Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy
Czy za mrokami II wojny światowej skrywają się wciąż jeszcze mroczniejsze sekrety?
Straszliwe zbrodnie największej z wojen coraz częściej ukazuje się jako wyłączne dzieło „demonicznych nazistów”. Ten „przefiltrowany” obraz historii odsłania wszak drugie dno. Obsesyjna wręcz fascynacja niemieckich elit i hitlerowskich organizacji metafizyką, okultyzmem i demonologią była bowiem niezbitym faktem.
Marzenia władców III Rzeszy do sięgania i czerpania mocy spoza świata materialnego nie są jedynie fantazją. Czy zatem miejsca, gdzie odbywali swe często zbrodnicze rytuały, mogły pociągać za sobą nadprzyrodzone konsekwencje? Czy do dziś mogą one budzić dreszcz, a nawet przerażać?
Co kryje nawiedzony czołg?
Jakie tajemnice skrywają ponure zamczyska SS?
Czy duchy niemieckich żołnierzy powracają do dawnych koszar?
W co naprawdę wierzyli członkowie „czarnego zakonu” Hitlera?
Czy Irma Grese pojawia się w ruinach krematorium w Auschwitz?
Tragizm i cierpienia II wojny światowej wciąż rzucają złowieszczy cień. Ich niewyobrażalne rozmiary sprawiają, że niektórzy próbują je obecnie podważać. A może prawda o nich jest jeszcze bardziej złowieszcza?
Kup Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy
Nazistowskie nawiedzenia
Ostatnia kartka przerzucona, czas na refleksję. Od razu należy też rzec, że nie jest to książka łatwa do oceny. Z jednej strony fascynująca, miejscami wywołująca gęsią skórkę nad okrucieństwem człowieka wobec człowieka, ale oprócz tego także omawiająca głównie legendy i teorie, niepotwierdzająca właściwie żadnej z nich. Czy w muzeum można odwiedzić nawiedzony czołg? Czy krematoria odwiedzane są przez duchy? Czy widma żołnierzy straszą w dawnych koszarach? Cóż, książka nie odpowie Wam na te pytania, ale chociaż ciekawie o nich opowie.
Książki pisane przez pasjonatów danej tematyki mają do siebie to, że mogą albo aż tchnąć miłością do omawianych kwestii, albo ignorować nieścisłości. Tutaj spotykamy się raczej z tą pierwszą opcją. Hubert Kozieł jest niekwestionowanym miłośnikiem historii, także tej tajemnej. Narracja, którą wprowadza, stara się jednak jak najmniej odbiegać od nauki. Przytacza on imponującą ilość źródeł, a nawet niesamowita legenda zwykle kwitowana jest słowami - „Czy to prawda? Nie ma na to potwierdzenia...” Jest to oczywiście bardzo dobre podejście, które unika wprowadzania czytelnika w błąd, ale z drugiej strony, odbiera także tego jakże poszukiwanego przez nas dreszczyku niepewności. Konkluzja z książki jest bowiem taka, iż przytaczane opowieści, mimo że fascynujące, są w dużej mierze głównie wytworami ludzkiego umysłu.
Oprócz opisywania zjawisk paranormalnych, autor nie unika przytaczania wydarzeń historycznych, często bardziej przerażających niż najbardziej wymyślny fikcyjny horror. Przeczytamy o tajemniczych rytuałach, niezidentyfikowanych ofiarach morderstw pod kwaterami nazistowskich dygnitarzy, okrucieństwach, których może dopuścić się jedynie człowiek wobec innej istoty ludzkiej. Po przeczytaniu „Demonów nazistów” możemy śmiało dojść do wniosku, że naszemu gatunkowi niepotrzebne są żadne monstra z zaświatów, gdy sami jesteśmy zdolni do tak potwornych czynów.
Hubert Kozieł pisze z pasją, a jego opowieści wciągają od pierwszej strony. Ja sam książkę połknąłem w dwa wieczory, na co wpływ miały z pewnością także króciutkie rozdziały. Mimo wielkiej ilości źródeł, autor przedstawia kontrowersyjną tematykę w sposób neutralny — nie potwierdza, nie zaprzecza. Jego opinie są jednak momentami zauważalne, nie wpływa to jednak na wydźwięk całości lektury. Jeśli interesują Was nawiedzone zamczyska, przeklęte kwatery nazistów, krwawe rytuały i nierozwiązane tajemnice z czasów II wojny światowej, śmiało sięgnijcie po tę książkę. Nie spodziewajcie się jednak odpowiedzi na dręczące Was pytania.
