W pułapce sprawiedliwości

Okładka książki W pułapce sprawiedliwości autora Damian Jopa, 9788397093584
Okładka książki W pułapce sprawiedliwości
Damian Jopa Wydawnictwo: DC Books literatura obyczajowa, romans
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2024-10-26
Data 1. wyd. pol.:
2024-10-26
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788397093584
Średnia ocen

8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W pułapce sprawiedliwości w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W pułapce sprawiedliwości

Średnia ocen
8,4 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce W pułapce sprawiedliwości

avatar
1
1

Na półkach:

"W pułapce sprawiedliwości" to ciekawy debiut.
Polski emigrant, który przez przypadek jest świadkiem napadu na bank, a następnie zostaje uprowadzony.
Pan Damian stworzył ciekawą fabułę, i z przyjemnością przeczytałam tę książkę.

"W pułapce sprawiedliwości" to ciekawy debiut.
Polski emigrant, który przez przypadek jest świadkiem napadu na bank, a następnie zostaje uprowadzony.
Pan Damian stworzył ciekawą fabułę, i z przyjemnością przeczytałam tę książkę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
100
76

Na półkach: ,

Obecnie na całym świecie wydawanych jest wiele debiutów literackich. Możemy w nich przebierać tak samo, jak w modnych ubraniach, czy wakacyjnych kurortach, dopasowując pod swoje upodobania właściwie każdy poszczególny element. Co więc właściwie sprawia, że jednak docierają do czytelników? Jak autorom, którzy nie współpracują (z różnych przyczyn oczywiście),z większymi wydawnictwami, udaje się jednak przebić tę grubą barierę, pomiędzy dostępnymi tytułami, a czytelnikami? A także (co akurat bardzo mnie interesuje),ile musi mieć taka osoba samozaparcia, żeby dotrwać do mementu, gdy na horyzoncie pojawiają się pierwsze oceny w serwisach czytelniczych? Autora "W pułapce sprawiedliwości", czyli Damiana Jopę, poznałam na platformie Instagram, na początku roku 2025. Dogadaliśmy się wówczas na współpracę recenzencką, co zaowocowało wysłaniem mi egzemplarza z dedykacją i długą ciszą z mojej strony, ze względu na podupadły stan zdrowia. Autor jednak wykazał się przeogromną wyrozumiałością w moją stronę- obiecał, że zaczeka, aż stanę na nogi, by na spokojnie przeczytać jego książkę i ją sprawiedliwie ocenić. To jedna z tych sytuacji, gdzie muszę przyznać, że uwielbiam książkową społeczność. Szanujmy się wzajemnie, zwłaszcza że nie jesteśmy robotami.

Zacznę może od strony technicznej i wizualnej. Książka należy do nieco krótszych form, bowiem posiada (jak na dzisiejsze standardy, tylko) 200 stron. Autorowi jednak udało się dopiąć wszystkie wątki do końca, więc nie stanowi to żadnego problemu dla czytelnika. Narracja pierwszoosobowa nie przeszkadza w przyswojeniu historii, co będzie wręcz ułatwieniem dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z literaturą. Wydawnictwo DC zdecydowało się na okładkę miękką, która zdołała bez problemu wytrzymać cały proces czytania i wożenia ze sobą książki do pracy. Egzemplarz posiada normalne ślady użytkowania, co nie przeszkodzi w tym, by sięgnąć po nią w przyszłości raz jeszcze. Błędów w tekście nie znalazłam żadnych, w przeciwieństwie do przyjemnych ilustracji, które miały za zadanie nieco pomóc nam w wizualizowaniu niektórych lokalizacji w powieści. Dodatkowo z tyłu okładki przedstawiono zdjęcie autora i parę zdań, które mają nam przybliżyć jego osobę. Od razu będzie więc wiadomo, że Damian Jopa to sympatyczny człowiek, który szuka swojego miejsca we wszechświecie.

Odpowiednim adresatem będzie osoba, która szuka nieco prostszego tekstu, z dziedziny obyczajowej, lub sensacyjnej. Nie natrafi tu bowiem na skomplikowane monologi, plot twisty, czy krwawą jatkę, co mogłoby co poniektórych zniechęcić. Zważywszy jednak na poruszenie wątku syndromu sztokholmskiego, skłaniałabym się ku poleceniu jej osobom od 16 lat wzwyż. Spodoba się wszystkim tym, którzy tak jak główny bohater Dominik mają nieco nieuporządkowane życie i starają się podchodzić do wszystkiego na luzie. Wyróżnia go jeszcze silna determinacja do zmian i dość specyficzny humor. Jeżeli odnajdujecie się w tego typu motywach, to śmiało możecie sięgnąć po tę książkę.

