskim imaginarium, ale unikającą folklorystycznej powierzchowności. Jej siła nie polega na epatowaniu makabrą, lecz na cierpliwym budowaniu niepokoju, który z czasem staje się bardzo realny. To książka bardziej o cieniu choroby, śmierci i powracającej przeszłości niż o samym demonie. Werdykt: „Płachytka” prezentuje się jako dojrzała, klimatyczna i konsekwentnie poprowadzona słowiańska powieść grozy, która najmocniej działa tam, gdzie horror styka się z codziennością. Dla czytelników ceniących duszną atmosferę, folklor wpisany w emocje i grozę pełzającą zamiast krzyczącej będzie to propozycja zdecydowanie warta uwagi. Ocena: 9/10
Walter Kovacs - awatar Walter Kovacs
ocenił na92 dni temu
Komnata czasu Elżbieta Hossa-Lenglain
Komnata czasu
Elżbieta Hossa-Lenglain
Co jeśli każdy przedmiot, który trafia w Twoje ręce, prowadzi Cię do prawdy, na którą nie jesteś gotowa? "Nie chciała wracać, ale bała się zostać. Wybór był iluzją, nawet jeśli to ona trzymała klucz." "– Po­wiedz mi, dziec­ko czasu – wy­szep­ta­ła – czy je­steś go­to­wa spoj­rzeć nie tylko na to, kim je­steś, ale kim mo­głaś być i kim jesz­cze mo­żesz się stać?" "Komnata czasu" to historia, która wciągnęła mnie w świat pełen zagadek, symboli i ukrytych znaczeń. To nie jest zwykła opowieść! To literacka układanka, w której każdy element ma znaczenie, a rozwiązanie pojawia się dopiero wtedy, gdy połączymy wszystkie fragmenty. Fabuła prowadzi nas przez tajemniczy kalendarz adwentowy, który zamiast słodyczy skrywa przedmioty z pozoru zwyczajne, lecz w rzeczywistości będące kluczami do przeszłości i odpowiedzi na pytania, których bohaterka być może wcale nie chciała zadawać. Ale jedno pytanie wciąż tkwi w głowie Emilii - czy to możliwe, żeby człowiek mógł tak po prostu nie pasować do swojej epoki? Bo nasza bohaterka w głębi duszy czuła, że nie należy do tego czasu, że powinna być gdzie indziej, w innej epoce. Każdy przedmiot w kalendarzu ma znaczenie. Klucz otwiera pierwsze drzwi do nieznanego, lew symbolizuje siłę i odwagę, wachlarz skrywa niedopowiedziane sekrety, a as pik zapowiada, że gra, w której uczestniczymy, nie będzie należała do łatwych. Z każdym kolejnym dniem napięcie rośnie - brosza z wilkiem budzi pierwotne instynkty, bilet kolejowy sugeruje podróż nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie, pierścień z feniksem niesie obietnicę odrodzenia, a lusterko zmusza do konfrontacji z samą sobą. Notatnik i pióro pozwalają uchwycić to, co ulotne, kartka niesie wiadomość, której nie da się zignorować, ona zmienia wiele, maska ukrywa więcej, niż pokazuje, a drzwi... drzwi są granicą między tym, co znane, a tym, co może zmienić wszystko. Bardzo ciekawie poprowadzony jest również motyw czasu i podróży w czasie przez Emilię. To właśnie ona staje się swoistym pomostem między przeszłością a teraźniejszością, a jej doświadczenia pokazują, że czas nie jest linią, lecz siecią powiązań, w której każda decyzja ma swoje konsekwencje. Podróże Emilii nie są jedynie fizycznym przemieszczaniem się - to raczej emocjonalne i psychologiczne zanurzenie się w wydarzenia, które wciąż mają wpływ na "tu i teraz". Autorka subtelnie pokazuje, że przeszłości nie da się wymazać, ale można ją zrozumieć, a to z kolei daje szansę na zmianę przyszłości. Ten wątek dodaje historii głębi i sprawia, że czytelnik zaczyna zadawać sobie pytania o własne wybory, przeznaczenie i to, czy rzeczywiście