Piotr Tomczuk
The Polish Cowboy
Oceny książki Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy
Poznaj innych czytelników
116 użytkowników ma tytuł Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy na półkach głównych- Chcę przeczytać 73
- Przeczytane 43
- Posiadam 18
- 2025 7
- Historia 2
- Recenzencka 2025 1
- Literatura faktu 1
- Historia (XIX, XX, XI wiek) 1
- Idealna na prezent 1
- Wydawnictwo Replika 1








































OPINIE i DYSKUSJE o książce Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy
Mam wrażenie, że szalenie ciekawy temat, jakim jest okultyzm w III Rzeszy został nieco spłycony anegdotycznym tonem w niektórych rozdziałach. Niemniej książka stanowi fajną podstawę do poszukiwania szczegółowych informacji w bardziej wyspecjalizowanej literaturze. Po lekturze pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi, także trzeba kopać głębiej.
Mam wrażenie, że szalenie ciekawy temat, jakim jest okultyzm w III Rzeszy został nieco spłycony anegdotycznym tonem w niektórych rozdziałach. Niemniej książka stanowi fajną podstawę do poszukiwania szczegółowych informacji w bardziej wyspecjalizowanej literaturze. Po lekturze pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi, także trzeba kopać głębiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem już książkę o podobnej tematyce, która dużo poważniej podchodzi do tematu. Niestety nie pamiętam tytułu.
Tymczasem książka pana Huberta jest zbiorem ciekawostek, czasami bardzo luźno nawiązujących do tytułu, szybko się czyta, jednak treść często rozczarowuje.
Jeśli autor poświęca cały rozdział przypadkowi Anneliese Michel, tylko dlatego, że jeden z "demonów", które ją opętały przedstawił się jako Hitler, to o czym my tu mówimy? Litości... Zresztą profesor Felicitas Goodman wyjaśniła tę sprawę w swojej książce, uwaga, spoiler - żadnego opetania nie było. To tak na marginesie.
Reasumując, można poczytać, ale bez rewelacji. Jarałem się takimi książkami jako nastolatek ;)
Czytałem już książkę o podobnej tematyce, która dużo poważniej podchodzi do tematu. Niestety nie pamiętam tytułu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem książka pana Huberta jest zbiorem ciekawostek, czasami bardzo luźno nawiązujących do tytułu, szybko się czyta, jednak treść często rozczarowuje.
Jeśli autor poświęca cały rozdział przypadkowi Anneliese Michel, tylko dlatego, że jeden z...
Bardzo ciekawa opowieść o przerażającej prawdziwe historycznej, a także ze mrocznymi teoriami, które można za nią postawić. Autor posługuje się ogromną ilością źródeł, przedstawia tematykę w sposób neutralny, dając się jednak ujawnić swoim opiniom w pewnych sprawach. Przeczytacie tu o nawiedzonych zamczyskach, przeklętych kwaterach nazistów, krwawych rytuałach i tajemnicach, których rozwiazania możemy się jedynie domyślać. Wielkie wrażenie robi obszerny research autora, który potwierdza długa bibliografia. Książkę połknąłem w dwa wieczory, niezwykle interesująca. Niebawem na portalu pojawi się także moja pełna, oficjalna recenzja.
Bardzo ciekawa opowieść o przerażającej prawdziwe historycznej, a także ze mrocznymi teoriami, które można za nią postawić. Autor posługuje się ogromną ilością źródeł, przedstawia tematykę w sposób neutralny, dając się jednak ujawnić swoim opiniom w pewnych sprawach. Przeczytacie tu o nawiedzonych zamczyskach, przeklętych kwaterach nazistów, krwawych rytuałach i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzień dobry, moje kochane Moliki 🤎
Nie skłamię, jeśli napiszę, że już od pierwszej strony poczułam ten znajomy dreszcz – taki dziwny niepokój, który towarzyszy mi, gdy tylko wkraczam w świat zjawisk nadprzyrodzonych. Moje nastoletnie lata były silnie związane z horrorami. Fascynował mnie bowiem świat paranormalny – duchy, egzorcyzmy, opętania. Pamiętam, miałam 15 lat, kiedy do kin wszedł film „Egzorcyzmy Emily Rose" i nie mogłam go wtedy obejrzeć. Dopiero po czasie, w domowym zaciszu, zanurzyłam się w tej historii – a teraz Hubert Kozieł w swojej książce również przywołuje postać Anneliese Michel. Tematyka – nawiedzone miejsca, okultyzm III Rzeszy – od razu wzbudziła moją ciekawość. Liczyłam, że nie tylko zaspokoi mój głód wrażeń, ale też rzuci trochę światła na przeszłość: zarówno z perspektywy historycznej, jak i tej mniej uchwytnej – paranormalnej. I nie zawiodłam się.
