Polacy na Kremlu. Moskwa 1612

Okładka książki Polacy na Kremlu. Moskwa 1612 autora Tomasz Bohun, 9788311179141
Okładka książki Polacy na Kremlu. Moskwa 1612
Tomasz Bohun Wydawnictwo: Bellona Seria: Czas na historię historia
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Czas na historię
Data wydania:
2025-07-16
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311179141
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Polacy na Kremlu. Moskwa 1612 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Polacy na Kremlu. Moskwa 1612



książek na półce przeczytane 1713 napisanych opinii 713

Oceny książki Polacy na Kremlu. Moskwa 1612

Średnia ocen
6,7 / 10
82 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Polacy na Kremlu. Moskwa 1612

avatar
541
54

Na półkach: ,

Nie. No nie. Przyznam się że nie bardzo rozumiem tak wysokiej opinii czytelników oceniających tę pozycję. Dla mnie jest ona całkowitym zaprzeczeniem ciekawego sposobu opowiadania o historii. Tematyka bardzo zajmująca, trochę "polityczna" i nie do końca znana, ale narracja i sposób przedstawienia tematu dla mnie zupełnie niestrawny. Ja nie wymagam aby wszyscy pisali jak Krawczuk czy Baszkiewicz, ale przynajmniej żeby została podjęta próba opowiedzenia ciekawej historii. A tak mamy czytadło wbijające w odbiorcę ogromną ilość dat, postaci i cytatów ze źródeł (jakieś 50% książki) nie tworzących jakiejkolwiek wspólnej opowieści, skupiającej się na istocie konfliktu polsko-moskiewskiego. Opisane zostały nawet bardzo szczegółowo wszystkie umocnienia ówczesnej Moskwy wraz z basztami i bramami, brakowało tylko ich rysunków i planów budowlanych ;) Z drugiej zaś strony, jeden z ówczesnych moskiewskich bohaterów tamtych wydarzeń kupiec Kuźma Minin pojawia się na dobre w ostatnich 20 stronach książki i właściwie nie wiadomo co zrobił dla uratowania Moskwy i dlaczego ma pomnik na Kremlu. Wygląda na to że jest to raczej wyciąg z doktoratu lub innej pracy naukowej ze wszelkimi jego wadami i zaletami: rozbudowana literatura, szczegółowa faktografia i ciągłe - przyznaje bardzo męczące - cytowanie rozbudowanych źródeł, ale ducha ciekawej opowieści historycznej, otwartej na czytelnika to w książce tej nie znajdziecie. Zero przyjemności z lektury. dlatego nie polecam.

Nie. No nie. Przyznam się że nie bardzo rozumiem tak wysokiej opinii czytelników oceniających tę pozycję. Dla mnie jest ona całkowitym zaprzeczeniem ciekawego sposobu opowiadania o historii. Tematyka bardzo zajmująca, trochę "polityczna" i nie do końca znana, ale narracja i sposób przedstawienia tematu dla mnie zupełnie niestrawny. Ja nie wymagam aby wszyscy pisali jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
315
55

Na półkach: ,

Wielki epizod z historii i ukazane naszych małostek

Wielki epizod z historii i ukazane naszych małostek

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
24
24

Na półkach:

Całkiem solidna pozycja dotycząca pobytu Polaków na Kremlu. Plusem jest wielość współczesnych wydarzeniom relacji, wspomnień i niuansów, które weryfikują ogólniki, którymi karmi się współczesna propaganda rosyjska, czy też polska tęsknota kresowa. A tam była, wielka i mała polityka, zawsze władza i pieniądze oraz brutalność wobec swoich i obcych. Najciekawsze jest to, że bitwa o Moskwę była do wygrania już pierwszego dnia i pewną tajemnicą jest to dlaczego Chodkiewicz dał się zaskoczyć odwodom rosyjskim. To czego mi brakuje to wyjaśnienia motywacji działań Zygmunta III i jego mitręgi pod Smoleńskiem, kiedy do wzięcia było całe państwo.

