Memphis

Okładka książki Memphis autora Rodolphe Daniel Jacquette, Bertrand Marchal, 9788397350809
Okładka książki Memphis
Rodolphe Daniel JacquetteBertrand Marchal Wydawnictwo: Shock Comics Cykl: Memphis (tom 1-3) komiksy
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Memphis (tom 1-3)
Tytuł oryginału:
Memphis - Intégrale
Data wydania:
2025-02-10
Data 1. wyd. pol.:
2025-02-10
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788397350809
Tłumacz:
Marta Duda-Gryc
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Memphis w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Memphis

Średnia ocen
7,7 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Memphis

avatar
568
404

Na półkach:

Trochę foliarstwa i płaskoziemstwa ale dobrze się czyta.

Trochę foliarstwa i płaskoziemstwa ale dobrze się czyta.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1377
1376

Na półkach: ,

Gdy czytałem spoiler na tylnej stronie okładki to nawet się ucieszyłem na niezobowiązującą rozrywkę i perspektywę poddania nieograniczonej wyobraźni autorów. Dostałem jednak rzecz miałką, nudną i z papierowymi postaciami. Fabularnie jest dosyć niedorzecznie. Czas, w jakim ludzie naprawdę zorientowaliby się, że są kontrolowani w ten sposób, jak to przedstawiono w fabule, to na moje oko jakieś 15 minut. Tutaj dojście do prawdy jest wynikiem tajnego dochodzenia grupki oświeconych. Dodatkowo całość pozbawiono ciekawego rozwinięcia i wszystko stygło zanim się zdążyło rozkręcić. Szkoda czasu

Gdy czytałem spoiler na tylnej stronie okładki to nawet się ucieszyłem na niezobowiązującą rozrywkę i perspektywę poddania nieograniczonej wyobraźni autorów. Dostałem jednak rzecz miałką, nudną i z papierowymi postaciami. Fabularnie jest dosyć niedorzecznie. Czas, w jakim ludzie naprawdę zorientowaliby się, że są kontrolowani w ten sposób, jak to przedstawiono w fabule, to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
273
251

Na półkach: ,

Ciekawa i wciągająca historia, ale moim zdaniem, brak spoilera graficznego i tekstowego na tylnej okładce polepszyłby wrażenia z lektury.

Ciekawa i wciągająca historia, ale moim zdaniem, brak spoilera graficznego i tekstowego na tylnej okładce polepszyłby wrażenia z lektury.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