Tytuł: „Demony Nazistów"
Autor: Hubert Kozieł
Wydawnictwo: @wydawnictworeplika
Moja ocena: 8/10
Autor zabiera nas w miejsca, gdzie – rzekomo – nadal obecne są duchy, zjawy, demony. Wiele z nich ma silne powiązania z tragediami II wojny światowej. Jak sugeruje Kozieł, może to właśnie cierpienie i śmierć tylu ludzi sprawiają, że energia tych miejsc do dziś niepokoi. Najbardziej zafascynował mnie wątek duchów obozowych, ale książka porusza też temat niemieckiej filozofii i sposobu myślenia tamtego okresu.
Pierwsza część zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Odwiedzimy m.in.: Oslo (Pałac Królewski w Asker),Olsztynek (mauzoleum von Hindenburga, które już nie istnieje),Auschwitz (gdzie – według opowieści – wciąż straszy Irma Grese),Wewelsburg (ważne miejsce dla Himmlera),czeski zamek Houska, warszawski Muranów czy znaną „Zofiówkę”. W drugiej części książki pojawiają się wątki związane z Tybetem – dla mnie osobiście mniej angażujące, ale nie ujmujące całości.
Książkę czyta się bardzo dobrze, czuć, że autor naprawdę „tym żyje" i że temat jest mu bliski. Wielki plus za fotografie, które świetnie uzupełniają tekst. To publikacja, która wciąga od pierwszych stron i na pewno trafi do tych, którzy – tak jak ja – lubią historię opowiedzianą z nieco innej, bardziej mrocznej i tajemniczej strony.
„Sadystyczna strażniczka z obozów koncentracyjnych zyskała przydomek Pięknej Bestii. Nawet na tle innych niemieckich zbrodniarek miała opinię wyjątkowo perwersyjnej i okrutnej. Niektórzy twierdzą, że jej duch bywa widywany w jednym z miejsc, gdzie dokonywała swych zbrodni, w okolicach dawnego krematorium w Auschwitz" – fragment z książki.
#współpracabarterowa #współpracareklamowa
Dzień dobry, moje kochane Moliki 🤎
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie skłamię, jeśli napiszę, że już od pierwszej strony poczułam ten znajomy dreszcz – taki dziwny niepokój, który towarzyszy mi, gdy tylko wkraczam w świat zjawisk nadprzyrodzonych. Moje nastoletnie lata były silnie związane z horrorami. Fascynował mnie bowiem świat paranormalny – duchy, egzorcyzmy, opętania. Pamiętam, miałam 15 lat,...
Dobrze napisana książka, poruszająca wiele ciekawych problemów i stawiająca interesujące pytania.
Dobrze napisana książka, poruszająca wiele ciekawych problemów i stawiająca interesujące pytania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Legendy mówią, że zamek Houska w Sudetach powstał, by blokować bezdenną otchłań prowadzącą do królestwa demonów. Ponoć dają tam o sobie znać rozmaite anomalie czasoprzestrzenne. Nic więc dziwnego, że w trakcie wojny zamek ów budził poważnie zainteresowanie okultystów z SS.”
Nawiedzone miejsca, okultyzm Trzeciej Rzeszy i demony Niemców: trzy elementy, które sprawiły, że nie mogłem przejść obojętnie obok publikacji autorstwa Huberta Kozieła, skutecznie pochłaniającej moją uwagę. Czy to kwestia głębokiej miłości do okultyzmu? Tajemnic, ciągnących się od drugiej wojny światowej? Chęci zgłębienia wielkiej filozoficznej manii, która ogarnęła Niemcy w dwudziestoleciu XX wieku? Chyba wszystkiego po trochę.