mamy wpływ na bieg wydarzeń. Bo może,podobnie jak Emilia, wszyscy jesteśmy tylko elementami większej układanki, w której czas odgrywa najważniejszą rolę. Autorka świetnie buduje atmosferę niepokoju i tajemnicy. Czytając czułam, że każdy detal coś znaczy, a pozornie niewinne elementy składają się na większą, momentami mroczną całość. "Komnata czasu" to historia o odkrywaniu prawdy, mierzeniu się z przeszłością i poszukiwaniu własnej tożsamości, ale też o tym, że nie każda odpowiedź przynosi ulgę, a prawda może być inna niż oczekujemy. Styl autorki jest lekki, a jednocześnie sugestywny, Ela potrafi grać emocjami czytelnika, wciągając go w sieć niedopowiedzeń i napięcia. To książka, którą czyta się z rosnącą ciekawością, próbując samodzielnie rozwiązać zagadkę, zanim nastąpi finał. To idealna propozycja dla miłośników historii z nutą tajemnicy, symboliki i psychologicznej głębi. Wciąga, intryguje i zostawia z refleksją, że czasem największe sekrety skrywają się tam, gdzie najmniej się ich spodziewamy. A jeśli nie czytaliście "Chwila, która zmienia" to koniecznie nadrabiajcie, to literatura obyczajowa, która wciąga równie mocno jak fantastyczna "Komnata czasu". Czekam niecierpliwie na kolejne książki autorki!
BlogerkaAnka - awatar BlogerkaAnka
oceniła na101 miesiąc temu
Pakt Karolina Farfos
Pakt
Karolina Farfos
„Pakt” Karoliny Farfos to powieść, która sięga po dobrze znany motyw układu z siłami nadprzyrodzonymi, próbując osadzić go w realiach młodzieńczej emocjonalności i romantycznych rozterek. Już sam punkt wyjścia – pragnienie przywrócenia do życia ukochanej osoby – niesie w sobie duży potencjał dramatyczny i obiecuje historię pełną napięcia, moralnych dylematów oraz konsekwencji nieprzemyślanych decyzji. Główna bohaterka, Nel Tomson, to dziewczyna, której życie do momentu tragedii wydaje się uporządkowane i bezpieczne. Brakuje jej jedynie odwzajemnionej miłości ze strony Ethana – przyjaciela, w którym od lat się podkochuje. Wypadek chłopaka staje się punktem zwrotnym, który uruchamia lawinę wydarzeń i prowadzi Nel do podjęcia desperackiej decyzji. Zawarcie paktu z demonem to moment, który powinien naznaczyć bohaterkę i nadać historii głębi, jednak jego konsekwencje nie zawsze wybrzmiewają z odpowiednią siłą. Postać Lucasa, demona, który pojawia się w życiu Nel, jest jednym z ciekawszych elementów powieści. Autorka próbuje odejść od stereotypowego przedstawienia tej figury, nadając mu ludzkie cechy, przeszłość i zdolność do odczuwania emocji. To właśnie w nim kryje się największy potencjał narracyjny – tajemniczość przeplata się tu z wrażliwością, a mrok z potrzebą bliskości. Niestety, relacja między nim a Nel rozwija się dość szybko, przez co trudno w pełni uwierzyć w jej intensywność. Jednym z wyzwań tej książki jest jej objętość. Niespełna dwieście stron to niewiele, by w pełni rozwinąć zarówno świat przedstawiony, jak i psychologię bohaterów. W efekcie wiele wątków wydaje się jedynie zarysowanych, a niektóre emocje pojawiają się i znikają zbyt gwałtownie. Dotyczy to zwłaszcza wewnętrznych przeżyć Nel, które momentami sprawiają wrażenie uproszczonych. Fabuła prowadzona jest dynamicznie, co z jednej strony ułatwia lekturę i sprawia, że książkę można przeczytać w krótkim czasie, z drugiej jednak odbiera historii część ciężaru emocjonalnego. Kluczowe wydarzenia następują po sobie bardzo szybko, nie pozostawiając czytelnikowi