Całkiem solidna pozycja dotycząca pobytu Polaków na Kremlu. Plusem jest wielość współczesnych wydarzeniom relacji, wspomnień i niuansów, które weryfikują ogólniki, którymi karmi się współczesna propaganda rosyjska, czy też polska tęsknota kresowa. A tam była, wielka i mała polityka, zawsze władza i pieniądze oraz brutalność wobec swoich i obcych. Najciekawsze jest to, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

223 użytkowników ma tytuł Polacy na Kremlu. Moskwa 1612 na półkach głównych
  • 127
  • 91
  • 5
133 użytkowników ma tytuł Polacy na Kremlu. Moskwa 1612 na półkach dodatkowych
  • 93
  • 24
  • 6
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Bratnia krew. Walki polsko-kozackie Tomasz Bohun, Dariusz Milewski
Ocena 4,0
Bratnia krew. Walki polsko-kozackie Tomasz Bohun, Dariusz Milewski
Okładka książki Wojny polsko-kozackie Tomasz Bohun, Dariusz Milewski
Ocena 4,5
Wojny polsko-kozackie Tomasz Bohun, Dariusz Milewski
Okładka książki Bolesław Wstydliwy Tomasz Bohun, Tomisław Giergiel, Bartłomiej Gutowski, Marcin Hlebionek, Wojciech Kalwat
Ocena 10,0
Bolesław Wstydliwy Tomasz Bohun, Tomisław Giergiel, Bartłomiej Gutowski, Marcin Hlebionek, Wojciech Kalwat