Demony Niemców (celowo nie używam zamiennika na N, bo wielka cenzura działa) zabierają czytelnika w miejsca, gdzie rzekomo straszą ofiary lub kaci Drugiej Wojny Światowej, a także w wspomniany wcześniej okultyzm, który dał fundamenty pod myślenie Niemców i ich drogę w torowaniu sobie przestrzeni życiowej zabranej przez “tych złych” Słowian. Autor zaczyna od rzekomych duchów, nawiedzeń i obecności nadnaturalnych, a ostatecznie całkiem płynnie przechodzi do filozofii Niemców i wszystkich poszczególnych elementów, które spowodowały całe to światowe szaleństwo.
Zagłębiając się w Demony ruszycie do wielu miejsc, położonych często setki kilometrów od siebie.
Zahaczycie o Oslo (Pałac Królewski w Asker),Olsztynek (nieistniejące mauzoleum Von Hindenburga),Auschwitz (Irma Grese ciągle straszy),Wewelsburg (ważne miejsce dla Himmlera),Czech (zamek Houska),Warszawę (Dzielnice Muranów, A także dość popularną “Zofiówkę”) czy do brytyjskiego Tank muzeum zobaczyć rzekomo nawiedzony czołg.
W drugiej części oprócz poznania filozofii, autor skupia się na Tybecie i wszelkich pielgrzymkach, które szukały w tamtych rejonach wiedzy i potężnej mocy z czasów, gdy ziemia nie była jeszcze materialna. Co ciekawe to wcale nie Niemcy byli tym zainteresowani pierwsi, ponieważ jak sami przeczytacie inne mocarstwa szukały wielkich mitów.
Książka nie jest zła, autor ma sporą wiedzę i bibliografię, ale jednocześnie czuję, że podszedł do sprawy nieco “po łebkach”, mocniej skupiając się na nawiedzonych miejscach ulokowanych na zachodzie Europy/ lub po prostu bardziej znanych.
Zdaję sobię sprawę że materiału, plotek i spekulacji było zbyt dużo, żeby zawrzeć to w jednej książce, jednak zwyczajnie zabrakło mi tu takich miejsc jak okolice Słynnego projektu “Riese” w Górach Sowich, czy chociażby szpitalu z projektu Lebensborn w Mokrzeszowie. To tematy pełne sprzeczności jednak osobiście miałem okazję, by być tam wielokrotnie, poznać pewne nazwijmy to naprawdę mocne ludowe historie i tak po prostu szkoda mi, że te arcyciekawe miejsca zostały tak pominięte.
Ogromnym plusem Demonów Niemców jest bardzo wyważone podejście autora do tematu i brak jednostronności w opowiadanych historiach. Chcesz wierzyć w duchy? A może uważasz, że to ściema? Prosze bardzo, to twoje wnioski, masz do nich pełne prawo.
Warto również wspomnieć o filozofii Niemców, obsesji Himmlera na punkcie okultyzmu a także szukania cudownych rozwiązań, które pomogą wygrać wojnę i wprowadzić nowy porządek.
Zabawnie się czyta teorie z kosmosu (dosłownie!),które jeszcze sto lat temu były dla pewnych kręgów śmiertelnie poważne, a jednocześnie z uznaniem poznaję kolejne fakty, do których dotarł autor.
“Legendy mówią, że zamek Houska w Sudetach powstał, by blokować bezdenną otchłań prowadzącą do królestwa demonów. Ponoć dają tam o sobie znać rozmaite anomalie czasoprzestrzenne. Nic więc dziwnego, że w trakcie wojny zamek ów budził poważnie zainteresowanie okultystów z SS.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNawiedzone miejsca, okultyzm Trzeciej Rzeszy i demony Niemców: trzy elementy, które sprawiły, że...
Czy miejsce, w którym doszło do masowych zbrodni, do największego koszmaru, jaki spotkał Europę w XX wieku, może być nawiedzone? Czy duchy wojennych zbrodniarzy nadal przebywają w miejscach, z którymi owi ludzie kojarzeni byli za życia?
Hubert Kozieł zabierze nas na wyprawę po najbardziej nawiedzonych miejscach związanych z historią II wojny światowej. Wraz z autorem zaglądamy do zamków, warowni, mauzoleum i czołgu stojącego dzisiaj w jednym z muzeum. Sprawdzimy czy czyny, jakich dopuścili się najgorsi zbrodniarze wojenni rozchodzą się echem aż do dzisiaj. Poznamy historie związane z zamkami, które naziści wybrali sobie na swoje siedzimy oraz miejsca ich mrocznych kultów. Wrócimy do strasznej historii Anneliese Michel. Wraz z autorem znajdziemy się na ulicach warszawskiego getta, obozów koncentracyjnych. Zajrzymy do legendarnej Zofiówki.