przestrzeni na pełne przeżycie ich konsekwencji. W efekcie dramatyczne momenty nie zawsze wywołują tak silne wrażenie, jak mogłyby przy bardziej rozbudowanej narracji. Na tle całej historii nieco blado wypada również postać Ethana. Choć to wokół niego koncentruje się początkowa motywacja Nel, sam bohater nie zostaje dostatecznie pogłębiony, by czytelnik mógł się z nim emocjonalnie związać. To z kolei wpływa na odbiór całej osi fabularnej, opartej na wyborze między przeszłością a tym, co nowe i nieznane. Nie oznacza to jednak, że „Pakt” jest książką pozbawioną zalet. Autorka sprawnie buduje lekki, przystępny styl, który sprawia, że powieść czyta się szybko i bez większego wysiłku. Wątki fantastyczne, choć nie w pełni rozwinięte, wprowadzają interesujący klimat, a sama koncepcja historii ma w sobie potencjał na znacznie bardziej rozbudowaną opowieść. Zakończenie, choć dla wielu czytelników może okazać się przewidywalne, domyka historię w sposób spójny z jej tonem. Pozostawia też pewne pole do interpretacji, co można uznać za atut, szczególnie w kontekście krótkiej formy, jaką przyjęła autorka. „Pakt” to propozycja dla osób szukających lekkiego fantasy z nutą romansu i dramatycznych wyborów. To książka, która nie w pełni wykorzystuje swój potencjał, ale jednocześnie potrafi zainteresować i zapewnić przyjemną, niezobowiązującą lekturę. Największą siłą tej historii pozostaje jej pomysł – gdyby został rozwinięty w szerszej formie, mógłby stać się podstawą znacznie bardziej poruszającej opowieści.
mkcelinska - awatar mkcelinska
oceniła na626 dni temu
Mintari Księga I: Kargynis Jakub Styczyszyn
Mintari Księga I: Kargynis
Jakub Styczyszyn
Akcja „Mintari” rozgrywa się w Kargynis — odizolowanym, nieco zapomnianym miejscu nad oceanem. Życie mieszkańców płynie tam spokojnie i przewidywalnie… aż do momentu, gdy przybywa królewski syn, by nałożyć dodatkowe podatki. Daninę, na którą ludzi zwyczajnie nie stać. Sprzeciw wobec władzy szybko okazuje się kosztowny — dla niektórych cena będzie najwyższa z możliwych. Głównym bohaterem jest Shuni — młody chłopak, który uwielbia pakować się w kłopoty. Trochę przez ciekawość, trochę przez własną lekkomyślność trafia w sam środek wydarzeń, o których nie powinien wiedzieć. Konflikt, w który zostaje wciągnięty, okazuje się znacznie poważniejszy, niż mógł przypuszczać. Z każdą stroną odkrywamy kolejne warstwy tajemnicy, by zbliżyć się do sedna historii — zagadkowego Mintari. Czym ono jest? Tego musicie dowiedzieć się sami. Najmocniejszą stroną książki jest świat wykreowany przez autora. Ma klimat i charakter, a system magiczny wyróżnia się na tle wielu innych fantastycznych historii. Ból, niesprawiedliwość i okrucieństwo są tu wyraźnie odczuwalne, a momentami pojawiają się dość dosadne, brutalne sceny. Styl autora jest przystępny — książkę czyta się płynnie i bez wysiłku. Mimo to „Mintari” nie porwało mnie tak bardzo, jak się spodziewałam. Doceniam pomysł, klimat i konstrukcję świata, ale zabrakło mi silniejszego emocjonalnego zaangażowania — tego efektu „wow”, który sprawia, że myślę o historii jeszcze długo po odłożeniu książki. To solidny początek serii z dużym potencjałem i historia, którą doceniam za koncepcję i wykonanie.
thereadingaries - awatar thereadingaries
ocenił na64 dni temu

Cytaty z książki Dziedzic ciemności

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dziedzic ciemności