Festung Breslau 1945. Anatomia bitwy
To pierwsze tak obszerne, szczegółowe, kompetentne ujęcie budzącego od dziesięcioleci zainteresowanie i emocje tematu, pełne nowych ustaleń faktograficznych, oryginalnych interpretacji, prostujące wiele mitów, półprawd i fałszów dotyczących oblężenia Festung Breslau. Praca znakomicie napisana, oddaje często głos świadkom z epoki, konfrontująca obraz wyłaniający się z suchych niejednokrotnie zapisów w dokumentach sztabowych z przekazem indywidualnym, subiektywnym, emocjonalnym – wspomnieniami i relacjami dowódców oraz szeregowych żołnierzy. Nadają one opisywanym wydarzeniom wymiar osobistego, dramatycznego doświadczenia.
Powstało dzieło bardzo ważne, imponujące i zarazem fascynujące, które stanie się bez wątpienia obowiązkową pozycją w zbiorach nie tylko historyka profesjonalisty, lecz także każdego miłośnika historii wojskowości czy osoby zainteresowanej dziejami Śląska i jego stolicy – Wrocławia.
Kup Festung Breslau 1945. Anatomia bitwy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Festung Breslau 1945. Anatomia bitwy
Poznaj innych czytelników
62 użytkowników ma tytuł Festung Breslau 1945. Anatomia bitwy na półkach głównych- Chcę przeczytać 50
- Przeczytane 8
- Teraz czytam 4
- Posiadam 8
- Historia 2
- II Wojna Światowa 2
- HISTORIA 2
- Historia współczesna >1815 1
- Dolny Śląsk 1
- TBD 1




















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Festung Breslau 1945. Anatomia bitwy
Z powodu praktycznie braku map książka ma zerową wartość popularnonaukową. Kiedyś takie rzeczy się wydawało w jakichś biuletynach naukowych, które potem przeczytało z 5 osób, ale dzisiaj wystarczy ładnie oprawić i rozpromować. Udało też się wejść w nisze bo tematyka nie została jeszcze dostatecznie opracowana i znajdzie się nie jeden "głodny" takiej pozycji, którego później spotka poważne rozczarowanie. Ale gdy książkę chce się wydać najmniejszym kosztem, żeby jak najwięcej zarobić, to tak to później wygląda. Jest to zresztą typowe na przykład dla serii Bellony "Historyczne bitwy". Tam też w publikacjach wydanych szczególnie po 90 roku znajdujemy ten sam problem: brak map i kilka ilustracji wyrwanych z kontekstu upchanych na koniec na odczepnego. Ale wracając do tematu: mapy istnieją fizycznie, zarówno sporo niemieckich, kilka radzieckich planów sytuacyjnych położenia wojsk, a nawet polskie powojenne się znajdą. Irytujące jest też znane z wcześniejszych aktywności i nieukrywane germanofilstwo autora, które w kontekście książki objawia się umieszczaniem po kilkaset razy tych samych niemieckich nazw rzek, miejscowości, ulic i nawet jednostek. Autor w końcu napisał to dla polskojęzycznego czytelnika czy dla kogo? To jakaś aberracja. Oczywiście to najmnejszy problem bo faktycznym problemem jest tendencyjność i sprawienie, że po prostu szkoda czasu na czytanie propagandy III rzeszy splagiatowanej przez autora, dla osoby już zaznajomionej z tematem, która chce maksymalnie neutralnego i krytycznego podejścia do zagadnienia. Podsumowując: bez map książka ma zerową wartość poznawczą. Można by sobie jeszcze zadać trud gdy kogoś temat bardzo interesuje i wydrukować wielkoformatowo mapy we własnym zakresie, ale po co to robić, szkoro książka jest tendencyjna? To nie "hb" mający 100 stron i kosztujący 30 złotych...
Szkoda na to czasu. Bitwa o Wrocław w dalszym ciągu czeka na swojego historyka czasów obecnych i mam nadzieję, że już wreszcie skończy się promowanie Tomasza Głowińskiego jako autorytetu w dziedzinie walk o Wrocław przez wydawnictwa, które na tym biznesplanie później zarabiają.
Z powodu praktycznie braku map książka ma zerową wartość popularnonaukową. Kiedyś takie rzeczy się wydawało w jakichś biuletynach naukowych, które potem przeczytało z 5 osób, ale dzisiaj wystarczy ładnie oprawić i rozpromować. Udało też się wejść w nisze bo tematyka nie została jeszcze dostatecznie opracowana i znajdzie się nie jeden "głodny" takiej pozycji, którego później...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZgadzam się z obiema poprzednimi opiniami.