"Demony nazistów" to książka, która zainteresowała mnie już od pierwszej chwili, kiedy dowiedziałem się, że zostanie wydana. Nie wyobrażałem sobie do tej pory tego, jak można napisać książkę odnoszącą się do tragedii II wojny światowej i ująć ją z perspektywy nawiedzonych miejsc. Nie wyobrażałem sobie, aby ktokolwiek biegał po obozach koncentracyjnych w poszukiwaniu duchów pomordowanych. I całe szczęście okazało się, że nic z tych rzeczy tutaj nie znajdziemy! Autor nie goni za tanią sensacją, ale z szacunkiem i wyczuciem odnosi się do ofiar wojny i miejsc ich kaźni.
Hubert Kozieł już na samym wstępnie zaznacza, że jego intencją nie będzie jednoznaczne zawyrokowanie czy dane miejsce jest nawiedzone czy też nie. Autor w naprawdę świetnym stylu łączy umiejętność bardzo sprawnego i wciągającego pisania o sprawach paranormalnych z szeroką wiedzą historyczną. Hubert Kozieł przedstawia nam zarys historyczny poszczególnych miejsc oraz omawianych postaci. Następnie odnosi się do zasłyszanych legend, krążących opowieści o tym, że w danym miejscu nadal pojawiają się duchy. Autor w świetnym stylu przedstawia historię kultu jaki próbowali stworzyć naziści. Zostajemy zapoznani z próbą stworzenia nowej religii!
"Demony nazistów" to książka, która została wyraźnie podzielona na dwa bloki tematyczne. W pierwszym z nich poznajemy cały szereg miejsc uznawanych za nawiedzone. Odkrywamy również sylwetki niektórych zbrodniarzy wojennych. W tej części najbardziej moją uwagę przykuły rozdziały o Wewelsburgu oraz zamku Houska w Czechach. Oba miejsca naprawdę rezonują czymś mrocznym! Oba zamki zainteresowały mnie na tyle, że zacząłem szukać ich na mapach i przeglądać kolejne strony w internecie zawierające ich fotografie. W tej części książki spotkamy fragmenty historii odnoszące się do akcji T4 i przerażających wydarzeń m.in. w Zofiówce oraz zmierzymy się z koszmarem obozów zagłady.
Druga część książki nie będzie odnosiła się do nawiedzonych miejsc. Kolejne rozdziały zostały poświęcone mrocznym kultom nazistów oraz okultyzmowi.
Książka Huberta Kozieła wciąga i przeraża. Wciąga idealnym stylem autora, który w sposób niezwykle interesujący połączy swoją wiedzę historyczną z legendami krążącymi w miejscach kultu nazistów oraz miejscach kaźni tysięcy ludzi. Z drugiej strony książka przeraża opisywanymi wydarzeniami i okrucieństwem II wojny światowej.
"Demony nazistów" to książka również bardzo dobrze wydana! Za każdym razem kiedy w moich rękach ląduje tego typu książka, oczekuję od jej twórców nie tylko bardzo dobrego opowiedzenia o różnych miejscach ale również chciałbym je obejrzeć! Książka Huberta Kozieła została wzbogacona całym szeregiem fotografii oraz rysunków, które przedstawiają albo nawiązują do opisywanych miejsc lub przedmiotów.
"Demony nazistów" to książka, która porywa już od samych słów wstępu! Polecam ją każdemu zainteresowanemu historią, tym razem opowiedzianą od nieco innej strony.
Czy miejsce, w którym doszło do masowych zbrodni, do największego koszmaru, jaki spotkał Europę w XX wieku, może być nawiedzone? Czy duchy wojennych zbrodniarzy nadal przebywają w miejscach, z którymi owi ludzie kojarzeni byli za życia?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHubert Kozieł zabierze nas na wyprawę po najbardziej nawiedzonych miejscach związanych z historią II wojny światowej. Wraz z autorem...