Trzeba mocno zaznaczyć, że nie jest to książka, za którą stoi ogromna promocja, doradztwo i korekta wydawnicza, przez co trudno oczekiwać po ostatecznej wersji perfekcjonizmu w każdym calu. Niemniej jednak autor ma spory potencjał, zwłaszcza jeżeli planuje pisanie kolejnych powieści. Nie widzę więc większego sensu, by porównywać "W pułapce sprawiedliwości", do podobnych książek obyczajowych, sensacyjnych i kryminalnych, ponieważ sama fabuła i pomysł na jej wykonanie były ciekawe, a wykonanie całkiem niezłe. Oczywiste jest, że część motywów odnajdziemy w innych tytułach, a rozwiązania fabularne nie wszystkim przypadną do gustu. Jednak pomysł na postać i cały przebieg tej historii nie jest stricte komercyjny ani wykreowany na podstawie innego popularnego tytułu. Zakładam tylko, że przy odpowiednim doradztwie wyszłoby z tego coś o wiele większego, co oczywiście może mieć miejsce przy następnych projektach.

Bohaterowie, na których wyłącznie warto się skupić, to główny bohater, czyli Dominik i porywacz, którego imienia nie zdradzę. Pozostałych drugo i trzecioplanowych bohaterów jest tak wielu, że ciężko ich skojarzyć i zapamiętać. Osobiście czułam się mocno przez to przytłoczona i nie byłam przez to w stanie zapamiętać ich imion. Dominik jest typowym przykładem rozwijającej się postaci, która próbuje wykorzystać swoje pięć minut i zgromadzony potencjał. Poszukiwanie odpowiedniego impulsu do działania przysłania mu czasem zdroworozsądkowe myślenie, ale w trakcie tej podróży pokaże, jak wygląda życie imigranta i jak rodacy wspierają go w tej sytuacji. Niektórych może nieco irytować jego humor i podejście do życia, jednak niespecjalnie wyróżnia się poziomem odpowiedzialności od ludzi w swoim wieku. Dominik jednak zdoła przedstawić swoją przeszłość i co złożyło się na jego podejście do pewnych spraw. Poruszy wówczas temat nękania, problemu na rynku pracy i ogromnego wsparcia, jakiego doświadczył podczas pobytu w Anglii. O samym porywaczu z kolei dowiadujemy się stosunkowo niewiele. Z biegiem historii wyjaśnia jednak swój motyw, co pozwala czytelnikom ocenić jego działanie. Jednak z racji tego, jak rozwija się historia, możemy tylko się przekonać, że zarówno Dominik, jak i przestępca nawiązują podejrzaną nić porozumienia, co na pierwszy rzut kojarzy się z syndromem sztokholmskim. Zupełnie nieprzygotowani do swoich ról, zaczynają traktować się bardziej jak dobrzy znajomi. W dodatku sytuację mocno komplikuje empatia Dominika, wobec problemów porywacza. Cóż, takiego obrotu sprawy raczej nikt się tutaj nie spodziewał.

Akcja powieści dzieje się w Anglii, choć nie zdołamy poznać tego kraju specjalnie mocno. Opisy, którymi operuje autor, nie są przytłaczające, lub oszczędne w słowach- pasują całkiem dobrze do sytuacji, przez co książkę czyta się bardzo szybko. Zastosowane odstępy czasowe są adekwatne, co jest jednym z powodów, dla których twierdzę, że autor poradził sobie całkiem dobrze. Tempo często nadmiernie zwalnia lub niepotrzebnie przyspiesza, co nie do końca pozwala czytelnikowi na wczucie się. Logika niekiedy odbiega od tego, jaką to my podjęlibyśmy decyzję, czy jakie życie prowadzilibyśmy zamiast bohatera. Może to wywoływać niekiedy skomplikowane odczucia, zwłaszcza przy empatii Dominika. Jest to bardzo nietypowe podejście wobec bohaterów. Nadmierny altruizm nie jest zbyt pożądaną cechą, ponieważ jest zwyczajnie problemowy i (dla części czytelników) zwyczajnie nieciekawy. Damian Jopa jednak postawił na tę cechę, dzięki czemu otrzymujemy dość ciekawy i wywołujący sporo emocji efekt.