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Budziszyn 1002–1018 Robert F. Barkowski
Budziszyn 1002–1018
Robert F. Barkowski
Zwycięstwo Bolesława Chrobrego nad Henrykiem II, królem niemieckim, jest bezsprzecznie jedną z większych wiktorii wojska polskiego. Bolesław wykazał się wszystkimi atrybutami dobrego stratega i przywódcy, posiadał nie tylko wierną sprawie i umiejętnie dowodzoną armię, ale i znakomity wywiad. Henryk, z drugiej strony, był sprytnym pechowcem, czasami zdolnym do błyskotliwych posunięć, ale walczącym zazwyczaj z jedną ręką uwiązaną na plecach (często z własnej winy, bo nie ogarniał silnej opozycji i mieszał się w sprawy italskie). Tym bardziej dziwi, że Robert F. Barkowski (w odróżnieniu od opisującego w tej samej serii te same wydarzenia dekadę wcześniej Pawła Rochały),często i gęsto narzekając na (niesprzecznie istniejącą) silną stronniczość Thietmara z Merseburga, autora jednego ze źródeł, nie potrafi podejść do tematu bez niepotrzebnego wplatania grających na emocjach elementów propagandowych. Podczas gdy Rochała potrafił w „Niemczy 1017” pisać z sympatią dla Polaków, kreśląc równocześnie barwny i bardzo ludzki portret polskiego władcy, to u Barkowskiego Bolesław Chrobry to po prostu posągowy gigant militarno-polityczny. Stronniczość autora jest tak wyraźna, jak zupełnie niepotrzebna, bo wydarzenia z początku XI wieku na polsko-niemieckim pograniczu mówią same za siebie. Tu nie trzeba upiększać, nie trzeba starannie omijać dokładniejszego opisu wydarzeń mniej chwalebnych (jak choćby chaotycznych wydarzeń w Pradze w roku 1004). Kulminacją takiego nastawienia jest porównywanie daty 1 września 1015 (bitwa w kraju Dziadoszan) do początku II wojny światowej. Co ma piernik do wiatraka?! Szkoda, bo narracja książki jest bardzo przystępna, a styl, choć prosty, jest dobrze dopasowany do tego typu publikacji. Zawiodły niestety lektorat i korekta - w tekście znajdzie się sporo literówek i kilka nieścisłości.
Zoltar - awatar Zoltar
ocenił na62 lata temu
Husaria Jerzy Cichowski
Husaria
Jerzy Cichowski Andrzej Szulczyński
Husaria, śmiało by można stwierdzić, że nasza narodowa duma, bynajmniej w okresie jej największej świetności tj. od końca XVI w. do pierwszej połowy XVII W. Później jak wiadomo, położenie geopolityczne Rzeczypospolitej, było nie najlepsze, co miało również, swoje negatywne odbicie w naszej wojskowości. Jeszcze ostatnie dni chwały naszych skrzydlatych jeźdźców to czasy Sobieskiego i victoria wiedeńska, ale to już druga połowa XVII W, okres, w którym byliśmy coraz bardziej nękani przez sąsiadów i zarazem traciliśmy znaczenie na arenie międzynarodowej, dodać jeszcze można kryzys wewnętrzny. Autorzy powyższej monografii, ukazali genezę husarii, uzbrojenie jakie było przez nią wykorzystywane, dowiemy się także, skąd wywodzili się husarze jak się szkolili i walczyli. W zasadzie jest to zasób różnych informacji, nie zbędnych do poszerzenia wiedzy na temat tej wojskowej formacji. nie pominięto nawet takich informacji - jak rodzaj używanych koni. Zostali również przybliżeni najwięksi dowódcy oraz ich taktyka na polach bitew. Dowiemy się o największych bataliach husarii, gdzie ścierała w pył, niekiedy przeważające liczebnie wojska wroga. A przez okres swego istnienia miała potężnych przeciwników: Szwedów, Turków, Tatarów, Państwo Moskiewski. Praca, jest poparta odpowiednim zasobem źródeł pisanych jak i ikonograficznych. Polecić można wszystkim, którzy interesują się powyższą tematyką.
robofree Wolny - awatar robofree Wolny
ocenił na79 lat temu
Las Teutoburski 9 rok n.e. Paweł Rochala
Las Teutoburski 9 rok n.e.
Paweł Rochala