Pisanie o zjawiskach paranormalnych, czy to w aspekcie historycznym (co Hubert Koziel robi świetnie) czy jakimkolwiek innym, niesie pewne ryzyko. I z powodu mody kulturalnej: żyjemy wszak w epoce New Age, która trochę być może zetlała i nie niesie za sobą powiewu czegoś niesamowitego (jak wówczas, gdy zdziwaczała hipiska Shirley MacLaine doznała iluminacji i z resztą swoich świadomych wieku kompanami postanowiła oświecać ludzkość i nie zniknąć jak starzejąca się, zasłużona gwiazda na rzadko wyświetlanych celuloidach) i triumfującego scjentyzmu, który często staje się nieznośną ignorancją. Tym samym obok zarzutu bycia sensatą może pojawić się zarzut, że autor chce przepłynąć ze swoją publikacją na fali, której siła jest obecnie mizerna i zbliża się do piasku. Owe zarzuty, jeśli by się pojawiły były by nietrafione i kwestia najciekawsza nie jest może w tym, czy duchy w rozumieniu wierzących i niewierzących istnieją, czy nie. Inteligencja Huberta Koziela wynika z braku ignorancji i braku doktrynerstwa: przedstawia fakty i wiąże ją w opowieść, jaka wyłącza poczucie czasu i wciąga czytelnika, a wnioski zostawia dla czytającego. Nie jest to częste i należy to docenić. Jako czytelnik, nie jestem historykiem, mogę napisać, że książkę czyta się świetnie, nie nudzi i nie nuży, a pewne miejsca i zjawiska są opisane dość sugestywnie, że naprawdę można poczuć grozę. Dobrą książkę można poznać po tym, że pod treścią pozostawia dla czytelnika pytania, które ratują z powierzchowności, prostej i binarnej deklaracji karzącej pozostać sceptykiem lub entuzjastą, a często bezmyślnym neofitą.. Fakty są następujące: narodowy socjalizm Hitlera był w wąskim kręgu decydentów organizacją okultystyczną. Składali ofiary z ludzi i używali symboli okultystycznych. Oni doskonale wiedzieli, że nowe czasy potrzebują nowych bogów, a może w sumie starych... I jak to mówią: gdzie klucz tam drzwi i przechodzący. Jednym z wielu pytań, jakie owa publikacja zostawiła we mnie jest zapytanie:: czy jako cywilizacja techniczna, posiadamy wystarczającą i obejmującą całość zjawisk definicję informacji? Czy świadomość ludzka takową jest? Czy przestrzeń może zatrzymać informację, tą związaną z ludzką świadomością i wydarzeniami, zwłaszcza skrajnie granicznymi? - specjalnie nie używam słów kojarzących się religijnie takich, jak "dusza", "duch zmarłego", "opętanie", "demon". Jeśli Niemcy z nawiedzonego czołgu są tam obecni to znaczy, że można nie zauważyć swojego momentu śmierci, gdy jest w złym czasie i złym miejscu, a to znaczy, że percepcja "tam" i "tu" są w sumie w pewien sposób podobne. Książka rzecz jasna jest o okultyzmie w hitlerowskich Niemczech, a raczej nawiedzonej wierchuszce i miejscach, w których nikt normalny raczej nie chciałby się znaleźć. Ale jeśli już jesteśmy przy spolszczonej wersji określającej rządzących z języka rosyjskiego, chyba warto wspomnieć, że Jóżef Stalin w 1930 roku polecił swojemu współpracownikowi Kirowowi poszukać - tak żywo go te sprawy interesowały: ludzki umysł i jego zdolności - świetnego lub świetnej ekstrasenstki, która by dla niego i tylko niego pracowała. I znalazła się taka osoba: Natalia Lwowa: przez dłuższy czas miała nieprawdopodobną władzę, przed przepiękną Dżuną Dawitaszwili, która za pomocą jakiejś tam energii kilkukrotnie przedłużyła ziemskie życie Breżniewowi. Co pewnie wielu wie Rosja Putina nie jest mniej okultystyczna, niż hitlerowskie Niemcy, ale jasne - to inna historia i mam cichą nadzieję, że Hubert Koziel być może ją kiedyś opisze. I ostatnim pytaniem, które mi się pojawia po tych przecież powierzchownych rozmyślaniach o związkach władzy i czego właśnie... jest pytanie, czy współcześni włodarze mocarstw w tym jakoś się specjalnie zmienili?. Obawiam się, że chyba nie.