81 użytkowników ma tytuł Memphis na półkach głównych
  • 52
  • 29
36 użytkowników ma tytuł Memphis na półkach dodatkowych
  • 13
  • 7
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Trent - Wydanie zbiorcze Rodolphe Daniel Jacquette, Luis Eduardo de Oliveira (Leo)
Ocena 8,3
Trent - Wydanie zbiorcze Rodolphe Daniel Jacquette, Luis Eduardo de Oliveira (Leo)
Okładka książki Metal Hurlant #3/2023 Alias, Marc Caro, Caza, Nicole Claveloux, Serge Clerc, Luc Cornillon, Beb Deum, Jean-Pierre Dionnet, Dodo, Philippe Druillet, DidIer Eberoni, Jean-Claude Gal, Paul Gillon, Jean Giraud (Moebius), Dominique Hé, Kent Hutchinson, Rodolphe Daniel Jacquette, Jano, Nicolas Labarre, Sergio Macedo, Nikita Mandryka, Frank Margerin, Chantal Montellier, Jean-Michel Nicollet, Picaret, Christophe Quillien, Ben Radis, Francois Riviere, François Schuiten, Luc Schuiten, Denis Sire, Romain Slocombe, Jacques Tardi, Georges Trouin Tramber, Jean-Louis Tripp
Ocena 6,3
Metal Hurlant #3/2023 Alias, Marc Caro, Caza, Nicole Claveloux, Serge Clerc, Luc Cornillon, Beb Deum, Jean-Pierre Dionnet, Dodo, Philippe Druillet, DidIer Eberoni, Jean-Claude Gal, Paul Gillon, Jean Giraud (Moebius), Dominique Hé, Kent Hutchinson, Rodolphe Daniel Jacquette, Jano, Nicolas Labarre, Sergio Macedo, Nikita Mandryka, Frank Margerin, Chantal Montellier, Jean-Michel Nicollet, Picaret, Christophe Quillien, Ben Radis, Francois Riviere, François Schuiten, Luc Schuiten, Denis Sire, Romain Slocombe, Jacques Tardi, Georges Trouin Tramber, Jean-Louis Tripp
Okładka książki Ter - 3 - Oszust Christophe Dubois, Rodolphe Daniel Jacquette
Ocena 6,9
Ter - 3 - Oszust Christophe Dubois, Rodolphe Daniel Jacquette
Okładka książki Ter - 2 - Przewodnik Christophe Dubois, Rodolphe Daniel Jacquette
Ocena 7,4
Ter - 2 - Przewodnik Christophe Dubois, Rodolphe Daniel Jacquette
Okładka książki Ter - 1 - Obcy Christophe Dubois, Rodolphe Daniel Jacquette
Ocena 7,4
Ter - 1 - Obcy Christophe Dubois, Rodolphe Daniel Jacquette
Okładka książki Sprague Rodolphe Daniel Jacquette, Olivier Roman
Ocena 6,3
Sprague Rodolphe Daniel Jacquette, Olivier Roman
Okładka książki Lhomme qui inventait le monde Rodolphe Daniel Jacquette, Bertrand Marchal
Ocena 6,0
Lhomme qui inventait le monde Rodolphe Daniel Jacquette, Bertrand Marchal
Rodolphe Daniel Jacquette
Rodolphe Daniel Jacquette
Był profesorem literatury, bibliotekarzem, autorem i dziennikarzem, zanim w 1975 r. poświęcił się komiksom. Jest autorem scenariuszy do ponad 70 albumów. Współpracował z Ferrnandezem, Michelem Rouge, Julliardem, Leo, Le Tendre czy Florencem Magnin.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jednoręki i Sześć palców Laurence Campbell
Jednoręki i Sześć palców
Laurence Campbell Dan Watters Sumit Kumar Ram Venkatesan
Scenarzysta Ram V (Ramnarayan Venkatesan) może być obecnie najbardziej znany w Polsce z pisania komiksów o Batmanie; a Dan Watters jako autorka komiksów z uniwersum Sandmana. Jednakże w 2025 r. zbiorcze wydanie ich niezależnego komiksu „Jednoręki i sześć palców” dostało nagrodę Eisnera. Czy rzeczywiście jest tak dobrze? Wydanie to zabiera dwie miniserie – „The One Hand” oraz „The Six Fingers”. Obie opowiadają tę samą historię, ale z dwóch perspektyw. Akcja rozgrywa się w 2873 r. Detektyw Ari Nassara postanawia odłożyć emeryturę, żeby rozwiązać zagadkę serii morderstw przypominających podobne zbrodnie sprzed lat. W tym samym czasie student archeologii Johannes Vale zaczyna mieć luki w pamięci