Dodałbym jedynie że nie jest to książka aby szybko przeczytać bo od ilości jednostek, dowódców, miast, ulic może się wszystko pomieszać.
Zdecydowanie polecam przeczytać
Zgadzam się z obiema poprzednimi opiniami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDodałbym jedynie że nie jest to książka aby szybko przeczytać bo od ilości jednostek, dowódców, miast, ulic może się wszystko pomieszać.
Zdecydowanie polecam przeczytać
Nieco się wahałem - brać czy nie brać, wszak cena jest raczej z wyższej półki, jednak do zakupu książki ostatecznie przekonał mnie wywiad Norberta Bączyka z profesorem Tomaszem Głowińskim na YouTube z kanału Czas na historie z dnia 04.04.2025 roku. Oczywiście, nie da się wyczerpać ani nawet dotknąć głębiej tak złożonego tematu w godzinnej rozmowie, stąd postanowiłem się przekonać co też nowego udało się w świetle badań w książce przedstawić oraz ustalić.
Jak to możliwe że stolica Dolnego Śląska Wrocław, samotna niemiecka wyspa pośród oceanu wrogich wojsk, w miarę rozwoju działań będący już na zapleczu 1 Frontu Ukraińskiego Iwana Koniewa, tak długo stawiał opór? Niemalże trzy miesiące, od 13 lutego do 6 maja, dłużej niż stolica III Rzeszy - Berlin, który padł ostatecznie 2 maja 1945 roku, po niecałym miesiącu krwawych zmagań. Opór niemiecki we Wrocławiu niemal doprowadził do całkowitej zagłady miasta, które zostało zniszczone i zrujnowane w 70%. Jak to również możliwe, że wojska sowieckie podczas swojego pochodu na zachód, nie były w stanie szybciej zdobyć Festung Breslau, podczas gdy inne miasta prędzej czy później, jedne po drugim padały pod ich naporem - vide Festung Posen zdobyty 23 lutego 1945 roku? Czy może dlatego że Śląsk, a w szczególności Górny Śląsk, był absolutnym priorytetem dla obu stron? Wszakże sam Albert Speer w styczniu 1945 roku relacjonował Hitlerowi, że bez przemysłowej bazy Śląska wojna jest przegrana.
Na te oraz inne pytania stara się odpowiedzieć najnowsza książka Tomasza Głowińskiego - Festung Breslau. Anatomia Bitwy.
To dosyć obszerna praca, wydana przez Bellonę, ponad 600 stron, twarda oprawa, duży format, nie jest to z pewnością lektura do pociągu. A co przynosi zawartość? Tutaj jest również generalnie przyzwoicie. Schodzimy często na taktyczny szczebel dowodzenia - batalion, kompania także stopień szczegółowości jest wysoki (cytowane są wprost dzienniki bojowe),jest tu również mnóstwo danych liczbowych i statystycznych, takich jak nawet dokładne miejsce stacjonowania danej jednostki, drobiazgowy jest opis samych walk o Wrocław bez nadmiernego faworyzowania żadnej ze stron oraz rola niemieckich i sowieckich dowódców szczebla nawet kompanii w opisywanych wydarzeniach. Przy okazji, autor opierając się na dokumentach obala kilka narosłych przez lata mitów, jak choćby o powszechnym głodzie panującym we Wrocławiu. Czuć dużą wiedzę Pana profesora, którą potrafi ją także w odpowiedni, plastyczny sposób przekazać czytelnikowi. Tutaj drobna uwaga - autor nazwy miejscowości rzek czy nawet jednostek wojskowych podaje w języku oryginalnym, czyli niemieckim, a tłumaczenie w nawiasie. Nie każdemu taki zabieg może się spodobać.
Solidnie prezentuje się również bibliografia, autor wykorzystał nie tylko wspomnienia czy opracowania, ale przede wszystkim materiał źródłowy obydwu stron w sposób jak najbardziej zadowalający.
Wnioski po lekturze nasuwają się same - obrona Festung Breslau jest wzorcowym przykładem przemyślanego wykorzystania infrastruktury miejskiej do działań wybitnie defensywnych. Godna podziwu, w trudnych warunkach miażdżącej przewagi materiałowej i liczebnej przeciwnika, w poczuciu ogólnej beznadziei i świadomości przegranej wojny jest niemiecka zdolność błyskawicznego odtwarzania zdolności bojowej jednostek formowanych z części rozbitych oddziałów oraz dbałość o zminimalizowanie strat ludności cywilnej, którą przezornie wyprowadzono z miasta przed rozpoczęciem walki. Do tego doliczyć trzeba nieudolność strony sowieckiej, która nie miała najwidoczniej pomysłu jak w szybki, decydujący sposób przełamać zaciekłą niemiecką obronę.