Pisanie o zjawiskach paranormalnych, czy to w aspekcie historycznym (co Hubert Koziel robi świetnie) czy jakimkolwiek innym, niesie pewne ryzyko. I z powodu mody kulturalnej: żyjemy wszak w epoce New Age, która trochę być może zetlała i nie niesie za sobą powiewu czegoś niesamowitego (jak wówczas, gdy zdziwaczała hipiska Shirley MacLaine doznała iluminacji i z resztą swoich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" [...] Kościół katolicki jest najstarszą na świecie instytucją badającą zjawiska paranormalne. [...]"
Książka Huberta Kozieła pod tytułem "Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy" wywołała we mnie mnóstwo emocji. Poznałam wiele faktów, o których nie miałam pojęcia. Po jej przeczytaniu jestem jednocześnie przerażona i wstrząśnięta.
Treść tej książki zmusza czytelnika do głębokiej refleksji. Zastanawiam się, czy Adolf Hitler 20 lipca 1944 roku zginął w zamachu w Wilczym Szańcu, a po nim zastąpiono go jego sobowtórem?
Nie da się ukryć, że Hitler i jego pomocnicy byli na usługach samego Lucyfera. Byli przez niego opętani. Widząc krzyże u księży, wpadali w szał. Chcieli stworzyć nową religię — oczywiście ku czci szatana. To jest przerażające.
Wierzę w istnienie duchów i sił nadprzyrodzonych. Na własne oczy widziałam opętaną kobietę. Od tego wydarzenia minęło prawie 13 lat, a ja nadal słyszę jej bluzgi. Dlatego na serio odbieram tę książkę i wierzę, że dusze zamordowanych lub po samobójczej śmierci mogą znajdować się w miejscu, w którym dokonali żywota.
Dzięki autorowi poznacie miejsca, w których dochodziło do nadprzyrodzonych zjawisk. Początek i środek książki mnie bardzo zaciekawił. Końcówka moim zdaniem lekko mnie odpychała.
Hubert Kozieł omawia tutaj sprawę Anneliese Michel, która miała w sobie między innymi ducha Hitlera. Moim zdaniem ona była opętana przez siły nieczyste. Dlaczego duchowni tak późno to zauważyli? Dlaczego faszerowali ją lekami? Ta sprawa również zmusiła mnie do głębokiej refleksji.
Nie mogę pojąć, że w dzisiejszym świecie tak wielu ludzi (przede wszystkim duchownych),nie wierzy w istnienie szatana i złych duchów. A jak to jest z wami? Wierzycie w istnienie szatana i jego złych mocy? Czy raczej uważacie to za mit i wymysł katolików? Zło istnieje i ma się dobrze — niestety. Codziennie każdy z nas toczy z nim własną walkę.
Jestem zadowolona z tej książki. Okładka jest przerażająca. Wzbudza we mnie dziwne emocje. W środku tekst napisany jest większą czcionką, co znacznie ułatwia czytanie. Znalazłam też świetne ilustracje, które nadają tej książce dodatkowego charakteru. Moim zdaniem warto przeczytać "Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy".
Fabuła jest tak wciągająca, że tę książkę można pochłonąć w ciągu jednego dnia.
Po tej historii z chęcią sięgnę po inne dzieła tego autora.
Ps.
Jestem wielbicielką książek związanych z tematyką II wojny światowej.
" [...] Kościół katolicki jest najstarszą na świecie instytucją badającą zjawiska paranormalne. [...]"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Huberta Kozieła pod tytułem "Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy" wywołała we mnie mnóstwo emocji. Poznałam wiele faktów, o których nie miałam pojęcia. Po jej przeczytaniu jestem jednocześnie przerażona i wstrząśnięta.
Treść tej książki...
Czy Hubert Kozieł uprawia historię? Ależ skąd, on jest publicystą, dziennikarzem. Historyk ma ambicję, żeby możliwie wiernie, dokładnie i w oparciu o źródła opisać wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce. A dziennikarz po prostu ma otwarte oczy i opowiada, co widział, nawet jeśli to nie ma najmniejszego sensu według akademickiej nauki. Tej samej, która tak spektakularnie co jakiś czas zmienia zdanie, w odróżnieniu od ludzkich emocji. „Demony nazistów” nie przypadną do gustu fanom literatury naukowej, ale na pewno zostaną jedną z ulubionych lektur tych, którzy potrafią odłożyć na bok uprzedzenia i poszukać między wierszami prawdy o prawdziwej twarzy III Rzeszy.