i może być powiązany z morderstwami. Zagadka jest naprawdę wciągająca. Bohaterowie krok po kroku odkrywają kolejne fragmenty łamigłówki, która daje jasno do zrozumienia, że coś jest nie tak z samą rzeczywistością. Rozwiązanie zagadki było bardzo podobne do pewnego cenionego filmu science-fiction, ale podanie jego tytułu byłoby moim zdaniem zdradzeniem fabuły. Niestety wyjaśnienie takiej a nie innej sytuacji wydaje mi się bardzo naciągane, osobiście wolałbym jednak wykorzystanie pewnego innego ogranego motywu, który miałby więcej sensu. Warto też wspomnieć o dobrze napisanych bohaterach. Detektyw Ari Nassara ma dużo wątpliwości co do swoich dotychczasowych działań – mogło się okazać, że wcześniej aresztował niewinnego człowieka. Poza tym dobrze pokazana jest jego samotność, podkreślona przez jałowe uczucia do zaginionej androidki. Z kolei Johannes Vale za wszelką cenę chce rozwikłać zagadkę tajemniczego artefaktu pozostawionego mu przez jego ojca. Czuje się wyraźnie przytłoczony otaczającą go rzeczywistością i nie może znaleźć w niej miejsca dla siebie. Świat przedstawiony jest dosyć typowy dla science-fiction. Widać tutaj wyraźne echa „Łowcy androidów” czy „Ghost in the Shell”. Za oprawę graficzną odpowiadają tutaj Laurence Campbell („Jednoręki”) oraz Sumit Kumar („Sześć palców”). Brudna pozornie niestaranna kreska Campbella doskonale pasuje do mrocznego śledztwa przywodzącego na myśl film „Siedem”. Zdecydowane przeciwieństwo stanowią bardzo przejrzyste rysunki Kumara, które zdecydowanie rzadziej bawią się w eksperymenty. Ogólnie jest to bardzo porządna historia, która wykorzystuje znane już motywy. Dobrze udało się wykorzystać potencjał opowiedzenia tej samej historii z dwóch punktów widzenia. Nie jestem jednak pewien czy to na pewno jest aż warte Eisnera.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na810 dni temu
Piekło Dantego Paul Brizzi
Piekło Dantego
Paul Brizzi Gaetan Brizzi
W przypadku komiksowych adaptacji dzieł klasycznych zawsze powstaje pytanie: co otrzymamy? Czy będzie to “Coś”, czy raczej nie bardzo, bo autorzy poszli na skróty albo łatwiznę. Paul i Gaetan Brizzi nie mieli łatwo, bo Boska Komedia to utwór epicki i trudny w odbiorze. Mimo to podjęli ryzyko. Przy czym, jak tytuł — Piekło Dantego — sugeruje, narysowali tylko jedną część podróży. W przedmowie autorzy wyjaśniają też, jaką ścieżką poszli i dlaczego. Ich celem była popularyzacja i ułatwienie zrozumienia tego klasycznego poematu. Dante napisał swoje dzieło tercyną, czyli w prostych słowach: każde kolejne trzy wersy tworzą jakąś odrębną całość i do tego się rymują. No nie czyta się tego łatwo, bo aż sprawdziłam na wolnelektury.pl, czy faktycznie tekst będzie stawiał mi opór. I stawiał. Dlatego doceniam to, co zrobili Brizziowie. Przybliżenie wydarzeń utkanych wierszem udało się im znakomicie. Faktycznie, Piekło Dantego bardzo klarownie pokazuje fabułę, czyli po co Dante tam trafił i co i kogo napotkał. Natomiast, upraszczając przekaz, co było oczywiście absolutnie konieczne, stracili niuanse. 