Bardzo konkretna i rzeczowa książeczka na temat masakry w Lesie Teutoburskim oraz relacji rzymsko-germańskich w ogóle. Pan Paweł Rochala w niezwykle przystępny i interesujący sposób opisuje historię starć Imperium i barbarzyńskich ludów zza Renu, a także skrupulatnie i rzetelnie, w oparciu o liczne źródła, badania i analizy, stara się zrekonstruować krok po kroku, jak tak naprawdę wyglądała ta, jak dziś wiemy znamienna dla losów Europy bitwa, między sprzymierzonymi plemionami germańskimi, a wciągniętymi w śmiercionośną zasadzkę, trzema legionami Publiusza Kwinktyliusza Warusa. Trzeba przyznać, że autor bardzo drobiazgowo podszedł do tego opracowania i chyba przyjął sobie za punkt honoru, by zanim wpuści czytelnika do mrocznej, tuetoburskiej puszczy, najpierw zaznajomić go gruntownie z całą historią stosunków rzymsko-germańskich. Na początku poznajemy więc ogólny zarys historyczny podboju Germanii i Galii Transaplejskiej oraz trudy rzymskich prób podporządkowania sobie tych krain. Szczerze mówiąc, zanim sięgnąłem po tę książkę, myślałem że Las Teutoburski był największym pogromem Germanów nad legionami. Jednak już z początkowych rozdziałów dowiedziałem się o plemionach Cymbrów i Teutonów, a także o kilku ważnych bitwach, w których roznieśli oni rzymską armię w pył, zabijając nawet czterokrotnie więcej legionistów niż wojowie Arminiusza ponad sto lat później we wspomnianym wcześniej lesie. Bitwy te, jak w 105 r p.n.e. pod Arausio, czy trzy lata później pod Aquae Sextiae, gdzie z kolei spektakularne zwycięstwo odnieśli Rzymianie, są również bardzo fajnie opisane, także bez problemu można zrozumieć pełen kontekst, poznać ich przebieg oraz dowiedzieć się kilku ciekawostek. Równie skrupulatnie opisane są także same armie obydwu stron konfliktu, z uwzględnieniem poszczególnych formacji, sposobu ich wojowania oraz struktury organizacyjnej. W środkowej części książki możemy zapoznać się z ilustracjami prezentującymi wygląd różnego typu żołnierzy i ich uzbrojenia. Nieco dalej znajdują się zdjęcia z Lasu Teutoburskiego i okolic Kalkriese. Bardzo obrazowo opisane są również wędrówki ogromnych, kilkusettysięcznych grup plemion germańskich, najczęściej do sąsiedniej Galii, w poszukiwaniu nowych terenów do plądrowania i wypasu swoich stad. Rysuje się widoczny podział na rolniczą, osiadłą Galię oraz pasterską, koczowniczą, wojującą Germanię. Najazdy te były z reguły spowodowane wypychaniem słabszych plemion germańskich przez te silniejsze na zachodnią stronę Renu i powodowały kolejne starcia zbrojne łącznie z zaangażowaniem militarnym Imperium Rzymskiego, gdyż Galia już od dawna była bardzo rentowną strefą ich wpływów. Sporo można się również dowiedzieć o sytuacji w Dalmacji i powstaniu, które wybuchło tam równolegle w pierwszych latach naszej ery, a które w decydującym momencie związało liczne siły rzymskie z dala od Germanii. Jedyne czego mi zabrakło, a czym byłem bardzo zdziwiony i trochę rozczarowany, jest historia samego Arminiusza, który przecież jako syn wodza Cherusków, już we wczesnym dzieciństwie został oddany do Rzymu jako zakładnik w ramach traktatu pokojowego. Tam się wychowywał, uczył walczyć, zdobył obywatelstwo i został rzymskim ekwitą. Można powiedzieć, że znał Rzymian i sposób ich myślenia od podszewki oraz cieszył się ich zaufaniem i szacunkiem. Jednak dla ambitnego przedstawiciela było nie było arystokracji germańskiej, nawet wysokie stanowisko w hierarchii legionowej było zdecydowanie mniej optymistyczną perspektywą niż stanięcie na czele zjednoczonych plemion z rodzimych stron i walka z okupantem jako główny wódz powstania. Podejrzewam, że Arminiusz nauczony rzymskiego myślenia o państwowości chciał w podobny, bardziej ucywilizowany sposób, zorganizować ład polityczny w Germanii. Uważam, że akurat w przypadku tego, legendarnego, germańskiego przywódcy, dokładniejsze opisanie jego przewrotnych losów, byłoby zdecydowanie dużym atutem dla tej książki. Tak czy owak, czytelnik po uważnym przebrnięciu przez obszerne ale niezwykle interesujące wprowadzenie, stanowiące w gruncie rzeczy większość objętości całej książki, staje przed wejściem do Lasu Teutoburskiego z gruntowną wiedzą na temat szeregu aspektów dotyczących stosunków