The Ones Who Undid Tomorrow

- Kategoria:
- romantasy
- Format:
- e-book
- Cykl:
- To Fall Through Time (tom 2)
- Data wydania:
- 2025-07-25
- Data 1. wydania:
- 2025-07-25
- Język:
- angielski
Selene defied fate once. She fell through time, seized a new life, and found unexpected love in a marriage that was never meant to be more than convenience. Together with Dorian, she altered history itself. But just as their hard-won peace begins to feel real, Selene learns a chilling truth—she was not the only one to fall.
Dorian has spent his life guarding secrets. Loving Selene was never part of the plan, and yet he would do anything to protect her. But the past he tried to bury is stirring again. And something—or someone—is pulling the strings from the shadows, manipulating Duke Drakefell and threatening to unravel everything they’ve built.
War brews on the horizon. As old enemies resurface and darker powers close in, Selene and Dorian must confront the truth: the battle they thought was won has only just begun. To save their love, their country, and the future they’ve forged, they must face a force that has always been one step ahead.
Because fate is not a thread to cut.
It is a hand—and someone is still holding the scissors.
Kup The Ones Who Undid Tomorrow w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki The Ones Who Undid Tomorrow
Poznaj innych czytelników
4 użytkowników ma tytuł The Ones Who Undid Tomorrow na półkach głównych- Chcę przeczytać 3
- Przeczytane 1











































OPINIE i DYSKUSJE o książce The Ones Who Undid Tomorrow
Żeby zapracować sobie na scenę penetracji, musieliśmy przez 63% czytać jeszcze raz pierwszą książkę.
Dworuję sobie z lekka. Ale tylko trochę. Katherine Macdonald bowiem wykręca ten sam numer, który zrobiła już w przypadku swojego debiutu (i jak się okazuje Hadesa oraz Persefony). Różnica jest taka, że wtedy książka z perspektywy protagonisty powstała później i to najwyraźniej na życzenie czytelników. Tutaj natomiast dostajemy perspektywę Doriana jako integralną część dylogii. No i cóż... Zawartość fabularna, która jest nam kompletnie nieznana z 1. książki, to raczej niewielki procent. Skupiamy się zdecydowanie na emocjach, romansie bohaterów z innej linii czasowej i traumie niż na akcji szpiegowsko-detektywistycznej. Autorka nawet umiejętnie nam mydli oczy, że coś tam się dzieje i Dorian coś robi, ale ponieważ nie jest to dla niej tak naprawdę rzecz kluczowa, to nie widzimy go ani uczącego się wspinać po rynnach, otwierać zamki wytrychem i szperać po gabinetach, ani już szczególnie wykorzystującego te nabyte gdzieś tam po drodze umiejętności. Przynajmniej nie bardziej niż absolutne minimum. Książka jest za to niebywale repetytywna. Służy to oczywiście temu, żebyśmy łzę uronili, gdy naszym bohaterom świat zawali się na głowy, ale troszkę można się było ponudzić.
Doceniam to, że próbuje nam się tutaj sygnalizować pochylanie się nad tematami: ryzyko cierpienia i chronicznego bólu (utrzymujący się efekt otrucia),kwestię klasową oraz emancypacji kobiet. Jest to jednak potraktowane trochę na zasadzie: „żeby nie było, że nie wspominam”, a kwestia kobieca to jest w ogóle kompletny kosmos. Sprowadza się to do: „oddam córkę bogaczowi za prawa kobiet”. Trochę straszno, trochę śmieszno. Zwłaszcza że Autorka jest raczej z tych progresywnych. A przynajmniej tak by się wydawało z całym tym walorem edukacyjnym jej książek.
Na pewno jednak trzeba powiedzieć, że Macdonald potrafi pisać uroczych, lubialnych bohaterów. Czasem nawet odbywających podróż i rozwijających się w toku fabuły. Rewersem jest jednak zadziwiająca trudność w tworzeniu antagonistów. A tak się składa, że w jej książkach akurat są jakieś obiektywne przeszkody na drodze do szczęścia i faktyczne zagrożenie albo dla najbliższego otoczenia, albo wręcz dla całego świata. Dostajemy natomiast kręcących wąsa jednowymiarowych nieuchwytnych złoli, którzy jeszcze do tego potrafią być albo kompletnie nieobecni lub prawie nieobecni na stronie. W tej dylogii nieomal nikt by się nie spodziewał Hiszpańskiej Inkwizycji... I wydaje mi się to raczej problemem strukturalnym. Wynika to także w dużej mierze z tego, że rzeczywistość przedstawiona jest bliska tej zewnątrztekstowej i historycznej. Autorka nam tam jakoś ten twist dowyjaśnia, ale ma to trochę walor tłumaczenia intencji, która powinna obronić się sama.
Autorka pisze najmiększych i najpluszowszych facetów we wszechświecie. Są oni również zwykle do siebie mocno podobni i roboczo rozpinam ich sobie na skali Caer—Hawthorn. Dorian jednak na tym tle wypada zadziwiająco oryginalnie. I to nie tylko dlatego, że jest rudy. Owszem, wciąż jest to postać męska bliska źródłom, ale jest w nim coś, co odróżniło mi go od poprzednich męskich protagonistów. Być może jest to prosty fakt, że nie zdaje sobie sprawy ze swojej atrakcyjności. A może jest to jego szlachetność i absolutna bezinteresowność? Nie wiem, ale zdecydowanie ma moje serce.
Żeby zapracować sobie na scenę penetracji, musieliśmy przez 63% czytać jeszcze raz pierwszą książkę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDworuję sobie z lekka. Ale tylko trochę. Katherine Macdonald bowiem wykręca ten sam numer, który zrobiła już w przypadku swojego debiutu (i jak się okazuje Hadesa oraz Persefony). Różnica jest taka, że wtedy książka z perspektywy protagonisty powstała później i to...