🔥 Zrozumieć Piekło Dantego Piekło Dantego jest proste i jasne jak w mordę strzelił, nawet za proste. Zabrakło tu trochę poezji, dwuznaczności, metafor i morałów, chociaż autorzy starali się je przekazać. Mimo to nic a nic nie trzeba się wysilać przy czytaniu. Ale, ale… wcale nie musi to być wada, może to być też zaleta. W końcu na szali leżała przystępność. Jedyny wysiłek, jaki należy włożyć, to ten w dokładne podziwianie rysunków, które są epickie! Trzeba przyznać, że Piekło Dantego jest przepiękne. Te potężne kadry, w których okolica przytłacza malutkie postacie podróżników, robią wrażenie. Kocham takie ujęcia. Do tego szkice są tak szczegółowe, że trudno nie zatrzymać na nich oka dłużej. Powstaje pytanie, czy warto czytać takie spłycone wersje dzieł klasyków? Myślę, że tak. Raz, że Piekło Dantego jest przepiękne. Dwa, jest 99% szansa, że nigdy nie przeczytam oryginału w całości, bo forma jest dla mnie za trudna. A nawet jeśli kiedyś będę potrzebować to przeczytać, to już będę wiedziała, o co tam chodzi, i będę mogła się skupić tylko na frazie.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na821 dni temu
Władca much William Golding
Władca much
William Golding Aimée de Jongh
Cholera jasna, nie mogę się otrząsnąć! Ja, który jako student historii zajmowałem się naprawdę trudną tematyką, nie mogę się pozbyć sprzed oczu tych obrazów. Nie wiem jakie demony muszą nękać ludzką psychikę by stworzyć takie dzieło. Jednego jestem jednak pewien, tytuł tej powieści zdecydowanie nie jest na wyrost… Mowa o graficznej adaptacji powieści autorstwa Williama Goldinga, pt. „Władca Much”. Książka traktuje o grupie chłopców, w różnym wieku, którzy na skutek katastrofy trafiają na bezludną wyspę. Początkowo są w panice, zdani sami na siebie, bo żaden dorosły nie przeżył. Szybko jednak zaczynają się organizować. W drodze głosowania wybierają wodza, w tej roli 12 letni Ralph, a on rozdziela wszystkim zadania, w tym to najważniejsze: podtrzymywać ogień sygnalizacyjny. Nie wszystkim jednak podoba się postępowanie wodza, a niektórzy z nich chętnie sięgnęli by po władzę. Czy cokolwiek zmienia sposób opowiedzenia tej historii? Nie, ponieważ autorka adaptacji nie ingerowała w tekst źródłowy, więc dialogi, itd. są tożsame z dziełem Goldinga. Jedyne co zrobiła to zilustrowała używając w tym celu medium jakim jest komiks. Można rozłożyć na czynniki pierwsze każdy element fabuły i analizować go niczym traktat filozoficzny, którym niewątpliwie jest. Ja jednak skupię się na wrażeniach i wydźwięku jaki ów komiks zrodził we mnie. Przede wszystkim perfekcyjne zobrazowanie ludzkiej natury. Ukazanie, że nie ma czegoś takiego jak niewinność, bo każdy będzie miał coś na sumieniu. Nie ma dobra, gdy w grę wchodzi przetrwanie. Nie ma moralność, gdy jedyne co nas ogranicza to my sami. To potworne wnioski, zwłaszcza gdy mamy na myśli dzieci. Szczerze NIC, absolutnie nic, nie przygotowało mnie na taki scenariusz. Na fakt, iż zło zakorzenione jest w każdym i to niezależnie od wieku. Na tempo w jakim demokracja, może przerodzić się w dyktaturę. Na łatwość i lekkość z jakimi można usprawiedliwić lub wymazać najpodlejszy czyn. Golding walczył na wojnie, a „Władca Much”, jego pierwsza książka, stała się nie tylko sposobem na krytykę społeczeństwa. Stała się rozliczeniem z jego wojenną traumą. Autorka we wspaniały sposób zobrazowała to dzieło. Niewątpliwie kreska ma w sobie to coś i jest przyjemna dla oka. Jednak to jeszcze bardziej miażdży czytelnika. Bo czy mogła być w obrazowaniu brutalniejsza i bardziej turpistyczna? Oczywiście. Jednak doskonale rozumiała, że „Władca Much” tego nie potrzebuje. Zło wszak jest ohydne same z siebie, nie trzeba go więc dodatkowo „upiększać”, zwłaszcza gdy w swej surowej formie i tak jest już niemal nie do zniesienia. A co z postaciami zapytacie? Nic. Nie ocenie ich. Po prostu. Próba ustosunkowania się do nich, zbyt