Któż z nas z wypiekami nie czytał w młodości książek Ericha von Dänikena, który tropił w najmniej spodziewanych miejscach śladów kosmitów? Przyznaję, że byłem jego wielkim fanem. Nie chodziło przecież o to, że Szwajcar miał rację, bo przecież wiele jego teorii ocierało się o autopastisz i ewidentnie było naznaczonych olbrzymim poczuciem humoru. Tym niemniej uczył on w lekki, ciekawy, intrygujący intelektualnie sposób innego patrzenia na świat, szukania wytłumaczeń tam, gdzie oficjalna nauka rozkładała bezradnie ręce. Dokładnie to samo czuję, kiedy dzisiaj próbuję zrozumieć nazizm. Oczywiście znam koncepcje Hannah Arendt i innych filozofów, znam teorie ekonomiczne, polityczne, spiskowe i inne. W każdej znajduję jakąś część prawdy, ale zwykle na samym końcu zostaję z niepokojem, którego przyczyną jest biskup Ockham i jego brzytwa. Zgodnie z zasadą ekonomiki myślenia warto mimo wszystko spróbować szukać najprostszych rozwiązań. Stojąc przed bramą Auschwitz można dywagować na temat przyczyn nazizmu, ale żadne erystyczne fikołki nie będą tak przekonujące, jak książka Huberta Kozieła, który pokazuje, czym się skończyła wykoślawiona ezoteryka i pokraczny okultyzm w rękach złych ludzi.
Autor „Demonów nazistów” nie próbuje nas prawie do niczego przekonać: opowiada po prostu o wydarzeniach, w których brał udział on sam lub jego rozmówcy, o wierzeniach i fantazjach architektów III Rzeszy, o miejscach, które budzą grozę. Jedyne, czego Kozieł broni to jego własna hipoteza mówiąca o tym, że w zamachu dokonanym przez Clausa von Stauffenberga w Wilczym Szańcu Adolf Hitler zginął. Został potem pochowany według nazistowskiego rytu, wszystko utrzymano w ścisłym sekrecie, a wodza zastąpił jeden z jego sobowtórów.
Odnośnie pozostałych historii z książki, Kozieł się nie upiera. Opowiada o duchach bardzo złych ludzi, o duszach ofiar, które błąkają się w poszukiwaniu ulgi, ale też o wciąż nieznanej powszechnie koncepcji utworzenia nowej niemieckiej religii, opartej w znacznej mierze na neopogańskich wierzeniach, której sercem miało być sanktuarium w Wewelsburgu. Brzmi szaleńczo? Może, ale przecież cały niemiecki narodowy socjalizm taki był. Możemy szukać racjonalnych przyczyn, dla których Rzesza finansowała bardzo kosztowne badania antropologiczne, ekspedycje naukowe do Tybetu i innych odległych miejsc, o których krążyły legendy dotyczące wyjątkowych mocy, ale nie zrozumiemy niczego, jeśli będziemy patrzyli na to przez pryzmat dzisiejszej wiedzy.
Książkę Kozieła przeczytałem w kilka dni, dawkując, żeby na dłużej starczyła. To naprawdę świetny przykład pisania o sprawach, które niosą ze sobą ogromne ryzyko dla autora. Bardzo łatwo można się ześlizgnąć albo na pozycję cynicznego ironisty, albo - co gorsza - dostać etykietę wyznawcy teorii spiskowych, która nie traci ważności nawet wówczas, gdy część z tych teorii z czasem okazuje się prawdą. Hubert Kozieł zachowuje się jak rasowy reportażysta: opowiada, relacjonuje, pokazuje i stoi twardo na gruncie logiki. Także wtedy, kiedy pisze o tym, że dzisiejsza nauka nie może rościć sobie praw do przyszłości.
„Demony nazistów” to zdecydowanie jedna z ciekawszych książek, jakie przeczytałem w tym roku, a konkurencja jest ogromna. Kozieł pisze sprawnie, ciekawie, z niesamowitą lekkością, co w kontekście nazizmu i morza cierpień, jakie przynieśli światu, jest wystarczającą rekomendacją. Polecam gorąco.
(pierwodruk recenzji: www.historianaprawde.pl)
Czy Hubert Kozieł uprawia historię? Ależ skąd, on jest publicystą, dziennikarzem. Historyk ma ambicję, żeby możliwie wiernie, dokładnie i w oparciu o źródła opisać wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce. A dziennikarz po prostu ma otwarte oczy i opowiada, co widział, nawet jeśli to nie ma najmniejszego sensu według akademickiej nauki. Tej samej, która tak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to