Warsztat pisarski autora to coś, co ma jeszcze szansę się rozwinąć. Tak jak wielu innych recenzentów i czytelników, dostrzegam potencjał zarówno w książce, jak i w samym pisarzu, dzięki czemu jest opcja, by wcielenie w życie kolejnych literackich projektów odniosło sukces. Jeżeli Damian Jopa spróbuje pójść tą drogą, będzie musiał popracować nad skomplikowaniem swoich historii i zwrotów akcji, jednocześnie wyciągając na wierzch masę emocji, by ostatecznie uzyskać porywający efekt. Uważam, że pierwsze podejście w świecie literatury było całkiem udane, jednak należałoby nad nim jeszcze trochę popracować. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie profesjonalnie nie było ku temu warunków, co w moich oczach potęguje całokształt książki. Jeżeli lubicie debiuty i macie ochotę na książkę z empatycznym i wyluzowanym głównym bohaterem, który nawet w przestępcy spróbuje dostrzec dobro, to powinniście przeczytać "W pułapce sprawiedliwości".

Współpraca recenzencka.

Obecnie na całym świecie wydawanych jest wiele debiutów literackich. Możemy w nich przebierać tak samo, jak w modnych ubraniach, czy wakacyjnych kurortach, dopasowując pod swoje upodobania właściwie każdy poszczególny element. Co więc właściwie sprawia, że jednak docierają do czytelników? Jak autorom, którzy nie współpracują (z różnych przyczyn oczywiście),z większymi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
106
46

Na półkach:

Jak czytacie debiuty? Wybaczacie autorom niedociągnięcia czy jesteście bezwzględnymi recenzentami? Ja jestem raczej z tych pierwszych, a to znaczy, że coś autorowi tej książki muszę wybaczyć. Bo, niestety, uwielbiam w powieściach, zwłaszcza tych sensacyjnych i z dreszczykiem, wątki psychologiczne - a tu są potraktowane trochę po macoszemu. A przecież potencjał jest!

Ale od początku. Życie Dominika, polskiego emigranta w niewielkim angielskim miasteczku, toczy się spokojnym, przewidywalnym torem. Jednak pewnego dnia staje się świadkiem napadu na bank, a następnie zostaje uprowadzony. Kolejne dni pokazują, że zarówno porywacz, jak i jego ofiara niezbyt precyzyjnie odgrywają przypisane im role…

Opis okładkowy "W pułapce sprawiedliwości" brzmi jak wciągająca powieść sensacyjno-obyczajowa, ale więcej w niej obyczajówki i dziennika (narracja z perspektywy bohatera) niż sensacji. Nie można jednak powiedzieć, że nie wciąga - bo mimo swoistej naiwności w fabule - czy może raczej postaci głównego bohatera, historię czyta się przyjemnie i z pewną niecierpliwością czeka na jej finał. Co prawda, nie jest tak zaskakujący, jak lubię, ale pasuje do całej idealistycznej postawy Dominika. Postaci zbudowanej dość ciekawie, a przynajmniej konsekwentnie: to prostoduszny chłopak, który wszędzie widzi dobro. Nawet w porywaczu. Czy mamy tu do czynienia z syndromem sztokholmskim? W powieści dość szybko (może dlatego, że jest stosunkowo krótka) pojawia się taka ocena, ale według mnie bardziej ma w nas budzić refleksję, jak i dlaczego ofiara może zacząć współczuć porywaczowi. Czy coś takiego mogłoby się dziś wydarzyć. I że nic w naszym życiu nie jest przypadkowe - a przynajmniej nie tak czarno-białe, jak wielu chciałoby je widzieć.

Brakuje mi w tej powieści rozwinięcia kilku wątków, ciągu dalszego rozprawy sądowej; widziałabym też więcej dialogów niż monologu bohatera. Mam wrażenie, że autor za szybko chciał opowiedzieć tę historię, widzę w niej pewne luki, niedopowiedzenia. ALE jest to poprawny debiut z potencjałem!

Wszystkie te niedociągnięcia wcale nie sprawiają, że historia nudzi, wręcz przeciwnie: wzbudza emocje (irytuje naiwność, zastanawia tkwienie najpierw w jakimś marazmie, potem w dziwnej sytuacji po porwaniu, ciekawi finał),może też te luki bardziej skłaniają do refleksji. Chcąc nie chcąc wciąga, a do tego język jest na tyle przystępny, że powieść można spokojnie przeczytać w jedno popołudnie.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorowi.

Jak czytacie debiuty? Wybaczacie autorom niedociągnięcia czy jesteście bezwzględnymi recenzentami? Ja jestem raczej z tych pierwszych, a to znaczy, że coś autorowi tej książki muszę wybaczyć. Bo, niestety, uwielbiam w powieściach, zwłaszcza tych sensacyjnych i z dreszczykiem, wątki psychologiczne - a tu są potraktowane trochę po macoszemu. A przecież potencjał jest!

Ale od...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

52 użytkowników ma tytuł W pułapce sprawiedliwości na półkach głównych
  • 38
  • 14
11 użytkowników ma tytuł W pułapce sprawiedliwości na półkach dodatkowych
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki W pułapce sprawiedliwości

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W pułapce sprawiedliwości