głęboko weszła by w fabułę. Jedyne co mogę stwierdzić to fakt, że nie ma tu postaci na siłę, bo wszyscy dopełniają całość zamysłu. Do myślenia niech da wam fakt, że ani razu nie użyłem słowa bohaterowie… Podsumowując, ten komiks to fenomenalne zobrazowanie arcydzieła literatury brytyjskiej. Dzięki takiej formie wydaje się ono być nieco przystępniejsze niż oryginał, więc z pewnością powinien po to sięgnąć zasadniczo każdy, kto będzie na nie gotów. Wydaje mi się, że jest to oczywiste, jednak wspomnę, że mimo iż jest to komiks i to o dzieciach, do dzieci skierowany nie jest. P.S. Dla jasności tytuł „Władca Much” odnosi się do jednego z imion Belzebuba i jest jego dosłownym tłumaczenie z hebrajskiego. Ten demon przez niektórych utożsamiany jest z szatanem, a jedną z jego domen jest wojna.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na1024 dni temu
Pingwin: Długa droga do domu Tom King
Pingwin: Długa droga do domu
Tom King Rafael de Latorre Marcelo Maiolo
Pingwin oficjalnie „odszedł z tego świata” i wiedzie spokojne życie w Metropolis. Spokojne do czasu, gdy rząd USA werbuje go jako agenta. Zadanie jest proste - odzyskać swoje dawne imperium. Cobblepot poszukuje osób, by wrócić z hukiem. Tom King to dla mnie wyznacznik jakości. Po świetnym „Mister Miracle” historia właściciela Iceberg Lounge wciąga równie mocno i nawet przez chwilę nie nuży. Fabularnie to solidny materiał. Kilka przeskoków czasowych, plejada postaci, klimat i serialu, i filmu. Postacie mają głębię. Widać, że Oswald to naprawdę ktoś, kto dał się we znaki Batmanowi. Jest chłodny, bezczelny, nieprzewidywalny, ale do tego piekielnie inteligentny. Jest też narracja każdej z postaci… mega opcja na spojrzenie na sytuację z kilku perspektyw. Do tego świetne rysunki, które pomimo zmieniających się autorów utrzymują wysoki i spójnie mroczny poziom. Cienie, gra świateł, szczegółowość (w tym piękne pokazanie deszczu w Gotham) sprawiły, że komiks wskoczył na listę największych pozytywnych zaskoczeń. Nienawiść Oswalda do świata przedstawiona fenomenalnie. Czasami sama mimika zdradzała więcej niż tekst w dymku. Komiksy superbohaterskie często mielą i mielą wciąż te same pomysły. „Pingwin” pewnie też nie jest wyjątkiem, ale oprócz tego, że uczy, by nie rozmawiać z pingwinem z parasolem, to przede wszystkim zaciekawia i nakręca na kolejne wydarzenia. Zaskoczenie i przebicie oczekiwań. ig: multiverse_hunter
Multiverse_Hunter - awatar Multiverse_Hunter
ocenił na84 miesiące temu
Somna Becky Cloonan
Somna
Becky Cloonan Tula Lotay
Chciałem “Somnę” pokochać. Folk horror inspirowany m.in. The Witch? Połączony z gustowną erotyką? Zachwalany przez Chelsea “Shih-Tzu” Wolfe? No bardzo chciałem pokochać. Nie pokochałem. Ale uprzejmie się zakolegowałem, żeby nie było. Byłem dobrze wychowanym dżentelmenem. Mamy XVI wiek, małe miasteczko, polowania na czarownice. Mamy sfrustrowaną seksualnie Ingrid, mamy jej męża - zaniedbującego jej potrzeby łowcę czarownic. Sytuacja to mało komfortowa dla bohaterki, gdyż każda próba sprowokowania bliskości prowadzi wręcz do agresji ze strony pruderyjnego małżonka, a z tyłu głowy permanentnie rezyduje strach i poczucie winy, biczowanie się za własne potrzeby, pragnienia, grzeszne myśli. A nocami, cóż, nocami do kobiety przychodzą sny. Demoniczne, erotyczne sny, z którymi dziewczę próbuje walczyć. No ekstremalnie wdzięczny to temat. Dychotomia tłumionych pragnień i poczucia winy, seksualne przebudzenie i emancypacja