rzymsko-germańskich na przestrzeni wieków, historii ich starć, oraz motywacji co ważniejszych osobistości po obydwu stronach konfliktu. Daje to solidną bazę do pełniejszego zrozumienia kontekstu i złożoności całej sytuacji. Natomiast jeśli ktoś zainteresowany jest wyłącznie samą bitwą, cóż, zapewne będzie musiał przedzierać się przez ponad pół książki jak po gęstej, germańskiej puszczy, albo po prostu przeskoczy do odpowiedniego rozdziału. Jak można się domyślić sama bitwa w Lesie Teutoburskim opisana jest bardzo szczegółowo. Trzy dni i dwie noce ciężkich walk w trudnym terenie z przeważającymi siłami wroga i wyjątkowo niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi (silne burze i wichury łamiące drzewa). Nieraz próbowałem sobie wyobrazić co musieli czuć i w jak trudnym, niekorzystnym położeniu znaleźli się rzymscy żołnierze. Za każdym razem kiedy udawało mi się nieco bardziej wczuć w ich skórę odczuwałem autentyczne przerażenie. To musiał być istny koszmar. Według mnie książka świetnie ukazuje ich beznadziejną, godną pożałowania sytuacje a z drugiej strony dziką euforię barbarzyńców, którzy w końcu mogli się zemścić na zachłannych, znienawidzonych okupantach i wyswobodzić spod ich jarzma.
Marek - awatar Marek
ocenił na72 miesiące temu
Konstantynopol 1204 Sławomir Leśniewski
Konstantynopol 1204
Sławomir Leśniewski
Niewiele jest wydarzeń historycznych, które wywołały antagonizmy trzymające się mocno jeszcze po ośmiuset latach. Tak jest w przypadku IV wyprawy krzyżowej, chyba najciemniejszej karty w dziejach krucjat. Zdobycie i złupienie Konstantynopola na dobrą sprawę mocniej podzieliło chrześcijan wschodnich i zachodnich niż wielka schizma wschodnia z 1054 roku. Dlaczego uczestnicy krucjaty, zamiast dopłynąć do brzegów Palestyny i walczyć o wyzwolenie Jerozolimy, pojawili się pod murami stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego? Także na to pytanie odpowiada wydana przez Bellonę – w ramach serii „Historyczne Bitwy” – książka „Konstantynopol 1204” Sławomira Leśniewskiego, z zawodu adwokata, autora kilkunastu książek historycznych. Na przyczyny i przebieg krucjaty złożyło się kilka okoliczności. Poprzednia wyprawa krzyżowa, jak na dowodzoną przez trzech najpotężniejszych władców Europy, przyniosła niespodziewanie nikłe rezultaty. Tymczasem sytuacja łacinników w Ziemi Świętej stawała się coraz bardziej dramatyczna. Gdy ustalono, że krzyżowcy udadzą się do Palestyny drogą morską, na scenie pojawił się jeden z głównych aktorów wydarzeń – Wenecja. Serenissima zobowiązała się przewieźć uczestników wyprawy. Gdy okazało się, że mają problemy z zapłatą za tę usługę, doża Enrico Dandolo zaproponował „odpracowanie” długów w postaci zaatakowania rywali handlowych Wenecji. W taki też sposób krzyżowcy – nie wszyscy – zgodzili się na zdobycie węgierskiego Zadaru, a w czerwcu 1203 roku pojawili się w zatoce Złoty Róg, dodatkowo motywowani słowami bratanka rządzącego cesarza, który obiecał sowitą zapłatę za obalenie wuja. Aleksy IV wstąpił na tron, ale zaczął mieć problemy z dotrzymaniem słowa. Żądania krzyżowców radykalizowały się coraz bardziej wraz z pogłębiającą się słabością rządów Aleksego. Sytuacja skomplikowała się po jego obaleniu. Kolejny szturm był już tylko kwestią czasu. 12 kwietnia 1204 roku miasto padło łupem rycerzy z zachodniej Europy. Na gruzach cesarstwa powstało kilka nowych państw rządzonych przez łacinników i choć od 1261 roku Konstantynopol znowu był rządzony przez Greków, to cesarstwo wschodniorzymskie nigdy nie podniosło się po klęsce, jaką zgotowali mu krzyżowcy. Jej bezpośrednim efektem była dwa i pół wieku później likwidacja państwa przez Turków. Devastatio Constantinopolitana dla brytyjskiego historyka Stevena Runcimana była zbrodnią przeciwko ludzkości, dla innych badaczy kilkudniową grabieżą, jakich w tej epoce było wiele, a jej rozmiary zostały zwielokrotnione przez nie tylko wielkość i bogactwo gigantycznego