Minusy - dotkliwy brak map sytuacyjnych. Jest jedna z CAMO, będąca przedrukiem planów sowieckich sztabów, co podnosi wartość merytoryczną książki - duża, dwustronicowa, włożona luzem, ale mimo wszystko starć na przestrzeni tych trzech miesięcy było setki i w tekście powinny znaleźć się sektorowe mapki, nie przedruki dawnych dokumentów wojskowych. Osobiście nie pochodzę z Dolnego Śląska i topografię Wrocławia znam w stopniu zerowym, więc gdyby nie google maps byłoby mi ciężko orientować się na bieżąco w tym co działo się wtedy w mieście. Zdjęcia powinny według mnie być tematycznie wplecione w tekst, nie zaś znajdować się na końcu, ale to akurat drobiazg.
Rzeczoną pracę polecam wszystkim, szczególnie tym jak ja, zainteresowanym ostatnimi miesiącami III Rzeszy na frontach II Wojny Światowej. Profesor Głowiński zaznaczył w wywiadzie, że książka nie wyczerpuje tematu Festung Breslau i problematyka desperackiej obrony miasta w roku 1945 wymaga dalszych badań naukowych, co nie wyklucza w przyszłości kolejnych jego publikacji w tej tematyce.
Nieco się wahałem - brać czy nie brać, wszak cena jest raczej z wyższej półki, jednak do zakupu książki ostatecznie przekonał mnie wywiad Norberta Bączyka z profesorem Tomaszem Głowińskim na YouTube z kanału Czas na historie z dnia 04.04.2025 roku. Oczywiście, nie da się wyczerpać ani nawet dotknąć głębiej tak złożonego tematu w godzinnej rozmowie, stąd postanowiłem się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMonumentalne dzieło.. Autor wchodzi w szczególiki, które najbardziej lubię. Min. ilość dział, rodzaj, kaliber w bateriach artylerii, lista batalionów Volkssturmu (obsada, ilość członków, dowództwo, miejsce stacjonowania),czy nawet w krótkie biografie poszczególnych dowódców kompanii i jeszcze wiele innych, podobnych "smaczków".
Jednak w chaosie bitewnym niestety gubimy się, a wszystko z powodu braku map. Co prawda mamy dwustronną mapę Wrocławia. Jest to jednak przedruk oryginalnych planów radzieckich - mało czytelnych i w dodatku opisane cyrylicą. Podobnie jest z mapami i szkicami umieszczonymi z tyłu.. Można je potraktować jako ciekawostkę historyczną, ale według mnie mało przydatną. Z walk na przedpolu Wrocławia musiałem korzystać z Google Map, gdyż autor pod tym względem wykonał solidną robotę.. a ciężko sobie wyobrazić sytuację, kiedy nie zna się szczegółowo geografii danego regionu... "Oddział radziecki atakuje miejscowość x, mając po lewej wioskę y i z. Przekraczają rzeczkę v, a Niemcy kontratakuja spod miejscowości t, a jedyny obwód pozostał w wiosce r". Tak więc chos bitewny został przedstawiony szczegółowo.
Dodatkowy irytujący zarzut to styl pisania autora, który powoduje zwiększenie objętości książki. Mianowicie za każdym razem, każdą wioskę, rzeczkę czy miasteczko pisze w języku niemieckim,a tłumaczenie w nawiasie. Bardzo ciekawe i pomysłowe rozwiązanie.. Ale po setnym razie kiedy przeczytałem, że Weide to Widawa, Ohlau to Oława, Hundsfeld to Psie Pole zaczęło mnie to drażnić.
Tak samo postępuje z nazwami niemieckich jednostek.. czy to dywizja Piechoty, dywizja pancerna, sztab armii czy korpusu, czy nawet specjalistycznych oddziałów uderzeniowych.. Niemiecka nazwa i polski przekład.
Pomimo tych dwóch aspektów polecam każdemu tę książkę.
Monumentalne dzieło.. Autor wchodzi w szczególiki, które najbardziej lubię. Min. ilość dział, rodzaj, kaliber w bateriach artylerii, lista batalionów Volkssturmu (obsada, ilość członków, dowództwo, miejsce stacjonowania),czy nawet w krótkie biografie poszczególnych dowódców kompanii i jeszcze wiele innych, podobnych "smaczków".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak w chaosie bitewnym niestety gubimy...