konfrontujące się z patriarchatem i ślepym religijnym radykalizmem, to potencjalnie świetne podwaliny pod naprawdę fascynującą, mroczną historię. Do tego ładnie wkomponowane dwa różne style wizualne. Codzienność ostra jak brzytwa, wyraźna, komiksowa, bardzo estetyczna. Nocne majaki rozmyte, szalone, skryte w cieniu. Niestety sam scenariusz dla mnie nie wykorzystał w satysfakcjonujący sposób tych elementów. Narracja jest dosyć wąska i popada w pierwszej połowie w mocną powtarzalność. Symbolika jest mało odkrywcza, historia naprawdę dość prosta i przewidywalna. Liczyłem że komiks pójdzie krok dalej, zagłębi się w intensywny mrok, zaskoczy w jakiś przewrotny sposób, ale tu jak po sznurku dzieją się rzeczy, które wiadomo było że muszą się wydarzyć, i niewiele więcej. To śliczny komiks, nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że można było zrobić to ciekawiej i, cóż, bardziej. Zapraszam na IG: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na61 rok temu
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta. Ed Brubaker
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta.
Ed Brubaker Marcos Martin Muntsa Vicente
Trzeci tom Friday, zamyka opowieść o młodej detektywce w sposób definitywny — niestety nie do końca satysfakcjonujący. Choć wszystkie wątki zostają rozwiązane, to sposób, w jaki się to odbywa, może budzić mieszane uczucia. Detektywistyczna atmosfera, która w poprzednich tomach budowała klimat opowieści, w tym finałowym rozdziale zostaje nieco zepchnięta na dalszy plan przez baśniowe i fantastyczne elementy. Owszem, one zawsze były częścią świata Friday, ale tym razem wydają się dominować — przez co znika gdzieś ta kameralność i napięcie, które wcześniej działały tak dobrze. W dodatku autorzy wrzucili tu trochę za dużo nowych wątków. Zamiast wzbogacić historię, wprowadzają one chaos i odciągają uwagę od głównego śledztwa, prowadząc fabułę w dość dziwne i momentami mało wiarygodne rejony. To wszystko sprawia, że końcówka, choć przygodowa i dynamiczna, nie robi aż takiego wrażenia jak wcześniejsze tomy. Na szczęście warstwa graficzna nadal trzyma bardzo wysoki poziom. Ilustracje idealnie pasują do młodzieżowego tonu serii — są stylowe, wyraziste, ale nieprzesadzone. Świetnie współgrają z opowieścią i pomagają utrzymać lekki, przygodowy klimat, nawet gdy fabularnie robi się gęsto. Podsumowując: Friday, tom 3 to wciąż solidna część dobrej serii, choć zakończenie wypada raczej przeciętnie. Dla tych, którzy pokochali wcześniejsze tomy, to lektura obowiązkowa. Całość serii zdecydowanie warto poznać. Komiks możesz zobaczyć na moim instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DKOvK1VMVMW/?igsh=MW9zb3RtbzlnZ21jNA==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na710 miesięcy temu
Futuro Darko Krzysztof Nowak
Futuro Darko
Krzysztof Nowak
Postapo mogą być naprawde różne w swym klimacie. Jest jednak element, który nader często się przez nie przewija, a mowa o nuklearnej katastrofie. Zwykle wiąże się to z jakimś konfliktem, wzajemnym ostrzałem bronią atomową i kończy niebezpiecznymi pustkowiami, gdzie wszystko chce cię ukatrupić. Czy zatem do tak ogranego schematu da się wnieść powiew świeżości? Krzysztof Nowak autor komiksu “Futuro Darko” udowodnił, że jest to możliwe. Akcja owego dzieła rozgrywa się w roku 2124, gdzieś na terenie USA, w rejonach Atomic City. Bohaterami są mechanicy Władysław i Eryk Brońscy, którzy po godzinach są łowcami głów, biorą udział w