jak na owe czasy miasta, ale i czarną propagandę uprawianą przez pokonanych. Jakkolwiek było, trudno nie zgodzić się z Autorem, że IV wyprawa krzyżowa była karykaturą krucjat, sprzeniewierzeniem ideałów, które towarzyszyły temu ruchowi. Krucjata pogłębiła konflikt między wyznawcami obu Kościołów, a w długim okresie czasu – jak już wspomniałem – osłabiła cesarstwo jako zaporę przed Turkami. Kto trzymał już w ręku książkę wydaną w popularnej serii Bellony, ten wie, czego pod względem edytorskim można się mniej więcej spodziewać: miękka okładka, ilustracje, mapy, zestawienie panujących i tak dalej. Książka zawiera nie tylko opis zdobycia miasta, ale również krótką syntezę tego, co z ziemiami Bizancjum działo się przez kilkadziesiąt kolejnych lat. Nie ma w niej zaskakujących odkryć, rzucających nowe światło na wydarzenia z 1204 roku, czy kontrowersyjnych tez, z którymi należałoby polemizować. Ale Autor wykonał jak najbardziej przyzwoitą pracę, a atutem książki jest interpretacja wykorzystanych źródeł z epoki i wysokiej próby styl autora, znany chociażby czytelnikom „Polityki”, gdzie Sławomir Leśniewski często zamieszcza swoje artykuły.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na62 lata temu
Koronowo 1410 Piotr Derdej
Koronowo 1410
Piotr Derdej
58/2024 O ile wpis o bitwie pod Grunwaldem był bardzo optymistyczny, to, żeby zachować równowagę trzeba oddać, że to co następowało po Grunwaldzie już tak pozytywne nie było. Król Władysław zamiast szybko udać się w kierunku Malborka i skończyć raz na zawsze problem Krzyżaków, to pozwolił zakonowi na złapanie oddechu, co mogło nawet kosztować porażkę w całej wojnie. O ile Władysławowi nie można odmówić kunsztu taktycznego to kompletnie niezrozumiałe jest czemu jego podróż do Malborka była tak niemrawa i trasa licząca ok. 100 km trwała aż 10 dni, kiedy przed Grunwaldem wojska potrafiły pokonać 40 km dziennie. Dzięki temu Heinrich von Plauen, nowy samozwańczy wielki mistrz zakonu miał bardzo dużo czasu na przygotowanie się do obrony. Po dotarciu pod mury miasta oblężenie było prowadzone równie niemrawo, tak jak podróż pod miasto. Dość powiedzieć, że Krzyżacy mieli dość swobodną możliwość omijania oblężenia. Z takiej możliwość skorzystali chociażby wysyłając jednego z braci z pieniędzmi dla komturów Gdańska, Człuchowa i Świecia, którzy byli coraz mniej pewni. Nawet nie zadano sobie trudu, żeby przeszukać mnicha i odkryć, że ma przy sobie niebagatelną sumę 30 tysięcy florenów... Po dwóch miesiącach oblężenia, gdy zapasy zakonu były na wyczerpaniu Polacy postanowili zaniechać (Litwini odjechali już wcześniej) oblężena stolicy krzyżackiej. Przez to Władysław postawił się w ciężkiej sytuacji i jego wojska były zmuszone walczyć z Krzyżakami, którzy byli już praktycznie pokonani. W walce pod Koronowem Polacy w niespotykanej bitwie pokonali Krzyżaków. Co takiego niespotykane było w tej bitwie? A no to, że doszło do dwóch zawieszeń broni w którym rycerze z obydwu stron wzajemnie się opatrywali i wręcz wznosili pochwalne toasty, żeby oddać cześć męstwu swoich rywali. Po zakończeniu zawieszenia ludzie, którzy przed chwilą jeszcze poklepywali się po plecach zaczynali znowu walczyć na śmierć i życie. Pokój, który był zwieńczeniem wojny z zakonem nie był zbyt korzystny dla Polski. Trwały także nie był i problem wrogiej enklawy przy terytorium Polski pozostał aktualny aż do dzisiaj (rosyjski obwód królewiecki)... *** Mimo, że tytuł książki brzmi Koronowo, to zdecydowana większość monografii jest poświęcona oblężeniu Malborka oraz generalnie wojnie z zakonem po zwycięstwie pod Grunwaldem. Jest to solidne uzupełnienie książki poświęconej bitwie pod Grunwaldem autorstwa Andrzeja Nadolskiego. Autor jednak mam wrażenie, że przesadził z obfitością cytatów z innych autorów. Nie ma nic złego w czerpaniu z dobrych źródeł, ale ja osobiście dawno nie spotkałem się z książką, gdzie było by tak dużo i tak długich cytowań innych