niebezpiecznych wyścigach, itd. Osią fabuły są ich właśnie perypetie. Już widzę te protesty, a gdzie tu powiew świeżości?! Ano w koncepcie świata. Ponieważ autor głównym graczem uczynił Polskę. W 2053 r., gdy świat pogrążony jest w głębokim kryzysie, wrocławska firma Elwor do spółki ze Stomilem, odkrywają technologię na budowanie antygrawitacyjnych poduszkowców. Najpierw ten wynalazek, a później coraz szersza Polska myśl techniczna, zalewa świat. Tak więc, w USA co i rusz są jakieś polskie akcenty. A żeby było jeszcze ciekawiej, bohaterowie używają języka kojarzonego zdecydowanie bardziej z PRLem, niż z czasami bardziej współczesnymi. Klimat jest właśnie taką mieszanką mad maxowego postapo i nuty Polski okresu socjalizmu. Co do fabuły, to jest ona specyficzna i ciężko ją jednoznacznie ocenić. Trochę jak opowieści snute przy ognisku. Rozdziały łączy jeden luźny główny wątek, ale w zasadzie każdy z nich śmiało mógłby być osobną historią. Ogólnie jest wszystko to, co po takim koncepcie można byłoby się spodziewać, takie jak wyścigi, w których tylko jeden dojdzie do celu czy potyczki z arcywrogiem. Strona wizualna jest dosyć charakterystyczna. Oryginalna kreska nie pozostawia obojętnym, choć szczerze mówiąc z pewnością nie zostanie moją ulubiona. Na uwagę zasługuje dosyć naturalistyczne podejście autora. Tam gdzie ma być brutalnie, to jest brutalnie. Nie ma żadnych niedopowiedzeń i ukrywania przemocy. Czy jest to komiks dla każdego? Z pewnością nie. Ten konkretny klimat postapo albo się lubi albo nie trawi. Mam wrażenie, że jest on głównie skierowany do dwóch grup: osób 40+, u których ma wywołać nostalgię i 18+ którym ma pokazać pewien klimat minionych czasów.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na73 dni temu
Połączenia Jillian Tamaki
Połączenia
Jillian Tamaki Mariko Tamaki
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Album Połączenia skupia się na losach trzech młodych kobiet. Dani i Zoé to przyjaciółki z liceum, które postanawiają spędzić przerwę wiosenną w 2009 roku na wymarzonej wycieczce do Nowego Jorku. Do duetu dołącza Fiona, nowa koleżanka Dani ze studiów artystycznych, której pewność siebie i nieprzewidywalność wprowadzają napięcie do grupy. Zamiast sielankowej wycieczki, długoletnia znajomość zostaje wystawiona na próbę. Każda z nich doświadcza ponadto Nowego Jorku zupełnie inaczej, a sama podróż staje się metaforą dojrzewania i odkrywania siebie. Dzieło Jillian i Mariko Tamaki to pozycja, która stara się na ponad 400 stronach uchwycić ulotne momenty życia młodych dorosłych na tle tętniącego życiem Nowego Jorku. Autorki skupiają się tu na trójce bohaterek, które różnią się osobowością, sposobem postrzegania świata i podejściem do przyjaźni. Dani jest pełna planów i idealistycznego podejścia do świata, pragnie ona zwiedzić miasto w całości. Zoé balansuje między entuzjazmem a ostrożnością. Fiona to zaś pewna siebie i mocno bezkompromisowa młoda kobieta, która wprowadza do grupy element nieprzewidywalności oraz szaleństwa. Narracja komiksu początkowo koncentruje się głównie na drobnych interakcjach i pozornie zwykłych codziennych sytuacjach. Od spacerów po Central Parku, przez wizyty w muzeach, po zakupy w butikach. Wraz z kolejnymi stronami autorki ukazują zmiany zachodzące w bohaterkach. Konflikt, który narasta między dziewczynami, nie jest oparty na wielkich dramatach, lecz na małych gestach, niedopowiedzeniach i „zdradzie”, jaką jest nawiązanie bliższej więzi przez Zoé i Fionę kosztem Dani. Widzimy, jak młodość i entuzjazm zderzają się z zazdrością, niepewnością i potrzebą autonomii. Wszystko to rozgrywa się w cieniu monumentalnego miasta, które jawi się zarówno jako przestrzeń do odkrywania, jak i tło dla wewnętrznych dramatów. Tamaki dość skutecznie wplatają ponadto w fabułę elementy humoru i codziennych anegdot, które nadają naturalność dialogom. Narracja dzięki temu jest autentyczna i emanuje wyrazistymi emocjami. Nie oznacza to jednak, że album jest w stanie zachwycić każdego. Największym problemem „Połączeń” jest fakt, że pod płaszczem ciekawej obyczajowości kryj się tu treść typowa dla nurtu Young Adult. Dla osoby, która etap studenckich rozterek czy pierwszych miłostek ma już dawno za sobą, perypetie Dani, Zoé i Fiony mogą wydać się zwyczajnie błahe lub wtórne. Dramaty rozgrywające się na przestrzeni zaledwie pięciu dni, choć dla bohaterek są końcem świata, z perspektywy dojrzałego odbiorcy bywają momentami męczące i pozbawione większej głębi. Ponadto w pewnych scenach tempo niepotrzebnie zbyt mocno siada, co może wywoływać u odbiorcy odrobinę znużenia.... https://popkulturowykociolek.pl/polaczenia-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na62 miesiące temu
Ladies with Guns - 2 Olivier Bocquet
Ladies with Guns - 2
Olivier Bocquet
Jak za taką cenę (38 - 40+ zł) za tom, komiks bdb. Pomijając nikczemność wszystkich mężczyzn przedstawionych w komiksie (no ok są dwaj dobrzy ale obydwaj są martwi w tym jeden z nich to dziecko) to fajna akcja - tak to komiks akcji z humorem (ale taki prosty humor aby nie powiedzieć prostacki - czytaj chwytliwy). Za młodu oglądałem nałogowo westerny a tu mam powrót do korzeni tylko, że w damskim wydaniu - no i jest pani o innych "przkonaniach". Lecz nie zmienia to faktu, że jest to komiks sexsistowski (chyba dobre określenie) bo każdym szubrawcem i łachudrą jest mężczyzna. Ta 1 star plus za: rysunki, odwagę, zrobienie czegoś nowego z wyświechtaniej historii, inny punkt spojrzenia i odzwierciedlenie realiów społecznych naszych czasów na tle fabuły historycznej (degeneraci). Może w moich westernach większość facetów to byli też szubrawcy tylko tak tego nie odczuwałem bo bohaterami byli porządni mężczyźni a tu są kobiety - i niestety wyszedł nie najlepszy kontrast, lecz sądzę, że wysoko wykształconym i zaradnym panią to odpowiada tylko "gdzie ci mężczyźni z dawnych lat...". Dziękuję dziewczynie z biblioteki za udostępnienie do poczytania bo poznałem damski punkt widzenia i liznąłem namacalnej obecnej kultury za darmo, tak zaoszczędziłem 120 PLN. Niemniej pierwszej recenzji nie cofnę bo jest trafna, mamy kryzys męskości w wielu aspektach. A może ma tak być, że tylko 10 - 20% mężczyzn ma mieć dostęp do kobiet bo są to wysoko atrakcyjne samce? Coś widzę, że nasza zachodnia cywilizacjia musi się odświeżyć poprzez import - tak drodzy panowie jesteśmy wyniszczenie biologicznie, psychicznie, nieporadni finansowo i uzależnieni od substancji wszelakiej maści oraz od czynników psychologicznych choćby smartfony oraz spora część z nas ma nadwagę - tu ja nie jestem wyjątkiem. Nasze samice potrzebują nie wyniszczonych, zdrowych biologicznie i psychicznie samców co widać poprzez kulturę która się tu objawia. Ale tylko dla dorosłych (15+)! (bo sex i przemoc oraz dyskryminacja)
Ziemowit - awatar Ziemowit
ocenił na88 miesięcy temu

Cytaty z książki Memphis

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Memphis