autorów. Cytowanie pisarza Henryka Sienkiewicza to także wątpliwy zabieg. Sienkiewicz wielkim pisarzem był, prawdopodobnie największym jakiego nosiła nasza ziemia, ale tworzył on fikcję literacką. Cytowanie tekstu powieści w monografii historycznej to dla mnie negatywny ewenement. Na spory minus zasługuje także mocne puszczenie wodzy wyobraźni przez autora i gdybanie jak mogłaby wyglądać przyszłość Polski po zdobyciu Malborka i pokonaniu Krzyżaków. Ja jestem zdania, że w historii powinno się opierać na faktach. Raziła mnie też ogromna emocjonalność autora. Sięgając po książki z tej serii liczę na suchą syntezę potyczek militarnych, a z dzieła Derdeja wylewa się duża fala krytyki na Władysława i jego dwór. Nie mówię, że autor nie ma racji, ale to nie było miejsce na tego typu zabiegi. Nie jest to najlepsza książka z tej serii, ale także na pewno nie najgorsza. Taki typowy średniak.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na61 rok temu
Niemcza 1017 Paweł Rochala
Niemcza 1017
Paweł Rochala
Obrona Niemczy w 1017 roku to jeden z tych momentów wczesnopiastowskich dziejów, które – choć rzadziej przywoływane w powszechnej świadomości niż Cedynia czy późniejszy Budziszyn – miały fundamentalne znaczenie dla kształtu i pozycji państwa Bolesława Chrobrego. Książka Pawła Rochali, wydana w ramach cenionej serii Historyczne Bitwy Wydawnictwa Bellona, bardzo dobrze wypełnia lukę w popularnonaukowej narracji o długotrwałym konflikcie polsko-niemieckim przełomu X i XI wieku. Autor wychodzi od szerokiego tła politycznego, pokazując genezę wojny między księciem (a od 1025 roku królem) Polski Bolesławem I Chrobrym a królem i cesarzem niemieckim Henrykiem II. Ponad połowa książki poświęcona została stosunkom polsko-niemieckim, od chwilowych sojuszy, poprzez układy dynastyczne i zbrojne konflikty. Dzięki temu oblężenie Niemczy nie jest przedstawione jako oderwany epizod militarny, lecz jako logiczne następstwo wieloletniej rywalizacji dwóch ambitnych władców. Sam opis kampanii 1017 roku i obrony dolnośląskiego grodu ukazuje Niemczę jako kulminacyjny moment wielkiej wyprawy cesarza Henryka II na Polskę, prowadzonej przy wsparciu czeskich i lucickich sojuszników. Najazd ten w założeniu miał doprowadzić do podporządkowania Bolesława Chrobrego władzy cesarskiej oraz odebrania Polsce zachodnich ziem: Moraw, Łużyc, Milska, a w dalszej perspektywie nawet Śląska. Na szczególne podkreślenie zasługuje język książki. Niemcza 1017 została napisana przystępnie, klarownie i bez zbędnych archaizmów, co w przypadku popularyzacji wiedzy historycznej jest wartością kluczową. Autor nie upraszcza nadmiernie problematyki, ale potrafi ją wyłożyć w sposób zrozumiały także dla czytelnika, który nie zajmuje się zawodowo wczesnym średniowieczem. To cecha charakterystyczna twórczości Rochali, znanego popularyzatora historii, i tutaj również została ona w pełni zachowana. Warto również zauważyć, że książka dobrze wpisuje się w standard serii Historyczne Bitwy: mamy do czynienia z połączeniem narracji politycznej, wojskowej, dyplomatycznej, uzupełnionej o niezbędny kontekst geograficzny i archeologiczny. Niemcza 1017 to jedna z trzech książek Pawła Rochali wydanych w tej serii, obok Cedyni 972 oraz Lasu Teutoburskiego 9 r. n.e.. W każdej z nich autor udowadnia, że potrafi łączyć rzetelność warsztatową z narracją atrakcyjną dla szerokiego grona odbiorców. To lektura godna polecenia zarówno osobom rozpoczynającym przygodę z historią wczesnośredniowiecznej Polski, jak i czytelnikom bardziej zaawansowanym, którzy chcą uporządkować wiedzę o jednym z kluczowych epizodów panowania Bolesława Chrobrego. Dla miłośników serii Historyczne Bitwy – pozycja obowiązkowa.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na82 miesiące temu

Cytaty z książki Polacy na Kremlu. Moskwa 1612

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Polacy na Kremlu. Moskwa 1612


Ciekawostki historyczne